Dodaj do ulubionych

Historia pewnego banału...

01.01.12, 21:53
Uwaga przydługie, ale krócej nie dam rady.
A, tak mnie naszło z okazji Nowego Roku. Bo chyba muszę przyznać, że staram a głupiam. Niby człowiek jakoś tam się powinien uczyć na błędach, a tu kicha. Oczywiście wszystko przez faceta.
Ale po kolei. Kilkanaście lat temu, młodym dziewczęciem i młodym naukowcem będąc wyjechałam na staż naukowy na jeden z zachodnioeuropejskich uniwersytetów, do pracy nad pewnym projektem. I tam poznałam jego, nazwijmy go Xa. Też młody był wtedy, też robił doktorat jakoś tak niedługo po studiach był. I przypadliśmy sobie do gustu, do tego stopnia, że tak na dobrą sprawę razem przez ten cały czas mieszkaliśmy. Sielanka się skończyła tuż przez moim powrotem do Polski, bo co się okazało? Taaa daam, okazało się, ze na Xa w domu czeka całkiem niedawno poślubiona małżonka. Fajnie, nie? No, ale dobra jakoś tam mi przeszło, poznałam super faceta (mój mąż teraz) i całkiem olałam tamtego. Ba, czasem nawet jakieś spokojne maile wymienialiśmy typu: wszystkiego dobrego w Nowym Roku i właśnie urodziło mi się dziecko i takie tam. Niedawno dostaję maila na zasadzie: hej, będę w Warszawie, chodźmy na kolację pogadamy o d… Maryni. No, czemu nie? I dobra, kolacja w porzo, ale zaczęło się potem. SMSy, maile, komunikatory. On flirtował jak oszalały, a ja niestety też. No qrczę, po tylu latach Dnia Świstaka to flircik był jak powiew świeżego powietrza. Acha, oczywiście „żona go nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią” LOL, nie? Wiadomo o co chodzi. "Chcę coś bzyknąć na boku, co się mam wysilać, pójdę do ex".
Tylko, że niestety ja się zauroczyłam. W palancie, który już raz mnie potraktował nieciekawie. I zrobił to znowu. Szczęśliwie on mieszka bardzo daleko, więc poza gadką nic nie było. Ale wiecie co, on zniknął bez słowa. Po prostu uciął kontakt ot tak. I to mnie wk…ło. Pewnie wreszcie bzyknął żonę albo coś. I nie wiem czego bardziej się boję. Że już się wcale nie odezwie (upokarzające) czy, ze się odezwie i ja zamiast posłać go do diabła z nim pogadam. Niby wiem co robić, rzucić się w mnóstwo zajęć, żeby nie myśleć, nie odezwać się do dziada itp. Chociaż mam cholerną ochotę zrobić coś, żeby mu w pięty poszło. Tylko, co?
Obserwuj wątek
    • rozczochrany_jelonek Re: Historia pewnego banału... 01.01.12, 21:58
      pogadaj o tym z mężem , na pewno coś doradzi, pocieszy itp :)
    • wicehrabia.julian Re: Historia pewnego banału... 01.01.12, 21:59
      mega_cliche napisała:

      > Chociaż mam cholerną ochotę zrobić coś, żeby mu w pięty poszło. Tylko, co?

      ukaraj raczej właściwą osobę czyli siebie: proponuję rozpędzenie się na ścianę nie ozdobioną kilimem, nie zapomnij też poinformować męża o swojej niewierności
    • piataziuta Re: Historia pewnego banału... 01.01.12, 22:01
      no właśnie!
      ja już dwa razy dzisiaj myłam i dalej się lepi
    • facettt kolejna durna, mimo, ze dr... 01.01.12, 22:04
      kochac, calowac, piescic (gdy nadarzy sie okazja)

      albo zapomniec.

      a nie durnie obgryzac paznokcie.
      • rybka.11 Re: kolejna durna, mimo, ze dr... 01.01.12, 22:07
        facettt napisał:

        > kochac, calowac, piescic (gdy nadarzy sie okazja)
        >
        > albo zapomniec.
        >
        > a nie durnie obgryzac paznokcie.
        _________________________________
        ... na zasadzie "chciałabym a boję się";))
    • miau_weglowy krotsze, wyedytowane 01.01.12, 22:06
      mega_cliche napisała:

