Dodaj do ulubionych

Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji?

29.06.12, 20:30
Wątek z ematki, na razie na ok. 200 postów

CytatOsiedlowy, maly sklep. W pewnym momencie weszla do środka dziewczyna ok 30 lat z mysle 1,5-2 letnim chlopcem na rekach. Dziecko bylo cichutko, spokojne. Slychac bylo tylko ja. Ostentacyjnie i glosno mowila do niego, zeby siedzial spokojnie, zeby nie robil scen i sie nie ruszal. Tak go miala scisnietego, mimo ze byl spokojny i cicho, ze jej powiedzialam, zeby miala wiecej szacunku do syna, ze to ona tu robi wieksze zamieszanie niz to dziecko.
(dalej opis kłótni)

Czy zwrócilibyście uwagę w takiej sytuacji? Ematki są podzielone :)

Ja nie, ale ja się tam nie znam.

Zdarza Wam się zwrócić uwagę komuś w takiej lub podobnej sytuacji? Zdarza się Wam, że ktoś Wam zwrócił uwagę w podobnej sytuacji? Jak to na Was wpłynęło?
Obserwuj wątek
    • wiarusik Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 29.06.12, 20:32
      moje dziecko-moja własność.a reszta trzy ptaszki w bok od tego.
      • 3.14-roman Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 29.06.12, 20:35
        Zgadzam się, ale tylko częściowo. Wydaje mi się, że powinno się reagować w jakichś drastyczniejszych przypadkach, natomiast wtrącanie się do sytuacji typu: "matka mówi podniesionym głosem" albo: "dziecko ma atak buntu, rzuca się na ziemię, a matka stoi i patrzy" jest przesadzone.
    • potworski Dobre 29.06.12, 20:40
      Hahaha=przecież ematki w 80% są poje#bane, to co się dziwisz? Ale czego się spodziewać po społeczności, której głównym celem bytności na forum jest licytowanie się, której mąż więcej zarabia/która ma mądrzejsze dzieci, albo która jest piękniejsza od Charlize Theron.
      • i.am.girl Re: Dobre 29.06.12, 23:38
        Hahaha=.z przykrością muszę stwierdzić, że Ty również jesteś poje#any. Oceniam to po kilku TWwoich postach tak jak Ty oceniasz ematki.
        A co jest głównym celem Twojej bytnosci tutaj oprócz wiecznego hahaha= i złośliwości "dla zasady, bo ja jestem se gość"
        • potworski Re: Dobre 30.06.12, 02:53
          i.am.girl napisała:

          > A co jest głównym celem Twojej bytnosci tutaj oprócz wiecznego hahaha= i złośli
          > wości "dla zasady, bo ja jestem se gość"


          Trafiłaś niemal idealnie w sedno. Celem mojej bytności na forum jest właśnie "hahaha" - między innymi z idiotek na ematce.
    • happy_time Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 29.06.12, 21:02
      Oczywiście, że nie. Nie widzę powodu, przecież krzywdy mu nie robiła.

      > Ematki są podzielone :)

      Nie chce mi się czytać, ale więcej jest na tak czy na nie? :)
      • 3.14-roman Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 29.06.12, 21:05
        W sumie wychodzi chyba na równo, z niewielką przewagą tych, które są przeciw. Te, które są za wysuwają przykłady np. Madzi z Sosnowca.
        • happy_time Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 29.06.12, 21:23
          > Te, które są za wysuwają przykłady np. Madzi z Sosnowca.

          Idealny argument na wszystko ;) One tak tylko na forum, w rzeczywistości pewnie większość nie zwróciłaby uwagi z tak błahego powodu.
    • six_a Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 29.06.12, 21:02
      > Czy zwrócilibyście uwagę w takiej sytuacji?
      nie.

      jeśli chodzi o czytanie ematki, przyjm wyrazy.
    • zeberdee28 Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 29.06.12, 21:37
      Nie - nie moja sprawa. Raz tylko kazałem babie produkującej się nad swoim bachorem się ściszyć, ale to było w mcśmieciu i byłem zajebiście głodny i skacowany.
    • georgia241 Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 29.06.12, 21:39
      Raczej nie. Mogłabym ewentualnie zagadać do tej matki, żeby jej było miło i wtedy mogłaby wyluzować.
      • 3.14-roman Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 29.06.12, 21:45
        Też myślę, że dobrym sposobem na uspokojenie matki jest rozładowanie napięcia w jakiś sympatyczny sposób, zresztą, któraś z emam to postulowała. Wydaje mi się, że zwrócenie uwagi pouczającym tonem może tylko zaognić sytuację.
        • good_morning Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 29.06.12, 22:28
          3.14-roman napisał:

          > Też myślę, że dobrym sposobem na uspokojenie matki jest rozładowanie napięcia w
          > jakiś sympatyczny sposób

          jaki?
          (jak ja onegdaj chcialam sympatycznie rozladowac napiecie swoje i innej przyszlej matki jarajacej non-stop w kiblu na patologii ciazy, omal nie zostalam pobita. od tamtej chwili nie rozladowuje sympatycznie napiec nieznanym osobom, zwlaszcza matkom)
    • my_favourite_axe Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 29.06.12, 21:45
      nie mam dzieci i nikogo nie pouczam w tej materii. raz tylko jak znajome dziecko (2 lata) pochłonęło 2 paczki chipsów to się spytałam matki czy to mu na zdrowie pójdzie, ale nikt mnie nie zwyzywał.
    • berta-death Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 29.06.12, 22:40
      A czemu nie, przecież widać, że mamuśka się chciała popisać przed otoczeniem i samą sobą kim to nie jest i na co sobie może pozwolić. Często ludzie mający jakieś kompleksy i głód władzy absolutnej tak robią. I dobrze ich utrącić, bo naprawdę mogą dziecko skrzywdzić. Nie mówiąc o tym, że takie zachowanie, to publiczne upokarzanie dziecka. Ciekawe czy ona byłaby happy jakby mąż tak protekcjonalnie się do niej zwracał publicznie.
    • kora3 A z jakiego powodu ? 29.06.12, 23:05
      Przecież krzywdy mu nie robiła - z opisu (nie czytałam watku oryginalnego).
      Zdarzyło mi się zwrocic uwagę babci bijącej dziecko (okładała je bez opamietania) i nawet wezwać policję na te okolicznośc, ale tu się nic nie dzieje.
      Być moze dziecko w sklepie zwykle robi cyrk i dlatego matka tak postepowała.
      • berta-death Re: A z jakiego powodu ? 29.06.12, 23:21
        Przecież to klasyczna popisywaczka. Nie raz miałam okazję widzieć tego typu rodziców w akcji. Jak nikt ich nie widzi i nie słyszy to siedzą cicho. A jak tylko przyuważą, że ktoś wszedł w zasięg ich głosu i wizerunku, to odstawiają popis ze zwracaniem uwagi, zastraszaniem dziecka, rozstawianiem go po kątach, itp. Np idzie sobie ojciec z dzieckiem na spacer, dziecko jedzie na rowerze i tak sobie idą i jadą każde zajęte swoimi sprawami. Jak tylko jacyś ludzie przechodzą obok, to tata protekcjonalnym tonem na cały regulator nawija, jak jeszcze raz spadniesz z roweru to rower chowam do piwnicy. Takie zachowanie w stylu trolla internetowego. Są osoby, które lubią robić wokół siebie szum, sceny i prowokować innych. W tej sytuacji to najlepiej idiotę zgasić jakimś ośmieszającym go tekstem, który uwydatni motywy jego zachowania. Również na cały regulator.

