Dodaj do ulubionych

Mam 22 lata....

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 00:21
Mam 22, od 3 lat nie potrafie znalezc towarzyszki. Jestem prawiczkiem, nie
wstydzie sie tego, ale czasem mi to troche przeszkadza. Chyba nie jestem
jakis brzydki ani glupi...co moze byc nie tak? Bo mam wrazenie, ze cos nie do
konca jest w porzadku po mojej stronie. Kobiety - pomozcie :-|

moritz00@poczta.fm
Obserwuj wątek
    • anahella Re: Mam 22 lata.... 09.06.04, 00:27
      A konkretnie jakiej pomocy oczekujesz?
      • mallina Re: Mam 22 lata.... 09.06.04, 00:28
        pewnie w sprawie(w celu:P) rozprawiczenia;-)
        • Gość: Kret Re: Mam 22 lata.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 00:31
          Hmm, chyba nie, jesli juz to nieswiadomie ;-) Jestem w tych sprawach traczej
          niesmialy...
        • anahella Re: Mam 22 lata.... 09.06.04, 00:34
          mallina napisała:

          > pewnie w sprawie(w celu:P) rozprawiczenia;-)

          no tak, to chyba nie pomoge:P
      • Gość: Kret Re: Mam 22 lata.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 00:29
        Hmm, sam nie wiem czego ja juz teraz oczekuje...troche sie chyba uzalam nad
        soba - ale tak jest, mam wrazenie ze nie pociagam kobiet.A moze mi po prostu
        juz na tyle brak pewnosci siebie, ze wszytsko odbieram jako dowod braku
        zainteresowania.
        • anahella Re: Mam 22 lata.... 09.06.04, 00:36
          Gość portalu: Kret napisał(a):

          > Hmm, sam nie wiem czego ja juz teraz oczekuje...troche sie chyba uzalam nad
          > soba - ale tak jest, mam wrazenie ze nie pociagam kobiet.A moze mi po prostu
          > juz na tyle brak pewnosci siebie, ze wszytsko odbieram jako dowod braku
          > zainteresowania.

          Wiesz, nie ma jedynego slusznego wytrycha na szystkie kobiety. Ale zastanawia
          mnie jedno. Czy Ty masz jakas, ktora Ci sie podoba i nie wiesz jak do niej
          podejsc, czy po prostu patrzysz na kobiety jak na grupe, ktora Cie nie
          akceptuje, wobec czego osuwasz sie?
          • Gość: Kret Re: Mam 22 lata.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 00:40
            Coś to drugie. Nie mam żadnej kobiety "na oku". Troche mnie to już zaczęło
            przerastać po prostu. Studiuje na wydziale, gdzie nie ma za duzo dziewczyn wiec
            i kontakty mam ograniczone. Nie wiem, gdzie moge poznac kogos fajnego,
            dziewczyne, z ktora moglbym sobie porozmawiac, spotykac sie...
            • Gość: nowa Re: Mam 22 lata.... IP: *.nycap.rr.com 09.06.04, 00:44
              Internet to doskonaly sposob na poznanie kogos ciekawego. Ja tez jestem
              niesmiala i dla mnie internetowe znajomosci dzialaja, pomogly mi przelamac
              niesmialosc, no i teraz spotykam sie z kims juz na zywo. Zycze powodzenia!!
              • Gość: Kret Re: Mam 22 lata.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 00:46
                I tak juz za duzo czasu spedzam przed kompem:) Mam bardzo mila kolezanke, ale
                mieszka 300 km ode mnie. Dla mnie i dla niej chyba tez ta granica przekresla
                mozliwosc stworzenia zwiazku. A na dojazdy, chociazby raz w tygodniu to moge
                nie znalezc funduszy.
                • Gość: nowa Re: Mam 22 lata.... IP: *.nycap.rr.com 09.06.04, 00:52
                  I tak juz za duzo czasu spedzam przed kompem:) Mam bardzo mila kolezanke, ale
                  > mieszka 300 km ode mnie. Dla mnie i dla niej chyba tez ta granica przekresla
                  > mozliwosc stworzenia zwiazku.

                  To poszukaj kogos niedaleko siebie. Wejdz na jakies strony randkowe i zobaczysz
                  ile tam fajnych wolnych dziewczyn blisko Ciebie. A jak internet nie odpowiada
                  to wychodz do ludzi, zapisz sie do jakiegos klubu, chodz na imprezy, jest tyle
                  mozliwosci...
                  • Gość: Kret Re: Mam 22 lata.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 00:55
                    Hej! No, z imprezami to jest u mnie tak, ze nie potrafie sie bawic bez
                    alkoholu - nie wejde na parkiet trzezwy, bo sie krepuje, mam wrazenie, ze
                    wszyscy patrza na mnie :( A jak juz wypije chocby ze 2 piwa, to nigdy na 2'och
                    sie nie konczy i zazwyczaj jestem pol-przytomny...
            • anahella Re: Mam 22 lata.... 09.06.04, 00:46
              Gość portalu: Kret napisał(a):

              > Coś to drugie. Nie mam żadnej kobiety "na oku".

              No to tu jest problem. Kobiety nie lubia byc traktowane masowo tylko
              indywidualnie. Znasz chlopakow, wokol ktorych kreca sie dziewczyny? Zakumpluj
              sie z nim - zawsze poszerzy Ci sie horyzont:)
              • Gość: Kret Re: Mam 22 lata.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 00:52
                Mam troche takich znajomych. Ja potrafie rozmawiac z dziewczynami, powiedziec
                cos smiesznego - moze nawet byc taka dusza towarzystwa, ale jak jakas pani mi
                sie zacznie podobac, to momentalnie trace pewnosc siebie i zamykam sie w sobie.
                Unikam nawet kontaktu wzrokowego z ta osoba. Strasznie sie czuje skrepowany.
                • Gość: loleńka Re: Mam 22 lata.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.04, 01:06
                  Krecie, nie jesteś sam, jestem twoim lustrzanym odbiciem :) też mam 22 lata, i
                  poza tym, że jestem dziewczyną to wszystko się zgadza.
                  Pomyśl sobie więc, że jest pełno dziewczyn w takiej sytuacji jak ty...które
                  czują to samo co ty.
                  (choć ja nic skutecznego nie doradzę, bo sama też nie potrafię... :)
                  • Gość: Kret Re: Mam 22 lata.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 01:11
                    :) dzieki za wsparcie - dobrze wiedziec, ze tez macie takie problemy ;-)
                    Kurde...tak sobie mysle - ja nie mam zadnego doswiadczenia z kobietami, poza
                    takim zwyklym kolezenstwem. Taki dziki jestem, pewnie Was w oglole nie rozumiem.
                    • anahella Re: Mam 22 lata.... 09.06.04, 01:23
                      Gość portalu: Kret napisał(a):

                      > Taki dziki jestem, pewnie Was w oglole nie rozumiem

                      Ci odwazni tez nie rozumieja kobiet. Masz z nimi cos wspolnego;)
                      • Gość: Kret Re: Mam 22 lata.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 01:30
                        wow, chociaz tyle:)
                      • hal9000 Re: Mam 22 lata.... 11.06.04, 13:35
                        anahella napisała:

                        > Ci odwazni tez nie rozumieja kobiet.

                        Co prawda to prawda... :))))))))
                  • Gość: Ahoj Re: Mam 22 lata.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.04, 15:38
                    hehe ja mam identyczny problem, tyle że mam już 23 lata :) Może założymy jakiś klub ;)
                • anahella Re: Mam 22 lata.... 09.06.04, 01:22
                  Gość portalu: Kret napisał(a):

                  > Strasznie sie czuje skrepowany.

