Dodaj do ulubionych

trzecie dziecko to jakaś patologia?

18.04.12, 21:04
Kolega ostatnio przyniósł nowinę :) będą mieli z żoną trzecie dziecko. Jeszcze nim zdązyłam pogratulowac zastrzegł: "Ale to planowane, żadna wpadka". Trochę mnie zdziwiło, ze tak sie tłumaczy kolezancxe. Wpadka czy nie, grunt, ze są zadowoleni. Wyjaśnił mi powody tłumaczeń. Otóż dostali z żoną bure od swoich ropdzin (rodzice rodzeństwo) i znajomych. Ze dorośli, myslący ludzie, a zabepieczyć się nie umieją. Kiedy powiedzieli, ze nie zabezpieczali sie bynajmniej, bo sie starali jeszcze bardziej ich potepiono. Że niemądrzy, trzecie dziecko, a mają już przecież chłopca i dziewczynkę, na co im to i w ogóle. Warto nadmienić, ze chodzi o parę, która jest niezależna finansowo od rodziny, mieszka osobno, wiec odpada troska rodziców i tesciów, ze trzeba bedzie wyzywić i ubrać kolejną osobę:) O co tu u licha chodzi? Jakiś przepis jest, ze dzieci mozna mieć max dwoja, no troje, jeśli sie nie zdołało spłodzić płci obojga w wersji standard czyli 2? Na forum było trochę wątków, jak to ludzie tłumaczą sie rodzibue i otoczeniu z bezdzietnosci, teraz wychodzi z "nadprogramowego" trzeciego dziecka też się trza tłumaczyć i to ludziom, którzy w żaden sposób obarczeni wychowaniem, utrzymaniem tego, ani pozostałych dzieci nie są.
Obserwuj wątek
    • doral2 Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 21:12
      eeeeetam, znam parę osób, co mają czworo dzieci.
      ale ze to nie moje dzieci, to co mnie tam obchodzi.
      ich dzieci, ich sprawa.
      • simply_z Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 21:19
        po prostu w tym kraju wiekszosc ludzi nie stac nawet na jedno ,więc się dziwią.
        3 dzieci jest jak najbardziej ok.
        • kora3 Akurat ci dziwujący się bardzo 18.04.12, 21:27
          to ludzie mający snatdardową "parkę" Simply, albo takową docelowo planujący, wiec argument, ze "nie stać nawet na jedno" w tym srodowisku akurat nie nprzejdzie :)
          • simply_z Re: Akurat ci dziwujący się bardzo 18.04.12, 21:29
            a wiesz ludzie sa rozni,moja kuzynka kiedys twierdzila ,ze roznica 10 lat pomiedzy rodzenstwem to patologia . Dodam ,ze jej drugie dziecko urodzilo sie wlasnie po 10 latach;)
            • kora3 Re: Akurat ci dziwujący się bardzo 18.04.12, 21:37
              Ale wiem Simplky, wiem, ze rózni, naprawde. Ta sprwwa nie jest dla mnie problemem, raczej obserwacją do dyskusji. A to o czytm napisałas - czesto bywa tak, ze ktoś sie mądrzy ze tak powiem na cudzym życiu, a w jego tak samo wychodzi, albo mu się zmieni. Rzecz w tym, ze po co w ogóle się wypowiadają ci ludzie? i jeszcze w taki sposób?
      • kora3 Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 21:22
        wiesz, ja znam takich co mają naprawdę duzo. Czasem to nie jest moja sprawa zupełnie, czasem jest kiedy te osoby zwracają się o pomoc np. Ale nie w tym rzecz. Rozumiem sytuację, gdy jakaś parka siedzi rodzicom którejś ze stron na głowie, trza ją solidnie wspomagać finansowo, a ona dorabia sobie kolejne dzieciątka. W takiej sytuacji rozumiem, ze coi wykorzystywani rodzice/teściowe dają wyraz swemu niezadowoleniu z rozmnażania pary. Jestem też od biedy w stanie zrozumieć podejscie kogoś spoza rodziny, czy z dalszej, który płodzącej sie pary na łbie nie ma, ale ilekroć przedstawicieli jej spotka ma okazję słyszeć jak im cięzko, bo mają x dzieci i juz nie wydalają, a dowiaduje sie o kolejnej ciązy. Gadać to nic nie powinien, ale swoje pomysli pewnie. Tu jednak mowa o ludziach nie zaraz bogatych, ale wydolnych ze tak powiem finansowo, z własnymi mieszkaniem, o stabilnej sytuacji zawodowej. Do nikogo po nic reki nie wyciągają, rodziców czy innej rodziny opieką nad tymi dziećmi, które mają nie obarczają.
    • alpepe Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 21:23
      dla mojej teściowej drugie dziecko to patologia...
      • jan_hus_na_stosie Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 21:56
        współczuję teściowej
        • kora3 Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 22:03
          ja też, miałam podobną w sensie jak sie domyslam wygłaszania swych mądrosci :) - dla tej brak dzieci to była patologia.

          Nawiasem mówiąc - nie tyle dziecko, ale sam fakt jego pojawienia sie moze być zwiazany z patologią wszystko jedno, czy pierwsze jest, czy 10. Jesli rodzi 13-latka to jest to sytuacja patlogiczna - przyznasz?
          Wg mnie patologiczną sytuacją jest pojawienie sie kazdego dziecka, które jest niechciane, porzucone, zaniedbane, czy też rodzce tegoż obarczają innych bliskich, czy nie utrzymywaniem go. ale jak sie domyslam Alpi nie taką sytuację miała na mysli piszac o podejsciu tesciowej. Koszmarne babsko
    • lacido nie 18.04.12, 21:25
      ale rzadko zdarza się to w rodzinach 30 kilkulatków, mam jedną koleżankę która ze 3 lata temu urodziła syna - drugie dziecko i jakoś po roku stwierdziła, że czuję, że to jeszcze nie koniec bo chciałaby mieć trzecie i jakoś w listopadzie doczekała się trzeciego :)
      • kora3 Jasne 18.04.12, 21:34
        tylko, ze to że się rzadko zdarza, to nie znaczy chyba, ze to jakaś patologia zaraz... Wiesz, chodzi mi o to, ze zmyto głowę dorosłym, SAMODZIELNYM ludziom, ze są bezmyślni i w ogóle. Rozumiałabym, gdyby ci potepiający choćby czesciowo utrzymywali te rodzinę. Skoro bowiem nie byłaby sama się utrzymać to kolejne dziecko świadczyłoby o braku odpowiedzialności rodziców, a dla utrzymujących stanowiłoby dodatkowe obciązenie. Ale tak, jak jest nie rozumiem tego oburzenia. Kolezance pogratulować :)
        • lacido to po co pytasz w temacie o to? 18.04.12, 21:36

          • kora3 Re: to po co pytasz w temacie o to? 18.04.12, 21:37
            zapytałam ironicznie :)
            • lacido ironicznie? 18.04.12, 21:53
              jak dla mnie nieprzemyślane posuniecie
              • kora3 Re: ironicznie? 18.04.12, 21:56
                Doceniam jak zawsze twe spostrzezenie, ale pozwole się nie podpisać pod nim.
                Tresc poerwszego postu aż zanadto świadczyła o tym, ze ja osobiscie nie mam watpliwosci czy to patologia. Intrygowało mnie natomiast dlaczego czesc ludzi traktuje to jako patologię. Pytanie Lacido nie zawsze jest oznaką braku zdania w jakieś sprawie. Ale zostawmy to:)
                • lacido Re: ironicznie? 18.04.12, 22:04
                  ???
                  pytasz innych co o tym sądzą po czym stwierdzasz że Ty wiesz swoje a na końcu określasz pytanie ironicznym? - to się kupy nie trzyma. Po kiego grzyba pytać?

                  > pliwosci czy to patologia. Intrygowało mnie natomiast dlaczego czesc ludzi trak
                  > tuje to jako patologię.

                  może było tak sformułować pytanie w starterze

                  > tuje to jako patologię. Pytanie Lacido nie zawsze jest oznaką braku zdania w ja
                  > kieś sprawie. Ale zostawmy to:)

                  doznałaś objawienia?
                  • jan_hus_na_stosie Re: ironicznie? 19.04.12, 02:19
                    lacido, spokojnie, i po co się tak irytować? :)
        • real_mayer Re: Jasne 18.04.12, 21:36
          kora3 napisała:
          nie rozumiem tego oburzenia


          nikt myślący nie rozumie tego oburzenia :)
    • spawacz.drewna Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 21:26
      jak glupi to sie tlumacza
    • real_mayer Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 21:29
      Bo mamy takie dziwne czasy między "kobieta musi mieć dużo dzieciów" a "nie chcę dzieci". Ludzie bez własnego zdania, takie "chorągiewki" nie potrafią się zdecydować, które z tych poglądów poprzeć. Zatrzymali się na przykładowym 2+1.
      Wielodzietność kojarzy im się z biedą i głupotą.
      • simply_z Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 21:38
        i koniecznie chca mieć parkę ,to tez jakies wypranie...
        a moze to przez reklamy ,tv?
        zawsze standardowa dwojeczka?
        • real_mayer Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 21:42
          To faktycznie jakiś film :)
          Kuzynka zaszła w 2 ciąże i jedyne co słyszałam dookoła to
          - Ale fajnie jakby teraz miała synka, byłaby parka.
          Może chodzi o to że jedno posprząta, a drugie piwo przyniesie?
          • kora3 wybaczcie 18.04.12, 21:46
            ale mnie owo "parka" kojarzy się z parką królików, albo innych zwierzaków. Tak to brzmi. Co ci ludzie w głowach mają ...
            • stokrotka_a Re: wybaczcie 19.04.12, 08:30
              kora3 napisała:

              > ale mnie owo "parka" kojarzy się z parką królików, albo innych zwierzaków.

              Masz zboczone skojarzenia! ;-D
      • kora3 Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 21:44
        E no tu też nie uogólniaj. Ludzi, którzy wcale nie chcą mieć dzieci, tak całkiem z wyboru, nie z powodu sytuacji zyciowej, stanu zdrowia, czy sytuacji materialnej jest mało. Wiekszosc chce, a ile to już ich wybór, nie liczac niewolników religii, którzy uwazają, ze nie wolno w tym zakresie stosowac zadnych ograniczeń i bezmyślnych ludzi, którzy się nad tym nie zastanawiają i midą na zywioł po flaszce. Wiekszosc ludzi planuje dzieci i jest na ogól wstepnie zdecydowana na jakąś ich liczbę, a jak sie zdarzy "nadliczbowe" to też dobrze:)
        • real_mayer Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 21:58
          Ale ja nie uogólniam. Mówię tylko, że w dzisiejszych czasach są ludzie bez własnego zdania, którzy miotają się miedzy skrajnościami.
          Czasami mieszczą się oni w tej "większości" o której piszesz.
          • kora3 Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 22:04
            a to sorki, może nie zrozumiałam :)
    • anna_sla Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 21:58
      cholera wie o co tym ludziom chodzi. My podobne teksty usłyszeliśmy gdy planowaliśmy drugie. Na szczęście długo to nie trwało, bo wkrótce potem zajęli się pocieszaniem nas, bo to drugie się zdublowało! :D:D
      • astrofan Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 22:02
        gatunek ludzki aby przeżyć musi się rozmnażać,

        nie wszystkim się udaje, nie wszyscy mogą, jak w przyrodzie, trudno

        ale świadoma bezdzietność, i singielsostwo to patologia z natury,
        jest to logicznie konieczne prawdziwe stwierdzenie
        • real_mayer Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 22:11
          astrofan napisał:
          gatunek ludzki aby przeżyć musi się rozmnażać,


          A dupa! Jeśli gatunek musi się rozmnażać, żeby przetrwać to jest to gatunek z rozumem na poziomie jelenia. Rozmnożyć się -> pożreć wszystkie zasoby - >wyginąć.
          • kora3 real, wybacz wtreta, ale 18.04.12, 22:19
            nie szkoda czasu? Nie ma co polemizowac, beton, ale jak chcesz. :)
            • real_mayer Re: real, wybacz wtreta, ale 18.04.12, 22:22
              :) no tak. Dzięki.
              • kora3 :) nt 18.04.12, 22:30

          • jan_hus_na_stosie Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 02:21
            real_mayer napisała:

            > Rozmnożyć się -> pożreć wszystkie zasoby - >
            > ;wyginąć.


            to jest fałszywe stwierdzenie i dobrze o tym wiesz :)
      • jan_hus_na_stosie Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 22:04
        bliźniaki? :)
        • anna_sla Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 22:46
          tak
    • lena.nocna Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 22:07
      Podstawowe pytanie: dlaczego rodzina uważa, że kolejne dziecko to patologia? My za nich na to pytanie pewnie nie odpowiemy. Powodów może być milion. ;-)

      Jeśli kogoś stać, ma czas żeby poświęcać dzieciom należytą uwagę, spełnia się w tym - jak najbardziej - nawet sześcioro. Twoich znajomych widać stać, są samodzielni i niezależni od rodziny.

      Sama też spotkałam się z opinią rodziny młodych rodziców potępiającą najpierw zrobienie dziecka od razu po ślubie, później zrobienie kolejnego. Jednak tam argumenty były proste: nie mieli ani mieszkania, ani stabilnej pracy (on tuż po studiach, ona drugie dziecko rodziła jako świeżo upieczona posiadaczka licencjatu), do tego nie miał kto im pomóc, bo wszyscy w rodzinie jeszcze pracowali. Teraz układam im się chyba ok, ale w międzyczasie o mało się nie rozstali, nerwy brały górę nad miłością i dojrzałością.

      • kora3 No widzisz Leno 18.04.12, 22:16
        sprawa jest taka, że własnie moi znajomi (kobitkę znam mało widziałam ją 3 x w zyciu) mają sytuację taką, że naprawde nie potrzebuja pomy finansowej, ani przy dzieciach. Są całkowicie samodzielni, stąd zaskoczyła ich i mnie też przyznam reakcja ludzi na kolejne dziecko w drodze. Całkowicie rozumuem troskę rodziców, czy rodzeństwa i przyjaciół o los pary, która nie ma za co żyć, gdzie mieszkać, pracy i radośnie sie rozmnaża. Ale tu nie ma tego propblemu, argumentacja jest taka, ze "im nie potrzeba trzeciego dziecka, bo mają już parkę". To jakaś bezczelnosc. Oni sa dorosli, samodzielni i odpowiedzialni, berdą mieć tyle dzieci na ile bedzie ich stać, a nie jakieś parki, czwórki itd:)
        • horpyna4 Re: No widzisz Leno 19.04.12, 08:20
          Kora, po prostu istnieją ludzie przekonani o tym, że mają jedynie słuszną receptę na życie. Pół biedy, jeżeli stosują ją tylko we własnym zakresie, ale zwykle usiłują innym narzucać własne poglądy w sprawch nieraz wręcz intymnych. I w dodatku oceniają innych, przypinając im rozmaite łatki. Jak dla mnie to jest najzwyklejsze chamstwo i ja przestaję z takimi utrzymywać kontakty.

          Dopóki nie dzieje się nikomu krzywda, nie należy wpieprzać się w życie innych.

    • berta-death Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 22:29
      Jak kogoś stać i jest skłonny zaryzykować rozstępy, rujnację waginy, nietrzymanie moczu, obwisłość piersi i brzucha to niech sobie i 10 dzieci ma. Taka Danuta Wałęsowa twierdzi, że kobieta powinna mieć co najmniej 3 dzieci inaczej jest to patologia.

      Problemem jest to co ktoś w którymś z poprzednich postów napisał, Polaków nawet na 1 dziecko nie stać, więc jak ktoś ładuje się w kilkoro to ludziom od razu kojarzy się to z marginesem społecznym.
      • kora3 Berto, hallo tu Ziemia :) 18.04.12, 22:41
        Sorry, ale teraz pojechałaś :) Bo gdyby to chodziło o wpis na fotum pt. Znajomi bedą mieli 3 dziecko, bez szczegółow to moznaby spekulowac, czy mowa o jakimś tak czy owak pojetym marginesie społecznym. Ja wszakze opisałam sytuację z reala. Ludzie, którzy potraktowali zrealizowaną w cześci już chęc na trzeciego potomka pary WIEDZĄ z grubsza (jedni są bardziej zorientowani inni mniej, ale jakoś są), jaka jest sytuacja zyciowa i finansowa tej pary. Wiedza też zatem, ze nie grozi im np. likwidacja firm w których pracują, ani redukcja stanowisk :) wiedza też, ze nikt nie zredukuje im nagle poborów do minimum, wiedza, ze pani po macierzyńśkim ma pewny powrót do pracy (wiem, przepisy mówią, ze kazda pani ma, ale wiesz jak bywa w prywatnych firmach). Tu jest sytuacja stabilna bez szczegółow, ale jedno pracuje w mundurówce, a drugie w wymiarze sprawiedliwosci. Mają nie najniższe i stabilne stanowiska w pracy. Wiec tu nie ma mowy, ze komuś przyszedł do głowy margines społeczny, albi bodaj wizja, ze obije stracą prace i znajdą się na bruku.
        • berta-death Re: Berto, hallo tu Ziemia :) 19.04.12, 01:32
          Ludzie myślą stereotypami a nie realnymi faktami. Stereotyp mówi, że wielodzietna jest patologia i dlatego pomysł z 3 dzieckiem wywołuje w nich oburzenie. Bo jak to, taka porządna rodzina i będą mieć tyle dzieci ile menele? Powszechnie uważa się, że dwoje dzieci to w sam raz, najlepiej parka. A jak już wszystkie dzieci w domu, to trzeba sobie to i owo zawiązać na supełek.

          W sumie to ma to jakiś sens, bo dzieciom nie tylko kasa jest potrzebna. Potrzebują też rodziców, którzy jak będą musieli zarobić na liczną gromadkę, to nie będą mieli kiedy spędzać z nimi czasu ani interesować się ich życiem.
        • mumia_ramzesa Re: Berto, hallo tu Ziemia :) 19.04.12, 13:28
          > Wiedza też zatem, ze niegrozi im np. likwidacja firm w których pracują, ani redukcja stanowisk :)
          > wiedza też, ze nikt nie zredukuje im nagle poborów do minimum, wiedza, ze pani po m
          > acierzyńśkim ma pewny powrót do pracy

          To w Polsce ktos ma zagwarantowane zatrudnienie do konca zycia albo chociaz do uzyskania przez dzieci samodzielnosci? Bardzo ciekawe! Pani po macierzynskim a nawet wychowawczym musi byc przyjeta z powrotem, ale po jakims czasie juz mozna ja zwolnic. Nie ma swietych krow.
          Jedyne co jest pewne to fakt, ze nastapia zmiany, bo w takich czasach zyjemy.
          A jak rodzina straci dotychczasowy poziom dochodow to stanie sie to tez problemem ich najblizszych: rodzicow, dziadkow i rodzenstwa.
          • kora3 Mumio :) 20.04.12, 09:30
            Zapewne jesteś specjalistą od prawa pracy i doceniam to , że przypominasz przepisy ogólne dot. mozliwosci zwilnienia z pracy matki dzieciom. Tak, masz rację. Tylko wiesz, są resorty i resorty. Wywalić z pracy strażaka o stopniu naprawde jakn na ten wiek wysokim i takiejż funkcji w PSP naprawde nie jest tak hop siup chyba, ze dyscyplinarnie, prokurator też nie tak łatwo traci pracę. Pewnie, ze nikt nie ma jej zagwarantowanej do końca żywota:), ale stabilnośc zatrudnienia w takich zawodach nie da się porównać ze stabilnoscią u zatrudnionych w sektorze prywatnym.
            Oczywiscie zawsze mozna jeszcze dywaggować co bedzie z dziećmi, jesli jedno przedwcześnie umrze, rozchoruje sie na maksa, odejdzie itd. Ale jesli tak rozwżamy, to posiadanie nawet jednego dziecka, a takze zaciąganie wspólnego kredytu, bydowan domu itp. są mocno ryzykowne.
            • mumia_ramzesa Re: Mumio :) 20.04.12, 13:45
              Ten byly zolnierz znaleziony kilka mies. temu w Tatrach tez pewnie myslal, ze ma stabilne zatrudnienie. Ta kobieta jest strazakiem (strazaczka - to wersja dla feministek)?
              Nie chcesz chyba powiedziec, ze to wszystko jedno czy ma sie 1 czy 3 dzieci?
              Mieszkanie czy dom na kredyt zawsze mozna spieniezyc i kredyt splacic, dziecka sie nie pozbedziesz (pomijam tu mozliwosc oddania do domu dziecka, bo przecietny czlowiek zrobi to w ostatecznosci).
              • kora3 Nie mam pojęcia co chcesz udowodnić 20.04.12, 14:10
                NApisałam, ze oboje mają niezłe posady niezagrozone nagłymi zawirowaniami w gospodarce i to jest prawda. Strażakiem jest pan. Każdemu z nas moze sie przytrafić coś nieprzewidzianego: wypadek, choroba itd. Zapewne nie ejst wszystko jedno, czy ma się 1 czy 3 dzieci kosztowo, ale nie jest też wszystko jedno, czy się jest absolwentem licenjatu na stażu, czy człowiekiem po 30./ na stanowisku nie? Ja tam wcale dzieci nie mam, bo nie chce, ale uwazam, że jeśli dwoje samodzoelnych, niezaleznych finansowo ludzi chce mieć kolejne dziecko, na wychowanie i utrzymanie, którego ich stać to jest to ich sprawa i czesc.
                • mumia_ramzesa Re: Nie mam pojęcia co chcesz udowodnić 20.04.12, 15:20
                  Jest to ich sprawa. Chce Ci tylko powiedziec dlaczego rodzina moze na to patrzec inaczej niz ludzie postronni. poza tym nie wiesz jak wyglada prawda: moze juz wykorzystywali najblizszych do opieki, moze dziadkowie sponsorowali wakacje dzieci itp.
                  • kora3 Re: Nie mam pojęcia co chcesz udowodnić 20.04.12, 15:40
                    Nie wesze w zyciu tych ludzi, ale kolege znam b. dobrze i wiem, ze na 100 proc. nie wykorzystywali dziadków dzieci do opieki, albowiem dziadkowie ci jeszcze pracują :) MAją na stałe opiekunkę do młodszego dziecka przedszkolaka, która zostaje z dziećmi także w weekendy, gdy np. oboje się gdzieś wybierają. O sponsoringu nic mi nie wiadomo, natomiast nawet jesli, to jesli dziadkowie zaponsorowaliby, to pewnie z własnej woli, nie?
                    • berta-death Re: Nie mam pojęcia co chcesz udowodnić 21.04.12, 16:44
                      Nikt nie zaprzecza, że są takie środowiska, gdzie ludziom nie grozi ani ubóstwo ani bezrobocie. Taki statystyczny prezes jakiejś spółki wielkiego formatu, to nawet jak go wypieprzą z jednej firmy, to z marszu zostaje prezesem czego innego. I jeszcze całkiem niezłą odprawę dostaje. Podobnie jest z wszelkiej maści dyrektorami, itp. Wystarczy jakoś wkręcić się w odpowiednie TWA bądź urodzić w odpowiedniej rodzinie. Do tego tego typu osoby są zazwyczaj poubezpieczane na wszelkie okoliczności, więc cokolwiek by się nie stało, to wszyscy do kilku pokoleń wzdłuż i wszerz, ilu by ich nie było, to są poustawiani na całe życie. Jeżeli twoi znajomi balansują gdzieś na pograniczu tego wszystkiego, to faktycznie rujnacja finansowa im nie grozi. Natomiast może wcale to nie wyglądać aż tak kolorowo jak jawi się na zewnątrz. Zazwyczaj osób naprawdę bogatych nikt się nie czepia. Jakby któreś z dzieci Kulczyka zechciało obdarzyć papę gromadką wnuków, to zapewne nikt złego słowa by im nie powiedział. Co najwyżej uznałby ich za ekscentryków. Być może rodzina twoich znajomych wie coś czego nie wiesz ty. A może faktycznie myślą jedynie stereotypami.

                      Poza tym pieniądze to nie wszystko, trzeba mieć jeszcze czas dla dzieci. Hilary Clinton kiedyś wypowiadała się dlaczego ma tylko jedno dziecko, mimo, że jest bogata i stać by ją było nawet na 10. Stwierdziła, że z uwagi na to, że pracuje i robi karierę, ledwo jej starcza czasu na jedno, większa gromadka byłaby albo zaniedbana albo ona bądź jej mąż musieliby zrezygnować z kariery. Oddawanie dzieci niańkom trochę mija się z celem, bo skoro i tak człowiek nie zajmuje się dziećmi to na co mu one? Nie mówiąc o tym, że nawet najlepsza niania, jak nikt nie będzie miał na nią oka, to ograniczy swoje obowiązki do niezbędnego minimum i nie ma co liczyć na to, że porządnie zaopiekuje się dziećmi.
                      • kora3 Myśle, ze chodzi o stereotypy Berto 22.04.12, 09:34
                        Wiesz, pojęcie "bogactwa" jest dość względne. Nie rozmawiamy o państwie
                        Kulczykach. Rozmawiamy o ludziach, których sytuacja zawodowo-materialna jest stabilna. Oczywiscie, mozna mówić, ze ludzie, którzy mają 100 m. kw. mieszkania w kamienicy, a nie 4 domy w róznych czesciach Polski i prywatny śmigłowiec są biedakami. Kwestia subiektywnej oceny:) z własnej, albo innej - perspektywy. Zejdźmy jednak na Ziemię, albo chociaż spróbujmy popatrzeć obiektywnie na sprawę. Wielu ludzi decyduje sie na dzieci, niekoniecznie trójkę, ale jednak, mając niestabilną sytuację np. mieszkaniową, zawodową czy materialną.
                        Dzieci rodza się ludziom mieszkającym kątem u rodziców/teściów, będących na stażu, czy zarabiającym grosze. Zwykle tacy ludzie korzystają z pomocy rodziny - takiej czy innej. I w takiej sytuacji rozumiem, że ta rodzina nie jest zachwycona, gdy para sobie funduje kolejne dziecko nie mając tak naprawde warunków, żeby być samowystarczalną co do siebie, a takze co do dzieci, które już ewentualnie ma.

                        Takie życie prowadzi córka mojej znajomej. Wyszłą za jakiegoś religijnie nawiedzonego goscia i mając lat 25 ma już 4 dzieci. Niby jej sprawa i jej meza, ale tak naprawde znajoma i jej maż muszą te gromadkę sponsorować, bo mą z dziewczyny zarabia mało, ona nie pracuje itd. Tooretycznie rodzice dziewczyny mogą to olać (rodzice chłopaka to patologia, nie mają z nimi zadnego kontaktu), ale w praktyce matka i babcia, ojciec i dziadek nie mogą znieśc sytuacji, gdy ich córka i wnuki zyją w nędzy. Matka dziewczyny otwarcie mówi, żeby sobie dali spokój z rozmnażaniem, bo za chwilę nie wydoli finansowo, ale nawiedzona parka nic sobie z tego nie robi, bo mają "misję" przyjmowania wszystkich dzieci, jakimi Bóg ich obdarza. Ja sie matce tej dziewczyny wcale nie dziwię! I trudno w tym przypadku mówić o jakimś braku kultury, ze takie sprawy porusza z młodymi - porusza, bo w zasadzie niemal utrzymuje te rodzinę.

                        Jadnakowoż sytuacja moich znajomych, o których jest wątek jest inna. Nie są to bogacze, ale ludzie całkowicie samowystarczalni materialnie o stabilnej sytuacji zawodowej z włąsnym mieszkaniem. Piszesz, ze moze ja o czymś nie wiem - no moze :) moze np. w rodzinie był przypadek, że jakaś para osoierociłą nagle 5 dzieci i teraz wszyscy podświadomie boją się podobnej sytuacji. Ale rzecz w tym, ze takie argumenty zarówno ze strony rodziny, jak i znajomych pary nie padają. W zasadzie Zadne konretnie nie padają - po prostu "na co wam to skoro macie "parkę" już", "robicie z siebie dzieciorobów". Przyznasz, ze to żadne "argumenty"? To jest po prostu widzimisię - należy mieć góra 2 dzieci i cześć, a jak ktoś ma wiecej to jest głupi.

                        JAnsne, ze dzieciom trzeba poświęcać czas. Tylko, ze nie przesadzajmy - troje dzieci w wieku róznym , to nie dziesięcioro rok po roku. Powiadasz, ze nie ma sensu mieć dzieci i oddawać je komuś pod opiekę. No hmm moze i racja. Nie mam doświadczenia w byciu matką, mam natomiast doswiadczenie w byciu dzieckiem:) I to dzieckiem przez pewnien czas samotnej matki. Moja mama owdowiała mając 28 lat, ja miałąm wówczas 4. Nikt tego nie mógł przewidzieć - mój biologiczny tata był młodym, zdrowym facetem, nie chorował na nic. A jednak zmarł b. młodo. Mama ze mną przeprowadziła się do moich dziadków, swoich rodziców. Mimo, ze dziadkowqie pracowali jeszcze oboje mogliby się mną zaopiekować bez pomocy przedszkola, byliby też w stanie utrzymać mnie z rentą po ojcu i moją mamę. Ale przecież matka nie po to kończyła studia, żeby siedzieć w domu do mojej 18:), a wcale jakoś nie czułąm się źle z tym, że czesc dnia spedzam w przedszkolu:)W tamtych czasach matki wiekszosci dzieci pracowały i nikogo to nie dziwiło, ze maluch jest w tym czasie w żłobku, czy przedszkolu.
                        • berta-death Re: Myśle, ze chodzi o stereotypy Berto 22.04.12, 16:04
                          Oczywiście, że przykład z Kulczykami jest ekstremalny. I nawet bycie Kulczykiem nie chroni przed stereotypowym myśleniem i negatywnymi komentarzami. W końcu z wielodzietnych bardzo bogatych rodzin też się ludzie śmieją i też dziwują, po co im tyle dzieci. To chyba ma związek z tym, że ludzie tak naprawdę nie chcą mieć dzieci i mają je dla świętego spokoju, żeby normom społecznym było za dość. Ludziom nie tylko to się w głowie zmieścić nie może, że ktoś chce mieć więcej niż dwoje dzieci. Nie może się też zmieścić, że chce się nimi osobiście zajmować i mimo posiadania dwóch chętnych babć do pomocy, pieniędzy na opiekunkę i własnej ciekawej pracy, decyduje się na urlop wychowawczy. I jeszcze nie narzeka wszem i wobec na to, że mu ciężko i nudno w domu z dzieckiem, tylko twierdzi, że jest szczęśliwy.

                          Natomiast wydaje mi się, że przy planowaniu powiększenia rodziny wypadałoby zastosować arabską zasadę dotyczącą poślubiania kolejnej żony. Nie powinno tak być, że pojawienie się kolejnego dziecka w rodzinie, obniża standard życia tej rodziny. I wszystkie dzieci powinny mieć wszystkiego po równo. Czyli na kolejne dziecko mogę się zdecydować dopiero wtedy kiedy się wzbogacę na tyle, żeby temu nowemu dać tyle ile daję poprzednim, bez odbierania niczego tym starszym. Do tego ten standard życia nie powinien być minimum socjalnym, bo to jednak masakra jest ciągle liczyć każdy grosz i ciągle wszystkiego sobie odmawiać.
                • mumia_ramzesa Re: Nie mam pojęcia co chcesz udowodnić 20.04.12, 15:25
                  Jeszcze jedno: przy dosc wys. dochodach (jak przypuszczam) w przypadku rodziny 2+1 utrata dochodow przez 1 osobe nie spowoduje zapewne koniecznosci korzystania z pomocy rodziny lub pomocy spol., przy 2+3 juz jest "nieco" inaczej.
                  • kora3 A skąd założenie, że ktoś utraci dochody? 20.04.12, 15:44
                    Pytam, bo stale o tym wspominasz. O ile mi wiadomo, żona kolegi nie korzystała ani przy pierwszym, dziecku, ani przy drugim z urlopu wychowawczego, tylko z macierzyńskich, a te są wszak jakoś tam płatne. Z pracy wylot żadnemu nie grozi, w gre zatem wchodzi utrata dochodó z powodu poważnej choroby, albo wypadku. To sie moze zdarzyyć każdemu, ale przecież to powazni ludzie, są ubepieczeni wszak.
                    • mumia_ramzesa Re: A skąd założenie, że ktoś utraci dochody? 20.04.12, 15:56
                      A skad zalozenie, ze nie utraci? Nie napisalam zadnego zalozenia tylko mozliwosc. Wiesz co to jest mozliwosc?
                      Juz mi nie odpowiadaj, bo gadka z Toba jest bez sensu, w kolo wojtek i naokolo macieju to samo.
                      • kora3 Re: A skąd założenie, że ktoś utraci dochody? 21.04.12, 09:54
                        Raczej rozmowa z Tobą jest bez sensu. Możliwosc, ze człowieka cieżarówka przejedzie, albo cegłowka mu na głowe spadnie na ogół jest zawsze. :) Niemniej jest zwykle wieksze, albo mniejsze prawdopodobieństwo. Jeśli łazi po autostradzie to jest wieksze, niż jak np. pracuje w biurze, nie? No właśnie.
                        • mumia_ramzesa Re: A skąd założenie, że ktoś utraci dochody? 21.04.12, 12:34
                          W biurze nie siedzi non stop. Przejdzie czasami przez ulice, pojedzie samochodem, nie? no wlasnie! A w biurze tez moze sie cos zdarzyc: pozar itp., nie? No wlasnie!
                          I nie tylko wypadki chodza po ludziach. Mozna sie rozchorowac i musiec przejsc na rente niekoniecznie w wyniku wypadku, nie? No wlasnie!
                          • kora3 No właśnie, właśnie :) 22.04.12, 09:06
                            Rzecz w tym, że rozchorować się może każdy, zawsze, wypadek też sie może zdarzyć każdemu, zawsze. Temu NIKT nie przeczy. Mimo to ludzie decydują się na wspólne życie, dzieci itd. W każdym razie niektórzy.
                            Nikt nikomu nie zagwarantuje, że się nie rozchoruje, że nie będzie miał wypadku - jasne. To są rzeczy nieprzewidywalne, na które zdarza się, nie mamy wpływu. Możemy sie tylko ewentualnie ubezpieczyć na yakie okoliczności i tyle. Dlatego siłą rzeczy opieramy nasze życie na jakiś przewidywalnych warunkach brzegowych. Inaczej nikt niczego nigdy by nie robił w temacie np. zakłądania rodziny, bo przecież zawsze moze się rozchorować itp.

                            Sytuacja tej konkretnej rodziny jest taka: oboje mają stabilną sytuację zawodową - czyli ryzyko, ze "firmy", w których pracują splajtują, albo zostaną zlikwidowane jest zerowe. Zarabiają oboje nieźle, mają włąsne mieszkanie, mają kilka innych nieruchomości, czyli jakiś kapitał, który ewentualnie w razie "wu" mozna spieniężyć. O ile wiem, oboje są dosc wysoko ubezpieczeni. Czyli ze tak powiem "wyjściowo" ich sytuacja życiowa jest ok do tego, żeby mieć dzieci, w tym nawet tak przeogromną :) liczbę, jak 3:). Oczywiście, ZAWSZE moze zdatrzyć się sytuacja nieprzewidziana - wypadek, choroba itp. Tyle, ze to moze zdarzyć się KAZDEMU.
                            • mumia_ramzesa Re: No właśnie, właśnie :) 22.04.12, 15:55
                              Aby stracic prace nie trzeba byc w plajtujacej firmie. Widzialam wiele osob, ktore stracily prace w budzetowce. Zreszta wystarczy, ze przez kilka lat nie beda mieli podwyzek (co ost. w tej sferze jest czeste) a przy obecnej inflacji co 2 lata ich dochody beda spadac o 10%.
                              Jesli tak lubisz prawdopodobienstwo to moze odpowiedz, co jest bardziej prawdopodobne: powazna choroba dziecka w rodzinie z 1 dzieckiem czy w rodzinie z 3 dzieci? A jak pojawia sie choroba to zadne pieniadze nie sa duze.
                              Czy ja twierdze, ze wypadek nie moze zdarzyc sie kazdemu? Chyba jednak latwiej utrzymac wtedy z 1 zrodla dochodow 3 osoby niz 5 osob?
                              • kora3 Re: No właśnie, właśnie :) 23.04.12, 07:27
                                Mumio, wszystko o czym piszesz to szczera prawda :) Może w tym konkretnym przypadku niekoniecznie w temacie utraty pracy w budżetówce, co nie znaczy, ze nie mozna jej stracić w tejże. Tyle, ze tu mówimy o konkretnym przypadku konkretnych ludzi - oficer PSP zasadniczo prace stracić moze jeśli wyleci dyscyplinarnie, prokurator też. Za to taki oficer może (jeszcze) iść w stozunkowo młodym wieku na emeryture i mając ten dochód pracować i zarabiać. Ale mniejsza o to.
                                Jak napisałam wyżej - masz rację. Prawdopodobieństwo, ze pojawi sie jakaś powazna choroba u dzieci jest większe wówczas, gdy jest ich wiecej. Prawdopodobieństwo, ze pojawi się u któregoś z rodziców jest z grubsza takie samo i faktyczmnie łatwiej z 1 pensji wyżywić troje, niż pięcioro ludzi.
                                Tylko, że jeśli iśc tym tropem rozumowania, to w zqasadzie nikt nie miałby wiecej niż 1 dziecko, prawda? MAm na mysli rzecz jasna osoby, które chcą mieć wiecej, a nie takie, które spełniły sie rodzicielsko przy jednym dziecku.

                                Część ludzi zresztą, nawet tutaj, przyznaje, że rezygnuje z kolejnego dziecka z obawy o m.in. finanse i ja to rozumiem. Rozsądny człowiek rozwaza takie rzeczy, a nie idzie na żywioł, tym bardziej, że jak słusznie, chyba Ty zauważyłaś, chodzi o sprowadzenie na świat kolejnego człowieka. Tyle, że takie rozwazania z reguły oparte sa na poziomie realiów, a nie abstrakcji. Czyli - nie decyduję się, bo np. mam niestabilną sytuację w pracy itp. A nie - nie decyduje sie, bo za 10 lat mogę stracić nogę w wypadku (jak każdy). To drugie to mozliwa sprawa, ale na ten moment - abstrakcja. Tak rozumując wiekszosc z nas nie wychodziłaby z domu wcale:) - wszak zawsze moze nam się poza domem coś przytrafić, ba w domu też - wiec naj;lepiej nie ruszac się z jkanapy, chyba, zeby się paliło, no to wtedy:)

                                Sprawa z tą konkretną parą wygląda zresztą tak, że krytykujący ją nie mówią o materialnym aspekcie takiej decyzji, ba oni nie mówią o żadnym innym sensownym też. Mówią po prostu, ze im nie ppotrzeba trzeciego dziecka, bo mają już "parkę", a mając je "robią z siebie dzieciorobów". Z grubsza z tych wywidów "wynika", ze po prostu nie wypada mieć więcej niż 2 dzieci:) Tak to wybrzmiewa. To jest wg mnie debilny "argument"
                                • mumia_ramzesa Re: No właśnie, właśnie :) 23.04.12, 12:37
                                  Ludzie sie dziwia roznym rzeczom u innych, ktore odbiegaja od tego co sami uwazaja za norme. Jak ktos jest choc troche nietypowy to juz powod do komentarzy, plotek etc.
                                  Zreszta 1-2 dzieci to norma w miastach, na wsiach jest jeszcze nieco inaczej.
    • lazy.eye Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 18.04.12, 22:47
      Dziećmi to chyba sterują plamy na słońcu albo migracje bocianów. U mnie też wysyp 3 dzieci.
      Dzieci w zasadzie słodkie są i zdrowe kobiety lubią je mieć więc w czym problem?
    • szironna Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 08:47
      Tak jak ktoś napisał po pierwsze kwestia finansów. Wielu nie stać na 2 więc 3 jawi się jako koszmar ;)
      Poza tym pokutuje chyba obraz patologicznej rodziny wielodzietnej. I ludzie czasami bezwiednie łączą, że dużo dzieci = bieda, brak świadomości w zakresie antykoncepcji itp.
      Jeśli ktoś świadomie decyduje się na kolejne dziecko ponieważ tak czuje i jest w stanie zapewnić mu, nazwijmy to bez wchodzenia w wielkie dywagacje, tzw. normalny rozwój, to nikomu nic do tego.
      Koledze gratuluję, zdrowego dzieciaczka im życzę :)
    • ciezka_cholera Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 08:47
      Ja mam troje dzieci, marze o czwartym, ale malzonek ma juz dosc, wiec pewnie do tego nie dojdzie. Od kilku lat mieszkamy na obczyznie, jednak wszystkie dzieci urodzily sie w Polsce. Z moich obserwacji wynika, ze na wyspach (mieszkalam w Irlandii, teraz UK) ludzie sa generalnie bardziej powsciagliwi w wyrazaniu glosno tego co mysla o bliznich. W PL spacerujac z moja trojeczka spotykalam sie z wieloma reakcjami tak pozytywnymi, jak negatywnymi. Tak po prawdzie oba rodzaje byly doskonale zbedne (choc te mile nie draznily mnie, rzecz jasna). Uwazam ze tematem tego watku nie jest dokladnie co nasi rodacy sadza o x liczbie dzieci, ale dlaczego daja sobie prawo do komentowania. Myslec, niech sobie mysla co chca, nic mi do tego, ale takie komentarze swiadcza o okropnym buractwie. Tak jak napisalas, o ile ich to bezposrednio nie dotyczy, o tyle powinni zawrzec dziub i zalozyc, ze zainteresowani maja gdzies ich opinie (ktore to zalozenie jest zazwyczaj sluszne).
      • lazy.eye Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 11:53
        Dokładnie tak.
        I nie jest to kwestia powściągliwości a kultury właśnie. Nigdzie na świecie nie spotkałem się z taką ilością buractwa na m2 jak w Polsce a szczególnie w Wawie. Najgorsze jest to, że jest to buractwo wykształcone, które do tego dorwało się do stanowisk w mediach i tworzy dziś to coś co się nazywa "kulturą" polską.
    • triss_merigold6 Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 09:33
      Och, mój własny ojciec wyraźnie dawał do zrozumienia, że moje drugie uważa za zbędną lekkomyślność.:/ a jesteśmy niezależni od niego finansowo i organizacyjnie.

      Trzecie kojarzy się z wpadką, z brakiem kontroli, bezmyślnością i dzieciowym kieratem. Znam pary, które mają po troje dzieci, i takie pary, które planowały i te, które wpadły - wszyscy przyzwoicie stoją finansowo, a dzieci są zadbane.
      My też byśmy nie mieli nic przeciwko trzeciemu ale rzeczywistość skrzeczy.
    • 83kimi Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 09:43
      Mam dwójkę rodzeństwa. Hmm, nigdy nie myślałam, że ktoś mógłby uznać, że to coś złego.
    • wez_sie w dzisiejszych czasach 19.04.12, 09:52
      jedno to juz patologia
    • wies-baden Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 09:53
      Nie, to nie patologia.... ale wielka odwaga! Życie nie wszystkim układa się pomyślnie,raczej zgodnie z prawami Murphy'ego. Co się stanie z moimi dziećmi, jak mąż odejdzie, zachoruje,itp.
      W Polsce pensje są tak ustawione, że nawet pracując ciężko utrzymać się na powierzchni a co dopiero z trójką dzieci. Poza tym ta cała logistyka; zakupy, aprowizacja, ubranie, pranie, prasowanie, że o ogarnianiu domu nie wspomnę. Kasa, kasa, kasa...przy trójce dzieci kobieta co najmniej 5 lat na urlopach macierzyńskich, wiem są wyjątki, ale trudny powrót do pracy, a później jeszcze trudniej, bo infekcje przedszkolne i cała trójka kolejno chora, zobowiązania wobec pracodawcy.Bohaterstwo!
      • triss_merigold6 Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 10:16
        O ile mi wiadomo urlop macierzyński trwa 22 tygodnie + 2 tygodnie dla ojca. Urlop wychowawczy przysługuje tylko rodzicowi (ojcu też!) zatrudnionemu na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony.
        Aha, dzieci można mieć w odstępach, nie musi być rok po roku czy co dwa lata. Naprawdę.
        • wies-baden Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 10:46
          Rozumiem, że macierzyństwo można rozciągnąć w czasie, ale nadal twierdzę, że w Polsce nie ma sprzyjającej sytuacji dla wielodzietności. Oczywiście rodziny bardzo zamożne jak najbardziej, ale takie oscylujące wokół średniej krajowej to same wyrzeczenia. Duży dom lub mieszkanie, żeby zapewnić domownikom higienę psychiczną ( minimum: 3 sypialnie+ duża kuchnia z jadalnią, 2 łazienki), duże auto ( bezpieczne i niezawodne), a później przedszkola, opiekunki, szkoły, wakacje, studia.....
      • kolonistka Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 10:48
        wies-baden napisała
        Poza tym ta cała logistyka; zakupy, aprowizacja, ubranie, pranie, prasowanie, że o ogarnianiu domu nie wspomnę

        taaaaa .. ta logistyka moze zabic - na kazdym kroku masz sklepy, pod prawie kazdym domem stoi samochod a w kazdym domu pralka automatyczna
        • berta-death Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 11:01
          Wystarczy, że dzień w dzień trzeba obiad dla 5 osób ugotować a potem po tym obiedzie posprzątać. Albo i więcej jak ktoś nie poprzestanie na 3 dzieci. Wystarczy, że trzeba zrobić pranie dla tej gromadki. Też dzień w dzień góra prania, chyba, że co najmniej tydzień chodzą w tym samym. Do tego ja przyjdzie jeszcze te wszystkie dzieciaki gdzieś wozić na zajęcia pozalekcyjne a potem przywozić, to całe popołudnie robi się za kierowce.

          Nie twierdzę, że jest to organizacyjnie niemożliwe, ale jednak większość osób jest na to zbyt rozlazła. Żeby mieć wielodzietną rodzinę, to że się tak kolokwialnie wyrażę, trzeba mieć motor w tyłku. Czyli być rzutkim, szybkim, wydolnym, zorganizowanym i nie potrzebować zbyt wiele snu. Wtedy to i 10 można ogarnąć, jak Henryka Krzywonos.
        • wies-baden Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 11:05
          Z całym szacunkiem; podziwiam takie kobiety. Prawda jest też taka, że nie wszystkie dałyby radę, poza tym teraz kobiety długo karmią piersią ( i bardzo dobrze- dla nich i dla dzieci!), to bardzo utrudnia powrót do pracy i powoduje wypadnięcie z obiegu zawodowego.
          • berta-death Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 11:24
            To nie chodzi o samo karmienie piersią, bo nawet urlop wychowawczy da się przeżyć. Schody zaczynają się w momencie jak trzeba brać zwolnienie lekarskie jedno za drugim, urlop okazjonalny bo akurat szkoła nie ma zajęć, nie można zostać po godzinach, bo ktoś się musi zająć dziećmi, wszelkiej maści szkolenia, konferencje i kolacje biznesowe też mogą być nieco utrudnione z powodu posiadania potomstwa.
            Oczywiście można sobie pracować od do, stawiając rodzinę na pierwszym miejscu, ale wtedy zaczyna się problem z pieniędzmi, bo jak się pracuje tak się i zarabia. A wielodzietna rodzina to finansowa studnia bez dna, chyba, że komuś wystarczy żyć na minimum socjalnym.
            Nawet dzielenie obowiązków rodzicielskich po równo może się nie udać, bo wtedy ani jedno ani drugie nie jest w pełni dyspozycyjnym pracownikiem i ani jedno ani drugie nie jest atrakcyjne dla pracodawcy. O własnym biznesie to nawet nie wspomnę, bo zakładając, że nie robi się dla mafii, to żeby się czegoś dorobić, to trzeba harować dzień i noc.

            A sytuacja kiedy jedno albo dwoje rodziców przyjmuje rolę sponsora a dzieci oddaje na wychowanie niańkom, dziadkom, albo drugiemu rodzicowi też nie wszystkim odpowiada i też może się spotkać z ostracyzmem społecznym. Bo wtedy mamy klasyczne połączenie spermodawcy z bankomatem albo inkubatora z bankomatem. Sens posiadania dzieci, zwłaszcza całej gromadki, z punktu widzenia takiej osoby, jest dość zagadkowy. Zwłaszcza jak nie pochodzi się z jakiejś królewskiej rodziny i pozostawienie po sobie następcy nie jest celem życia.
            • wies-baden Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 11:46
              Podzielam twoje poglądy, mogłabym jeszcze dopisywać różne drobne historie typu aparaty ortodontyczne, chyba , że to już fanaberie. Przy dochodach circa about 50 000 zł / rok, takie luksusy mogą nie wchodzić w grę, albo jak mówił Pan Prezydent Komorowski w tym roku buty dostanie * Jasio*.
          • szironna Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 11:57
            tak na marginesie - bo dyskusja rozwojowa - słyszałam już kilkakrotnie wypowiedzi młodych dziewczyn (bezdzietnych), że skoro podnoszą wiek emerytalny do 67 r., z pracą krucho a pensje żenujące, to one w dzieci się nie pchają, bo o własne zdrowie należy dbać, a ciąża i wychowanie dziecka (oby zdrowe było) to spore obciążenie.
    • blondynka.online Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 11:52
      Koro, myślę, ze prawdziwy problem ma Twój kolega. Dlaczego pozwala komukolwiek komentować swoje decyzje życiowe? I jeszcze wchodzi w defensywę? Nie rozumiem.
      • kora3 Racja Blondynko 20.04.12, 09:34
        zgadzam się z Tobą w pełni. Nikimu nie powinno się pozwalać na takie rzeczy, nawet rodzicom, rodzeństwu i bliskim znajomym. Rzecz w tym chyba, ze kolege i jego zonę sytuacja po prostu na tyle zaskoczyła, że zadziałali chaotycznie, zamiast metodycznie.
    • kochanic.a.francuza Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 15:39
      Jakbym miaa zagwarantowane odpowiednie dochody do konca zycia, moglabym miec 3 a nawet 5 dzieci. Lubie dzieci.
    • light_in_august Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 15:45
      Nie znam się na dzieciach, bo nie mam i raczej miec nie będę, ale rzeczywiście tak to trochę jest postrzegane... Znajom podejrzewali, że trzecie jest w drodze i byli tym bardzo przestraszenie, no bo "co ludzie powiedzą? że ciemnogród jakiś". (w sumie wyszło na to, że jednak ciąży niet i wielka radość z tego powodu była ;)). Więc coś jest na rzeczy.
      Ale jak dla mnie, jeśli ktos sobie życzy, dobrze się z tym czuje, odnajduje się w roli rodzica, to super, powinien miec i piątkę.
    • white_moon Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 16:24
      W Polsce na parę rodzi się niecałe 2oje dzieci, więc nawet dwójka to już zawyżanie statystyk :P. Jako, że zmniejsza się ilość dzieci na rodzinę to niektórzy zaczęli postrzegać to tak, że trzecie dziecko to już na pewno wpadka, "nie wiedzą jak się zabezpieczać", co oczywiście jest bzdurą. Nie mówię, że tak się nie zdarza jednak nie wiem, skąd to potępienie. Śrdnia wieku matek zwiększa się, co jest spowodowane zmianami w społeczeństwie - kobiety kształcą się, pracują, robią kariery, a przecież dziecko to czas, którego w dzisiejszym świecie nikt nie ma pod dostatkiem. Może stąd takie podejście u niektórych. A szkoda, bo duże rodziny są fajne :).
    • kamizelkaratunkowa Jedno dziecko to patologia 19.04.12, 17:32
      Uważam, że posiadanie tylko jednego dziecka to dopiero patologia. Jak można być takim egoistą i skazać dziecko na brak rodzeństwa? No chyba, że z jakichś ważnych powodów rodzice nie mogą mieć więcej dzieci (choroba, niepłodność albo ekstremalna bieda).

      Troje dzieci zawsze chciałam mieć. Posiadanie dziesięciorga dzieci to też nie patologia pod warunkiem, że jest się je wstanie utrzymać.
    • mahadeva Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 21:06
      jakies bzdury - jesli juz bym chciala miec dzieci, to liczba trzy jest jak najbardziej ok
    • moonogamistka Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 22:01
      Mam sasiadow, on stomatolog- kupe kasy robi, ona- zona siedzi w domu. Powoli nie ogarniam ile maja dzieci, moze juz z szostke.
      I super! Dzieci sie ksztalca, madre, grzeczne, tylko sie cieszyc, ze tacy ludzie sie rozmnazaja na potege:-)
    • frodzionek1 Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 22:24
      Tak, to jest zdecydowanie patologia i dziecioróbstwo.
      • moonogamistka Re: trzecie dziecko to jakaś patologia? 19.04.12, 22:35
        Jak kogos stac?
        Bzdura.
    • sabrilla oj tam 19.04.12, 22:41
      Trochę dziwne, że ludzie się muszą tłumaczyć z liczby dzieci. Mam sporo znajomych z trójką i czwórką dzieci i nikt z nich nie jest "patologią". Tylko w jednym przypadku plan był był troje, tylko, że trzecia ciąża była bliźniacza :-) I wszystkie dzieciaki to dziewczynki :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka