samuela_vimes
29.05.12, 20:14
I tym razem to nie żart. 6 tydzień prawidłowo rozwijającego się płodu..
Szok jest niesamowity, bo lekarz powiedział mi, że po 30 tce nie będę miała najmniejszych szans na zajście w ciąże 'policystyczne jajniki, niedoczynność tarczycy zbyt późno odkryta zasiała niezłe spustoszeni, a w efekcie guzek na lewym jajniku wyleczony hormonalnie'
Doszłam wtedy do wniosku, że jeśli mam decydować do 30 tki to uznałam, że nie będziemy robić dziecka, bo nie byłam jeszcze gotowa, mimo to przeszłam leczenie hormonalne mimo, że nie miało ono przynieść zbyt dużych efektów w poprawie mojej płodności.
Wówczas nawet nie tak ciężko pogodziłam się z losem, choć ostatnimi czasami zdarzyło zazdrościć dzieciatym koleżankom, ale na nic nie liczyłam nie miałam już żadnej nadziei aż tu okres mi się spóźnił, spanikowana pomyślałam że może znowu jakiś torbiel i podreptałam do lekarza no i o mało nie zemdałam kiedy usłyszałam o ciąży. :-)
Włąsnie doszliśmy do wniosku, że cieszymy się chyba najbardziej w świecie 'chociaż panicznie boję się porodu' i chociaż zupełnie się z tym nie liczyliśmy.
Z tego co wiem te pierwsze tygodnie są najistotniejsze, więc postanowiliśmy jeszcze nie mówić rodzinie, poczekać do tego 10 tego tygodnia czy wszysko będzie ok no i ja też podchodzę do tego na razie z dużym dystansem, bo wiem jak schorowana jestem i biorę pod uwagę że mój ogranizm może nie zechce współpracować z kijanką która się we mnie rozwija.
Zobaczymy.
W każdym bądź razie żuycie nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. Kurcze, szczęśliwa jestem :-)