amnietolotto
20.10.11, 23:00
Witam!
2 miesiące temu kupiliśmy mieszkanie. Wszystko byłoby pięknie, ładnie, gdyby nie nasi nowi sąsiedzi. Od pierwszych dni nad naszym em rozlegał się od świtu do późnego wieczora, a nawet do północy, potworny hałas, jakby ktoś urządzał sobie zabawę młotem. I tak żyliśmy miesiąc czasu, żywiąc nadzieję, że owe dzięki wkońcu znikną. Niestety przyjęła się odwrotna wersja. Postanowiliśmy wybrać się uciążliwych sąsiadów w celu porozumienia się co do owej sytuacji. Okazało się wówczas, że jest to małżeństwo grubo po 50-tce z dzieckiem 30-letnim, które jest upośledzone umysłowo i tupie w miejscu, bądź buja się od rana do nocy na fotelu bujanym. Przedstawiliśmy swoje żale i poprosiliśmy o zaprzestanie hałasowania nad naszym sufitem. Pani delikatnie pisząc wzruszyła ramionami, twierdząc że pomyśli nad tym co by tu zrobić, aczkolwiek z jej postawy wynikał brak zamiaru robienia czegokolwiek. I najbliższe dni były tego najlepszym odzwierciedleniem. Co gorsza hałasy zaczęły pojawiać się w środku nocy. Z trzęsącymi się rękoma zapukałam ponownie do ich drzwi. Oburzona pani miała do mnie pretensje, że mam do niej pretensje. Zaśmiała mi się prosto w twarz mówiąc, że tylko ja mam "jakiś" problem, bo nikt inny się nie skarży na hałasy, tylko my - nic dziwnego tylko my mieszkamy pod nią! Zapowiedziała, że nic się nie polepszy, bo ona nie ma pomysłu na to, żeby jej dziecko przestało hałasować. Rozumiem, że jest jej ciężko, ale niech zrozumie także nas, nie mamy spokoju, nie mogę spać, jeden pokój, nad którym mieszka jej córka jest kompletnie nie używany, w drugim nie-śpimy z zaciśniętymi zębami. Denerwuje mnie kompletny brak przejęcia się tą sytuacją ze strony tej pani. Nie wiem co mogę jeszcze zrobić, chodzenie do niej non stop niczego nie załatwia. Zastanawiałam się nad interwencją Policji, tylko nie wiem czy mogą coś wskurać w tej sytuacji.
Poradźcie!