Dodaj do ulubionych

Boję się rozwodu

03.03.12, 16:53
Od dwóch lat zastanawiam się nad rozwodem i nie potrafię się zebrać. Mam dwie córeczki, związane z tatusiem średnio, bo praktycznie go nie ma - jeździ za granicę na miesiąc lub dwa potem wraca do domu na tydzień lub dwa itd. W domku supermen: jak było w pracy, obiadek, kawa, a w wolnym czasie stronki erotyczne, portale randkowe i wiem już, że mnie zdradza w realu z kim popadnie. Powiedziałam mu, że nie chcę z nim być, spakowałam jego rzeczy i prosiłam, żeby się wyprowadził - a on jak bumerang, zniknie na dzień lub dwa, zatruwa życie smsami, że traktuję go jak psa, a potem wraca "bo to również jego dom". Powiedziałam mu, że chcę rozwodu, a on że mi go nie da bo "jestem miłością jego życia", po czym doszedł do wniosku, że sama pożałuję bo on oficjalnie nie pracuje, nie ma dochodu, więc alimenty dostanę marne, o ile jemu nie będę musiała płacić. I taka właśnie jestem "trzcinka na wietrze". proszę, dajcie mi jakiegoś kopa :)
Obserwuj wątek
    • Gość: pi Re: i słusznie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.03.12, 19:19
      Wpierw pytanie - dlaczego mąż "lata na prawo i lewo" mając żonę w domu ? Myślę, że skoro pracuje za granicą lub w terenie i wraca "wygłodzony" do domu to wypadałoby jemu i związkowi poświęcić czas.Będąc z dala od żony wspomaga się świerszczykami i korzysta z okazji a nie znajdując zrozumienia u żony robi dokładnie to samo pod jej nosem.Zastanówcie się na spokojnie jak dzieci będa spały lub będą u babci jaki macie problem i jak go rozwiązać. Ostatecznie można skorzystać z mediacji. Do rozwodu się nie pal. Nie jesteś sama, dziewczynki potrzebują pełnej rodziny i ojca .Co do alimentów to on ma rację.Wywinie się.
      Na tym polega małżeństwo i odpowiedzialność za stworzoną rodzinę by rozwiązywać problemy i konflikty a nie od razu się rozwodzić.Wybacz ale znany mi temat. Chciałaś wstrząśnienia ;) Pozdrawiam serdecznie.
      • Gość: zenek Re: i słusznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.12, 07:56
        Gość portalu: pi napisał(a):

        > Wpierw pytanie - dlaczego mąż "lata na prawo i lewo" mając żonę w domu ?

        A co to ma być?! Próba zrzucenia winy na autorkę? Że niby nie była zbyt ,,dobra"?
        W przypadku zdrady (czy nagminnych zdrad) winna jest zawsze osoba zdradzająca!

        >Zastanówcie się na spokojnie jak dzieci będa spały lub bę
        > dą u babci jaki macie problem i jak go rozwiązać.

        Acha! Mąż już zaczął skutecznie rozwiązywać problemy małżeńskie gżdżąc się na prawo i lewo ;-/

        >Ostatecznie można skorzystać
        > z mediacji. Do rozwodu się nie pal.

        Kpisz, czy o drogę pytasz? I co to da? Chwilę spokoju od zdrad a potem, jak cała sprawa przyschnie, znowu to samo i tak do us..ej śmierci?

        >Nie jesteś sama, dziewczynki potrzebują pełnej rodziny i ojca

        TAKIEJ rodziny potrzebują?

        >Co do alimentów to on ma rację.Wywinie się.

        Autorka dostanie alimenty z funduszu a jemu będzie rósł dług wobec państwa i to on się z tego nie wywinie. Dzieci zostaną przy niej, bo do rozwodu dojdzie z jego winy, a nawet jeśli nie będzie w stanie przed sądem mu jej udowodnić, to sąd mu opieki nad dziećmi nie przyzna z tej prostej przyczyny, że pan mąż nie ma dochodów :-]]]

        > Na tym polega małżeństwo i odpowiedzialność za stworzoną rodzinę by rozwiązywać
        > problemy i konflikty a nie od razu się rozwodzić

        No, właśnie pan mąż pokazał jak się rozwiązuje problemy małżeńskie i nawet nie zamierza się rozwodzić ;-P

        >Wybacz ale znany mi temat

        Sorry Winnetou, ale g...o wiesz ;-/
    • trzcinkanawietrze Re: Boję się rozwodu 03.03.12, 20:33
      No nie o takiego kopa mi chodziło, ale dzięki...
      • trzcinkanawietrze Re: Boję się rozwodu 03.03.12, 20:46
        Wydaje mi się, że byłam dobrą żoną, to wszystko zaczęło się gdy jeszcze nie pracowałam, byłam w domu, obiadek gotowy, miła atmosfera, sex kilka razy dziennie, mąż zmęczony więc siadał przy komputerze i "grał". Potem stracił pracę, więc jeszcze więcej czasu przy kompie i wyjazdy w poszukiwaniu "pracy". Potem dowiedziałam się że zdradza i wybaczyłam, postanowiliśmy zacząć wszystko od nowa, ale sytuacja się powtórzyła i znowu wybaczyłam, obiecał że się zmieni... Rzeczywiście zmienił się, nie wracał na noc, bił, robił awantury, a ja dalej mu wybaczałam. Potem wyjechał i dopiero po kilku miesiącach zaczęłam myśleć, że mam wartość, że on mnie tłamsi i ta myśl, że nie chcę cierpieć przez niego... ale może masz rację, że dzieci potrzebują ojca ? Już nic nie wiem.
        • lonely.stoner Re: Boję się rozwodu 03.03.12, 21:18
          nie wracał na noc, bił, robił awantury,

