g-ce29 06.02.12, 22:20 za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymywać darmozjada usłyszałam wczoraj od męża. moja mina bezcenna - sama nie wiem co o tym myśleć, całą noc nie spałam bo te słowa nie dawały mi spokoju. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ka-mi-la789 Re: za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzym 06.02.12, 22:24 Zrób mu wredny numer, uprzedź go i sama się z nim rozwiedź już po 19 latach. Odpowiedz Link Zgłoś
czadroman Re: za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzym 06.02.12, 22:30 zdradź go ze mną jutro i wyznaj mu to po 18 latach Odpowiedz Link Zgłoś
marguy Re: za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzym 06.02.12, 22:33 Ja to nawet nie czekalabym 19 lat tylko rozwiodla sie jak najszybciej. Za liczydlo wyszlas czy za faceta, ktory cie kocha? Bo nawet jesli jestes nierobem, to widzialy galy co braly. Nie pracujesz, bo opiekujesz sie dziecmi czy nie mozesz znalezc pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
czadroman po pierwsze 06.02.12, 22:35 nie szuka sie pracy, tylko płacy zapamiętaj Odpowiedz Link Zgłoś
g-ce29 Re: za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzym 06.02.12, 22:56 > Za liczydlo wyszlas czy za faceta, ktory cie kocha? na początku myślałam,że za faceta który mnie kocha - z biegiem lat mogę stwierdzić,że za materialistę który non stop mówi tylko o pieniądzach. > Bo nawet jesli jestes nierobem, to widzialy galy co braly. > Nie pracujesz, bo opiekujesz sie dziecmi czy nie mozesz znalezc pracy? nie pracuję na etacie ponieważ zajmuję się dzieckiem - od siedmiu lat tylko ja się zajmuje, a mąż nawet palcem nie kiwnął. w międzyczasie brałam zlecenia z jednej firmy do domu i robiłam po nocach - nie jest to stały comiesięczny dochód bo nie zawsze mam zlecenia ale jak są to działam. pracy szukam cały czas ale niestety bardzo ciężko ją dostać.mam setki jak nie tysiące cv wysłanych i ciągle nic.jak już udało mi się coś załapać to tylko na umowę o dzieło na jakieś 3 miesiące i na tym koniec. założyłam nawet swoją działalność gospodarczą jakiś czas temu - wiem ,że aby utrzymać się na rynku potrzeba czasu i że z początku najważniejsze jest to aby chociaż wyjść na tzw 0.ja wychodziłam troszkę na plus ale mojemu było mało i non stop marudził - doprowadzało mnie to do rozstroju nerwowego w skutek czego działalność zawiesiłam. mojemu mężowi praca sama się pojawiła - nie chodził, nie szukała a do tego było to pare lat temu. nie wie więc jak to jest a wielce się mądrzy.nie patrzy na to,że potencjalną pracę trzeba dopasować też do opieki nad dzieckiem bo przecież nie pójdę do pracy na etet do takiej pracy gdzie będę musiała płacić innym za opieką nad dzieckiem bo nawet tyle nie zarobię więc mija się to z celem Odpowiedz Link Zgłoś
thelma.333 Re: za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzym 06.02.12, 23:46 to ten watek to na powaznie? o rany, to jakis hardcore... wspolczuje Odpowiedz Link Zgłoś
g-ce29 Re: za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzym 07.02.12, 01:25 thelma.333 napisała: > to ten watek to na powaznie? > o rany, to jakis hardcore... > wspolczuje wątek jak najbardziej na poważnie. ja sama nigdy bym tak nawet nie pomyślała, a co dopiero powiedzieć tak drugiej osobie z którą jest się już kilka lat po ślubie. Odpowiedz Link Zgłoś
ognista.potwora Re: za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzym 08.02.12, 01:16 g-ce29 napisała: > potencjalną pracę trzeba dopasować też do opieki nad dzieckiem bo przecież > nie pójdę do pracy na etet do takiej pracy gdzie będę musiała płacić innym za > opieką nad dzieckiem bo nawet tyle nie zarobię więc mija się to z celem A dlaczego nie pójdziesz do pracy, przy której musiałabyś płacić za opiekę? Masz dziecko w wieku szkolnym, pełnoetatowa opiekunka nie jest mu potrzebna. Sporo kobiet rezygnuje z powrotu do pracy, bo całe zarobki poszłyby na opiekunkę i tłumaczą, że im się "nie opłaca". A czy opłaca się mieć puste cv i kłopoty z zatrudnieniem? Ty chyba nie do końca chcesz pracować i szukasz usprawiedliwień. Tymczasem tekst wygłoszony przez męża powinien cię zmotywować do finansowego uniezależnienia się od niego - abyś to ty mogła odejść nie marnując przy nim tych 20 lat, bo to jak życie z wyrokiem. Reaktywuj firmę, którą miałaś albo bierz nawet pozornie nieopłacalny etat. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzym 08.02.12, 09:53 -ce29 napisała: > > nie pracuję na etacie ponieważ zajmuję się dzieckiem - od siedmiu lat tylko ja > się zajmuje, a mąż nawet palcem nie kiwnął. No wybacz, ale ja nie widzę konieczności rezygnacji z pracy z powodu opieki nad siedmioletnim dzieckiem. To gruba przesada i większość oceni to jako wyłącznie Twój wykręt. > pracy szukam cały czas ale niestety bardzo ciężko ją dostać.mam setki jak nie t > ysiące cv wysłanych i ciągle nic. W to akurat mogę uwierzyć, bo rzeczywiście z pracą jest ciężko, zwłaszcza dla osoby z małym doświadczeniem zawodowym. I dlatego kolejne Twoje wyznanie, czyli: > założyłam nawet swoją działalność gospodarczą jakiś czas temu - wychodziłam troszkę na > plus ale mojemu było mało i non stop marudził - doprowadzało mnie to do rozstroju > nerwowego w skutek czego działalność zawiesiłam. - kompletnie mnie rozwaliło. Zaczyna Ci coś wychodzić, wiesz że nie masz raczej alternatywy w postaci pracy na etacie - i Ty to rzucasz "bo mąż marudzi" ???? Kobieto, weź się ogarnij i przestań go słuchać, tylko rób swoje. Może uda Ci się jeszcze reaktywować działalność, pracuj i zarabiaj, a w świetle tego co Ci uprzejmie zakomunikował - wydawaj swoje zarobki tylko na siebie i dziecko. Oraz odkładaj na swój fundusz emerytalny. A on niech się swoją kasą udławi. Odpowiedz Link Zgłoś
ryszard_mis_ochodzki Re: za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzym 06.02.12, 23:43 > Za liczydlo wyszlas czy za faceta, ktory cie kocha? > Bo nawet jesli jestes nierobem, to widzialy galy co braly. zaczynam rozumieć facetów którzy biją kobiety Odpowiedz Link Zgłoś
male_pytanie Re: za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzym 06.02.12, 23:21 g-ce29 napisała: > za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzymywać darmozjada usłyszałam wczoraj > od męża. > moja mina bezcenna - sama nie wiem co o tym myśleć, całą noc nie spałam bo te s > łowa nie dawały mi spokoju. spokojnie.... strzel focha, nie sypiaj z nim dopoki nie zmieknie, a jak zapyta dlaczego to ze łzami w oczach powiedz ze stracilas do niego zaufanie i skoro za 20 lat ma sie z Toba rozwiesc to nie widzisz sensu zeby teraz rowniez z nim byc, bo taka perpektywa cie nie urzadza i nie mozesz przestac o tym myslec, po czym zanies sie placzem. wierz mi jego mina bedzie rownie bezcenna co twoja i pewnie zacznie cie przeprasac. a tak powazniej to jesli to mial byc zart to mega kiepski, jesli to nie byl zart to nie czekaj 0 lat tylko znajdz sobie kogos kto cie kocha... Odpowiedz Link Zgłoś
lusseiana Re: za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzym 07.02.12, 09:26 Było mu odszczeknąć, że być może zrobisz to jeszcze szybciej, bo koło marudzącego impotenta skakać i marnować swoich sił nie będziesz ;) Bylibyście kwita. A na poważnie, to ja zaczęłabym przygotowania logistyczne do rozwodu i to nie zaplanowane na 20 lat... Pozdrawiam. PS. Czemu dałaś się wrobić w siedzenie w domu i wyłączną opiekę nad dzieckiem? Masochistka?? Odpowiedz Link Zgłoś
lewapinger No co? 07.02.12, 09:30 Przynajmniej cię uprzedził, poinformował. Masz 20 lat na przygotowanie się do rozwodu, zabezpieczenie finansowe. Ciesz się bo niektóre tu z nas takiej szansy nie dostały, od razu zobaczyły pozew:-P Odpowiedz Link Zgłoś
g-ce29 do nunu 08.02.12, 00:50 nunu napisała: > Na ilu forach założyłaś ten wątek? na tym na którym teraz jesteśmy i równocześnie na emamy z tego względu, że nie każdy śledzi wszystkie fora, a jeżeli tak jest to zazwyczaj wypowiada się tylko na jednym. są tutaj osoby które piszą to samo na kilkunastu forach i nie widziałam aby ktoś zwracał im uwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
akle2 Re: za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzym 07.02.12, 21:01 Co Ty się martwisz, co będzie za 20 lat, pewnie dawno będziesz wtedy z kimś innym, ew. odziedziczysz mężowskie składki emerytalne z OFE ;P Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Przeczytałam cały watek i mam mieszane uczucia 07.02.12, 21:37 oraz pare niejasnosci. Mieszane uczucia dotyczą własnie tych niejasnosci. Pomijając już pozałowania godzień styl, w jakim Tój mą z"raczył" się wyrazic oraz irracjonalnosc tego "wyznania" (kto powiedział, ze przez nastepne 20 lat też nie bedziesz pracowac na stałe). Interesujące jest dla mnie, czy Twój małzonek zarabia na tyle dobrze, by utrzymać rodzinę na jakimś poziomie. A interesujące jest nie ze wscibstwa, tylko po prosyu dlatego, ze zakłądam iz jego desperacja MOZE wynikać z tego, ze nie daje po prostyu finansowo rady. Czy Wasze dziecko jest zdrowe, pełnosprawne? Pytam, bo jakkolwiek 7-latek to małe dziecko , ale jednak na tyle duże, ze nie wymaga ( o ile zdrowe) opieki 24/dobę. Rozumiem, ze chcesz się nim opiekować osobiscie, ale jesli wasza sytuacja finansowa nie jest rózowa, a dziecko zdrowe to sama radziłabym ci poszukać pracy, bo im dłuzej bedziesz poza jej rynkiem, tym szanse powroru na ten rynek bedą mniejsze. Moze tego bawia sie maż - ze bedziesz zajmować się dzieckiem do skończenia przez nie studiów (temn okres 20 lat by na to wskazywał), a on nie da rady zapewnić wam bytu. Nie zrozum mnie źle, uwazam tekst za karygodny, ale zwyczajnie nie wiem czy i ile razy rozmawialiscie o waszej sytuacji finansowej i prawde mówiac o ile nie jest b. dobra to, a dziecko nie ejst chore to dziwie się, że nie szukasz stałej pracy. Kobiety mające po 2 dzieci młodszych od Twego (ale zdtowych, podkreslam) pracują zawodowo. Odpowiedz Link Zgłoś
akle2 Re: Przeczytałam cały watek i mam mieszane uczuci 07.02.12, 21:57 Może to brutalne, co powiem, ale autorka wygląda mi na osobę trochę bez ambicji. Skupia się na tym, co mąż powiedział (kawał chama, to jasne), ale co sama robi/robiła w tym kierunku, aby podwyzszyć własne kwalifikacje i swoją konkurencyjność na rynku pracy? Pewnie niewiele, "bo dzieci". Może czas zacząć się za czymś rozglądać, połowę opieki nad dzieckiem powierzając tatuśkowi. Im dłuzej będzie zwlekać, tym będzie gorzej, bo zaprzepaści szansę na własną emeryturę i w 100% uzależni się od męża lub w skrajnym przypadku od instytucji, które go w alimentacyjnym obowiązku wyręczą. Może ten wątek da jej trochę do myślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Przeczytałam cały watek i mam mieszane uczuci 07.02.12, 22:02 wiesz, ja szanuję wybory zyciowe wszystkich. Uwazam, że jesli para tak sie dogaduje, ze facet pracuje i utrzymuje dom, a kobieta zajmuje sie dziećmi - to och sprawa. Wygląda mi jednak na to, ze ta para sie nie dogadała. Nie wiem jaka jest u nich faktryczna sytuacja finansowa, zdrowowtna dziecka (a to ma ogromne znaczenie), ale powiem szczerze ze ja bym się zwyczajnie bała tak sobie całkiem odpuścić pracę, bo róznie moze być. Już nawet nie mowiac o rozstaniu, ale wypadek, choroba faceta i co? Oszczednosci w takich sytuacjach szybko topnieją, a ktoś kto jest 15 lat powiedzmy po studiach i ma zero praktyki zawodowej, albo 5 lat 10 lat temu, naprawde z pracą łatwo mieć nie bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
akle2 Re: Przeczytałam cały watek i mam mieszane uczuci 07.02.12, 22:16 Nie, no oczywiście, jeśli by to był jakiś wspólny konsensus poparty "biznesplanem" na kilkanaście lat do przodu, to niech sobie robią co chcą. On może jej powiedzieć: żono, ty masz siedzieć w domu, a ja cię będę karmił, opierał i kupował brylanty, do końca życia i jeden dzień dłużej. Ona odpowie, ach tak, oczywiście, to szczyt moich marzeń i niczego więcej nie pragnę. Oboje szcześliwi i dogadani. Też bym się bała wycofać z rynku pracy, bo zdarzyć się może wszystko, z koniecznością zakończenia małżeństwa włącznie. Zobacz, co się dzieje z wdowami po górnikach, 50-letnie rencistki, które nigdy nie pracowały, a teraz nawet jakby chciały, to nie będą potrafiły odnaleźć się w brutalnej rzeczywistości a podatnicy muszą bulić. Odpowiedz Link Zgłoś
g-ce29 do kora3 i tych co mówią o podjęciu pracy 08.02.12, 01:05 kora3 napisała: >dziwie się, że ni > e szukasz stałej pracy. Kobiety mające po 2 dzieci młodszych od Twego (ale zdto > wych, podkreslam) pracują zawodowo. > im dłuzej bedziesz poza jej rynkiem, tym szanse powroru na ten rynek bedą mnie > jsze nie pamiętam dnia w którym pracy bym nie szukała poza tą którą miałam i mam do tej pory ale nie udokumentowaną. w gruncie rzeczy to od początku małżeństwa pracuję.początkowo miałam umowę w jednej firmie ale tuż przed zajściem w ciążę nie przedłużono mi jej więc po porodzie nie miałam dokąd wracać. gdy dziecko się urodziło i byłam wielokrotnie na rozmowach w sprawie pracy a potencjalni pracodawcy słyszeli, że jestem młodą mamą to od razu mi dziękowali. pracowałam więc na czarno bądź na umowę o dzieło bardzo długo bo chciałam wnosić jakieś pieniądze do budżetu domowego. moje cv nie jest więc "bogate" a co za tym idzie nie mogę dostać pracy na etat, a z miesiąca na miesiąc jestem coraz starsza. bardzo łatwo jest mówić innym, że praca jest wszędzie jak sami mają swoją posadkę. ostatnio nawet od znajomej usłyszałam, że jest tyle ogłoszeń "dam pracę" a ja nie mogę nic dostać.tyle , że to ogłoszenia od miesięcy są non stop te same z wynagrodzeniem prowizyjnym a jakoś akwizycja mnie nie kręci Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Ale bez emocji plizzz 08.02.12, 09:39 Nie mówię, ze nie szukasz, ale z posadkami - nie przesadzaj ...Widze kobiety z dziećmi pracujące w moim zawodzie i wiem, ze nie mają lekko. Z coraz wiekszą przerwą w pracy zawodowej (a twoja jest ogromna już) nie jest cio łatwo z pracą i ja to rozumiem. Nie oczekuj jednak Bóg wie czego. Dla pracodawców jest srednio atrakcyjna, jako pracownica rzecz jasna, bo masz ogromną przetrwe, ale masz też zapewne doswiadczenie nabyte podczas pracy na zlecenia. ?Weź na popczatek i pół etatu, jesli znajdziesz. Nie wybrzydzaj, bo naprawde praca za Tobą chodzić w Twojej sytuacji nie bedzie :( Odpowiedz Link Zgłoś
chat_calin Re: za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzym 07.02.12, 22:17 Na Twoim miejscu podeszlabym do sprawy powaznie. Podziekuj niebiosom, ze JUZ wiesz co cie czeka za 20 lat, a raczej PRZEZ 20 lat, nie, nie o rozwodzie mowie, mowie o pogardzaniu Toba, o pokazywaniu ci twojego miejsca, o pieniadzach, itd. Masz czas, zabierz sie za siebie i naprawde znajdz prace, bo to jest walka o cale Twoje zycie. Z takim facetem nie warto spedzic zycia, zwlaszcza w tej roli jaka grasz w jego zyciu. Jak staniesz na nogi, to sama zdecydujesz co dalej, czy ty go rzucisz, czy bedziesz z nim NA SWOICH warunkach. Uwazaj na kolejne dzieci, bo bedziesz od niego calkowicie uzalezniona... Odpowiedz Link Zgłoś
moonogamistka Re: za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzym 08.02.12, 00:58 Nie zostalabym z nim dnia dluzej. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 tia Mono a teraz popatrz realnie na jej sytuację 08.02.12, 10:12 załozmy, ze podaje meza o rozwód w zwiazku z jego wypowiedzią (b. debilną poniekąd, próba usystematyzowania takich spraw nie powinna w żadnym razie wiazać się z ponizaniem kogoś). Załozmy, ze mieszkanie jest wspólne, zanim sąd przeprowadzi podział, mieszkają razem nadal. Nic nie pisze, by mąż ją bił np. wiec na eksmisję nie ma co liczyć. Dostanie alimenty na dziecko, na siebie - b. wątpię. Niestara, chyba wykształcona, niechora - czyli zdolna do podjecia pracy, a jesli dostanie, to na krótki czas. Z czego się utrzyma? Z czego opłąci nswoje rachunki? Z alimentó dziecka? To sa Mono skutki błogiego trwania przy facecie przez kilka lat opiekując się dzieckiem, które już opieki całodobowej nie wymaga (wyłączam sytuację dziecka chorego, niepełnosprawnego, gromadki dzieci). W Polsce pokutuje ukuty przez tradycyjne srodowiska pogląd, że kobiety do pracy po urodzeniu dzieci wygania dziura w domowym budżecie i gdyby nie ona wszystkie z radoscią siedziałyby w domu, ewentualnie dorabiając coś tam hobbystycznie na boku. Guzik prawda. Znam wiele kobiet w wieku rozrodczym, które wracały ochoczo do pracy po macierzyńskim, pomiedzy ciązami itd. Oczywiscie, wymagało to pomocy nańii, albo kogoś z rodziny. Ale robiły to wcale nie z biedy - po to własnie, aby nie wypaśc z rynku pracy i nie być zdaną tylko na meza/partnera nie tylko ze wzgledó ze tak powiem emocjonalnych, ale i ekonomicznych i nie tylko dlatego, ze zawsze moze dojsc do rozpadu kazdego zwiazku, ale i dlatego, ze facetowi moze się przydarzyć choroba, wypadek, wylot z pracy też. Jedna z moich kolezanek mama 2 dzieci (3 i 6 lat) ostatnio w swej pracy awansowała na dosc prestizowe stanowisko. Nie, nie ma tzw. układów, po prostu PRACUJE solidnie. Dzieci są w maire zdrowe (normalne tam przeziebienia itp. ale zadnych powaznych chorób), chodza do przedszkola. Ona ma nienormnowany czas pracy, jej maż taką od-do. Obecnie wcale już w zasadzie nie korzystają z pomocy dziadków dzieci w opiece nad nimi - tylko, gdy mają jakieś współne "wiekie wyjscie" :) - Sylwester, impreza, wesele bez dzieci itp. MAją też czas na spotkania z przyjaciółmi, hobby. Po prostu dzielą opieke nad dziećmi miedzy sobą wg czasu, jakim ze wzgledu na prace dysponują. Mą zkolezanki zarabia nieźler i tak naprawde sytuacja finansowa nie skłaniała jej do powrotu do pracy po 1 dziecku. Wróciła zaraz po macierzyńskim. To samo z drugim. Nikt jej kwasów za to, ze "ma dzieci" nie robi. Tylko, ze ona naprawdę zaiwania, a na opiekę nad dzieckiem chorym chodzi raz ona, raz jej maż. Nie ma się co dziwić pracodawcy, ze nie chce pracownika, który co roku dosyłą zaswiadczenia o kolejnej ciązy i zwolnienia lekarskie na jej okres i tak naprawde figuruje na papierze, a w pracy go nie ma pare lat! Nic dziwnego,ze nie awansuje osoba, która pół niemal kazdego misieaca spedza poza pracą na "opiece". JAsne, jesli dziecko jest chore, niepełnosprawne itd. to sytuacja jest inna, ale znam naprawde sporo kobiet, które standardowo od 3 miecha ciązy idą na zwolnienie lekarskie. Dodam, ze mowa o ciązach niezagrozonych. Korcia "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)" Odpowiedz Link Zgłoś
m-kow Miły gość 08.02.12, 01:54 Orientowałaś się ile można dostać jakby go sprzedać do Meksyku na organy do przeszczepów? Odpowiedz Link Zgłoś
qw994 Re: za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzym 08.02.12, 08:34 Niezależnie od postawy męża, 7-letnie dziecko nie wymaga już takiej opieki jak 2-letnie, z całym szacunkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
g-ce29 do qw994 09.02.12, 00:04 qw994 napisała: > Niezależnie od postawy męża, 7-letnie dziecko nie wymaga już takiej opieki jak > 2-letnie, z całym szacunkiem. wiadomo,że nie wymaga takiej opieki jak dwulatek.tyle tylko ,że przedszkole czynne jest od 7ej do 16ej więc co mam z dzieckiem zrobić pracując w innych godzinach?przecież samo w domu nie zostanie Odpowiedz Link Zgłoś
ka-mi-la789 Re: do qw994 09.02.12, 00:21 Yyy... Zaraz, zaraz, jakie przedszkole? Siedmiolatek do przedszkola chodzi?! Odpowiedz Link Zgłoś
qw994 Re: do qw994 09.02.12, 09:53 Ja nie mam dziecka, ale znam mnóstwo osób, które potrafią to jakoś zorganizować. Odpowiedz Link Zgłoś
calineczka_777 Re: za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzym 09.02.12, 09:52 Dobrze, ze cie uprzedzil. Bardzo mily i kulturalny gest z jego strony. Bo moglas trafic gorzej i tak jak np. Marcinkiewicz to zrobil bys sie dopiero za 20 lat przy wieczerzy wigilijnej dowiedziala, ze jutro sie z toba rozwodzi. A tak to wiesz, ze masz jeszcze 20 lat czasu by sie do tego przygotowac. Bardzo mily gest ze strony twojego (jeszcze) meza. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
minasz Re: za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzym 09.02.12, 10:12 a po co jemu była taka kobieta co schody szorowała na klatce schodowej?????????? Odpowiedz Link Zgłoś
last_unearthly Re: za 20 lat rozwiedziemy sie bo nie będę utrzym 09.02.12, 13:03 Burak, cham i egoista. Czemu się nie rozwiedzie teraz z Tobą skoro uważa Cię za darmozjada? Bo pewnie w domu wszystko zrobione na cacy, a pan i władca po powrocie z pracy może w spokoju odpoczywać po ciężkim dniu, żonka poda obiad, posprząta po nim i jeszcze wysłucha jaki to miał ciężki dzień, jaki jest zmęczony itd. Pozostaje jeszcze kwestia alimentów, skoro masz nieregularne tzw. umowy śmieciowe to sąd bez problemu i na Ciebie zasądziłby alimenty. Odpowiedz Link Zgłoś