sabinarat
28.12.11, 23:11
Temat pewnie nie raz wałkowany - kumpel męża. No cóż, pocałował mnie kiedyś i tak się to zaczęło. Mówi, że to nie może się więcej powtórzyć, ale po chwili całuje. Innego dnia w szczerej rozmowie stwierdza, że możemy się tylko przyjaźnić. Ja drążę temat przez kolejne dni, on stwierdza, że nie może się określić. Gdy w końcu udaje mi się namówić go na spotkanie adoruje mnie. Potrafi się nie odzywać i nie odbierać telefonu, ignoruje mnie, a gdy się spotykamy czuję, że jednak nie jestem mu obojętna. Do tej pory wszystko wychodziło z mojej strony, to ja chciałam spotkań, dążyłam do bliskości. Ostatnim razem jednak, to on pierwszy chwycił mnie za rękę, patrzył w oczy, mówił, że jestem śliczna.. Spędziliśmy romantyczny wieczór, po którym skłonna byłam stwierdzić, że coś z tego będzie, a on po kilku dniach pisze, że nakręcam się nie wiadomo na co. Wiem, że on znalazł się między młotem a kowadłem, ale mógłby podjąć jakąś decyzję. Gdy stwierdzam, że powinniśmy zerwać ze sobą wszystkie kontakty, on mówi, że to byłoby wobec niego nie fair. Gdy więc chcę czegoś więcej niż przyjaźni, mówi, że nie wie już o co mi chodzi... Zauroczył mnie ten facet, może nawet się zakochałam, nie wiem. Męczę się z tą niepewnością. Może ktoś potrafi wytłumaczyć dlaczego on raz mnie ignoruje, a innym razem jest miły?