lena.nocna
08.01.12, 18:59
;-) Inspiracją do rozpoczęcia tego tematu jest nieudany podryw w autobusie i komentarz pewnej starszej pani. Ja się chyba z nią zgadzam. ;-)
Nie wiem czy to o czym piszę jest ewenementem ostatnich lat czy ja wychowałam się na takim zadupiu (to fakt), na którym takie zachowania były nie do pomyślenia. ;-) Pewnie mnie uświadomicie.
W moim otoczeniu do młodych dziewczyn zawsze startowali mężczyźni do trzydziestki. Ci starsi mogli się co najwyżej ośmieszyć w ten sposób lub zostać sponsorami, nie mogącymi liczyć na ciepłe słowo czy życzliwość "za darmo".
Ale ostatnio to się chyba zmienia.
Po prostu zaobserwowałam, że mężczyźni w średnim wieku, nie wyglądający jakoś specjalnie i średnio zamożni bardzo często podrywają młodsze dziewczyny. Pewnie brzmi to naiwnie? Chodzi mi o to, że nie liczą na zwykłą zaczepkę, dowartościowanie się na chwilę, ale zachowują się po prostu jakby mieli u takiej szanse. Co taka dziewczyna przeważnie myśli to wiadomo. Na ogół facet ma chwilową szansę na miłą odpowiedź jeśli może jej coś dać (niekomedoniczne materialnego, np. choćby świetną rozmowę), ale niestety tylko wtedy, gdy na horyzoncie nie ma lepszych i młodszych. Zgadzacie się z tym?
W mojej pracy, na mieście, w klubach coraz więcej starzejących się panów na serio startuje do młodszych dziewczyn, czasami nawet nastolatek. Liczą na romanse, na jakąś poważniejszą relację, inną niż zaczepka, z której nic oprócz radochy nie będzie? Czasami opowiadają sobie nawzajem jak chciały ich młodsze... Fajnie, ale dziewczyny na ogół myślą o tym w inny sposób - to dla nich dobra zabawa i żarty, o takich mężczyznach mają kiepskie zdanie.
Nie mam na myśli przypadków typu mentor-fanka.