          no wrecz idealny modelowy przyklad dobrego tatusia - dzieci na pewno swietnie sie czuja wychowywane w takiej przykladnej rodzinie....
          • trzcinkanawietrze Re: Boję się rozwodu 03.03.12, 21:46
            Tak, tatuś idealny... z drugiej strony jednak tatuś. I prawda jest taka, że to moja starsza córka mówi "mamo wyluzuj, jego i tak nie ma z nami" - ma 13 lat i chyba jest mądrzejsza od matki.
            • szarrak Re: Boję się rozwodu 05.03.12, 02:43
              Moja mama miała prawie identyczną sytuację, chociaż mój ojciec akurat ręki na nikogo nie podniósł, ale tylko fizycznie, zdrady - standard. Do tego słyszałyśmy z siostrą szykany mojego ojca w stosunku do matki - że to ona go zdradza, że nic nie robi, że nic nie umie... podczas gdy widziałyśmy, że daje z siebie wszystko, pracując na cały etat, ogarniając cały dom i nas, w dodatku od rana do nocy elegancka i w pełnym makijażu, bo pan mąż wymagał, żeby mu prała skarpetki w garsonce. Ja miałam ze 14 lat, moja siostra 11 i to my namawiałyśmy mamę na rozwód - zwłaszcza ja, bo siostra była jednak raczej bierna, ale nie miała nic przeciwko. W końcu w sumie sytuację rozwiązał tata, bo machnął jednej ze swoich kochanek dzidziusia i postanowił być w końcu odpowiedzialny. Wierz mi, dzieci rozumieją praktycznie wszystko, zwłaszcza takie trzynastoletnie. W tym momencie moja mama ma normalne, poukładane życie z bardzo fajnym facetem, parę lat musiało minąć, ale teraz jest naprawdę szczęśliwa - a ja i siostra mamy z ojcem dokładnie taki sam kontakt, jak wówczas, kiedy z nim mieszkałyśmy, jeśli chodzi o zażyłość. W zasadzie "taki sam" sumarycznie, bo rzadszy, ale normalny, choć bez serdeczności, ale w porównaniu do regularnego i "nienormalnego" i tak bomba. Mama mi regularnie dziękuje za to, że ją (jako czternastolatka!!!) usilnie namawiałam na odpuszczenie i ostateczne rozwiązanie sytuacji, cierpliwie tłumacząc jak dziecku, że nam samym we trzy będzie lepiej... chociaż prawdę mówiąc nie było to obciążenie, poświęcenie ani altruizm, działałam we własnym interesie. Wymawianie się dobrem dzieci to czysty egoizm i wygodnictwo w tej sytuacji - jakby mnie ktoś zapytał, czy wolę mieszkać z TAKIM tatą, czy bez niego, to bym mu chyba śmiechem w twarz wybuchnęła.
              • trzcinkanawietrze Re: Boję się rozwodu 05.03.12, 16:48
                Dziękuję Szarrak, chyba właśnie o takiego kopa mi chodziło, moja córka robi dokładnie to, co TY kiedyś... Pozdrawiam... Więcej nie mogę napisać, bo rozpłakałam się na całego - pierwszy raz od dwóch lat i za to też dzięki...
                • szarrak Re: Boję się rozwodu 06.03.12, 17:49
                  Trzymam kciuki :) I uściskaj córkę, mądra dziewczyna Ci rośnie ;) Powodzenia!
        • swiete.jeze Re: Boję się rozwodu 04.06.12, 07:40
          trzcinkanawietrze napisała:

          > Wydaje mi się, że byłam dobrą żoną, to wszystko zaczęło się gdy jeszcze nie pra
          > cowałam, byłam w domu, obiadek gotowy, miła atmosfera, sex kilka razy dziennie,
          > mąż zmęczony więc siadał przy komputerze i "grał". Potem stracił pracę, więc j
          > eszcze więcej czasu przy kompie i wyjazdy w poszukiwaniu "pracy". Potem dowiedz
          > iałam się że zdradza i wybaczyłam, postanowiliśmy zacząć wszystko od nowa, ale
          > sytuacja się powtórzyła i znowu wybaczyłam, obiecał że się zmieni... Rzeczywiśc
          > ie zmienił się, nie wracał na noc, bił, robił awantury, a ja dalej mu wybaczała
          > m. Potem wyjechał i dopiero po kilku miesiącach zaczęłam myśleć, że mam wartość
          > , że on mnie tłamsi i ta myśl, że nie chcę cierpieć przez niego... ale może mas
          > z rację, że dzieci potrzebują ojca ? Już nic nie wiem.

          I tak się nie rozwiedziesz.
    • magdulka26 Re: Boję się rozwodu 07.03.12, 10:26
      Nie bój się i działaj.Lepiej nie będzie ,niech pan mąż się wyprowadzi,zmień zamki i zacznij żyć bez niego i oddychaj świeżym powietrzem.Masz wspaniałe córki które dobrze rozumieją sytuację,nie zostaniesz sama :)Jeszcze będziesz błogosławić dzień w którym zostawiłaś męża.
      • trzcinkanawietrze Re: Boję się rozwodu 05.07.12, 01:15
        Dziękuję Wam serdecznie za dobre słowo, z perspektywy - złożyłam pozew, mąż musi płacić zabezpieczenie potrzeb dzieci po 500 zł na główkę - jednak się nie wykręcił, choć nadal próbuje, biedaczek, a ja już jestem szczęśliwsza, mimo że nadal się znęca nade mną, walczę. Mam założoną niebieską kartę, czuję się bezpieczniej i czekam na termin rozprawy. POZDRAWIAM
    • sibeliuss Re: Boję się rozwodu 05.07.12, 11:34
      forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka