bum_bum_bec
12.10.11, 15:43
Hej,
mam mętlik w głowie i prosiłabym o opinie Wasze. Nakreślę sytuację. 4 miesiące temu poznałam mega fajnego kolesia. Rozmowa się klei, jest przystojny, potrafi słuchać i widać, że oboje jesteśmy siebie ciekawi. Jakoś od połowy sierpnia zaczęliśmy być razem. Dużo rozmawialiśmy o tym czego się obawiamy, o swoich byłych etc. Czułam, że to ten facet. Jasne w głowie i tak było hallo pt.: "on cie skrzywdzi jak każdy poprzedni..." ale to normalne, bo świeże emocje, nowa znajomość i spory bagaż emocji. Wszystko było cudownie. Dogadywaliśmy się niesamowicie dobrze, zgadzaliśmy się w kwestiach istotnych, w łóżku było mega, oboje wysyłaliśmy do siebie sygnały, że wszystko jest w porządku, jednym słowem cudownie. W niedzielę zapytałam się czy jest ze mną szczęśliwy (ostatnie 2 mce dla mnie są straszne i wiem, że nieco inaczej się zachowywałam niż normalnie tj. byłam bardziej zrzędzącą i depresyjna. Starałam się tego nie okazywać, ale zdawałam sobie sprawę, że mogę mu nie dać tego czego oczekuje, choć nie okazywał tego) i odpowiedział: "czemu miałbym nie być" i przytulił, pocałował. Wieczorem jeszcze parę bardzo miłych smsów. W poniedziałek dostaje wiadomość, ze musimy poważnie porozmawiać - rzucił mnie. Płakał przy tym, tłumaczył łamiącym się głosem, że nie wie czemu, ale ma wątpliwości, a skoro się pojawiają to nie ma wątpliwości. Przytulał, trzymał za rękę, głaskał, całował i mówił tak piękne slowa, których nigdy nie słyszałam. Według mnie to nie jest normalne zachowanie na rzucenie kogoś. Wysłałam meila z prośbą o wyjaśnienie, nie potrafi określić się, ale przy okazji czytałam również niesamowicie cudowne słowa. Dzisiaj porozmawialiśmy przez tel. Stwierdził że rozum mu mówi, że jest szczęśliwy, ale serce się waha. A skoro się waha to należy skończyć. Walczyłybyście? Czy darowałybyście sobie? Ja chce walczyć, zwłaszcza, że jest otwarty na kontakt i rozmawia, śmieje się i żartuje. Tylko nie wiem czy powinnam powalczyć. Jak sądzicie?