ohai
09.07.11, 10:43
Moja dobra koleżanka potrafi przez godzinę nawijać o jakości śluzu i giętkości pochwy w dniach płodnych i niepłodnych. Robi to nawet w grupie osób, które, zażenowane, niekoniecznie chcą słuchać, jak jej śluz zachowuje się po ściśnięciu palcami, albo jak wkłada sobie termometr w odbyt.
Natomiast, kiedy nasze rozmowy schodzą na jakiś temat zahaczający o czerpanie radości z seksu, o tym, że kochanie się z kimś może być źródłem niesamowitej satysfakcji, że fajnie jest spróbować nowych rzeczy, że seks to niekoniecznie miłość na całe życie - to zwykle spotykam się z jakimś dziwnym niezrozumieniem:)
Hipokryzja!