kora3
18.04.12, 21:04
Kolega ostatnio przyniósł nowinę :) będą mieli z żoną trzecie dziecko. Jeszcze nim zdązyłam pogratulowac zastrzegł: "Ale to planowane, żadna wpadka". Trochę mnie zdziwiło, ze tak sie tłumaczy kolezancxe. Wpadka czy nie, grunt, ze są zadowoleni. Wyjaśnił mi powody tłumaczeń. Otóż dostali z żoną bure od swoich ropdzin (rodzice rodzeństwo) i znajomych. Ze dorośli, myslący ludzie, a zabepieczyć się nie umieją. Kiedy powiedzieli, ze nie zabezpieczali sie bynajmniej, bo sie starali jeszcze bardziej ich potepiono. Że niemądrzy, trzecie dziecko, a mają już przecież chłopca i dziewczynkę, na co im to i w ogóle. Warto nadmienić, ze chodzi o parę, która jest niezależna finansowo od rodziny, mieszka osobno, wiec odpada troska rodziców i tesciów, ze trzeba bedzie wyzywić i ubrać kolejną osobę:) O co tu u licha chodzi? Jakiś przepis jest, ze dzieci mozna mieć max dwoja, no troje, jeśli sie nie zdołało spłodzić płci obojga w wersji standard czyli 2? Na forum było trochę wątków, jak to ludzie tłumaczą sie rodzibue i otoczeniu z bezdzietnosci, teraz wychodzi z "nadprogramowego" trzeciego dziecka też się trza tłumaczyć i to ludziom, którzy w żaden sposób obarczeni wychowaniem, utrzymaniem tego, ani pozostałych dzieci nie są.