kiedyswygramwtotka
15.10.11, 11:58
balaganirza,lenia, zapominalskiego etc.
Pewnie niejedna z Was takiego faceta miala/ma i zna sprytne sposoby jak z takim walczyc, by przestal byc choc troche niechlujem.
U mnie prosby, zartowanie i grozby na nic sie nie zdaja:/
Efekt - stalam sie dla meza jak marudna, jeczaca baba z wieloletnim stazem (jestesmy mlodziutkim malzenstwem z malutkim dzieckiem).No i co mnie nie dziwi, jak ciagle musze mu cos powtarzac, to moze za 5 razem zalapie...
Nie wiem, byc moze problemem jest nasze odrebne wychowanie:
-moja mama pod pantoflem meza, wieczna pomocnica,a moj ojciec zlota raczka, ciagle cos robi, tu remont, tu ogrodek, no nie potrafi siedziec bezczynnie w domu
-jego rodzina wychowana w bloku, mamusia (przegada wszystkich,maz jej nie ma prawa glosu) zawsze podtykala jedzenie, herbatki pod nos, pokoj pewnie tez mu sprzatala.
Chlop biedny nie wyniosl z domu zandych wzorcow.
Nie potrafi wiele rzecz zrobic, co jest zrozumiale, ale jak sie postara, to jednak mu sie uda.
Ale najgorzej z tymi checiami.SAM NIC OD SIEBIE.
WSZYSTKO trzeba mu mowic, pokazac.
Sam dziecka nie przewinie bez polecenia(jak juz to zrobi, walnie rozwiniete pampersa na ziemie, mimo, ze ma woreczek na niego obok), pobawi sie z niemowlaczkiem tez wreszcz na moja prosbe( krotko,bo zaraz wydaje mu sie,ze corka marudzi i chce cyca:P)
Nie wiem, moze jeszcze sie nie odnalazl w roli ojca?Jeszcze sie biedaczek boi?
No, ale pomaga przy kapieli, przy uspakajaniu.
Przy sparzataniu tez, ale ZNOW musze mu przypomniec o wyciagnieciu odkurzacza 3 razy.
Robi nam sniadanka i kolacje, a nawet pomaga przy obiedzie (to w dni wolne, bo pracuje co 2 dzien po 12h).
Jego ulubiony slowem jest ZARAZ.
Ale teraz jak sie ma dziecko, ktore w kazdej chwli moze sie obudzic, nie rozumie,ze nie ma slowa "za chwile".
Poza tym jego dzien rozpoczyna sie wlaczeniem laptopa i obojetnie czy musi zrobic przelewy, poszukac nowej pracy, czy sciagnac muzyke, zawsze ma pretekst, by byl wlaczony komp i on mogl co chwile do niego zagladac(no bo przeciez plik sie sciagnal,to trzeba cos innego poszukac,o taki z niego spryciarz:)).
W dzien po pracy MUSI odreagowac przy tv, choc nieraz mu mowilam,ze wolalabym inaczej spedzic wieczor.
Sukces,ze udalo mi sie wywlaczyc, by smierdzace syrki umyl przed kolacja.
Reszta ciala czeka tak do 1-2 w nocy,jak laskawy pan sie obudzi przed odbiornikiem i pojdzie spac.
Inne przyklady: kupil rekawiczki, jak juz 3 dzien lezaly na ławie, to mowie, by je gdzies schowal. Na 2 dzien widze je w szafce z bielizna...
Wczoraj mial wyrzucic butelke, zrobil to owszem, za 2 czy 3 moja prosba, ale postawil kolo kubla na smieci, choc wie,ze obok stoi torba na plastiki.
Czy faceci to naprawde takie ślepaki, ze ich mozg pozwala tylko patrzec na wprost?
Czy Wasi tez potrafia przechodzic kolo lezacych (nieco z boku, bo nie na wprost pod ich stopami) rzeczy/smieci i ich nie widziec przez nastepne godziny, dni?
No nie potrafie wyluzowac, lubie jak wszystko jest na swoim miejscu:)
Lapie sie na tym, ze wole jednak byc sama w mieszkaniu, jakos potrafie wszystko ogarnac, zaopiekoac sie dzieckiem i miec jeszcze czas dla siebie. I to bez nerowow i proszenia sie.
I jeszcze tak sobie po wyprowadzce siedze na tym swoim zadupiu, gdzie nie mam z kim pojsc na spacer z wozkiem, czy wypic kawke i sobie przypominam,ze jeszcze 10- lat temu bylo zupelnie inaczej.
Gdy nie bylo galerii handlowych, kina domowego, internetu i jakos inaczej sie spedzalo czas ze swoimi połowkami...