trzcinkanawietrze
03.03.12, 16:53
Od dwóch lat zastanawiam się nad rozwodem i nie potrafię się zebrać. Mam dwie córeczki, związane z tatusiem średnio, bo praktycznie go nie ma - jeździ za granicę na miesiąc lub dwa potem wraca do domu na tydzień lub dwa itd. W domku supermen: jak było w pracy, obiadek, kawa, a w wolnym czasie stronki erotyczne, portale randkowe i wiem już, że mnie zdradza w realu z kim popadnie. Powiedziałam mu, że nie chcę z nim być, spakowałam jego rzeczy i prosiłam, żeby się wyprowadził - a on jak bumerang, zniknie na dzień lub dwa, zatruwa życie smsami, że traktuję go jak psa, a potem wraca "bo to również jego dom". Powiedziałam mu, że chcę rozwodu, a on że mi go nie da bo "jestem miłością jego życia", po czym doszedł do wniosku, że sama pożałuję bo on oficjalnie nie pracuje, nie ma dochodu, więc alimenty dostanę marne, o ile jemu nie będę musiała płacić. I taka właśnie jestem "trzcinka na wietrze". proszę, dajcie mi jakiegoś kopa :)