                  Oj latwo mi to powiedziec, bo jestem stara i doswiadczona, ale ludzie to lubia
                  sobie szukac klopotow;)

                  Jestes facetem - pokaz sam sobie ze nie od parady nosisz spodnie. To jedyne, co
                  moge Ci poradzic.
                  • Gość: Kret Re: Mam 22 lata.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 01:28
                    Staram sie jak moge: cwicze na silowni, nie jestem chucherko, uprawiam sporty -
                    no, to akurat moge chyba powiedziec, wygladam jak facet. Mimo, iz moje cialo
                    mnie nie satysfakcjonuje (wiec je zmieniam). Ale moze i wyszukuje
                    problemow...samotny jestem i tyle.
                    • anahella Re: Mam 22 lata.... 09.06.04, 13:08
                      Gość portalu: Kret napisał(a):

                      > Mimo, iz moje cialo
                      > mnie nie satysfakcjonuje (wiec je zmieniam). Ale moze i wyszukuje
                      > problemow...samotny jestem i tyle.

                      A moze szukasz problemu tam gdzie go nie ma? Ladne cialo - owszem tak samo
                      dziala ladny i wysportowany chlopak na dziewczyne jak i na odwrot. Ale powiem
                      Ci szczerze: gdybym miala umowic sie z miesniakiem, kotry caly wieczor
                      siedzialby skrepowany i milczaal albo z przecietniakiem, ale interesujacym to
                      wybralabym tego drugiego. Moze mysle tak bo jestesm sporo starsza, ale jak
                      bylam w Twoim wieku to tez tak myslalam. Bo wybajerowanym facetem mozna sie
                      pochwalic przed kolezanka. Ale to bardzo plytki aspekt zwiazku. Ludzie po to
                      sie wiaza zeby byc ze soba w pierwszej kolejnosci. W drugiej - zeby byc w
                      grupie.
                    • colleen_1 Re: Mam 22 lata.... 10.06.04, 21:58
                      No coz, musisz uwierzyc, ze jestes duzo wart, ze masz wiele do zaoferowania.
                      Znalezc jakies dobre strony w sobie i nie podchodzic do kobiety jak do jeza.
                      Wiem latwo tak powiedziec, pewnie im dluzej czlowiek jest sam tym wiecej
                      watpliwosci sie rodzi.

                      Zdaje sobie sprawe, ze kobiety lubia roznych mezczyzn ale moze napisze Ci jaki
                      wg mnie powinien byc facet. Byc moze Ci to w czyms pomoze. A wiec:
                      - Pewny siebie albo przynajmniej sprawiajacy takie wrazenie.
                      - Musi mi czyms imponowac (najlepiej miec podobne zainteresowanie do mojego i
                      wiedze na ten temat).
                      - Umiec porozmawiac o roznych rzeczach. Miec swoje zdanie a nie tylko
                      przytakiwac.
                      - Wazna jest mowa ciala. Nie wiem czy to odpowiednie okreslenie ale chodzi mi o
                      to, ze podczas rozmowy patrzy w oczy i usmiecha sie. Wlasnie takie peszenie
                      sie, spuszczanie wzroku jest dla mnie bardzo odpychajace.
                      - Wykazywac inicjatywe.

                      Nie przypomne sobie juz teraz nic. To bylo nt osoby z ktora moglabym
                      ewentualnie stworzyc zwiazek.
                      Jesli chodzi Ci o jednorazowe znajomosci, to za bardzo Ci nie doradze.
                      • Gość: Johan Bengtson Re: Mam 22 lata.... IP: 195.245.217.* 11.06.04, 13:14
                        > - Pewny siebie albo przynajmniej sprawiajacy takie wrazenie.

                        Czyli mieć się za coś świetnego.

                        > - Musi mi czyms imponowac (najlepiej miec podobne zainteresowanie do mojego i
                        > wiedze na ten temat).

                        Kwestia przypadku, znaczy. Poza tym, jak łatwo Ci zaimponować?

                        > - Umiec porozmawiac o roznych rzeczach. Miec swoje zdanie a nie tylko
                        > przytakiwac.

                        Stąd już bardzo blisko do mądrzenia się i zasłuchania we własne tokowanie.

                        > - Wazna jest mowa ciala. Nie wiem czy to odpowiednie okreslenie ale chodzi mi
                        > o to, ze podczas rozmowy patrzy w oczy i usmiecha sie. Wlasnie takie peszenie
                        > sie, spuszczanie wzroku jest dla mnie bardzo odpychajace.

                        Patrz punkt 1, bo to się wiąże jak tlen z hemoglobiną.

                        > - Wykazywac inicjatywe.

                        ...ponieważ Ty boisz się ośmieszyć wykazując ją, wolisz krytyczne spojrzenie na
                        jego starania (które nieraz będą żałosne)?

                        No dobra, wyżywam się, bo nie pasuję do żadnego z powyższych punktów.
                        Przepraszam. :D
                        • colleen_1 Re: Mam 22 lata.... 11.06.04, 14:54
                          Nie sadzilam, ze pede musiala sie spowiadac z tego jaki typ mezczyzn lubie.
                          Wymienilam cechy miedzy innymi dzieki ktorym mojemu obecnemu facetowi udalo sie
                          mnie zdobyc (a dostal wczesniej kilka razy kosza). Podalam tylko przyklad,
                          rowniez moje znajome cenia podobne typy. Ale przeciez zaznaczylam na poczatku,
                          ze gusta sa rozne wiec nie wiem w czym problem.

                          > > - Pewny siebie albo przynajmniej sprawiajacy takie wrazenie.
                          >
                          > Czyli mieć się za coś świetnego.

                          Cos w tym rodzaju. Przynajmniej na poczatku sprawiac takie wrazenie. Oczywiscie
                          odrobina samokrytycyzmu nie zaszkodzi, ale wane jest to by nie marudzic "oh,
                          jaki ja jestem beznadziejny, na pewno mnie nie zechcesz".
                          Bylam jakis czas z facetem bardzo niepewnym siebie i naprawde czasami nie
                          dawalo sie sluchac jego trucia. Jego kompleksy wychodzily z tego ze nie byl
                          zbyt atrakcyjny fizycznie, za to urzekl mnie jego charakter. Za to pozniej
                          odezwala sie okropna zazdrosc o kazdego faceta ktory sie chociazby do mnie
                          odezwal + marudzenie "pewnie mnie dla niego rzucisz".
                          Ja rozumiem, ze kazdy czasami czuje sie gorzej bo tez tak mam ale nie caly czas
                          i nie mowi sie "pewnie mnie rzucisz". W koncu wykrakal i rzucilam go dla
                          obecnego faceta.

                          > > - Musi mi czyms imponowac (najlepiej miec podobne zainteresowanie do mojego
                          > > i wiedze na ten temat).
                          >
                          > Kwestia przypadku, znaczy. Poza tym, jak łatwo Ci zaimponować?

                          Moze i kwestia przypadku czy sie na taka osobe trafi czy nie. Ale sam przyznaj,
                          czy ludzie sa ze soba nie majac zadnych wspolnych zainteresowan? Ja jeszcze nie
                          mialam takiego zwiazku. Za to na kazdym kroku slysze "on jest taki wspanialy,
                          mamy tyle wspolnych zainteresowan" (mozna zmienic na ona).
                          A czy latwo mi zaimponowac? Nie jestem w stanie odpowiedziec na to pytanie
                          (sorry za rym).

                          > > - Umiec porozmawiac o roznych rzeczach. Miec swoje zdanie a nie tylko
                          > > przytakiwac.
                          >
                          > Stąd już bardzo blisko do mądrzenia się i zasłuchania we własne tokowanie.

                          Ja nie widze tej bliskosci. Po prostu fajnie jest czasem porozmawiac a nie
                          tylko isc do lozka. A jesli ktos na kazdy temat tylko przytakuje to o czym
                          rozmawiac? I wcale nie mowie, zeby na sile narzucac komus swoje zdanie.

                          > > - Wazna jest mowa ciala. Nie wiem czy to odpowiednie okreslenie ale chodzi
                          > mi
                          > > o to, ze podczas rozmowy patrzy w oczy i usmiecha sie. Wlasnie takie pesze
                          > nie
                          > > sie, spuszczanie wzroku jest dla mnie bardzo odpychajace.
                          >
                          > Patrz punkt 1, bo to się wiąże jak tlen z hemoglobiną.
                          >
                          > > - Wykazywac inicjatywe.
                          >
                          > ...ponieważ Ty boisz się ośmieszyć wykazując ją, wolisz krytyczne spojrzenie na
                          > jego starania (które nieraz będą żałosne)?

                          Raczej nie oceniam kogokolwiek staran jako zalosnych. Jesli mi sie ktos nie
                          podoba staram sie dac mu to do zrozumienia. Jesli jestem zajeta mowie to niby
                          przypadkiem.
                          Jesli chodzi o sam fakt, ze uwazam, ze to mezczyzna powinien wykazac
                          inicjatywe... No coz, taka juz jestem. Wole sie nie narzucac, tylko "dawac
                          znaki". Cos slyszalam, ze faceci to mysliwi, czyzby to byla nieprawda?
                          Poza tym co ja moge zrobic. Traktowac faceta jak kumpla, wybadac czy jestem mu
                          calkowicie obojetna i ewentualnie pozniej zadzialac,ale tylko w taki sposob,
                          zeby nie bylo to oczywiste. Zeby sam sie domyslil ze cos z tego moze byc.

                          > No dobra, wyżywam się, bo nie pasuję do żadnego z powyższych punktów.
                          > Przepraszam. :D

                          No, nie ukrywam, przyczepiles sie.
                          Btw, nie rozumiem, nie pasujesz do zadnego punktu? Tak jak na nie spojrzalam to
                          u faceta moze brakowac tylko 1 cechy - pewnosci siebie no i ewentualnie moze to
                          spuszczanie wzroku wystepowac ale sadze ze mozna sobie z tym poradzic.
                          Cos takiego jak wspolne tematy lub umiejetnosc rozmowy na wiele tematow - na
                          pewno jest na swiecie osoba ktora ma wspolne zainteresowania z Toba.
                          Inicjatywa to takze nic trudnego.
                          • Gość: Johan Bengtson Re: Mam 22 lata.... IP: 195.245.217.* 11.06.04, 17:13
                            > marudzenie "pewnie mnie dla niego rzucisz".
                            > Ja rozumiem, ze kazdy czasami czuje sie gorzej bo tez tak mam ale nie caly
                            > czas

                            Faktycznie denerwujące może to być, ale facet był szczery. Wiem, bo sam widzę w
                            każdym mężczyźnie rywala i jestem przekonany o jego atrakcyjności - chyba, że
                            mogę być partnerki w 100% pewny. On widocznie nie był, a z czego to wynikało,
                            nie rozsądzę.

                            > czy ludzie sa ze soba nie majac zadnych wspolnych zainteresowan? Ja jeszcze
                            > nie mialam takiego zwiazku. Za to na kazdym kroku slysze "on jest taki
                            > wspanialy, mamy tyle wspolnych zainteresowan" (mozna zmienic na ona).

                            Tu mam uwagę. Jeśli już istnieją wspólne zainteresowania, to nie ma czym
                            imponować - oboje znają temat od podszewki, gość musiałby naprawdę być KIMŚ w
                            swojej dziedzinie żeby wzbudzić podziw. A ilu jest takich? Każdy ma braki.
                            Wybacz rymy. :D

                            > Cos slyszalam, ze faceci to mysliwi, czyzby to byla nieprawda?

                            W takim samym stopniu, w jakim kobiety są ofiarami. Łbami jeleni na ścianie.

                            > Btw, nie rozumiem, nie pasujesz do zadnego punktu? Tak jak na nie spojrzalam
                            > to u faceta moze brakowac tylko 1 cechy - pewnosci siebie no i ewentualnie
                            > moze to spuszczanie wzroku wystepowac ale sadze ze mozna sobie z tym poradzic.

                            Tak, tylko po co? Żeby wszyscy byli takimi samymi autoakwizytorami? Odnoszę
                            wrażenie, że według Twoich maksym nieważne kim mężczyzna jest, a ważniejsze, za
                            kogo się ma. Popełniam błąd, ale - nie wchodzę.
                      • Gość: Kret Re: Mam 22 lata.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.04, 15:47
                        No wlasnie jest, to ze jak ja gadam z dziewczyna, to nie potrafie jej spojrzec
                        w oczy. Chyba sie wstydze czegoś. Tylko ciężko mi sobie z tym poradzić.
                  • Gość: Johan Bengtson Re: Mam 22 lata.... IP: 195.245.217.* 09.06.04, 15:28
                    > Jestes facetem - pokaz sam sobie ze nie od parady nosisz spodnie.

                    "...poza tym pewność siebie, uderzam bezpośrednio, to przyciąga uwagę
                    bejbe znasz zasadę - pokaż walory
                    proszę, nie zachowuj się jak człowiek chory,
                    w końcu noszę nie kieckę, lecz spodnie
                    jest cwelstwem być spiętym, ściśniętym jak kleszcze i łagodnym
                    zatem bajerę wstawiałem swobodnie
                    po to by mieć czym się wyróżnić i chwalić gdy później w kółku z kumplami
                    charchaliśmy na chodnik..."

                    Nie podpuszczaj kolegi, bo jeszcze usłucha i zrobi się z niego chodzący wór z
                    testosteronem. Jakby wszyscy byli typu "wiesz co chcesz to bierz to", nudno by
                    się stało.
    • bondzik Re: Mam 22 lata.... 09.06.04, 08:40
      A powiedz..ale tak szczerze...czy przez te trzy lata zadna kobieta nie zwrocila
      na Ciebie uwagi?Nie odczules ze podobasz sie jakiejs?Mi sie wydaje ze musisz
      cos zrobic ze swoja niesmialoscia i byc troszke bardziej pewny siebie..wiem ze
      latwo powiedziec ale MUSISZ nad soba popracowac...Kolegow masz?Oni pewnie Ci
      pomoga(no chyba ze tez sa niesmiali)powiedz im co Cie gryzie a napewno Ci
      pomoga!
    • chooligan Re: Mam 22 lata.... 09.06.04, 08:54
      Krecie nie martw się - ja straciłem cnote w wieku 23 lat, gdyby nie jedna
      napalona 16tka to może i byłoby później. Ale wracając do twojego problemu:
      wszystko wymaga minimum techniki, tak tak, wyrywanie lasek też. Namierz w
      swojej okolicy najgorszego paszteta, i ćwicz na niej.
      • Gość: lk Re: Mam 22 lata.... IP: *.net 09.06.04, 09:14
        W sumie młody jeszcze jestes.Moze zapisz sie na jakies zajęcia,gdzie jest dużo
        dziewczyn,np kursy tańca towarzyskiego (tam brakuje chłopaków).
    • Gość: Mikotaj Re: Mam 22 lata.... IP: *.wroclaw.mm.pl 09.06.04, 16:03
      A tam, przesadzasz!
      Wg moich obserwacji, to na twoim wydziale (na moim zresztą też... podejrzewam,
      że na każdym) większość studentów nie ma pary. Albo przynajmniej się z drugą
      połówką nie pokazują za bardzo. Tak więc nie wydaje mi się, żebyś był jakimś
      strasznym wyjątkiem.
    • slodka.lola Re: Mam 22 lata.... 09.06.04, 19:08
      Ach... a co z trzydziestoletnimi dziewicami?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka