Dodaj do ulubionych

Mąż sie obraża

23.05.12, 16:03
Nie lubie spedzac z jego nepalska rodzina i kolegami czasu. Ze wzgledu na nierozumienie jezyka, nie lubie ich jedzenia. Moj maz caly czas chce spedzac z bratem i jego zona. Z jego zona bardzo dobrze sie dogaduja i smieja caly czas. Czasami mam wrazenie ze to z nia powinnen sie ozenic.Tym razem obrazil sie na mnie bo nie chcialam zostac dluzej na urodzinach zony jego brata. Byla pierwsza w nocy. Zrobila tak pozno urodziny bo pozno skonczyla prace i jej maz. Miala wielki czekalodowy tort i wino. Ja nie mialam na to ochoty i odmowilam. Popatrzalam troche jak kroi tort, jak zjadla, to oni zaczeli rozmawiac po nepalsku. I tak stali i sobie gadali, a ja nie rozumiem nic i nie chcialo mi sie juz tam stac, w dodatku bylo pozno. Poszlam wiec do swojego pokoju spac.Na drugi dzien slysze od meza ze zle sie zachowalam. Co myslicie o tym? Jak powinnam sie zachowac?
Obserwuj wątek
    • raohszana Re: Mąż sie obraża 23.05.12, 16:04
      Po nepalsku nie, po polsku nie. To po jakiemu Ty właściwie porządnie mówisz?
    • aroden Dopoki Mąż tylko sie obraża 23.05.12, 16:06
      ag.gy napisał(a):
      Co myslicie o tym? Jak powinnam sie zachowac?

      Dopoki Mąż tylko sie obraża - a nie Ciebie - to uwazamy, ze nie ma problemu.
    • kseniainc Re: Mąż sie obraża 23.05.12, 16:11
      Foszasty, a Ty zazdrosna o szwagierkę;-p Powiedz mu, że nie czujesz się komfortowo w ich towarzystwie i że to Ty powinnaś się pogniewać;-)
    • bar.anek Re: Mąż sie obraża 23.05.12, 16:25
      myslimy że trzeci obóz w sypialni to lekkomyslnośc z twojej strony, trzeba było rozbić czwarty na dachu i stamtąd przystapic do ataku na szczyt.
      p.s. herbata maslana też była do tortu?
    • georgia241 Re: Mąż sie obraża 23.05.12, 16:56
      Nigdy nie powinnaś za niego wychodzić, o ile nie jesteś trollem.
    • alpepe Re: Mąż sie obraża 23.05.12, 17:45
      A czym ci ten człowiek tak zaimponował, że nie brałaś pod uwagę nieznajomości jego ojczystego języka? Bo co do szwagierki, to i w Polsce taka sytuacja, z polską szwagierką polskiego męża mogłaby się zdarzyć. Na marginesie, dobre wychowanie nakazuje używać w towarzystwie języka znanego wszystkim.
    • mandarynka.1 Re: Mąż sie obraża 23.05.12, 17:51
      skomponuj teraz TY jakiegos chinskiego faceta i CZINK CZANK CZANK CZONK a niech maz patrzy...
      hehe
      a tak na serio?
      doskonale cie rozumiem.faceci sa prosci i niestety mysla tylko o sobie.
      mialas tam stac i sluchac jakichs dyrdymalow nic z nich nie rozumiejac????
      wybacz,ale ja postapilabym identycznie!!!
    • amancjuszka Re: Mąż sie obraża 23.05.12, 18:43
      Jak nie rozumiesz ich jezyka to rzuc meza, i wyjdz za Polaka. Bedziesz wszystko rozumiala....a przynajmniej wiekszosc.
    • six_a Re: Mąż sie obraża 23.05.12, 18:55
      >Ze wzgledu na nierozumienie jezyka, nie lubie ich jedzenia.

      sócham?
      • wersja_robocza Re: Mąż sie obraża 23.05.12, 19:20
        Trochę dziwne , bo na ten przykład ja nie znam japońskiego, a sushi nie pogardzę.
        • six_a Re: Mąż sie obraża 23.05.12, 19:26
          prawda? :)
          oryginalne podejście ma. tort nepalski, więc też tylko do "popatrzania".

          pewnie się z nią ożenił, żeby nic nie rozumiała biedaczka. a ona z wielkiej miłości zapewne wyszła a tu zonk. nagle się okazuje, że gościu ma jakąś rodzinę.
          • wersja_robocza Re: Mąż sie obraża 23.05.12, 19:31
            Może ślub leczy z miłości. :>
            • six_a Re: Mąż sie obraża 23.05.12, 19:34
              oraz z manier.
              skutecznie nawet.
          • best.yjka Re: Mąż sie obraża 23.05.12, 19:47
            Śniadolicy był i ciemnooki. Dziewczę się zachłysnęło tym faktem, że majtki spadły. Panu zależało na papierze. Baba z EU, to nie to samo co baba z Nepalu. Wolałby taką swojską. Ale papier jest papier i dzięki temu może legalnie siedzieć w Europie. W między czasie ściągnął pod dach pół familii. On legalnie, więc zaprosić może. Wytłumaczy, że tylko z wizytą przyjechali.
            Dziewczyna ma prawo czuć się zrobiona w bambuko!

            Dwa przypadki z sąsiedztwa. Jeden pan z Mauritiusa, drugi z Pakistanu. Dziewczyny, Polka i Litwinka. Po nie całym roku znajomości ślub. Bo panowie chcieli. Tłumaczyli to różnicami kulturowymi. Bzdura. Są wyrachowani. Potrzebny im papier, żeby mogli mieszkać w EU.

            Znajoma Polka, wyszła za mąż za hindusa. Ciekawostką dla mnie było to, że ją rodzina pana młodego obsypała prezentami. W Indiach panna moda wnosi posag. Ją bez posagu wzięli. Ślub był 3 lata temu. W tej chwili użera się z dziesięciorgiem jego ziomków, co śpią pokotem w ich dwupokojowym (wynajętym) mieszkaniu. "Kuzyni" z wizytą.
            • best.yjka Re: Mąż sie obraża 23.05.12, 20:19
              Właśnie wpadłam na korytarzu na Litwinkę. Z pracy wracała. Zamieniłyśmy dwa zdania o pogodzie, ale mężuś nie wytrzymał i musiał wyskoczyć za drzwi i pstryknąć palcami. Żona musi w kieracie chodzić. Posłusznie się wycofała z przepraszającym uśmiechem. Rozmowy z kobietami z Europy, mogą jej w musku zamieszać, a on wcześniej się tyle wysilił!
            • six_a Re: Mąż sie obraża 23.05.12, 21:33
              chiba się przeproszę z kombim.
              :P

              ale przynajmniej są w europie, rozwód łatwo dostać.
              • best.yjka Re: Mąż sie obraża 24.05.12, 00:13
                W Irlandii na rozwód się czeka 10 lat. Najpierw musisz udokumentować min. 7 lat separacji. Dlatego Irlandki na ładne oczęta nie lecą i majątkiem też dzielić się nie chcą.
          • alienka20 Re: Mąż sie obraża 24.05.12, 10:40
            "Słyszysz? On ma MATKĘ!" Lejdis
    • stara-a-naiwna Re: Mąż sie obraża 23.05.12, 18:56
      jesteś na urodzinach, solenizantka częstuje tortem a ty ich olewasz

      wcale się nie dziwię, ze zaczęli rozmawiać po "swojemu" skoro jedyna osoba w towarzystwie z poza kręgu kulturowego i językowego ma w nosie imprezę to po co się wysilać skoro ktoś tego i tak nie docenia

      urodziny to impreza (dzień) tego kto wyprawia, kultura nakazuje chociaż zachować konwenanse i nie pajacować tylko robić to co wypada = zjeść kawałek tortu i wypić zdrowie. Trochę inaczej by wyglądało gdybyś najpierw się zachowała jak należy i potem przerosiła towarzystwo (że się źle czujesz) i poszła spać a nie od razu fochowała i udowadniała, ze jest za późno (jak Ci nie pasuje trzeba było nie przychodzić tylko złożyć życzenia przez telefon)

      być może jak kiedyś twój gość cię oleje i zacznie krytykować albo okazywać niezadowolenie to zrozumiesz co było nie tak w twoim zachowaniu
      • go-jab Re: Mąż sie obraża 24.05.12, 05:25
        jak urodziny to "jubilatka" ;) chyba ze nepalczycy imieniny zaczeli ostatnio obchodzic :)
        <kaja sie... nie mogla sie powstrzymac>
        • stara-a-naiwna Re: Mąż sie obraża 24.05.12, 22:58
          ;-)

          zawsze to mylę
    • light_in_august Re: Mąż sie obraża 23.05.12, 19:42
      A dziwne, że mąż lgnie do swoich? Może i Ty wykaż trochę zainteresowania jego rodziną, jego kulturą, jego językiem. Może spróbuj być bardziej przyjazna i nie zachowuj się na rodzinnych imprezach jak obrażona królewna.
      Albo stój dalej z boku i strzelaj fochy. Ale wtedy to lepiej nie będzie.
    • fajnajozia Re: Mąż sie obraża 23.05.12, 22:03
      Co myslicie o tym? Jak powinnam sie zachowac?

      Myślę, że powinnaś nauczyć się nepalskiego.
    • best.yjka Re: Mąż sie obraża 24.05.12, 00:17
      W karty go wygrałaś, czy z łapanki był?
      • simply_z Re: Mąż sie obraża 24.05.12, 00:31
        no weź przeciez oni mają chyba z pol metra wzostu jesli nie mniej ...
        zagadka jak dla mnie ,jak mozna sie wiazac z ludzmi z tak innego kregu...
        • koham.mihnika.copyright obiecal jej szalas na szczycie nt 24.05.12, 04:30

    • kora3 Uwazam, że nie macie racji 24.05.12, 11:35
      tak nalatując na dziewczynę. Pomijam już motywację dla której oboje weszli w ten zwiażek, bo o niej nic nie ma chyba w watku. Może poznali sie w Polsce, może w innym kraju, niekoniecznie w jego rodzinnym Nepalu. Jesli tak, to pewnie posługiwał się innym, znanym jej jezykiem. W dodatku bywa tak, ze ludzie, szczególnie faceci z pewnych kultur bedąc za granicą zachowują się przystająco do kultury kraju w którym goszczą, a wracając do siebie, na powrót przyjmują rodzime wzorce kulturowe, co moze być i bywa zaskoczeniem dla ich zaślubionych poza ich krajem żon.

      Tak zcy owak - to ona jest w jego kraju, czyli jest tam jakby gosciem. Jej maz ma swiadomośc, ze nie rozumie ona po nepalsku, ani nie umie w tym jezyku mówić (nie wiadomo, jak długo tam jest, czy miała bodaj czasowo szanse troche się nauczyć, czy ma zdolnosci do tego rodzaju języka). Kulturalni ludzie mając w towarzystwie obcokrakowca nie mówiacego w ich jezyku uzywają jezyka, który znają z grubsza wszyscy, a jesli nie ma takiej mozliwosci, to osoba znająca jezyk rozmowy i jezyk, który rozumie obcokrajowiec tłumaczy. I to jest zasada kultury podstawowa, bez dwóch zdań. Ciekawe cop o niej pomyślelibyćie, gdyby byłą z mezem w Polsce np. zasiadał do stołu ze swoją rodziną, a do niego nikt ani be, ani me włącznie z nią.

      Co do jedzenia - to samo. Owszem, kulturalny człowiek nie krytykuje potraw zaserwowanych na przyjęciu, ani nie obrzydza ich innym tym bardziej, ale to nie znaczy, ze mamy jesc coś czego jest nie mozemy (ze względów zdrowotnych, czy ideowych), coś czego nie lubimy, albo coś co wzbudza w nas obrzydzenie. Jesli goscimy u kogoś i ktoś nam proponuje danie, którego nie znamy nie ma nic złego w zapytaniu z czego to sie skłąda (no ona zapytać nie moze, bo i po jakiemu, ale pisze teraz ogólnie) i grzecznej odmowie, jesli z dowolnej przyczyny nie mozemy, albo nie chcemy tego zjeść.

      Rozumiem, że nie było to pierwsze spotkanie autorki wątku z rodziną meza. Wysoce wiec prawdopodobne, że rodzina ta miałą świadomośc, że kobieta nie jada np. słodyczy, czekolady itp. W tej sytuacji wypadało zaserwować jakąs skromną przekąskę słoną, choćby jakieś krakersy (jako , ze spotkanie urodzinowe było skromne) i wieczorem zatem po porze kolacji.
      Sadzicie, ze fajnie byłoby gdyby jej rodzina obrazała się, że gosc, który ni w ząb nie kuma co mówia, a nikt mu nie tłumaczy i np. nie jadający wieprzowiny, czy wołowiny nie wykazywał entuzjazmy wielką pieczenią ze swiniaka, czy cielaka?

      Reasumujac - mąz zachowuje sie wobec niej, jakby była powietrzem i jeszcze się obraza. Powinien wciągnąc ją w rozmowe tłumaczac, co mówią inni i ona. JAsne, to nieco komplikuje konwersację, ale to sa uroki posiadania obcojezycznej żony:) Podobnie ona powinan zachowac sie bedąc z nim w Polsce. A gusta kulinarne innych nalezy akceptować, wiec jesli się już nie pomyslało o tym, ze ktoś z gosci nie moze/nie chce jesc czegoś tam i wypadałoby zaserwoac takze coś dla niego, to tym bardziej nie wypada obrazać się na niejedzenie.
      • fajnajozia Re: Uwazam, że nie macie racji 24.05.12, 12:28
        Może poznali sie w Polsce, może w innym kraju, niekoniecznie w jego rodzinnym Nepalu. Jesli tak, to pewnie posługiwał się innym, znanym jej jezykiem. W dodatku bywa tak, ze ludzie, szczególnie faceci z pewnych kultur bedąc za granicą zachowują się przystająco do kultury kraju w którym goszczą, a wracając do siebie, na powrót przyjmują rodzime wzorce kulturowe, co moze być i bywa zaskoczeniem dla ich zaślubionych poza ich krajem żon

        Ale byłoby miło mężowi, gdyby żona wykazała zainteresowanie jego krajem, kulturą i przynajmniej próbowała nauczyć się jego języka - to bardzo wzbogaca każdy związek, nie tylko związek - życie w ogóle, a dodatkowo facet ma za co podziwiać swoją wybrankę:)
        • kora3 Pewnie tak, tylko 24.05.12, 12:40
          ze nie ma w tym wątku danych, które pozwalałyby ocenić, ze ona sie jezyka uczyć nie chce i kulturą nie interesuje, nie?
          Jesli są tam od załozmy miesiaca, to trudno, zeby dziewczyna już tak "smigała" po nepalsku. Zresztą ludzie mają rózny poziom zdolnosci do róznego rodzaju jezyków. I tak np. maz mojej kolezanki, Holender, świetnie mowiący po angielsku, dobrze po niemiecku, polskiego uczy sie z trudem, a mieszka tu już i pracuje 3 lata. Teoretycznie moznaby go "oskarzyć" o brak chęci nauki polskiego, ale to nieprawda, on chce - specjalnie słucha polskiego radia, ogląda polską TV, ale idzie mu z trudem.

          A ponadro wiesz, zainteresowanie kulturą jakąś to nie to samo, co jedzenie rzeczy które ci nie smakują, czy bierna obserwacja nie majac jak sie odezwać, jak sie bawią inni :)
          • fajnajozia Re: Pewnie tak, tylko 24.05.12, 12:46
            A ponadro wiesz, zainteresowanie kulturą jakąś to nie to samo, co jedzenie rzeczy które ci nie smakują, czy bierna obserwacja nie majac jak sie odezwać, jak sie bawią inni :)

            To co napisałaś wyżej, to dla mnie brak ciekawości świata, niechęć do próbowania czegoś nowego, przebywania z innymi, nawet jeśli nie zna się języka. Zawsze są ręce, uśmiech i poczucie humoru. Tylko trzeba chcieć. Albo wyjść za Polaka i serwować mu kotlety schabowe i sałatkę z majonezem:)
            • kora3 A ja nadal uwazam, ze za mało mamy danych 24.05.12, 14:18
              zeby tak negatywnie oceniać autorke wątku. Brak ciekawosci swiata powiadasz ...To jedź moze np. na znacznie mniej ezgotyczną Ukrainę i z ciekaowsci swiata zjedz sobie tzw . serek zgliwiały (troszke taki zepsuty, miejscowy przysmak, nawet dobre, ale jesli wiesz, w jakich warunkach "gliwiał", bo te bywają b. rózne), do tego suszoną surową rybę słoną jak jasna cholera (próbowałam) i sało, czyli po prostu podwedzoną słoninę (nie próbowałam i nie mam zamiaru). Do tego na Ukrainie sersuje sie sztakan (szklankę) wódki o sporej mocy, takze przed południem.
              Wiem zaraz sie odezwą "ukrainisci" i uswiadomią mi, ze nie wszedzie, nie zawsze itd. JAsne, ale dałąm tylko przykład ciekawego menu na 2 sniadanie :)
              Jakby mnie ktoś czestował tortem czekoladowym to też bym podziekowała, bo jako, ze od dziecka czekolada sam jej zapach wywołuje u mnie mdłosci, az tak ciekawa jak to jest zwymiotować na urodzinach np. w Nepalu nie jestem.

              Po prostu już widze, jak ty jesz z radosną buzią coą czego nie cierpisz,a le co jest niewiadomego pochodzenia i wytworzenia i sie brzydzisz (nie mówie o torcie tylko o zgliwiałym serku i rybce - jadłam ale u ludzi co do których miałam uzasadnione przekonanie, ze wiem, jak to zostało przygotowane, a sałą nie bo nie jadam słoniny i guzik mnie obchodzi, ze przez to wychodze na mało swiatową:))
              • fajnajozia Re: A ja nadal uwazam, ze za mało mamy danych 24.05.12, 14:27
                troszke taki zepsuty, miejscowy przysmak, nawet dobre, ale jesli wiesz, w jakich warunkach "gliwiał", bo te bywają b. rózne), do tego suszoną surową rybę słoną jak jasna cholera (próbowałam) i sało, czyli po prostu podwedzoną słoninę

                Ale przeżyłaś i korona Ci z głowy nie spadła? Nie takie specjały się jadało, no ale w dobrym towarzystwie można zjeść wszystko:) Poza tym kuchnia indyjska naprawdę jest świetna.
                • kora3 Owszem, przezyłam, ale jak pisałam 24.05.12, 14:36
                  nie jadłam wspomnianego sera u ryby u kazdego, kto mi proponował. To raz, a dwa - sałą nie jadłam nigdzie i jesc nie zamierzam, bo takowych "specjałow" nie jadam. I naprawde nie jestem przekonana, czy kulturalne zachowanie polega na zjedzeniu czegoś co wywołuje u kogoś odruch wymiotny, albo niestrawnośc. Kulturalne zachowanie polega raczej na zrozumieniu, że ktoś nie musi lubić do jedzenia tego samego, co my sami, czy też móc tego jesc.

                  Czy kuchnia indyjska jest świetna. No wiesz dla mnie dyskusyjne. W indiach nie byłam, natomiast jadłam serwowane przez rodowitych hindusów danie i jakoś nie wzbudziło mego entuzjazmu kulinarnego. Spróbowac mozna było, na co dzień - nie pisałabym sie na to. Zdecydowanie bardziej preferuję kuchnię meksykańską, chińską - z tych odleglejszych. Ale to są gusta, a o tych, jak załapali już starożytni trudno dyskutować
    • lonely.stoner Re: Mąż sie obraża 24.05.12, 19:13
      wytlumacz mu po prostu ze zle sie czujesz jak oni rozmawiaja a ty nic nie rozumiesz i zeby to robili w jezyku jaki wszyscy rozumiecie - tak jest grzecznie. Sama mieszkalam raz z ludzmi narodowosci wegierskiej, poszlam razy pare na impreze gdzie wszyscy gadali po wegiersku i poprosilam zeby starali sie przy mnie po angielsku mowic miedzy soba i do mnie bo w przeciwnym razie czuje sie po prostu zle, jak jakis kosmita, wykluczony ze wszystkiego. No i problem znikl.
    • akle2 Re: Mąż sie obraża 24.05.12, 19:21
      Ojej, przeczytałam "obnaża".

      Powinnaś przerywać co drugie zdanie każdej z tych osób i kazać sobie tłumaczyć.
    • bez_przekazu Re: Mąż sie obraża 24.05.12, 20:07
      naucz sie poprawnie pisac po polsku , dopiero pytaj,
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka