ciastko_owsiane
24.02.12, 21:08
Już w Środę Popielcową moja koleżanka zaczęła swoje narzekania, że w najbliższym czasie, czyli do Wielkanocy nie będzie mogła wybrać się na żadną imprezę. Koleżanka ta pochodzi z bardzo wierzącej rodziny, chodzi do kościoła nie tylko w każdą niedzielę, ale czasami także w tygodniu na różne msze, różańce, itp.
Rozumiem ludzi, którzy z własnej woli decydują się na post, by w ten sposób wyciszyć się, przemyśleć pewne sprawy, przygotować się do świąt. Ale ta koleżanka ciągle narzeka, że tyle imprez ją ominie przez ten okres, no ale iść nie może, bo co by ludzie powiedzieli. Dodam jeszcze, że w normalne piątki (poza okresem Wielkiego Postu) zdarza jej się iść do klubu i nic złego w tym nie widzi, a przecież wg kk to też jest grzech.
Jej zachowanie zaczyna mnie irytować. Bo z jednej strony biega co chwilę do kościoła i uważa się za głęboko wierzącą osobę, a z drugiej obgaduje wszystkich na prawo i lewo, nawet w czasie tego Wielkiego Postu sobie nie odpuści. Kompletnie nie rozumiem jej stanowiska: nie mogę nigdzie wyjść, a przecież młoda jestem (jej słowa), ciągłe narzekanie, krytykowanie ludzi, którzy w tym czasie normalnie imprezują. Wg mnie taki post jaki ona sobie funduje jest zupełnie bezsensowny, jednak ona tego nie dostrzega.
Znacie podobne osoby w swoim otoczeniu?
A Wy rezygnujecie z imprez w czasie postu?