balbinia
10.06.04, 00:03
Pamietam ten moment, kiedy zdalam maturke, mialam pierwszego chlopca, swiat
wydawal sie taki prosty i wszystko bylo na wyciagniecie reki. Czulam, ze mam
skrzydla, i ze wszystko sie moze zdarzyc. Nie wiedzac wiele, czulam, ze moge
wiele i ze wszystkie drzwi i okna, stoja przede mna otworem. Mialam skrzydla.
I nie wiedzialam, gdzie mnie one poniosa. Dzis, 24 lata, skrzydla zakurzone
schowaly sie na strych, i moge smialo powiedziec: wydoroslalam. Patrze
racjonalnie na swiat, boje sie o jutro, ogarniaja mnie leki egzystencjonalne,
poczawszy od zawodowo-rodzinnych, konczac na finansowo-urodowych. I wiecie
co, czasem zaluje, ze gdzies ten, byc moze naiwny zapal zniknal. Swiat stal
sie taki powazny, z nieba juz nic nie spada, a na wszystko trzeba ciezko
zapracowac. Kurcze ! Ide na strych po moje skrzydla !!!!!