Dodaj do ulubionych

Fundamentalistka

27.06.09, 05:15
Jezeli autorka artykulu za $5 jest w stanie przygotowac obiad na dwa dni z
podanych skladnikow, to naprawde ogromne gratulacje. Mnie sie nigy nie udalo
kupic w Stanach ryby tanszej niz $4 za funt (czyli niecale pol kilograma. A
tak na marginesie,cupcakes pisze sie po angielsku razem.
Obserwuj wątek
    • mfabry Re: Fundamentalistka 27.06.09, 11:02
      Bo funta ryby nie zjada się w jedną osobę a w 2-3, podając ze świeżą sałatą lub
      pomidorami oraz niewielką ilością ryżu. Weź pod uwagę iż zapotrzebowanie
      energetyczne autorki artykułu -(szczupłej kobiety ze średnio aktywnym trybem
      życia i pracą biurową) - jest zupełnie inne niż dorosłego faceta z podobnym
      trybem życia (tu obiad powinien być bardziej obfity)
              • iluminacja256 Re: Fundamentalistka 29.06.09, 18:42
                Moze i ten obiad jest zdrowy, ale jest też nieludzko niesmaczny - o
                to mi chodziło.

                Jesli mamy sie scigać to prywatnie uwazam, ze kasza gryczana z
                pieczarkami i ze zsiadłym mlekiem by tę kobietę zadziwiła smakiem. I
                chyba nawet taniej. Jej zarcie nie posiada smaku, to jedzą
                kulturysci, bez soli, prze zawodami, zbijajac tłuszcz i pakujac na
                masę.
                • historyk09 Re: Fundamentalistka 29.06.09, 18:59
                  ostroznie z osadzaniem innych. Wychowalas sie w Polsce (podejrzewam)
                  i to uksztalwowalo na pewno twoje preferencje smakowe. Zauwaz jednak
                  ze na swiecie jest jeszcze jakies 6 000 000 000 innych ludzi, ktorym
                  moze smakowac inne jedzenie.
                  Co do tej pani , to na pewno zrezygnowala z czesci potraw, ale
                  przeciez nie mozna miec wszystkiego.
                  A sol jest potrzebna i ona tez na pewno ja je
                  • iluminacja256 Re: Fundamentalistka 29.06.09, 19:33

                    > ostroznie z osadzaniem innych. Wychowalas sie w Polsce
                    (podejrzewam)
                    > i to uksztalwowalo na pewno twoje preferencje smakowe.Zauwaz
                    jednak
                    > ze na swiecie jest jeszcze jakies 6 000 000 000 innych ludzi,
                    ktorym
                    > moze smakowac inne jedzenie.

                    Wiesz, geografia nie ma nic do rzeczy, akurat w tym wypadku -
                    ryba/kurczak na parze, gotowany ryż i brokuły na parze WSZEDZIE
                    smakują tak samo. Bezsmakowo.

                    • venaaa Re: Fundamentalistka 29.06.09, 19:43
                      Nie generalizuj. Ludzie mają różne gusta kulinarne. Dla mnie np.
                      ryba z ryżem i brokułami to coś bardzo smacznego. Dodam, że lubię
                      dobrze i dużo zjeść (na szczęście nie muszę dbać o linię) więc u
                      mnie nie o odchudzanie chodzi tylko o to, że takie jedzenie jest dla
                      mnie zwyczajnie bardzo smaczne.
                    • golfstrom Re: Fundamentalistka 29.06.09, 21:57
                      Na parze? Ale po co?Usmaż tę rybę na oliwie albo upiecz w piekarniku doprawioną
                      ziołami i sokiem cytrynowym.

                      Brokuła ugotuj i zasmaż na maśle, dopraw pieprzem jesli musisz. Albo zrób sobie
                      sos grzybowy na śmietanie.

                      Podaruj sobie ryż, w zamian zrób jakąś sałatę.

                      Zdrowo nie znaczy bezsmakowo.
                      • kropotkina Re: Fundamentalistka 29.06.09, 22:36
                        golfstrom napisała:

                        > Na parze? Ale po co?Usmaż tę rybę na oliwie albo upiecz w piekarniku doprawioną
                        > ziołami i sokiem cytrynowym.

                        Usmażyć? Ale po co? Jeśli lubię gotowaną na parze?
                        Zioła i cytryna - jak najbardziej.

                        > Brokuła ugotuj i zasmaż na maśle, dopraw pieprzem jesli musisz. Albo zrób sobie
                        > sos grzybowy na śmietanie.

                        A mogę nie smażyć tego brokuła na maśle? I mogę doprawić, czym chcę? Proszę...
                        I nie lubię sosów na śmietanie.

                        > Podaruj sobie ryż, w zamian zrób jakąś sałatę.

                        A mogę zjeść i ryż, i sałatę? Dzięki!

                        > Zdrowo nie znaczy bezsmakowo.

                        Na parze też nie znaczy bezsmakowo.
                        • hermina5 Re: Fundamentalistka 30.06.09, 08:19
                          Ludzie, jak wy byscie czytali artykuł i inne pomysły tej kobiety, to
                          byscie wiedzieli o czym piszecie . Opisujecie ja, a ona nie uzywa
                          SOLI oraz cukru i uwaza, ze naturalny smak potraw bez przypraw (
                          czyli polepszaczy ) jest najlepszy. dlatego to bezsmakowe , paskudne
                          zarcie i dlatego jej krucjata NIE MA SENSU, bo nikt na to nie
                          przejdzie.
                          • twojabogini Re: Fundamentalistka 30.06.09, 09:23
                            hermina5 napisała:

                            > Ludzie, jak wy byscie czytali artykuł i inne pomysły tej kobiety,
                            to byscie wiedzieli o czym piszecie . Opisujecie ja, a ona nie uzywa
                            > SOLI oraz cukru i uwaza, ze naturalny smak potraw bez przypraw (
                            > czyli polepszaczy ) jest najlepszy. dlatego to bezsmakowe ,
                            paskudne zarcie i dlatego jej krucjata NIE MA SENSU, bo nikt na to
                            nie przejdzie.

                            W Stanach nie ma zbyt dużego wyboru. Większość produktów i tak jest
                            mocno solona, więc dodatkowe porcje soli w jedzeniu są szkodliwe.
                            Podobnie z cukrem. Nawet coca colę mają słodszą. Przyprawy zawierają
                            glutaminian sodu. U nas też się zaczyna - dosładzane ponad miarę są
                            płatki śniadaniowe dla dzieci, soczki, jogurty, maślanki, woda
                            mineralna smakowa, lody, dosalane ponad miarę sa wędliny, pieczywa,
                            sery żółte, do przypraw jesze (mam nadzieję) nie daje się
                            glutaminiany sodu, ale już do mieszanek przypraw owszem -
                            sprawdźcie - przyprawa do kurczaka, świetna niegdyś przyprawa do
                            kuchni włoskiej. Po tej substancji wszystko co nie jest nia
                            doprawione wydaje się bez smaku!
                            Do tego w Stanach mają uprawy GMO, w niektórych gatunkach to juz 70
                            % upraw. Ich truskawki smakują jak nasze niedojrzałe pomidory. Bycie
                            szczuplym w Stanach to naprawdę wyczyn. Przy takich produktach
                            smacznie jeść juz się tam po prostu nie da. U nas będzie to samo...:(
                          • ilonka45 Re: Fundamentalistka 30.06.09, 12:24
                            Nie masz racji, jestesmy przyzwyczajeni do soli i cukru
                            jako "podnosnika" smaku, sprobuj powoli zmniejszac uzycie soli i
                            cukru, zamiast nich uzywac ziol i sama sie przekonasz ( po jakims
                            czasie) jaki smaczny jest ten brokul bez soli, poczujesz jego
                            prawdziwy smak, kwestia przyzwyczajenia.
                    • leafrien Re: Fundamentalistka 30.06.09, 01:21
                      >Wiesz, geografia nie ma nic do rzeczy, akurat w tym wypadku -
                      >ryba/kurczak na parze, gotowany ryż i brokuły na parze WSZEDZIE
                      >smakują tak samo. Bezsmakowo.

                      I tu się mylisz. Moze to nie o geografie chodzie, a;e właśnie o tradycje
                      kulinarną. Polacy uwielbiają kapuste kiszoną. Kto w np. w UK zje coś takiego?
                      chyba tylko Polacy na emigracji. Inny przykład. Wiesz ze w UK jedza frytki z
                      octem? Ja bym tego nie ruszyła, a im smakuje, a to przeciez nie jest aż tak
                      daleko. Mieszkaniec jakiejs zapomnianej woski w Andach zje ze smakiem robaka,
                      ugotowanego bez soli. Skusisz się? Nie sądze. A to dlatego, ze nie jestes
                      przyzwyczajony do takiego jedzeni, wiec nie geografia, ale przyzwyczajenie i
                      kultura, która mimo wszystko z tą geografią ma jakies tam powiązania determinuje
                      nasze upodobania.
                      • hermina5 Re: Fundamentalistka 30.06.09, 08:21
                        >Polacy uwielbiają kapuste kiszoną. Kto w np. w UK zje coś takiego?

                        Kto uwielbia ten uwielbia, ja nie znoszę. Tak wiec sugeruję nie
                        wypowiadać sie za wszystkich . Pizza jest włoska, ale jakimś cudem
                        zazera się nia obecnie cały swiat.
                        • fioletowafoka Re: Fundamentalistka 30.06.09, 15:22
                          Nie cały, bo w Azji jest ona bardzo mało popularna I jedzą ją właściwie tylko
                          obcokrajowcy. Natomiast bardzo mały procent Europejczyków jest w stanie zjeść
                          prawdziwe tajskie curry.
                            • eeela Re: Fundamentalistka 01.07.09, 01:07

                              > Natomiast bardzo mały procent Europejczyków jest w stanie zjeść
                              > > prawdziwe tajskie curry.
                              >
                              > Ale mysle, ze np. Węgier nie miałby z tym wielkiego problemu.


                              Ooo, pikantności węgierskiej kuchni bardzo daleko do tajskiego curry.


                              --
                              Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
                      • ilonka45 Re: Fundamentalistka 30.06.09, 12:28
                        Moja synowa (Angielka)bardzo lubi polskie jedzenie, np bigos,
                        golabki etc, wychowalam sie w Polsce, co nie znaczy, ze lubie
                        polskie jedzenie, wole kuchnie japonska np.
                    • twojabogini Re: Fundamentalistka 30.06.09, 09:14
                      iluminacja256 napisał:

                      > ryba/kurczak na parze, gotowany ryż i brokuły na parze WSZEDZIE
                      > smakują tak samo. Bezsmakowo.

                      Mięso ze sztucznych hodowli zawsze jest paskudne, pomijając, że jest
                      doładowane wodą i modyfikowaną soją. Ryby bardzo często są
                      glazurowane.
                      Proponuję taki zestaw:
                      *Kurczak z przydomowej hodowli, gotowany na parze, w wodzie można
                      zanurzyć parę warzywek dla aromatu (seler, pietruszka razem z nacią)
                      i przyprawy, jałowiec i cząber, kurczaka przed gotowaniem potrzymać
                      przez noc w maceracie z cebuli/czosnku, troszkę gorczycy, parę
                      kropel dobrej jakości oliwy,odrobinka soli morskiej, ewentualnie jak
                      ktoś woli ostre ziarenka pieprzu lub troszkę chili
                      *Ryż nie z torebek, a sypki, gotowany tradycyjnym sposobem, osolony
                      delikatnie solą kamienną, aby zwiększyć odczucia smakowe i zapachowe
                      można dodać odrobinę curry (bardziej do ryby)lub szafranu,
                      ewentualnie listek świeżego lubczyka
                      *Brokuły z normalnej hodowli a nie pędzone nawozem mają swój
                      indywidualny, niepowtarzalny smak, podobnie jak kalafior, fasolka
                      szparagowa itp. - ugotować na parze, wodę delikatnie osolić solą
                      kamienną, ponieważ posiłek nie zawiera dużej ilosci tłuszczów fajnie
                      podać warzywka polane odrobiną masła (tylko nie margaryny z
                      marketu... lub solonej osełki)

                      Zapewniam, że będzie pyszne. Jest jeden minus - zachód potrzebny nie
                      do gotowania, tylko do zdobycia dobrej jakości produktów...to z tym
                      mamy problem...:(


                      • fioletowafoka Re: Fundamentalistka 30.06.09, 15:30
                        A propos naturalności, wiecie, że unia ma ograniczyć produkcje ziół? Mają
                        przechodzić badania podobne do badań leków, na które stać właściwie tylko duże
                        koncerny farmaceutyczne? Ponadto jeszcze więcej GMO… Dramat :/
                        • rikol Re: Fundamentalistka 30.06.09, 15:47
                          Cos mi sie obilo o uszy. To jest tragedia. Chca zlikwidowac ziololecznictwo, bo
                          jest tansze i nie ma takich skutkow ubocznych jak zwykle leki. Jesli ktos uwaza
                          leki za bezpieczne, to zachecam do czytania ulotek. Nie znam nikogo, kto sie
                          zatrul ziolami, za to przynajmniej kilka osob zatrulo sie lekami, przebadanymi,
                          ktore sa rzekomo bezpieczne. Dlatego ja popieram Zielonych. W przeciwnym wypadku
                          bedziemy jesc pasze, nie wiedzac nawet, co jemy - bo to biznes. Leczenie to tez
                          biznes.
                          • twojabogini Re: Fundamentalistka 02.07.09, 15:52
                            rikol napisała:

                            > Chca zlikwidowac ziololecznictwo, bo jest tansze i nie ma takich
                            >skutkow ubocznych jak zwykle leki.

                            Istnieje duża grupa lobbingowa, która za tym optuje. Nic nie jest
                            przesądzone.

                            >Jesli ktos uwaza leki za bezpieczne, to zachecam do czytania
                            >ulotek.

                            Warto też zdać sobie sprawę, że pewne objawy działania leków są w
                            ulotkach okreslane jako "skutki uboczne". Zwał jak zwał - te leki
                            mają po prostu takie działanie.

                            >Nie znam nikogo, kto sie zatrul ziolami,

                            Istnieją zioła lub mieszanki ziół silnie trujące. Istnieją zioła
                            poronne (mieszanki - jedne powodują krwawienie drugie skurcze -
                            odpowiednik wspólczesnych tabletek). Istnieją zioła lecznicze w
                            małych dawkach, a zabójcze w większych. Ale nikt takich rzeczy nie
                            wprowadza do obrotu, w nowych podręcznikach zielarstwa już się
                            takich roslin i mieszanek nie wymienia. Ale tak zioła i ogólnie
                            rośliny posiadają substancje czynne zdolne do wywołania reakcji w
                            organiźmie ludzkim.

                            >za to przynajmniej kilka osob zatrulo sie lekami, przebadanymi,
                            > ktore sa rzekomo bezpieczne.

                            Są też sytuacje kiedy leki ratują życie. Potrzebujemy swobodnego
                            dostępu i do leków i do ziół. I rzetelnej informacji. Statystyka
                            uleczeń raka chemią jest stosunkowo wysoka, ale zasady jej
                            prowadzenia sa wątpliwe. Mój przyjaciel został wyleczony i tak
                            został zakwalifikowany w karcie szpitalnej. Zmarł z wycieńczenia dwa
                            miesiące od zakónczenia leczenia. Gdybyśmy to przewidzieli pewnie
                            podjąłby jakąś terapię naturalna, hamujaca rozwój raka, ale za to
                            ostatni rok zycia spędziłby w miarę komfortowo, a nie cierpiąc i
                            słabnąc z dnia na dzień...

                            > W przeciwnym wypadku bedziemy jesc pasze, nie wiedzac nawet, co
                            jemy - bo to biznes.
                            Już jemy. Mięso składa się z wody i hydrolizatu oraz jakiejś papki
                            sojowej z soi modyfikowanej. Producenci nie mają obowiązku nas o tym
                            informować...
                        • echtom Re: Fundamentalistka 30.06.09, 15:52
                          To niedługo każde zioło będziemy nielegalnie uprawiać? :D

                          --
                          "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
                          • rikol Re: Fundamentalistka 30.06.09, 16:00
                            To nie jest smieszne. Ja juz od dawna czytam ostrzezenia, jakie to ziola sa
                            niebezpieczne, bo reaguja z lekami i nie dzialaja. Jak moga nie dzialac, jesli
                            reaguja z lekami? Albo cos dziala (i wtedy reaguje), albo nie i wtedy to mozna
                            jesc ze wszystkim.

                            Dziwnym trafem o szkodliwosci konwencjonalnych lekow artykulow nie ma. Wprost
                            przeciwnie, pisze sie o zbawiennym dzialaniu aspiryny, ktora powoduje wrzody
                            zoladka oraz wylewy u osob z rzadka krwia. Juz byly przypadki smierci osob
                            bioracych ibuprofen - ktory przeciez jest reklamowany w telewizji, a kupic go
                            mozna w kiosku.
                        • turzyca Nie powtarzajcie glupich plotek. 01.07.09, 16:16
                          Na stanikowych offtopach byla cala dyskusja na ten temat:
                          forum.gazeta.pl/forum/w,86228,93814234,,Referendum_w_sprawie_medycyny_naturalnej.html?v=2
                          i sie okazalo, ze nie ma zadnych wiarygodnych przeslanek. Zadnych
                          wiarygodnych stron internetowych, zadnych wiarygodnych publikacji. Cala panike
                          nakrecaja hohsztaplerzy, ktorzy produkuja jakies dziwne "cudowne leki" i
                          oczywiscie nie chca, zeby to podlegalo kontroli. I pare jeszcze osob miedzy
                          innymi facet, ktory wierzy, ze Ziemia rzadza jaszczury z kosmosu przebrane za
                          ludzi. Ale naprawde nie ma zadnych planow, zeby wyciac ziololecznictwo w pien.

                          A poza tym, czy ktos sobie naprawde wyobraza, ze Unia jest w stanie skontrolowac
                          wszystkie nieuzytki w calej Europie? Sporo roslin leczniczych rosnie na roznych
                          ugorach w charakterze mniej lub bardziej malowniczych chwastow. Ktos naprawde
                          bedzie biegal i probowal wytepic takie popularne chwasty jak mlecze czy babke
                          (obydwa maja zastosowanie w ziololecznictwie)? Czarnych jagod na rynku nie
                          bedzie mozna kupic (suszone sa swietnym lekarstwem na biegunke)? No nie
                          wyglupiajmy sie.
                          --
                          Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenieciekawy wątek. ;)
                        • twojabogini Re: Fundamentalistka 02.07.09, 15:41
                          fioletowafoka napisała:

                          > A propos naturalności, wiecie, że unia ma ograniczyć produkcje
                          >ziół? Mają przechodzić badania podobne do badań leków, na które
                          >stać właściwie tylko duże koncerny farmaceutyczne? Ponadto jeszcze
                          >więcej GMO… Dramat :/

                          Prawda i nieprawda. Są propozycje wprowadzenia nowych standardów:
                          www.codexalimentarius.net/web/index_en.jsp
                          Więcej info (za i przeciw) mozna znaleźć jak się wgogluje codex
                          alimentarius . Sporo tego to dezinformacja i głupoty.

                          Raz na jakiś czas lobby firm farmaceutycznych stara się wprowadzić
                          m.in. zakaz obrotu ziołami. Zmiany są wprowadzane małymi krokami.
                          Już w tej chwili jakośc jedzenia się u nas gwałtownie pogarsza, a
                          ceny nie sa tanie - więc zyski sa tym większe. Tyle, że u nas to
                          kwestia barku regulacji i niewysokich kar administracyjnych dla
                          fałszerzy zywności.
                          GMO to taki eksperyment - nie wiadomo czy jest na dłuższą metę
                          szkodliwe, czy nie. Wolałabym jednak, żeby testowano to w
                          labolatoriach a nie na polach uprawnych i naszych orgaznizmach.
                          Polska powinna zakazać u siebie upraw GMO.

                          Powinno powstać takie lobby - dla GMO przewidywałoby procedurę
                          wprowadzania do uprawy i obrotu jak dla leków, a jeśli chodzi o
                          sprawdzone zioła - jak dotąd, czyli normalny obrót i uprawa.
                    • smerczek.m Re: Fundamentalistka 30.06.09, 11:39
                      iluminacjo, życie w ciemnogrodzie chyba ciż zacmiło zupełnie.
                      taki zestaw jadłem już w kilku miastach (powiedzmy europy, choć zdarzyło się też
                      w korei - zamiast brokułów były wprawdzie wodorosty ale też zielone wiec prawie
                      to samo.
                      i zapewniam cię - bezsmakowo nie było wręcz przeciwnie.
                      jak pisałem wcześniej wszystko zależy od dodatków...
                      • iluminacja256 Re: Fundamentalistka 30.06.09, 13:37
                        Tak, zacmiło mnie, jestem tępa i głupia.
                        a porównywanie jedzenia koreańskiego i ryzu w Europie jest
                        PRZEZABAWNE, bo to dwie zupełnie odmienne odmiany ryzu - taki drobny
                        acz znaczacy drobiazg. Japończykowi zbiera sie na wymioty, kiedy ma
                        zjesc ten kleisty ryz bez smaku.

                        Od dodatków zalezy wszystko WTESY, kiedy się ich uzywa - sugeruję
                        poczytać sobie , z e te pani nie uznaje ZADNYCH dodatków
                        • turzyca Re: Fundamentalistka 01.07.09, 16:19
                          Japończykowi zbiera sie na wymioty, kiedy ma
                          > zjesc ten kleisty ryz

                          To znaczy ta kleista paciaja, ktora zawija sie w wodorosty owijajac po drodze
                          jeszcze kawalek ryby, to nie jest japonski wynalazek? Patrzcie Panstwo, jak mnie
                          japonscy znajomi oszukiwali. Na pewno w domach smazyli nieplukany ryz na
                          patelni zalewajac bulionem, zeby kazde ziarenko bylo oddzielnie, a mi wciskali
                          taki kit. Na pewno...
                          --
                          Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenieciekawy wątek. ;)
                          • klaranyc Re: Fundamentalistka 01.07.09, 17:55
                            turzyca napisała:

                            > Japończykowi zbiera sie na wymioty, kiedy ma
                            > > zjesc ten kleisty ryz
                            >
                            > To znaczy ta kleista paciaja, ktora zawija sie w wodorosty
                            owijajac po drodze
                            > jeszcze kawalek ryby, to nie jest japonski wynalazek? Patrzcie
                            Panstwo, jak mni
                            > e
                            > japonscy znajomi oszukiwali. Na pewno w domach smazyli nieplukany
                            ryz na
                            > patelni zalewajac bulionem, zeby kazde ziarenko bylo oddzielnie, a
                            mi wciskali
                            > taki kit. Na pewno...

                            Wedługo moich japońskich znajomych, te zawijane z rybą w środku to
                            amerykański wynalazek, natomiast tradycyjne japońskie są te
                            prostokątne, ryż na spodzie, ryba na wierzchu. Ale generalnie zgadza
                            się idea kleistego ryżu ;-)
                            --
                            猫の国
                    • tabby1 Re: Fundamentalistka 09.07.09, 10:28
                      Bohaterka artykułu to moim zdaniem okrutna wariatka, ale rybę z ryżem i
                      warzywami (duszoną) i praktycznie bez soli tylko z ziołami jem często i jest
                      pyszna a mieszkam od urodzenia w Polsce. Trzeba wiedzieć jak przyrządzić i tyle.
                  • iluminacja256 Re: Fundamentalistka 29.06.09, 19:38
                    > A co jest niesmacznego w rybie brokulach i ryzu??

                    To, ze ryba pieczona w warzywach, ryz z sosem na bazie pomidorów i
                    ostrej papryki i sałtaka warzywna smakuje lepiej niż ryz gotowany i
                    juz, ryba na parze i już , brokuły i już - typowa dieta kulturysty -
                    bez przypraw i bez smaku.
                • smerczek.m Re: Fundamentalistka 30.06.09, 11:36
                  ee chyba przesadzasz - ryz+ryba+brokuły posiadać będą smak - jeśli stołujesz się
                  w fastfoodach to tam wszystko smakuje tak samo. a zestaw ryż+ryba+brokuły mozna
                  przyrzadzić na conajmniej 4-5 sposobów (nawet na słodko jesli ktoś sobie tego
                  życzy) - kwestia przypraw i ew. dodatków (może jakis sos)
                  • iluminacja256 Re: Fundamentalistka 30.06.09, 13:40
                    GDYBY tylko ta pani uznawała stosowania jakichś przypraw, ale nie
                    uznaje.

                    jeśli stołujesz si
                    > ę
                    > w fastfoodach to tam wszystko smakuje tak samo.

                    Nie wiem, bo się tam nie stołuję, a w Macu byłam ostatnio 15 lat
                    temu . Chciałbym, zeby ktoś stołował się tak jak ja. I dla mnie
                    pomysły tej kobiety sa chore - poszukaj jej w necie.
                • troll_bagienny Można jeszcze taniej - jeść własne gó... 30.06.09, 14:58
                  A tak przy okazji, czy zastanawialiście się kiedyś, co w efekcie
                  końcowym zdefekujecie, jeśli przez cały tydzień będziecie jeść tylko
                  gó...? Jecie gó..., wydalacie i to wydalane znowu pożeracie, jak
                  kotleta i tak dalej. Ciekawe, jaka masa będzie efektem takich
                  kilkukrotnych obiegów zamkniętych.
          • cracovian Re: Fundamentalistka 29.06.09, 20:53
            No moze gdzies w Chicago albo na polnocy... U nas jest wszedzie
            drozyzna. Na dwojke malych dzieci i dwoch doroslych wydajemy duzo
            ponad tysiac na same zarcie co miesiac. Zdrowo, ale drogo - nie ma
            cudow.
        • pensioner63 Brawo Meme! Nie żreć i tuczyć się jak świnie! 29.06.09, 17:58
          Brawo za dobry artykuł! Amerykanie po 25 latach aby zmniejszyć raka płuc i
          choroby serca spowodowane paleniem papierosów zmniejszyli odsetek palących z 40%
          do 20%. Czas teraz na uświadomienie, że zarcie bez ograniczenia i siedzenie
          przed telewizorem też zamienia ludzi na inwalidów. Człowiek nie może się ruszać,
          zczyna chorwać na curzycę i na serce. W przypadku skrajnej otyłości umiera około
          czterdziestki.

          Ludzie muszą nauczyć się samokontroli. Kiedyś w dżungli często brakowało
          jedzenia i tłuszcz ratował przed śmiercią z głodu. Teraz w bogatych krajach
          jedzenia jest mnóstwo i nadmiar tłuszczu zaczął skracać życie. Lenistwo i
          głupota są też szkodliwe dla zdrowia.
    • nett1980 Re: Fundamentalistka 27.06.09, 11:27
      Swietna kobieta, solidaryzuje sie z nia, bo moj ojciec jest otyly,
      moja babcia byla tak gruba, ze ciezko bylo znalezc trumne, mam tez
      po nich typ organizmu, ale wygladam jak Meme, chociaz jestem o 2 kg
      ciezsza i troche wyzsza. Ludzie lituja sie nade mna, kaza jesc, a ja
      jem ile chce, ale unikam zywnosci przetworzonej. Dziwie sie, ze
      okragly, wylewajacy sie brzuch mozna uznac za norme, kolezanka
      zawsze szczupla chciala przytyc, bo jej rodzina trula, ze jest za
      chuda. Z zwiewnej nimfy zamienila sie w brzuchata, lysiejaca
      kobietke na chudych lydkach, plus doszly problemy hormonalne. I po
      co jej byly te majonezy, golonki?
      Mamy w naszym kraju sekte odzywiajaca sie wg diety Kwasniewskiego,
      ach jak oni zareaguja na ten artykul :)
      Europejczyk faktycznie nie tknie tych ich ciastek, widzialam takie
      ohydztwa w Dexterze, przynosil toto dzieciom swojej partnerki
      kazdego ranka. Noo ale on byl morderca :)
      --
      "Zaprasza Gary Audrey Hepburn do pokoju hotelowego, otwiera bar, a
      tam bateria wszelkiego dobra. Wyławia wyborową! Przez salę
      przechodził wtedy radosny jęk: naszą wódkę bierze milioner, naszą,
      polską, wie, co dobre, chociaż Amerykaniec. Wychodziliśmy
      podniesieni na duchu, lepsi... i do baru. Pod Orłem albo Pod
      Cyckami." J.G.
      • rikol Re: Fundamentalistka 27.06.09, 23:08
        Popieram te akcje. Reklama smieciowego jedzenia powinna byc zakazana. Smiesza
        mnie grubasy wypijajace litr gazowanego slodzonego napoju dziennie,
        rozprawiajace o tym, jak to oni tyja, a przeciez nic nie jedza. Zreszta latwiej
        zrzucic 2 kg niz 20 czy 120. Najlepiej dbac o linie caly czas, a tylko od czasu
        do czasu przekasic cos niezdrowego, oczywiscie w rozsadnych granicach: zamiast
        tabliczki czekolady, kilka kratek. Wzorem dla Amerykanow powinna byc Francja,
        gdzie ludzie jedza wszystko, ale w rozsadnej ilosci. Idealem pod wzgledem
        odzywiania jest Japonia, ale trzeba lubic owoce morza.

        Amerykanom koncerny spozywcze wmowily, ze krakersy to normalne jedzenie. Potem
        zarabia na nich przemysl farmaceutyczny - dzieki temu amerykanska gospodarka
        kwitnie.
        • nett1980 Re: Fundamentalistka 28.06.09, 10:31
          Male ale, czekolada jest ok, ale jesli je sie gorzka, to
          czlowiek zje dwie, trzy kratki i jest najedzony, bo ona ma niski
          indeks glikemiczny. Patrzac tylko na indeksy odchudzila sie moja
          kolezanka po 40 i trzyma wage. Nauczylam jesc tez taka czekolade
          swoje dziecko, dorosli z niedowierzaniem patrza jak maly je gorzka,
          w odp. wieku nie poznal innej.
          --
          "Zaprasza Gary Audrey Hepburn do pokoju hotelowego, otwiera bar, a
          tam bateria wszelkiego dobra. Wyławia wyborową! Przez salę
          przechodził wtedy radosny jęk: naszą wódkę bierze milioner, naszą,
          polską, wie, co dobre, chociaż Amerykaniec. Wychodziliśmy
          podniesieni na duchu, lepsi... i do baru. Pod Orłem albo Pod
          Cyckami." J.G.
          • iluminacja256 Re: Fundamentalistka 29.06.09, 08:01
            Ale ludzie, którzy poznali inną nie chca gorzkiej. Ja wolałbym w
            ogóle nie js3c czekolady, niz jesc gorzką, bo nie sprawia mi w ogóle
            przyjemnosci. To tak, jakby w dniu, w którym chcę sobie upiec ciasto
            z truskawkami ktoś za wszelką cenę opowiadał mi , ze drzem z
            zurawiny jets lepszy i mogę zjesc całe trzy łyzeczki, choc nie
            znosze dzemów.

            Przesada NIGDY nie jest dobra - po prostu nie ufam ludziom, którzy
            uwazaja, ze kubek Coli zabija , a ciatko to gruba dupa - jesc mozna
            wszystko, o ile cżłowie tę dupę rusza . Byłam grubym dzieckiem,
            jestem normalna , ekstremalnie wazyłam 47 przy 164 cm - tez nie było
            dobrze.
                • echtom Re: Fundamentalistka 29.06.09, 11:46
                  Zadałam to nietaktowne pytanie, bo sama w epizodzie anorektycznym z czasów liceum ważyłam 47 kg przy 166 cm i prawidłowej wadze 55 kg (schudłam z 59).

                  --
                  "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
                • croyance Re: Fundamentalistka 29.06.09, 17:27
                  Jest na to nazwa: ortoroksja.
                  --
                  'People worry about kids playing with guns, and teenagers watching
                  violent videos (...). Nobody worries about kids listening to thousands
                  - literally thousands - of songs about broken hearts and rejection and
                  pain and misery and loss'
                • rikol Re: Fundamentalistka 29.06.09, 17:47
                  Takie fanatyczne nastawienie do jedzenia daje w efekcie zaburzenia odzywiania.
                  Otylosc tez jest zaburzeniem. Dieta to prosta droga do tego: czlowiek zamiast
                  sie cieszyc jedzeniem i zaspokajac glod, zaczyna kombinowac, co i kiedy zjesc,
                  zeby nie poniesc konsekwencji. To jest chore.
                  • www.jess1611 Re: Fundamentalistka 29.06.09, 20:01
                    Nie uwazam zeby otylosc byla dobra ale obsesja na punkcie
                    odchudzania sie jest jeszcze gorsza . Moja kuzynka byla
                    anorektyczka i nie byla ani zdrowa ani piekna . Zamiast tego
                    kladla pomidora na wage zeby nie zjesc za duzo ! To jest dopiero
                    choroba .
                    • hermina5 Re: Fundamentalistka 30.06.09, 08:28
                      No bo niestety obawiam się, ze to co proponuje ta pani tez nie jest
                      mądre i gdyby tak naprawdę zaczać stosowąćjej pomysły w praktyce, to
                      dochodzi się własnie do liczenia kalorii w kazdej szklance herbaty.

                      Oczywiscie, zezazeranie się słodyczami, tłustymi mięchami, fast
                      foodem to oszmar, ale podnóze góry jest gdzie indziej - to
                      koniecznosc gotowania w domu, nie zywienia sie na miescie, oraz
                      uprawianie sportu , a nie siedzenia na kanapie. Ten sport to moze
                      byc 2 godznny szybki spacer.

                      Amerykanie sa dla mnie niepojęci pod jednym względem - uwazają, z
                      ena wszystko jest pigułka. Najpierw zresz jak szalony, a potem
                      przechodzisz na koktajl w proszku i 5 tabletek dziennie i masz na
                      tym schudnąć. No ludzie, co za głupota?
              • klaranyc Re: Fundamentalistka 29.06.09, 20:43
                Też kiedyś ważyłam 47 przy 164, nie mając problemów typu anoreksja. Po
                prostu jadłam tyle, żeby zaspokoić głód, nie przejadając się. Nie
                odmawiałam sobie ciastka od czasu do czasu (wprawdzie polskiego
                ciastka, nic wspólnego z amerykańskim), frytki też się zdarzały,
                oczywiście w rozsądnych ilościach. Przytyłam dopiero po 30, do
                prawidłowego BMI.
                --
                猫の国
            • magdalaena1977 Re: Fundamentalistka 29.06.09, 10:23
              iluminacja256 napisał:

              > Ale ludzie, którzy poznali inną nie chca gorzkiej. Ja wolałbym w
              > ogóle nie js3c czekolady, niz jesc gorzką, bo nie sprawia mi w ogóle
              > przyjemnosci.
              Zgadzam się. Dla mnie gorzka czekolada po prostu nie jest smaczna.
              --
              Magdalaena
              • nett1980 Re: Fundamentalistka 29.06.09, 13:38
                Gorzka, gorzkiej nierowna. Nie trzeba przeciez 90% kakao kupowac.
                Deserowej tez sie nie da zjesc calej.
                Madrosc chinska glosi, ze ten kto nie lubi i sie boi smaku
                gorzkiego, ma problemy z zoladkiem.
                --
                "Zaprasza Gary Audrey Hepburn do pokoju hotelowego, otwiera bar, a
                tam bateria wszelkiego dobra. Wyławia wyborową! Przez salę
                przechodził wtedy radosny jęk: naszą wódkę bierze milioner, naszą,
                polską, wie, co dobre, chociaż Amerykaniec. Wychodziliśmy
                podniesieni na duchu, lepsi... i do baru. Pod Orłem albo Pod
                Cyckami." J.G.
              • echtom Re: Fundamentalistka 29.06.09, 14:51
                > Dla mnie gorzka czekolada po prostu nie jest smaczna.

                Kwestia nastawienia. Kiedyś wolałam mleczną, od niedawna przestawiam
                się na gorzką i coraz bardziej mi smakuje. Podobnie wiele lat temu
                przestałam słodzić kawę i herbatę.

                --
                "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być
                realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować
                z wielkich rzeczy."
                • klaranyc Re: Fundamentalistka 29.06.09, 20:47
                  Od niedawna również wolę gorzką. Kiedyś jadałam mleczną, ale
                  europejską. Amerykańskiej nie tknę, jest zbyt słodka. Moi znajomi
                  Amerykanie z kolei uważają polskie słodycze (ptasie mleczko, delicje)
                  za ani trochę nie słodkie. Rzecz gustu, albo i przyzwyczajenia.
                  --
                  猫の国
                  • rikol Re: Fundamentalistka 29.06.09, 22:06
                    Polska czekolada jest malo slodka w porownaniu do angielskiej. To zmniejsza
                    koszty produkcji - cukier jest tanszy niz kakao. Ja nie jestem w stanie jesc
                    czekolady angielskiej. Ilosc cukru w slodyczach tez wplywa na otylosc.
                    • wolnyatom high fuctose corn syrup 30.06.09, 09:54
                      wiekszośc firm (zwłaszcza w tym tandetnym UK) słodzi uzywając HIGH FRUCTOSE CORN
                      SYRUP (HFCS). zobaczcie lepiej na opakowaniach.
                      HIGH FRUCTOSE CORN SYRUP powstaje w 50% z modyfikowanego
                      genetycznie corn (kukurydzy). CUKIER jest setki razy zdrowszy niż
                      HFCS, ale tak sie sklada DUZO drozszy i MNIEJ słodki.
                      Nie nażekajcie na cukier, wole zjeśc 1kg czekolady ale słodzonej
                      CUKREM niz 10gram czegokoliwek slodzonego HFCS.
                      HFCS powtsaje czesto na bazie kukurydzy tak modyfikowanej genetycznie (GMO), ze
                      sypia ja pestycydzami a WSZYTKO wokól ginie
                      tylko nie ta kukurydza bo zawiera ona material genetyczny bakterii
                      odpornych na pestycydy. Potem taka "kukurydziana fabryka genetyczna" dostaje
                      sie do lancucha pokarmowego i macie efekty...

                      to wlasnie HFCS jest teraz niemal w wszystkim w krajach zachodnich, nawet w
                      majonezie...zreszta patrzcie na opakownia a sie ZDZIWICIE!
                      HFCS jest duzzzzoo tanszy niz cukier...
            • nett1980 Re: Fundamentalistka 29.06.09, 13:43
              Ha ja tam w dziecinstwie tez gorzkiej nie lubilam, ale wiadomo jak
              bylo w komunie. Dzis jest tak duzy wybor czekolad gorzkich mniej lub
              bardziej, ze tylko eksperymentowac.
              Gorzka lub deserowa dawalam dziecku, bo na mleko uczulony byl, a na
              kakao nie.
              A co do zurawin, to suszone maja wieksze wziecie w moim domu niz
              truskawki. A zreszta, jak sie je 10 zurawin dziennie, to slyszalam,
              ze ladnie dziala do starosci uklad moczowy.
              A tak na marginesie, jak pieczesz ciasto truskawkowe, zeby owoce sie
              nie rozciapaly. Tiramisu bez zelatyny potrafie zrobic, ale truskawki
              jakies takie ciapate mi sie robia w ciescie.
              --
              "Zaprasza Gary Audrey Hepburn do pokoju hotelowego, otwiera bar, a
              tam bateria wszelkiego dobra. Wyławia wyborową! Przez salę
              przechodził wtedy radosny jęk: naszą wódkę bierze milioner, naszą,
              polską, wie, co dobre, chociaż Amerykaniec. Wychodziliśmy
              podniesieni na duchu, lepsi... i do baru. Pod Orłem albo Pod
              Cyckami." J.G.
              • iluminacja256 Re: Fundamentalistka 29.06.09, 14:16
                To zalezy jakie ciasto z truskawkami pieczesz.

                Moje wygląda nastepująco - najpierw myjemy truskawki z ogonkami i
                osuszamy na sitku, dopiero po osuszeniu wyrywamy ogonki i kroimy
                truskawki tylko na połówki ( o ile sa sredniej wielkosci ) a potem
                na papier sniadaniowy, zeby doschły.

                Na ciasto składa sie około 1,5 lub 1,75 szklanki mąki, szklanka
                cukru, 4 jajka, 4-6 łyzek oleju , łyzeczka proszku do pieczenia i
                truchę wanili startej. Wszystko miskuje sie aż puszcza babelki,
                konsystencja powinna być półpłynna, przelewamy do posmarowanej
                masłem i oproszonej mąką, podłuzenej, wąskiej brytfanki i na to
                rozkładamy na górze truskawki. Nie wkładamy do srodka , tylko
                UKŁADAMy, zapadną sie się same

                Piecze sie to troszke ponad godzinę i naprawdę po posypaniu cukrem
                pudrem jest obledne i nie ciapate.

            • mondego1 Re: Fundamentalistka 29.06.09, 15:22
              do gorzkiej czekolady mozna sie przyzwyczaic, to jest jak z
              piwem ,na poczatku myslisz ze to ochydne a potem zastanawiasz sie
              jak mozna jesc czekolade mleczna.Nie ma to jak wytrawny,
              wyrafinowany smak.
              • iluminacja256 Re: Fundamentalistka 29.06.09, 15:30
                Zapewne, mozna sie przyzwyczaić, ale tu chodzi o to, aby to co jesz
                sprawiało ci czasem przyjemnosc.

                Nie słodze, nie lubię konfitur i nalesników , nie jem miodu, pączki,
                słodkie bułki i cistka z kremem moga dla mnie nie istnieć.

                Natomiast nie chcę przyzwuczajać się do czekolady gorzkiej, sernika
                sojowego i prazonych jabłek zamiast szarlotki:)
                Na coś trzeba umrzeć.
                • gondra Re: Fundamentalistka 29.06.09, 15:48
                  No właśnie. Ja też nie cierpie gorzekiej czekolady - to znaczy taka
                  z chilli czy malinami jest ok, ale przy np. mlecznej jest dla mnie
                  niczym:) - ale "gołej" gorzkiej czy deserowej nie lubie. Nie będę
                  sie zmuszac do jej jedzenia, bo mi po prostu nie smakuje - juz wole
                  zjeść warzywa, owoce, albo mniejszą porcję mlecznej. A też nie
                  słodzę herbaty ani kawy.
              • lew_konia Gorzka czekolada jest pyszna... 29.06.09, 15:30
                ... czsami pozwalam sobie na kakao, ale nie instant, tylko parzone
                tradycyjnie i dzięki temu nie muszę pić słodzonego.
                Kakao bez cukru jest znacznie smaczniejsze niz z cukrem.
                Poza tym, jak można słodzić mleko, które zawiera laktozę - cukier
                mleczny???

                Wszysko jest kwestią nawyków żywieniowych i chęci poświęcenia na
                gotowanie trochę więcej czasu.
            • luni8 Re: Fundamentalistka 29.06.09, 15:49
              > Ale ludzie, którzy poznali inną nie chca gorzkiej.

              No chyba ty.
              Z czekolad gorzkie mi najbardziej smakują ( jedyny wyjątek to mleczne z orzechami)
            • golfstrom Re: Fundamentalistka 29.06.09, 16:57
              > Przesada NIGDY nie jest dobra

              To najprawdziwsza prawda. Ale w tym przypadku mam takie podejrzenia, że chodzi o odbicie wahadła w kompletnie drugą stronę. Ludzie grubi byli i będą w społeczeństwie stygmatyzowani, ale jakoś ich to nie rusza.

              Kubek coli nie zabija. Kubek coli każdego dnia - może nie zabije, ale na pewno rozpuści zęby.
              Ciastko nie równa się grubej dupie, ale w czasach, gdy słodycze są dostępne na wyciągnięcie ręki, człowiek jest non stop bombardowany tanim cukrem, kiedy dieta zaczyna się składać w przeważającej większości z "treats", to przypomnienie ludziom o zgubnym działaniu ciastek jest całkiem na rzeczy.

              Jest też zupełnie inna opcja, choć nie wiem, czy p. Roth jest gotowa ja zaakceptować. Poniewaz ewolucja nadal działa, to przesadnie grubi ludzie sami w końcu wyginą. Jej przesłanie powinno więc brzmieć tak: a jedzcie sobie tego syfiastego fastfooda nawet co dwie godziny, karmcie tym swoje dzieci od niemowlęctwa, z rozkoszą napychajcie się słodyczami codziennie. Najdalej w trzecim pokoleniu Wasze geny znikną z ogólnej puli i bardzo dobrze.

              Ludzie są kompletnie ślepi na to, że pożywienie - to co ma im służyć, co ma ulepszać ich życie - stalo się trucizną, obniża jakość ich życia i jest powodem chorób cywilizacyjnych dotykajacych miliony. Jakoś nikomu nie przychodzi do głowy popagowanie przygodnego seksu bez zabezpieczenia, bo każdy sobie zdaje sprawę z ryzyka zarażenia HIV. Ale już próby uświadomienia żywieniowego postrzegane są jako faszyzm.
              • black_halo No i tu nie masz racji 29.06.09, 17:52
                Bo istnieja jeszcze zaburzenia odzywiania, chociaz wiem, ze zaraz
                ktos napisze, ze to fanaberia i czlowiek powinien wziasc sie w garsc.
                Ale ja sama, cierpiaca na kompulsywne objadanie sie moge powiedziec,
                ze zadne takie do mnie nigdy nie przemawialy. Niezdrowe? G... mnie to
                obchodzi bo musze sie zapchac, byle czym. Oczywiscie, ze mozna
                powiedziec - no dobrze - jesli chcesz sie zapychac to zjedz pol kilo
                pomidorow i sie zapchasz a na zdrowie ci nie zaszkodzi. Ale trudno
                jest zjesc tyle pomidorow a 5 khamburgerow o tej samej objetosci
                wejdzie bardzo prosto. Pierwszy krok na drodze do uzdrowienia to
                samoswiadomosc, drugi to uczciwa kontrola wlasnego jedzenia. Ale jest
                ciezko jak nie wiem kiedty czasem masz problem i chcesz go zagryzc.
                • rikol Re: No i tu nie masz racji 29.06.09, 18:10
                  Gwarancja powodzenia w diecie to odpowiednia motywacja. Motywacja nie powinien
                  byc wyglad czy schudniecie do 'idealnej' wagi, ale ZDROWIE i dobra forma
                  fizyczna. Osoba o wsroscie 165 cm moze wazyc od 50 do 65 kg - i to jest caly
                  czas waga prawidlowa (przy czym ludzie roznia sie budowa, to trzeba wziac pod
                  uwage). Jesli waga jest prawidlowa, to zamiast sie katowac dietami, nalezy
                  zaczac uprawiac sport. Dobrze tez zmienic nawyki zywieniowe, ale nie na czas
                  diety, tylko na zawsze (np. chudsze mieso, jogurt zamiast smietany, ziemniaki
                  gotowane zamiast frytek itp.); przy czym nalezy unikac jedzenia produktow ze
                  slodzikiem albo beztluszczowych, bo sa niesmaczne i nie daja satysfakcji z
                  jedzenia, a to jest bardzo wazna rzecz.

                  Zmiana nawykow zywieniowych na zawsze pociaga za soba realistyczne cele. Nikt
                  przeciez nie zalozy, ze nigdy w zyciu nie zje batonika - ale moze sobie zalozyc,
                  ze batonika zje raz w tygodniu. Wydaje mi sie, ze rozsadna metoda odchudzania
                  jest weight watchers, bo zaklada, ze mozna jesc wszystko, ale w odpowiednich
                  proporcjach. Nie ma wtedy poczucia winy, jesli zjesz tego batonika - bo przeciez
                  od czasu do czasu mozesz.

                  Sport (praca fizyczna) dobrze rozladowuje napiecie. Idz rabac drewno albo kopac
                  rowy:) Od razu bedzie lepiej.
                  • bene_gesserit Re: No i tu nie masz racji 29.06.09, 18:32
                    Jesli mowimy o uzaleznieniach odzywiania, to oczywiscie motywacja
                    jest kluczowa, ale niewystarczajaca. Ich sile mozna porownac
                    uzaleznien chemicznych - z tym, ze wyjscie z uzaleznienia od np
                    alkoholu jest o tyle latwe, ze 'wystarczy' go po zaleczeniu
                    uzaleznienia unikac. Jedzenia sie unikac nie da, wiec zaburzenia
                    takie, jak BED (binge eating disorder, czyli chorobliwe obzeranie
                    sie) i bardzo podobna bulimia (obzeranie sie i wymiotowanie) sa tym
                    trudniejsze do wyleczenia. Bo mozna miec dosc choroby i probowac
                    wyzdrowiec, ale miec np niesprzyjajace srodowisko (niewspierajace,
                    nie rozumiejace istoty choroby albo nie widzace ED jako choroby) i
                    sprawy komplikuja sie. Do tego - niewiele jest w Polsce prawdziwych
                    fachowcow od leczenia tego typu zaburzen, a jesli sa, to prywatni i
                    w duzych miastach. Itd itd itd. Dobre rady cioci Zosi, zeby 'zrec
                    polowe' i pojsc na rower to jak powiedzenie alkoholikowi, zeby
                    sobie znalazl jakies hobby i np chodzil na ryby, to przestanie pic.
                    --
                    good girl
                    • rikol Re: No i tu nie masz racji 29.06.09, 18:42
                      Nie do konca, bo na stan psychiczny ma wplyw wlasnie jedzenie. Zle sie odzywiasz
                      - bedziesz podatna na zaburzenia fizyczne i psychiczne (chocby zmiany nastrojow,
                      od tego moze sie zaczac bulimia czy anoreksja). Dobrze sie odzywiasz -bedziesz
                      mniej podatna. Zaburzenia odzywiania powoduja zaburzenia rownowagi
                      elektrolitowej w organizmie, organizm jest niedozywiony, pozbawiony witamin
                      (mimo ze np. bulimiczka pozera wysokokaloryczna pizze). To z kolei powoduje
                      napady obzerania, bo organizm domaga sie witamin i skladnikow odzywczych. To
                      wszystko jest bardzo logiczne. Oczywiscie, wsparcie i bezpieczenstwo jest wazne,
                      ale to nie wszystko. Czlowieka zrownowazonego mozna doprowadzic do choroby,
                      takze psychicznej, zle go odzywiajac.
                      • bene_gesserit Re: No i tu nie masz racji 29.06.09, 18:46

                        Tak samo na stan psychiczny alkoholika ma wplyw wlasne picie. A
                        wzorce picia dostal w dziecinstwie i mlodosci w srodowisku - bo
                        rodzice topili wlasne emocje w alkoholu i koledzy tez. W przypadku
                        osoby chorej na zaburzenia odzywiania (BED, bulimia, anokreksja) te
                        wzorce nabyc tym latwiej, bo o jedzeniu w kontekscie uzaleznienia
                        sie nie mysli. Przeciwnie najczesciej.

                        --
                        śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
                      • black_halo Re: No i tu nie masz racji 29.06.09, 21:09
                        Tak, to wszsytko jest prawda ale jak masz napad to nie myslisz o tym,
                        zeby zjesc organiczna marchewke tylko zeby sie zapchac czymkolwiek.
                        To oznacza, ze mozesz zasadniczo jesc zdrowo, mniej lub bardzij i
                        dbac i siebie i swoje cialo ale twoja glowa dziala tak a nie inaczej
                        i pomaga w tym terapia a nie zdrowe jedzenie. Dodajmy, ze istnieja
                        osoby, ktore przy tych zaburzeniach nie moga jesc wielu rzeczy bo to
                        wyzwalacze napadow. Dla mnie np. sam pomidor to normalne jedzenie ale
                        jesli sobie zrobie salatke grecka, nawet bez kukurydzy to moge jej
                        zjesc cala miske albo i dwie. Chociaz obiektywnie salata, papryka,
                        pomidror, oliwki, ogorek, cebula i feta plus oliwa to zdrowe jedzenia
                        i dostarcze sobie wszystkiego czego trzeba w tym posilku. Problem
                        polega na tym, ze jak zjem tego za duzo to utyje. I tak to sie kreci.
                        A ze specjalistow od zaburzen odzywiania brakuje to prawda.
                        Kompulsywnego jedzenia nawet nie uwaza sie czesto za jednostke
                        chorobowa. Kiedys poszlam z tym do psychologa i sie dowiedzialam, ze
                        powinnam mniej jesc to schudne i nie wymyslac sobie problemow.

                        >Dobrze sie odzywiasz -bedziesz
                        > mniej podatna.

                        No wlasnie - kluczowe jest - mniej podatna. Nawet kiedy sie dobrze
                        odzywiam to wcale nie znaczy, ze nie zachoruje. Moze zwyczajnie mam
                        jakies predyspozycje do tego, ktoz to moze wiedziec. Moze to tez wina
                        mojej rodziny, ktora przekarmiala mnie w dziecinstwie bo taka
                        chudziutka bylam a obudzili sie jak pielegniarka na bilansi
                        nawrzeszczala, ze jest upasiona jak prosiak i co moja matka z babcia
                        sobie wyobrazaja. No i wtedy sie nagle dowiedzialam, ze mam mniej
                        jesc, zaczeli mi ograniczac jedzenie. No i co mam powiedziec? Ze
                        majac 5 lat moglam miec wiedze o zaburzeniach odzywiania? Patrzac
                        wstecz to mam problemy od tego momentu ale to ze mam nadwage dzisiaj
                        a nawet otylosc to juz moj problem. Moja rodzina nie slucha uwag, ze
                        moglabym cos ze soba zrobic tylko ja. To nie takie proste - jedz
                        zdrowiej i juz bedziesz super.
                        • rikol Re: No i tu nie masz racji 29.06.09, 23:55
                          Rozumiem, na czym polega problem. Jest to NAWYK myslowy i emocjonalny - a to z
                          kolei nic innego, jak chemia w mozgu. Cialo jest przyzwyczajone do pewnego
                          sposobu funkcjonowania. To trzeba zmienic. Terapia jest potrzebna do zrozumienia
                          problemu i jego przyczyn. Na pewno ma znaczenie otylosc z czasow dziecinstwa.
                          Jesli obzarstwo jest reakcja na stres, to trzeba wypracowac inny sposob
                          reagowania na stres. Dobrze by bylo, gdybys sobie znalazla cos, na czym bedziesz
                          skupiac uwage (zamiast na jedzeniu), jakies hobby.

                          Natomiast jesli chodzi o jedzenie, nikt ci nie poradzi zadnej cudownej diety,
                          tylko rozsadne odzywianie. Mozesz probowac metoda prob i bledow znalezc sposob
                          odzywiania, z jakim czujesz sie dobrze. Jest mozliwe, ze jestes niedozywiona,
                          mimo obzarstwa. Mozesz sprobowac brac jakies witaminy, centrum czy cos
                          podobnego. Moze wtedy nie bedziesz miec napadow obzarstwa spowodowanego brakiem
                          witamin. Wtedy do leczenia pozostana tylko emocje.

                          Salatka grecka sie nie najesz, wiec chyba nie ma sensu przygotowywanie takich
                          dan - one sa na tyle niskokaloryczne, ze nie nasyca, ale na tyle
                          wysokokaloryczne, ze mozna od nich utyc. Odzywcze i sycace sa jajka. 2 jajka i 2
                          kromki chleba razowego z maslem (malo masla) na sniadanie - bedziesz najedzona
                          przez pol dnia. Jajka maja mnostwo witamin. Koniecznie trzeba jesc sniadanie.
                          Unikac glodzenia sie i diet-cud, bo to powoduje napady obzarstwa. Obiad: 2
                          ziemniaki plus kawalek chudego miesa (moze byc smazone na kropli oleju, zeby
                          dodac smaku) plus warzywa (np. 1 czy 2 pomidory w jogurcie, jesli inne warzywa,
                          to tez z odrobina tluszczu, bo tluszcz poprawia smak oraz pozwala na wchloniecie
                          niektorych witamin), kolacja podobna. Ziemniaki sa o wiele zdrowsze niz ryz czy
                          makaron, maja wiecej witamin. Jesli bedziesz glodna po kolacji, mozesz sie napic
                          maslanki - dobrze zaspokaja glod, a jest stosunkowo niskokaloryczna, no i ma
                          duzo witamin i mineralow. Soki i owoce oraz wszelkie slodkie rzeczy nie sa
                          dobre, bo mocno zwiekszaja ilosc cukru we krwi; mozesz naraz zjesc 1 jablko ale
                          nie wiecej. Z czasem, gdy organizm wroci do rownowagi, bedziesz mogla jesc
                          swobodniej. Warzyw tez nie powinnas jesc zbyt duzo; mozesz miec rozciagniety
                          zoladek na skutek obzarstwa, a trzeba dazyc do tego, zeby on sie troche
                          skurczyl. Naraz zjedz jedna marchewke, ostatecznie moga byc dwie. No i
                          oczywiscie herbata i kawa bez cukru - moze byc z mala iloscia mleka, ale nie ze
                          smietanka.

                          Moze zamiast tej salatki greckiej sobie zrobisz pomidor z twarogiem zwyklym na
                          kanapce? Moze to pomoze?

                          Konieczny jest tez sport, koniecznie musi to byc sport sprawiajacy przyjemnosc -
                          zmeczenie fizyczne dobrze wplywa na psychike. Dobre sa tez cwiczenia
                          relaksacyjne - joga itp. Dobre sa spacery, tj. marsz 10-kilometrowy; wbrew
                          pozorom, nie jest to tak daleko, moze to zajac jakies 2 godziny, jesli wezmiesz
                          kolezanke na spacer, to blyskawicznie to zleci.
                      • kadanka Re: No i tu nie masz racji 29.06.09, 23:30
                        orany, zarcie(a zwlaszcza fastfudu) jest uzaleznieniem jak kazde
                        inne. uzaleznienia nabywa sie jak jest sie nieszczesliwym, zeby
                        zapomniec o swoim nieszczesciu, zeby poczuc sie przez chwile
                        szczesliwym czy to po przycpaniu czy nachlaniu sie czy w trakcie(nie
                        po!!) jedzenia czegos pysznoniezdrowego. objadanie sie leczy sie u
                        psychologa a nie dietetyka. wiekszosc grubasow odchudzanie powinna
                        rozpoczac u psychologa a nie u dietetyka, bo ich sklonnosc do zarcia
                        na umor ma podloze psychiczne. tylko ze wizyta u psychologa to koszt
                        min 100zl. i to juz przestaje byc wesole.
                        • rikol Re: No i tu nie masz racji 30.06.09, 00:00
                          W leczeniu zaburzen odzywiania ogromne znaczenie ma racjonalna dieta. Jesli nie
                          wierzysz, zapytaj lekarza, ktory leczy takie zaburzenia. Bledem jest
                          rozdzielania ciala i duszy. Bol fizyczny powoduje tez bol psychiczny, nieprawdaz?
                            • rikol Re: No i tu nie masz racji 30.06.09, 14:04
                              Przyczyna zaburzen odzywiania niekoniecznie jest psychiczna: to raczej efekt,
                              czyli to co jest widoczne dla postronnego obserwatora, jest psychiczny.
                              Przyczyny zaburzen odzywiania sa rozne, np. jesli ktos ma alergie na wiele
                              produktow i nie moze jesc, to moga sie u takiej osoby rozwinac zaburzenia
                              odzywiania. Podobnie, jesli ktos jest chory i nie moze jesc przez jakis czas -
                              to tez moze wywolac anoreksje czy bulimie. Co wiecej, niedobory magnezu i
                              witaminy B moga powodowac objawy chorob psychicznych - przy czym podanie tego
                              choremu zniweluje te objawy. Dlatego zawsze przy podejrzeniu choroby psychicznej
                              czy zaburzen robi sie badanie krwi, zeby wykluczyc jakis niedobor czy chorobe.
                              Zaburzenia psychiczne moga byc spowodowane tez prze guzy w mozgu.

                              Kiedys zrobiono eksperyment na zdrowych mezczyznach: byli glodzeni przez kilka
                              miesiecy. Po tym czasie pojawily sie u nich zaburzenia odzywiania, zaczeli
                              myslec, ze sa grubi, zaczeli sie obsesyjnie interesowac dietami (czyli zupelnie
                              jak dzisiejsze kobiety). Tylko 1/3 wyzdrowiala zupelnie. JEst to dowod, ze dieta
                              odchudzajaca powoduje zaburzenia odzywiania.

                              Dlatego powinno sie promowac odzywianie racjonalne, a nie diety-cud. Te
                              diety-cud sa promowane, bo przynosza duze zyski, przede wszystkim przez to, ze
                              sa nieskuteczne. Dieta powoduje negatywne skutki psychologiczne: poczucie bycia
                              pozbawionym czegos, poczucie winy i kary (bo niektore produkty sa zakazane i sa
                              'grzechem'). Wlasnie dlatego motywacja podstawowa powinno byc zdrowie, a
                              niejedzenie produktow niezdrowych powinno wynikac z wiedzy na temat ich
                              szkodliwosci i swiadomego wyboru. Jesli ktos nie je ciastek i czuje sie przez to
                              ukarany, to mysli tylko o tych ciastkach i jak tu je zjesc, zeby zakaz obejsc.
                              Ludzie tacy sa po prostu.

                              Powtarzam: kazda powazna placowka, ktora leczy zaburzenia odzywiania, wprowadza
                              JEDNOCZESNIE program psychoterapii oraz racjonalne zywienie. Maja tez tam
                              cwiczenia relaksacyjne. Zauwaz, ze nie kazdy, kto pochodzi z fatalnej rodziny,
                              ma zaburzenia psychiczne. Najwidoczniej niektore osoby z jakiegos powodu sa na
                              to podatne. Moze np. organizm jest bardziej wrazliwy na stres itp. Tymczasem
                              stres nie zniknie z ich zycia, bedzie go coraz wiecej, bo praca, bo dzieci itd.
                              Te osoby musza nauczyc sie radzic sobie z presja otoczenia - bez obzerania sie,
                              bez glodzenia. Terapia to nie wszystko, ona pozwoli zrozumiec pewne mechanizmy,
                              ale nie wyleczy. Do wyleczenia potrzebna jest motywacja danej osoby i ciagle
                              proby 'nastawienia sobie zycia', nawet jesli sie nie udaje.

                              Nie wiem, czy zauwazylas, ale bardzo czeste jest, ze ludzie zestresowani traca
                              apetyt. Inni jedza. Nawet psy po smierci osoby bliskiej przestaja jesc - wiec
                              nie jest to tylko sprawa psychiki.

                              Mnie sie wydaje, ze dzis duzo sie zwala na psychike i emocje, podczas gdy jemy w
                              jedzeniu mnostwo chemikaliow, nie wiedzac, jaki one maja wplyw na mozg.
                              Zauwazono, ze dzieci z ADHD gorzej sie zachowuja, jesli zjedza slodycze z
                              napojem gazowanym - konserwanty i barwniki powoduje pogorszenie zachowania.
                              • black_halo Re: No i tu nie masz racji 01.07.09, 11:31
                                rikol napisała:

                                > Przyczyna zaburzen odzywiania niekoniecznie jest psychiczna: to
                                raczej efekt,
                                > czyli to co jest widoczne dla postronnego obserwatora, jest
                                psychiczny.
                                > Przyczyny zaburzen odzywiania sa rozne, np. jesli ktos ma alergie
                                na wiele
                                > produktow i nie moze jesc, to moga sie u takiej osoby rozwinac
                                zaburzenia
                                > odzywiania. Podobnie, jesli ktos jest chory i nie moze jesc przez
                                jakis czas -
                                > to tez moze wywolac anoreksje czy bulimie. Co wiecej, niedobory
                                magnezu i
                                > witaminy B moga powodowac objawy chorob psychicznych - przy czym
                                podanie tego
                                > choremu zniweluje te objawy. Dlatego zawsze przy podejrzeniu
                                choroby psychiczne
                                > j
                                > czy zaburzen robi sie badanie krwi, zeby wykluczyc jakis niedobor
                                czy chorobe.
                                > Zaburzenia psychiczne moga byc spowodowane tez prze guzy w mozgu.

                                Tak tak, wszystko to sie zgadza ale sa tez jeszcze przyczyny
                                psychiczne i tu sie tez powinno cos zrobic. Problem polega na tym, ze
                                promowany jest bardzo szczuply wyglad, nie do osiagnicia dla
                                przecietnej kobiety, dla wiekszosci kobiet. Dlaczego wszystkie
                                manekiny w sklepach sa takie chude i dlaczego nie mozna ich
                                powiekszyc do zdrowej 40? To przeciez realnie zdrowy i normalny
                                rozmiar dla przecietnej kobiety. Zmasowany atak mediow, ktore
                                wszedzie pokazuja przrobione w photoshopie kobiety ma tu swoje
                                miejsce. Jesli nie wygladasz jak z obrazka to masz ciezkie zycie.
                                Pownni sie prowac tolerancje. Ja jestem gruby, ty jestes chudy, on ma
                                rude wlosy a ona krzywe nogi ale wszyscy jestesmy ludzi i zaslugujemy
                                na szacunek i wszyscy jestesmy OK.

                                > Kiedys zrobiono eksperyment na zdrowych mezczyznach: byli glodzeni
                                przez kilka
                                > miesiecy. Po tym czasie pojawily sie u nich zaburzenia odzywiania,
                                zaczeli
                                > myslec, ze sa grubi, zaczeli sie obsesyjnie interesowac dietami
                                (czyli zupelnie
                                > jak dzisiejsze kobiety). Tylko 1/3 wyzdrowiala zupelnie. JEst to
                                dowod, ze diet
                                > a
                                > odchudzajaca powoduje zaburzenia odzywiania.

                                To chociaz napisz, ze to byl eksperyment minnesota i polegal na tym,
                                ze najpierw ci mezczyzni jedli normalnie a potem jedli polowe kalorii
                                mniej. U wiekszosci rozwinely sie rozne rodzaje zaburzen osobowsci i
                                kompulsywnego objadania sie. Dieta powoduje zmany w mozgu o czym nikt
                                nie pisze.

                                > Dlatego powinno sie promowac odzywianie racjonalne, a nie diety-
                                cud. Te
                                > diety-cud sa promowane, bo przynosza duze zyski, przede wszystkim
                                przez to, ze
                                > sa nieskuteczne. Dieta powoduje negatywne skutki psychologiczne:
                                poczucie bycia
                                > pozbawionym czegos, poczucie winy i kary (bo niektore produkty sa
                                zakazane i sa
                                > 'grzechem'). Wlasnie dlatego motywacja podstawowa powinno byc
                                zdrowie, a
                                > niejedzenie produktow niezdrowych powinno wynikac z wiedzy na temat
                                ich
                                > szkodliwosci i swiadomego wyboru. Jesli ktos nie je ciastek i czuje
                                sie przez t
                                > o
                                > ukarany, to mysli tylko o tych ciastkach i jak tu je zjesc, zeby
                                zakaz obejsc.

                                A jak promowac zdrowy model kiedy w gazetach kroluje rozmiar 36 a w
                                angielskim wydaniu cosmopolitan jest dzial w ktorym pisza jak
                                wygladac dobrze w rozmaiarach od 12 do 18 czyli od 40 do 48. W Polsce
                                trudno znalezc sklep w ktorym sprzedaja ubrania powyzej rozmiary 42.
                                Kiedys takie ubrania mial Orsay, teraz przeniosl sie do rozmarowki od
                                32 do 38, kilka szmatek w rozmiarach od 40 do 42.

                                > Ludzie tacy sa po prostu.
                                >
                                > Powtarzam: kazda powazna placowka, ktora leczy zaburzenia
                                odzywiania, wprowadza
                                > JEDNOCZESNIE program psychoterapii oraz racjonalne zywienie. Maja
                                tez tam
                                > cwiczenia relaksacyjne. Zauwaz, ze nie kazdy, kto pochodzi z
                                fatalnej rodziny,
                                > ma zaburzenia psychiczne. Najwidoczniej niektore osoby z jakiegos
                                powodu sa na
                                > to podatne. Moze np. organizm jest bardziej wrazliwy na stres itp.
                                Tymczasem
                                > stres nie zniknie z ich zycia, bedzie go coraz wiecej, bo praca, bo
                                dzieci itd.
                                > Te osoby musza nauczyc sie radzic sobie z presja otoczenia - bez
                                obzerania sie,
                                > bez glodzenia. Terapia to nie wszystko, ona pozwoli zrozumiec pewne
                                mechanizmy,
                                > ale nie wyleczy. Do wyleczenia potrzebna jest motywacja danej osoby
                                i ciagle
                                > proby 'nastawienia sobie zycia', nawet jesli sie nie udaje.
                                >
                                > Nie wiem, czy zauwazylas, ale bardzo czeste jest, ze ludzie
                                zestresowani traca
                                > apetyt. Inni jedza. Nawet psy po smierci osoby bliskiej przestaja
                                jesc - wiec
                                > nie jest to tylko sprawa psychiki.
                                >
                                > Mnie sie wydaje, ze dzis duzo sie zwala na psychike i emocje,
                                podczas gdy jemy
                                > w
                                > jedzeniu mnostwo chemikaliow, nie wiedzac, jaki one maja wplyw na
                                mozg.
                                > Zauwazono, ze dzieci z ADHD gorzej sie zachowuja, jesli zjedza
                                slodycze z
                                > napojem gazowanym - konserwanty i barwniki powoduje pogorszenie
                                zachowania.

                                To pawda i nalezy z tym jakos walczyc ale najpierw przestac promowac
                                nierealistyczny model piekna. Otylosc jest niedobra, chudosc jest
                                niedobra, kazda przesada jest niedobra i dlatego trzeba promowac
                                zdrowy wyglad i zdrowe odzywianie.
                                • gondra Re: No i tu nie masz racji 01.07.09, 13:30
                                  A Ty przeginasz w drugą stronę - zdrowy rozmiar 40 kontra wychudzone 36.:/ Mam
                                  okolo 160 cm wzrostu i 40 może i jest dla mnie w miarę zdrowym (?), ale na pewno
                                  nie estetycznym rozmiarem, za to 36 jest idealne pod obydwoma względami - w
                                  przypadku kogoś kto ma 180 cm wzrostu będzie odwrotnie, wiec nie generalizujmy.

                                  Ktoś tu już pisal o amerykańskich rozmiarówkach, gdzie nasze M to ich XS, a
                                  nietrudno o rozmiar XXXL, tak w imię tolerancji. Efekty jakie są - widać.
                                  • klaranyc Re: No i tu nie masz racji 01.07.09, 16:10
                                    gondra napisała:

                                    >
                                    > Ktoś tu już pisal o amerykańskich rozmiarówkach, gdzie nasze M to
                                    ich XS, a
                                    > nietrudno o rozmiar XXXL, tak w imię tolerancji. Efekty jakie są -
                                    widać.

                                    Potwierdzam. Noszę polskie S czyli 36, rzadziej bluzki 34, a
                                    amerykańskie XS lub 0P. Wcale nie jest mi łatwo kupić odzież. W
                                    wielu sklepach, szczególnie w suburbs, odzież zaczyna się od M.
                                    Zdarza się, że droższe firmy mają mój rozmiar, czasem nawet trafi
                                    się bardzo okazyjna cena tych "odrzutów", których nikt nie kupuje,
                                    ale generalnie muszę włożyć w to trochę wysiłku i poszukać odzieży,
                                    nie mogę po prostu wejść do któregokolwiek sklepu i kupić.
                                    --
                                    猫の国
                                • rikol Re: No i tu nie masz racji 01.07.09, 16:43
                                  No wlasnie o to mi chodzi: ze zdrowego fizycznie i PSYCHICZNIE czlowieka mozna
                                  doprowadzic bardzo latwo do zaburzen odzywiania. Wystarczy dieta odchudzajaca.
                                  Przeciez promowane jako zdrowe diety maja o polowe kalorii mniej niz wynosi
                                  zapotrzebowanie. Tak jak piszesz, w tym eksperymencie ludzie jedli o polowe
                                  mniej niz powinni. I zachorowali psychicznie z tego powodu. Sama dieta ich
                                  doprowadzila do choroby. Owszem, byly miedzy nimi jakies roznice i tu mozna
                                  dyskutowac o predyspozycjach, jakie oni mieli. Fakty natomiast sa takie, ze byli
                                  zdrowi na poczatku eksperymentu, do choroby doprowadzil ich sam fakt glodowania,
                                  czyli diety odchudzajacej.
                              • kadanka Re: No i tu nie masz racji 03.07.09, 10:27
                                chyba za duzo zwalamy na psychike.
                                chyba zartujesz.
                                cala medycyna zachodnia czyli ta ktora stosujemy jest oparta na
                                totalnym rozdziale ciala i psychiki. patrz JAKI jest stodunek
                                ministerstwa zdrowia(kolejne rzady), nfz do uslug psychologow i
                                psychiatrow. poradnie terapeutyczne sa zamykane. w kazdej przychodni
                                czy to pcimiu dolnym czy w wawie masz 4 gabinety okulistyczne,
                                pieciu internistow i czesto zadnego psychologa.
                                i ty uwazasz ze w takiej sytuacji za duza wage przykladamy do
                                psychiki? nie no, smiech na sali.
                                ja nie mowilam o tym ze ktos dostal bulimmi bo wczesniej nie mogl
                                jesc ze wzgl na chorobe(jakis z kosmosu przyklad swoja droga.)
                                mowilam o zazeraniu stresu, problemow z ludzmi, urazow z dziecinswa.
                                co jest nagminne. ludzie roznie radza sobie z problemami - bardzo
                                czesto wpadaja w nalogi i nalog jedzenia jest jednym z nich. osoba
                                ktora nie przyzyje dnia bez 2 paczek chipsow powinna sie zbadac
                                oczywiscie moze ma zaburzenia hormonalne, ktore faktycznie moga
                                sterowac apetytem. ale przede wszystkim powinna zastanowic sie sama
                                przed lustrem albo przed psychologiem co jej kaze sie obzerac.
                  • wj_2000 Re: No i tu nie masz racji 29.06.09, 23:41
                    rikol napisała:

                    > Osoba o wsroscie 165 cm moze wazyc od 50 do 65 kg -

                    Taki przedział jest rzeczywiście prawidłowy dla dziewczyn 18-letnich.
                    Piszesz "osoba", czyli masz na myśli różnych ludzi.
                    Dla większości twój przedział to prawie anoreksja!
                    Np. kobieta 40 letnia o wzroście 165 cm powinna mieścić się w
                    przedziale 58-71. Waga najlepsza dla niej to 64,5kg.
                    --
                    Jak ja nie lubię mieć stale racji!
                    • echtom Re: No i tu nie masz racji 29.06.09, 23:59
                      Bez przesady. To co, w wieku 60 lat ma ważyć 65-80? Można sobie do młodzieńczej wagi dorzucić 1 kg na dekadę plus max 5 w okresie przekwitania i tyle.

                      --
                      "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
                    • hermina5 Re: No i tu nie masz racji 30.06.09, 08:36
                      > Np. kobieta 40 letnia o wzroście 165 cm powinna mieścić się w
                      > przedziale 58-71. Waga najlepsza dla niej to 64,5kg

                      Człowieku ! Tak to moze sobie wazyć ktoś , kto uwaza, ze kazda ciąza
                      to dodatkowe 10 kg i co 10 lat przybywa człowiekowi 5 kg i to jest
                      normalne. NIE jest!

                      Tak nie powinno być i to jest beznadziejne myslenie! Nie tyjesz wraz
                      z wiekiem, choc metabolizm zwalnia, tyjesz, bo zresz za duzo i sie
                      nie ruszasz - 40 latka moze sopbie spokojnie wazyć 55 kg przy 165 cm
                      wzrostu jesli o sibie dba - np. biega, albo maszeruje.
                      Ale skoro ktoś zakłada, z eta 40 latka ma mieć na głowie pracę, cały
                      dom, dwójkę dzieci, gotrowanie, sprzatranie itp, to nie dziwie się,
                      ze niedługo okaza się, ze normą dla 165 cm kobiety jest 90 kg w
                      wieku 40 lat.
                • golfstrom Re: No i tu nie masz racji 29.06.09, 21:02
                  Zaburzenia jedzenia nie są fanaberią, ale nie powiesz mi, że 1,6 miliarda
                  dorosłych i 400 milionów dzieci na świecie ma zaburzenia jedzenia ( bo takie sa
                  oficjalne statystyki WHO dotyczące otyłości na świecie).

                  Wg jednego ze źródeł liczba Amerykanów z zaburzeniami żywienia to 8 milionów. To
                  naprawdę kropla w morzu ludzi otyłych.
                  • bene_gesserit Re: No i tu nie masz racji 29.06.09, 22:35

                    A jak odroznic jednych od drugich? Wysmiewajac, sekujac czy w inny
                    sposob okazujac otylym brak szacunku nie masz zadnej pewnosci, ze
                    nie smiejesz sie z osoby bardzo ciezko - czesto smiertelnie -
                    chorej. I to dotyczy niestety bohaterki artykulu.

                    --
                    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
                • echtom Re: No i tu nie masz racji 29.06.09, 22:29
                  Ale to prawda, że zaburzenia odżywiania są fanaberią bogatych, sytych społeczeństw, które wymyślają sobie problemy. W krajach, gdzie ludzie muszą walczyć o przetrwanie, nie występują. I mówię to ja, była anorektyczka, która czuła się "strasznie gruba", ważąc 59 kg przy 166 cm. Postanowiłam schudnąć 4 kilo, nie zauważyłam, kiedy z 4 zrobiło się 12. Sądzę, że moje rówieśnice w Etiopii nie miały takich zmartwień.

                  --
                  "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
                    • echtom Re: No i tu nie masz racji 03.07.09, 18:35
                      Jest pochodną maksymalnej koncentracji na sobie. Człowiek mający dobre relacje z
                      innymi i coś sensownego w życiu do zrobienia nie ma takich problemów. Powtarzam
                      - mówię to jako była anorektyczka i niedoszła alkoholiczka.

                      --
                      "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane
                      tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
                • oksytocyna1 Re: No i tu nie masz racji 30.06.09, 00:01
                  Kompulsywnego objadania nie zwalczysz rozumem. Potrzebna jest psychoterapia. Wiem co mówię - wyszłam z wieloletniej bulimii dzięki temu.
                  I wybacz, ale nie wymyślaj. Pół kg pomidorów to nie jest tak strasznie dużo. Na pewno mniej niż 5 hamburgerów. Niestety mniej smaczne, ale... taki lajf. Nie można mieć wszystkiego..
                  Ale zdrowie warto.
                  I przecież możesz zjeść mniej niż pół kg pomidorów, jeśli rzeczywiście uważasz, że to dużo.
                  I póki sobie nie poradzisz z problemami psychicznymi, właśnie owocami, warzywami (zwłaszcza), możesz się "zapychać". Idealna pora roku na to. Albo owsianką, soją, fasolą, chudym nabiałem, chudym białym mięskiem, tuńczykiem, itp.
                  Zjedz trochę, a później odczekaj 20 minut. Tyle potrzebuje Twój brzuch, by przekazać Twojemu mózgowi, że jest wystarczająco pełny. Odejdź od stołu. Gdy nadal będziesz głodna (prawdziwy głód, nie "chętka"), znowu trochę zjedz i poczekaj. Gryź dokładnie, pij dużo wody, spaceruj, idź na basen. A idealnie - zacznij biegać. Można znaleźć w necie programy biegowe dla początkujących (walk-run). Podczas biegu wytwarza się masa endorfin, hormonów szczęścia. A podczas biegu można też przemyśleć swój problem. To naprawdę działa.

                  Jak już sobie "posprzątasz" w sercu, to będziesz mogła jeść te pyszne rzeczy. Ale będziesz umiała je dozować.
                  Spróbuj. Byłam beznadziejnym przypadkiem. Już nie jestem. Tobie też się uda.
                  Pewnie powiesz, że Cię nie stać na psychoterapię. Ale pomyśl ile $ wydajesz na objadanie się..
                  Wątpię, czy skorzystasz z tych rad. Ale wiem jak to jest, musiałam je napisać.
                  • rikol Re: No i tu nie masz racji 30.06.09, 00:08
                    Wydaje mi sie, ze dobre jest tez picie herbat owocowych: to zapelnia brzuch,
                    jest cieple (czyli relaksujace), oraz ma przyjemny smak. W kazdym razie herbatka
                    nie powinna byc zbyt kwasna (bo to pobudza apetyt), bez dodatkow typu aromaty
                    oraz bez cukru. Kawy ani herbaty tez nie nalezy pic zbyt wiele, najwyzej 2
                    dziennie, rano i po poludniu. Nie nalezy tego pic wieczorem, bo to pobudza i
                    powoduje problemy ze snem, wyplukuje tez magnez. Magnez + witamina B ma
                    dzialanie uspokajajace, co tez moze troche pomoc.
                  • black_halo Re: No i tu nie masz racji 30.06.09, 11:16
                    No wlasnie, nie zwalcze. To, ze teraz nad soba panuje i nie mam
                    napadow to nie znaczy, ze jestem zdrowa - nigdy nie bede niestety.
                    Trzeba cale zycie na siebie uwazac.

                    Moze i anoreksja to nie jest problem w afryce ale spojrzmy prawdzie
                    w oczy - nie bija cie codziennie po oczach reklamy podrasowanych w
                    photoshopie modelek, nie czytasz dzien w dzien magazynow kobiecych,
                    w ktorych polowa stron jest o dietach a druga polowa to reklamy
                    srodkow odchudzajacych i nic o tym, zeby o siebie zadbac na
                    wszystkich plaszczyznach a nie tylko odchudzac cialo i tyc w
                    nieskonczonosc.
                    • rikol Re: No i tu nie masz racji 30.06.09, 14:16
                      Zeby wyzdrowiec, musisz chciec. Jesli podchodzisz do tego z nastawieniem 'na
                      pewno sie nie uda', to tak bedzie. Znam osobe z takim problemem, ktora mowi
                      'taka juz jestem' - no i taka jest, bo nawet nie probuje nic z tym zrobic.
                      Dobrze, ze widzisz problem, to polowa sukcesu. Na pewno mozna to wyleczyc.
                      Natomiast potrzeba duzo wysilku - no i nie wolno sie poddawac, jesli zdarzy sie
                      napad obzarstwa. Z drugiej strony wlasciwego zywienia nie mozna odkladac do
                      jutra. Zacznij 'od teraz'. Nie kupuj po prostu tych rzeczy, ktore uwalniaja
                      napady. Kup sobie za to ksiazki psychologiczne, zebys mogla przeanalizowac swoje
                      myslenie, uczucia. Jesli masz pieniadze, idz na terapie. Mozesz tez sprobowac
                      isc na leczenie do szpitala, ale watpie, zeby cie przyjeli, bo obzeranie nie
                      jest grozne dla organizmu tak jak bulimia czy anoreksja.

                      Mozesz sprobowac diety dla cukrzykow, bo ona utrzymuje prawidlowy poziom cukru
                      we krwi, bez gwaltownych skokow, ktore powoduja wilczy glod.

                      Powinnas tez zaczac zyc. Masz zainteresowania, przyjaciol? To sie z nimi
                      spotykaj, spedzaj czas, bez obzerania. W towarzystwie latwiej zapomnisz o
                      obsesji. To tak samo jak z zawodem milosnym - dobry humor to najlepszy lek. Idz
                      na komedie do kina. Kup sobie psa, to bedziesz minimum 2 godziny dziennie na
                      swiezym powietrzu, w dobrym humorze.
                      • black_halo Re: No i tu nie masz racji 01.07.09, 19:31
                        A czy ja prosilam o rady co mam zrobic? Chodze na terapie i tam sie
                        wlasnie nauczylam nie dawac nieproszonych rad. Wiem co mam robic ale
                        faktem jest, ze jakos ma jakies zaburzenia w morgu to one zostaja do
                        konca zycia. Tak jak alkoholik do konca zycia bedzie alkoholikiem tak
                        i ja bede w mozgu uzalezniona od jedzenia. Moze za iles lat zdrowego
                        jedzenia, dbania o siebie i chodzenia na terpaie bede bardziej
                        normalna ale to jest cos innego. Denerwuje mnie takie podejscie -
                        bierz magnez, zdrowo jedz i juz bedzie fajnie. Nie bedzie bo ja jem
                        zdrowo juz od lat. Kto tego nie ma ten nie zrozumie.
                        • rikol Re: No i tu nie masz racji 01.07.09, 20:02
                          To po co uzalasz sie nad soba na tym forum? Napisalas o swoim problemie i kilka
                          osob ci odpowiedzialo, co z tym zrobic: racjonalne zywienie + sport + terapia.
                          Tyle. Co z tym zrobisz, twoja sprawa. Mozesz zjesc konia z kopytami, jesli
                          chcesz. Na zdrowie. Twoje zdrowie w twoich rekach. Szkoda, ze do tej pory tego
                          nie zrozumialas, tylko zaslaniasz sie tym, co pisza w glupich magazynach - po co
                          je czytasz w takim razie, jesli ci to szkodzi? Niby chcesz sie wyleczyc, ale
                          chyba nie za bardzo, bo w gruncie rzeczy podoba ci sie tak, jak jest. Wkurza
                          cie, ze ktos nie glaszcze cie po glowce, tylko wskazuje, ze SAMA cos mozesz z
                          tym zrobic. Nikt za ciebie na sile ciebie nie wyleczy. A wyleczenie jest
                          mozliwe; mnostwo osob sie wyleczylo z takich chorob - bo chcialy i mialy motywacje.
                          • black_halo Re: No i tu nie masz racji 01.07.09, 20:51
                            Nie uzalam sie tylko pisze jak wyglada problem ze strony osoby, ktora
                            fantycznie cierpi na zaburzenia odzywiania. Gdybym nie miala
                            swiadomosci problemu to napisalabym ci, ze mam slaba przemiane
                            materii, genetyczna sklonnosc do otylosci (cala rodzina ma faktycznie
                            otylosc i to brzuszna ale to wynika z odziedziczonych nawykow
                            zywieniowych. Mam swiadomosc swojego problemu, lecze sie. Nie wiem
                            skad czerpiesz swoja wiedze ale kazdy ci na terapii powie, ze zmiana
                            sposobu zywienia nic nie daje dopoki nie poszukasz sobie pomocy
                            psychologicznej bo to jest problem glowy a otylosc to tylko objaw.
                            Jak zaczniesz sie zdrowo odzywiac to i tak za jakis czas mozesz miec
                            napad bo nie wiesz co ci dokladnie jest.

                            Kompulsywnego objadania nie traktuje sie nawet jako jednostki. Ile
                            jest osob, ktore zrozumieja o co ci chodzi zamiast mowic "no, gdybys
                            mial silna wole to bys schudla". Albo, ze to fanaberia i ze gdybym
                            mieszkala w Afryce to bym takich probemow nie miala? Ja nigdzie nie
                            narzekam tylko pisze co mam i nikogo o rade nie prosze bo juz dawno
                            wiem co mam robic. Gdybym byla w czynnej chorobie to po pierwsze
                            nigdy bym tego artykulu nie przeczytala albo napisalabym komentarz
                            broniacy grubasow.

                            Nie masz zielonego pojecia o zaburzeniach odzywiania i jedyne co
                            piszesz to zdrowe odzywianie. Pewnie obejrzales na necie film pt.
                            jedzenie ma znaczenie i teraz uwazasz sie za wielkiego eksperta. Ale
                            ja ci na radze jak masz sie sie uporac z twoja checia dawania rad za
                            wszelka cene. A prawda jest taka, ze ten kto udziela najwiecej rad
                            ten sam najwiekszy problem. Skad wiem? na forach o dietach siedzi
                            pelno grubasow, ktore nie chudna ale daja rady kazdemu bo
                            przestudiowaly i wyprobowaly milion diet. Na forach komputerowych
                            siedza setki lamerow, ktorzy nie umieja zainstalowac windowsa ale
                            uwazaja sie za wielkich ekspertow od Linuxa.
                            • rikol Re: No i tu nie masz racji 01.07.09, 22:03
                              Nestety wiem o zaburzeniach odzywiania znacznie wiecej niz ty. Znam 2 osoby,
                              ktore maja ten problem, co ty, wiem, jak to wyglada, znam to zaprzeczanie, ze
                              nic sie nie da z tym zrobic i pozeranie kilograma kielbasy naraz. Oprocz tego
                              znam kilka osob z bulimia i anoreksja. Takie czasy, ze tego jest pelno - i tu
                              rzeczywiscie dziala moda na chudosc. Porozmawiaj z pierwszym lepszym
                              nauczycielem w liceum, to sie dowiesz, jaki to jest teraz problem. Jest to
                              uzaleznienie fizyczne i psychiczne. Nie ma innego lekarstwa niz racjonalna dieta
                              + sport + terapia. Wszystkie tez czynniki sa konieczne dla wyzdrowienia. Tak sie
                              dzis leczy zaburzenia odzywiania. Oczywiscie przecietny terapeuta ci tego nie
                              powie, bo terapeuta jest od psychiki a nie od dietetyki, natomiast takie sa
                              programy leczenia w szpitalach, gdzie sie leczy zaburzenia odzywiania.
                              Oczywiscie 30-kilogramowe anorektyczki nie uprawiaja w szpitalu sportu, ale
                              bulimiczki juz moga. Sport i racjonalne odzywianie wplywaja pozytywnie na
                              psychike. w zdrowym ciele zdrowy duch:)
                              • black_halo Re: No i tu nie masz racji 01.07.09, 23:34
                                Tak sie meczy w szpitalach co czesto nie przynosi efektu bo leczy sie
                                bardziej cialo niz dusze a powinno byc odwrotnie. Jak ma sie wszystko
                                w porzadku z psychika to sposob jedzenia normuje sie sam.

                                Gdybys miala najbledsze pojecie o tych zaburzeniach to wiedzialabys,
                                ze sport moze stac sie zagrozeniem dla bulimiczek i kompulsywnych bo
                                wtedy moga sie bezkarnie obzerac i nie tyc. A to nie jest problem
                                nadwagi czy otylosci a wlasnie obzerania, taki jaki alkoholizm.
                                Alkoholim moze przestac pic ale popsc w hazard albo inne
                                uzaleznienie. Sport to endorfiny a to tez uzaleznia a chodzi o to by
                                sie uwolnic od kompulsywnych zachowan, wszystkich - rowniez tych
                                pozornie zdrowych. Sport jest zdrowy ale jesli przeradza sie w
                                obsesje na pukcie utrzymania prawidlowej wagi to staje sie
                                niebezpieczny.

                                Zreszta spojrzmy prawdzie w oczy, jesli nie zachorowalas na raka to
                                nie mozesz zrozumiec takiej osoby. Co z tego, ze w mojej rodzinie
                                trzy osoby chorowaly z czego dwie zamrly a jedna z tego wyszla. Skad
                                ja mam wiedziec jak sie czuje taka osoba? Tak samo ty nie mozesz
                                wiedziec co to jest zaburzenie jedzenia. Nie wiesz i juz. Ja znam
                                duzo wiecej osob niz ty z tym problemem bo chodze na terapie dla
                                ludzi jak ja i na mityngi anoninowmych jedzenioholikow. Nigdzie sie
                                nie poleca ani diety ani sportu a jedzenie prace nad psychika co w
                                prostej linii prowadzi do unormowania wagi ciala. Po roku terapii
                                schudlam bez zadnej diety i sportu, ktorego notabene nienawidze, 30
                                kilo. Jeszcze 15 i bede zadowolona.

                                Jesli ktos zaprzecza, ze ma problem to znaczy, ze nie jest jeszcze
                                gotowy na przyznanie sie do tego nawet przed soba. Jesli tego nie
                                zrobi to nie ma szans na wyleczenie bo pierwszy krok to przyznanie
                                sie przed soba, ze ma sie problem. Dopiero potem mozna w tym cos
                                zrobic. Mowienie, ze sport i racjonalne odzywianie dobrze robia to
                                niedorzecznosc w przypadku osob jak ja bo my to dokonale wiemy. Ale
                                jak masz napad to masz gleboko gdzies wszystkie zasady zdrowego
                                zywienia, sport i wszelkie madrosci. To co najwazniejsze to nauczyc
                                sie radzic sobie z psychika.

                                Skoncz sie juz wypowiadac bo nie masz zielonego pojecia i chcesz tu
                                zgrywac eksperta.
                                • kadanka Re: No i tu nie masz racji 03.07.09, 10:38
                                  Jak ma sie wszystko
                                  w porzadku z psychika to sposob jedzenia normuje sie sam.
                                  DOKLADNIE.
                                  jak sie ma wszystko w porzadku z psychika to wiekszosc problemow sie
                                  normuje:)po tych postach widac ze postawa zaniedbywania, zagluszania
                                  wlasnej psychiki jest bardzo powszechna. zdrowe odzywianie sport
                                  wszystko ok - tylko co wtedy gdy ktos jest uzalezniony od junkfoodu.
                                  porady zdrowego trybu zycia sa tak naiwne jak doradzenie palaczowi
                                  zeby po prostu zucil palenie:D no sorry. i to jeszcze polacy czyli
                                  nacja ktora zwyczajowo dusi wszystkie swoje poroblemy w sobie, nie
                                  okazuje emocji, jest skryta. od anglikow roznimy sie tylko tym ze
                                  nie jestesmy uprzejmi, reszte ich mentalnosci czyli dystans i
                                  rezerwe juz mamy.
                    • nett1980 Re: No i tu nie masz racji 01.07.09, 09:50
                      Pomidory, pomidorami, psiankowate nie sa takie zdrowe, jak sie mowi.
                      Jest inny pokarm, ktorego mozna jesc ile sie chce, mowa o KASZY
                      JAGLANEJ. Odkwasza organizm, uspokaja zoladek, dostarcza tryptofanu.
                      Ma niski indeks glikemiczny i malo kalorii, mozna go jesc z tym co
                      akurat jest rosnie sezonowo, z miesem zamiast ryzu czy ziemniakow, z
                      jablkami, z truskawkami.
                      --
                      "Zaprasza Gary Audrey Hepburn do pokoju hotelowego, otwiera bar, a
                      tam bateria wszelkiego dobra. Wyławia wyborową! Przez salę
                      przechodził wtedy radosny jęk: naszą wódkę bierze milioner, naszą,
                      polską, wie, co dobre, chociaż Amerykaniec. Wychodziliśmy
                      podniesieni na duchu, lepsi... i do baru. Pod Orłem albo Pod
                      Cyckami." J.G.
                      • echtom Re: No i tu nie masz racji 01.07.09, 10:41
                        A kasza gryczana?

                        --
                        "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być
                        realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować
                        z wielkich rzeczy."
                        • nett1980 Re: No i tu nie masz racji 01.07.09, 11:07
                          Z cala pewnoscia ma blonnik, rozgrzewa, dostarcza mikroelementow,
                          ale nie jest tak dobra jak kasza jaglana. Kasza jaglana, to jeden z
                          pierwszych produkutow, ktorych uzywalismy przed tysiacami lat.
                          --
                          "Zaprasza Gary Audrey Hepburn do pokoju hotelowego, otwiera bar, a
                          tam bateria wszelkiego dobra. Wyławia wyborową! Przez salę
                          przechodził wtedy radosny jęk: naszą wódkę bierze milioner, naszą,
                          polską, wie, co dobre, chociaż Amerykaniec. Wychodziliśmy
                          podniesieni na duchu, lepsi... i do baru. Pod Orłem albo Pod
                          Cyckami." J.G.
              • misiu-1 Re: Fundamentalistka 29.06.09, 17:56
                golfstrom napisała:

                > Najdalej w trzecim pokoleniu Wasze geny znikną z ogólnej puli i
                > bardzo dobrze.

                Gdybyś coś takiego powiedziała homoseksualistom (z małą poprawką, bo nie trzeba
                aż trzech pokoleń, wystarczy jedno), oskarżyliby Cię o "mowę nienawiści" i
                homofobię. :-)
                • iluminacja256 Re: Fundamentalistka 29.06.09, 18:25
                  Problem w tym, z e homoseksualisci rodzą sie Halinie i
                  Kazimierzowi, a nie Kazimierzowi i Kazimierzowi - jesli jeszcze NIE
                  ZAUWAZYŁES. Jesli pozabijasz wszystkich w jednym pokoleniu, to
                  urodzą sie w kolejnym jakiejś Krystynie i Zenonowi.
                  • misiu-1 Re: Fundamentalistka 29.06.09, 21:53
                    iluminacja256 napisał:

                    > Problem w tym, z e homoseksualisci rodzą sie Halinie i
                    > Kazimierzowi, a nie Kazimierzowi i Kazimierzowi - jesli jeszcze NIE
                    > ZAUWAZYŁES. Jesli pozabijasz wszystkich w jednym pokoleniu, to
                    > urodzą sie w kolejnym jakiejś Krystynie i Zenonowi.

                    Nie chodzi o ogół homoseksualistów, tylko o konkretnych, do których kieruje się
                    wypowiedź. Ich geny znikną z puli wraz z ich śmiercią.
                • golfstrom Re: Fundamentalistka 29.06.09, 20:43
                  Bez oporów mogłabym to powiedzieć homoseksualiście uzależnionemu od przygodnego
                  seksu bez zabezpieczenia, i nie miałoby to nic wspólnego z homofobią.

                  Nie mam nic do ludzi, którzy jedzą. Czepiam się tych, którzy żrą bez opamiętania.
              • bene_gesserit Re: Fundamentalistka 29.06.09, 18:36
                golfstrom napisała:

                > Jest też zupełnie inna opcja, choć nie wiem, czy p. Roth jest
                gotowa ja zaakcep
                > tować. Poniewaz ewolucja nadal działa, to przesadnie grubi ludzie
                sami w końcu
                > wyginą. Jej przesłanie powinno więc brzmieć tak: a jedzcie sobie
                tego syfiasteg
                > o fastfooda nawet co dwie godziny, karmcie tym swoje dzieci od
                niemowlęctwa, z
                > rozkoszą napychajcie się słodyczami codziennie. Najdalej w
                trzecim pokoleniu Wa
                > sze geny znikną z ogólnej puli i bardzo dobrze.

                Bez obrazy, ale piszesz straszne bzdury. Przesadnie grubi nie
                wygina.
                Po pierwsze dlatego, ze setki tysiecy lat ewolucji uksztaltowaly
                metabolizm tak, zeby gromadzil jak najwiecej zapasow (okresy
                zlodowacen, susz, klesk zywiolowych i innych kataklizmow mogli
                przezyc tylko ci, ktorzy mieli na sobie troche tluszczu), a po
                drugie - bo chorobliwe obzarstwo nie wynika z genow. To znaczy -
                byc moze, czesciowo i u niektorych tak. Ale nie zawsze, nie calkiem
                i nie u wszystkich. I ty, i toi bliscy macie szanse na zalapanie
                jakiegos ED, czego ci oczywiscie nie zycze.


                --
                dont hejt de pleja, hejt de gejm
                • golfstrom Re: Fundamentalistka 29.06.09, 21:20
                  Nie wiem, czy mówimy o tym samym - ja mówię o cukrzycy i innych chorobach cywilizacyjnych wynikających z chorobliwej otyłości, że nie wspomnę o 'anatomicznych' przeszkodach, jakie może napotkać w drodze do prokreacji 200kilugramowa osoba.

                  > Po pierwsze dlatego, ze setki tysiecy lat ewolucji uksztaltowaly
                  > metabolizm tak, zeby gromadzil jak najwiecej zapasow
                  Setki tysięcy lat nie przygotowały naszego metabolizmu do obrabiania takiej ilości cukrów, jaką w tej chwili spożywamy. Choroby cywilizacyjne to właśnie reakcja naszego metabolizmu.

                  a po
                  > drugie - bo chorobliwe obzarstwo nie wynika z genow. To znaczy -
                  > byc moze, czesciowo i u niektorych tak.

                  Widzisz, wg mnie chorobliwa otyłość nie zawsze jest wynikiem chorobliwego obżarstwa. Naprawdę nie trzeba jeść na okrągło, żeby być otyłym, i nie trzeba jeść kompulsywnie, żeby ważyć 200 kg. Geny nie mają z tym nic wspólnego. Ale, jak już napisałam gdzie indziej, nikt nie zbadał konsekwencji spozywania kompletnie obcych związków chemicznych. Czy wiemy np. jaki jest długoterminowy efekt spożywania na masową skalę glutamianianu sodu, żeby wziąć pierwszy z brzegu ulepszacz.

                  > Przesadnie grubi nie wygina.
                  Nie doceniasz ewolucji. Przesadnie grubi właśnie przechodzą przez proces naturalnej selekcji. Byc może za 300 lat plastikowa żywność będzie dla naszego układu trawiennego całkiem neutralna. Ale tymczasem zabija.
                  • bene_gesserit Re: Fundamentalistka 29.06.09, 22:41

                    Przyznam, ze nie rozumiem.
                    Najpierw piszesz, ze strasznie fajnie, ze grubi ludzie sie szybko
                    zawijaja z tego swiata, bo nie zdaza przekazac swoich genow, wiec
                    znikna. Potem - ze otylosc z genow nie wynika. Potem - ze grubi
                    przechodza przez proces naturalnej selekcji. Ple ple ple.

                    Zdecyduj sie, na jakim stanowisku stoisz, poprzyj je lektura na
                    temat i wtedy moze uda sie nam dogadac. Ja, wobec wyniku badan
                    podluznych chorych na ED dziewczat stoje na stanowisku, ze
                    wszelkiego rodzaju ED sa nabywane spolecznie - a wiec nie przez
                    geny. W zwiazku z tym rzekome 'wyginiecie' i 'selekcja' nie
                    nastapi, bo jesli cos jest nabywane spolecznie, to eliminacja genow
                    nic sprawie zanikniecia postawy nie pomoze.

                    --
                    wrecz jestes jak stonka.
                    • golfstrom Re: Fundamentalistka 29.06.09, 23:30
                      Tak, to może od początku.

                      Jeśli ktoś jest na tyle leniwy, uparty i/lub ograniczony, że nie chce przyjąć do wiadomości, że jego sposób żywienia jest przyczyną choroby, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że jego geny najdalej w trzecim pokoleniu wyginą. Głupota i brak instynktu samozachowawczego jako narzędza selekcji naturalnej.

                      Po drugie, nie przytoczę Ci wyników badań wykazujących zmiany genetyczne zaszłe po wprowadzeniu zmian w technologii żywienia, bo o ile mi wiadomo, takich badań nie ma. Natomiast trzeba być bardzo naiwnym, żeby przypuszczać, że codzienne spożywanie łyżeczki np. glutamianianu sodu przez kilka pokoleń nie prowadzi do żadnych zmian chemicznych w organizmie. I o zmianach chemicznych, nie o genetycznych pisałam.

                      Po trzecie - choroby cywilizacyjne są elementem naturalnej selekcji.

                      > Zdecyduj sie, na jakim stanowisku stoisz, poprzyj je lektura na
                      > temat i wtedy moze uda sie nam dogadac.
                      Albo coś przeoczyłam, albo nie podałaś w tej dyskusji ani jednego autora lub tytułu.

                      a wiec nie przez
                      > geny. W zwiazku z tym rzekome 'wyginiecie' i 'selekcja
                      Nie trzeba mieć rodziców narkomanów, żeby zostac narkomanem i żeby umrzeć z przedawkowania => wypisać się z puli genetycznej.

                      > bo jesli cos jest nabywane spolecznie, to eliminacja genow
                      > nic sprawie zanikniecia postawy nie pomoze.
                      Jesli obżarstwo jest nabywane społecznie i istnieje grupa ludzi, która jest gotowa wykończyć się na choroby cywilizacyjne, to istnieje szansa, że inna grupa ludzi nauczy się czegoś na cudzych błędach. A więc bardziej inteligentne geny przetrwają.

                      Naprawdę, jaśniej już nie mogę. Ale też musisz trochę zacząć mysleć 'poza pudełkiem'.
                      • bene_gesserit Re: Fundamentalistka 30.06.09, 02:18

                        To bardzo ciekawa kasza swiatopogladowa, ale - o ile nie powolasz
                        sie na zrodla inne niz 'bo tak', trudno mi z tym dyskutowac.

                        --
                        Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
                      • black_halo Re: Fundamentalistka 02.07.09, 08:38
                        > > bo jesli cos jest nabywane spolecznie, to eliminacja genow
                        > > nic sprawie zanikniecia postawy nie pomoze.
                        > Jesli obżarstwo jest nabywane społecznie i istnieje grupa ludzi,
                        która jest got
                        > owa wykończyć się na choroby cywilizacyjne, to istnieje szansa, że
                        inna grupa l
                        > udzi nauczy się czegoś na cudzych błędach. A więc bardziej
                        inteligentne geny pr
                        > zetrwają.

                        ED sa nabywane spolecznie jak i alkoholizm. Alkoholicy maja dzieci i
                        ich dziec nabywaja sklonnosc do alkoholizmu w domu. POlega to na tym,
                        ze ogladaja pijajacego tatusia i juz. W doroslym zyciiu moga stac sie
                        alkoholikami albo i nie, zalezy od indywidualnych predyspozycji. Tak
                        bylo przez wieki i nie ma powodu twierdzic, ze ich geny znikenly bo
                        alkoholizm to dalej powszechna choroba. I nie ma znaczenia, ze syn
                        patrzyl na pijanego ojca, ktorypotem zmarl na marskosc watraby. Tak
                        samo jest z zaburzeniami odzywiania. Co z tego, ze widze, ze otylosc
                        zabila moja ciotke, ktora pod koniec zycia miala wszelki problemy
                        zdrowotne a zmarla na zawal na schodach, wchodzac na siodme pietro bo
                        winda sie zepsula. A ciotka wazyla ladne 150 kilo przy wzroscie 150
                        cm. Otylosc istaniala zawsze i pula genow nie zniknela w zadnym
                        pokoleniu. W wielu rodzinach chorzy sa dziadkowie, rodzice, dzieci i
                        dalej. Te geny jakos nie znikaja pomimo, ze mlodsze pokolenia patrza
                        na to co sie dzieje ze starszymi. Dodajmy, ze male dzieci nie maja
                        zadnego wplywu na to czym karmia ich rodzice. A jesli rodzice sa na
                        tyle glupi, ze roczniaka karmic slodkimi sokami, co 5 minut pakowac
                        do reki herbatniczka, cukiereczka, lizaczka, chrupeczka to wiadomo,
                        ze te dziecko majac 4-5 lat bedzie otyle a wtedy jest juz za pozno bo
                        zawsze bedzie mialo duzo komorek tluszczowych. Potem majac nascie lat
                        przejdzie na diete, schudnie ale nikt mu nie powie o drowej diecie
                        wiec pewnie skorzysta z kolejnej diety z pani domu. Potem wystapi
                        efekt jojo i majac 25 lat osiagnie wage 150 kilo. Tak zazwyczaj jest
                        i to zalezy od genow. Jesli nie nabierze rozumu i swoich dzieci nie
                        bedzie zywic inaczej to wyrosnie koljne pokolenie otylych ludzi.

                        Wiele rzeczy wynika z lenistwa rodzicow. Mnie mama karmila kasza z
                        cukrem do 4 roku zycia. Kolezanka mojej siostry, bardzo otyla
                        dziewczynka, zobaczylma moja siostre w wieku 8 lat jedzaca pomidora.
                        Zapytala co to jest. Nie znala zadnych warzyw bo rodzina przywyczaila
                        ja do slokiego i kazda proba podania zupy jarzynowej konczyla sie
                        wrzaskiem. Skad wiem? Mieszkala pietro wyzej. Matka pielegniarka,
                        ojciec urzednik w USC, dziadkowie na emeryturze znosili wnuczce
                        slodycze.
            • upgraded Re: Fundamentalistka 29.06.09, 20:54
              iluminacja - zrezygnuj na kilka tygodni ze slodzenia kawy i herbaty,
              wedlin z azotanami, cias i caistek z cukierni, a gwarantuje ci, ze
              poznasz prawdziwy smak wiekszosci potraw, a w/w wiecej nie ruszysz z
              wlasnej woli, bo po prostu bedziesz czula tylko
              sol/cukier/slodzik/jakies polepszacze smaku.
              gorzka czekolada jest niedobra? mleczna czekolada to nic innego jak
              margaryna, mleko w proszku i troche kakao :) ale jak kto woli.
              ryba nie ma smaku? ryz nie ma smaku? brokuly nie maja smaku? ehhh,
              iluminacja, skrzywdzono cie mocno, jezeli nie znasz naturalnego
              smaku skladnikow.
              natomiast zgadzam sie z ze mozna jesc wszystko, tylko w granicach
              rozsadku i troche sie ruszac.
              pozdrawiam
              • iluminacja256 Ciekawe skąd wiesz co jem? 30.06.09, 08:50



                Kawy nie piję w ogóle. Herbaty nie słodze od dobrych 6 lat , albo i
                wiecej. W ogóle nie słodzę , bo cukru nie lubię.
                Co do wedlin z azotanami - dziekuję , ze sugerujesz mi z nich
                zrezygnować, ale problem w tym, z e od 11 lat jestem wegetarianką,
                wiec mi sie to raczej nie uda.
                Cistek i ciast z cukierni też nie jadam, bo je piekę , jesli mam
                ochotę - wyjątek to tarta.

                Cieszę sie, ze sadzisz , ze mnie skrzywdzono. I chcę jesc mleczną
                czekoladę , bo ja lubię . Dziękuje za uwagę .


                Rybę zrobiłabym pieczoną w warzywach, ryz z marchwią i ostra
                papryka oraz odrobiną curry, a sałatkę z sałaty , rzodkierwk i
                szczypiorku z vinegret.

                Jesli ty uwazasz, ze ryba, ryz i brokuł po prostu są smaczniejsze -
                TO TWOJA SPRAWA I TWOJ WYBOR.
            • z_jak_zwirz Re: Fundamentalistka 29.06.09, 23:08
              ja ostatnio docenilem gorzka czekolade - gleboki smak, a nie plaska slodka
              papka. chce cos slodkiego, to jem jablko. jak chce cos czekoladowego, to biore
              gorzka czekolade.

              --
              terapia uzależnień