twojabogini
23.04.12, 12:53
W ubiegłym tygodniu podczas spaceru dopadła mnie burza. Bałam się i marzyłam tylko o tym by jak najszybciej dostać się do domu. Przypomniały mi się inne burze, kiedy strach dodawał mi skrzydeł. Jako nastolatka uwielbiałam wychodzić podczas burzy, miałam przyjaciółkę z którą tańczyłyśmy w deszczu i ryczałyśmy razem z piorunami. Potem jako mama-studentka sporo jeździłam z moim synem, który dostał ksywkę króla burzy - gdy był z nami na wyjeździe zawsze trafiła się jakaś przygoda z burzą: a to sunęliśmy na żaglach na froncie burzowym, a to burza dopadła nas gdzieś na bieszczadzkich połoninach...Owszem odczuwałam strach, ale dominowało uczucie ekscytacji.
No i ta ekscytacja gdzieś mi się zapodziała, mogę udawać przed innymi, ale ze sobą wolę być szczera. Czy to wiek? A może po prostu zasiedziałam się? Niemal już trzy lata spędziłam bardzo spokojnie, najpierw leżąc w ciąży, a potem opiekując się maluchem. Mało było okazji do porywających przygód, choć starałam się jak mogłam, aby nie wpaść w rutynę.
Czy już bezpowrotnie utraciłam część siebie, czy też jeszcze wrócę ja - taka jak dawniej? Jak się odnaleźć?