      > przydługie, krócej nie dam rady.
      > tak z okazji Nowego Roku. staram a g
      > łupiam. człowiek się powinien uczyć na błędach, a tu kicha. wszystko przez faceta.
      > Kilkanaście lat temu,
      > wyjechałam na staż. I tam poznałam jego.młody, robił doktorat .przypadliśmy s
      > obie do gustu, razem przez ten cały cza
      > s mieszkaliśmy. Sielanka się skończyła przez (PRZED) moim powrotem do Polski. okazało się, ze na Xa w domu czeka niedawno po
      > ślubiona małżonka. jakoś tam mi przeszło, poznałam faceta (mąż ) i olałam tamtego. czasem s
      > pokojne maile wymienialiśmy. Niedawno dostaję maila: będ
      > ę w Warszawie, chodźmy na kolację pogadamy.
      > dobra, kolacja w porzo, zaczęło się potem. On fl
      > irtował jak oszalały, ja niestety też. był jak powiew świeżego powietrza. oczywiście „żona go
      > nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią” Wiadomo o co chodzi.
      > niestety ja się zauroczyłam. W palancie Szczęśliwie mieszka bardzo daleko, zniknął bez słowa. uciął k
      > ontakt o. to mnie wk…ło. Pewnie wreszcie bzyknął żonę albo coś (KOGOS).
      > nie wiem czego bardziej się boję. Że już się nie odezwie (upokarzające), ze się odezwie i ja z nim pogadam. co
      > robić, rzucić się w mnóstwo zajęć,
      > itp. mam ochotę zrobić coś, żeby mu w pięty poszło. co?

      pinc zloty sie nalezy
      • r_plus Re: krotsze, wyedytowane 01.01.12, 22:28
        A nie wolisz dobrego piwa?
        • miau_weglowy Re: krotsze, wyedytowane 01.01.12, 23:21
          a jakie masz R+?
          • r_plus Re: krotsze, wyedytowane 01.01.12, 23:21
            Teraz mam zwykłego zwierza z puszczy. Ale myślałem o takim za 5 zeta.
            • miau_weglowy Re: krotsze, wyedytowane 01.01.12, 23:54
              desperados?
              ok
    • samentu Tylko, co? 01.01.12, 22:07
      bzyknąc exa
      bo na dzis do niczego nie doszło a masz moralniaka
      a tak byłby chociaż uzasadniony
    • mega_cliche Ach dzięki 01.01.12, 22:22
      Nie ma to jak się pośmiać z głupoty. A ja się z własnej po Waszych postach obśmiałam do łez. Fajne.
      Niestety nie skorzystam z rad:
      "zwierz się mężowi, coby cię pocieszył", bo mąż znużon imprezą sylwestrową udał się był na spoczynek
      "walnij głową w coś tam", niestety też odpada bo jutro dzień pracy intensywnej. Urazy głowy nie wchodzą w rachubę. Koniec laby niestety.
      "bzyknij eksia", też do bani, bo do tego przydałaby by się fizyczna eksia obecność.
      Ale dzięki!!!!
      A jeszcze jakby ktoś wymyslił jak eksiowi trochę humorek zepsuć. A, tak dla zasady. Co, on może psuć mój?
      • samentu Re: Ach dzięki 01.01.12, 22:24
        sama sobie psujesz
        i już za niedługo jeszcze bardziej męzowi jak małżonek to przeczyta i zbierze fakty do tzw "kupy"
      • r_plus Re: Ach dzięki 01.01.12, 22:29
        To zaraz dostaniesz kolejną: "bzyknij mnie". Tylko to będzie od nicka na 'w' czy na inną literkę?
      • koham.mihnika.copyright w jakich naukach robisz? uzywac glowy nie uczyli? 02.01.12, 08:59
        w twoim wieku to juz wstyd. chcesz poromansowac, to przejedz przez czerwone swiatlo, twoj ulubiony kraweznik juz tam jest?
      • horpyna4 Re: Ach dzięki 02.01.12, 12:46
        Chcesz mu zepsuć humorek? Zlej go totalnie. Facet pewnie kiedyś znów się odezwie, jak żona będzie daleko, żeby mieć darmowe bzykanko z frajerką, co na niego leci, bo on jest taki wspaniały. No więc nie bądź frajerką, nie umawiaj się z nim i spław go, dając mu do zrozumienia, że jest nieciekawym gościem. Podkopkiesz mu ego.
        • horpyna4 Re: Ach dzięki 02.01.12, 12:46
          Miało być oczywiście "podkopiesz".
    • xolaptop Re: Historia pewnego banału... 01.01.12, 22:29
      Biedny maz. Trzymaj sie stary.
      • samentu Re: Historia pewnego banału... 01.01.12, 22:31
        to tylko pokazuje (kolejny raz), iż budowanie męskiego szczęścia na kobiecych decyzjach jest czystym nonsensem i będzie miało bardzo bolesne następstwa
        • xolaptop Re: Historia pewnego banału... 01.01.12, 22:34
          Tylko wiesz, ja starej daty jestem, wiec opisane zachowanie nie przyszloby mi na mysl, ze o wdrozeniu w zycie nie wspomne. Teraz ludzie sa nowoczesni, mamy XXI w.
        • madame_charmante Re: Historia pewnego banału... 01.01.12, 22:42
          Budowanie go na męskich decyzjach jest oczywiście stuprocentowo trafną decyzją. Patrz na post założycielski... proponuje przestać łosić.
          • samentu Re: Historia pewnego banału... 01.01.12, 22:46
            a o których to męskich decyzjach mówimy?
            bo to męzowi omal rogów nie doprawiono a nie na odwrót
            • jeriomina Re: Historia pewnego banału... 02.01.12, 00:01
              A tego że ten jej eks to s... syn nie dostrzegasz oczywiście w jej poscie?
              • samentu Re: Historia pewnego banału... 02.01.12, 01:00
                że niewierny żonie?
                pewnie że dostrzegam
                ale
                nie mozna własnej niewierności tłumaczyć niewiernością cudzą!
                • jeriomina Re: Historia pewnego banału... 02.01.12, 01:06
                  Zgadzam się. Odniosłam jedynie wrażenie, że jak typowy facet podchodzisz do zdrady kobiety jako "grzechu" cięższego niż zdrada mężczyzny.
                  Moim zdaniem w sytuacji przedstawionej przez autorkę wątku państwo są siebie warci.
              • koham.mihnika.copyright Re: Historia pewnego banału... 02.01.12, 09:01
                pies nie wezmie, jak suka nie da.

                wierzysz w przeznaczenie?
                • jeriomina Re: Historia pewnego banału... 02.01.12, 11:58
                  A wiesz, że owszem, wierzę. Na zasadzie - jak coś się ma stać, to się stanie, nie ma siły.
                  • koham.mihnika.copyright a ja nie, jestem mlotem (?), kowadlem 02.01.12, 13:16
                    i kowalem w jednym. Tylko proporcje sie zmieniaja ;-{)
    • cmentarna.polka Re: Historia pewnego banału... 01.01.12, 22:56
      Rozumiem. Doprowadził Cię do tego, że czujesz się ch...owo. Otrząśnij się - do niczego strasznego nie doszło, Ty miałaś jakąś tam odskocznię i może lepiej że urwało się to właśnie teraz. Nie obwiniaj się
    • koham.mihnika.copyright jesuuu, Macius, nie tup!!!! :((((( 02.01.12, 08:54

    • ryszard_mis_ochodzki qrcze jak cie czytam to mysle ze ten ezoteryczny 02.01.12, 10:52
      moze nie jest taki głupi na jakiego wygląda?

      a na pewno nie jest w 100% w błędzie
    • replika78 Re: Historia pewnego banału... 03.01.12, 19:11
      Może zamiast planować zemstę zastanowisz się dlaczego tak w to weszłaś? Mądra dziewczyna, udane życie i powtórka z rozrywki...
    • lonely.stoner Re: Historia pewnego banału... 03.01.12, 19:18
      a ja nie lubie zdrajcow, mam do nich obrzydzenie i straszna nie chec.
      Podsumowac to moge tak- oboje jestescie siebie warci, ty glupia pipa i ten twoj eks jakis kompletny idiota. Chesz ranic ludzi - to ran, ale temu twojemu mezowi juz lepiej daj spokoj, niech uklada sobie zycie z dobra kobieta ktora bedzie go kochac i szanowac, a nie z takim czyms jak ty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka