Dodaj do ulubionych

Mój maż nie chce, żebym studiowała

17.06.04, 08:10
Jestem mężatką od 4 lat, tyleż samo jestem po studiach. Pracuję i dobrze
zarabiam. Nie udało mi się rozpocząć doktoratu zaraz po zakończeniu studiów i
dobrze, bo teraz jestem juz zdecydowana, co mnie pociąga zawodowo i w jakiej
dziedzinie pragne pogłębiać wiedzę. Pomyslałam o zaocznym doktoracie bądź MBA
(niestety raczej mnie nie stać :(, btw nie wiecie, czy sa jakieś fundusze na
takie studia? nie mogę liczyć na dofinansowanie z firmy). I tu zaczęły się
schody. Mąż powiedział, że nie wyobraża sobie kilku lat beze mnie co drugi
weekend i może byśmy zajęli się robieniem dzieci! A jeszcze niedawno
ustaliliśmy, że ze wzgledu na moje problemy ze zdrowiem nie będziemy
ryzykować ciąży. Ja też ciągle za nim tęsknię, ale nie chcę rezygnować ze
studiów. Czy miałyście podobną sytuację? Podzielcie się proszę doswiadczeniem
Obserwuj wątek
    • pierozek_monika Re: Mój maż nie chce, żebym studiowała 17.06.04, 08:45
      Nie napisałaś ile masz lat. To dosyć istotne. 29 - 30? Czy problemy ze zdrowiem
      są rzeczywistym przeciwskazaniem do ciąży u ciebie, czy natomiast po prostu
      narazie nie chcesz mnieć dzieci, bo nie czujesz się gotowa (oprócz tego, że
      chcesz studiować).
      • zuza123 Re: Mój maż nie chce, żebym studiowała 17.06.04, 09:04
        Mam 28 lat. A dzieci po prostu nie mogę mieć, lub może raczej bardzo trudno
        będzie mi zajść w ciążę. Teraz się lecze i źle znosze hormony, ale bez nich
        jest jeszcze gorzej. Więc odstawienie leków wiąże się równiez z problemami, nie
        wiadomo jak długo będziemy musieli się starac
        • pierozek_monika Re: Mój maż nie chce, żebym studiowała 17.06.04, 10:05
          Pewnie to była pierwsza "obronna" reakcja męża, pewnie cię bardzo kocha i chce
          spędzać z tobą czas, mielibyście dziecko, to cieszyłby się pewnie towarzystwem
          dziecka. Na podstawie tego co piszesz trudno ci pomóc, przecież nie wiem jakie
          są relacje twoje z mężem, chyba nieuczciwy byłby zarzut samolubstwa i męskiego
          szowinizmu :) . Porozmawiaj może na spokojnie z mężem, jak ci zależy na
          studiach, porozmawiaj z nim jeszcze raz o dziecku, jeśli ci na dziecku zależy
          to powiedz mu to, żeby nie myślał, że tylko on na nie czeka... Może przedstaw
          mężowi studia jako coś, co nie koliduje z waszymi staraniami o dziecko. Wiem że
          wiele kobiet myśląc natrętnie o dziecku, wpędza się w psychozy... Po kilku
          latach pogodzone z myślą, ze już nigdy nie będą miały dzieci zachodzą
          niespodziewanie w ciążę. Znam kilka takich par.
          Powiedz mu jak bardzo kontynuowanie studiów wpłynęłoby na twoje samospełnienie,
          że sprzeciwianie się twojej ogromnej chęci na studia, to krzywda psychiczna.
          Ja bym tak pewnie ględziła swojemu mężowi :P
          • zuza123 Re: Mój maż nie chce, żebym studiowała 17.06.04, 10:20
            Dzięki. Wiesz, mój mąż jest właśnie tą osoba, która raczej nie chce mieć
            dzieci. I to, że zarzucił mi, że o tym nie myslę, to był chwyt poniżej pasa.
            Przeprowadziliśmy na ten temat wiele rozmów i "ostateczne" ustalenia były
            takie, że nie planujemy dzieci. wiem, że życie może to zweryfikować.
            A poza tym to właśnie mój mąż teraz wyjeżdza na zagraniczny kontrakt na pół
            roku...
            • pierozek_monika Re: Mój maż nie chce, żebym studiowała 17.06.04, 10:25
              To tym bardziej nie ma się co zastanawiać. Mąż na kontrakt, a ty do szkoły :) .
              Zmięknie mu rura, jak zatęskni za tobą, będzie śpiewał inaczej :) a ty tym
              czasem rób co uważasz za właściwe dla ciebie
    • triss_merigold6 Re: Mój maż nie chce, żebym studiowała 17.06.04, 10:28
      Studiuj. Mężowi nic się nie stanie. Studiowanie czegoś co Cię interesuje
      odświeża intelektualnie, odmładza, pozwala poznać nowych ludzi.
      Zero tolerenacji dla panów mających jakieś "ale" do podejmowania studiów przez
      ich partnerki.
      • Gość: M. Re: Mój maż nie chce, żebym studiowała IP: 195.136.30.* 17.06.04, 10:47
        Dokładnie.
        Studiuj jesli tylko chcesz.
    • monika_04 Re: Mój maż nie chce, żebym studiowała 17.06.04, 13:51
      Ale czy ty musisz pytać się go o pozwolenie? Nie rozumiem co to znaczy,że on
      się nie zgadza? Nie chodzisz do szkoły a on nie jest twoją matką...
    • Gość: katinka Re: Mój maż nie chce, żebym studiowała IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 17.06.04, 14:09
      poszlabym na studia, a >>btw<< skoro dobrze zarabiasz to studia MBA nie powinny
      Cie przerazic finansowo, nie sa wcale AZ tak drogie, no i mozna placic w
      ratach ;) zaoczny doktorat??? ahahaha, jakos nie wierze w DOBRY POWAZNY
      NIEPOWIELANY i GODNY UWAGI NASTEPCOW temat doktoratu pisanego zaocznie :D
      przepraszam, pochodze z rodziny naukowcow z tradycjami i pasja :)
      • zuza123 do katinki 17.06.04, 15:31
        Wiesz, przy kredycie mieszkaniowym w EUR studia MBA są "aż tak" drogie. Też
        wolałabym robić doktorat dziennie, ale nie można mieć wszystkiego
        • Gość: katinka Re: do katinki IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 18.06.04, 12:56
          ojej, nie chcialam Cie urazic, naprawde. kredyt w EUR moze zmien na franki
          szwajcarskie, bardziej stabilna waluta. sama splacam taki kredyt w zlotowkach,
          wiec Cie doskonale rozumiem :)
          pozdrawiam serdecznie, nie gniewaj sie juz :)
    • Gość: Obiektywna Re: Mój maż nie chce, żebym studiowała IP: *.futuro.pl 17.06.04, 14:19
      Idz na studia każdy człowiek ma prawo realizować się jak chce, byleby nie robił
      krzywdy innym, a Ty studiowaniem napewno nie zrobisz. Mąz nie prawa Ci
      zabraniać. Może się jest zazdrosny o ciebie? Wiesz że będziesz poznawać innych
      ludzi. Nie martw się. Jakoś to będzie.
    • zuza123 Re: Mój maż nie chce, żebym studiowała 18.06.04, 07:57
    • Gość: gocha Re: Mój maż nie chce, żebym studiowała IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.04, 11:28
      Zdaje się, że stanęłaś właśnie przed klasycznym konfliktem, jaki jest udziałem
      zamężnych kobiet: rodzina kontra nauka i kariera. Skąd ja to znam!

      Myślę, że to nie jest dobre rozwiązanie, jeśli zignorujesz potrzeby męża i siłą
      przeforsujesz swoje pójście na studia. Chyba obydwoje nie będziecie nawet po
      dłuższym czasie z tego zadowoleni: on będzie pokrzywdzony, że go zignorowałaś i
      że cię nie ma przy nim, choć sygnalizował, że tego potrzebuje. A ty, czy
      będziesz mogła czuć się w pełni szczęśliwa wiedząc, że go zignorowałaś, choćbyś
      ukończyła nawet najbardziej prestiżowe MBA, które sfinansuje ci firma? W tym
      momencie to wy we dwójkę tworzycie rodzinę, więc tym samym wyszłoby na to, że
      przedłożyłaś karierę (uważam studia za jej część składową) ponad rodzinę ze
      szkodą dla tej ostatniej. Naukę zawsze możesz podjąć (najlepiej z akceptacją
      swojego M.), pracę zawsze możesz zmienić, ale trudno będzie ci naprawić jego
      żal, gdy zrozumie, że go totalnie ignorujesz.

      Z drugiej strony nie będziesz też zapewne szczęśliwa, jeśli nie podejmiesz
      nauki ze względu na rodzinę, czyli jeśli zignorujesz swoje potrzeby.

      Jestem osobą, która studiując urodziła dziecko. Wiem więc, że rodzinę i studia
      da się pogodzić.

      Jednak warunkiem koniecznym moim zdaniem, żeby kobieta pozostająca w stałym
      związku (mająca rodzinę) mogła zrealizować swoje naukowo-zawodowe ambicje jest
      współpraca z partnerem, jego akceptacja i pomoc. Dla nas też nie było to łatwe,
      kiedy zaczęliśmy się zastanawiać nad zainwestowaniem czasu i pieniędzy w naukę.
      Byliśmy już wtedy rodziną, choć tak, jak wy teraz – bez dzieci. Pomysł wyszedł
      ode mnie: stwierdziłam, że chcę studiować. Mój M też nie był wniebowzięty, bo
      oznaczałoby to dla niego, że w weekendy mnie nie będzie, będę miała mało czasu
      na bycie razem z nim, zapewne nie będę chciała się zgodzić na dziecko, gdy będę
      jeszcze studiowała. Wcześniej nie naciskał na mnie aż tak bardzo odnośnie
      dziecka, ale sprawa wypłynęła w związku z moimi planami „naukowymi”.
      Wczułam się w jego sytuację: No rzeczywiście: będzie leżał przed telewizorem w
      te weekendy, kiedy mnie nie będzie? Pójdzie na piwko z kolegami, gdy ja się
      będę chciała uczyć wieczorami? To nie on. Mieliśmy takie zwyczaje, że po pracy
      wszystko robiliśmy razem: razem leżeliśmy przed telewizorem, mieliśmy wspólnych
      znajomych i ogólnie działaliśmy razem a nie każdy sobie.

      Gadaliśmy jednak na ten temat. Co jakiś czas sprawa wracała. Rozwiązaliśmy to
      tak, że studia też podjęliśmy razem na tej samej uczelni i na tym samym
      kierunku, co okazało się wspaniałym rozwiązaniem dającym nam możliwość
      przetrwania na tych studiach, gdy na świat przyszło dziecko. Wiadomo, że nie
      mogłam wtedy przez jakiś czas chodzić na zajęcia, ale za to on chodził,
      nagrywał gdy można było organizował mi odpowiednie materiały – obyło się bez
      urlopu dziekańskiego.

      Takiego rozwiązania jak nasze pewnie nie uda Ci się powielić, ale myślę, że
      jeśli razem zaczniecie poszukiwać jakiegoś zadowalającego dla obydwu stron
      wyjścia z sytuacji, to w końcu coś wymyślicie. Moim zdaniem to nie jest tak, że
      on się upiera jak osiołek na nie i już. On ma swoje potrzeby i jeśli uda się
      wam je zaspokoić, to będziecie obydwoje zadowoleni. Chyba po pierwsze
      powinniście się zastanowić, co on mógłby robić w tym czasie, który ty
      poświęcisz swoim studiom. A dalej: co się stanie z twoimi studiami, jeśli
      zajdziesz w ciążę. Podpisuję się pod opiniami przedmówczyń, że pomimo takich
      czy innych orzeczeń lekarskich w ciąże możesz zajść praktycznie w każdej chwili
      aż do końca czasu twojej płodności. Też usłyszałam od swojego ginekologa, że
      kobiety potrafią się „zablokować” na hasło „robimy dzidziusia”. A gdy są na
      luzie, zachodzą. Podsuwam ci jako argument w dyskusji ze swoim M. takie
      stwierdzenie, że będziesz sobie studiować i jednocześnie spokojnie będziecie
      działali w kierunku powiększenia rodzinki. Jako wyluzowana i wszechstronnie
      zadowolona kobitka może właśnie wtedy zaciążysz w naturalny sposób bez
      wspomagania? U mnie to zadziałało.

      Trzymaj się i w odpowiedniej chwili wróć do rozmowy z mężem.
      • zuza123 Re: Mój maż nie chce, żebym studiowała 18.06.04, 11:51
        Bardzo Ci dziękuję za rady. Ja też myślałam, że byłoby najlepiej podjąć studia
        razem z mężem, ale działamy w zupełnie nie dających sie pogodzić dziedzinach.
        Mnie pociągają finanse, jego zupełnie nie. Ale przecież możemy studiować w tym
        samym czasie tylko inne kierunki. Nietsety istnieje ryzyko, że mając np zajęcia
        co dwa tygodnie będziemy się mijać. Cóż, sprawa nie jest prosta. W każdym razie
        spokojnie szukam jakiegoś wyjścia. Mój mąż teraz i tak wyjeżdża na staż za
        granicę i nie będzie go co najmniej pół roku. I jak mam sobie zająć bez niego
        weekendy?
        • Gość: katinka Re: Mój maż nie chce, żebym studiowała IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 18.06.04, 13:16
          Zuza, sama konczylam studia techniczne (elektronike), ale od kilku lat zajmuje
          sie finansami i to w dosc w zaawansowanym stopniu ;) mam juz spora praktyke,
          wiedze ogromna, bardzo brakuje mi jednak tego jednego papierka, by pojsc
          jeszcze wyzej. dlatego namawiam Cie na te studia, bedziesz bardziej samodzielna
          i niezalezna w przyszlosi :) wykorzystaj te pol roku, dla siebie wlasnie.
          sprobuj sie tez dogadac z firma na pokrycie przynajmniej czesci kosztow za
          studia, moze z funduszu socjalnego?
          a jesli chodzi o ciaze i dzieci - cuda sie zdarzaja, naprawde :)

          Katinka
          • zuza123 Re: Mój maż nie chce, żebym studiowała 18.06.04, 13:30
            Tylko, że pół roku to tylko kawałek studiów. A reszta będzie po powrocie męża i
            znów wraca problem. Niestety w firmie próbowałam i spotkałam się z odmowną
            odpowiedzią – taka jest praktyka
    • moboj Re: Mój maż nie chce, żebym studiowała 18.06.04, 16:26
      studiuj, a mąż niekoniecznie musi wyrażać na to jakieś pozwolenie (zawsze mnie
      dziwią takie teksty: mój facet nie pozwala mi zmienić fryzury, mój facet życzy
      sobie, żebym robiła to, a nie robiła tamtego - pełno tu takich tekstów na
      forum...). przecież on i tak wyjeżdża na kontrakt.
      sama skończyłam studia dzienne, potem podyplomowe, teraz kończę specjalizację,
      też co drugi weekend jest poza domem i wszyscy żyją i mają się dobrze:) nie
      przyszło mi do głowy, żeby pytać o pozwolenie na studiowanie mojego partnera.
      powodzenia:)
    • zwierzoczlowiekoupior Re: Mój maż nie chce, żebym studiowała 18.06.04, 17:04
      Zuza nie napisała, że mąż zabrania, tylko że nie chce. To jest jednak różnica.
      I ja go trochę rozumiem. Nie wiem jak to wygląda u Zuzy, ale mój bardzo dużo
      pracuje. I gdyby mi oświadczył, że zamierza jeszcze robić jakieś studia
      podyplomowe, co by oznaczało zajęcia w weekendy (czy nawet co drugi), to nie
      skakałabym z radości. Bo tak naprawdę i tak mamy dla siebie tylko weekendy. Nie
      zabroniłabym, nie obraziłabym się, nie usiłowałabym w żaden sposób odwodzić go
      od tego, no ale zachwycona nie byłabym.
      Pozdrawiam
      Zwierzak
      • zwierzoczlowiekoupior Re: Mój maż nie chce, żebym studiowała 18.06.04, 17:10
        Ale argumentu z dziećmi nie rozumiem. Pomijając już kwestię, że nie jest dla
        mnie jasne na czym w tej materii w końcu stoicie, to akurat fakt, że
        najprawdopodobniej miałabyś problem z zajściem nieco paradoksalnie sprzyja
        studiom. Możecie się zacząć starać z założeniem, że to i tak potrwa, więc jedno
        drugiemu nie przeszkadza.
        Pozdrawiam
        Zwierzak
        • pierozek_monika Do zuzy 18.06.04, 17:17
          Też studiuję jeszcze (1,5 roku jeszcze przede mną), i sytuacja finansowa u mnie
          podobna. Kredyt mieszkaniowy w EURO, brak dofinansowania studiów w pracy, no i
          wyłuskuję miesięcznie pieniądze na szkołę moją i mojego męża (od lutego też się
          uczy - pozazdrościł mi :) ), ale jeszce wydajemy na córkę, psa i dwa koty. Może
          będziesz musiała zacisnąć pasa nieco, ale skoro masz chęci, to wykorzystaj je
          bo będziesz do końca życia żałowała. Mąż zrozumie, zobaczysz.
          • zuza123 Re: Do zuzy 21.06.04, 08:35
            Bardzo Wam wszystkim dziękuję za rady. Mój mąż to naprawdę wspaniały człowiek i
            nie zabrania mi niczego. Ale moja praca jest taka, że np 2 lata spędziłam w
            delegacji w innym mieście, teraz jestem na miejscu, ale bardzo późno wracam do
            domu. I cały czas za sobą tesknimy, dlatego go rozumiem. Ale studia zacznę :)
            Jakoś to będzie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka