Dodaj do ulubionych

jak sobie z tym poradzić?

15.11.11, 11:15
witam, przejdę do rzeczy. po 2 latach rzucił mnie facet. tak po prostu przyszedł i oznajmił, że on nie potrafi ze mną żyć, nie tłumacząc o co chodzi. kilka dni później wyprowadził się do domu w którym wcześniej spędził 10 lat z byłą żoną ( teraz jest tam sam). I za cholerę nie wiem jak sobie z tym poradzić, zwyczajnie mnie to wszystko przerosło, ma ktoś jakiś sposób na choć minimalne złagodzenie bólu i uczucia porażki?
Obserwuj wątek
    • a_nonima Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 11:23
      Znam ten ból.
      Przecierpieć.
    • potworski Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 11:24
      =możesz zjeść sernik albo iść na gokarty.
      • miau_weglowy Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 15:02
        sernikow dzisiaj nie ma :/
        nie draznic zwierza prosze
    • varia1 Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 11:28
      skoro po prostu oznajmił bez wyjaśnień, to widocznie uznał ze nie warto ci wyjaśniać... a skoro tak uznał, to znaczy że w ogóle cię nie szanował, a skoro cię nie szanował, to znaczy - po co ci taki facet?

      • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 14:13
        no niby tak, niby ja to wszystko wiem i przecież wyjechałam nie szarpiąc go za nogawkę i błagając o wyjaśnienia, bo to byłoby już totalne dno. Ale jednak coś powoduje, że zakładam takie smętne wątki i szukam ulgi bo nie mogę przeżyć tego rozstania. A on zapewne ma to teraz w zadzie.
    • wez_sie Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 11:34
      zrob cos szalonego
      • varia1 Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 11:39
        na przykład?
        • potworski Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 11:40
          varia1 napisała:

          > na przykład?


          Sernik
          • liisa.valo Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 11:41
            Sernik z dodatkiem masy krówkowej.
            Albo Sernik z Marsa, mam przepis.
            • miau_weglowy Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 15:07
              zrob i mi wyslij
              (ale jestescie okrutni)
          • varia1 Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 11:44
            szalony sernik, Potworze:D
          • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 11:52
            oj tam sernik, nie chcę sernika, mdli mnie po nim, w ogóle ciasta mi się źle kojarzą. Bo mój teraz już ex opychał się nimi.
            • sundry Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 12:39
              I co, do końca życia nie zjesz ciasta? Żałuj:) A tak poważnie, to nie ten, to inny.
              • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 12:47
                No kiedyś zjem, ale kiedy mi na to mój mózg pozwoli to się okaże. Inny, inny - łatwo powiedzieć. Skąd w kobietach ( no ok, niech będzie, że niektórych) tak silnie wykształcony zmysł autodestrukcyjny?
            • liisa.valo Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 13:25
              Kochana, jak ja zrobię sernik, to każdy go zje.
              • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 14:06
                A jaki robisz? jadłam raz w życiu taki że ho ho, z mango był.
                • liisa.valo Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 14:24
                  Ja robię według zasad mojej mamy. Składniki zmieniają się w zależności od tego, czy z kokosem, czy z brzoskwinią, czy z białą czekoladą i malinami, ale podstawowa zasada jest taka, że mielimy normalny twaróg, nie bawiąc się w jakieś serki homogenizowane i twarożki wiaderkowa, no i wszystko robi się ręcznie: ubijanie białek, kręcenie twarogu itd.
                  • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 14:28
                    biała czekolada i maliny, ahhhhh musi być na poziomie expert, mogłabyś mi przesłać przepis na pocztę? to może kiedyś wypróbuję, bo już ze składników brzmi interesująco dla mnie :-)
                    • liisa.valo Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 14:44
                      Prześlę, prześlę, tylko muszę się dostać do kajeciku w kuchni, ale będę pamiętała.
                    • liisa.valo Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 14:57
                      Gdzieś mi wcięło wpis. Napisałam, ze wieczorkiem Ci podeślę.
                  • miau_weglowy Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 15:09
                    liisa.valo napisała:

                    > Ja robię według zasad mojej mamy. Składniki zmieniają się w zależności od tego,
                    > czy z kokosem, czy z brzoskwinią, czy z białą czekoladą i malinami, ale podsta
                    > wowa zasada jest taka, że mielimy normalny twaróg, nie bawiąc się w jakieś serk
                    > i homogenizowane i twarożki wiaderkowa, no i wszystko robi się ręcznie: ubijani
                    > e białek, kręcenie twarogu itd.

                    prawda prawda, tylko to orka jest i mi sie nie chce przewaznie
                    • liisa.valo Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 15:12
                      No, a ja to lubię :) Przede wszystkim bardzo mnie to uspokaja, a jak przeżywałam załamanie, polegające na szukaniu celu w życiu, współlokatorzy byli zachwyceni. Koleżanka przytyła dwa kilo.
                      • miau_weglowy Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 15:15
                        ale jak masz jakis oryginalny przepis, to slij, na nowe rzeczy latwiej jest mi sie skusic :)
                        • liisa.valo Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 15:25
                          Nie wiem, czy oryginalny, bo sam w sobie pochodzi z jakiegoś bloga kulinarnego. Na zasadzie kulinarnej fantazji pozmieniałam trochę, ale w sumie to jednak plagiat będzie :)
                      • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 15:17
                        oooo rety, ale ekstra. chciałabym Cię mieć za współlokatorkę ! Bo niestety przez tego Pana co to poszedł w siną dal spadłam nieco ponad 14 kg w ciągu ostatniego pół roku. Tak myślę, ze przez niego, bo nie przypominam sobie, by coś innego doprowadzało mnie do stanu takiego podenerwowania jak spięcia z nim.
                        • liisa.valo Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 15:26
                          Ło, a ja tak lubię karmić ludzi i lubię jak im smakuje...
      • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 11:51
        no to zrobiłam coś szalonego, to zaszło w czwartek, a ja spakowałam się i w sobotę już byłam za granicą [jestem]. I jakoś nie jest mi z tym najlepiej. A krok był szalony, wyjechałam do obcej osoby zamieszkać i pracować z nią.
        • miau_weglowy Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 15:10
          za ktora granica jestes?
          moze po mojej stronie? ;)
    • liisa.valo Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 11:38
      Nie ma takich sposobów. Każdy z czasem sam dochodzi do konstruktywnych wniosków, a wcześniej nie da się nic złagodzić itd. Swoje trzeba odryczeć.
      • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 11:55
        Ale ja już ryczę od połowy trwania tego związku bo ciągle jakieś takie zadymy wychodziły, jak się w pewnym momencie zorientował, że działał na mnie ten szantaż pt. 'wkur*** mnie więc ja się wyprowadzam [właśnie tam gdzie teraz mieszka] ', to zaczął tego notorycznie używać. A ja ciągle jak głupia jakaś reagowałam na to emocjonalnie. No to spakowałam się, a on w dzień wyjazdu mówi do mnie ' nie jedź'. no ale pojechałam. a teraz mnie boli ten jego powrót, czy tam przeprowadzka z powrotem do domu gdzie żył wcześniej..
        • liisa.valo Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 12:02
          Kobieto, ja dopiero po 2,5 roku spoglądam na pewnego faceta i przestaję mieć ochotę, żeby wepchnąć mu jego artystycznie zielono-czerwony szalik do tego głupiego ryja i przydusić butem.
          • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 12:09
            2.5 roku? mhm, to strasznie długo, nawet nie chcę sobie wyobrazić co przez ten czas się z Tobą działo. A dziś co? Już nawet nie myślisz o tym, że jeszcze kiedykolwiek mogłabyś z nim być? Chyba , że w ogóle związałaś się z kimś innym, no to nie ma o czym mówić ( nie jest to dla mnie takie oczywiste, skoro odchorowywanie trwało aż 2.5 roku, a może się mylę).
            • liisa.valo Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 12:18
              No, strasznie długo. Tak właściwie to aż do momentu, w którym ktoś mi powiedział, że znalazłam sobie świetną wymówkę, żeby móc się nad sobą użalać. I któregoś dnia doszłam do wniosku, że rzeczywiście, najpierw mnie potraktował jak ścierkę, a ja nie dość, że na to pozwoliłam, to teraz pozwalam na to, żeby miał wpływ na dalsze moje życie bez niego i mi to życie rujnował. A skoro doszłam do tak mądrych wniosków, to poszłam za ciosem.

              Nie, dzisiaj nie myślę o tym, że mogłabym z nim być. Dzisiaj się zastanawiałam, co ja w nim widziałam i dlaczego tak długo.
              • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 12:25
                najpierw mnie potraktował jak ścierk
                > ę, a ja nie dość, że na to pozwoliłam, to teraz pozwalam na to, żeby miał wpływ
                > na dalsze moje życie bez niego i mi to życie rujnował. A skoro doszłam do tak
                > mądrych wniosków, to poszłam za ciosem.
                >


                właśnie, z tą myślą nie wiem nawet jak sobie poradzić. Bo czuję się upodlona i sprowadzona do poziomu górnika w kopalni Halemba, i już nie chcę nigdy więcej dać się tak przez niego traktować. A okropnie boję się tęsknienia za nim. Chciałabym to już mieć za sobą i choć trochę złagodzić te fatalne objawy, stąd jakoś intuicyjnie postanowiłam poszukać pracy by mieszkać z kimś. A nie sama, przynajmniej przez jakiś czas. Ale i tak już jak durne cielę rozglądam się za biletem do polski na sylwestra, co prawda mając w planach spędzić go z koleżanką.
                • liisa.valo Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 12:34
                  No, to po prostu nie pozwól, żeby cię upokarzał dalej.
                  Nie powiem, że czasami nie przychodzi mi do głowy myśl, że spotkamy się za jakiś czas i on się jeszcze zdziwi.
                  • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 12:37
                    masz na myśli tak zwyczajnie pokazanie mu, kogo stracił? Czy źle Cię zrozumiałam?
                    • liisa.valo Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 12:48
                      Czasami miewam takie myśli. Natomiast zaczęłam się skupiać na tym, by być taka, jaka chcę być.
    • bibe08 Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 11:50
      daj czas czasowi tylko tyle i aż tyle
    • 3artka Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 11:53
      Przejdzie, spokojnie. Tymczasem zagospodaruj sobie wolny czas - kurs językowy, pilates, lepienie garnków, cokolwiek. Zrobi Ci się lepiej jak poznasz nowych ludzi.
      • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 11:56
        Chciałabym, ale zupełnie nie wiem jak się do tego zabrać. Tu gdzie mieszkam to jest zupełnie nowe dla mnie miejsce na świecie, żyję tu od 2 dni, można powiedzieć że trafiłam tu jak za wskazaniem palcem na mapie. I mimo, że chciałabym poznać nowych ludzi, to kompletnie nie wiem jak to zacząć.
        • 3artka Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 11:59
          To tym bardziej masz fajnie. Nowe miejsce - nowe możliwości. Wystarczy jak pójdziesz do pracy to już spotkasz nowych ludzi. Daj sobie trochę czasu. Myślę, że za miesiąc Twoje życie towarzyskie może wyglądać zgoła inaczej;)
          • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 12:05
            no to właśnie jestem w pracy - jako niania mieszkam w domu razem z mamą i jej dzieckiem. A to daje stosunkowo niewielkie szanse na poznanie kogoś w miejscu pracy... to jakiś koszmar jest, 2 lata minęły, i tak nagle ni stąd ni zowąd stanął w drzwiach i oznajmił, że to koniec.
        • miau_weglowy Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 15:13
          it_cant_be_worse napisała:

          > Chciałabym, ale zupełnie nie wiem jak się do tego zabrać. Tu gdzie mieszkam to
          > jest zupełnie nowe dla mnie miejsce na świecie, żyję tu od 2 dni, można powiedz
          > ieć że trafiłam tu jak za wskazaniem palcem na mapie. I mimo, że chciałabym poz
          > nać nowych ludzi, to kompletnie nie wiem jak to zacząć.

          mozesz napisac na poczte, jesli njestes w tym sammy panstwie, co ja, to sluze za przewodnika :)
          • it_cant_be_worse miau_weglowy 15.11.11, 15:19
            a możesz mi podać adres? :-) bo jakoś nie mogę się go tu doszukać, myślałam, że to w wizytówce powinno być, ale nie widzę
            • miau_weglowy Re: miau_weglowy 15.11.11, 15:24
              no normalnie
              miau_weglowy@gazeta.pl
              ;)
    • six_a Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 12:00
      jak sobie poradzić z tym, że facet niemotą i najwyraźniej chodzącą porażką?
      nokuśwaniewiem
      to naprawdę ciężkie
    • merda Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 12:06
      Po pierwsze , dlaczego odrazu porazka? Spedzilas milo dwa lata, czas isc dalej. Bol ustepuje z czasem, choc ten nagle sie zatrzymuje. Musisz przetrwac, nie powiem Ci jak, bo kazdy ma na to swoj sposob.Po drodze beda lepsze i gorsze dni, az pewniego dnia, odnajdziesz znowu swoje miejsce. Zycze duzo sil i cierpliwosci.
      • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 12:13
        no porażka, bo postrzegam to jako porażkę, jako coś, do czego się tak strasznie przykładałam że aż się to spieprzyło. Tym bardziej, że prosiłam go by - skoro podjął taką a nie inną decyzję - trzymał się jej i nie pisał do mnie, nie zawracał mi głowy, bo w takim razie ja zacznę układać sobie życie na nowo. To on nagle dzwoni dzień po moim wyjeździe z propozycją spędzenia razem sylwestra. I pomimo, ze bronię się rękami nogami, to serce rwie.
      • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 12:18
        Po pierwsze , dlaczego odrazu porazka? Spedzilas milo dwa lata,

        hm, no nie do końca tak miło..
        • sundry Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 12:41
          No to jak niemiło, to tym bardziej nie ma o co rozdzierać szat.
          • olewka100procent Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 12:48
            zrób sobie lifting albo liposukcje :)
        • merda Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 12:50
          it_cant_be_worse napisała:

          > Po pierwsze , dlaczego odrazu porazka? Spedzilas milo dwa lata,
          >
          > hm, no nie do końca tak miło..

          No wiec w czym problem? Jeszcze lepiej sie okazuje.
          Nie odbieraj od niego telefonow, maili, listow, telegramow....
          • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 12:55
            No, takie są moje ambitne założenia. Bo mam wrażenie, że będąc z nim w nawet sporadycznym kontakcie nie tak łatwo zapomnę. Zwłaszcza, że pewnie dopadnie go nostalgia i zacznie bredzić o powrocie, a ja i tak bym tego później tylko żałowała. Tylko że drażni mnie dodatkowo fakt, że tak zwyczajnie zrobił to tuż przed świętami wiedząc, jak bardzo zależało mi na tym, by nie spędzać ich bez niego. to sam się tyczyło sylwestra. No wiedział kurde.
            • marguy Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 14:17
              Tylko że drażni mnie dodatkowo fakt, że tak zwyczajnie zrobił to tuż przed ś
              > więtami wiedząc, jak bardzo zależało mi na tym, by nie spędzać ich bez niego. t
              > o sam się tyczyło sylwestra. No wiedział kurde


              Jeszcze jeden powod ku temu zeby go olac.
              Odetnij sie, nie odpowiadaj na zaczepki i proby nawiazania kontaktu, bo jesli raz wejdziesz na hustawke, to caly czas bedzie cie bujal.

              Wierz mi, przezyjesz te strate. Tym bardziej, ze zachowal sie naprawde niezbyt elegancko.
              • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 14:27
                niezbyt elegancko... okropnie się z tym czułam, teraz już mniej bo chodzę jakaś otępiała, ale powiem szczerze, że nie spodziewałam się, że okaże się takim tchórzem albo mnie zlekceważy i zupełnie nic nie wyjaśni, tylko pójdzie w cholerę. zważywszy, że już ma ponad 40 lat.
                • miau_weglowy Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 15:18
                  to ze ma ponad 40 to akurat sporo wyjasnia
                  niektorym odwala w tym momencie niestety
    • lew_ Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 13:01
      A w jakim kraju teraz jestes??:)
      • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 13:07
        a jakie to ma znaczenie?
        • lew_ Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 13:21
          Duze,jesli mieszkasz teraz w Niemczech:)
          • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 13:26
            nie, nie w Niemczech.
            • lew_ Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 13:31
              Jakbys byla w niemczech,to chetnie bym, Cie poznal:)
              • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 14:05
                lew_ napisał:

                > Jakbys byla w niemczech,to chetnie bym, Cie poznal:)

                ja już nie tak chętnie. no bo w związku z tym rozstaniem postanowiłam sobie nie zadawać się z oczywistymi wariatami.
                • lew_ Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 14:11
                  To ja jestem wariatem?? Pierwsze slysze:) ile masz lat i gdzie teraz jestes?:)
                  • liisa.valo Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 14:54
                    (i co masz na sobie?) :DDDDDDD

                    Przepraszam, że się wtranżoliłam. Już spadam.
                    • it_cant_be_worse Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 14:56
                      :-) nieeee no, lew_ czy jak Ci tam, jesteś zupełnie na miejscu.
    • mmagi Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 14:29
      to nie jest Twoja porazka tylko jego,sposobu nie ma na złagodzenie,z czasem samo przejdzie,teraz zajmij sie sobą...............fryzjer i takie tam sprawy,powodzenia
      :D
    • karielcia przecierpiec i przeczekac. 15.11.11, 14:33
      nie ma w pelni skutecznego sposobu na zlagodzenie cierpienia.

      troche pomaga jakies nowe zajecie, jacys nowi znajomi

      ale tylko troche.

      warto jednak rzucic sie w ten "wir zycia".

      nowa fascynacja niespodziewanie moze sie trafic :)
      • it_cant_be_worse Re: przecierpiec i przeczekac. 15.11.11, 14:55
        mam nadzieję, może jak trochę stanę na nogi, czyli zacznę myśleć trochę trzeźwiej i lepiej przyswajać rzeczywistość ( a i tak daję sobie na to czas do powrotu z sylwestra czyli de facto od przyszłego roku) , to się zmobilizuję i zacznę chodzić gdzieś, gdzie są jacyś ludzie. Ale gdzie co i jak to bladego pojęcia nie mam. Kompletnie nieznane mi miejsce to właśnie ma do siebie. Że chciałam uciec jak najdalej, co nawet mi się udało, no ale gdy już uciekłam to myślę co ja tu robię.
        • marguy Re: przecierpiec i przeczekac. 15.11.11, 15:05
          it_cant_be_worse napisała:

          > mam nadzieję, może jak trochę stanę na nogi, czyli zacznę myśleć trochę trzeźwi
          > ej i lepiej przyswajać rzeczywistość ( a i tak daję sobie na to czas do powrotu
          > z sylwestra czyli de facto od przyszłego roku) , to się zmobilizuję i zacznę c
          > hodzić gdzieś, gdzie są jacyś ludzie. Ale gdzie co i jak to bladego pojęcia nie
          > mam. Kompletnie nieznane mi miejsce to właśnie ma do siebie. Że chciałam uciec
          > jak najdalej, co nawet mi się udało, no ale gdy już uciekłam to myślę [b]co ja tu
          > robię.
          [/b]

          Zyjesz, dziewczyno, zyjesz i masz cale zycie przed soba.
          Ja takze znalazlam sie wpodobnej sytuacji, tyle, ze po dlugiej, okrutnej i pelnej cierpienia chorobie meza i jego smierci.
          I zyje. Bylo mi bardzo ciezko. Ale zycie bierze gore i wychodze z dolka.
          Wlasciwie to juz wyszlam. Mam za soba trwajace 25 lat, udane malzenstwo i wiele wspanialych wspomnien. Przede mna mam przyszlosc, plany na jakis domek na poludniu Francji lub wybrzezu Atlantyku i staram sie je cierpliwie i powoli zrealizowac.
          • it_cant_be_worse Re: przecierpiec i przeczekac. 15.11.11, 15:24
            cudownie, że masz z kim tą przyszłość planować, dużo więcej jeśli nie wszystko się człowiekowi chce jak wie, że ma się z kim tym szczęściem później podzielić. Przepraszam jeśli to zabrzmi niegrzecznie czy arogancko, ale w przypadku Twojego męża to chyba mogłaś obserwować co się z nim dzieje, a pod koniec jego życia, no.. że nie zmierza to w dobrym kierunku. I nie wiem na ile byłaś zaskoczona, a na ile choroba na którą zapadł była uleczalna. I oczywiście nie ma co tego porównywać, natomiast ja się panicznie boję tego czasu, jaki będę musiała poświęcić by sobie wytłumaczyć, że nie powinnam już tracić czasu na niego. Że tak po prostu odwrócił się i poszedł, czyli, że tak po prostu już mnie nie chciał. Boję się okrutnie, że kolejne 2 lata na tym mi upłyną. A nastrój nietęgi, więc i obawy uzasadnione. eh.
            • lew_ Re: przecierpiec i przeczekac. 15.11.11, 15:32
              WEz przestan juz plakac za facetm,poznaj nowego i sie baw,a ile ty mialas kg ze tak duzo schudlas?:)
    • miau_weglowy Re: jak sobie z tym poradzić? 15.11.11, 15:05
      ja zawsze po mam bojowa postawe typu: ja Ci jeszcze pokaze ;)
      sprobuj
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka