ultimate.strike
03.04.12, 21:35
Zwykło się mawiać: moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się twoja.
To dość uniwersalna zasada, ułatwiająca wszystkim życie. Ułatwia, o ile jest stosowana. A, jak widać, nie ma zastosowania np. u niektórych miejscowych Forumek. Tutaj nastąpi nawiązanie do wątku o kieckach dla facetów. Wiele kobiet rości sobie na przykład prawo do decydowania o strojach mężczyzn ze swojego otoczenia. Na jakiej podstawie, się pytam? Ale to jeszcze mało, kilka Forumek do tamtego wątku weszło z założeniem, że ja, dla nich ktoś zupełnie obcy, właściwie tylko nick, też mam obowiązek spełniać ich oczekiwania. Czy to nie jest przypadkiem paranoja?
I na koniec przykład. Ważny, w tamtym wątku raczej nikt by się nim już nie zainteresował, a wart jest przedyskutowania.
Chcesztomasz o swoich znajomych, którzy dla żaru wyszli w kiltach, a następnie zaczęli marudzić, ze straszny mróz i pełno komarów:
Z reguły to miał być żart, ale gdyby im się spodobało to nie wyrażaliby się negatywnie acz jedynie więcej nie ubrali bo to obciach.
Gdyby im się spodobało, to by w tym chodzili. Gdyby się nie spodobało, to by chodzić przestali i raczej o tym nie wspominali, bo i po co. A marudzą i się na tym stroju wyżywają, jak twierdzi Chcesztomasz niekonkretnie, ogólnikami. Po co to robią? A może im się spodobało, ale nasza koleżanka, tudzież reszta towarzystwa, silnie dawała i daje im do zrozumienia, że im nie wolno, że to obciach (co i mi próbuje usilnie wcisnąć, tyle tylko, ze ja na takie brednie jestem uodporniony) i niedoszli kiltowi koledzy stanęli w obliczu sprzeczności?