Gość: Desperatka
IP: *.dynamic.gprs.plus.pl
02.08.11, 01:05
Mam 30 lat. Nie mam pracy od 2,5 roku. Miałam w tym czasie kilka zastępstw, ale się skończyły. Mam długi, których nie mam jak spłacić. Znajomi juz dawno się wykruszyli. Jestem sama jak palec. Niby mieszkam w Wawie, gdzie praca podobno leży na ulicy, ale to nieprawda. Wysyłam CV w ilości hurtowej, telefon milczy. Byłam chyba we wszystkich marketach i sklepach, firmach sprzątających, agencjach pracy tymczasowej. Obiecują, że się odezwą, na obietnicach się kończy. Ograniczyłam wydatki na jedzenie z 300 do 150-200zł na miesiąc, ale to żadna oszczędność. Jestem gotowa myć zasrane kible za 5zł za godzinę, ale nikt mnie nie chce. Wolą kogoś starszego, młodszego. Ja już odchodze od zmysłów.
Do osób wysyłających mnie do lekarza: łykam antydepresanty, ale to nie są proszki na spaprane życie, nie pomagaja, zresztą lekarze są przeciwni, bym je brała.
Do osób opowiadających, że życie to skarb: dla mnie każda minuta to katorga.
Do osób, radzących mi pozytywnie myśleć: myślałam przez pierwsze 1,5 roku bezrobocia.
Do osób wyzywających mnie od nieudaczników: tak, jestem nieudacznikiem, ścierwem, śmieciem, zerem. Ulżyło?
Jak mogę dalej tak żyć? Dzień w dzień obiecuję sobie, że się powieszę (powieszenie to najskuteczniejszy sposób na samobójstwo, najmniejsze ryzyko niepowodzenia), ale jakaś nadzieja się tli, że może dziś ktoś zadzwoni...tel milczy. Ale tak dłużej się nie da.
Jaśniepaństwo tak lubi opowiadać, że ludziom się pracować nie chce. A ja chętnie pozamiatam ulice, wybiorę szambo, pokopie rowy. Ale kto zatrudni 30letnią kobietę do takiej pracy? Kto?
Wywiesiłam też masę ogłoszęń, że posprzątam, poprasuję...nic. Ja szukam zwykłej pracy za 1200zł. Nie ma.
I jak się nie powiesić?Jak się nie rzucić pod pociąg?
Aha, spytacie, jakie mam wykształcenie. Wyższe podyplomowe, Uniwersytet Warszawski ukończony z wynikiem bardzo dobrym. Moje CV oglądało 4 doradców zawodowych. Ich zdaniem jest idealne.