Dodaj do ulubionych

"Przespałam sie z kolegą"

10.06.12, 18:36
Watek o tym, ze na forum to same porzadne kobity nawet sie jeszcze nie ulezał ze tak powiem, a kolezanka wyznała mi jak w tytule watku tego. No przespała sie z kolegą. Spokojnie: obmowa, ciąza i choroba jej nie grozą :) Mioer, mąż jej nie bije, ani sie nad nią nie zneca. Zwyczajnie - miała ochote na kolegę i on na nią. Nie , zakochana w koledze nie jest. Niczego nie ma na swoje usprawiedliwienie, bo dwóch lampek czerwonego wina za takowe uznać nie mozna:)
Mozecie na mnie rzucić gromami, m ale nie rzuciłam ja na nią :) Raz sie zyje :)
Obserwuj wątek
    • six_a Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 18:40
      ale jaki masz problem?
      albo chociaż pytanie?

      wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
      • spawacz.drewna Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 18:48
        zazdrosc ja chwycila
        • six_a Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 18:59
          a czy wiesz może, dlaczego mamy rzucać gromami na nią?
          koleżanka to ona? jak w 99,9% wątków?
          • spawacz.drewna Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 23:26
            nie wiem
      • georgia241 Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 19:06
        Bo chcialaby być porządna a nie potrafi!
    • raohszana Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 18:47
      A mężowi też powiedziała i też rzekł, że "raz się żyje"?
      • spawacz.drewna Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 18:50
        i ja pie...al patelnia bo zawsze chcia to zrobic raz sie zyje
      • six_a Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 19:00
        mężowi nie powiedziała, mówi się koleżankom, a one mówią na forum.
        zanotuj :P
        • raohszana Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 19:04
          Zanotowane na małej, żółtej karteczce i nalepione na monitor! Zapamiętam i nie będę zadawać więcej pytań - no kto by przeca mówił mężowi, nie? Toż nie jego sprawa, tylko forumowa :D
      • kora3 No raczej nie powiedziała :) 10.06.12, 19:08
        A Ty byś sie zwierzyła swemu mezowi/partnerowi?
        • raohszana Re: No raczej nie powiedziała :) 10.06.12, 19:13
          Ale z jakiej okazji? Zdrady? Tak, bo to by znaczyło o rozpadzie naszej więzi, a z tym coś trzeba zrobić, nie uważam żeby związki dla samego bycia w związku były fajne. A lojalność to jedna z podstaw więzi, o ile strony nie umówią się inaczej.
          • kora3 Raoh miła 10.06.12, 19:17
            Akurat zgadzam sie z Tobą, ze zwiazki dla samego bycia razem itd. Tylko, jak już pisałam w innym watku - fajnie sie mówi i czuje coś takiego, jak człowiek nie ma tak naprawde zobowiazań w zwiazku. Ja takich nie mam i dlatego mogłabym sie tak powymądrzać :)
            Niemniej nie zyję w prózni i rózne rzeczy widze. Jak ludzie sa załozmy 15 lat w małzeństwie, mają dzieci, kredycik, to nie zawsze tak łatwo jest spakowac swe walizki, albo komuś pomóc spakować, bo przestało iskrzyć ... Takie życie moja droga
            • raohszana Re: Raoh miła 10.06.12, 19:22
              Pitu-pitu, skoro się zdecydowali na zobowiązania to trzeba to rozwiązać. A skoro nie iskrzy i tak źle, że trzeba gdzie indziej szukać - proste, pogadać i ustalić, że związek otwarty i nikt nikomu krzywdy nie robi.
              Nie usprawiedliwiajmy wszystkiego tym, że trudno robić mądrze, więc co z tego, że robimy głupio? Zrobiła pani co chciała, tak? Tak. I spoko, niech tylko będzie uczciwa i rzeknie swemu mężu jak było - weźmie odpowiedzialność za swój czyn, na który się świadomie zdecydowała.
              Nie wiem, to takie trudne, być odpowiedzialnym?
              • rannie.kirsted Re: Raoh miła 10.06.12, 19:32
                ale moze to byl taki jednorazowy z glupoty strzelony skok w bok. zwyczajne strzelenie glupoty, a nie zadne deklarowanie zwiazku otwartego po wsze czasy. jezeli tak to najlepsze co moze zrobic to NIE powiedziec o tym mezowi o starac sie dopilnowac zeby od nikogo sie o tym nie dowiedzial. czyli nie paplac o sprawie kolezankom, tylko zachowac dla siebie...
                oczywiscie masz racje piszac o lojalnosci i uczciwosci, tyle ze ludzie sa ludzmi, a nie idealami.
                • kora3 No to też prawda 10.06.12, 19:35
                  już widze, jak kazdy kto zawali coś jednorazowo w pracy i uda się to ukruyć wali do szefa wyspowiadać się, ze zawalił. Pokazcie mi kogoś, kto zgłasza sie na komisariat policji i opowiada ze jechał za szybko, przejechał skrzyzowanie na czerwonym itp., jak go nimkt nie złapał :)
                  • raohszana Re: No to też prawda 10.06.12, 19:42
                    I to znaczy, że łamanie zasad jest usprawiedliwione, bo każdy tak robi? Szkoda, że rozliczanie "a bo inni" jest tak popularne, a nikt nie chce rozliczać siebie pod kątem tego co faktycznie zrobił.
                    • stephanie.plum Re: No to też prawda 10.06.12, 21:42
                      no i nikt nie wie, co Ci na to odpisać!
                      :~)
                • raohszana Re: Raoh miła 10.06.12, 19:37
                  Cóż, to, że trudno robić mądrze to róbmy głupio.
              • kora3 Re: Raoh miła 10.06.12, 19:33
                Przepraszam Raoh, ale tak piszesz, jakby kogoś zamordowała:)
                Mam na mysli ton. o owszem, chwalebne to nie było, ale nie róbmy z tego zaraz czynu na miare zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. :)

                Stało sie i już. Szczerze mówiąc, jakbym była w zwiazku, w którym dochodzi do braku iskrzenia i seksu z innymi, to bym sie zeń wymiksowała - prawda. I to nie ze szlachetnosci, tylko po to, zeby mi było dobrze, a nie źle. Ale zdaje soboie sprawe, ze nie kazdy tak moze.

                Swego czasu też miałąm Raoh meza. I nie chciałam z nim już być (nie było innego pana w tle, ani innej pani, po prostu nie było już sensu). Mój eksmąz był zameldowany w mym panieńskim mieszkaniu i wyobraź sobie,z e pomimo mych usilnych próśb nie chciał się wynieść (choć nie przyczynił się do umeblowania lokum, ani pokrywania kosztów eksploatacji). Nie chciał mi też dać rozwodu:), bo takie miał przekonania. Stąd wiem, ze czasem porozmawianie z kimś wcale nie rozwiazuje sytuacji :)
                • raohszana Re: Raoh miła 10.06.12, 19:40
                  A jak się nie daje rozwodu? Bo to jest możliwe w jednym tylko przypadku - i to trzeba udowodnić, że rozwód z Twojej wyłącznej winy.

                  Ja z tego nic nie robię - po prostu wyznaję teorię nie tylko utylitarystyczną, ale i odpowiedzialności za to co się robi. Najnormalniej w świecie. Niech se pani robi co chce - ale tutaj kłamstwo zawsze jest naganne, wyższa konieczność usprawiedliwiająca je nie zachodzi.
                  • kora3 Re: Raoh miła 10.06.12, 19:50
                    raohszana napisał:

                    > A jak się nie daje rozwodu? Bo to jest możliwe w jednym tylko przypadku - i to
                    > trzeba udowodnić, że rozwód z Twojej wyłącznej winy.


                    Nie gniewaj sie Raoh, ze tak zapytam : ile razy i w jakich okolicznosciach sie rozwodziłaś?

                    Masz jakąs tam niepełną wiedze w temacie. Owszem, sąd moze odmówić udzoelenia rozwodu, jesli zada go strona wyłącznie winna rozpadowi zwiazku przy braku zgody strony niewinnej. Nie ejst to wcale jedyny przypadek takiejj mozliwosci sadu, bo sa jeszcze dwa inne, ale mniejsza o to, bo jeden w naszym przypadku nie zachodził z przyczyny techniczej, a drugi od biuedy zachodziłby, ale niekoniecznie ze wzgledu na zatajenie pewnych info przez mojego eks przed slubem. Praktycznie to jest tak, ze jesli jedna strona sie nie godzi, to sprawa moze się przeciągać...
                    >
                    > Ja z tego nic nie robię - po prostu wyznaję teorię nie tylko utylitarystyczną,
                    > ale i odpowiedzialności za to co się robi. Najnormalniej w świecie. Niech se pa
                    > ni robi co chce - ale tutaj kłamstwo zawsze jest naganne, wyższa konieczność us
                    > prawiedliwiająca je nie zachodzi.


                    A jesli ktoś Ciebie o coś nie pyta, to nie mówiąc o tym zawsze kałmiesz? ::)
                    >
                    • raohszana Re: Raoh miła 10.06.12, 19:53
                      kora3 napisała:

                      > Nie gniewaj sie Raoh, ze tak zapytam : ile razy i w jakich okolicznosciach sie
                      > rozwodziłaś?
                      *
                      A co ma osobiście moje rozwodzenie lub nie? Tylko ten co się rozwodził to może coś wiedzieć?

                      > Masz jakąs tam niepełną wiedze w temacie. Owszem, sąd moze odmówić udzoelenia r
                      > ozwodu, jesli zada go strona wyłącznie winna rozpadowi zwiazku przy braku zgody
                      > strony niewinnej. Nie ejst to wcale jedyny przypadek takiejj mozliwosci sadu,
                      > bo sa jeszcze dwa inne, ale mniejsza o to, bo jeden w naszym przypadku nie zach
                      > odził z przyczyny techniczej, a drugi od biuedy zachodziłby, ale niekoniecznie
                      > ze wzgledu na zatajenie pewnych info przez mojego eks przed slubem. Praktycznie
                      > to jest tak, ze jesli jedna strona sie nie godzi, to sprawa moze się przeciąga
                      > ć...
                      *
                      Sąd może odmówić, a nie "mąż nie dać rozwodu", mylisz instytucje.

                      > A jesli ktoś Ciebie o coś nie pyta, to nie mówiąc o tym zawsze kałmiesz? ::)
                      *
                      To tak nie działa w tej sytuacji. Sprzeniewierzenie się zasadom ustalonym w relacji jest już nadużyciem zaufania. Osobiście uważam, że druga osoba powinna wiedzieć co się wyprawia i zdecydować, czy chce być z kimś, kto jej zaufania nadużywa.
                      • kora3 Re: Raoh miła 10.06.12, 20:04
                        raohszana napisał:

                        > *
                        > A co ma osobiście moje rozwodzenie lub nie? Tylko ten co się rozwodził to może
                        > coś wiedzieć?


                        Wybacxz Raohszano, ale teoretycznie to jednak nie to samo co praktycznie. :)
                        >

                        > Sąd może odmówić, a nie "mąż nie dać rozwodu", mylisz instytucje.


                        Ło matko ... Sad Raoh nie ma w tym zadnego interesu. Dla sadu jesteś sprawa - jedną z wielu :) Sadowi lata kalafiorem, ze ci odroczy rozprawe o nastepne pół roku, jegoi to nic nie kosztuje...
                        >

                        > To tak nie działa w tej sytuacji. Sprzeniewierzenie się zasadom ustalonym w rel
                        > acji jest już nadużyciem zaufania. Osobiście uważam, że druga osoba powinna wie
                        > dzieć co się wyprawia i zdecydować, czy chce być z kimś, kto jej zaufania naduż
                        > ywa.
                        >


                        A ja z doswiadczenia weim, ze lepiej czasem szczegółów nie znać:)
                        • raohszana Re: Raoh miła 10.06.12, 20:07
                          kora3 napisała:

                          > Wybacxz Raohszano, ale teoretycznie to jednak nie to samo co praktyczni
                          > e. :)
                          *
                          To taki sędzie, co się nie rozwodził, ale rozwodów udziela to nic nie wie?

                          > Ło matko ... Sad Raoh nie ma w tym zadnego interesu. Dla sadu jesteś sprawa - j
                          > edną z wielu :) Sadowi lata kalafiorem, ze ci odroczy rozprawe o nastepne pół r
                          > oku, jegoi to nic nie kosztuje...
                          *
                          A co ma odroczenie do "mąż mi nie da rozwodu" albo "sąd nie da rozwodu"? Sąd nie udziela rozwodu w konkretnych przypadkach, strona niewinna może się nie zgodzić w jednym.

                          > A ja z doswiadczenia weim, ze lepiej czasem szczegółów nie znać:)
                          *
                          A ja z doświadczenia wiem, że niektórzy wolą znać szczegóły i liczy się dla nich szczerość. Koleżanka Twoja i tak zrobi jak uważa.
                          • kora3 Re: Raoh miła 10.06.12, 20:16
                            raohszana napisał:

                            > kora3 napisała:

                            > To taki sędzie, co się nie rozwodził, ale rozwodów udziela to nic nie wie?

                            jesteś sedzią? No to wiesz, ze sedziemy zwisa, czy czyjś rozwód ciagnie się rok, czy 3 miesiace.
                            >
                            > A co ma odroczenie do "mąż mi nie da rozwodu" albo "sąd nie da rozwodu"? Sąd ni
                            > e udziela rozwodu w konkretnych przypadkach, strona niewinna może się nie zgodz
                            > ić w jednym.


                            Teoretycznie tak, w praktyce bzdura. Przy braku orzekania o winie (tak byo u nas ) brak zgody jednej ze stron i krótkiej separacji skutkował odroczeniem ...,
                            >
                            > > A ja z doswiadczenia weim, ze lepiej czasem szczegółów nie znać:)
                            > *
                            > A ja z doświadczenia wiem, że niektórzy wolą znać szczegóły i liczy się dla nic
                            > h szczerość. Koleżanka Twoja i tak zrobi jak uważa
                            .
                            >
                            Kazdy ma swe doswiadczenia :)
                            • raohszana Re: Raoh miła 10.06.12, 20:19
                              kora3 napisała:

                              > jesteś sedzią? No to wiesz, ze sedziemy zwisa, czy czyjś rozwód ciagnie się rok
                              > , czy 3 miesiace.
                              *
                              Nie odpowiedziałaś na pytanie i koniecznie chcesz sprowadzić rozmowę do spraw personalnych. Rozmawiamy o tym, że "mąż nie chciał dać rozwodu", a nie terminie w sądzie.

                              > Teoretycznie tak, w praktyce bzdura. Przy braku orzekania o winie (tak byo u na
                              > s ) brak zgody jednej ze stron i krótkiej separacji skutkował odroczeniem ...,
                              *
                              Jeśli nie spełniłaś przesłanek rozwodowych - to nie sędziego wina, a prawo tak stanowi. W trzech dziedzinach musi nastąpić rozkład i trwać pewien czas.

                              > Kazdy ma swe doswiadczenia :)
                              *
                              I świetnie. To po co właściwie przyszłaś z kwestią na forum, skoro masz swoje poglądy i opinia może być tylko taka jak Twoja?
                              • kora3 Kobito 10.06.12, 20:37
                                rozwodziłąm sie w czasach, kiedy obligatoryjnie pierwsza rozprawa byłą tzw. ugodowa.

                                Mój ekmąz zeznał, ze rozwodu nie cjhcre, bo nie, nie mieszkaliśmy z zobą wówczas 3 miechy. Za 1,5 miesiaca była kolejna rozprawa, ale sie nie stawił (miał taką prace, ze bez trudu mógł mieć zaswiadczenie, ze by w delegacji, sam se je ustalał:)). Mógł mi tak robić jeszcze z pół roku:) albo rok. Sad nie musiał niczego robić :)


                                A co do doswiadczeń - wcale nie uwazam moich za jakieś lepsze, wazniejsze. Wiem, ze gdybym kiedyś była mniej dociekliwa, a mój eksfacet ( i jedna pani gorliwa:)) mniej szczery, to inaczej by mogło być wszystko :)? Nie, nie załuje, ze jest jak jest, bo wyszłam na tym lepiej, ale fakty są faktami :)
                                • raohszana Re: Kobito 10.06.12, 20:45
                                  kora3 napisała:

                                  > rozwodziłąm sie w czasach, kiedy obligatoryjnie pierwsza rozprawa byłą tzw. ugo
                                  > dowa.
                                  >
                                  > Mój ekmąz zeznał, ze rozwodu nie cjhcre, bo nie, nie mieszkaliśmy z zobą wówcza
                                  > s 3 miechy. Za 1,5 miesiaca była kolejna rozprawa, ale sie nie stawił (miał ta
                                  > ką prace, ze bez trudu mógł mieć zaswiadczenie, ze by w delegacji, sam se je us
                                  > talał:)). Mógł mi tak robić jeszcze z pół roku:) albo rok. Sad nie musiał nicze
                                  > go robić :)
                                  *
                                  Nadal nie rozumiem problemu - konstrukcja prawna tak wyglądała, że na ugodowej pytano, ale nadal nie było to "nie dał rozwodu".

                                  > A co do doswiadczeń - wcale nie uwazam moich za jakieś lepsze, wazniejsze. Wiem
                                  > , ze gdybym kiedyś była mniej dociekliwa, a mój eksfacet ( i jedna pani gorliwa
                                  > :)) mniej szczery, to inaczej by mogło być wszystko :)? Nie, nie załuje, ze jes
                                  > t jak jest, bo wyszłam na tym lepiej, ale fakty są faktami :)
                                  *
                                  Przeczytałaś co napisano? Nigdzie nie wartościuję doświadczeń, natomiast zapytuję o opcję, jaką można wybrać przy zajęciu stanowiska w przedstawionej sprawie. W przypadku niezgodzenia się z Tobą i Twoimi poglądami przekonujesz, jednakowoż nie wiem co to ma nam wnosić, skoro wiadomo jakie kto ma podejście, a pytania w starterze nie ma?
                                  • kora3 Re: Kobito 10.06.12, 20:55
                                    Dobra, wytłumacze ci ... A wiec tak: w kwestii prawnych mozliwosci braku zgody na rozwód, mój eksmąz miał dosc ograniczoine mozliwosci. Ale mógł przeciągać sprawe wykorzystując mozliwosci np. w postaci niestawiania sie. Musiałąm go postraszyć, zeby przyszedł i siuę zgodził, nie jestem z tego dumna, ale zadowolona, bo sie udalo

                                    • raohszana Re: Kobito 10.06.12, 20:56
                                      Czyli przeciągał. I wot wsio, cała tajemnica rozwiązana.

                                      Nadal nie łapię idei tego argumentu w przedstawionej sytuacji i dyskusji, ale ok, chciałaś poopowiadać - poopowiadałaś :]
                                      • kora3 Re: Kobito 10.06.12, 21:00
                                        Fajnie sie mówi, jak się tego nie przeszło Raoh ... Naprawde nie zycze nkomu. Najpierw sie gosc nie chciał mi wyniesc, potem zniknąc mi z papierów - teworewtycznbie to bardzo proste, w praktyce, nie sprawdzaj ...
                                        • raohszana Re: Kobito 10.06.12, 21:02
                                          Szczęśliwym trafem lubię uczyć się na cudzych błędach i pewne rzeczy mi nie grożą, ale szczerze dziękuję za troskę :)
                                          Znam przypadki "trudnych" delikwentów, którzy utrudniali życie chcącym się rozwieść współmałżonkom.
                                          • kora3 Re: Kobito 11.06.12, 07:36
                                            raohszana napisał:

                                            > Szczęśliwym trafem lubię uczyć się na cudzych błędach i pewne rzeczy mi nie gro
                                            > żą, ale szczerze dziękuję za troskę :)


                                            Sarkazm zbedny, bo ja naprawde nikomu nie zycze takich perypetii, wiec mój wpis to nie było coś w rodszaju "jeszcze się przekonasz".

                                            Lepiej się o czymś takim nie przekonywać, ani na własnej skórze, ani obserwując błędxy bliskich osób i na nich sie uczyć.
                                            Wszelako bywa tak, zer perwnych rzeczy się w życiu nie przewidzi i tyle.

                                            > Znam przypadki "trudnych" delikwentów, którzy utrudniali życie chcącym się rozw
                                            > ieść współmałżonkom.


                                            No to jesli znasz, to wiesz, że da sie takie coś zrobić, nawet jesli nie zachodzi zaden z 3 przypadków, w których sad ma podstawy odmówic udzielenia rozwodu. Jasne, ze tak czy owak się ten rozwód w takich przypadkach dostanie, ale co się na uzera człowiek, nałązi po sądach, naczeka - to już jego:(
                                            • raohszana Re: Kobito 11.06.12, 09:12
                                              kora3 napisała:

                                              > Sarkazm zbedny, bo ja naprawde nikomu nie zycze takich perypetii, wiec mój wpis
                                              > to nie było coś w rodszaju "jeszcze się przekonasz".
                                              *
                                              Toż gdzie tu sarkazm? Przecież pisam, że szczerze dziękuję za troskę, to miłe jest, że kogoś obchodzi.

                                              > Lepiej się o czymś takim nie przekonywać, ani na własnej skórze, ani obserwując
                                              > błędxy bliskich osób i na nich sie uczyć.
                                              > Wszelako bywa tak, zer perwnych rzeczy się w życiu nie przewidzi i tyle.
                                              > [i]
                                              *
                                              Ale zwykle nie ma tak, że czegoś się nie zobaczy w ogóle. Natomiast przypadku z życia są jakie są, z foruma też różne - można się uczyć :)

                                              > No to jesli znasz, to wiesz, że da sie takie coś zrobić, nawet jesli nie zachod
                                              > zi zaden z 3 przypadków, w których sad ma podstawy odmówic udzielenia rozwodu.
                                              > Jasne, ze tak czy owak się ten rozwód w takich przypadkach dostanie, ale co się
                                              > na uzera człowiek, nałązi po sądach, naczeka - to już jego:(
                                              *
                                              A to już inna kwestia zupełnie - ale to takie samo podejście trochę jak do zdrady - a co mnie druga osoba, zrobię co chcę. I jeden i drugi przypadek uważam za naganny.
                                              • kora3 Re: Kobito 11.06.12, 09:23
                                                raohszana napisał:


                                                > Toż gdzie tu sarkazm? Przecież pisam, że szczerze dziękuję za troskę, to miłe j
                                                > est, że kogoś obchodzi.


                                                A to, Cię xle zrozumiała Rao:)


                                                > Ale zwykle nie ma tak, że czegoś się nie zobaczy w ogóle. Natomiast przypadku z
                                                > życia są jakie są, z foruma też różne - można się uczyć :)


                                                Ano mozna, trzeba, tylko jednym to wychodzi lepiej, innym gorzej. Gdyby to takie proste było, to niektórych bardzo powszechnych błędów np. w relacjach z innymi (szeroko pojetych) ludzie nie powinni popełniać już od pokoleń, a popełniają
                                                >

                                                > *
                                                > A to już inna kwestia zupełnie - ale to takie samo podejście trochę jak do zdra
                                                > dy - a co mnie druga osoba, zrobię co chcę. I jeden i drugi przypadek uważam za
                                                > naganny.


                                                Widzisz, tak to bywa w zyciu, ze nierzadko punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wiem, brzmi banalnie i jak "usprawiedliwianie", ale tak jest.

                                                Mam na mysli to, że w ww. sytuacji kazda ze stron moze mieć poczucie krzywdy, odczucie, ze druga strona ma podejscie "a co mnie druga osoba, zrobię jak chcę" i subiektywnie - obie mają rację.
                                                No bo popatrz tak - choćby to nam się nie wiem jak obu i kazdej z osobna nie podobało, zdarza się, ze ludzie się rozstają. Z róznych przyczyn, nie tylko sławetnej zdrady, ale zwyczajnie bywa, że z kimś sie nie chce już być.
                                                Jesli druga strona ma podobne podejscie w tym momencie, to ok, ale bywa tak, że jedno kocha, drugie - nie. W tej sytuacji - lepiej się jest rozstac, niż udawać, zdradzać itp.
                                                No, ale ten kto kocha (albo ma inne powody dla których nie akceptuje rozstania) nie godzi się na to, nie chce tego. Dla takiej osoby starania drugiej o załozmyh formalne zakończenie zwiazku są takim włąsnie olewaniem uczuć jego, robieniem co sie chce, bo "coi mnie inni".

                                                Z kolei czowiek, który chce sie uwolnić, kiedy mu się utrudnia tak odbiera działąnie utrudniające. Kto ma rację? Oboje? Paradoksalnie - tak
                                                • raohszana Re: Kobito 11.06.12, 09:31
                                                  kora3 napisała:

                                                  > Ano mozna, trzeba, tylko jednym to wychodzi lepiej, innym gorzej. Gdyby to taki
                                                  > e proste było, to niektórych bardzo powszechnych błędów np. w relacjach z innym
                                                  > i (szeroko pojetych) ludzie nie powinni popełniać już od pokoleń, a popełniają
                                                  *
                                                  To fakt, a szkoda, bo można by sobie oszczędzić wielu siniaków.

                                                  > Widzisz, tak to bywa w zyciu, ze nierzadko punkt widzenia zależy od punktu sied
                                                  > zenia. Wiem, brzmi banalnie i jak "usprawiedliwianie", ale tak jest.
                                                  >
                                                  > Mam na mysli to, że w ww. sytuacji kazda ze stron moze mieć poczucie krzywdy, o
                                                  > dczucie, ze druga strona ma podejscie "a co mnie druga osoba, zrobię jak chcę"
                                                  > i subiektywnie - obie mają rację.
                                                  > No bo popatrz tak - choćby to nam się nie wiem jak obu i kazdej z osobna nie po
                                                  > dobało, zdarza się, ze ludzie się rozstają. Z róznych przyczyn, nie tylko sławe
                                                  > tnej zdrady, ale zwyczajnie bywa, że z kimś sie nie chce już być.
                                                  > Jesli druga strona ma podobne podejscie w tym momencie, to ok, ale bywa tak, że
                                                  > jedno kocha, drugie - nie. W tej sytuacji - lepiej się jest rozstac, niż udawa
                                                  > ć, zdradzać itp.
                                                  > No, ale ten kto kocha (albo ma inne powody dla których nie akceptuje rozstania)
                                                  > nie godzi się na to, nie chce tego. Dla takiej osoby starania drugiej o załozm
                                                  > yh formalne zakończenie zwiazku są takim włąsnie olewaniem uczuć jego, robienie
                                                  > m co sie chce, bo "coi mnie inni".
                                                  >
                                                  > Z kolei czowiek, który chce sie uwolnić, kiedy mu się utrudnia tak odbiera dzia
                                                  > łąnie utrudniające. Kto ma rację? Oboje? Paradoksalnie - tak
                                                  *
                                                  Właściwie osobiście uważam, że rację ma osoba niekochająca - bo do miłości się nie zmusi, a ta kochająca musi to, niestety, zaakceptować. Uczucia to specyficzna kwestia, nie da się do nich zmusić i to nie jest już kwestia "Jasio nie przepada za marchewką Małgosia lubi, czy na obiad od czasu do czasu robić marchewkę?". Właśnie problemem w przedstawionej przez Ciebie sytuacji jest to, że nie da się ani zakochać ani odkochać na zawołanie, i obie strony muszą to zaakceptować, ale nie daje to, moim zdaniem, prawa osobie kochającej do męczenia drugiej.
                                                  • kora3 Re: Kobito 11.06.12, 09:47
                                                    niestety tak jest, że tam gdzie w gre wchodza emocje i uczucia - czasem trudno sie człowiek uczy, nawet na swoich błędach :(

                                                    A owszem, nie da się zakochać, czy odkochać na zawołanie, nie mozna zmusić itd. Ale jakbyś posłuchała takiej osoby opuszczanej przez niekochającą, to zupełnie inaczej by ci sprawę przedstawiła: oszukał/oszukała itd. Taki człowiek przecież chce tylko prostej rzeczy - wypełnienia przyrzeczenia. Zakładając, ze para przyrzekała sobie nie tylko wiernośc, ale i trwanie przy sobie, dlaczegóżby złamanie przyrzeczenia o nieopuszczeniu miało być mniej swińskie, niż zła,manie tego o dochowaniu wierności?
                                                  • raohszana Re: Kobito 11.06.12, 09:55
                                                    kora3 napisała:

                                                    > niestety tak jest, że tam gdzie w gre wchodza emocje i uczucia - czasem trudno
                                                    > sie człowiek uczy, nawet na swoich błędach :(

                                                    > A owszem, nie da się zakochać, czy odkochać na zawołanie, nie mozna zmusić itd.
                                                    > Ale jakbyś posłuchała takiej osoby opuszczanej przez niekochającą, to zupełnie
                                                    > inaczej by ci sprawę przedstawiła: oszukał/oszukała itd.
                                                    *
                                                    Ależ ja wiem jak by taka osoba to przedstawiła. Natomiast stan faktyczny, jeśli po prostu się wypaliło to dla mnie żadne "oszukał" i tylko emocje nieopanowane sprawiają, że taka osoba zakochana nie myśli rozumem.

                                                    >Taki człowiek przecie
                                                    > ż chce tylko prostej rzeczy - wypełnienia przyrzeczenia. Zakładając, ze para pr
                                                    > zyrzekała sobie nie tylko wiernośc, ale i trwanie przy sobie, dlaczegóżby złama
                                                    > nie przyrzeczenia o nieopuszczeniu miało być mniej swińskie, niż zła,manie tego
                                                    > o dochowaniu wierności?
                                                    *
                                                    Ale czekaj, włazisz w religię już. Bo w przysiędze cywilnej słowa o nieopuszczaniu nie ma.
                                                    Religia to inna bajka.
                                                  • kora3 a nie, nie 11.06.12, 10:03
                                                    religijnie zabrzmiało - ale nie o przysiegi religijne chodzi.

                                                    W cywilnym przyrzeczeniu n ie ma też nic o wierności - przyrzeka się, ze uczyni wszystko, zeby małzeństwo było zgodne, szczesliwe i trwałe:) I teraz załozmy, że jak to mówiłaś, para umawia sie co do tego, ze wiernośc nie ma dla nich znaczenia - zatem jej brak nie godzi w zgode, szczesliwosc i trwałość :)

                                                    No, ale własnie przyrzeka się, ze sie zrobi wszystko, zeby trwałe było...No i sie nie uda, ale przyrzeczenie było przecie. Zresztą chyba zadna para formalizująca zwiazek, czy nie nie umawia sie tak: no bedziemy z sobą, dopóki coś tam - zwykle zakłądają, ze chcą z sobą byc na zawsze. Potem wychodzi róznie
                                                  • raohszana Re: a nie, nie 11.06.12, 10:10
                                                    Ja myślę, że nie należy rozszerzać za bardzo tego "wszystko" bo dojdzie do absurdu, że np. stalking to też się liczy ;) Poza tym jak ktoś stwierdza - nie kocham, to kończy nam się pole do popisu, bo nie ma zwyczajnie co zrobić.
                                                  • kora3 Re: a nie, nie 11.06.12, 10:27
                                                    sama prawda ....

                                                    A tak na marginesie - dla mnie dosc ewidentne jest, że jak się zdradza, to się nie kocha. Tymczasem znam przynajmniej kilka osób, które deklarowały miłosc do osoby zdradzanej i są/były swiecie przekonane, że kochają. Dla mnie to niedorzeczne.
                                                  • raohszana Re: a nie, nie 11.06.12, 10:38
                                                    Dla mnie też. Już nie chodzi nawet o poliamoryzm, ale zwyczajnie - kocham, dla kochanej osoby wierność ważna=nie zdradzam.
                                                    Idealiści z nas :)
                                                  • kora3 Re: a nie, nie 11.06.12, 10:43
                                                    no na to wygląda ... Mnie mój eksfacet przekonywał, że kocha mnie
                    • raohszana Re: Raoh miła 10.06.12, 19:55
                      Przy okazji - demagogia nie zmienia klasyfikacji czynu. Jeśli dla Twojej koleżanki zdrada to nic niemoralnego - super, God bless her. Ale jeśli dla jej męża jest to niemoralne to jak pogodzić interesy, skoro ona mu obiecała wierność? Jak pogodzić to, że ona złamała obietnicę?
                      • kora3 I tiu dochodzimy do sedna Raoh 11.06.12, 07:46
                        własnie jak pogodzic te interesy. Owszem, w pełni sie z Tobą zgadzam - jak się komuś coś obiecuje, nalezy dotrzymać. Bywa, ze się nie potrafi - to trzeba się jasno okreslić - nie potrafię i nie walić sciemy. Takie mam podejscie i tego się trzymam, jak dotychczas - bez wyjątków.
                        Przyznam też, ze obce mi jest coś takiego, jak seks z kimkolwiek, bez jakiegoś uczucia, zwyczajnie nie za bardzo to rozumiem, nie za bardzo widze sens. Niemniej tu akurat uznaję, ze ludziska rózne są i moje osobiste odczucia w tym zakresie niewiele mają globalnie do rzeczy.

                        Jednakowoż powróce do realnego zycia. A w nim jest tak, ze b. czesto popełnia sie głupstwa i błędy i czasem one mają konsekwencje, a czasem nie, czasem tylko dla nas samych, a czasem dla kupy ludzi, czasem też nie jest prosto wymiksować się ze zwiazku poprzez spakowanie walizek. Wiem, to nie usprawiedliwia i wcale piszac o tym nie mam zamiaru nikogo uspraweiedliwiacv. Pisze po prostu o faktach: nie zawsze da się w 5 minut zakończyć zwiazek, który się wypalił, po prostu.
                        • raohszana Re: I tiu dochodzimy do sedna Raoh 11.06.12, 09:15
                          kora3 napisała:

                          > własnie jak pogodzic te interesy. Owszem, w pełni sie z Tobą zgadzam - jak się
                          > komuś coś obiecuje, nalezy dotrzymać. Bywa, ze się nie potrafi - to trzeba się
                          > jasno okreslić - nie potrafię i nie walić sciemy. Takie mam podejscie i tego si
                          > ę trzymam, jak dotychczas - bez wyjątków.
                          *
                          No właśnie. A tu, podejrzewam, zaszło właśnie to, że się umówili na wierność i ktoś nie dotrzymał.

                          > Przyznam też, ze obce mi jest coś takiego, jak seks z kimkolwiek, bez jakiegoś
                          > uczucia, zwyczajnie nie za bardzo to rozumiem, nie za bardzo widze sens. Niemni
                          > ej tu akurat uznaję, ze ludziska rózne są i moje osobiste odczucia w tym zakres
                          > ie niewiele mają globalnie do rzeczy.
                          *
                          Uczucia to insza inszość i akurat to, moim zdaniem, kompletnie nie ma znaczenia. Znaczenie wg. mnie ma to, na co się umówili. Bo wiesz, jak ktoś lubi seks bez uczucia to co nam do tego? To jest ani dobre ani złe. Tylko trza być uczciwym wobec siebie i drugiej osoby.

                          > Jednakowoż powróce do realnego zycia. A w nim jest tak, ze b. czesto popełnia s
                          > ie głupstwa i błędy i czasem one mają konsekwencje, a czasem nie, czasem tylko
                          > dla nas samych, a czasem dla kupy ludzi, czasem też nie jest prosto wymiksować
                          > się ze zwiazku poprzez spakowanie walizek. Wiem, to nie usprawiedliwia i wcale
                          > piszac o tym nie mam zamiaru nikogo uspraweiedliwiacv. Pisze po prostu o faktac
                          > h: nie zawsze da się w 5 minut zakończyć zwiazek, który się wypalił, po prostu.
                          *
                          Ale chuć swą powściągnąć można do czasu zakończenia spraw. Lub w trakcie zakańczania związku wyjawić, że nie będzie się już wiernym, bo po ptokach i zostały nam tylko formalności.
                          • kora3 Re: I tiu dochodzimy do sedna Raoh 11.06.12, 09:40
                            raohszana napisał:
                            > *
                            > No właśnie. A tu, podejrzewam, zaszło właśnie to, że się umówili na wierność i
                            > ktoś nie dotrzymał.


                            no, na to wychodzi. Tak na serio, to poza nielicznymi wyjątkami ludzie w zwiazakch oczekują od siebie wzajemnie wiernosci i to bez umawiania się ceremonialnie.
                            >
                            > *
                            > Uczucia to insza inszość i akurat to, moim zdaniem, kompletnie nie ma znaczenia
                            > . Znaczenie wg. mnie ma to, na co się umówili. Bo wiesz, jak ktoś lubi seks bez
                            > uczucia to co nam do tego? To jest ani dobre ani złe. Tylko trza być uczciwym
                            > wobec siebie i drugiej osoby.


                            ale ja nie pisałam, ze to dobre, czy złe, tylko, ze mnie osobiscie - obce, co jak wspomniałam nie ma nic do rzeczy
                            >

                            > Ale chuć swą powściągnąć można do czasu zakończenia spraw. Lub w trakcie zakańc
                            > zania związku wyjawić, że nie będzie się już wiernym, bo po ptokach i zostały n
                            > am tylko formalności.


                            Znów przepraszam Rao:), powiało troszkę odrealnieniem. Już, spokojnie, wyjaśniam.

                            Łatwo jest Rao mówić o czyms, co nas nie dotyczy i nie dotyczyło, trudniej to w praktyce wdrożyc. Jasne, jesli masz do czynienia z człowiekiem myslącym podobnie do Ciebie, którym na dodatek nie targają dzikie emocje w tym momencie, to to o czym piszesz, jest w pełni reazlizowalne. Ale nie zawsze masz taką sytuację, albo inaczej - nie kazdy ma własnie taką.

                            Żeby nie było, ze teoretyzuję tym razem ja, wyjaśnie Ci na własnym przykładzie. Zanim udało mi się wykwaterować mojego eksmeza z domu (mojego) minął niemal rok od czasu niedzielenia z nim już sypialni. Faktem jest, że tej sypialni eufemicznie mówiąc nie dzieliłam wówczas z nikim innym takze. Po jego wyprowadzce za to, dośc nieoczekiwanie dla mnie samej :) zwiazałam sie uczuciowo z kimś powaznie.
                            Dla mnie mentalnie nie była to zadna zdrada, bo z mezerm nic mnie nie łączyło już od dawna ani uczuciowo, ani seksualnie. Niemniej w swietle prawa byliśmy nadal małzeństwem i zwiazanie się uczuciowe i inne z kimś byłoby rozpatrywane, jako zdrada. Gdybym powiedziałą wówczas mojemu jeszcze mezowi :"Słuchaj, jestem z kimś, kocham go, a nas już ponad rok nic nie łączy" - to miałabym jak w banku, że wykorzystałby to przeciw mnie w sadzie:)

                            Jakkolwiek mozesz uwazać, ze postapiłam jak swinia, nie uwazałam za rozsadne informować jeszcze meza o moich osobistych sprawach, ba nie przyszłoby mi do głowy tłumaczyć mu się z tego.

                            >
                            • raohszana Re: I tiu dochodzimy do sedna Raoh 11.06.12, 09:52
                              kora3 napisała:

                              > no, na to wychodzi. Tak na serio, to poza nielicznymi wyjątkami ludzie w zwiaza
                              > kch oczekują od siebie wzajemnie wiernosci i to bez umawiania się ceremonialnie
                              > .
                              *
                              Ano właśnie, a to już pewna deklaracja przy okazji.

                              > Znów przepraszam Rao:), powiało troszkę odrealnieniem. Już, spokojnie, wyjaśnia
                              > m.
                              >
                              > Łatwo jest Rao mówić o czyms, co nas nie dotyczy i nie dotyczyło, trudniej to w
                              > praktyce wdrożyc. Jasne, jesli masz do czynienia z człowiekiem myslącym podobn
                              > ie do Ciebie, którym na dodatek nie targają dzikie emocje w tym momencie, to to
                              > o czym piszesz, jest w pełni reazlizowalne. Ale nie zawsze masz taką sytuację,
                              > albo inaczej - nie kazdy ma własnie taką.
                              >
                              > Żeby nie było, ze teoretyzuję tym razem ja, wyjaśnie Ci na własnym przykładzie.
                              > Zanim udało mi się wykwaterować mojego eksmeza z domu (mojego) minął niemal ro
                              > k od czasu niedzielenia z nim już sypialni. Faktem jest, że tej sypialni eufemi
                              > cznie mówiąc nie dzieliłam wówczas z nikim innym takze. Po jego wyprowadzce za
                              > to, dośc nieoczekiwanie dla mnie samej :) zwiazałam sie uczuciowo z kimś powazn
                              > ie.
                              > Dla mnie mentalnie nie była to zadna zdrada, bo z mezerm nic mnie nie łączyło j
                              > uż od dawna ani uczuciowo, ani seksualnie. Niemniej w swietle prawa byliśmy nad
                              > al małzeństwem i zwiazanie się uczuciowe i inne z kimś byłoby rozpatrywane, jak
                              > o zdrada. Gdybym powiedziałą wówczas mojemu jeszcze mezowi :"Słuchaj, jestem z
                              > kimś, kocham go, a nas już ponad rok nic nie łączy" - to miałabym jak w banku,
                              > że wykorzystałby to przeciw mnie w sadzie:)
                              >
                              > Jakkolwiek mozesz uwazać, ze postapiłam jak swinia, nie uwazałam za rozsadne in
                              > formować jeszcze meza o moich osobistych sprawach, ba nie przyszłoby mi do głow
                              > y tłumaczyć mu się z tego.
                              *
                              To trochę inna sytuacja, bo pozew rozwodowy z separacją daje ten sygnał o jakim mówię - nic nas nie łączy, to tylko formalności i czekamy na wyrok prawny, "nas" już nie ma. Natomiast robienie na boku w związku lub bez deklaracji "ja już nie chcę z Tobą" to jest świństwo.
                              • kora3 No widze, ze masz podobne postrzeganie 11.06.12, 09:58
                                tematu, jak ja. Ale zdaj sobie sprawe, że niektórzy ludzie nie przyjmują do wiadomości nawet tak jawnej deklaracji, jak pozew.
                                Mój eksmąz jest katolikiem i guzik go obchodziło, ze podałam go o rozwód. Ponformował mnie, ze on rozwodów nie uznaje i nie zgodzi się i finał. Podczas procesu swteierdzania niewaznosci małżeństwa twierdził, a proces rozpoczał się 4 lata po rozwodzie, że on mi zdrade wybacza:)
                                • raohszana Re: No widze, ze masz podobne postrzeganie 11.06.12, 10:01
                                  kora3 napisała:

                                  > tematu, jak ja. Ale zdaj sobie sprawe, że niektórzy ludzie nie przyjmują do wia
                                  > domości nawet tak jawnej deklaracji, jak pozew.
                                  *
                                  Ale to, że ktoś nie przyjmie to nie znaczy, że nie dostał info. Jak mówię, że deszcz pada, a ktoś tego nie przyjmie to faktu, że deszcz pada, nie zmieni :) Mi cały czas chodzi o tę pewną szczerość, danie sygnału, że już nie, że zmieniło się i jest tak i tak. A co druga osoba zrobi z faktami - to już przecież nie zależy od nas.

                                  > Mój eksmąz jest katolikiem i guzik go obchodziło, ze podałam go o rozwód. Ponfo
                                  > rmował mnie, ze on rozwodów nie uznaje i nie zgodzi się i finał. Podczas proces
                                  > u swteierdzania niewaznosci małżeństwa twierdził, a proces rozpoczał się 4 lata
                                  > po rozwodzie, że on mi zdrade wybacza:)
                                  *
                                  To już jego hocki-klocki i insze takie, przecież na jego wymysły wpływu nie masz :)
                                  • kora3 Re: No widze, ze masz podobne postrzeganie 11.06.12, 10:09
                                    no w sumie racja :) jesli chodzi o taki przypadek...

                                    Ale taki zostawmy - zakończenie współzycia z kimś, separacja, pozew, to jest jasna sytuacja i jesli ktoś z powodów ideolo mówi tu o zdradzie, to już jego problem.

                                    Mówimy o zdradzie w tym sensie, ze sie zwiazku nie kończy, a sypia z kimś innym. I dobra - zgadzam się w pełni z Tobą, ze to jest nieuczciwe.
                                    Tylko znów - teoria teorią, a zycie zyciem.

                                    Jak pisałam - łatwo jest spakować walizki swoje, albo czyjes, gdy nie ma sie zobowiazań np. w postaci dzieci.
                                    • raohszana Re: No widze, ze masz podobne postrzeganie 11.06.12, 10:12
                                      Zasłanianie się dziećmi to zła opcja, bo się tylko im krzywdę robi udając zgodność.
                                      Uważam, że w sytuacji szerszych zobowiązań należy przedyskutować sprawę i coś postanowić, bo udawanie, że wszystko jest ok to zwyczajnie bez sensu i wyjdzie.
                                      • kora3 Re: No widze, ze masz podobne postrzeganie 11.06.12, 10:18
                                        też tak uwazam poniekąd
                                    • six_a Re: No widze, ze masz podobne postrzeganie 11.06.12, 10:19
                                      korcia, jeśli chcesz oddzielać teorię od życia, to zastanów się, czy ten mąż koleżanki też sobie powie beztrosko "raz się żyje"
                                      a jeśli nie powie, to nie wychwalaj tak tej tolerancji dla zdradzających, złodziei czy kogo tam jeszcze, bo czytać się tych farmazonów nie daje. po sprowadzeniu Cię do konkretu i tak się okazuje, że sama aktualnie nie zdradzasz i nie zamierzasz, to jakie Ty smutne życie masz? gdzie Twoje raz się żyje?

                                      i niech jej ktoś to przekaże, bo ja zdajęsie wygaszona jestem:)
                                      • josef_to_ja six_a wyjątkowo się z Tobą zgadzam :) 11.06.12, 12:22
                                        Mimo, że dla mnie jesteś zazwyczaj trollem co rozwala tematy ;)
              • sabrilla Re: Raoh miła 10.06.12, 19:34
                Poradź to wszystkim facetom, którzy zdradzają swe żony. Zaraz po epitetach i w ogóle agrumentach ad personam wyjaśnią Ci, że taka zdrada to nie zdrada, a przyznanie się to żart jakiś. Więc kobiety się uczą...
                • raohszana Re: Raoh miła 10.06.12, 19:41
                  Toteż mówię dokładnie to samo facetom, jak się jakiś trafi.
                  To, że ludzie kradną to nie znaczy, że ja też muszę. Zwyczajnie lubię szczerość i uważam za ważną.
                  • sabrilla Re: Raoh miła 10.06.12, 19:59
                    To jasne. Widziałam dzisiaj na FM kilka tak cynicznych postów na temat zdradzania żon, ze opadła mi szczęka. Aż mi przyszło do głowy, żeby założyć portal tylko dla kobiet o klasycznych manewrach (vide wątek o powrocie exa) i zdradach facetów :-) Co prawda jak widać pań też to dotyczy...
                    • raohszana Re: Raoh miła 10.06.12, 20:01
                      Taki portal byłby dobry, ale podejrzewam, że ludzie mogliby wcale nie wierzyć, że ich misio/misia, że nie, on/ona na pewno nie...
                      Bardzo szkoda, że ludzie mówią "nikt nie jest doskonały" i robią znowu złe rzeczy, miast spróbować dążyć do doskonałości :/
                      • simply_z Re: Raoh miła 10.06.12, 21:16
                        Wow rao ,a myslalam ,że jest cyniczna..
                        • raohszana Re: Raoh miła 10.06.12, 21:20
                          Ja cynikiem jestem, ale czasem i ja do rzeczy gadam ;)
                          • simply_z Re: Raoh miła 10.06.12, 21:30
                            cynikiem-idealistą;)
                            strzelam komplementami jak Józek
                            • raohszana Re: Raoh miła 10.06.12, 21:32
                              simply_z napisała:

                              > cynikiem-idealistą;)
                              *
                              Wychodzi, że trochę tak :D

                              > strzelam komplementami jak Józek
                              *
                              Albo i lepiej ;)
                          • sabrilla To co? 10.06.12, 21:30
                            Może znajdą się chętne do wspóltworzenia takiego portalu o "męskich strategiach"? Ja biorę na siebie stronę techniczną, kto chętny do pisania?
                            Na głownej niestety tego nie wrzucę, bo mi zaraz czujny admin wywali.
                            • raohszana Re: To co? 10.06.12, 21:33
                              A jak się portal będzie zwał? "Męskie ściemy"? :)
                              • kora3 moze ładnie :) 10.06.12, 21:36
                                meska rzecz :) Faceci sa tak bardzo nieskoplikowani :)
                                • sabrilla Re: moze ładnie :) 10.06.12, 21:50
                                  O, to fajna nazwa :-)
                                  O rany, gdyby taki pomysł rzucić jako osobny wątek i założyć, że admin znużon po weekendzie nie zauważy-idziecie o zakład, że faceci dostaliby wścieku?
                                  • kora3 Re: moze ładnie :) 10.06.12, 21:59
                                    lata mi to., ale popisac mozemy :)
                  • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 09:37
                    raohszana napisał:

                    > Zwyczajnie lubię szczerość i uważam za ważną.

                    Z ciekawości zapytam, w jaki sposób realizujesz tę zasadę w życiu. Czy to oznacza, że zawsze mówisz partnerowi i innym ludziom szczerze to, co myślisz?
                    • raohszana Re: Raoh miła 11.06.12, 09:46
                      stokrotka_a napisała:

                      > Z ciekawości zapytam, w jaki sposób realizujesz tę zasadę w życiu. Czy to oznac
                      > za, że zawsze mówisz partnerowi i innym ludziom szczerze to, co myślisz?
                      *
                      Zawsze to nie, bo trzeba by gadać nieustannie i napadać ludzi jeśli tylko pojawiłaby się opinia np. na ich temat ;), ale jak pytają lub uważam, że moje zdanie powinno się w temacie pojawić i jeszcze jakieś zdanie mam na ten temat, to tak.
                      • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 09:54
                        raohszana napisał:

                        > Zawsze to nie, bo trzeba by gadać nieustannie i napadać ludzi jeśli tylko pojaw
                        > iłaby się opinia np. na ich temat ;), ale jak pytają lub uważam, że moje zdanie
                        > powinno się w temacie pojawić i jeszcze jakieś zdanie mam na ten temat, to tak.

                        Wygląda na to, że jesteś nieszczera, bo nie cała prawdę mówisz. ;-)

                        A jeśli pytają lub uważasz, że twoje zdanie powinno się w temacie pojawić, to zawsze mówisz to, co myślisz niezależnie od konsekwencji dla rozmówcy i ewentualnie innych osób "dotkniętych" szczerą prawdą?
                        • raohszana Re: Raoh miła 11.06.12, 09:58
                          stokrotka_a napisała:

                          > Wygląda na to, że jesteś nieszczera, bo nie cała prawdę mówisz. ;-)
                          *
                          Prawdę mówię całą, ale nie zawsze mówię o wszystkim co myślę. Zwyczajnie się nie da na okrągło gadać i wszystkich informować o tym, co ich niekoniecznie interesuje - np. pani idąca obok ma zapewne w nosie moją opinię na temat jej spódnicy :P

                          > A jeśli pytają lub uważasz, że twoje zdanie powinno się w temacie pojawić, to z
                          > awsze mówisz to, co myślisz niezależnie od konsekwencji dla rozmówcy i ewentual
                          > nie innych osób "dotkniętych" szczerą prawdą?
                          *
                          Ale jakich konsekwencji na ten przykład?
                          • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 10:18
                            raohszana napisał:

                            > Prawdę mówię całą, ale nie zawsze mówię o wszystkim co myślę. Zwyczajnie się ni
                            > e da na okrągło gadać i wszystkich informować o tym, co ich niekoniecznie inter
                            > esuje - np. pani idąca obok ma zapewne w nosie moją opinię na temat jej spódnic
                            > y :P

                            Tylko ci się wydaje, że mówisz całą prawdę. ;-) I nie chodzi oczywiście o mówienie prawdy postronnej pani na ulicy..

                            > Ale jakich konsekwencji na ten przykład?

                            Po co ci przykład? Zapytałam, czy mówisz szczerą prawdę niezależnie od konsekswencji. A konsekwencją może być np. zły humor osoby dotkniętej prawdą albo jej śmierć i wiele innych skutków powmiędzy tymi dwoma przykładami.
                            • raohszana Re: Raoh miła 11.06.12, 10:25
                              stokrotka_a napisała:

                              > Tylko ci się wydaje, że mówisz całą prawdę. ;-) I nie chodzi oczywiście o mówie
                              > nie prawdy postronnej pani na ulicy..
                              *
                              Aha, no jak wiesz lepiej to co ja się będę?

                              > Po co ci przykład? Zapytałam, czy mówisz szczerą prawdę niezależnie od konseksw
                              > encji. A konsekwencją może być np. zły humor osoby dotkniętej prawdą albo jej ś
                              > mierć i wiele innych skutków powmiędzy tymi dwoma przykładami.
                              *
                              Po to mi przykład, że o niego proszę.
                              Yep, mówię niezależnie od konsekwencji. Ludziska jakoś nawykli i nie umierają mimo wszystko.
                              • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 10:35
                                raohszana napisał:

                                > Aha, no jak wiesz lepiej to co ja się będę?

                                Wiem, że uważasz, że mówisz całą prawdę (czyli wszystko, co myślisz), ale to tylko subiektywne złudzenie. ;-)

                                > Po to mi przykład, że o niego proszę.
                                > Yep, mówię niezależnie od konsekwencji. Ludziska jakoś nawykli i nie umierają m
                                > imo wszystko.

                                A gdybyś wiedziała, że ktoś umrze w wyniku powiedzenia przez ciebie całej prawdy, to nadal powiedziałabyś zapytana?
                                • raohszana Re: Raoh miła 11.06.12, 10:44
                                  stokrotka_a napisała:

                                  > Wiem, że uważasz, że mówisz całą prawdę (czyli wszystko, co myślisz), ale to ty
                                  > lko subiektywne złudzenie. ;-)
                                  *
                                  Jak wyżej - jak wiesz lepiej, to co ja się będę?

                                  > A gdybyś wiedziała, że ktoś umrze w wyniku powiedzenia przez ciebie całej prawd
                                  > y, to nadal powiedziałabyś zapytana?
                                  *
                                  Być może nie - wyższa konieczność jednak, jeśli mam wydać np. Chińczyka, który dostałby czapę za napisanie czegoś w necie, jednakowoż preferuję nie powiedzieć nic niż kłamać. Natomiast np. mordercę dzieci wydam bez wahania.
                                  • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 10:54
                                    raohszana napisał:

                                    > Jak wyżej - jak wiesz lepiej, to co ja się będę?

                                    Wiem, że każdy ma złudzenia i nie ma ludzi, którzy zawsze i niezależnie od konsekwencji mówią całą prawdę. Tzn. wiedziałam, aż do dziś. ;-) Okazuje się jednak, że jesteś ideałem również w tej dziedzinie, więc niniejszym weryfikuję swoją wiedzę. ;-)

                                    > Być może nie - wyższa konieczność jednak, jeśli mam wydać np. Chińczyka, który
                                    > dostałby czapę za napisanie czegoś w necie, jednakowoż preferuję nie powiedzieć
                                    > nic niż kłamać. Natomiast np. mordercę dzieci wydam bez wahania.

                                    Gdybyś w pierwszej sytuacji została zapytana i nie odpowiedziała zgodnie ze swoją wiedzą, to nie powiedziałabyś całej prawdy. Okazuje się jednak, że nie zawsze powiedziałabyś całą prawdę. ;-) Ale idźmy dalej - czy skłamałabyś, gdyby od twojej odpowiedzi zależało życie np. muzułmanina ściganego za obrazę Allacha?
                                    • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 10:56
                                      Co za bluźnierstwo! Allaha powinno być!
                                    • raohszana Re: Raoh miła 11.06.12, 10:59
                                      stokrotka_a napisała:

                                      > Wiem, że każdy ma złudzenia i nie ma ludzi, którzy zawsze i niezależnie od kons
                                      > ekwencji mówią całą prawdę. Tzn. wiedziałam, aż do dziś. ;-) Okazuje się jednak
                                      > , że jesteś ideałem również w tej dziedzinie, więc niniejszym weryfikuję swoją
                                      > wiedzę. ;-)
                                      *
                                      Jak wyżej - jak wiesz lepiej to co ja się będę?

                                      > Gdybyś w pierwszej sytuacji została zapytana i nie odpowiedziała zgodnie ze swo
                                      > ją wiedzą, to nie powiedziałabyś całej prawdy. Okazuje się jednak, że nie zawsz
                                      > e powiedziałabyś całą prawdę. ;-) Ale idźmy dalej - czy skłamałabyś, gdyby od t
                                      > wojej odpowiedzi zależało życie np. muzułmanina ściganego za obrazę Allacha?
                                      *
                                      Pewno w stanach wyższej konieczności nie, natomiast szczęśliwie się nie zdarzają, rzadsze nawet niż kontratypy.
                                      W przytoczonej sytuacji - nie odpowiem Ci na to, bo to sytuacja tak z rzyci wzięta, o której bladego pojęcia nie mam i nie sądzę żeby cokolwiek dało się wtedy powiedzieć, bo nie będę mieć nic do powiedzenia.
                                      • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 11:09
                                        raohszana napisał:

                                        > Jak wyżej - jak wiesz lepiej to co ja się będę?

                                        Przecież napisałam, że wiedziałam, ale już zweryfikowałam swoją wiedzę. ;-) Od dziś wiem, że nie miałam racji i że ty nie tylko nigdy się nie usprawiedliwiasz, ale zawsze mówisz całą prawdę niezależnie od konsekwencji. Jesteś chodzącym ideałem! ;-)

                                        > Pewno w stanach wyższej konieczności nie, natomiast szczęśliwie się nie zdarzaj
                                        > ą, rzadsze nawet niż kontratypy.
                                        > W przytoczonej sytuacji - nie odpowiem Ci na to, bo to sytuacja tak z rzyci wzi
                                        > ęta, o której bladego pojęcia nie mam i nie sądzę żeby cokolwiek dało się wtedy
                                        > powiedzieć, bo nie będę mieć nic do powiedzenia.

                                        To oczywiste, że sytuacja jest czysto teoretyczna i mało prawdopodobna, ale ty przecież stwierdziłaś, że mówisz całą prawdę niezależnie od konsekwencji. Można więc założyć sytuację, w której posiadałabyś wiedzę na wagę życia i śmierci. W czasie II wojny światowej podobne ekstremalne sytuacje nie były rzadkością i ludzie musieli wybierać całą prawdę lub kłamstwo. Pyatam cię więc, czy skłamałabyś, żeby uratować komuś życie.
                                        • raohszana Re: Raoh miła 11.06.12, 11:40
                                          stokrotka_a napisała:

                                          > Przecież napisałam, że wiedziałam, ale już zweryfikowałam swoją wiedzę. ;-) Od
                                          > dziś wiem, że nie miałam racji i że ty nie tylko nigdy się nie usprawiedliwiasz
                                          > , ale zawsze mówisz całą prawdę niezależnie od konsekwencji. Jesteś chodzącym i
                                          > deałem! ;-)
                                          *
                                          Jak wyżej - skoro Ty wiesz lepiej to co ja się będę?

                                          > To oczywiste, że sytuacja jest czysto teoretyczna i mało prawdopodobna, ale ty
                                          > przecież stwierdziłaś, że mówisz całą prawdę niezależnie od konsekwencji. Można
                                          > więc założyć sytuację, w której posiadałabyś wiedzę na wagę życia i śmierci. W
                                          > czasie II wojny światowej podobne ekstremalne sytuacje nie były rzadkością i l
                                          > udzie musieli wybierać całą prawdę lub kłamstwo. Pyatam cię więc, czy skłamałab
                                          > yś, żeby uratować komuś życie.
                                          *
                                          Ano mówię prawdę, jednakowoż nigdzie nie twierdzę, że zawsze. Tak, przepraszam, bawi mnie ta dyskusja i to jedno podpuszczenie Cię.
                                          W sytuacji wyższej konieczności - tak, prawda ma w tym wypadku mniejszą wartość niż ludzkie życie. Ale ponieważ takie sytuacje się nie zdarzyły - to nadal mówię prawdę lub nie mówię nic i stwierdzenie to jest prawdziwe. Kochamy logikę :]
                                          • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 11:55
                                            raohszana napisał:

                                            > Jak wyżej - skoro Ty wiesz lepiej to co ja się będę?

                                            No przecież po raz kolejny przyznałam się do błędu, a ty nadal tę samą płytę odtwarzasz. ;-) Jesteś po prostu chodzącym ideałem, a ja pełna podziwu dla ciebie! :-)

                                            > Ano mówię prawdę, jednakowoż nigdzie nie twierdzę, że zawsze. Tak, przepraszam,
                                            > bawi mnie ta dyskusja i to jedno podpuszczenie Cię.

                                            To prawda, nie używasz słowa "zawsze", ale stwierdzasz, że "Yep, mówię niezależnie od konsekwencji." (chodzi o szczerą prawdę). Nie użyłaś to żadnego kwantyfikatora czasowego, więc twoje stwierdzenie nie dopuszcza żadnych wyjątków. Z twoich słów wynika, że mówisz szczerą prawdę w każdej sytuacji i zawsze kiedy coś wychodzi z twoich ust lub spod "pióra".

                                            > W sytuacji wyższej konieczności - tak, prawda ma w tym wypadku mniejszą wartość
                                            > niż ludzkie życie. Ale ponieważ takie sytuacje się nie zdarzyły - to nadal mów
                                            > ię prawdę lub nie mówię nic i stwierdzenie to jest prawdziwe. Kochamy logikę :]

                                            To stwierdzenie być może jest prawdziwe, ale nie ma takiej metody, która pozwoliłaby tej prawdziwości dowieść. A zatem jest to jedynia twoja opinia. ;-)
                                            • raohszana Re: Raoh miła 11.06.12, 12:08
                                              stokrotka_a napisała:

                                              > No przecież po raz kolejny przyznałam się do błędu, a ty nadal tę samą płytę od
                                              > twarzasz. ;-) Jesteś po prostu chodzącym ideałem, a ja pełna podziwu dla ciebie
                                              > ! :-)
                                              *
                                              Jak wiesz lepiej - to co ja się będę?

                                              > To prawda, nie używasz słowa "zawsze", ale stwierdzasz, że "Yep, mówię niezależ
                                              > nie od konsekwencji." (chodzi o szczerą prawdę). Nie użyłaś to żadnego kwantyfi
                                              > katora czasowego, więc twoje stwierdzenie nie dopuszcza żadnych wyjątków. Z two
                                              > ich słów wynika, że mówisz szczerą prawdę w każdej sytuacji i zawsze kiedy coś
                                              > wychodzi z twoich ust lub spod "pióra".
                                              *
                                              Dopuszcza. Mówię, czyli w sytuacjach w jakich bywam. Mówię oznacza stwierdzenie, że czynię tak teraz i do tej pory, jeśli już się chcesz bawić w wykładnię moich słów.
                                              Bo tak jest. Czy jednak będzie dalej? Jeśli znajdę się w sytuacji wyższej konieczności - być może nie.

                                              > To stwierdzenie być może jest prawdziwe, ale nie ma takiej metody, która pozwol
                                              > iłaby tej prawdziwości dowieść. A zatem jest to jedynia twoja opinia. ;-)
                                              *
                                              Nie ma też metody, która dowodzi, że tak nie jest. Więc mamy dwie opinie i wszyscy są z tym niepomiernie szczęśliwi, a niektórzy logiki nie kochają i o.

                                              Kurczę, aż tak lubisz gadać o moich opiniach?
                                              • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 12:19
                                                raohszana napisał:

                                                > Jak wiesz lepiej - to co ja się będę?

                                                Ja wiem tylko tyle, ile ty napisałaś. Biorę twoje słowa za prawdę i uważam cię za ideał. ;-)

                                                > Dopuszcza. Mówię, czyli w sytuacjach w jakich bywam. Mówię oznacza stwierdzenie
                                                > , że czynię tak teraz i do tej pory, jeśli już się chcesz bawić w wykładnię moich słów.
                                                > Bo tak jest. Czy jednak będzie dalej? Jeśli znajdę się w sytuacji wyższej konie
                                                > czności - być może nie.

                                                OK, ograniczmy się do takiej interpretacji. Oznacza to, że w ciągu swojego dotychczasowego życia zawsze mówiłaś szczerą prawdę. Niewątpliwie jesteś ideałem. ;-)

                                                > Nie ma też metody, która dowodzi, że tak nie jest. Więc mamy dwie opinie i wszy
                                                > scy są z tym niepomiernie szczęśliwi, a niektórzy logiki nie kochają i o.

                                                Zgadza się, mamy dwie opinie i żadnej z nich nie można obalić ani udowodnić za pomocą logiki.

                                                Niektórzy mylą własne sposób rozumowania z logiką. ;-)
                                                • raohszana Re: Raoh miła 11.06.12, 12:30
                                                  stokrotka_a napisała:

                                                  > Ja wiem tylko tyle, ile ty napisałaś. Biorę twoje słowa za prawdę i uważam cię
                                                  > za ideał. ;-)
                                                  *
                                                  Jak wiesz lepiej - to co ja się będę?
                                                  Jeszcze Ci się nie znudziło?

                                                  > OK, ograniczmy się do takiej interpretacji. Oznacza to, że w ciągu swojego doty
                                                  > chczasowego życia zawsze mówiłaś szczerą prawdę. Niewątpliwie jesteś ideałem. ;
                                                  > -)
                                                  *
                                                  Definitywnie jeszcze Ci się nie znudziło.

                                                  > Zgadza się, mamy dwie opinie i żadnej z nich nie można obalić ani udowodnić za
                                                  > pomocą logiki.
                                                  *
                                                  Przecież ja o logice i prawdziwości logicznej stwierdzenia, a stwierdzenie się da, całkiem prosto, sprawdzić :]

                                                  > Niektórzy mylą własne sposób rozumowania z logiką. ;-)
                                                  *
                                                  Niektórzy nie zrozumieli. I nie kochają logiki.
                                                  • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 14:27
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Jak wiesz lepiej - to co ja się będę?
                                                    > Jeszcze Ci się nie znudziło?

                                                    Wiesz, niecodziennie spotyka się idealnych ludzi. To jak trafienie 6 w totka, a wygranymi w totka chyba nie można się znudzić. ;-)
                                                    >
                                                    > Definitywnie jeszcze Ci się nie znudziło.

                                                    Jak wyżej. ;-)

                                                    > Przecież ja o logice i prawdziwości logicznej stwierdzenia, a stwierdzenie się
                                                    > da, całkiem prosto, sprawdzić :]

                                                    Stwierdzenie oparte jest być może na fałszywym założeniu, więc najpierw sprawdź założenie, a potem będziemy stosować logikę. ;-)

                                                    > Niektórzy nie zrozumieli. I nie kochają logiki.

                                                    Masz rację, niektórzy nie kochają logiki, ale kochają swoje idealne cechy. ;-D
                                                  • raohszana Re: Raoh miła 11.06.12, 14:59
                                                    stokrotka_a napisała:

                                                    > Stwierdzenie oparte jest być może na fałszywym założeniu, więc najpierw sprawdź
                                                    > założenie, a potem będziemy stosować logikę. ;-)
                                                    *
                                                    A co ma do rzeczy na czym oparte założenie? Akurat w pewnym przypadku fałsz daje prawdę :)

                                                    > Masz rację, niektórzy nie kochają logiki, ale kochają swoje idealne cechy. ;-D
                                                    *
                                                    Bardzo to miło, że się kochasz, ale mnie to nie interesuje. Tak samo jak nie interesuje mnie Twoja opinia na mój temat.
                                                  • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 15:19
                                                    raohszana napisał:

                                                    > A co ma do rzeczy na czym oparte założenie? Akurat w pewnym przypadku fałsz daj
                                                    > e prawdę :)

                                                    Masz rację, jeśli w zdaniu warunkowym założenie to fałsz, a teza jest prawdziwa, to całe zdanie jest prawdziwe. Jest jednak pewne małe ale - twoje stwierdzenie nie ma charakteru zdania warunkowego, do którego można zastosować logiczną zasadę zdania warunkowego. ;-)

                                                    Przypomnę, co napisałaś: "Ano mówię prawdę, jednakowoż nigdzie nie twierdzę, że zawsze. Tak, przepraszam, bawi mnie ta dyskusja i to jedno podpuszczenie Cię.
                                                    W sytuacji wyższej konieczności - tak, prawda ma w tym wypadku mniejszą wartość niż ludzkie życie. Ale ponieważ takie sytuacje się nie zdarzyły - to nadal mówię prawdę lub nie mówię nic i stwierdzenie to jest prawdziwe. Kochamy logikę :]"

                                                    Krótko mówiąc, prawdziwość swojego stwierdzenia opierasz na własnej opinii o swojej prawdomówności. Chyba zdajesz sobie sprawę, że w tym nie ma logiki w sensie naukowym, tylko dobre mniemanie o sobie samej. ;-)

                                                    > Bardzo to miło, że się kochasz, ale mnie to nie interesuje. Tak samo jak nie in
                                                    > teresuje mnie Twoja opinia na mój temat.

                                                    To nie ja twierdzę, że jestem ideałem. ;-)
                                                  • raohszana Re: Raoh miła 11.06.12, 15:28
                                                    stokrotka_a napisała:

                                                    No dobra, śmisznie było, ale mi się znudziło. Któreś prawo o czymś mówi i trzeba to zastosować do właściwego stwierdzenia, zawierającego elementy takie jak spójniki i zdania. Reszta ich zwyczajnie nie ma.

                                                    > To nie ja twierdzę, że jestem ideałem. ;-)
                                                    *
                                                    Ty twierdzisz, że ja jestem ideałem. Nie interesuje mnie Twoja opinia na mój temat. Daruj sobie, bo to się zrobiło nudne już w tamtym wątku. Być może Ciebie to bawi, ale mnie przestało. Nie, nie dam się sprowokować do argumentów ad personam w stosunku do Ciebie.
                                                  • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 15:35
                                                    raohszana napisał:

                                                    > No dobra, śmisznie było, ale mi się znudziło. Któreś prawo o czymś mówi i trzeb
                                                    > a to zastosować do właściwego stwierdzenia, zawierającego elementy takie jak sp
                                                    > ójniki i zdania. Reszta ich zwyczajnie nie ma.

                                                    Trzeba, trzeba, ale żeby to prawo zastosować, to trzeba mieć to właściwe zdanie z odpowiednimo spónikami. ;-)

                                                    > Ty twierdzisz, że ja jestem ideałem. Nie interesuje mnie Twoja opinia na mój te
                                                    > mat. Daruj sobie, bo to się zrobiło nudne już w tamtym wątku. Być może Ciebie t
                                                    > o bawi, ale mnie przestało. Nie, nie dam się sprowokować do argumentów ad perso
                                                    > nam w stosunku do Ciebie.

                                                    Ja tylko nazywam to, co ty piszesz o sobie. ;-) A co do ulegania prowokacji, to myślę, że ciężko byłoby ci w odpowiedzi napisać, że je jestem w jakimś zakresie idealna, bo ja nic takiego o sobie nie napisałam. ;-D
                                                  • raohszana Re: Raoh miła 11.06.12, 15:40
                                                    stokrotka_a napisała:

                                                    > Trzeba, trzeba, ale żeby to prawo zastosować, to trzeba mieć to właściwe zdanie
                                                    > z odpowiednimo spónikami. ;-)
                                                    *
                                                    Jest. Całe jedno.

                                                    > Ja tylko nazywam to, co ty piszesz o sobie. ;-)
                                                    *
                                                    Nie interesuje mnie Twoje nazywanie tego co ja piszę.

                                                    >A co do ulegania prowokacji, to
                                                    > myślę, że ciężko byłoby ci w odpowiedzi napisać, że je jestem w jakimś zakresi
                                                    > e idealna, bo ja nic takiego o sobie nie napisałam. ;-D
                                                    *
                                                    Nie zrozumiałaś. Argument ad personam może przybierać różną formę.
                                                  • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 15:49
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Jest. Całe jedno.

                                                    Zacytuj. ;-)

                                                    > Nie interesuje mnie Twoje nazywanie tego co ja piszę.

                                                    A czy ja gdzieś napisałam, że ciebie powinno to interesować? ;-)

                                                    > Nie zrozumiałaś. Argument ad personam może przybierać różną formę.

                                                    Może, ale założyłam, że sprowokowana odpłaciłabyś mi pięknym za nadobne, czyż nie? ;-)
                                                  • raohszana Re: Raoh miła 11.06.12, 16:00
                                                    stokrotka_a napisała:

                                                    > Zacytuj. ;-)
                                                    *
                                                    Nie. W tym cała frajda - ja wiem gdzie to jest :]

                                                    > A czy ja gdzieś napisałam, że ciebie powinno to interesować? ;-)
                                                    *
                                                    A czy ja gdzieś piszę, że napisałaś, że powinno mnie to interesować? Powstrzymaj się, proszę, od nazywania, zachwycania czy tam czegokolwiek na mój temat i trzymaj się proszę dyskusji forumowych, a nie zaczynaj o mnie. Jeśli jesteś tak ciekawa mojej osoby, że koniecznie chcesz wypytywać, zachwycać się i rozkładać moje kodeksy moralne na czynniki pierwsze - zapraszam na priv.

                                                    > Może, ale założyłam, że sprowokowana odpłaciłabyś mi pięknym za nadobne, czyż n
                                                    > ie? ;-)
                                                    *
                                                    Nie zakładaj, z łaski swojej, niczego na mój temat ani na temat mojego postępowania. Nie doszukuj się rzeczy, których nie ma w tekście pisanym, wykładnia językowa, interpretacja dosłowna. Dziękuję.
                                                  • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 16:18
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Nie. W tym cała frajda - ja wiem gdzie to jest :]

                                                    Ja wiem, że ty wiesz, ale ja nie wiem. Mogłabyś się podzielić swoją wiedzą. ;-)


                                                    > A czy ja gdzieś piszę, że napisałaś, że powinno mnie to interesować?

                                                    A czy ja gdzieś napisałam, że ty coś takiego napisałaś? Ja tylko zadałam pytanie. ;-D

                                                    > Powstrzyma
                                                    > j się, proszę, od nazywania, zachwycania czy tam czegokolwiek na mój temat i tr
                                                    > zymaj się proszę dyskusji forumowych, a nie zaczynaj o mnie. Jeśli jesteś tak c
                                                    > iekawa mojej osoby, że koniecznie chcesz wypytywać, zachwycać się i rozkładać m
                                                    > oje kodeksy moralne na czynniki pierwsze - zapraszam na priv.

                                                    Wybacz, ale to ty sama przedstawiasz się w tak idealnym świetle na forum publiczny, że trudno przejść obok tego obojętnie. ;-) Gdybyś swoje zalety wychwalała na privie, to ja nie odnosiłabym się do nich tu na forum. ;-)

                                                    > Nie zakładaj, z łaski swojej, niczego na mój temat ani na temat mojego postępow
                                                    > ania. Nie doszukuj się rzeczy, których nie ma w tekście pisanym, wykładnia języ
                                                    > kowa, interpretacja dosłowna. Dziękuję.

                                                    Wybacz, ale czynienie założeń w obliczu braku "dowodów" jest rzeczą normalną i nieuchronną. Nie chciałam, by moje założenie w stosunku do ciebie miało charakter negatywny, ponieważ kolidowałoby to z tym idealnym obrazem, który niechcący "namalowałaś". ;-)
                                                  • raohszana Re: Raoh miła 11.06.12, 16:39
                                                    stokrotka_a napisała:

                                                    > Ja wiem, że ty wiesz, ale ja nie wiem. Mogłabyś się podzielić swoją wiedzą. ;-)
                                                    *
                                                    Może.

                                                    > A czy ja gdzieś napisałam, że ty coś takiego napisałaś? Ja tylko zadałam pytani
                                                    > e. ;-D
                                                    *
                                                    Tak samo zapytuję i ja.

                                                    > Wybacz, ale to ty sama przedstawiasz się w tak idealnym świetle na forum public
                                                    > zny, że trudno przejść obok tego obojętnie. ;-) Gdybyś swoje zalety wychwalała
                                                    > na privie, to ja nie odnosiłabym się do nich tu na forum. ;-)
                                                    *
                                                    To Ty wypytujesz o mnie i to Ty mną się zachwycasz. Ja się nie zachwalam. Skończ już proszę z tematem mnie.

                                                    > Wybacz, ale czynienie założeń w obliczu braku "dowodów" jest rzeczą normalną i
                                                    > nieuchronną. Nie chciałam, by moje założenie w stosunku do ciebie miało charakt
                                                    > er negatywny, ponieważ kolidowałoby to z tym idealnym obrazem, który niechcący
                                                    > "namalowałaś". ;-)
                                                    *
                                                    Jakich dowodów? Jeśli czegoś w tekście nie ma to znaczy, że tego nie ma, a nie trzeba robić założenia. Wykładnia dosłowna, językowa, tylko to, co napisane.
                                                  • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 16:48
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Może.

                                                    No to poproszę. ;-)

                                                    > Tak samo zapytuję i ja.

                                                    Tak, teraz zapytujesz, ale przypomnę, że moje pytanie wzięło się z twojego twierdzenia a nie pytania. ;-)

                                                    > To Ty wypytujesz o mnie i to Ty mną się zachwycasz. Ja się nie zachwalam. Skońc
                                                    > z już proszę z tematem mnie.

                                                    Ja cię wypytuję jedynie w następstwie twoich stwierdzeń o twoich idealnych cechach. Chcę po prostu upewnić się, że jesteś ideałem, bo nie chcę zachwycać się na podstawie założeń. ;-) I z radoscią przyznaję, że mimo krzyżowego ognia pytań nadal jesteś ideałem, więc spokojnie mogę kontynuować swój zachwyt. ;-D

                                                    > Jakich dowodów? Jeśli czegoś w tekście nie ma to znaczy, że tego nie ma, a nie
                                                    > trzeba robić założenia. Wykładnia dosłowna, językowa, tylko to, co napisane.

                                                    Kochana, nidgy nie mamy pełnej wiedzy o rozmówcy czy nawet najbliższej osobie, więc czynimy założenia. Ja żałożyłam, że ty nie zniżyłabyś się do negatywnych rzeczy, co nie oznacza, że moje założenie musi być prawdziwe. ;-)
                                                  • raohszana Re: Raoh miła 11.06.12, 16:58
                                                    Odpuszczam. Dowolnie wybrani bogowie mi świadkami że strzymawszy całkiem długo.
                                                  • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 17:01
                                                    Szkoda! Moi bogowie są cierpliwi. ;-)
                                    • raohszana Re: Raoh miła 11.06.12, 11:02
                                      Chociaż wiesz co? Jeśli mnie by zapytali "Czy on obraził Allaha?" to odpowiem zgodnie z prawdą, że nie - jak można obrazić kogoś, kto być może nie istnieje? Całkowicie zgodna z prawdą odpowiedź na tak postawione pytanie :]
                                      • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 11:18
                                        raohszana napisał:

                                        > Chociaż wiesz co? Jeśli mnie by zapytali "Czy on obraził Allaha?" to odpowiem z
                                        > godnie z prawdą, że nie - jak można obrazić kogoś, kto być może nie istnieje? C
                                        > ałkowicie zgodna z prawdą odpowiedź na tak postawione pytanie :]

                                        Wybrałaś łatwą opcję. ;-) A co jeśli pytanie brzmiałoby: "Czy wiesz, gdzie przebywa poszukiwany X?"? Załóżmy, że wiesz, gdzie przebywa i wiesz, że jak go znajdą, to będzie po nim.
                                        • raohszana Re: Raoh miła 11.06.12, 12:11
                                          stokrotka_a napisała:

                                          > Wybrałaś łatwą opcję. ;-) A co jeśli pytanie brzmiałoby: "Czy wiesz, gdzie prze
                                          > bywa poszukiwany X?"? Załóżmy, że wiesz, gdzie przebywa i wiesz, że jak go znaj
                                          > dą, to będzie po nim.
                                          *
                                          A muszę odpowiedzieć? Bo nie sądzę żeby rasowi muzułmanie zapytywali zachodniego agnostyka, chronionego innym prawem.
                                          • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 12:22
                                            raohszana napisał:

                                            > A muszę odpowiedzieć? Bo nie sądzę żeby rasowi muzułmanie zapytywali zachodnieg
                                            > o agnostyka, chronionego innym prawem.

                                            Nie musisz. ;-) A co inne prawo ma do tego? Przecież mogłabyś przebywać na wycieczce w kraju muzułmańśkim i podlegałbyś wtedy prawu lokalnemu. Puść wodze fantazji! ;-)
                                            • raohszana Re: Raoh miła 11.06.12, 12:31
                                              Prawo lokalne nie pyta nie-muzułmanów, bo to z urzędu kłamliwe istoty i na świadków się nie nadają.
                                              Anyway, stan wyższej konieczności mamy załatwiony.
                                              • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 14:30
                                                raohszana napisał:

                                                > Prawo lokalne nie pyta nie-muzułmanów, bo to z urzędu kłamliwe istoty i na świa
                                                > dków się nie nadają.

                                                Śmiem wątpić. ;-)

                                                > Anyway, stan wyższej konieczności mamy załatwiony.

                                                Mamy, ale tylko w przypadku żcia lub śmierci? A gdyby w grę wchodziło narażenie kogoś na poważne problemy zdrowotne, takie które rujnują życie, też powiedziałabyś szczerą prawdę?
              • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 09:11
                raohszana napisał:

                > Zrobiła pani co chciała, tak? Tak. I spoko, niech tylko będzi
                > e uczciwa i rzeknie swemu mężu jak było - weźmie odpowiedzialność za swój czyn,
                > na który się świadomie zdecydowała.
                > Nie wiem, to takie trudne, być odpowiedzialnym?

                Jeśli ta pani doszła do wniosku, że chce rozstać się z mężem, to powinna mu powiedzieć, ale jeśli miałby powiedzieć tylko po to, żeby prawda ujrzała światło dzienne, to niech lepiej 2 razy się zastanowi zanim coś powie.
                • raohszana Re: Raoh miła 11.06.12, 09:17
                  Heh, dwa razy mogła się przed zdradą zastanowić ;)
                  W sumie nie wiada co postanowiła i co tam między nimi jest, ale jeśli postanowiła, że w razie następnego "chce mi się" pójdzie do innego niż mąż to winna mężu powiedzieć.
                  • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 09:31
                    Możliwe, że przed zdradą zastanowiła się 2 razy. A może nie zastanowiła się. Nie wiemy tego i jest to mało ważne w tej chwili, ponieważ przeszłości nie można zmienić. Teraz jednak ma jeszcze czas, by zdecydować, czy powiedzieć mężowi i zaserwować mu cierpienia zdradzonego samca.
                    • raohszana Re: Raoh miła 11.06.12, 09:36
                      Sądzisz, że w przypadku pierwszej zdrady lepiej nie mówić, a dopiero jak się zejdzie na drugą? Czy w ogóle zdradzać po cichu?
                      • stokrotka_a Re: Raoh miła 11.06.12, 09:44
                        Uważam, że nie ma prostego wzoru, z którego można wyliczyć, kiedy mówić a kiedy nie. Oczywiście, najprościej byłoby mówić zaraz po pierwszym razie albo jeszcze przed, ale taka prosta zasada jest dobra na papierze, a nie w życiu.
        • swiete.jeze Re: No raczej nie powiedziała :) 11.06.12, 08:35
          kora3 napisała:

          > A Ty byś sie zwierzyła swemu mezowi/partnerowi?

          Przecież mąż jest od tego, żeby z nim radości i smutki dzielić:D
          • kora3 Re: No raczej nie powiedziała :) 11.06.12, 08:40
            no tak, ale jesli zdarzenie ani smyku, ani radosci nie wzbudziło ...:)
            • swiete.jeze Re: No raczej nie powiedziała :) 11.06.12, 09:14
              Jak radości też nie, to chyba niezbyt się wieczór udał.
              • kora3 Re: No raczej nie powiedziała :) 11.06.12, 09:59
                nie wiem, nie wiem , takich już szczegółów to daruj nie znam :)
                • swiete.jeze Re: No raczej nie powiedziała :) 11.06.12, 13:17
                  Spoko loko, nie rozumiem kompletnie po co ten wątek i o co chodzi, więc znikam. Nie chce mi się tych wszystkich postów nawet czytać.
    • light_in_august Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 19:00
      Ani mnie takie info ziębi, ani grzeje. Za dużo też widziałam podobnych historii w przeróżnych konfiguracjach i z przeróżnych przyczyn, żeby oceniać.
      Koleżanka jest dorosła, kolega koleżanki zapewne też. Ich decyzja. Jeśli tak się dogadali i było fajnie, to świetnie, cieszę się ich radością ;)
      Natomiast jeśli mąż koleżanki (ew. żona kolegi) się dowie, to już tak wesoło nie będzie i cena za taki wyskok może okazać się za wysoka.
      • kora3 Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 19:10
        no owszem. Takoż i powiedziałam przy okazji tego wyznania (kolga jest wolny z tego co woem, tak na marginesie)
      • josef_to_ja Tu nie ma się z czego cieszyć 11.06.12, 11:40
        Zdrada zawsze jest tragedią
        • stokrotka_a Re: Tu nie ma się z czego cieszyć 11.06.12, 11:57
          Józek, dzieciaku, wyobraź sobie, że są też komiczne zdrady. ;-D
          • josef_to_ja Re: Tu nie ma się z czego cieszyć 11.06.12, 12:14
            Ja zdrady nie uznaję i nie będę uznawał. Dobre prowadzenie się ponad przyjemność z seksu
            • stokrotka_a Re: Tu nie ma się z czego cieszyć 11.06.12, 12:23
              Józek, co ty możesz wiedzieć o zdradzie? Własnego penisa przecież nie możesz zdradzić. ;-D
              • josef_to_ja Re: Tu nie ma się z czego cieszyć 11.06.12, 13:07
                Ale zabawa jesteś, relatywistko moralna :P
                • kora3 Józiu posłuchaj :) 11.06.12, 13:25
                  Ponownie sie z Tobą zgodze - zwykle w zdradzie nie ma nic zabawnego, szczególnie dla osoby zdradzonej, nierzadko też - dla tej, która zdradzi, bo bywają zdrady rózne konsekwencje.

                  Uwazam też, ze masz prawo do swego podejscia do zdady (w swoim wykonaniu, w wykonaniu twej partnerki). JAko, ze jesteś mało doswiadczony i młody jeszcze człowiek, to ci coś zdradę - rzadko w zyciu jest tak, że jakieś zjawisko społeczne ma tylko jeden aspekt.

                  I wielce podobnie bywa ze zdradami. Nie jest tak, ze zawsze i kazdy zdradza bo poszukuje innych, lepszych, nowych doznań w łozku.
                  Czesto łozko bywa tylko konsekwencją zdrady psychicznej, zblizenia sie z inną osobą na poziomie uczuć i emocji. Nie, nie usprawiedliwiam zdrady teraz, zebyś mnie dobrze pojął - po prostu uswiadamiam Ci, ze nie zawsze chodzi tu o łozkowe doznania.
                • stokrotka_a Re: Tu nie ma się z czego cieszyć 11.06.12, 14:34
                  A ty nudzisz wciąż w ten sam sposób, ostojo moralności. ;-D
        • kora3 Józiu, tyś zawsze taki patetyczny jest ?:) 11.06.12, 13:06
          owszem, nie jest to nic miłego zostać zdradzonym/ną wiem coś o tym. ale czy to zaraz tragedia to bym polemizowała. Tragedia to jest wtedy, jak człowiek albo jego bliski zachoruje ciezko, kaleką zostanie itd. Czasem to, ze ktoś zdradzi wychodzi zdradzonemu na dobre, ale fakt, o tym się człowiek przekonuje zwykle po jakimś czasie, a zdrada boli
          • josef_to_ja Re: Józiu, tyś zawsze taki patetyczny jest ?:) 11.06.12, 13:08
            Dla mnie zdrada = koniec związku
            • kora3 No to się wyjątkowo zgadzamy :) 11.06.12, 13:12
              bo dla mnie też, ale zeby zaraz w kategoriach tragedii takie rzeczy rozpatrywac to przesada.
              • josef_to_ja Re: No to się wyjątkowo zgadzamy :) 11.06.12, 13:25
                Jest to w jakimś sensie tragedia moralna :)
                • kora3 Re: No to się wyjątkowo zgadzamy :) 11.06.12, 13:35
                  no i własnie tego typu teksty tchną mi patetyzmem ....

                  Nie, wcale tak nie rozpatrujesz tego. Jest to czasem ruina zycia w tym momencie, bo albo kończy to zwiazek, a to jest trudne, jesli się kogoś kocha, albo powoduje całkoufania, a bycie w zwiazku z kimś komu sie nie ufa to nie życie.

                  Jednakowoż daleka byłabym od rozpatrywania rozpadu zwiazku w kategoriach tragedii.
                  • josef_to_ja Kobieta, która zdradziła dla mnie będzie... 11.06.12, 16:27
                    już zawsze panią po przejściach
                    • kora3 Re: Kobieta, która zdradziła dla mnie będzie... 11.06.12, 23:24
                      rzezc w tym, ze taka zdradzona tez bedzie po przejsciach :)
                      • josef_to_ja Re: Kobieta, która zdradziła dla mnie będzie... 12.06.12, 00:11
                        Ale nie z własnej winy
                        • kora3 Re: Kobieta, która zdradziła dla mnie będzie... 12.06.12, 07:23
                          josef_to_ja napisał:

                          > Ale nie z własnej winy


                          Owszem ... Tylko rodzi sie pytanie: czy Ty chcesz kobiete nie po przejsciach, czy moze być z przejsciami ale nie z własnej winy? :) Po prostu sie sam dla siebie okresl ...

                          I wcale to nie było prześmiewcze. Dośc czesto z tego co piszesz uzywasz okreslenia "po przejsciach" w stosunku do kobiet, w odnoiesieniu np. do liczby ich partneró seksualnych. Wolno ci, tylko nieco zaciemnia to obraz Twej postawy.

                          Jakieś doswiadczenia zyciowe (niekoiniecznie seksualne) są całkowitą normalnością w zyciu kazdego człowieka z biegiem lat. To są tzw. przejscia:) - jedne na miare danego czasu bardziej traumatyczne, inne mniej. I różnie one wpływają na psychikę i postawe człowieka.

                          I mozna rzecz jasna przyjąc sobie dowolne kryterium akceptacji, czy jej braku kogoś na miejscu swego partnera/rki z racji doswiadczeń tego kogoś (niekoniecznie na polu seksualnym). Ale trzeba sobie też zdawać sprawe z tego, że czasem jakieś "przejscie" niezawinione przez człowieka wcale, powoduje w nim traumę, która odciska się pietnem na czyjeś psychice. W przypadku osob zdradzonych najczesciej jest to spadek poczucia własnej wartosci zwykle. I róznie bywa - czasem na krótko, czasem na dłuzej, a czasem już na zawsze. Niektórzy ludzie przenoszą frustracje i leki z takigo zwiazku zakończonego zdradą, na kolejne relacje z płcią przeciwną. I np. bywają nieludzko podejrzliwi, chorobliwie zazdrośni, choć w obecnym zwiazku brak jest ku temu logicznych podstaw.

                          Tak na serio Józiu, to bez względu na to, co u kogoś wywołało traumę, najlepiej jest w kolejny zwiazek wejsc wówczas, gdy trauma już jest przynajmniej zaleczona, o ile nie wyleczona. Tylko, ze to jest dobra teoria i fajnie, jesli komuś tak sie splecie życie, ale bywa, że sie w taką nową relację wchodzi ze swiezą raną patetycznie mówiąc. I to potem rzutuje nań niestety, wiem coś o tym
                          • josef_to_ja Re: Kobieta, która zdradziła dla mnie będzie... 12.06.12, 13:21
                            Zgadzam się z Tobą jak najbardziej. Jasne, że zdradzona kobieta może mieć traumę, może też inaczej patrzeć na facetów i tego się obawiam. Jakaś kobieta z zaniżoną samooceną po zdradzie może już nie szukać kolejnego przystojniaka, bo się boi że znowu zdradzi, więc może wybrać mnie. W innym przypadku by mnie nie chciała, a sorry ja nie chcę takiej panny, która mnie wybiera kierując się również takimi kryteriami. Chce kobiety, która będzie widzieć we mnie ciacho i będzie o mnie zazdrosna itp.
                            A co do zdrad - może sam zdradzę kiedyś, nie wiem tego, nie zapiera się, ale wtedy już pewnie będę niezbyt młody, brzydki, łysawy, brzuchaty i wąsaty i nie będę miał nic do stracenia. Teraz jestem jeszcze idealistą
                            • kora3 Re: Kobieta, która zdradziła dla mnie będzie... 13.06.12, 07:23
                              Ależ wolno Ci być idealistą Józiu. Ja to co napisałam, napisałam niejako na marginesie głownego nurtu- zebyś miał na uwadze takze taki aspekt sprawy zdrady
                              • josef_to_ja Re: Kobieta, która zdradziła dla mnie będzie... 13.06.12, 10:02
                                Ale ja to brałem pod uwagę. Sam pewnie jakbym został zdradzony mógłbym być nieufny wobec nowej kobiety ;)
                                • kora3 wiesz, nie tylko zdrada powoduje traumę 13.06.12, 10:08
                                  która przekłada sie na nowy zwizek, wiem coś o tym ...
                                  Dlatego, jak wspomniałam - swoje traumy zwiazane z poprzednim związkiem nalezy "przepracować" nim wejdzie się w nastepny - taka rada od starszej kolezanki :)
    • facettt A ja przespałem sie z wlasnym synem... 10.06.12, 19:03
      w malzenskim lozku, bo zona wlasnie wyjechala, a on do mnie przyszedl - to mialem go wyrzucic ?
      • sabrilla Wow 10.06.12, 23:25
        Co za ulga! Z twoich postów na KF i FM taki macho wyglądał... Oj, jaki! Tyle, że żaden by takim tekstem by nie walnął. Nawet-"och jakie to ja mam poczucie humoru"-koleś. Bo nikt przy zdrowych zmysłach nie dowcipkowłaby (o jakie słowo-pole do popisu dla ciebie) z dzieci, a zwłaszcza z własnych płci dowolnej. Z facetem to ty masz niewiele wspólnego.
    • fomica Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 19:14
      Zrobienie komuś takiego świństwa, nadużycie zaufania, zdrada w myśl zasady "raz się żyje" to zwykła podłość. Twój zachwyt nad czyjąś niegodziwością jest dla mnie niezrozumiały.
      • good_morning Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 19:19
        ale trendy
        nie znasz sie
      • kora3 zaraz tam zachwyt :) 10.06.12, 19:25
        nie wiem co miałoby tu zachwycać- historia jakich miliony. A owszem, jakaś megazbulwersowana nie jestem:) Moze dlatego, ze nie mam 20 lat ?:)
        • fomica Re: zaraz tam zachwyt :) 10.06.12, 19:34
          A cóż to ma wspólnego z wiekiem? Ja tez mam sporo więcej niż 20 lat i pomimo swego starczego uwiądu nadal szanuję takie wartości jak uczciwość, lojalnośc, odpowiedzialność, wierność... Trudno mi zrozumiec, że zrobienie komus krzywdy można skomentować beztroskim "raz się żyje, mam prawo i już".
          • kora3 Nie wdając sie w szczegóły tej konkretnej sprawy 10.06.12, 19:39
            załozmy, ze owo małzeństwo jest takie standardowe. Jak sądzisz, co przyniesie temu panu wyznanie zony,m ze strzeliła sobie skok w bok z kolegą? Satysfakcję, ze zona taka uczciwa i sie przyznała?:)
            • raohszana Re: Nie wdając sie w szczegóły tej konkretnej spr 10.06.12, 19:45
              Nie, ale przyniesie mu informację o tym co robi jego żona i być może okaże się, że dla niego lojalność ma jakąś wartość i nie zaakceptuje jej postępowania. A może się okaże, że jemu to rybka. Ale będzie miał wybór i rozeznanie.
              W sumie to trochę śmieszne - okłamywanie kogoś, kto jest chyba ważny, bo tak i już, bo raz się żyje.
            • good_morning Re: Nie wdając sie w szczegóły tej konkretnej spr 10.06.12, 19:56
              przyniesie mu informacje, ze zona sie puszcza
              moze ma o niej lepsze zdanie?
            • fomica Re: Nie wdając sie w szczegóły tej konkretnej spr 10.06.12, 19:57
              Wiesz co, dla mnie ta cala sytuacja juz jest spalona i teraz już nie widzę dobrego rozwiązania. Z powodu takiego, że ta pani obnosi swoje podboje miłosne i opowiada o nich koleżankom, co wywołuje ryzyko, że kiedyś, może nawet po latach, plotki okrężna drogą dotrą jednak do jej męża.
              Gdyby mi się przytrafiła taka przygoda jak tej pani, to jedyne dwie możliwości postepowania po fakcie jakie widze to: albo opowiadam szczerze męzowi co sie stało - i powinien być pierwsza osoba która się dowiaduje - i ufając w jego rozsądek i wielkoduszność licze, że spróbujemy to posklejać, albo zabieram tajemnicę do grobu, choć to jest mniej prawdopodobne.
              Tutaj zaszło coś co uważam za skrajną nielojalność - to, że w sprawach bardzo osobistych, dotyczących obojga małżonków, lepiej zorientowane są koleżanki niż sam małżonek.
              • grassant Re: Nie wdając sie w szczegóły tej konkretnej spr 10.06.12, 20:05
                przecież to najbardziej popularne. małżonek dowiaduje się ostatni :)
    • samuela_vimes Kora 10.06.12, 19:16
      idąc tym tokiem rozumowania można by dać przyzwolenie na każdą zdradę i zaakceptować to jako normę. A potocznie normą to nie jest, chyba że partnerzy od początku tak sobie ustalili. Jeśli sobie nie ustalili to zwykłe krzywdzenie już pomijając, że partnera ale i siebie, bo wyrzuty sumienia które prędzej czy później znajdą negatywne odbicie w związku.
      Nie nakrzyczałaś spoko, ale nie sądzą by pochwalanie bądź stwierdzenie 'raz się żyje' było akuratną reakcja na to zachowanie, jasne nic już się nie zmieni ale odpowiedzialność to jednak ważna rzecz w związku, prawda?
      • kora3 Samuelo 10.06.12, 19:22
        jasne, tak.

        Nie chodzi o przyzwolenie, bo tak miedzy Bogiem, a prawdą, cóż ja mogę jej przyzwalać, albo nie. Wyrzuty sumienia? No wiesz, takowe sie ma, jesli się ma :)
        Powiedziałąm kolezance o mozliwych negatywnych konsekwencjach sprawy (pro forma, bo dorosłą jest i je zna), ale co wiecej powiedzieć? Tak naprawde banał i tyle.
        • samuela_vimes Re: Samuelo 10.06.12, 19:38
          no nie nam ją osądzać i daleka od tego jestem choć skwitowałabym, że zapewne będzie żałować i było to głupie.
          Z drugiej strony moja kochana przyjaciółka ładuje się w takie historie o których niektórym nawet się nie śniło i nie mam oporów czasami nazwać ją idiotką i nagadać po to by myślała...


          Tak naprawde banał i tyl
          > e.

          serio tak myślisz? bo nadużycie zaufania no nie jest banałem tylko poważnym przewinieniem w aspekcie moralnym.
          • kora3 Re: Samuelo 10.06.12, 19:42
            czy bedzie załować to zalezy - jak zawsze:)

            jasne, naduzycie zaufania jest nie halo, ale zastanówmy sie, czy kazdy z nas leci do bliskich ludzi z kazdym naduzyciem zaufanie, albo do wymiaru sprawiedliwosci. I kolejne pytanie: co to da, ze teraz powie mezowi?
            • samuela_vimes Re: Samuelo 10.06.12, 19:58
              no mówienie byłoby głupotą, bo to zwykłe przerzucenie odpowiedzalności. Ale proszę cię nie traktujmy takich akcji jako normalne i mało szkodliwe.
              • kora3 Re: Samuelo 10.06.12, 20:06
                ano pewnie, ale co teraz? Po kija wyznanie mezowi?
                • samuela_vimes Re: Samuelo 10.06.12, 20:08
                  no to ja nie mówię, żeby w tej sytuacji się przyznawać... ale szkoda chłopa, bo mogli od początku ustalić puszczamy się. Ponieważ nie ustalili współczuję facetowi.
                  • kora3 Re: Samuelo 10.06.12, 20:18
                    wiesz, ja tam nie wiem, ale za niego to bym głowy nie dałą, ze taki porzadnicki... samo życie
                    • samuela_vimes Re: Samuelo 10.06.12, 20:21
                      yh, ale dowodów nie masz i już nieświadomie usprawiedliwiasz koleżankę...
                      • kora3 Re: Samuelo 10.06.12, 20:40
                        no wiesz, myslę , ze ja nie jestem tu od zbierania dowodów:)Goscia znam z widzenia, opinię ma taką sobie jesli chodzi o tzw. prowadzenie sie, ale to nie powód do zadnego usprawiedliwiania kogolwiek, nikt wszak w stan oskarzenia postawion nie został :)
                  • stokrotka_a Re: Samuelo 11.06.12, 14:55
                    samuela_vimes napisała:

                    > ale szkoda chłopa, bo
                    > mogli od początku ustalić puszczamy się. Ponieważ nie ustalili współczuję fac
                    > etowi.

                    Jeśli założyć, że chłop się nigdy nie dowie o wyskoku żony, to faceta nie szkoda, bo żadna krzywda mu się nie dzieje, prawda?
                    • six_a Re: Samuelo 11.06.12, 15:03
                      > Jeśli założyć, że chłop się nigdy nie dowie o wyskoku żony, to faceta nie szkod
                      > a, bo żadna krzywda mu się nie dzieje, prawda?

                      po pierwsze primo, po co takie rzeczy zakładać, skoro skoki oznaczają prędzej czy później rezygnację z małżeństwa. formalną czy nieformalną, ale jednak.
                      po drugie primo, jeśli w nocy ukradną Ci samochód, a ty właśnie smacznie śpisz, to stała Ci się krzywda czy Ci się nie stała?
                      • stokrotka_a Re: Samuelo 11.06.12, 15:24
                        six_a napisała:

                        > po pierwsze primo, po co takie rzeczy zakładać, skoro skoki oznaczają prędzej c
                        > zy później rezygnację z małżeństwa. formalną czy nieformalną, ale jednak.

                        Jesteś tego pewna? Ani w pojęciu religijnym, ani cywilno-prawnym skok czy skoki w bok nie oznaczają rezygnacji z małżeństwa. Mogą oznaczać, ale nie muszą.

                        > po drugie primo, jeśli w nocy ukradną Ci samochód, a ty właśnie smacznie śpisz,
                        > to stała Ci się krzywda czy Ci się nie stała?

                        Jeśli nigdy się nie dowiem, że ukradli mi samochód, to krzywda mi się nie stała. Poczucie krzywdy powstałoby we mnie dopiero w chwili, w której dowiedziałbym się o kradzieży. Podobnie ze zdradzonym mężem.
                        • six_a Re: Samuelo 11.06.12, 15:32
                          > Jesteś tego pewna?
                          no, skoro zdrada może być podstawą do orzeczenia rozwodu, to mogę być. ale w wątku akurat była mowa o tym, czy małżonkowie dopuszczają swoje skoki w bok. jak się nie umówili, że dopuszczają, to najprawdopodobniej nie dopuszczają. a gdyby z założenia dopuszczali, to nie byłoby problemu z powiedzeniem mężowi, a nie koleżance.


                          > Jeśli nigdy się nie dowiem, że ukradli mi samochód, to krzywda mi się nie stała
                          > . Poczucie krzywdy powstałoby we mnie dopiero w chwili, w której dowiedziałbym
                          > się o kradzieży. Podobnie ze zdradzonym mężem.

                          nie pytam o poczucie krzywdy, tylko o krzywdę, czyli stratę. jest strata czy jej nie ma? jak była kradzież, to jest i strata. nie ma znaczenia, czy i kiedy się o niej dowiesz.
                          zostałaś czegoś pozbawiona i tyle.
                          • stokrotka_a Re: Samuelo 11.06.12, 15:46
                            six_a napisała:

                            > no, skoro zdrada może być podstawą do orzeczenia rozwodu, to mogę być. ale w wą
                            > tku akurat była mowa o tym, czy małżonkowie dopuszczają swoje skoki w bok. jak
                            > się nie umówili, że dopuszczają, to najprawdopodobniej nie dopuszczają. a gdyby
                            > z założenia dopuszczali, to nie byłoby problemu z powiedzeniem mężowi, a nie
                            > koleżance.

                            Zdrada możę być podstawą do orzeczenia rozwodu, ale nie musi. W przyapdku zdrady wcale nie musi dojść do rozwodu i nie jest wcale powiedziane, że mamy w takim przypadku do rezygnacji z małżeństwa. Może się zdarzyć nawet, że po zdradzie nastąpi uzdrowienie małżeńskich relacji.

                            > nie pytam o poczucie krzywdy, tylko o krzywdę, czyli stratę. jest strata czy je
                            > j nie ma? jak była kradzież, to jest i strata. nie ma znaczenia, czy i kiedy si
                            > ę o niej dowiesz.
                            > zostałaś czegoś pozbawiona i tyle.

                            Jeśli pytasz o stratę, to oczywiście ma ona miejsce w chwili kradzieży, ale w przypadku zdrady zdradzony niczego nie traci. Nie traci żony, bo przecież ona nadal jest jego żoną. Nie traci seksu, bo przecież jej się nie wymydliło i nadal ma na niego ochotę (oczywiście może ją stracić, ale załóżmy, że nie traci). ;-) Zakładając, że żona darzy go jakimiś uczuciami przed zdradą, nie traci też tych uczuć. Zakładając, że żona przed zdradą nie darzy go miłością, nie traci tej miłości w chwili zdrady.
                            • six_a Re: Samuelo 11.06.12, 15:56
                              >Może się zdarzyć nawet, że po zdradzie nastąpi uzdrowienie małżeńskich relacji.
                              uhm, może, ale nie musi, jak mawiają mądrzy ludzie.
                              nie ma znaczenia czy musi czy nie musi, tylko właśnie czy MOŻE. jeśli wyciągnięciem zdrady możesz doprowadzić do rozwodu, to znaczy, że zdrada ma właściwości żrące małżeństwo, a czy właściwości te przeżrą konkretne małżeństwo, to akurat nie ma znaczenia.

                              > Jeśli pytasz o stratę, to oczywiście ma ona miejsce w chwili kradzieży, ale w p
                              > rzypadku zdrady zdradzony niczego nie traci. Nie traci żony, bo przecież ona na
                              > dal jest jego żoną. Nie traci seksu, bo przecież jej się nie wymydliło i nadal
                              > ma na niego ochotę (oczywiście może ją stracić, ale załóżmy, że nie traci). ;-)
                              > Zakładając, że żona darzy go jakimiś uczuciami przed zdradą, nie traci też tyc
                              > h uczuć. Zakładając, że żona przed zdradą nie darzy go miłością, nie traci tej
                              > miłości w chwili zdrady.
                              nie musisz tylu słów używać, żeby mi powiedzieć, że jesteś zwolenniczką teorii "raz się żyje" i co kuśwa z tego, że twoje życie włazi na czyjeś życie, prawda? bo tylko o to chodzi. a nie o to, jak się czuje zdradzający i czy mu to lata czy go dołuje.
                              • stokrotka_a Re: Samuelo 11.06.12, 16:08
                                six_a napisała:

                                > uhm, może, ale nie musi, jak mawiają mądrzy ludzie.
                                > nie ma znaczenia czy musi czy nie musi, tylko właśnie czy MOŻE. jeśli wyciągnię
                                > ciem zdrady możesz doprowadzić do rozwodu, to znaczy, że zdrada ma właściwości
                                > żrące małżeństwo, a czy właściwości te przeżrą konkretne małżeństwo, to akurat
                                > nie ma znaczenia.

                                Niemal wszystko może doprowadzić do rozwodu - brudne skarpety, chrapanie, finanse, poglądy na wychowanie dzieci, nieumiejętność wyrażania emocji, egoizm, altruizm, puszczanie się na lewo i prawo oraz uwielbienie czystości cielesnej w znaczeniu religijnym. Nie o tym pisałam. Odniosłam się jedynie do twojego stwierdzenia, że zdrada oznacza formalną lub nieformalną rezygnację z małżeństwa. Z tym twierdzeniem się nie zgadzam, ale zgadzam się, że zdrada może i często do czegoś takiego prowadzi.

                                > nie musisz tylu słów używać, żeby mi powiedzieć, że jesteś zwolenniczką teorii
                                > "raz się żyje" i co kuśwa z tego, że twoje życie włazi na czyjeś życie, prawda
                                > ? bo tylko o to chodzi. a nie o to, jak się czuje zdradzający i czy mu to lata
                                > czy go dołuje.

                                Niepotrzebnie sprowadzasz tę wymianę zdań do poziomu osobistego. ;-) Chodzi mi tylko o to, żebyś powiedziała mi, co zdradzony traci w chwili zdrady, zakładając, że nie przyłapał żony in fragranti. ;-)
                                • six_a Re: Samuelo 11.06.12, 16:14
                                  > Z tym twierdzeniem się nie zgadzam, ale zgadzam się, że zdrada może i często do czeg
                                  > oś takiego prowadzi.

                                  ale z czym się nie zgadzasz? ze "ślubuję Ci wierność i uczciwość" czy z czym?

                                  > Chodzi mi tylko o to, żebyś powiedziała mi, co zdradzony traci w chwili zdrady
                                  nie co, tylko kogo. traci tę osobę, której ślubował. dla niektórych to dużo, dla innych nic takiego, nic wielkiego. zależy od człowieka.
                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 11.06.12, 16:23
                                    six_a napisała:

                                    > ale z czym się nie zgadzasz? ze "ślubuję Ci wierność i uczciwość" czy z czym?

                                    Sixo, czytaj proszę to, do czego się odnosisz. ;-) Napisałam: "Odniosłam się jedynie do twojego stwierdzenia, że zdrada oznacza formalną lub nieformalną rezygnację z małżeństwa. Z tym twierdzeniem się nie zgadzam, ale zgadzam się, że zdrada może i często do czegoś takiego prowadzi." W pierwszym zdaniu zawarłam twoje twierdzenie, a w drugim napisałam, że się z nim nie zgadzam. ;-)

                                    > nie co, tylko kogo. traci tę osobę, której ślubował. dla niektórych to dużo, dl
                                    > a innych nic takiego, nic wielkiego. zależy od człowieka.

                                    Może stracić tę osobę w wyniku zdrady, ale ja nie o tym. Ja twierdzę, że w chwili zdrady tej osoby nie traci. Co w takim razie traci zdradzany mąż w chwili zdrady?
                                    • six_a Re: Samuelo 11.06.12, 16:33
                                      > że zdrada oznacza formalną lub nieformalną rezygnację z małżeństwa.
                                      bo oznacza. jeśli wcześniej ślubowałaś komuś wierność, a teraz go zdradzasz, to co niby innego ma oznaczać zdrada poza złamaniem przysięgi, zakwestionowaniem malżeństwa, a jeśli nie powiesz, to jeszcze oszustwem? chodzi mi o znaczenie, nie o skutek tej zdrady, bo skutek może być różny. kiedy słowo zdrada ma "nominalnie" wydźwięk pozytywny? NIGDY:)

                                      >Ja twierdzę, że w chwili zdrady tej osoby nie traci. Co w takim razie traci zdradzany mąż w chwili zdrady?
                                      przecież napisałam. a do stwierdzeń, że W ŻADNYM WYPADKU zdradzany nic nie traci, to raczej nie masz podstaw. wg takiego myślenia byłaby zresztą cała masa "nietracących". bierny palący nic nie traci, bo nie on wciąga do płuc. sklep nic nie traci, dopóki nie zrobi remanentu. bity niemowlak nic nie traci, bo nie będzie bicia pamiętał, a ślady się zagoją do wesela itakdalej. ad absurdum.
                                      • stokrotka_a Re: Samuelo 11.06.12, 16:41
                                        six_a napisała:

                                        > bo oznacza.

                                        Nie oznacza, ale może oznaczać. ;-)

                                        > jeśli wcześniej ślubowałaś komuś wierność, a teraz go zdradzasz, to
                                        > co niby innego ma oznaczać zdrada poza złamaniem przysięgi, zakwestionowaniem
                                        > malżeństwa, a jeśli nie powiesz, to jeszcze oszustwem? chodzi mi o znaczenie, n
                                        > ie o skutek tej zdrady, bo skutek może być różny. kiedy słowo zdrada ma "nomina
                                        > lnie" wydźwięk pozytywny? NIGDY:)

                                        Zgadzam się, że słowo zdrada nie ma wydźwięku pozytywnego, ale nie o tym mowa. Mowa o tym, co zdrada oznacza lub co może oznaczać dla związku. Może być ona dla zwiazku zła (i najczęściej tak jest), może być neutralna, a czasami nawet pozytywna.

                                        Przypomnę, że wierność ślubujemy w trakcie ślubu kościelnego i nie powinniśmy dyskusji ograniczać do płaszczyzny religijnej. Ale nawet w przypadku złamania przysięgi kościelnej, nie następuje automatycznie formalna lub nieformalna rezygnacja z małżeństwa. ;-)

                                        > przecież napisałam.

                                        Nie napisałaś. ;-) Nie wymieniłaś ani jednej straty męża w chwili, gdy zdradza go żona. ;-)

                                        > a do stwierdzeń, że W ŻADNYM WYPADKU zdradzany nic nie trac
                                        > i, to raczej nie masz podstaw. wg takiego myślenia byłaby zresztą cała masa "ni
                                        > etracących". bierny palący nic nie traci, bo nie on wciąga do płuc. sklep nic n
                                        > ie traci, dopóki nie zrobi remanentu. bity niemowlak nic nie traci, bo nie będz
                                        > ie bicia pamiętał, a ślady się zagoją do wesela itakdalej. ad absurdum.

                                        Droga sixo, nigdzie nie napisałam, że W ŻADNYM WYPADKU zdradzany nic nie traci. Napisałam, że nie traci w chwili zdrady, zakładając że zdrada nie dokonuje się na jego oczach. ;-)
                                        >
                                        • six_a Re: Samuelo 11.06.12, 16:59
                                          > Mowa o tym, co zdrada oznacza lub co może oznaczać dla związku.
                                          nie, mowa jest o tym, czy zdrada ma właściwości destrukcyjne, niezależnie od wiedzy zdradzanego.

                                          > Przypomnę, że wierność ślubujemy w trakcie ślubu kościelnego i nie powinniśmy d
                                          > yskusji ograniczać do pła
                                          nie wiem, po co to przypominasz, skoro każdy wie, że na kościelnym ślubuje się wierność, ale nie można się rozwieść, za to na cywilnym nie ślubuje się wierności, a rozwieść się można z powodu niewierności jak najbardziej zawsze. taki paradoks.

                                          > Nie napisałaś. ;-) Nie wymieniłaś ani jednej straty męża w chwili, gdy zdradza
                                          > go żona. ;-)
                                          no tak, bo Tobie chodzi o straty widzialne i namacalne, to nic dziwnego, że nie widzisz. nie poradzę na to.


                                          > Napisałam, że nie traci w chwili zdrady, zakładając że zdrada ni
                                          > e dokonuje się na jego oczach. ;-)
                                          równa się: gdy nie widzi, nie traci NIC.
                                          • stokrotka_a Re: Samuelo 11.06.12, 17:08
                                            six_a napisała:

                                            > nie, mowa jest o tym, czy zdrada ma właściwości destrukcyjne, niezależnie od w
                                            > iedzy zdradzanego.

                                            No dobrze, niech będzie. Może mieć, ale nie musi.

                                            > nie wiem, po co to przypominasz, skoro każdy wie, że na kościelnym ślubuje się
                                            > wierność, ale nie można się rozwieść, za to na cywilnym nie ślubuje się wiernoś
                                            > ci, a rozwieść się można z powodu niewierności jak najbardziej zawsze. taki par
                                            > adoks.

                                            Przypominam, bo stwierdziłaś, że w czasie ślubu przysięgamy (czy też ślubujemy) wierność. Zwróciłam tylko uwagę, że nie zawsze. ;-)

                                            > no tak, bo Tobie chodzi o straty widzialne i namacalne, to nic dziwnego, że ni
                                            > e widzisz. nie poradzę na to.

                                            Nie, nie masz racji. Pisałam również o możliwej stracie seksu, uczuć. Wymień mi choć jedną rzecz, którą zdradzany traci w chwili zdrady. ;-)

                                            > równa się: gdy nie widzi, nie traci NIC.

                                            Gdy nie widzi i nie wie, czasie aktu zdrady nic nie traci. Może natomiast stracić w wyniku zdrady.
                                            • raohszana Re: Samuelo 11.06.12, 17:18
                                              stokrotka_a napisała:

                                              > Nie, nie masz racji. Pisałam również o możliwej stracie seksu, uczuć. Wymień mi
                                              > choć jedną rzecz, którą zdradzany traci w chwili zdrady. ;-)
                                              *
                                              Wierną partnerkę/wiernego partnera.
                                              • swiete.jeze Re: Samuelo 11.06.12, 17:58
                                                raohszana napisał:

                                                > stokrotka_a napisała:
                                                >
                                                > > Nie, nie masz racji. Pisałam również o możliwej stracie seksu, uczuć. Wym
                                                > ień mi
                                                > > choć jedną rzecz, którą zdradzany traci w chwili zdrady. ;-)
                                                > *
                                                > Wierną partnerkę/wiernego partnera.

                                                Chyba ją trochę zagięłaś, ale i tak zaraz zacznie to rozwlekać.

                                                Właśnie się obudziłam i nie wiem czy nie do końca czy ten wątek osiąga taki poziom absurdu, że lepiej się znowu położyć albo zamknąć FK.
                                                • raohszana Re: Samuelo 11.06.12, 18:00
                                                  swiete.jeze napisała:

                                                  > Chyba ją trochę zagięłaś, ale i tak zaraz zacznie to rozwlekać.

                                                  > Właśnie się obudziłam i nie wiem czy nie do końca czy ten wątek osiąga taki poz
                                                  > iom absurdu, że lepiej się znowu położyć albo zamknąć FK.
                                                  *
                                                  Osiąga taki poziom absurdu, że o chmurwa. Ujmę to tak - jeśli w którymś momencie nawet ja odpuszczam dyskusję, a dyskutować uwielbiam pasjami, to znaczy, że jest naprawdę absurdalnie.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 07:56
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Osiąga taki poziom absurdu, że o chmurwa. Ujmę to tak - jeśli w którymś momenci
                                                    > e nawet ja odpuszczam dyskusję, a dyskutować uwielbiam pasjami, to znaczy, że j
                                                    > est naprawdę absurdalnie.

                                                    To samo mogę powiedzieć o tobie. Osiągasz taki poziom absurdu w swoim idealizmie, że o chmurwa! ;-D
                                                  • raohszana Re: Samuelo 12.06.12, 16:59
                                                    W którym miejscu?
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 17:03
                                                    raohszana napisał:

                                                    > W którym miejscu?

                                                    We wszystkich miejscach, w których niechcący zdradzasz nam swoje idealne cechy. ;-)
                                                  • raohszana Re: Samuelo 12.06.12, 17:09
                                                    Chyba mylisz idealizowanie z idealizmem. To dwa różne pojęcia. Jedno to doktryna, a drugie

                                                    Poza tym to Ty się doczepiłaś do mnie i wiecznie gadasz o mojej idealności, w czym jesteś absurdalna. I upierasz się to robić mimo próśb o odczepienie się. W dodatku wszędzie te dzikie emotki. No, ale nie ukrywajmy - to Ty jesteś ideał i masz zawsze jasne poglądy i rację i lepiej znasz język niż cała reszta, co skrzętnie udowadniasz. I dyskutujesz o logice nie potrafiąc wskazać stwierdzenia, którego logiczne wartościowanie się przeprowadza.

                                                    Stokroć, o co Ci właściwie chodzi? Ale tak z sensem, bez usilnego ironizowania i durnych emotek rodem z gimnazjum.
                                                  • raohszana Re: Samuelo 12.06.12, 17:10
                                                    * a drugie to upiększanie, nadawanie cech idealnych
                                                    Z tym, że to Ty mnie upiększasz na siłę i nadajesz cechy idealne.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 17:27
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Z tym, że to Ty mnie upiększasz na siłę i nadajesz cechy idealne.

                                                    Nie, to ty sama czynisz. Ja tylko nazywam to, co ty opisujesz. ;-)
                                                  • raohszana Re: Samuelo 12.06.12, 17:53
                                                    Już zostało Ci to wyjaśnione. To Twoja imaginacja, a nie to, co ja o sobie mówię. Odczep się.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 17:56
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Już zostało Ci to wyjaśnione. To Twoja imaginacja, a nie to, co ja o sobie mówi
                                                    > ę. Odczep się.

                                                    Ty mówisz, ale nie nazywasz. Ja nazywam, ale nie mówię. ;-D
                                                  • raohszana Re: Samuelo 12.06.12, 17:59
                                                    To Twoja imaginacja. Nazywaj sobie swoje cechy, zachowania. Odczep się ode mnie, uprzejmie proszę.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 18:05
                                                    raohszana napisał:

                                                    > To Twoja imaginacja. Nazywaj sobie swoje cechy, zachowania. Odczep się ode mnie
                                                    > , uprzejmie proszę.

                                                    Wybacz, ale to ty napisałaś, że nigdy się nie usprawiedliwiasz i że zawsze mówisz szczerą prawdę. Nie mogłabym niedocenić takiego ideału! ;-)
                                                  • raohszana Re: Samuelo 12.06.12, 18:08
                                                    Odczep się i proponuję leczenie.

                                                    Słowo "nigdy" sama dopisała.

                                                    Naprawdę nie jesteś w stanie zrozumieć i uszanować prostej prośby? Odczep się.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 13.06.12, 08:32
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Słowo "nigdy" sama dopisała.

                                                    to prawda, nie użyłaś żadnego okolicznika czasu. "Nie usprawiedliwiam się" znaczy jednak, że nie zdarzają ci się przypadki usprawiedliwiania się. Jesteś idelana w tym zakresie. ;-)
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 17:26
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Chyba mylisz idealizowanie z idealizmem. To dwa różne pojęcia. Jedno to doktryn
                                                    > a, a drugie

                                                    Masz rację, pomyliłam.
                                                    >
                                                    > Poza tym to Ty się doczepiłaś do mnie i wiecznie gadasz o mojej idealności, w c
                                                    > zym jesteś absurdalna. I upierasz się to robić mimo próśb o odczepienie się. W
                                                    > dodatku wszędzie te dzikie emotki.

                                                    Wybacz, ale to ty przedstawiasz się jako osoba posiadająca cechy idealne. ;-) I nie wstydźmy się emocji, one są naturalną częścią zdrowej jednostki. Natomiast jednostki psychopatyczne bywają pozbawione emocji.

                                                    > No, ale nie ukrywajmy - to Ty jesteś ideał i
                                                    > masz zawsze jasne poglądy i rację i lepiej znasz język niż cała reszta, co skr
                                                    > zętnie udowadniasz.

                                                    W żadnym miejscu nie stwierdziłam, że znam język lepiej niż cała reszta, a do własnych poglądów mam takie samo prawo jak ty. ;-)

                                                    > I dyskutujesz o logice nie potrafiąc wskazać stwierdzenia,
                                                    > którego logiczne wartościowanie się przeprowadza.

                                                    Prosiłam cię żebyć to ty wskazała, bo ja w swojej niewiedzy nie dostrzegłam tego zdania warunkowego, które gdzieś tam miało być. A ty zamiast spełnić grzeczną prośbę wykręciłaś się sainem. ;-)

                                                    > Stokroć, o co Ci właściwie chodzi? Ale tak z sensem, bez usilnego ironizowania
                                                    > i durnych emotek rodem z gimnazjum.

                                                    Bądź poważna i pozwól innym na emotki. ;-)

                                                  • kseniainc Re: Samuelo 12.06.12, 17:12
                                                    stokrotka-forum to skupisko wielu osobowości i osobistosci;-p
                                                    Ja cenię sobie wszystkie inaczej byłoby nudno;-D
                                                    Czyli idealni także mile są widziani/ne
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 17:28
                                                    kseniainc napisała:

                                                    > stokrotka-forum to skupisko wielu osobowości i osobistosci;-p
                                                    > Ja cenię sobie wszystkie inaczej byłoby nudno;-D
                                                    > Czyli idealni także mile są widziani/ne

                                                    Oczywiście! Przecież ja mile widzę idealną w dwóch kwestiach rao. ;-)
                                                  • raohszana Re: Samuelo 12.06.12, 17:53
                                                    Odczep się ode mnie z łaski swojej.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 17:57
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Odczep się ode mnie z łaski swojej.

                                                    Wielbicielek się nie wybiera. ;-)
                                                  • raohszana Re: Samuelo 12.06.12, 18:00
                                                    Odczep się ode mnie z łaski swojej. To co robisz nie jest normalne i ja sobie tego nie życzę.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 18:06
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Odczep się ode mnie z łaski swojej. To co robisz nie jest normalne i ja sobie t
                                                    > ego nie życzę.

                                                    Przecież możesz mnie wygasić. Ja żadnych negatywnych cech twoich nie wychwalam, tylko te idealne.
                                                  • raohszana Re: Samuelo 12.06.12, 18:08
                                                    Odczep się, proszę.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 18:57
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Odczep się, proszę.

                                                    Ale ja się nie przyczepiłam. Ja tylko podziwiam! ;-)
                                              • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 07:53
                                                raohszana napisał:

                                                > Wierną partnerkę/wiernego partnera.

                                                Partnera może stracić w wyniku zdrady, ale nie w chwili zdrady.
                                                • kora3 No nieprawda 12.06.12, 07:58
                                                  napisane było "wiernego partnera" Stokrotko - w chwili zdrady przestaje on być wierny - logiczne raczej.
                                                  • stokrotka_a Nie masz racji, Koro... 12.06.12, 08:06
                                                    Gdyby było napisane: "wierność partnera", to zgodziłabym się. Ale partnera nie traci, jakimkolwiek epitetem by go ni eokreślić. ;-)
                                                  • kora3 Wg mnie nie ma znaczenia 12.06.12, 08:12
                                                    czy napiszemy "wierność partnera", czy "wiernego partnera" - w chwili zdrady przestał być wierny.
                                                  • stokrotka_a Re: Wg mnie nie ma znaczenia 12.06.12, 08:14
                                                    Ma zanaczenie, ponieważ przestał być wierny, ale nadal jest partnerem. Wyrażać należy się jasno i precyzyjnie. ;-)
                                                  • swiete.jeze Re: Wg mnie nie ma znaczenia 12.06.12, 08:18
                                                    stokrotka_a napisała:

                                                    > Ma zanaczenie, ponieważ przestał być wierny, ale nadal jest partnerem. Wyrażać
                                                    > należy się jasno i precyzyjnie. ;-)

                                                    Jasno i precyzyjnie: był wiernym partnerem, teraz jest partnerem, czyli wiernym partnerem już nie jest.
                                                  • stokrotka_a Re: Wg mnie nie ma znaczenia 12.06.12, 08:21
                                                    swiete.jeze napisała:

                                                    > Jasno i precyzyjnie: był wiernym partnerem, teraz jest partnerem,
                                                    > czyli wiernym partnerem już nie jest.


                                                    Nasz rację, nie jest wiernym partnerem, ale partnerem nadal jest. Jeśli ktoś pisze o stracie partnera z dowolnym określeniem, to strata odnosi się do rzeczownika partner. :-)
                                                  • kora3 Re: Wg mnie nie ma znaczenia 12.06.12, 10:14
                                                    ale przestał być wiernym partnerem, bo stał się niewierny
                                                  • stokrotka_a Re: Wg mnie nie ma znaczenia 12.06.12, 10:19
                                                    kora3 napisała:

                                                    > ale przestał być wiernym partnerem, bo stał się niewierny

                                                    Tego nie neguję. Nie przestał być partnerem, więc nie można mówić o stracie partnera. Można mówić o stracie wierności. To wszystko.
                                                  • kora3 Ło matko Stokrotko 12.06.12, 10:39
                                                    Nie zawsze przymiotnik należy traktować jako li tylko osobne okreslenie rzeczownika, istnieje coś takiego, jak nzawa włąsna, pewnie wiesz. I jest cosik takiego, jak na ogół rzeczownik wraz z innym wyrazem tworzacym nierozerwalną całość. Jesli zatem ktoś mówi: "Dla mnie podstawą związku jest wierny partner" to chyba dla kzdego logicznie myslącego człowieka jasne jest, ze nie jakikolwiek, tylko wierny i stanowi to całośc.
                                                    Jesli ktoś miał wiernego partnera, a ten go zdradził, to teraz ma niewiernego partnera, co tym samym nie jest, nie?
                                                  • stokrotka_a Ło matko Koro 12.06.12, 12:04
                                                    Nazwa własna, czyli imię własne to imię przysługujące jednostce. Wierny partner to nie jest nazwa własna! :-)

                                                    J anie twierdzę, że wierny partner i niewierny partner to to samo, szczególnie z punktu widzenia zdradzonego, ale to nadal jest partner i jego strata nie następuje w chwili zdrady.
                                                  • raohszana Re: Nie masz racji, Koro... 12.06.12, 17:00
                                                    Ale dlatego to epitet, że razem. Traci wiernego partnera, a "zyskuje" niewiernego partnera.
                                                  • stokrotka_a Re: Nie masz racji, Koro... 12.06.12, 17:06
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Ale dlatego to epitet, że razem. Traci wiernego partnera, a "zyskuje" niewierne
                                                    > go partnera.

                                                    Nie, traci wierność, ale nie partnera niezaleznie jakim epitetem go określisz. Gdyby ktoś napisał, że w chwili zdrady partner przestaje być wierny, to bym się mogła zgodzić, choć to też sprawa dyskusyjna, ponieważ tak naprawdę zdrada właściwa (czyt. seks) jest zazwyczaj poprzedzona zdradą mentalną, a zdrada mentalna to proces rozciągnięty w czasie a nie chwila.
                                                  • raohszana Re: Nie masz racji, Koro... 12.06.12, 17:12
                                                    Bogowie, instytucję wiernego partnera traci. Za to ma instytucję niewiernego partnera. Nie betoń na siłę, bo to się dopiero robi dziwne jak trzy osoby Ci tłumaczą, a Ty masz swoją wersję. Tak, konstrukcje językowe tak działają właśnie.
                                                  • stokrotka_a Re: Nie masz racji, Koro... 12.06.12, 17:30
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Bogowie, instytucję wiernego partnera traci. Za to ma instytucję niewiernego pa
                                                    > rtnera. Nie betoń na siłę, bo to się dopiero robi dziwne jak trzy osoby Ci tłum
                                                    > aczą, a Ty masz swoją wersję. Tak, konstrukcje językowe tak działają właśnie.

                                                    Ooooo, instytucja wiernego partnetra! Cudne zjawisko! ;-D jest tylko drobny szczegół - mowa była wyrażnie o stracie wiernego partnera, a nie instytucji. ;-D
                                                  • raohszana Re: Nie masz racji, Koro... 12.06.12, 17:54
                                                    Zapytam grzecznie - co Ty bierzesz?
                                                  • stokrotka_a Re: Nie masz racji, Koro... 12.06.12, 17:57
                                                    Marychę. Chcesz? ;-)
                                                  • raohszana Re: Nie masz racji, Koro... 12.06.12, 18:01
                                                    Zmień dilera.
                                                  • stokrotka_a Re: Nie masz racji, Koro... 12.06.12, 18:07
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Zmień dilera.

                                                    No coś ty, ja wierna jestem! ;-D
                                                • raohszana Re: Samuelo 12.06.12, 16:59
                                                  To jak ktoś przestaje być wierny to nie przestaje być wierny?
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 17:08
                                                    raohszana napisał:

                                                    > To jak ktoś przestaje być wierny to nie przestaje być wierny?

                                                    Przestaje być wierny, ale nie koniecznie przestaje być partnerem.
                                                  • raohszana Re: Samuelo 12.06.12, 17:13
                                                    Ale ja nie piszę, że przestaje. Wyjaśnienie dostałaś dwa razy. Jak zrobisz ciasto to "tracisz" je i mąki i jajek nie masz, ale zyskujesz sytość.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 17:33
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Ale ja nie piszę, że przestaje. Wyjaśnienie dostałaś dwa razy. Jak zrobisz cias
                                                    > to to "tracisz" je i mąki i jajek nie masz, ale zyskujesz sytość.

                                                    Ty nie piszesz, ale wcześniej ktoś napisał, że traci wiernego partnera w chwili zdrady, co jest nieprawdą. Ja przecież zgodziłam się, że traci wierność.
                                                  • kseniainc Re: Samuelo 12.06.12, 17:43
                                                    masło maślane stokroś, po stokroć.Czytasz czasem , to co piszesz?
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 17:48
                                                    kseniainc napisała:

                                                    > masło maślane stokroś, po stokroć.Czytasz czasem , to co piszesz?

                                                    O "chmurwa", napisałam "wierna wierność" czy "partnerski partner"? Gdzie??? ;-D
                                            • good_morning stokrotka, takie pytanie z ciekawosci ;) 11.06.12, 17:22
                                              rozumiem,ze zasade 'nie wymydli sie' stosujesz i w swoich zwiazkach
                                              wiec kiedy pewnego pieknego dnia twoj ukochany jakze (nie)jedyny przyjdzie i wyzna; zdrzdzilem cie z kaska, baska, zdziska i jeszcze inymi, ktorych imion nie pamietam, ale to nic nie znaczy wybacz tak naprawde kocham tylko ciebie bla bla blaa
                                              ty odpowiesz; to nic ukochany moj (nie)jedyny przeciez sie nie wymydlisz! nie mowmy juz o tym i chodzmy do lozka. pokazesz mi czego sie nauczyles. a potem pojde do zdziska i naucze jego.
                                              na co ukochany odpowie z ochota: och tak, chodzmy czempredzej!
                                              kurtyna
                                              tak?
                                              • stokrotka_a Re: stokrotka, takie pytanie z ciekawosci ;) 12.06.12, 07:58
                                                Po pierwsze, nie dodpowiadam na osobiste pytania. Po drugie, mój ukochany nie może mnie zdradzić, ponieważ nie jestem heteroseksualna. Biseksualna też nie jestem. ;-)
                                                • swiete.jeze Re: stokrotka, takie pytanie z ciekawosci ;) 12.06.12, 08:13
                                                  stokrotka_a napisała:

                                                  > Po pierwsze, nie dodpowiadam na osobiste pytania. Po drugie, mój ukochany nie m
                                                  > oże mnie zdradzić, ponieważ nie jestem heteroseksualna. Biseksualna też nie jes
                                                  > tem. ;-)

                                                  Bądź na tyle bystra, żeby sobie przełożyć na swoje warunki, że to ukochana zdradziła cię z Kaśką, Baśką & Zdziśką.

                                                  Czemu mam wrażenie, że jesteś totalnym teoretykiem w temacie związków? Kora się przyznała do jednego popsutego małżeństwa i dorabiania gościowi rogów przez 4 miesiące, a u ciebie dalej posty bez treści kończą się przymrużonym okiem.
                                                  • stokrotka_a Re: stokrotka, takie pytanie z ciekawosci ;) 12.06.12, 08:17
                                                    swiete.jeze napisała:

                                                    > Bądź na tyle bystra, żeby sobie przełożyć na swoje warunki, że to ukochana zdra
                                                    > dziła cię z Kaśką, Baśką & Zdziśką.

                                                    Moja ukochana nie może mnie zdradzić, ponieważ w naszym związku nie istnieje pojęcie zdrady. :-)

                                                    > Czemu mam wrażenie, że jesteś totalnym teoretykiem w temacie związków? Kora się
                                                    > przyznała do jednego popsutego małżeństwa i dorabiania gościowi rogów przez 4
                                                    > miesiące, a u ciebie dalej posty bez treści kończą się przymrużonym okiem.

                                                    No i co? W imię solidarności z Korą, ja też powinnam przyznać się do dorabiania komuś rogów. Wybacz, nie mam do czego się przyznawać. :-)
                                                  • kora3 Stokrotko 12.06.12, 10:56
                                                    pomijam już stereotypowosc Twego (i nie tylko twego :)) myslenia, ze skoro Kora porusza jakiś temat, to musi on Kory bezposrednio dotyczyć...Zauwazam, że takie myslenie nie jest rzadkoscią. No i być moze nic w tym dziwnego:) Ja inaczej myslę - moze i dlatego, ze w swoim zyciu zawodowym mam okazję poruszać, opisywać, komentować zjawiska z którymi nie mam nie miałam, a nawet nie bede mieć nic wspólnego, jako i moje kolezeństwo po fachu i nikt z nas nie uwaza, ze czyjś materiał np. o obrzezaniu kobiet w Sudanie dotyczy bezposrednio robiącej go dziennikarki, czy już conajmniej zony robiącego go dziennikarza. Ale mniejsza o to ...

                                                    Jak napisałaś, jestem w zwiazku, gdzie nie ma pojecia zdrady, wiec choć wyobraź sobie w takim nie byłam, domyslam się, że kazda z was uwaza za dopuszczlne/obojetne/w porzadku seks z inną kobietą i nie stanowi to dla was problemu. Naprawde rzadko jest naprawde tak, ze obie strony mają dokładnie takie samo podejscie, ale zakładam,ze u was tak jest.

                                                    Dlatego być moze nie pojmujesz pojecia zdrady i poczucia straty z nią zwiazanego. Nie oczekując solidarnosci od nikogo, ja przyznaję się do tego, ze zdrady nie demonizuje, jako zjawiska. Wazne jest to po "jako":). Albowiem jestem już duza i wiele widziałam, słyszałam itd. i wiem, ze wiekszosci sytuacxji w zyciu nie da się wtłoczyć w sztywniackie ramy pt. czarne jak smoła - białe jak snieg.

                                                    Ale jakkolwiek nie przeginam z ocenianiem na piekielno, to odnosze wrazenie,ze Ty przeginasz w stronę "to nic takiego". Nie, to jest coś "takiego" własnie. Niejedno ma imię, geneze, konsekwencje, ake generalnie jesli się zdrada to sie odziera drugiego człowieka z intymnosci. Siebie nierzadko - też.

                                                    Jasne, jest takie powiedzienie "Czego oczy nie widzą itd." Niby prawda, tylko praktyka pokazuje, ze naprawde rzadko romans nie wychodzi na jaw. Jednorazowy skok w bok- czesciej
                                                  • stokrotka_a Re: Stokrotko 12.06.12, 12:12
                                                    kora3 napisała:

                                                    > pomijam już stereotypowosc Twego (i nie tylko twego :)) myslenia, ze skoro Kora
                                                    > porusza jakiś temat, to musi on Kory bezposrednio dotyczyć...

                                                    Ależ Koro, ja wcale nie myślę, że temat twojej koleżanki dotyczy ciebie i wcale tak nie twierdzę. Takie stwierdzenia wychodzą spod palców innych forumowiczek. Moja uwaga dotyczyła twoich doświadczeń w kwestii zdrady, o których wspomniała poprzedniczka.

                                                    > Jak napisałaś, jestem w zwiazku, gdzie nie ma pojecia zdrady, wiec choć wyobraź
                                                    > sobie w takim nie byłam, domyslam się, że kazda z was uwaza za dopuszczlne/obo
                                                    > jetne/w porzadku seks z inną kobietą i nie stanowi to dla was problemu. Naprawd
                                                    > e rzadko jest naprawde tak, ze obie strony mają dokładnie takie samo podejscie,
                                                    > ale zakładam,ze u was tak jest.

                                                    Nie ma znaczenia jak jest u nas, bo dyskusja ma chrakter ogólny, a nie osobisty.

                                                    > Dlatego być moze nie pojmujesz pojecia zdrady i poczucia straty z nią zwiazanego.

                                                    Pojmuję, zapewniam cię. :-)

                                                    > Ale jakkolwiek nie przeginam z ocenianiem na piekielno, to odnosze wrazenie,ze
                                                    > Ty przeginasz w stronę "to nic takiego". Nie, to jest coś "takiego" własnie. Ni
                                                    > ejedno ma imię, geneze, konsekwencje, ake generalnie jesli się zdrada to sie od
                                                    > ziera drugiego człowieka z intymnosci. Siebie nierzadko - też.

                                                    Gdzie ja napisałam, że to nic takiego? Ja przecież twierdzę tylko, że zdrada nie musi mieć negatywnych skutków i dyskutuję o tym właśnie z osobami, które uważają, że zdrada jest zawsze zła.

                                                    > Jasne, jest takie powiedzienie "Czego oczy nie widzą itd." Niby prawda, tylko p
                                                    > raktyka pokazuje, ze naprawde rzadko romans nie wychodzi na jaw. Jednorazowy sk
                                                    > ok w bok- czesciej

                                                    Zgadzam się!:-)
                                                  • kora3 Róznice w wymiarach oceny Stokrotko 13.06.12, 07:20
                                                    Stokrotka_a napisała:
                                                    >
                                                    > Ależ Koro, ja wcale nie myślę, że temat twojej koleżanki dotyczy ciebie i wcale
                                                    > tak nie twierdzę. Takie stwierdzenia wychodzą spod palców innych forumowiczek.
                                                    > Moja uwaga dotyczyła twoich doświadczeń w kwestii zdrady, o których wspomniała
                                                    > poprzedniczka.


                                                    Zatem nie zrozumiałam, wybacz. Nie czytałam wszystkich wpisów. Mnie się w sumie zdarzyło zdradzić, jak wspomniałam - raz. Nie sypiałam z nikim "na zakładkę", ale nie zerwałam z moim "oficjalnym" chłopakiem, który był na stypendium, a zakochałam się, zaczełam spotykać i kochać się z kimś innym. Uwazałam, że nie powinnam po 2 latach zwiazku mówić mu przez tel. podczas króciutkiej z racji ówczesnych technologii (nie było tanich połączeń miedzynarodowych i netu, a wiec takze np. skypa), ze to koniec. Uznałąm, ze zakomunikuje po jego powrocie. Tak też zrobiłam.
                                                    Czy w tej sytuacji było dobre moralnie rozwiazanie? Było- nie iśc z tamtym, w którym się zakochałam do łozka, poczekać te kilka miesiecy najlepiej sie z nim nie spotykając wcale (zeby nie kusiło) i powiedzieć chłopakowi po jego powrocie o zmianie kierunku uczuć:)
                                                    No, ale nie dałąm rady tak zrobić i przyznaję się

                                                    >

                                                    >
                                                    > Gdzie ja napisałam, że to nic takiego? Ja przecież twierdzę tylko, że zdrada ni
                                                    > e musi mieć negatywnych skutków i dyskutuję o tym właśnie z osobami, które uważ
                                                    > ają, że zdrada jest zawsze zła.


                                                    Myślę, ze chodzi tu o to, że rozpatrujecie sprawe na róznych poziomach oceny. Mysle, ze Twoi oponenci/ntki rozpatrują ją z punktu widzenia moralnego, czy jak wolisz - etycznego.
                                                    Tu zasada jest b. prosta: umawiasz się z kimś bliskim na coś, nie dotrzymujesz tego i już samo do moralnie jest negatywne. Dochodzi do tego jeszcze fakt, ze chodzi o sfere intymności.

                                                    Ty z kolei rozpatrujesz sprawę z poziomu praktycznego: coś (niezaleznie od moralnego wymiaru) moze mieć negatywne skutki w praktyce, albo ich nie mieć. Zdrada nie jest tu wyjątkiem.

                                                    Paradoksalnie - kazdy tu ma rację. KAzde bowiem zjawisko, postepek mamy prawo subiektywnie oceniać etycznie i kazde zjawisko, takze moralnie obojetne, czy nawet pozytywne moze przynieść negatywne skutki, a może też nie przynieśc zadnych.

                                                    Rzecz w tym, że w naszej kulturze zdrada jest oceniana moralnie jako zła wiekszosciowo. I to zarówno przez osoby zdradzające,jak i zdradzane. Na logikę zwazywszy z kolei skalę zjawiska jest to dośc dziwne, ale tak naprawde nie ma w tym nic dziwnego, bowiem tu z kolei nastepuje podział na ocenę ze tak powiem globalną i lokalną.

                                                    Na ogólne pytanie np. ankietowe "czy uwazasz, ze zdrada jest zła" mając do wyboru zamkniete odp. "Tak", "nie", "nie mam zdania" - zapewne wiekszosc ludzi odpowiada "tak" i nawet nie kłamie i to nawet jesli sami zdradzili, a nawet aktualnie zdradzają.

                                                    Są natomiast spore róznice w ocenie, gdy zaczniemy wchodzić w szczegóły.

                                                    Oczywiscie są osoby, dla których zdrada jest dośc jednocznaczna - jeśli sypiasz z kimś i z kimś jeszcze, to zdradasz i czesc - w duzym uproszczeniu.

                                                    Ale nie brak też ludzi, co widać po lekturze tego forum czasem, że dochodzi do niejednoznaczności oceny sytuacji na róznych polach. Np. wyczytałam kiedyś opinię, ze nie mozna zasadniczo zdradzić kogoś, kto nie jest mezem/zoną. Powód? Bo jesli się nie składało publicznej deklaracji komuś (a taką jest ślbne przyrzeczenie), to się nie ma wobec takiego kogoś zobowiazania wiernosci:)

                                                    Jest też zjawisko klasyfikowania zachowań ze tak powiem ilosciowo i jakościowo. Niektórzy uwazają, ze nic nie znaczący emocjonalnie tzw. "skok w bok" bez negatywnych skutków w postaci zarzenia sie czymś, niechcianej ciązy, czy dowiedzenia sie o skoku partnera/rki, to w zasadzie nie zdarda, tylko chwila zapomnienia. Jeszcze inni są zdania, że w sumie zdrada jest wówczas, gdy dojdzie do czegoś konkretnego, stosunku, a jesli chodzi o pieszczoty, pocałunki, czy nawet seks oralny, to nie.

                                                    Jeszcze inny podział reprezentują ludzie oceniający konklretny przypadek zdrady, którego ze tak powiem szczegóły (nie te seksualne) tylko zyciowe - znają.
                                                    I tak np. są ludzie otwarcuie przyznający, ze rozumieją np. faceta, z którym zona po urodzeniu dziecka nie sypia przez rok, ze zdradza, a są tacy, którzy stwierdzają, ze skoro jest jak jest to powinien się z nią rozstać, a potem ewentualnie coś z kimś. Logicznie to drugie rozwiazanie jest lepsze dla wszystkich, ale czesto bywa w praktyce tak, że nie ejst na dany moment z najrózniejszych przyczyn wykonalne.
                                            • six_a Re: Samuelo 11.06.12, 18:14
                                              > No dobrze, niech będzie. Może mieć, ale nie musi.
                                              nie, po prostu MA.

                                              >Zwróciłam tylko uwagę, że nie zawsze. ;-)
                                              noi? z tego wynika, że nie można się rozwieść cywilnie z powodu zdrady? można, czyli nie ma znaczenia, czy przysięgałaś na cywilnym czy nie. istotne jest na co się umówiłaś z partnerem. jeśli na wyłączność, to soooooooooooory. nie ma przebacz:)

                                              >Wymień mi choć jedną rzecz, którą zdradzany traci w chwili zdrady. ;-)
                                              wystarczy sięgnąć okiem do odpowiedniego fragmentu tej dyskusji i przeczytać.


                                              > Gdy nie widzi i nie wie, czasie aktu zdrady nic nie traci.
                                              no, nie traci tak samo, jak gdy mu ukradną samochód we śnie.
                                              czyli traci.
                                              dziękuję za uwagę.
                                              • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 08:04
                                                six_a napisała:

                                                > nie, po prostu MA.

                                                To oczywiste, że nie masz racji. Zazwyczaj ma, ale nie zawsze. ;-)

                                                > noi? z tego wynika, że nie można się rozwieść cywilnie z powodu zdrady? można,
                                                > czyli nie ma znaczenia, czy przysięgałaś na cywilnym czy nie. istotne jest na c
                                                > o się umówiłaś z partnerem. jeśli na wyłączność, to soooooooooooory. nie ma prz
                                                > ebacz:)

                                                Nigdzie nie stwierdziłam, że nie można się rozwieść z powodu zdrady. Stwierdzam jedynie, że nie masz racji, twierdząc, że na ślubie para przycięga sobie wierność. Tzn. masz rację w przypadku śłubu kościelnego, ale nie masz racji wprzypadku, gdy para bierze tylko ślub cywilny. ;-)

                                                > wystarczy sięgnąć okiem do odpowiedniego fragmentu tej dyskusji i przeczytać.

                                                Wystarczy prosto ospowiadać na pytania. ;-)

                                                > no, nie traci tak samo, jak gdy mu ukradną samochód we śnie.
                                                > czyli traci.
                                                > dziękuję za uwagę.

                                                Nie masz racji, ponieważ w czasie zdrady nic mu nie kradną. ;-)
                                                • six_a Re: Samuelo 12.06.12, 09:04
                                                  > To oczywiste, że nie masz racji.
                                                  mylisz właściwość ze skutkiem, który może wywołać. to jak z trucizną, kochanieńka, właściwości ma, ale dopiero zażyta w odpowiedniej lub przez odpowiednio mało odporny organizm, zadziała. rozumiesz w końcu?


                                                  > Nigdzie nie stwierdziłam, że nie można się rozwieść z powodu zdrady. Stwierdzam
                                                  > jedynie, że nie masz racji, twierdząc, że na ślubie para przycięga sobie wiern
                                                  > ość. Tzn. masz rację w przypadku śłubu kościelnego, ale nie masz racji wprzypad
                                                  > ku, gdy para bierze tylko ślub cywilny. ;-)
                                                  nie ma to znaczenia, co się gdzie przysięga, czy ja się nie powtarzam? i to jak.

                                                  > Nie masz racji, ponieważ w czasie zdrady nic mu nie kradną. ;-)
                                                  kradną mu partnera, który obiecał wierność. nie jesteś w stanie tego pojąć, albowiem w Twoim superaśnym związku pojęcie zdrady, a w związku z tym pewnie i wierności, nie występuje.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 09:18
                                                    six_a napisała:

                                                    > mylisz właściwość ze skutkiem, który może wywołać. to jak z trucizną, kochanień
                                                    > ka, właściwości ma, ale dopiero zażyta w odpowiedniej lub przez odpowiednio mał
                                                    > o odporny organizm, zadziała. rozumiesz w końcu?

                                                    Nie, nie mylę. natomiast twoje porównanie zdrady do trucizny jest nietrafne, ponieważ trucizna ma szkodliwe działanie na każdy organizm. Zdrada nie każdemu człowiekowi i nie każdemu związkowi szkodzi.

                                                    >> nie ma to znaczenia, co się gdzie przysięga, czy ja się nie powtarzam? i to jak.

                                                    Jeśli nie ma znaczenia, to po co ta cała gadka o ślubowaniu wierności? :-)

                                                    > kradną mu partnera, który obiecał wierność. nie jesteś w stanie tego pojąć, alb
                                                    > owiem w Twoim superaśnym związku pojęcie zdrady, a w związku z tym pewnie i wie
                                                    > rności, nie występuje.

                                                    Sixo, wybacz, ale farmazony opowiadasz. :-) W czasie zdrady partnera nie kradną. Można go stracić w wyniku zdrady, ale nie jest to nieuniknione.
                                                  • six_a Re: Samuelo 12.06.12, 09:25
                                                    > ponieważ trucizna ma szkodliwe działanie na każdy organizm
                                                    to nie jest prawda, niestety.

                                                    > Jeśli nie ma znaczenia, to po co ta cała gadka o ślubowaniu wierności? :-)
                                                    ponieważ istotne jest w związku, na co się partnerzy umówili - w taki czy owaki sposób. rozumiesz?

                                                    >W czasie zdrady partnera nie kradną
                                                    już o tym było. czyjaś nieświadomość nie oznacza, że kradzieży/szkody/krzywdy nie było. nie ma sensu tego dalej wałkować.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 09:31
                                                    six_a napisała:

                                                    > to nie jest prawda, niestety.

                                                    To jest prawda. Oczywiście stopień szkodliwości nie jest taki sam dla każdego, ale jest. Poza tym tsą rucizny, które stoswanea w małych dawkach działają leczniczo. Nie można natomiast stwierdzić tego o zdradzie. ;-)

                                                    > ponieważ istotne jest w związku, na co się partnerzy umówili - w taki czy owaki
                                                    > sposób. rozumiesz?

                                                    Perfekcyjnie! :-) Ale mój komentarz dotyczył jedynie twojego stwierdzenia, które nie było prawdziwe. :-)

                                                    > już o tym było. czyjaś nieświadomość nie oznacza, że kradzieży/szkody/krzywdy n
                                                    > ie było. nie ma sensu tego dalej wałkować.

                                                    Tak, ale w czasie zdrady nie ma aktu kradzieży, a krzywda MOŻE być skutkiem, ale nie MUSI. :-) Zgadzam się, nie ma co tego wałkować. :-)
                                                  • six_a Re: Samuelo 12.06.12, 09:45
                                                    > To jest prawda. Oczywiście stopień szkodliwości nie jest taki sam dla każdego,
                                                    > ale jest. Poza tym tsą rucizny, które stoswanea w małych dawkach działają leczn
                                                    > iczo. Nie można natomiast stwierdzić tego o zdradzie. ;-)

                                                    > To jest prawda.
                                                    nie to nie jest prawda, a w słowie trucizna jakoś trudno się doszukać pozytywów, podobnie jak w słowie zdrada. dlatego to, czy trucizna zatruje czy nie, to jest SKUTEK, a właściwości trujące MA, ponieważ jest TRUCIZNĄ. za moment zacznę Cię odsyłać do słownika, bo normalnie ciężko gadać z kimś, kto nawet znaczeń nie ogarnia.



                                                    >Nie można natomiast stwierdzić tego o zdradzie. ;-)
                                                    dopiero co pisałaś, że zdrada może uzdrowić czy tam poprawić relacje, tak?
                                                    i przestań wstawiać przymrużenie oka na końcu każdego zdania, bo nie wiadomo za bardzo, o co Ci chodzi. czy sobie żartujesz czy piszesz poważnie.


                                                    > Tak, ale w czasie zdrady nie ma aktu kradzieży, a krzywda MOŻE być skutkiem, al
                                                    > e nie MUSI. :-) Zgadzam się, nie ma co tego wałkować. :-)
                                                    w sumie, jak chcesz, to możesz wałkować. tylko na litość udowodnij, że w trakcie kradzieży samochodu, samochód NIE został skradziony właścicielowi. bo wszystko inne to Twoje "widzimisię", a wulgarne banały o niewymydleniu to lepiej zachowaj dla siebie.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 09:56
                                                    six_a napisała:

                                                    > nie to nie jest prawda, a w słowie trucizna jakoś trudno się doszukać pozytywów
                                                    > , podobnie jak w słowie zdrada. dlatego to, czy trucizna zatruje czy nie, to je
                                                    > st SKUTEK, a właściwości trujące MA, ponieważ jest TRUCIZNĄ. za moment zacznę C
                                                    > ię odsyłać do słownika, bo normalnie ciężko gadać z kimś, kto nawet znaczeń nie
                                                    > ogarnia.

                                                    Sixo, nie dyskutujemy o samym słowie, tylko o zjawisku. A faktem jest, że właściwości trucizny w odniesieniu do organizmu mogą są uzaleznione od dawki. :-)

                                                    > >Nie można natomiast stwierdzić tego o zdradzie. ;-)
                                                    > dopiero co pisałaś, że zdrada może uzdrowić czy tam poprawić relacje, tak?

                                                    Tak, ale moja uwaga odnosiła się do działania trucizny w zależności od dawki. O zdradzie nie można powiedzieć, że w małych dawkach ma właściwości lecznicze a w dużych zabija. :-)

                                                    > i przestań wstawiać przymrużenie oka na końcu każdego zdania, bo nie wiadomo za
                                                    > bardzo, o co Ci chodzi. czy sobie żartujesz czy piszesz poważnie.

                                                    Jak to nie wiadomo? Ja wiem. ;-)

                                                    > w sumie, jak chcesz, to możesz wałkować. tylko na litość udowodnij, że w trakci
                                                    > e kradzieży samochodu, samochód NIE został skradziony właścicielowi. bo wszystk
                                                    > o inne to Twoje "widzimisię", a wulgarne banały o niewymydleniu to lepiej zacho
                                                    > waj dla siebie.

                                                    Ale ja nie twierdzę, że w trakcie kradzieży samochodu samochód nie został skradziony właścicielowi. Co więc mam udowadniać? :-)

                                                    Banał o niewymydleniu jest wulgarny? Sixo, to ty jesteś z moherowych beretów? :-D
                                                  • six_a Re: Samuelo 12.06.12, 10:02
                                                    >A faktem jest, że właściwości trucizny w odniesieniu do organizmu mogą są uzaleznione od dawki. :-)
                                                    tak, bo zatrucie MOŻE być skutkiem podania trucizny, co nie zmienia faktu że sama trucizna ma właściwości trujące, już o tym było.


                                                    > Jak to nie wiadomo? Ja wiem. ;-)
                                                    orili, to dyskutuj sama ze sobą.

                                                    > Ale ja nie twierdzę, że w trakcie kradzieży samochodu samochód nie został skra
                                                    > dziony właścicielowi. Co więc mam udowadniać? :-)
                                                    ależ twierdzisz. twierdzisz, że jak ktoś ci kradnie partnera, to nie ma kradzieży. udowodnij.

                                                    >Sixo, to ty jesteś z moherowych beretów?
                                                    nie, ja z tych eleganckich jestem.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 10:13
                                                    six_a napisała:

                                                    > tak, bo zatrucie MOŻE być skutkiem podania trucizny, co nie zmienia faktu że sa
                                                    > ma trucizna ma właściwości trujące, już o tym było.

                                                    Sixo, jesteś odporna na rzeczowe argumenty. :-) Sama trucizna ma właściwości trujące tylko w odniesieniu do organizmu i w zalezności od dawki.

                                                    > orili, to dyskutuj sama ze sobą.

                                                    Wolę z tobą. ;-)

                                                    > ależ twierdzisz. twierdzisz, że jak ktoś ci kradnie partnera, to nie ma kradzie
                                                    > ży. udowodnij.

                                                    Partnera nie można ukraść w odróżnieniu od samochodu. Chyba że masz na myśłi porwanie. ;-)

                                                    > nie, ja z tych eleganckich jestem.

                                                    Aaaaaa, to ty nosisz kapelusze niczym dama dworu angielskiego. No to teraz rozumiem twoje zniesmaczenie moim "wulgaryzmem". ;-D
                                                  • six_a Re: Samuelo 12.06.12, 10:22
                                                    > Sama trucizna ma właściwości tr
                                                    > ujące tylko w odniesieniu do organizmu i w zalezności od dawki.
                                                    poszukaj se definicji słowa trucizna i nie twórz fikcji. wróć, jak nauczysz się odróżniać właściwości od działania.

                                                    > Partnera nie można ukraść w odróżnieniu od samochodu. Chyba że masz na myśłi po
                                                    > rwanie. ;-)
                                                    było.

                                                    >moim "wulgaryzmem". ;-D
                                                    nie przejmuj się aż tak, przecież nie napisałam, że jesteś wulgarna, prawda?
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 12:17
                                                    six_a napisała:

                                                    > poszukaj se definicji słowa trucizna i nie twórz fikcji. wróć, jak nauczysz się
                                                    > odróżniać właściwości od działania.

                                                    Droga sixo, oto definicja słownikowa:

                                                    trucizna
                                                    1. «substancja, która może zakłócić funkcje życiowe organizmu, a nawet spowodować śmierć»

                                                    No i co, czy ta definicja mówi wszystko o każdej truciznie? Czy ta definicja wyklucza pozytywne działanie trucizny w okreśłonych dawkach? Właściwości i działanie są nierozerwalnie ze sobą związane.
                                                    >
                                                    > było.

                                                    Co było?

                                                    > nie przejmuj się aż tak, przecież nie napisałam, że jesteś wulgarna, prawda?

                                                    A czy ja napisałam, że ty napisałaś, że jestem wulgarna? Ja tylko stwierdziłam, że użyte przeze mnie wyrażenie nazwałaś wulgaryzmem. ;-D
                                                  • six_a Re: Samuelo 12.06.12, 12:31
                                                    > No i co, czy ta definicja mówi wszystko o każdej truciznie?
                                                    tak mówi o każdej substancji nazywanej trucizną. trucizna MA właściwości trujące i MOŻE prowadzić do zatrucia.
                                                    tak jak zdrada MA właściwości destrukcyjne i MOŻE prowadzić do rozpadu związku.
                                                    coś jeszcze wymaga wyjaśnienia?

                                                    > Co było?
                                                    było omawianie i wyjaśniane wyżej.

                                                    >Ja tylko stwierdziłam, że użyte przeze mnie wyrażenie nazwałaś wulgaryzmem. ;-D
                                                    a to wymagało stwierdzenia? no prosz. a komisja śledcza będzie?
                                                  • kseniainc Re: Samuelo 12.06.12, 13:18
                                                    six_a napisała:

                                                    > > No i co, czy ta definicja mówi wszystko o każdej truciznie?
                                                    > tak mówi o każdej substancji nazywanej trucizną. trucizna MA właściwości trując
                                                    > e i MOŻE prowadzić do zatrucia.
                                                    > tak jak zdrada MA właściwości destrukcyjne i MOŻE prowadzić do rozpadu związku.
                                                    > coś jeszcze wymaga wyjaśnienia?
                                                    >
                                                    > > Co było?
                                                    > było omawianie i wyjaśniane wyżej.
                                                    >
                                                    > >Ja tylko stwierdziłam, że użyte przeze mnie wyrażenie nazwałaś wulgaryzmem
                                                    > . ;-D
                                                    > a to wymagało stwierdzenia? no prosz. a komisja śledcza będzie?
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >

                                                    sixa-nie potrzebne bicie piany , to jest.Stokrotka jest niereformowalna;-p
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 14:04
                                                    kseniainc napisała:

                                                    > sixa-nie potrzebne bicie piany , to jest.Stokrotka jest niereformowalna;-p

                                                    A mogłabyś podać link do takiej dyskusji, z której wynika, że ty jesteś reformowalna? A może wskażesz, gdzie mogę przekonać się o reformowalności sixy? ;-D
                                                  • kseniainc Re: Samuelo 12.06.12, 14:57
                                                    Dyskutantka z Ciebie do ostatniego tchu;-p
                                                    Nie zamierzam się z Tobą dochodzić o pie...ty.Złap oddech, policz do miliona.Ja poczekam , aż się wyprujesz ;-p Wtedy jeszcze (pod koniec)czasem klikasz mniej pretensjonalnie;-p
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 15:14
                                                    Ależ droga Kseniu, skoro nazwałaś mnie niereformowalną, to sądziłam, że ty jesteś reformowalna i możesz dać mi dobry przykład, żebym też stała się reformowalna. A ty się sianem wykręcasz i dajesz mi rady, które z reformowalnością nie mają nic wspólnego. Ładnie to tak, hę? ;-D
                                                  • kseniainc Re: Samuelo 12.06.12, 15:51
                                                    droga Stokrotko-najwyraźniej masz syndrom "ostatniego słowa";-)
                                                    Nigdy nie uwazałam się za przykład do naśladowania;-)
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 16:00
                                                    kseniainc napisała:

                                                    > droga Stokrotko-najwyraźniej masz syndrom "ostatniego słowa";-)
                                                    Ja mam, a ty nie masz? ;-D

                                                    > Nigdy nie uwazałam się za przykład do naśladowania;-)

                                                    To ja założyłam, że jesteś w tym konkretnym przypadku przykładem do naśladowania, bo skoro stwierdziłaś, że jestem niereformowalna, to prawdopodobnie sama jesteś reformowalna. ;-D
                                                  • kseniainc Re: Samuelo 12.06.12, 16:07
                                                    to już nie jest gra słówek, a upierdliwość z Twojej strony;-p
                                                    Szkoda także, że nie potrafisz czytać między wierszami-dłuzej byśmy pogadały, a tak.......
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 16:19
                                                    kseniainc napisała:

                                                    > to już nie jest gra słówek, a upierdliwość z Twojej strony;-p

                                                    Daj spokój, więcej luzu! ;-D

                                                    > Szkoda także, że nie potrafisz czytać między wierszami-dłuzej byśmy pogadały, a
                                                    > tak.......

                                                    No niestety, taka nierozgarnięta jestem i nieubrana... ;-D
                                                  • kseniainc Re: Samuelo 12.06.12, 16:29
                                                    Ty zboczenico niepoprawna-spylaj się odziać;-p
                                                    Wiem, że samo patrzenie to nie zdrada, ale może doprowadzić do takowej;-D
                                                    Aha-może głupio zabrzmi, ale jestem luźna-hahahahhahahaha
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 16:33
                                                    kseniainc napisała:

                                                    > Ty zboczenico niepoprawna-spylaj się odziać;-p
                                                    > Wiem, że samo patrzenie to nie zdrada, ale może doprowadzić do takowej;-D

                                                    Nikt nie patrzy, no może tylko sąsiad z naprzeciwka, ale on to może się tylko obilzać. ;-D

                                                    > Aha-może głupio zabrzmi, ale jestem luźna-hahahahhahahaha

                                                    A ja zwarta i gotowa! ;-D
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 14:02
                                                    six_a napisała:

                                                    > tak mówi o każdej substancji nazywanej trucizną. trucizna MA właściwości trując
                                                    > e i MOŻE prowadzić do zatrucia.

                                                    Nie, nie mówi wszystkiego. Np. nie mówi tego, że trucizna w odpowiednich dawkach może mieć działanie lecznicze.

                                                    > tak jak zdrada MA właściwości destrukcyjne i MOŻE prowadzić do rozpadu związku.
                                                    > coś jeszcze wymaga wyjaśnienia?

                                                    Zgadzam się przecież, że może prowadzić do rozpadu związku, ale ty napisałaś: "skoki oznaczają prędzej czy później rezygnację z małżeństwa. formalną czy nieformalną, ale jednak", co jest nieprawdą. :-) ;-)

                                                    > było omawianie i wyjaśniane wyżej.

                                                    No to świetnie!

                                                    > a to wymagało stwierdzenia? no prosz. a komisja śledcza będzie?

                                                    A moja uwaga o niewymydleniu wymagała określenia jako "wulagaryzm"? ;-)
                                                  • nancy.botwin.77 Re: Samuelo 12.06.12, 10:34
                                                    > Tak, ale w czasie zdrady nie ma aktu kradzieży, a krzywda MOŻE być skutkiem, al
                                                    > e nie MUSI. :-) Zgadzam się, nie ma co tego wałkować. :-)

                                                    czyli jak ktoś Cię poczęstuje koktajlem alkoholowym z wkładką z rohypnolu a potem zgwałci we śnie - to też nei doznasz żadnej krzywdy? to jest pokąd się nie dowiesz o całym zdarzeniu?
                                                    i dlatego pod żadnym pozorem nie należy Ci o tym mówić?
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 12:22
                                                    nancy.botwin.77 napisał:

                                                    > czyli jak ktoś Cię poczęstuje koktajlem alkoholowym z wkładką z rohypnolu a pot
                                                    > em zgwałci we śnie - to też nei doznasz żadnej krzywdy? to jest pokąd się nie d
                                                    > owiesz o całym zdarzeniu?
                                                    > i dlatego pod żadnym pozorem nie należy Ci o tym mówić?

                                                    Nietrafione porównanie. Podanie substancji odurzającej nieświadomej osobie jest przestępczym działaniem mającym natychmiastowe skutki w organizmie. Zdrada dokonana przez partnera/-kę nie ma natychmiastowego działania, chyba że wystąpiło przyłapanie na gorącym uczynku.
                                                  • nancy.botwin.77 Re: Samuelo 12.06.12, 13:21
                                                    > Nietrafione porównanie.(...)

                                                    wijesz sie jak piskorz żeby tylko nie odpowiedziec na pytanie; albo może uważasz ze w zgwałceniu nie ma nic złego pokąd ofiara nie ma pojęcia co się stało?
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 14:08
                                                    nancy.botwin.77 napisał:

                                                    > > Nietrafione porównanie.(...)
                                                    >
                                                    > wijesz sie jak piskorz żeby tylko nie odpowiedziec na pytanie; albo może uważas
                                                    > z ze w zgwałceniu nie ma nic złego pokąd ofiara nie ma pojęcia co się stało?

                                                    Nie uważam, że w zgwałceniu nie ma nic złego. Twoje porównanie jest po prostu nietrafione, więc nie stanowi właściwego argumentu w dyskusji. ;-)
                                                  • nancy.botwin.77 Re: Samuelo 12.06.12, 17:21
                                                    stokrotka_a napisała:

                                                    > Nie uważam, że w zgwałceniu nie ma nic złego.

                                                    czemu? przesz nie będziesz nic o niczym wiedzieć?;) więc używając twojej logiki nie stanie ci się żadna krzywda;)
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 17:39
                                                    nancy.botwin.77 napisał:

                                                    > czemu? przesz nie będziesz nic o niczym wiedzieć?;) więc używając twojej logiki
                                                    > nie stanie ci się żadna krzywda;)

                                                    Krzywda a raczej jej poczucie i zło czynu nie są tożsamymi zjawiskami. Gwałt jest czynem złym, ale jeśli osoba zgwałcona nie będzie wiedzieć o gwałcie i nie będzie odczuwać żadnych fizycznych skutków gwałtu (załóżmy, że gwałt polegał na zrobieniu minety w stanie nieprzytomności), to osoba zgwałcona nie bedzie miała poczucia krzywdy. Dla niej gwałt nie będzie miał miejsca.
                                                  • nancy.botwin.77 Re: Samuelo 12.06.12, 20:27
                                                    stokrotka_a napisała:
                                                    > Krzywda a raczej jej poczucie i zło czynu nie są tożsamymi zjawiskami. Gwałt je

                                                    obiektywna krzywda, subiektywne poczucie krzywdy ofiary i obiektywna szkodliwośc społeczna czynu - jak w branzy nazywają zło - to 3 rożne rzeczy

                                                    nie odpowiadaj i tak nie przeczytam, właśnie dotarła do mnie absurdalność wykłócania się z trolem udającym lesbijke na temat wierności w heteroseksualnych związkach xD
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 21:35
                                                    nancy.botwin.77 napisał:

                                                    > obiektywna krzywda, subiektywne poczucie krzywdy ofiary i obiektywna szkodliwoś
                                                    > c społeczna czynu - jak w branzy nazywają zło - to 3 rożne rzeczy

                                                    Zgadzam się z tym! ;-)

                                                    > nie odpowiadaj i tak nie przeczytam, właśnie dotarła do mnie absurdalność wykłó
                                                    > cania się z trolem udającym lesbijke na temat wierności w heteroseksualnych zwi
                                                    > ązkach xD

                                                    Myślisz, że ja odpowiadam tylko po to, żebyś ty przeczytała?

                                                    O Tobie mogę napisać w podobnym tonie: jesteś trollem, który w obliczu braku rzeczowych argumentów stosuje argumenty ad personam mające na celu postawienie rozmówczyni w negatywnym świetle w celu zdewaluowania jej argumentów.

                                                    I wyobraź sobie, że wierność nie ma nic wspólnego z orientacją seksualną osób tworzących związek. ;-)
                                                  • swiete.jeze Re: Samuelo 12.06.12, 09:26
                                                    > Nie, nie mylę. natomiast twoje porównanie zdrady do trucizny jest nietrafne, po
                                                    > nieważ trucizna ma szkodliwe działanie na każdy organizm. Zdrada nie każdemu cz
                                                    > łowiekowi i nie każdemu związkowi szkodzi.
                                                    >

                                                    Przypadkiem nie ustaliłyśmy już, że specjalnego pojęcia o tym nie masz?
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 09:32
                                                    swiete.jeze napisała:

                                                    > Przypadkiem nie ustaliłyśmy już, że specjalnego pojęcia o tym nie masz?

                                                    Nie odpowiadam za twoje złudzenia. :-) A ty jakie kwalifikacje posiadasz w tej dziedzinie?
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 09:25
                                                    six_a napisała:

                                                    > nie jesteś w stanie tego pojąć, alb
                                                    > owiem w Twoim superaśnym związku pojęcie zdrady, a w związku z tym pewnie i wie
                                                    > rności, nie występuje.

                                                    Zauważ, sixo, że ja nie dyskutuję o twoim czy moim życiu osobistym, tylko o problemach związanych ze zdradą. Takie osobiste wycieczki jak ta powyżej są, deliaktnie mówiąc, nieeleganckie.
                                                  • six_a Re: Samuelo 12.06.12, 09:28
                                                    >deliaktnie mówiąc, nieeleganckie.
                                                    wieeesz, nieeleganckie to jest opowiadanie o szczegółach swojego związku, o tym co powiedziała nam w sekrecie koleżanka, a my rozpaplaliśmy na forum ogólnokrajowym i tym podobne kiksy. wykorzystanie informacji podanej na talerzu nie jest nieeleganckie. smacznego.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 09:36
                                                    six_a napisała:

                                                    > wieeesz, nieeleganckie to jest opowiadanie o szczegółach swojego związku, o tym
                                                    > co powiedziała nam w sekrecie koleżanka, a my rozpaplaliśmy na forum ogólnokr
                                                    > ajowym i tym podobne kiksy. wykorzystanie informacji podanej na talerzu nie jes
                                                    > t nieeleganckie. smacznego.

                                                    Nie za bardzo rozumiem twoją uwagę, bo ja nie opowiadam o szczegółach swojego związku, ani o tym, co koleżaka powiedziała mi w sekrecie. Napisałam jedynie, jaki mam stosunek do wierności. Zauważ, że ty też to napisałaś. Twoje uwagi są więc bardzo nieeeleganckie. :-)

                                                  • six_a Re: Samuelo 12.06.12, 09:48
                                                    > Nie za bardzo rozumiem twoją uwagę, bo ja nie opowiadam o szczegółach swojego z
                                                    > wiązku, ani o tym,
                                                    nie napisałaś w tej dyskusji, że w Twoim związku pojęcie zdrady nie istnieje? to przepraszam.

                                                    >ani o tym, co koleżaka powiedziała mi w sekrecie.
                                                    nie wszystko odnosi się do Ciebie. sprawdź, w jakim wątku w ogóle rozmawiamy, to będziesz wiedziała czyja koleżanka.

                                                    > Zauważ, że ty też to napisałaś. Twoje uwagi są więc bardzo nieeeleganckie. :-)
                                                    w żadnym miejscu nie odnosiłam tego do swoich związków. w przeciwieństwie.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 10:00
                                                    six_a napisała:

                                                    > nie napisałaś w tej dyskusji, że w Twoim związku pojęcie zdrady nie istnieje? t
                                                    > o przepraszam.

                                                    Napisałam, ale to nie jest żaden szczegół mojego związku tylko mój pogląd na problem zdrady. Ty piszesz, że dla ciebie istnieje problem zdrady, więc mam wnosić, że piszesz o szczegółach swojego związku? :-)

                                                    > nie wszystko odnosi się do Ciebie. sprawdź, w jakim wątku w ogóle rozmawiamy, t
                                                    > o będziesz wiedziała czyja koleżanka.

                                                    No to pisz do Kory a nie na Berdyczów! ;-)

                                                    > w żadnym miejscu nie odnosiłam tego do swoich związków. w przeciwieństwie.

                                                    Odnosisz się do problemu zdrady i wierności w związku. Mam rozumieć, że to co piszesz nie odnosi się do TWOJEGO związku? ;-)
                                                  • six_a Re: Samuelo 12.06.12, 10:06
                                                    > Napisałam, ale to nie jest żaden szczegół mojego związku
                                                    jest +
                                                    ommmmmmmmmmmm I gawd!

                                                    > Odnosisz się do problemu zdrady i wierności w związku. Mam rozumieć, że to co p
                                                    > iszesz nie odnosi się do TWOJEGO związku? ;-)
                                                    tak właśnie, piszę sobie o dwóch wariantach związków - jeden z przysięgą wierności, a drugi bez, jeśli jeszcze tego nie zauważyłaś. krótko mówiąc wymieniam się poglądami, a nie detalami z życia. zrozumiałaś?
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 10:17
                                                    six_a napisała:

                                                    > > Napisałam, ale to nie jest żaden szczegół mojego związku
                                                    > jest +
                                                    > ommmmmmmmmmmm I gawd!

                                                    Nie jest to szczegół, tylko ogólna zasada jaką stosuję w będąc w związku z kimkolwiek, a nie z tą konkretną osobą. O szczegółach mojego związku nic nie wiesz. :-)

                                                    > tak właśnie, piszę sobie o dwóch wariantach związków - jeden z przysięgą wierno
                                                    > ści, a drugi bez, jeśli jeszcze tego nie zauważyłaś. krótko mówiąc wymieniam si
                                                    > ę poglądami, a nie detalami z życia. zrozumiałaś?

                                                    Jeśli dla ciebie stsounek do zdrady i wierności jest detalem życia, to przykro mi. ;-) Moherów nie nosisz, ale masz adatki. ;-D
                                                  • six_a Re: Samuelo 12.06.12, 10:26
                                                    >Nie jest to szczegół, tylko ogólna zasada jaką stosuję w będąc w związku z kimkolwiek, a nie z tą konkretną osobą. O szczegółach mojego związku nic nie wiesz. :-)
                                                    no teraz już wiem i nie odkręcaj kota. gdyby to była ogólna zasada użyłabyś liczby mnogiej. tak to się robi.

                                                    >Moherów nie nosisz
                                                    moherów się nie nosi. chcesz link do znaczenia słowa moher? czy sama znajdziesz?
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 12:25
                                                    six_a napisała:

                                                    > no teraz już wiem i nie odkręcaj kota. gdyby to była ogólna zasada użyłabyś lic
                                                    > zby mnogiej. tak to się robi.

                                                    Wiesz tylko tyle, że kieruję się konkretną zasadą w związku. Nie znasz żadnych intymnych szczegółów mojego związku, chyba że dla ciebie szczegółem intymnym jest podejście do zdrady. Ale na to to już nic nie poradzę. ;-)

                                                    > moherów się nie nosi. chcesz link do znaczenia słowa moher? czy sama znajdziesz?

                                                    A ja uważam, że mohery można nosić, bo slowo moher niejedno ma znaczenie. ;-D
                                                  • six_a Re: Samuelo 12.06.12, 12:36
                                                    > Nie znasz żadnych intymnych szczegółów mojego związku
                                                    a ktoś twierdził, że znam "intymne szczegóły"? zacytuj.

                                                    > A ja uważam, że mohery można nosić,
                                                    noś w takim razie, na zdrowie. ino się nie przedźwigaj.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 14:12
                                                    six_a napisała:

                                                    > a ktoś twierdził, że znam "intymne szczegóły"? zacytuj.

                                                    Nie, nie twierdziłaś. Masz rację, twierdziłaś, że znasz osobiste szczegóły, ale ich nie znasz. ;-)

                                                    > > A ja uważam, że mohery można nosić,
                                                    > noś w takim razie, na zdrowie. ino się nie przedźwigaj.

                                                    Gdybyś zajrzała do słownika, to wiedziałabyś, że poprawnie użyłam tego słowa. SJP PWN -
                                                    moher «miękka, puszysta wełna kóz angorskich lub przędza z tej wełny; też: wyrób z tej przędzy»

                                                    Zauważyłaś? To słowo oznacza również wyrób z przędzy z tej wełny. A wyrób można nosić i wcale nie musi on być ciężki. ;-D
                                                  • six_a Re: Samuelo 12.06.12, 15:55
                                                    > Masz rację, twierdziłaś, że znasz osobiste szczegóły, ale
                                                    > ich nie znasz. ;-)
                                                    quote or it didn't happen

                                                    > moher «miękka, puszysta wełna kóz angorskich lub przędza z tej we
                                                    > łny; też: wyrób z tej przędzy»
                                                    >
                                                    > Zauważyłaś? To słowo oznacza również wyrób z przędzy z tej wełny. A wyrób można
                                                    > nosić i wcale nie musi on być ciężki. ;-D
                                                    jej, ten wątek JEST edukacyjny.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 16:07
                                                    six_a napisała:

                                                    > quote or it didn't happen

                                                    No, no, jestem pod wrażeniem! ;-D Cytuję: "nieeleganckie to jest opowiadanie o szczegółach swojego związku". Masz rację, nie użyłaś słowa "osobiste", ale twoja dezaprobata w stosunku do ujawniania na forum publicznym takich "szczegółów" jak stosunek do zdrady i wierność pozwala wnioskować, że traktujesz to jako rzecz osobistą. ;-)

                                                    > jej, ten wątek JEST edukacyjny.

                                                    Ba, i to jak! ;-D
                                                  • six_a Re: Samuelo 12.06.12, 16:15
                                                    ale twoj
                                                    > a dezaprobata w stosunku do ujawniania na forum publicznym takich "szczegółów"
                                                    > jak stosunek do zdrady i wierność pozwala wnioskować,

                                                    bardzo ładnie, tylko moja "dezaprobata" nie dotyczy opinii na temat zdrady i wierności, a tego zdania: "Moja ukochana nie może mnie zdradzić, ponieważ w naszym związku nie istnieje pojęcie zdrady. :-)"

                                                    i skończmyż jusz może na tym.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 16:24
                                                    six_a napisała:

                                                    > bardzo ładnie, tylko moja "dezaprobata" nie dotyczy opinii na temat zdrady i wi
                                                    > erności, a tego zdania: "Moja ukochana nie może mnie zdradzić, ponieważ w naszy
                                                    > m związku nie istnieje pojęcie zdrady. :-)"

                                                    Ale to zdanie zawiera jedynie informację o tym jaki stosunek do zdrady mam ja i moja partnerka. To zdanie nie mówi nic o szczegółach związku, które mogłyby powodować twoje zniesmaczenei. ;-)

                                                    > i skończmyż jusz może na tym.

                                                    Do tanga trzeba dwojga, ale do skończenia wystarczy jedna strona. ;-)
                                                  • six_a Re: Samuelo 12.06.12, 16:30
                                                    >To zdanie nie mówi nic o szczegółach związku, które mogłyby powodować twoje zniesmaczenei. ;-)

                                                    tak się składa, że moje opinie to formułuję ja na podstawie moich wrażeń, a nie Ty. więc dla mnie to jest ujawniony szczegół związku, a dla Ciebie może to być opis krowy zajadającej śliwki na dębie, naprawdę nie mam nic przeciwko.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 16:35
                                                    six_a napisała:

                                                    > tak się składa, że moje opinie to formułuję ja na podstawie moich wrażeń, a nie
                                                    > Ty. więc dla mnie to jest ujawniony szczegół związku, a dla Ciebie może to być
                                                    > opis krowy zajadającej śliwki na dębie, naprawdę nie mam nic przeciwko.

                                                    Jeśli dla ciebie to szczegół i do tego nieelegancko jest się do niego pubicznie przyznawać, to przyjmij moje wyrazy współczucia. ;-D Trochę mi ciebie żal biedaczko, ale też nie mam nic przeciwko temu. ;-)
                                                  • six_a Re: Samuelo 12.06.12, 16:44
                                                    wieeerz, po tym, jak dowodziłaś, że wspomniane zdanie w żaden sposób nie odnosiło się do Twojej partnerki tudzież konkretnego związku, a było opinią ogólną o wszystkich związkach, jest mi absolutnie wszystko jedno, w którą stronę będziesz się wić i jak odkręcać.

                                                    no pszesz każden widzi.

                                                    aaaaaaaaaaaaaale po "biedaczce" widzem, że niestety wylazłaś z foremki, co było zresztą do przewidzenia. więc eocik.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 17:00
                                                    six_a napisała:

                                                    > wieeerz, po tym, jak dowodziłaś, że wspomniane zdanie w żaden sposób nie odnosi
                                                    > ło się do Twojej partnerki tudzież konkretnego związku, a było opinią ogólną o
                                                    > wszystkich związkach, jest mi absolutnie wszystko jedno, w którą stronę będzies
                                                    > z się wić i jak odkręcać.

                                                    Zadziwiające jest jak potrafisz przekręcać znaczenie jasnych i jednoznacznych sformułowań. ;-) Napisałam, że tę zasadę stosuję nie tylko w tym konkretnym związku, ale w każdym innym MOIM związku. Nie napisałam, że dotyczy ona wszystkich związków. Problem polega na tym, że dla ciebie jest to szczegół, o którym nie powinno pisać się na forum. ;-) Ciekawa jestem, czy za nieeleganckie uważałabyś, gdyby ktoś na forum napisał, że w swoim związku ona i jej mąż kierują się zasadą wierności małżeńskiej. Baaaardzo jestem ciekawa! ;-D

                                                    > no pszesz każden widzi.

                                                    Każdy patrzy i każdy widzi, ale nie każdy to samo. ;-D

                                                    > aaaaaaaaaaaaaale po "biedaczce" widzem, że niestety wylazłaś z foremki, co było
                                                    > zresztą do przewidzenia. więc eocik.

                                                    Ja do foremki nie właziłam, więc nie wylazłam. ;-) Ale naprawdę ci współczuję, choć mam świadomość, że ty wcale nie musisz uważać, że to współczucie jest uzasadnione. ;-)
                                                  • six_a Re: Samuelo 12.06.12, 17:07
                                                    >Napisałam, że tę zasadę stosuję nie tylko w tym konkretnym zwią
                                                    no i po co ściemniasz? najpierw napisałaś zdanie, potem dorobiłaś teorię, że to jest zasada ogólna, wyszłaś od szczegółu związku do ogółu. no pilnuj drzewka noooo.

                                                    "Nie jest to szczegół, tylko ogólna zasada jaką stosuję w będąc w związku z kimkolwiek, a nie z tą konkretną osobą. O szczegółach mojego związku nic nie wiesz. :-)"

                                                    >Problem polega na tym, że dla ciebie jest to szczegół,
                                                    masz z tym jakiś problem? bo ja żadnego.

                                                    >Ale naprawdę ci współczuję, choć mam świadomość,
                                                    ależ nie musisz mnie zapewniać drugi raz, przecież nie twierdziłam, że kłamiesz.

                                                    rotf:)
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 17:18
                                                    six_a napisała:

                                                    > no i po co ściemniasz? najpierw napisałaś zdanie, potem dorobiłaś teorię, że to
                                                    > jest zasada ogólna, wyszłaś od szczegółu związku do ogółu. no pilnuj drzewka n
                                                    > oooo.

                                                    Ależ masz całkowitą rację, co do drzewka. Nie masz jedynie racji, co do tego, że to jest "szczegół związku" a do tego nieeelegancki. ;-D

                                                    > masz z tym jakiś problem? bo ja żadnego.

                                                    Tym bardziej współczuję. ;-) Ale może nie powinnam. Przecież nie masz żadnego poczucia krzywdy, bo nie zdajesz sobie sprawy, że ukradli ci ten "samochód". ;-D Widzisz, krzywda jest jedynie kwestią świadomości. ;-DDD

                                                    > ależ nie musisz mnie zapewniać drugi raz, przecież nie twierdziłam, że kłamiesz.

                                                    A ja mi nawet przez myśl nie przeszło, że mogłabyś uważać, że kłamię. Nie jestem taka podejrzliwa w stosunku do bliźnich. ;-D Chciałam tylko, by moje współczucie wniknęlo głęboko do twojej świadomości lub podświadomości. ;-DDD
                                                  • six_a Re: Samuelo 12.06.12, 17:30
                                                    >Nie masz jedynie racji,
                                                    no jasne, bo Twoja racja jest najtwojsza i na dodatek ogólnie obowiązująca.
                                                    nigdzie nie pisałam, że mam jakąś rację, tylko że taka jest moja opinia, odróżniasz?

                                                    > Widzisz, krzywda jest jedynie kwestią świadomości. ;-DDD
                                                    opowiadaj te bajki wykorzystanym dziewczynom, którym ktoś wcześniej podał pigułkę gwałtu, albo okradzionym we śnie. ale lepiej by było, gdybyś przestała pleść, bo mieszasz krzywdę z poczuciem krzywdy.

                                                    > by moje współczucie wniknęlo głęboko do twojej świadomości lub podświadomości. ;-DDD
                                                    ojć no sorej, ale na nlp to ja nie jestem podatna.
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 17:46
                                                    six_a napisała:

                                                    > no jasne, bo Twoja racja jest najtwojsza i na dodatek ogólnie obowiązująca.
                                                    > nigdzie nie pisałam, że mam jakąś rację, tylko że taka jest moja opinia, odróżn
                                                    > iasz?

                                                    Ale przecież ja też tylko przedstawiam swoją opinię na temat twojej i mojej racji. ;-) Dokładnie tak jak ty! ;-D

                                                    > opowiadaj te bajki wykorzystanym dziewczynom, którym ktoś wcześniej podał piguł
                                                    > kę gwałtu, albo okradzionym we śnie. ale lepiej by było, gdybyś przestała pleść
                                                    > , bo mieszasz krzywdę z poczuciem krzywdy.

                                                    Widzisz sixo, krzywda w przypadku szkody fizycznej dokonanej na kimś bezpośrednio ma natychmiastowy skutek i powoduje poczucie krzywdy. W przypadku szkody moralnej, a z taką mamy do czynienia na skutek zdrady, występuje dopiero wtedy, gdy o zdradzie dowie się zdradzony/-a lub gdy ludzie postronni dowiedzą się o zdradzie i będą w jakiś sposób szkodzić zdradzonej osobie.

                                                    > ojć no sorej, ale na nlp to ja nie jestem podatna.

                                                    Co za szkoda! ;-D
                                                  • six_a Re: Samuelo 12.06.12, 18:09
                                                    >Widzisz sixo, krzywda w przypadku szkody fizycznej dokonanej na kimś bezpośrednio ma natychmiastowy skutek i powoduje poczucie krzywdy. W przypadku szkody moralnej, a z taką mamy do czynienia na skutek zdrady, występuje dopiero wtedy, gdy o zdradzie dowie się zdradzony/-a lub gdy ludzie postronni dowiedzą się o zdradzie i będą w jakiś sposób szkodzić zdradzonej osobie.

                                                    widzisz, tylko jakoś tak zapominasz, że w tej zdradzie co prawda nie ma udziału zdradzany, ale jak najbardziej udziela się w niej zdradzający, który to zdradzający po zdradzie wraca do domu, do tej jedynej czy tam jedynego, co nie? noi w Twoim idealnym świecie nic się nigdy nie wyda i krzywdy nie będzie, bo paplająca koleżanka kora będzie trzymała buzię na kłódę. ale między tą jedyną/jedynym i tym zdrajcą też się będzie działo. więc nie mów, że sam fakt, że zdradzony nie wie, wystarczy, by wszystko było po staremu. otusz nie będzie po staremu. bo zdrajca nie jest już taki jak dawniej i o KRADZIEŻY wie. i jest to oczywiste dla każdego, kto zdradę przerobił na własnej skórze. czego nie życzę. no ale przecież u Ciebie zdrada nie istnieje. to i nie życzyć nie trzeba.

                                                    tym razem serio over and out, bo mam dosyć teoretyzowania.
                                                  • raohszana Re: Samuelo 12.06.12, 18:26
                                                    Ciotka, ja Cię podziwiam za cierpliwość. Mię już rąkowie opadli.
                                                  • stokrotka_a Rao... 12.06.12, 19:03
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Ciotka, ja Cię podziwiam za cierpliwość. Mię już rąkowie opadli.

                                                    To bardzo ciekawe zjawisko. Dla ciebie i sixy wszystko jest cacy, gdy bronicie swoich własnych opinii do ostatniego tchu, ale gdy ktoś inny czyni to samo, to jest już be i tracicie cierpliwość. Ja doskonale rozumiem waszą postawę, bo przecież zachowuję się podobnie. Proszę was, byście i wy spojrzały na postawę rozmówczyni poprzez pryzmat własnej "obrony Częstochowy". ;-)
                                                  • raohszana Re: Rao... 12.06.12, 19:18
                                                    Nawet nie wiesz o czym ja piszę, ale już sobie ideologię dorobiłaś. Niepotrzebnie.

                                                    Przy okazji - na moje prośby nie reagujesz.
                                                  • stokrotka_a Re: Rao... 12.06.12, 21:25
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Nawet nie wiesz o czym ja piszę, ale już sobie ideologię dorobiłaś. Niepotrzebnie.

                                                    No to poproszę o wyjaśnienie twojej ideologii.

                                                    > Przy okazji - na moje prośby nie reagujesz.

                                                    Ty na moje też. ;-)
                                                  • raohszana Re: Rao... 12.06.12, 21:31
                                                    stokrotka_a napisała:

                                                    > No to poproszę o wyjaśnienie twojej ideologii.
                                                    *
                                                    Mojej ideologii tu nie ma. Dlatego mówię, że Ty niepotrzebnie dorobiłaś swoją - tu nie ma być ideologii.

                                                    > Ty na moje też. ;-)
                                                    *
                                                    Na które, proszę o listę.
                                                  • stokrotka_a Re: Rao... 12.06.12, 21:37
                                                    raohszana napisał:

                                                    > stokrotka_a napisała:

                                                    > Mojej ideologii tu nie ma. Dlatego mówię, że Ty niepotrzebnie dorobiłaś swoją -
                                                    > tu nie ma być ideologii.

                                                    Jeśli twojej ideologii nie ma, to mojej też. ;-)

                                                    > Na które, proszę o listę.

                                                    Wróć do naszej wcześniejszej rozmowy, to znajdziesz.
                                                  • raohszana Re: Rao... 12.06.12, 21:40
                                                    stokrotka_a napisała:

                                                    > Jeśli twojej ideologii nie ma, to mojej też. ;-)
                                                    *
                                                    Świetnie, było tak od razu.

                                                    > Wróć do naszej wcześniejszej rozmowy, to znajdziesz.
                                                    *
                                                    Nie. Jeśli chcesz ustosunkowania się do Twoich próśb to powtórz je, proszę.
                                                  • stokrotka_a Re: Rao... 12.06.12, 21:58
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Świetnie, było tak od razu.

                                                    Nie zawsze się da od razu. ;-)

                                                    > Nie. Jeśli chcesz ustosunkowania się do Twoich próśb to powtórz je, proszę.

                                                    Prosiłam co najmniej dwa razy. Nie będę się powtarzać z uwagi na to, że ty zignorowałaś moje prośby.
                                                  • raohszana Re: Rao... 12.06.12, 22:08
                                                    stokrotka_a napisała:

                                                    > Nie zawsze się da od razu. ;-)
                                                    *
                                                    W tym wypadku się dało. Kilkukrotne prośby o niedorabianie swojej ideologii do moich wypowiedzi były.

                                                    > Prosiłam co najmniej dwa razy. Nie będę się powtarzać z uwagi na to, że ty zign
                                                    > orowałaś moje prośby.
                                                    *
                                                    Cóż, Ty ignorujesz moje jeszcze dłużej.
                                                    BTW - przedostatnie.
                                                    Niniejszym spełniona, więc bądź łaskawa odczepić się od mojej osoby i trzymać tematu dyskusji, bez uporczywego wchodzenia ad personam. Dziękuję.
                                                  • stokrotka_a Re: Rao... 12.06.12, 22:12
                                                    raohszana napisał:

                                                    > W tym wypadku się dało. Kilkukrotne prośby o niedorabianie swojej ideologii do
                                                    > moich wypowiedzi były.

                                                    Dorabianie ideologii w twojej opinii nie zawsze jest dorabianiem ideologii w mojej. ;-)

                                                    > Cóż, Ty ignorujesz moje jeszcze dłużej.

                                                    Naprawdę? ;-)

                                                    > BTW - przedostatnie.
                                                    > Niniejszym spełniona, więc bądź łaskawa odczepić się od mojej osoby i trzymać t
                                                    > ematu dyskusji, bez uporczywego wchodzenia ad personam. Dziękuję.

                                                    Dziękuję, ale nie wiem co to jest przedostatnie. ;-)
                                                  • raohszana Re: Rao... 12.06.12, 22:15
                                                    stokrotka_a napisała:

                                                    > Dorabianie ideologii w twojej opinii nie zawsze jest dorabianiem ideologii w mo
                                                    > jej. ;-)
                                                    *
                                                    A czym jest, skoro sobie gadasz o czymś, co nie zostało powiedziane? Ja coś piszę do six_y, a Ty sobie wydumujesz z tego o czym ja do niej mówię. A tam nie było nic więcej nad stwierdzenie o podziwianiu cierpliwości i opadniętych rękach. Dopisałaś sobie coś do tego o bronieniu racji, etc. Po co? Co to zatem było?

                                                    > Dziękuję, ale nie wiem co to jest przedostatnie. ;-)
                                                    *
                                                    Prosiłaś o wskazanie w dyskusji o logice. Więc przedostatnie w całej wypowiedzi, od której się zaczęło.
                                                    Czy teraz odczepisz się już od mojej osoby i pozostaniesz radośnie w temacie wątków tych, jak i ewentualnych przyszłych?
                                                  • stokrotka_a Re: Rao... 12.06.12, 22:23
                                                    raohszana napisał:

                                                    > A czym jest, skoro sobie gadasz o czymś, co nie zostało powiedziane? Ja coś pis
                                                    > zę do six_y, a Ty sobie wydumujesz z tego o czym ja do niej mówię. A tam nie by
                                                    > ło nic więcej nad stwierdzenie o podziwianiu cierpliwości i opadniętych rękach.
                                                    > Dopisałaś sobie coś do tego o bronieniu racji, etc. Po co? Co to zatem było?

                                                    Ale ja nie o tym. ;-)

                                                    > Prosiłaś o wskazanie w dyskusji o logice. Więc przedostatnie w całej wypowiedzi
                                                    > , od której się zaczęło.
                                                    > Czy teraz odczepisz się już od mojej osoby i pozostaniesz radośnie w temacie wą
                                                    > tków tych, jak i ewentualnych przyszłych?

                                                    Niestety, twoje rozumienie wypowiedzi, od której się zaczęło nie jest identyczne z moim, więc wskazówka jest bezużyteczna. ;-)
                                                  • swiete.jeze Re: Rao... 12.06.12, 22:37
                                                    A wy tu dalej siedzicie?
                                                  • raohszana Re: Rao... 12.06.12, 22:43
                                                    No. Cierpliwość ćwiczę. A co, zapraszasz do innego wąta? :]
                                                  • swiete.jeze Re: Rao... 12.06.12, 23:05
                                                    Nie, ja to już na białą salę idę. Kolorowych, z kimkolwiek i gdziekolwiek śpicie.
                                                  • raohszana Re: Rao... 12.06.12, 23:08
                                                    Tyż tam idę :) Kolorowych i spokojnych - u mnie drą mordy pany kibice :/
                                                  • raohszana Re: Rao... 12.06.12, 22:42
                                                    stokrotka_a napisała:

                                                    > Ale ja nie o tym. ;-)
                                                    *
                                                    A ja o tym, bo do mojej wypowiedzi do six_y nagrałaś wypowiedź z dorobieniem ideologii. Jak nagle zmieniasz wątek to uprzedzaj, z łaski swojej.

                                                    > Niestety, twoje rozumienie wypowiedzi, od której się zaczęło nie jest identyczn
                                                    > e z moim, więc wskazówka jest bezużyteczna. ;-)
                                                    *
                                                    Nie jest. Rozumienie nie ma tu znaczenia, bo stwierdzenie zostało stworzone przeze mnie w kontekście zabawy logiką i głównie do zabawy logiką i jego wartość językowa jest tylko kawałkiem zabawy i nie ma znaczenia, bo logika je trochę psuje. Stwierdzenie w sensie językowym jest jednozdaniowe - zdanie złożone, przedostatnie w wypowiedzi.
                                                  • stokrotka_a Re: Rao... 13.06.12, 08:42
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Nie jest. Rozumienie nie ma tu znaczenia, bo stwierdzenie zostało stworzone prz
                                                    > eze mnie w kontekście zabawy logiką i głównie do zabawy logiką i jego wartość j
                                                    > ęzykowa jest tylko kawałkiem zabawy i nie ma znaczenia, bo logika je trochę psu
                                                    > je. Stwierdzenie w sensie językowym jest jednozdaniowe - zdanie złożone, przedo
                                                    > statnie w wypowiedzi.

                                                    Wyjaśniam, że twoja wskazówka jest bezużyteczna, ponieważ nie wiem, który post masz na myśli. Sprawdziłam ten, który według mnie jest początkiem i nie znalazłam tam tego, co masz na myśli. ;-)
                                                  • raohszana Re: Rao... 13.06.12, 08:52
                                                    To nie jest wskazówka - to jest dokładny adres. Przedostatnie zdanie wypowiedzi, od której zaczęła się kwestia logiki.
                                                  • stokrotka_a Re: Rao... 13.06.12, 08:57
                                                    raohszana napisał:

                                                    > To nie jest wskazówka - to jest dokładny adres. Przedostatnie zdanie wypowiedzi
                                                    > , od której zaczęła się kwestia logiki.

                                                    Ale ja nie wiem, od którego postu zaczęła się kwestia logiki i nie mam zamiaru przeszukiwać forum. ;-)
                                                  • raohszana Re: Rao... 13.06.12, 09:12
                                                    stokrotka_a napisała:

                                                    > Ale ja nie wiem, od którego postu zaczęła się kwestia logiki i nie mam zamiaru
                                                    > przeszukiwać forum. ;-)
                                                    *
                                                    Poszukaj sobie, skoro ja mam szukać Twoich próśb i ja to wątek przeszukiwać mam, podwójne standardy mają być? BTW - wyszukiwarka albo ctrl+f, to takie proste sposoby.
                                                  • stokrotka_a Re: Rao... 13.06.12, 09:24
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Poszukaj sobie, skoro ja mam szukać Twoich próśb i ja to wątek przeszukiwać mam
                                                    > , podwójne standardy mają być?

                                                    Grzecznie prosiłam, ale się nie doprosiłam. Wypada, żebyś grzecznie wskazała miejsce. ;-)

                                                    > BTW - wyszukiwarka albo ctrl+f, to takie proste sposoby.

                                                    Dla ciebie proste, a dla mnie trudne jak cholera. ;-)
                                                  • raohszana Re: Rao... 13.06.12, 09:31
                                                    stokrotka_a napisała:

                                                    > Grzecznie prosiłam, ale się nie doprosiłam. Wypada, żebyś grzecznie wskazała mi
                                                    > ejsce. ;-)
                                                    *
                                                    Grzecznie proszono Ciebie o listę próśb i było "nie, szukaj sobie". Podwójne standardy zatem?
                                                    Post z 11.40 z 12.06.2012r.

                                                    > Dla ciebie proste, a dla mnie trudne jak cholera. ;-)
                                                    *
                                                    Może warto rozważyć nauczenie się wyszukiwania informacji w internecie? Przydatna rzecz, polecam.
                                                  • stokrotka_a Re: Rao... 13.06.12, 09:49
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Grzecznie proszono Ciebie o listę próśb i było "nie, szukaj sobie". Podwójne st
                                                    > andardy zatem?

                                                    Ale moja prośba była pierwsza. ;-)

                                                    > Post z 11.40 z 12.06.2012r.

                                                    Widzę post z 11:07 a następny o 12:04. Kot jaki czy co? ;-))

                                                    > Może warto rozważyć nauczenie się wyszukiwania informacji w internecie? Przydat
                                                    > na rzecz, polecam.

                                                    Dziękuję za polecenie. Udzielasz korepetycji? ;-)
                                                  • raohszana Re: Rao... 13.06.12, 10:08
                                                    stokrotka_a napisała:

                                                    > Ale moja prośba była pierwsza. ;-)
                                                    *
                                                    Nie. Moja prośba o odczepienie się ode mnie i zabawę "oh, Ty ideale" była wcześniej, w innym wątku.

                                                    > Widzę post z 11:07 a następny o 12:04. Kot jaki czy co? ;-))
                                                    *
                                                    A ja widzę, pierwsza strona wątku.

                                                    > Dziękuję za polecenie. Udzielasz korepetycji? ;-)
                                                    *
                                                    Nie.
                                                  • stokrotka_a Re: Rao... 13.06.12, 10:21
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Nie. Moja prośba o odczepienie się ode mnie i zabawę "oh, Ty ideale" była wcześ
                                                    > niej, w innym wątku.

                                                    Ale to była prośba osobista, a nie merytoryczna. ;-)

                                                    > A ja widzę, pierwsza strona wątku.

                                                    A ja nie mam żadnego postu o 11:40.

                                                    > Nie.

                                                    Szkoda! ;-)
                                                  • raohszana Re: Rao... 13.06.12, 10:24
                                                    Pass.
                                                    Aż takiego relatywizmu, jak w przedstawionym przypadku próśb, nie ogarniam.

                                                    Dziękuję i cześć.
                                                  • stokrotka_a Re: Rao... 13.06.12, 10:35
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Pass.
                                                    > Aż takiego relatywizmu, jak w przedstawionym przypadku próśb, nie ogarniam.

                                                    Cieszę się, że ogarniasz własny relatywizm. ;-) Cześć!
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 18:46
                                                    six_a napisała:

                                                    > widzisz, tylko jakoś tak zapominasz, że w tej zdradzie co prawda nie ma udziału
                                                    > zdradzany, ale jak najbardziej udziela się w niej zdradzający, który to zdradz
                                                    > ający po zdradzie wraca do domu, do tej jedynej czy tam jedynego, co nie? noi w
                                                    > Twoim idealnym świecie nic się nigdy nie wyda i krzywdy nie będzie, bo paplają
                                                    > ca koleżanka kora będzie trzymała buzię na kłódę. ale między tą jedyną/jedynym
                                                    > i tym zdrajcą też się będzie działo. więc nie mów, że sam fakt, że zdradzony ni
                                                    > e wie, wystarczy, by wszystko było po staremu. otusz nie będzie po staremu. bo
                                                    > zdrajca nie jest już taki jak dawniej i o KRADZIEŻY wie. i jest to oczywiste dl
                                                    > a każdego, kto zdradę przerobił na własnej skórze. czego nie życzę. no ale prze
                                                    > cież u Ciebie zdrada nie istnieje. to i nie życzyć nie trzeba.

                                                    Nie zapominam o tym, sixo. Ale mam też świadomość, że zdrada może mieć na zdradzającego wpływ negatywny, neutralny lub pozytywny. To sprawa indywidualna. Krzywda moralna może więc wystąpić, ale nie musi. Poza tym, nawet w takim ujęciu sprawy krzywda ta nie powstaje w chwili zdrady, ale jest jej skutkiem.

                                                    I nigdzie nie napisałam, że nigdy się nie wyda. Może się wydać, ale nie musi.
                                                  • stokrotka_a Droga Sixo... 12.06.12, 18:55
                                                    Napisałam wcześniej "Ciekawa jestem, czy za nieeleganckie uważałabyś, gdyby ktoś na forum napisał, że w swoim związku ona i jej mąż kierują się zasadą wierności małżeńskiej." Pominęłaś moją ciekawość milczeniem, więc proszę cię, żebyś napisała, czy za nieeleganckie uważałabyś, gdyby ktoś na forum napisał, że w swoim związku ona i jej mąż kierują się zasadą wierności małżeńskiej. ;-)
                                                  • kalllka Re: Samuelo 12.06.12, 16:39
                                                    musi byc edukacyjny
                                                    (choc moze,tylko dzisiaj)
                                                    s_x
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 16:41
                                                    kalllka napisała:

                                                    > musi byc edukacyjny
                                                    > (choc moze,tylko dzisiaj)
                                                    > s_x

                                                    sixa, to ty??? ;-)
                                                  • kalllka Re: Samuelo 12.06.12, 16:44
                                                    ze s_x to ja?
                                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 17:01
                                                    Kto pyta, nie błądzi! Pytanie było bardzo proste. ;-)
                                • kseniainc Re: Samuelo 11.06.12, 16:27
                                  owszem zdrada doprowadza do rozpadu;-p Nikną więzi , te jeszcze przed zdradą.Przy zawieraniu małzeństwa przysięgamy sobie także wiernosć, jeśli już wierni nie jesteśmy , to już jest układ z którego niekoniecznie wychodzimy-można trwać w kłamstwie i obłudzie-jak kto woli.
                                  • stokrotka_a Re: Samuelo 11.06.12, 16:33
                                    kseniainc napisała:

                                    > owszem zdrada doprowadza do rozpadu;-p

                                    Może prowadzić. Ale może też być jedynie skutkiem rozpadu. ;-)

                                    > Nikną więzi , te jeszcze przed zdradą.

                                    No, jeśli nikną przed zdradą, to zdrada niczego nie niszczy. ;-)

                                    > Przy zawieraniu małzeństwa przysięgamy sobie także wiernosć, jeśli już wierni nie
                                    > jesteśmy , to już jest układ z którego niekoniecznie wychodzimy-można trwać w
                                    > kłamstwie i obłudzie-jak kto woli.

                                    Tylko podczas ślubu kościelnego przysięgamy wierność. Podczas ślubu cywilnego wierności nie przysięgamy. Z punktu widzenia prawa sama niewierność nie jest wystarczającym powodem do orzeczenia rozwodu. Musi być jeszcze wola rozwodu co najmniej jednej ze stron.
                                    • six_a Re: Samuelo 11.06.12, 16:41
                                      >Z punktu widzenia prawa sama niewierność nie jest wystarczającym powodem do orzeczenia rozwodu. Musi być jeszcze wola rozwodu co najmniej jednej ze stron.
                                      no chyba jak się znaleźli na tej sali rozwodowej, to ktoś tę wolę miał;)
                                      • stokrotka_a Re: Samuelo 11.06.12, 16:51
                                        six_a napisała:

                                        > no chyba jak się znaleźli na tej sali rozwodowej, to ktoś tę wolę miał;)

                                        Oczywiście, i to właśnie ta wola plus zdrada może być przyczyną orzeczenia rozwodu. Może się jednak stać tak, że do sądu wpłynie wniosek o zdradę wynikający np. z woli zdradzonej strony, a w trakcie procesu strona ta zmieni tę wolę. Wtedy sąd nie orzeknie rozwodu na podstawie samej zdrady. ;-)
                                    • kseniainc Re: Samuelo 11.06.12, 16:42
                                      stokroć, Ty jesteś po prostu czepliwa, czy Tobie trzeba wszystko jak krowie na rowie?Szybko czytasz i często wtedy bez zrozumienia niestety.
                                      ps.Zauważyłam to już wielokrotnie i nie tylko w tym wątku;-)
                                      • stokrotka_a Re: Samuelo 11.06.12, 16:52
                                        kseniainc napisała:

                                        > stokroć, Ty jesteś po prostu czepliwa, czy Tobie trzeba wszystko jak krowie na
                                        > rowie?Szybko czytasz i często wtedy bez zrozumienia niestety.
                                        > ps.Zauważyłam to już wielokrotnie i nie tylko w tym wątku;-)

                                        Wybacz Ksieniu, ale jeśli ty czytasz i piszesz bez zrozumienia, to nie znaczy, że inni też tak mają. ;-)
                                        • kseniainc Re: Samuelo 11.06.12, 17:21
                                          stokrotka_a napisała:

                                          > kseniainc napisała:
                                          >
                                          > > stokroć, Ty jesteś po prostu czepliwa, czy Tobie trzeba wszystko jak kro
                                          > wie na
                                          > > rowie?Szybko czytasz i często wtedy bez zrozumienia niestety.
                                          > > ps.Zauważyłam to już wielokrotnie i nie tylko w tym wątku;-)
                                          >
                                          > Wybacz Ksieniu, ale jeśli ty czytasz i piszesz bez zrozumienia, to nie znaczy,
                                          > że inni też tak mają. ;-)

                                          oczywiście wybaczam i nie jesteś wcale zabawna, a raczej śmieszna troszkę stokrotka w tych swoich docinkach-nie wnoszą one nic do dyskucji, poza odczuciem Twojej nerwowości, a ja forum traktuję jako miłą rozrywkę, a nie pyskówki;-)
                                          • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 08:09
                                            kseniainc napisała:

                                            > oczywiście wybaczam i nie jesteś wcale zabawna, a raczej śmieszna troszkę stokr
                                            > otka w tych swoich docinkach-nie wnoszą one nic do dyskucji, poza odczuciem Two
                                            > jej nerwowości, a ja forum traktuję jako miłą rozrywkę, a nie pyskówki;-)

                                            Kseniu, twoje odczucie mojej nerwowości jest jedynie twoim subiektywnym wrażeniem. ;-) Trochę się dziwię, że prośbę o wyjaśnienie znaczenia twojego tekstu traktujesz jako pyskówkę. A przecież wystarczyłoby grzecznie odpowiedzieć na grzeczną prośbę i byłoby po sprawie, prawda? ;-)
                                    • raohszana Re: Samuelo 11.06.12, 16:42
                                      Generalnie z urzędu to nikt nie orzeka rozwodu, zawsze musi być wniosek, a więc wola. Uprzednio, nie następczo. Więc samo cokolwiek nie będzie podstawą do orzeczenia rozwodu jeśli wniosku o rozwód nie będzie.
                                      • stokrotka_a Re: Samuelo 11.06.12, 16:53
                                        Całkowicie się z tym zgadzam. ;-)
                                    • swiete.jeze Re: Samuelo 11.06.12, 18:02
                                      stokrotka_a napisała:

                                      > kseniainc napisała:
                                      >
                                      > > owszem zdrada doprowadza do rozpadu;-p
                                      >
                                      > Może prowadzić. Ale może też być jedynie skutkiem rozpadu. ;-)
                                      >
                                      > > Nikną więzi , te jeszcze przed zdradą.
                                      >
                                      > No, jeśli nikną przed zdradą, to zdrada niczego nie niszczy. ;-)
                                      >
                                      > > Przy zawieraniu małzeństwa przysięgamy sobie także wiernosć, jeśli już wi
                                      > erni nie
                                      > > jesteśmy , to już jest układ z którego niekoniecznie wychodzimy-można t
                                      > rwać w
                                      > > kłamstwie i obłudzie-jak kto woli.
                                      >


                                      Dobra stokrotka, opowiedz nam coś o swoim przypadku. Możesz założyć wątek, że to twojej koleżance się przytrafiło i co o tym sądzimy. Od iluś tam postów tłumaczysz (niekoniecznie z sensem), że nie musi szkodzić, nie musi niszczyć i w ogóle nic nie musi, oczywiście wszystko okraszone uśmieszkiem z przymrużonym okiem, więc na pewno twój wątek będzie jeszcze poczytniejszy od tego. Na koniec możesz opisać jak to uzdrowiło związek twojej koleżanki.
                                      • stokrotka_a Re: Samuelo 12.06.12, 08:13
                                        swiete.jeze napisała:

                                        > Dobra stokrotka, opowiedz nam coś o swoim przypadku. Możesz założyć wątek, że t
                                        > o twojej koleżance się przytrafiło i co o tym sądzimy. Od iluś tam postów tłuma
                                        > czysz (niekoniecznie z sensem), że nie musi szkodzić, nie musi niszczyć i w ogó
                                        > le nic nie musi, oczywiście wszystko okraszone uśmieszkiem z przymrużonym okiem
                                        > , więc na pewno twój wątek będzie jeszcze poczytniejszy od tego. Na koniec może
                                        > sz opisać jak to uzdrowiło związek twojej koleżanki.

                                        Rozczaruję cię, nikogo nie zdradziłam ani nie zostałam zdradzona (tzn. nic o tym nie wiem), więc nie będę zakładać wątków o kimkolwiek. Natomiast za twoje poczucie sensu nie odpowiadam. :-)
                    • kseniainc Re: Samuelo 11.06.12, 15:08
                      > Jeśli założyć, że chłop się nigdy nie dowie o wyskoku żony, to faceta nie szkod
                      > a, bo żadna krzywda mu się nie dzieje, prawda?

                      prawda?Nie-zakładając, że nie jest robieniem mężowi krzywdy, gdzie inni wiedzą i jest pośmiewiskiem i rogaczem;-p
                      Tak samo szkoda wtedy żałosnej żony, jak i meża;-p
                      • stokrotka_a Re: Samuelo 11.06.12, 15:27
                        kseniainc napisała:

                        > prawda?Nie-zakładając, że nie jest robieniem mężowi krzywdy, gdzie inni wiedzą
                        > i jest pośmiewiskiem i rogaczem;-p

                        Wybacz, ale czy mogłabyś mi wytłumaczyć sens swojego zdania? ;-)
                        • kseniainc Re: 11.06.12, 16:01
                          stokrotka-szczekasz dziś znów niczym sciekły piesek;-p
                          Nie wytłumaczę Tobie sensu, bo byłoby to bezsensu;-p To , co napisałam jest nader oczywiste i bardzo zrozumiałe-może nie dla Ciebie, ale dla Ciebie samej naprawdę mi się nie chce-wybacz;-)
                          • stokrotka_a Re: 11.06.12, 16:26
                            kseniainc napisała:

                            > stokrotka-szczekasz dziś znów niczym sciekły piesek;-p

                            Ksieniu, nie denerwuj się tak i nie przenoś na mnie swoich negatywnych emocji. ;-)

                            > Nie wytłumaczę Tobie sensu, bo byłoby to bezsensu;-p To , co napisałam jest nad
                            > er oczywiste i bardzo zrozumiałe-może nie dla Ciebie, ale dla Ciebie samej napr
                            > awdę mi się nie chce-wybacz;-)

                            Widzisz, nie wątpię, że dla ciebie to zdanie jest bardzo zrozumiałe, ale sęk w tym, że jego budowa niewiele ma wspólnego z poprawnością językową, co skutkuje możliwością różnych interpretacji. ;-D
                            • kseniainc Re: 11.06.12, 16:29
                              nie musisz się odgryzać , bo nie emanuję negatywnymi emocjami-przeciwnie wręcz;-)
                              I interpretuj moje zdanie składne, czy nie po stokroć wuaśnie-celowa zagrywka;-)
                              • stokrotka_a Re: 11.06.12, 17:00
                                kseniainc napisała:

                                > nie musisz się odgryzać , bo nie emanuję negatywnymi emocjami-przeciwnie wręcz;-)

                                To miło mi. ;-) A zatem twoją uwagę o szczekaniu scieklego pieska traktuję jako wypadek przy "pracy. ;-)

                                > I interpretuj moje zdanie składne, czy nie po stokroć wuaśnie-celowa zagrywka;-)

                                Jeśli to celowa zagrywka, to nieładnie się zachowujesz, bo z rozmysłem wprowadzasz rozmówców w błąd. To przejaw braku szacunku do tych, z którymi rozmawiasz. ;-)
              • stokrotka_a Re: Samuelo 11.06.12, 12:12
                samuela_vimes napisała:

                > no mówienie byłoby głupotą, bo to zwykłe przerzucenie odpowiedzalności. Ale pro
                > szę cię nie traktujmy takich akcji jako normalne i mało szkodliwe.

                Moim zdaniem jest to normalne zachowanie. Oczywiście można nazwać je niemoralnym, ale na pewno nie nienormalnym. ;-) Szkodliwość to sprawa dyskusyjna i zależna od skutków. W tym przypadku skutków negatywnych może nie być, a w innym mogą się pojawić.
    • kbjsht Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 19:20
      warjatka z niej
    • highly.sceptical Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 19:22
      > Zwyczajnie - miała ochote na kolegę i on na nią.

      Czy gdzieś w tle tego romansu nie przewija się przypadkiem pewien najpopularniejszy serwis społecznościowy z niebieskim headerem? Może to tam padły pierwsze sugestie, niedomówienia, półsłówka, komplementy? Wcale bym się nie zdziwił. Wcale a wcale.
      • kora3 Kompletnie nie wiem o co chodzi 10.06.12, 19:54
        ale z tego co mi wiadomo, to państwo znają sie z reala całkowicie
        • highly.sceptical Re: Kompletnie nie wiem o co chodzi 10.06.12, 20:14
          > ale z tego co mi wiadomo, to państwo znają sie z reala całkowicie

          Tak, ale może idea uwieńczenia tej zgoła realnej znajomości kwadransem głupkowatych ruchów posuwisto-zwrotnych, których robienie nie przystoi filozofom, tudzież strojeniem w przeciągu wzmiankowanego kwadransa jeszcze głupszych min – padła właśnie tam, to jest na Facebooku? Bardzo by się wpisywało w obserwowane obecnie zmiany o charakterze kulturowym.
          • kora3 Re: Kompletnie nie wiem o co chodzi 10.06.12, 20:17
            nie mam konta na tym portalu, czy kolezanka - nie wiem, ale raczej nie
            • highly.sceptical Re: Kompletnie nie wiem o co chodzi 10.06.12, 20:18
              > nie mam konta na tym portalu, czy kolezanka - nie wiem, ale raczej nie

              To szczególne!
              • kora3 Mnie jakoś nie krecą portale 10.06.12, 20:27
                społecznosciowe. Owszem, mam konto na nk, ale w sumie uzywane tylko do nawiazania kontaktó z ludźmi, z którumi straciłam kontakt (wyprowadziłam sie z regionu swego urodzenia i młodosci). Całkiem sporo moich znajomych nie ma ani nk, ani fb, wiec wydaje mi sie to dosc naturalne
          • good_morning Re: Kompletnie nie wiem o co chodzi 10.06.12, 20:32
            highly.sceptical napisał:

            u? Bardzo by się wpisywało w obserwowan
            > e obecnie zmiany o charakterze kulturowym.

            filozofow coraz mniej, zdrady coraz wiecej? ;)
            • highly.sceptical Re: Kompletnie nie wiem o co chodzi 10.06.12, 20:37
              > Bardzo by się wpisywało w obserwowane obecnie zmiany o charakterze kulturowym.
              >
              > filozofow coraz mniej, zdrady coraz wiecej? ;)

              Tak, chyba tak. Choć z drugiej strony ten czy ów dorabia filozofię do swoich zdrad… Wszystko to dość skomplikowane.
              • kora3 o aczy ta folozofia jakas inna jest 10.06.12, 20:44
                niz 100, czy 200 lat temu?

                "Zona mnie nie rozumie", "Ona nie chce jakoś tam.." "Kocham ją, ale ..." - tyle tylko, ze teraz babki też zdradzają :)
                • highly.sceptical Re: o aczy ta folozofia jakas inna jest 10.06.12, 21:16
                  > o aczy ta folozofia jakas inna jest niz 100, czy 200 lat temu?

                  Chyba nie... pewnie masz rację, to ciągle ta sama bajka, wciąż i wciąż.

                  > tyle tylko, ze teraz babki też zdradzają :)

                  Tak. Ale ich filozofia jest raczej spod znaku: "życie jest skomplikowane", "nie macie prawa mnie oceniać", "mam prawo do szczęścia" itd. ;)
                  • kora3 Re: o aczy ta folozofia jakas inna jest 10.06.12, 21:26
                    a czy to inne tłumaczenie niż w temacie: usunełam ciąze, oddałam się za kase. wyszłąm za maż dla pieniedzuy itp?:)
    • khadroma Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 19:25
      A jak sie zakochał i będzie chciał proceder powtarzać?
      • kora3 Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 19:55
        nie mam danychg na ten temat.
    • berta-death Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 19:27
      Naprawdę raz się żyje i nie ma sensu tego życia marnować na ascezę. A seks jest zdecydowanie przereklamowany i nie wart tego, żeby był wartością wiodącą w życiu. W związku z tym nie wart też tego, żeby dla jakiejś ideologii z niego rezygnować ani tego, żeby przez niego związki się rozpadały.
      • stokrotka_a Re: "Przespałam sie z kolegą" 12.06.12, 17:53
        berta-death napisała:

        > W związku z tym nie wart też tego, żeby dla jakiejś ideologii z niego rezyg
        > nować ani tego, żeby przez niego związki się rozpadały.

        Tu nie chodzi o sam seks tylko o walkę genów. ;-)
    • rannie.kirsted Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 19:34
      kolezanka ci wyznala, a ty musisz wyznac to na forum. no brawo po prostu, nic tylko sie kolezankom zwierzac.
      • kora3 Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 19:57
        przecie nie ma zadnych danych wskazujacych o kogo chodzi. Zresztą skąd wiesz, czy to było dziś, czy miesiac temu? Czy jest mezatką, czy w wolnym zwiazku? Chodzi tylko o temat, a nie o konkretna osobę przeciez
    • kombinerki.pinocheta Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 20:02
      Twoje ostatnie watki przypominaja mi pewna idiotke, ktora tutaj czesto przesiadywala i pisala jak jest och i ach. - KLIK

      • wicehrabia.julian Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 20:38
        kombinerki.pinocheta napisał:

        > Twoje ostatnie watki przypominaja mi pewna idiotke, ktora tutaj czesto przesiad
        > ywala i pisala jak jest och i ach.

        najzabawniejsze jest to, że każdy wie, że historia ta nie przydarzyła się koleżance, tylko autorce

        nie ma to jak dorabiać teoryjki do własnej wywłokowatości
        • kora3 Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 20:42
          Panie Hrabio, mnie sie takie coś nie przydarza, ja mogłabym sobie pójsc w kazdej chwili, jakby mi nie odpowiadało. Zatem pudło :)
          • wicehrabia.julian Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 20:45
            kora3 napisała:

            > Panie Hrabio, mnie sie takie coś nie przydarza, ja mogłabym sobie pójsc w kazde
            > j chwili, jakby mi nie odpowiadało. Zatem pudło :)

            dobra dobra, pamiętam jak się wypuściłaś na poprzednim nicku, więc jeśli chodzi o twoją rzekomą wiarygodność sytuacja jest jasna
            • kora3 Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 20:50
              nie wkrecisz mnie., bo nie mam zadnego innegoi nicka :)_
              • wicehrabia.julian Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 21:05
                kora3 napisała:

                > nie wkrecisz mnie., bo nie mam zadnego innegoi nicka :)

                kora czy raczej kira obrażasz moją inteligencję pisząc takie bzdury, ja nie jestem twoim łatwowiernym facetem, którego walisz po rogach aż miło
                • kora3 Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 21:12
                  nie osmieszaj się hrabio, jesli chcesz się zmierzyć to na jaimiś poziomie. Mozesz sobie tworzyć jakieś nicki, ale mnie to nie dotyczy :)
        • simply_z Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 20:50
          68 komentarzy o tym ,że jakaś baba przespała się ze swoim kolegą.
          internet to zaiste śmietnik
          • six_a Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 20:54
            opszepraszam, to jest wątek z cyklu: warto rozmawiać
            co z tego, że o niczym.
            ;)
            • simply_z Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 20:56
              :D
              • wicehrabia.julian Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 21:06
                simply_z napisała:

                > :D

                lepsze to niż kocie kupy i kuwety
                • simply_z Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 21:11
                  zdecydowanie;)
                • kitek_maly Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 21:14
                  Juluś, zerknij na pocztę. :P
                  • swiete.jeze Re: "Przespałam sie z kolegą" 11.06.12, 15:42
                    Może się umówcie w realu, to nie będziecie musieli szeptać w towarzystwie.
                    • kitek_maly Re: "Przespałam sie z kolegą" 11.06.12, 16:56
                      O_O
                      A ten kop za co tym razem?

                      O niczym nie szepczę w towarzystwie. Miałam do Julka sprawę prywatną, pozaforumową i pilnie go wzywałam na osobność. A tu obraza majestatu od razu. :D
          • kora3 no ciekawe doświadzcenie 10.06.12, 20:57
            jak widac toi tematyka żywo interesujaca społeczeństwo:)
            • simply_z Re: no ciekawe doświadzcenie 10.06.12, 21:13
              tak się zastanawiam ....przy dzisiejszym rozluźnieniu obyczajów i strywializowaniu miłości ,może dobrze ,że istnieją jeszcze takie wątki umoralniające?
              • kora3 Re: no ciekawe doświadzcenie 10.06.12, 21:25
                Moze ... dla mnie ciekawe jaki to naprawde wycinek społeczeństwa i na ile ludzie pod znaymi niockami piszą prawde:)
                • stephanie.plum Re: no ciekawe doświadzcenie 10.06.12, 22:28
                  ależ skąd.
                  jesteśmy seryjnymi mordercami, piszemy z więzienia.
                  :~)
                  • spawacz.drewna Re: no ciekawe doświadzcenie 10.06.12, 23:29
                    :)
        • kombinerki.pinocheta Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 21:56
          > najzabawniejsze jest to, że każdy wie, że historia ta nie przydarzyła się koleż
          > ance, tylko autorce
          >
          > nie ma to jak dorabiać teoryjki do własnej wywłokowatości

          Moim zdaniem nie to jest najwazniejsze w postawie takich osobniczek.

          Kobiety chca pokazac jak bardzo sa postepowe. Wielkie tolerastki, otwarte na doswiadczenia, a jednoczesnie majace lekkie podejscie do sfery seksualnej.
          To dziala na tej zasadzie: "Wszyscy ja krytykuja, zapewne obrzydliwi hipokryci, corki i synowie Tadeusza Rydzyka spod znaku Jezusa, a ja jestem taka tolerancyjna, otwarta. Przeciez to tylko seksik, a wy chcielibyscie ja biczowac. Spojrzcie na mnie, to tylko seks, nie to jest najwazniejsze."

          Chocby nie wiem jak glosno pialy takie panienki to i tak widze w nich brak jakiejs wrazliwosci i chec pochwalenia sie swoja postepowosci, co smierdzi mi jakims tanim poradnikiem dla kobiet.
          Nie stwierdzam, ze nie ma takich kobiet.

          Czy to nie kira korpi targala dzide na plazy jakiemus przypadkowemu germancowi? :)
    • mamalgosia Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 21:11
      Kora, kolejny wątek o innych ludziach, choć oczywiście Ciebie nie obchodzi, co tam sobie robią inni:))
      • kora3 Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 21:22
        No Mamałgosiu prawda...

        Nie dotyczy mnie też porazeniew mózgowe, AIDS, usuwanie ciązy, jazda po pijaku, przemoc domowa a i o to pytam czzasm obcych ludzi - taka praca i taka pasja - bo bie tylko moje zdanie się liczy :)
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
    • stephanie.plum Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 21:24
      phi, ja też mam taką koleżankę, i się nie chwalę!

      :~D
      • kora3 zapewne masz 10.06.12, 21:29
        wiekszosc takich :) tylko ci się nie "chwalą"
        • sundry Re: zapewne masz 10.06.12, 21:35
          A to takie fajne jest, to zdradzanie i jeszcze "chwalenie" się tym koleżankom, że aż masz pewność, że większość to robi?
          • kora3 Re: zapewne masz 10.06.12, 21:39
            nie wiem czy fajne, bi nie musiałam dotąd :) ale p[ewnbie tak - skoro 98 proc. ludzi w stałycxh zwiazkach to robi :)
            • sundry Re: zapewne masz 10.06.12, 21:44
              Skąd masz te dane?
              • kora3 Re: zapewne masz 10.06.12, 21:46
                z zycia :)
                • sundry Re: zapewne masz 10.06.12, 21:47
                  Powinnaś zatem napisać: większość moich znajomych zdradza...
                  • kora3 Re: zapewne masz 10.06.12, 21:50
                    Sundy zejdż na ziemie :)
                    • sundry Re: zapewne masz 10.06.12, 21:53
                      Jestem na niej, serio nie musisz mierzyć wszystkich swoją miarką:)
                      • sundry Re: zapewne masz 10.06.12, 21:57
                        Mam jakiś raport Durexa, średnio 25 procent polskich kobiet i 33 procent mężczyzn zdradza regularnie. Zakładając, że nie wszyscy przyznali się, to o ile więcej może zdradzać naprawdę?
                        • kora3 nie mam pojecia 10.06.12, 22:07
                          zwaz jeszcze na to, ze pzry pytaniu otwartym, nieprezyjnym też moze być zaciemnioy obraz. Czesc ludzi nie uznaje skoku w bok bez zadnych uczuć za zdrade, czesc za taka nie uznaje zblizenia bez pełnego stisuku )seks oralny, petting), pocalunku ju zupełnie mało kto ...
                      • kora3 Re: zapewne masz 10.06.12, 21:58
                        jakbym chciała swoją to zasadniczo zdrad by nue było, a są :)
            • stephanie.plum Re: zapewne masz 10.06.12, 21:45
              skoro 98 proc.
              > ludzi w stałycxh zwiazkach to robi

              TO DLA MAS, NIE DLA NAS!!!
              • kora3 Re: zapewne masz 10.06.12, 21:48
                ale ja nie mówie, ze dityczy ti kogiś z forum, na forum, jak wiemy, nikogo poza nowymi nickami tworzonymi tylko na potrzeby napisania czegoś w temacie ww. to nie dotyczy :)
                • sundry Re: zapewne masz 10.06.12, 21:51
                  I znowu potwierdza się teza Rao, jak ktoś ma inne zdanie/ doświadczenia niż ty, to niewątpliwie ściemnia.
                  • kora3 Re: zapewne masz 10.06.12, 22:01
                    ale dlaczego? ja mam całkiemninne doswiadczenia niz koleznka, co nie zmienia faktu, ze ona ma większoscioe
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                    • stephanie.plum Re: zapewne masz 10.06.12, 22:11
                      no i co z tego?
            • raohszana Re: zapewne masz 10.06.12, 23:07
              A jakieś potwierdzenie?

              I znowu - bo tyle a tyle to robi to jak ja zrobię też to nie będzie naganne? Czemu w ogóle przytaczasz argument "bo inni"? Nie na innych trzeba patrzeć jak postępują negatywnie, tylko na siebie.
        • kitek_maly Re: zapewne masz 10.06.12, 21:42
          kora3 napisała:

          > wiekszosc takich :) tylko ci się nie "chwalą"

          A dla Ciebie to chyba jakieś wielkie przeżycie, skoro aż wątek o tym powstał. :)
          • six_a Re: zapewne masz 10.06.12, 21:45
            bo ona jest te 2% :)
          • kora3 Re: zapewne masz 10.06.12, 21:45
            tak naprawde to nie :) zastanawia mnie tylko dysonans pomiedzy przyznawaniem sie w necie do takich spraw, a odsetkiem e realu :)
            • sundry Re: zapewne masz 10.06.12, 21:49
              Ja znalazłam tylko jakieś badania, gdzie przyznawało się 40 proc. mężczyzn i nieco mniej kobiet. W realu, imiennie więcej się przyznaje? Ja chyba wolałabym anonimowo w necie.
              • kora3 Re: zapewne masz 10.06.12, 21:56
                zawsze mozna udawqac ze się nie widzi, to w wiekszosci niekaralne. Powiem tak: poza srodowiskami religijnych ortodoksów (w fazie zaangazowania religijnego na maksa) wiekszosc ludzi w długotrwałycxh zwiazakcxh zdradza, albo mqa na to ochote, tylko nie ma okazji - taka prawda. Wiem zaraz się dowiem,m ze się tłumacze, albo mojego faceta. :) Otóż tak: nie mam powodów do podejrzewń, to i se nie szukam :) . nie powiem , zenby u mnie pokus nie było ale dotychczas - nie skorzystalam. Jeest to jednak 5 ;lat a nie 25 :)
                • sundry Re: zapewne masz 10.06.12, 21:59
                  Niekaralne, ale partner może wysłać delikwenta na drzewo i wypada dać mu wybór.
                  • kora3 Re: zapewne masz 10.06.12, 22:02
                    jak nie jest debilem pewnie mu się uda :)
            • six_a Re: zapewne masz 10.06.12, 21:50
              w necie to jak widać przyznawać nikt się nie chce, za to obrabianie znajomym dupy kwitnie.
    • xolaptop Re: "Przespałam sie z kolegą" 10.06.12, 21:55
      Ta koleżanka ma swoje ciało i sobie nim dysponuje. Problem istnieje jedynie w przypadku, jeżeli umawiała się z mężem, że nie będzie uprawiać seksu z nikim oprócz niego. No bo jeżeli się umówili, że nie będzie, a teraz to robi, to jest naganne.
    • koham.mihnika.copyright a dlaczego piszesz w trzeciej osobie? To taka form 10.06.12, 23:59
      a literacka?
      No, jak sie ma chcice, kandydata i brak zobowiazan, to chyba mozna?
    • kora3 Spostrzeżenia z forum 11.06.12, 07:30
      mam takie:)

      Otoż co po pierwsze mnie tu nadal zdumiewa i zachwyca :) - nie brak ludzi rozumiejących swiat tak dosłownie, ze mających przekonanie, iż jesli ktoś o czymś pisze (mówi, komentuje), to bezwzględnie musi to go bezpośrednio dotyczyc. Zastanawiajace jest takie rozumowanie dla mnie - przyznaję.

      Druga sprawa natomiast to niewiarygodne zageszczenie tu ludzi zawsze mówiacych prawdę, zawsze przyznających sie bliźnim do niezbyt chwalebnych czynów i takich, co to mają taką sytuację zyciową, ze nie tylko chcą, ale zawsze mogą tak włąsnie szlachetnie zrobić :) Nieco mnie to zastanawia, szczególnie w swietle wątku np. o tym, że koboity się potrafią nie przyznawac do zakupu jakiegos ubrania, bo ich facetom moze się ono wydać za drogie, ale deklarują, ze do zdrady przyznały by sie w jednej sekundzie :)


      Kolejne spostrzezenie dotyczy niebywałego wprost braku spostrzegawczosci ludzi:) Jakkolwiek wierze, ze zdrajczyń tu brak, to jakoś w to, ze porzadne kobity wokół siebie nie widzą co się dzieje, nie za bardzo. No i ostatnia sprawa - jesli sie stwoerdza fakt (dowolny, po prostu stwierdza sie, ze jakeiś zjawisko wystepuje czesto), to się automatem pochwala owo zjawisko. Też dla mnie niezrozumiałe przełożenie:)


      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
      • kitek_maly Re: Spostrzeżenia z forum 11.06.12, 08:44
        A ja się zastanawiam po co ten wątek i o czym chcesz w nim rozmawiać. Bo pomijając fakt, że przylatujesz z niusem pierwszej klasy, że koleżanka coś tam, podkreślając, że jak ktoś jest zaskoczony, że takie sytuacje mają miejsce to nie wie na jakim świecie żyje (wielce podekscytowana tą wiadomością póki co wyglądasz tylko Ty). To w dalszej części wątku piszesz, że w zasadzie wszyscy ludzie się zdradzają/ myślą o zdradzie.... A na forach zgrywają świętoszków. Po czym stwierdzasz, że Ty właśnie też do nich należysz.
        • kombinerki.pinocheta Re: Spostrzeżenia z forum 11.06.12, 08:50
          To jest ten sam typ panienki co kira korpi.
          Tutaj nie chodzi o kolezanke, o zdrade czy o to co inni sadza.

          Ona po prostu chce pokazac jak lekkie podejscie ma do tego tematu, jak bardzo jest otwarta, jak bardzo jest inna i postepowa, a my jestesmy zaklamani i ograniczeni.
          • kora3 :) 11.06.12, 09:02
            Nie kojarze wspomnianego nicka. Natomiast nazywanie 40-letniej kobiety panienką i uznanie, ze lekkie podejscie do zdrady ma ktoś, kto z tego powodu rozstał się z kochaną osobą jest raczej dosc ryzykowane. :)

            Owszem, uwazam, ze jesteż zakłąmany, bo w zasadzie nawijasz tylko o seksie, którego ci brakuje i który demonizujesz do granic. Prawda jest taka, ze gdyby ci się jakakolwiek kobieta chetna na ciebie nawinęła, to miałbyś gdzieś czy ona wolna, czy zajeta:) Nie trafia się jednak zadna, to teoretyzujesz, jakiś to ty porzadny :)
            • josef_to_ja Tu się mylisz 11.06.12, 11:42
              Myślę, że Kombi podobnie jak ja zajętej by się nie tykał. Kombi to typ prawicowca, faceta z zasadami
              • josef_to_ja Re: Tu się mylisz 11.06.12, 11:42
                Prawdziwego prawicowca miało być
                • kora3 Moze się myle, a moze nie :) 11.06.12, 12:56
                  Nie takich z zasadami i prawicowych już widziałam :)

                  Ba, ja miałam taką swiatobliwą osobę w domu Józiu :) Mój eksmaz potrafił na rozprawie rozwodowej nienagabywany podnieśc, ze jest on katolikiem i orzeczenie rozwiazania małzeństwsa nic dlań nie znaczy oraz zamierza dochowywać mi wierności (nadmieniam, ze deklarował się samorzutnie:)). Mineło pare lat i napisał do mnie jakiś jego znajomy z ich kościelnej współnoty. Mój eksmąż mu wyrwał małzonkę (nawiasem mówiac kobite, która w przykościelnej poradni małzeńskiej pracowałą hehe). Babka się przeniosła do mego eksa na pół roku - a cyrk był, ze 3 swiaty. Żal mi chłopiny było, ale w sumie, to nie moja sprawa - aczkolwiek no w swietle swiatobliwosci mego ultrakatolickiego eksmeza no był to wyczynik :)
                  • koham.mihnika.copyright dawno sie rozjechaliscie? nt 11.06.12, 16:18

                    • kora3 Prwie dekade temu, a co?:) nt 12.06.12, 07:25

                      • koham.mihnika.copyright Re: Prwie dekade temu, a co?:) nt 12.06.12, 08:57
                        chcialem policzyc wspolczynnik i wykreslic krzywa rozpadu ;)
                        • kora3 Re: Prwie dekade temu, a co?:) nt 12.06.12, 10:18
                          oj tu rozpad nastąpił grubo przed rozwodem i moim "wyjechaniem się" w inny region.

                          Byłam szczerze zaskoczona otrzymawszy mail od tego jego znajomego (na służbową skrzynkę, adres jest dostepny w necie). Przyznam, ze gdyby mi tego chłopiny zal nie było, to ta cała sprawa by mnie ubawiła, bo takiego morealizatora, jak mój eksmąz to naprawde trudno wskazać drugiego :)
            • niewidoczny82 Re: :) 11.06.12, 13:13
              ciekawe jak kobieta pojdzie dlo lozka z innym to spoko a jak facet to zwyklu szmaciarz i dziwkarz panowie zdradzajmy i nie bójmy sie konsekwencji
              • kora3 Dokładnie tak samo 11.06.12, 13:16
                mozna powiedzieć o podejksciu panów do sprawy - jak kobita ich zdradzi, to dziwka, puszczalska, wywłoka i szmata, a jak oni - to im sie przytrafiło, powodzenie mają, nie mogli odmówić i w ogóle:)
        • kora3 :) Kitku, interesuje mnie mechanizm 11.06.12, 08:53
          a nie czyjaś z przeproszeniem pupa. Zobacz co się dzieje na tym forum, kiedy pojawia sie wątek kogoś przyznającego sie do zdrady, seksu bez uczucia, czy temu podobnej historii. Z reguły zaczyna się po prostu nagonka na taką osobę i dominuje swiete oburzenie. To mnie po prostu rozwala, bo z drugiej strony zjawisko nie jest jakimś unikatem w naturze:)

          Wcale swieta nie jestem moja droga :) Piszac o tym, ze zdecydowana wiekszosc ludzi zdradza nie miałam na mysli, ze teraz, w tej chwili i koniecznie w tym zwiazku...Nieścisle się wyraziłam zwyczajnie. Tak, zdecydowana wiekszosc ludzi zdradziła kiedyś, zdrada, albo zdradzi. A jesli nie, to przyczyną jest albo brak okazji, albo strach przed konsekwerncjami, a nie wielka szlachetnosc. Co wcale nie oznacza, ze kazdy zdradza kazdego, albo ewentualnie w tym momencie - chciałby.
          • kitek_maly Re: :) Kitku, interesuje mnie mechanizm 11.06.12, 09:00
            Z reguły zaczyna się po prostu nagonka na taką osobę i domin
            > uje swiete oburzenie. To mnie po prostu rozwala, bo z drugiej strony zjawisko n
            > ie jest jakimś unikatem w naturze:)

            Nie jest, więc być może to reakcje osób, które zostały zdradzone/ boją się, że zostaną zdradzone, skoro to takie powszechne.

            > Wcale swieta nie jestem moja droga :) Piszac o tym, ze zdecydowana wiekszosc lu
            > dzi zdradza nie miałam na mysli, ze teraz, w tej chwili i koniecznie w tym zwia
            > zku...Nieścisle się wyraziłam zwyczajnie. Tak, zdecydowana wiekszosc ludzi zdra
            > dziła kiedyś, zdrada, albo zdradzi. A jesli nie, to przyczyną jest albo brak ok
            > azji, albo strach przed konsekwerncjami, a nie wielka szlachetnosc.

            A Ty? Zdradziłaś, zdradzasz czy masz zamiar zdradzić?

            • kora3 Re: :) Kitku, interesuje mnie mechanizm 11.06.12, 09:05
              kitek_maly napisała:
              >
              > Nie jest, więc być może to reakcje osób, które zostały zdradzone/ boją się, że
              > zostaną zdradzone, skoro to takie powszechne.


              No moze, fakt, tylko, ze wszak przecież nie ta osoba te nalatujące zdradziła, czy też moze
              >
              > > Wcale swieta nie jestem moja droga :) Piszac o tym, ze zdecydowana wieksz

              >
              > A Ty? Zdradziłaś, zdradzasz czy masz zamiar zdradzić?


              Owszem, można powiedzieć, ze zdradziłam :) Nie zdradzam i nie mam zamiaru, ale nie wiem, czy tak samo powiem za powiedzmy 10 lat :)
              • kitek_maly Re: :) Kitku, interesuje mnie mechanizm 11.06.12, 10:09
                > można powiedzieć, ze zdradziłam

                Ciekawa konstrukcja.

                A ja nie zdradziłam i nie mam zamiaru. Choć nie wiem co mnie czeka, ale takie jest moje zdanie na tę chwilę. I co mi zrobisz?
                • kora3 Re: :) Kitku, interesuje mnie mechanizm 11.06.12, 10:15
                  kitek_maly napisała:
                  >
                  > Ciekawa konstrukcja.

                  ciekawa czy nie, ale taka prawda.

                  W swietle prawa i w pojeciu mego eksmeza zdradziłam go, w moim odczuciu - nie.

                  Zdradziłam też swojego chłopaka ze studenckich czasów. Byliśmy parą 2 lata, taką już powazną "(ale bez mieszkania razem). Wyjechał na stypendium, a ja sie zakochałam w innym. Nie chciałam mu mówić przez telefon, ze to koniec i powiedziałam mu dopiero, jak wrócił. Przez 4 miesiące, gdy ja byłam już z innym, on myslał, ze jesteśmy nadal parą. W jego pojeciu zdradziłam go, w swoim - też. Powinnam była powiedzieć mu od razu, ale nie zrobiłam tego.
                  >
                  > A ja nie zdradziłam i nie mam zamiaru. Choć nie wiem co mnie czeka, ale takie j
                  > est moje zdanie na tę chwilę. I co mi zrobisz?


                  Absolutnie nic CXi nie zrobię, bo i dlaczego miałabym? Takie masz przekonanie i tyle
                • josef_to_ja Tu nie ma czym się cieszyć 11.06.12, 11:39
                  Zdrada zawsze jest tragedią
                • josef_to_ja + dla Kitka za moralność 11.06.12, 11:43
                  Cenię kobiety z zasadami! Plus dla Ciebie :)
          • raohszana Re: :) Kitku, interesuje mnie mechanizm 11.06.12, 09:09
            Kradzież też unikatem nie jest. I nadal - co to, chmurwa, za argument "bo inni"?
            • kora3 Żaden to argument i wcale tak nbie argumentuje, że 11.06.12, 09:13
              jest ok, mozna, bo inni :) Zupełnie nie o to biega Raohszano.
              Biega o to, że jesli coś jest zjawiskiem powszechnym, co bynajmniej nie oznacza, ze pozytywnym:), to niezwykle mało prawdopodobne jest, ze w jednym całkiem poniekąd przypadkowym miejscu spotykają się ludzie całkowicie wolni od tego zjawiska, którzy ej ta napietnują. Rozumiesz?:)
              • raohszana Re: Żaden to argument i wcale tak nbie argumentuj 11.06.12, 09:19
                Ale to Ty twierdzisz, że coś jest powszechne, a np. co jak ktoś uważa i stwierdzi, że wcale nie takie powszechne, wobec czego prawi i sprawiedliwi na forumie to normalka i nic specjalnie niezwykłego, bo prawych i sprawiedliwych sporo?
                Chodzi o to, że definitywnie odrzucasz wszelkie inne opcje niż Twoje przekonania, łącznie z raportami i badaniami.
                • kora3 Re: Żaden to argument i wcale tak nbie argumentuj 11.06.12, 09:27
                  ależ nie odrzucam :) Powiem wiecej, w to, ze czesc ludzi pisze w temacie szczerze wcale nie wątpię.

                  Tylko, ze wychodze z załozenia, ze podsumować cosik, takze w odniesieniu do siebie mozna, jak temat się zakończy ...Nie chce, zeby patetycznie to zabrzmiało, ale wg mnie z czystym sumieniem o tym, ze się czegoś nie zrobiło i nie zrobi - mozna powiedzieć na łozu śmierci:) Wczesniej - zawsze mozna, ale trzeba się liczyć z tym, że sami siebie mozemy zaskoczyć :)
                  • raohszana Re: Żaden to argument i wcale tak nbie argumentuj 11.06.12, 09:33
                    I tu mam mieszane uczucia, bo - życie zaskakuje, ale uważam, że pewien kodeks postępowania trzeba mieć i się go trzymać i zwyczajnie nie widzę w sytuacji np. jak opisywana, powodów do łamania go.

                    Chmurwa, paladyn-idealista ze mnie wychodzi ^^'
                    • kora3 Alez jasne, ze trza mieć i trza się trzymać 11.06.12, 09:53
                      tylko, jak mówię - czasem człowieka sam człowiek zaskoczy. Mam takiego znajomego, który zawsze deklarował, ze w zyciu nie zadałby sie z zajetą kobieta, a w szczególnosci dzieciatą, bo raz, ze to tylko kłopoty, a dwa nie chciałby komukolwiek małzeńśtwa rozbijać. Myslę,ze mówił to naprawde szczerze i do partu lat po 30. trzymał się tej zasady sztywno.

                      Tak sie wszelako potem złożyło, że zauroczyła się nim kolezanka mezatka z dziećmi i on w niej też. Miało być niewinnie, jakieś kawy, rozmowy, ale skończyło się w łozku i powaznym uczuciem. Mąż pani się dowiedziaał, doszło do rozwodu. Gdyby temu facetowi z rowczesniej opowiedzieć że znajdzie się w takiej sytuacji, to pewnie zarliwie by zaprzeczał, albo i wyśmiał ...
                      • raohszana Re: Alez jasne, ze trza mieć i trza się trzymać 11.06.12, 09:59
                        Chyba to moja oziębłość emocjonalna nie pozwala mi zrozumieć tych wielkich porywów :)
                        • kora3 No ja się przyznam, ze też 11.06.12, 10:17
                          cóś mi nie pozwala - zrozumieć właśnie czegoś takiego.
      • good_morning a moje spostrzeżenia z forum sa takie 11.06.12, 14:33
        ze powinnas sie trzymac tematu, a nie rozszerzac problemu puszczalstwa na kupowanie ciuchow w tajemnicy przed mezem
        bo to nie to samo, chocbys nie wiem, jak bardzo probowala wszystkich wokol przekonac
        • kora3 Re: a moje spostrzeżenia z forum sa takie 11.06.12, 23:35
          ale o kupowaniu to był nie mój watek .., po prostu zastanawia mnie wyższosc "wiernosci" nad "uczciwoscią małzeńską " i "nie opuszcze cie ":) w kontewkscie przyrzekania:)
    • wez_sie przestan zyc zyciem innych 11.06.12, 16:20
      przestan zyc zyciem innych
    • stephanie.plum Re: "Przespałam sie z kolegą" 11.06.12, 16:40
      a ja dalej nie wiem: co z tego?

      co z tego, że większość zdradza?

      jakiś odkrywczy wniosek może Ci się nasunął?

      warto przyrzekać wierność, czy nie? warto starać się dotrzymać przysięgi?
      czy raczej nie warto w ogóle się wysilać, bo jesteśmy wszyscy i tak skazani na zdradę, może poza "katolickimi ortodoksami w fazie burzy i naporu"?
      • kora3 Re: "Przespałam sie z kolegą" 11.06.12, 23:32
        moim zdaniem warto być z kimś, z kim chce sie być. Na siłę być z kims nie warto. Nie warto też na te siłę trwac przy kimś, bo tak wypada. Nie warto dawać przysiąg na zawsze i bez wzgledu na wszystlko, bo albo się bedzie meczennikiem, albo wiekszym meczennikiem,
        warto trzuymać się zrowego rozsadku i nie oszukiwac.
        • stephanie.plum Re: "Przespałam sie z kolegą" 11.06.12, 23:50
          kora3 napisała:

          > moim zdaniem warto być z kimś, z kim chce sie być. Na siłę być z kims nie warto
          > . Nie warto też na te siłę trwac przy kimś, bo tak wypada. Nie warto dawać przy
          > siąg na zawsze i bez wzgledu na wszystlko, bo albo się bedzie meczennikiem, alb
          > o wiekszym meczennikiem,
          > warto trzuymać się zrowego rozsadku i nie oszukiwac.


          ple, ple, ple...

          :~D
          • kora3 Re: "Przespałam sie z kolegą" 12.06.12, 00:03
            mozesz takze tak komentowac, wolny kraj :) dla mnie przysieganie na zawsze bez wzgledu np. na czyjes zachowanie to durnota :)
            • six_a Re: "Przespałam sie z kolegą" 12.06.12, 00:08
              >dla mnie przysieganie na zawsze bez wzgledu np. na czyjes zachowanie to durnota :)
              heh, i kto to mówi? była mężatka, która przysięgała.
              takie pleć pleciugo i już chyba sama nie wiesz, jak wybrnąć z tego bajorka.
              no nic. przyjdzie kiedyś do Ciebie koleżanka, powie, że mąż ją zdradza - wtedy jej powiedz: raz się żyje.

              i koniecznie o tym napisz, tu na forumku.
      • stokrotka_a Re: "Przespałam sie z kolegą" 12.06.12, 09:21
        stephanie.plum napisała:

        > warto przyrzekać wierność, czy nie? warto starać się dotrzymać przysięgi?

        To każdy musi rozstrzygnąć samodzielnie w swoim wolnym sumieniu.
    • moonogamistka Re: "Przespałam sie z kolegą" 11.06.12, 19:03
      Oczywiscie jak jej maz przespi sie z kolezanka po 2 winach- podejdzie w ten sam sposob do sprawy?
      Jesli tak- ok.

      Jesli maz fajny i do zycia- niech nei wpadnie jej do lba- oczyszczac sumienie i uswiadamiac meza o sytuacji.
      Tak bywa.
      • josef_to_ja Jak mąż fajny to ona na niego nie zasługuje 11.06.12, 20:13
        Tym bardziej powinna się mu przyznać, żeby on nie tracił czasu na nią
        • moonogamistka Re: Jak mąż fajny to ona na niego nie zasługuje 11.06.12, 20:31
          Joziek, lubie Cie, wiec napisze delikatnie, ze nie wiesz o czym piszesz:-)
          • kora3 Re: Jak mąż fajny to ona na niego nie zasługuje 11.06.12, 23:37
            :) 10/10
            • josef_to_ja Relatywizm moralny wami zawładnął :) 11.06.12, 23:43
              Ja tam nie pozwolę by u mnie moralność przegrała :)
              • kora3 Re: Relatywizm moralny wami zawładnął :) 11.06.12, 23:46
                Józiu tu nie relatywizm moralny chodzi, ale to zrozumiesz, jak bedziesz bareziej doswiadczon :)
      • kora3 Re: "Przespałam sie z kolegą" 11.06.12, 23:33
        no z tego co mówi - tak by podeszła, jak w praktyce - nbie wiem. Meza za bardzo nie śledzi..
    • przeciez.wiem Re: "Przespałam sie z kolegą" 12.06.12, 11:07
      kora3 napisała:


      > Mozecie na mnie rzucić gromami, m ale nie rzuciłam ja na nią :) Raz sie zyje :)

      Nie moja filozofia. Wolę "Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe".
      • stokrotka_a Re: "Przespałam sie z kolegą" 12.06.12, 12:28
        przeciez.wiem napisała:

        > Nie moja filozofia. Wolę "Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe".

        Dobra zasada, tylko zauważyć należy, że nie wiemy co opisywanej koleżance jest niemiłe. ;-)
        • przeciez.wiem Re: "Przespałam sie z kolegą" 12.06.12, 13:26
          stokrotka_a napisała:

          > przeciez.wiem napisała:
          >
          > > Nie moja filozofia. Wolę "Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe".
          >
          > Dobra zasada, tylko zauważyć należy, że nie wiemy co opisywanej koleżance jest
          > niemiłe. ;-)


          Oj, chyba ciężko będzie znaleźć osoby, którym miło jest gdy są zdradzane, oszukiwane, no w bambuko robione ;).
          • stokrotka_a Re: "Przespałam sie z kolegą" 12.06.12, 14:14
            przeciez.wiem napisała:

            > Oj, chyba ciężko będzie znaleźć osoby, którym miło jest gdy są zdradzane, oszuk
            > iwane, no w bambuko robione ;).

            Zdziwiłabyś się! ;-D Są ludzie, którzy czerpią wielką podnietę z bycia zdradzanym/-ą. ;-)
      • kora3 Re: "Przespałam sie z kolegą" 13.06.12, 08:40
        a jesteś przekonana, ze to iż mąż mojej kolezanki sypia z nią raz na kilka tygodni (bo jest zmeczony, w zasadzie niespecjalnie mezcącą pracą 8 godzin dziennie 5 x w tygodniu), nie zwraca da nią praktycznie uwagi, nie adoruje i nie komplementuje, w weekend nadal odpoczywa zwykle u swojej mamy w ogrodzie itd. jest jej miłe? Serio tak uwazasz?

        Tak, rozmawiała, próbowała inicjować współżycie, wymyslałą sposoby spedzania czasu razem tak, jak mąz lubi, ale nie na koszeniu trawki u mamy i nic.

        Jasne, moze sie z nim rozwieść :)
    • trollik.morski Nie ważne z kim się śpi! 12.06.12, 12:20
      Ważne aby się wyspać:O

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka