Gość: pełna optymizmu
IP: *.centertel.pl
29.09.11, 11:42
Witam,
Jakiś czas temu dowiedziałam się że mama ma raka jelita grubego. Od kilku miesiecy miała objawy grypy żoądkowej i lekarze nie umieli jej pomóc, niechcieli przyjąć jej do żadnego szpitala. Ech. W końcu dostała się do szpitala gdzie od razu rozpoznano raka jelita i raka w głowie. Nadal nie opuszczała nas optymistyczna myśl. Wycieli jej z jelit to świństwo ale po operacji przez tydzień nie dochodziła do siebie, ciągle spała i odpowiadała zdawkowo. zrobili jej tomografie głowy, bo tam ma jakieś plamki, sami niewiedza jakie..... Gdy już można z nia było porozmawiać zorientowaliśmy się że straciła świadomość, nie poznaje ludzi, ich głosów, jej córka wydaje sie byc jej mamą.......totalna załamka.