        To nie tylko rodzice wobec dzieci tak się zachowują, bardzo często szefowie wobec podwładnych też wykazują takie protekcjonalne, lekceważące gesty. Tylko po to, żeby pokazać jacy są ważni i na co sobie mogą pozwolić. Przecież to klasyczny element przemocy, tylko takiej nieco w białych rękawiczkach. Nie można nikogo publicznie upokarzać.
        • kora3 Ja tam się w wychowanie dzieci nie wtrącam Berto 29.06.12, 23:36
          jesli nie dzieje im się krzywda, albo dziecko mi nie przeszkadza.
          Opisywanej przez Ciebie scenki nie widziałam, nie słyszałam, inna sprawa , ze nie koncentruje się na takich rzeczach.
          Wiem natomiast, ze rodzice czesto wiecej wiedza o swych dzieciach niż obce osoby. Moj siostrzeniec na ten przykład, jakby mu moja siostra pozwoliła wyniósłby pół sklepu :) Kiedys byłyśmy razem w smyku z nim i nic nie sciągał z pólek, a moja siostra mimo to go kontrolowała. Byłam zdziwiona, ale wyjasniła mi, ze pracuje nad tym, zeby nie brał co popadnie. Bywa ze dziecko w sklepie dostaje histerii, bo chce to, czy tamto i wtedy jest gadka, jak to rodzice sobie nie radza. Być moze działanie tej matki było "na zapas", forma wychowawczą - w sklepie nie wrzeszczymy i nie domagamy się niczego.
          • berta-death Re: Ja tam się w wychowanie dzieci nie wtrącam Be 29.06.12, 23:58
            Problem z przemocą w rodzinie jest w tym, że ludzie zawsze szukają jakiś usprawiedliwień i wyjaśnień, niekorzystnych dla dziecka a korzystnych dla rodzica. Być może z wygody i dla świętego spokoju a być może dlatego, że identyfikują się bardziej ze sprawcą przemocy niż ofiarą, stąd to solidaryzowanie się. Faktem jest, że tak jak nic nie usprawiedliwia bicia kogoś, tak też nic nie usprawiedliwia upokarzania, zwłaszcza publicznego. Bo nawet jak dziecko kiedyś zrobiło demolkę w sklepie, poniszczyło jakieś rzeczy ( co np może się zdarzyć jak w asortymencie jest porcelana albo szkło) i rodzic potem musiał za to słono zapłacić i teraz się boi powtórki z rozrywki, to takie zwracanie uwagi i działania prewencyjne załatwia się to po cichu, nie publicznie.
            • kora3 Berto powtórze 30.06.12, 00:11
              nie mam dzieci własnych i nie wtracam sie do wychowania cudzych. Wyjątki od tej reguły stanowią sytuacje bicia dziecka oraz uprzykrzania przez nie zycia innym przy braku reakcji rodzicow/opiekunów. Pewnie zereagowałąbym tez na wyzwiska, ale nie na lagodne mówienie, zeby było cicho - nawet gdy jest cicho, bo zwyczajnie nie wiem dlaczego matka to mówi. Moze 3 minuty temu darło się, ze chce coś tam.
              Nie przesadzajmy, ze takie uciszanie, nawet na wyrost, to wielkie ponizenie.

              Mam czesto do czynienia z ludźmi niepełnosprawnymi, takze intelektualnie. Ktos ma 20 lat i percepcję dziecka 5-letniego np. I np. matka mówi takiemu chłopakowi "nie wolno dotykac pani" 5 x, choc on wcale mnie nie dotyka (nawet nie próbuje tym momencie) i wydaje sie to dziwne do zcasu, jak matka spuści go z oka, a on Cię złapie za biust - przykładowo.
              • berta-death Re: Berto powtórze 30.06.12, 00:37
                Ale z drugiej strony jak ktoś odstawia publiczny popis to musi się liczyć z tym, że ktoś mu może zwrócić uwagę. I nie można od razu wychodzić z założenia, że rodzic ma jakiś racjonalny powód do swojego popisu a nie chce jedynie dla własnej frajdy poupokarzać sobie dziecka. Strasznie dużo patologii rozpleniło się po świecie.

                Podejrzewam, że jakby ktoś zareagował odpowiednio na zachowanie matki dziecka, którego przez 2lata nie mogli zidentyfikować, to nie musiałoby się to tak skończyć. Dopiero po fakcie wychodzą na jaw informacje, że kobieta źle odnosiła się nie tylko do tego dziecka ale i do poprzednich. I źle nie w rozumieniu, że biła je na ulicy, przezywała czy wrzeszczała na nie. Ot zwykłe szarpanie, poniżanie, itp. Kto by na to zwrócił uwagę, widać dzieciak sobie zasłużył. Podobne informacje były w przypadku dziecka utopionego w rzece jak i tego wrzuconego do morza z mola. To nie jest tak, ze nagle idealnemu rodzicowi coś ni stąd ni zowąd odbija i zabija dziecko. Przemoc eskaluje i zaczyna się bardzo niewinnie. A powodem jest to, że dziecko z jakiegoś powodu drażni rodzica, rodzic nie nawiązał z nim prawidłowej więzi, nie ma do niego emocjonalnego stosunku ani żadnych instynktów, które zapobiegają krzywdzeniu. Jedynie jakieś wyuczone normy społeczne, które w przypadku relacji rodzic-dziecko są bardzo płynne i liberalne, więc można sobie pozwolić na różne rzeczy.
                • kora3 Wybacz, ale chyba za daleko idziemy 30.06.12, 01:20
                  z takimi wnioskami. Stanowcze, a nie agresywne zachowanie rodzica wobec dziecka, wcale nie swiadczy o braku wiezi i morderczych zapedach Berto.

                  Swego czasu, dawno już , na śląsku była taka historia, ze 15-latka , wzorowa uczennica zostawiła swoj pamietnik przyjaciółce z prosbą, by ta poczytałą nazajutrz. Czysty przypadek zrzadził, ze trafił on do rak matki tej przyjaciółki (wiem, nie czyta sie cudzych pamietników). Dziewczyna zegnała sie z zyciem, prosiła tylko przyjaciólkę, zeby uratowała jej siostre, 8-latkę. Obie dziewczynki straciły 3 lata wczesniej matkę (rak). Zostały z ojcem - wzorowym człowiekiem, który opiekował się umierającą zoną, a po jej smierci wrecz modelowo - córkami. Tyle, ze starszą zgwałcił tydzień przed smiercią matki. Potem swój proceder powtazrał stale. "Na wierzchu" wszystko było wzorcowe - dzieci zadbane, grzeczne, ojciec nie pijak, spokojny, wykształcony.
                  Nigdy na dziewcznki nie podniósł reki, ani głosu. Ale miał taką "slabość" ...Dziewczynę odratowano, dzieki wscibskiej matce kolezanki. Trafiła z siostra do rodziny zastepczej - wyjechały gdzieś, zmieniły nawet imiona.
                  Moim zdaniem nie wolno nikogo idealizować, ani demonizować. Jakkkolwiek mnie nigdy nie uderzyli rodzice, choc byli wobec mnie i siostry bardzo konswekwentni w wychowaniu, jakkolwiek jestem zdecydiwanbue przeciw biciu dzieci, znam dorosłych ludzi w dzieciństwie bitych nawet i nie zabitych. Nie zrozum mnie źle, ale nie mozna kazdego zachowania rodzica, którego nie rozumiemy (jak to opisane) interpretować, jako ponizanie, czy dreczenie.

                  Moja siostra ma synka, trochę ponad 3 lata. Obłednie go kocha:) ja też. Tylko, ze to jedt jej dziecko i już jak B. był maleńki, miał coś miesiac dałą mi pierwszą "lekcję". Chciałam pedzic do łozeczka, bo mały zakwilił raz. Powiedziała mi "Kochana, ty wyjedziesz, a ja zaostanę:) On sie nauczy, ze przychodzi sie na kazde kwilenie i dostane kota. Poczekajmy, jak coś nie tak, zakwili znow" - pewnie wyrodna z niej matka :) nie?
                  • berta-death Re: Wybacz, ale chyba za daleko idziemy 30.06.12, 12:39
                    Nie idę za daleko. Albo ktoś kocha swoje dziecko i nie robi mu krzywdy albo nie kocha i co najwyżej normy społeczne powodują, że pewnych krzywd mu nie robi. Bo nie można racjonalnie stwierdzić co jest dla dziecka krzywdą a co nie jest skoro nie jest się w jego skórze. Nie można też tego brać swoją miarą, czyli skoro dla dorosłego coś nie jest krzywdą, to dla dziecka też nie jest. Matka natura tak to jakoś wymyśliła, że nawet bardzo małe dziecko sprawnie potrafi okazać kiedy jest zadowolone a kiedy nie. A matka dzięki instynktowi macierzyńskiemu i temu, że ma nawiązaną z dzieckiem prawidłową więź, odczuwa potrzebę utrzymywania dziecka w stanie zadowolenia, choćby miała na głowie stanąć. Mimo, że stawanie na głowie nie jest potrzebne, wystarczy sprawne zaspokajanie dziecięcych potrzeb, zarówno fizjologicznych, jak i emocjonalnych a potem intelektualnych. Do tego niestety wchodzi wstawanie na żądanie i noszenie na rękach bądź karmienie. Bo dziecko nie ma pojęcia dlaczego raz ktoś przychodzi na jego wołanie a raz nie. Dlaczego jest samo w pustym pokoju i nikt nie słyszy jego wołania. To w nim lęk wywołuje i to taki pierwotny, bo w dzikim stanie takie pozostawienie i nie przychodzenie na wezwanie zawsze oznacza, że stało się coś bardzo złego. I parę takich i podobnych akcji, bo przecież na różne sposoby można niemowlaka stresować i naprawdę dzieciak na świra wyrośnie, który dopiero da popalić rodzicom. Tylko, że wtedy pewnie będzie to pretekst do eskalacji przemocy wobec niego. I zaczyna się błędne koło.

                    Weź ten wątek:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,99,137017437,137017437,jestem_chyba_zla_matka_.html
                    Zakładając, że to prawdziwa historia a nie jakiś troll, to skoro ktoś wykazuje agresję wobec półrocznego dziecka, bo nie może znieść typowych zachowań tego wieku, to co będzie dalej i co z tego dziecka wyrośnie. Tylko, że to dzieje się w czterech ścianach, nikt tego nie widzi. Zobaczy co najwyżej efekt tego, bo dzieciak ma wielkie szanse wyrosnąć na małego agresora i furiata. I wtedy też pewnie wszyscy będą współczuć matce i usprawiedliwiać jej przemocowe zachowania wobec dziecka.
                    Zauważ, że ta kobieta, mimo że jakieś resztki zdrowego mózgu podpowiadają jej, że zachowuje się niewłaściwie, to nie pyta o sprawdzone leki ani polecanego lekarza, tylko szuka kogoś kto usprawiedliwi jej zachowanie i powie, że wszystko jest ok, nie ma się czym przejmować, dziecko samo sobie winne. I znalazła.

                    Mnie cały czas chodzi o to, że jak jakaś sytuacja już wzbudza niesmak i zwraca uwagę, to warto posłuchać swojego przeczucia, że coś jest nie tak i jednak warto jakoś zainterweniować. Ludzie w domach zachowują się po stokroć gorzej niż na ulicy. A skoro ktoś nie ma na tyle wstydu, żeby nie robić publicznie scen i przy okazji wystawiać własnego dziecka na publiczne upokorzenie, to niewykluczone, że w domu jak go nikt nie widzi i nie ocenia, to dopiero się dzieje.
                    Chyba, że jest ta jak w pierwszym poście napisałam, mamy do czynienia z popisywaczem, który popisuje się tylko i wyłącznie jak ma publikę. W domu jej nie ma, to zachowuje się tam normalnie.
                    • kora3 No nie zgadam się Berto 01.07.12, 12:58
                      Gdyby zadaniem matki, czy w ogóle rodziców było utrzymywanie dziecka w stanie zadowolenia li tylko, to zadne dziecko nie dostałoby np. lekarstwa, bo tych z reguły dzieci nie lubią, zadne nie miałoby zakazu czegokowliek itd. Oczywiscie teraz upraszczam, ale wg mnie mądry rodzic wychowuje dziecko od jego pierwszych dni życia, a nie od chwili, kiedy ono zacznie mówieć, chodzić, czy pójdzie do przedszkola, czy szkoły. Wowczas bywa już za późno na to, zeby nauczyć dziecko, ze płączem i wrzaskiem niczego nie wymusi np.

                      Wspomnianej sytuacji nie widziałam, nawet podobnej, wiec piszę czysto teoretycznie. Mam na mysli sytuację z małym dzieckiem, bo jak wspomniałam widziałam kilkanascie razy coś podobnego z dużymi "dziećmi" tj. osobami z upośledzeniem intelektualnym, którym opiekun na zasadzie zdartej płyty powtarzał, zeby czegoś nie robiły - choć w tym momencie nie robiły. Przyznam, ze zdało mi się to w pierwszej chwili dziwne, ale zachowanie takiego "dziecka" pogląd mi zweryfikowało.

                      Wiele razy natomiast miałam okazję być swiadkiem sytuacji, kiedy dzieci beztrosko bawiły się np. w kawiarnianym ogródku: wrzeszczac, biegając miedzy stolikami i przeszkadzając klientom. Czy to wina dzieci? Nie - rodziców/opiekunów.
    • chersona Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 30.06.12, 07:23
      czy ty masz znajomosci na forum? wczoraj wrzucilam watek o tym, czy hotel moze odmowic rezerwacji albo zachowywac sie pokretnie, bo nie zyczy sobie rodzin z dziecmi, a nie chce powiedziec tego wprost. watek wylecial w kosmos zanim pojwil sie chocby jeden wpis.
      • koham.mihnika.copyright a wymienilas nazwe hotelu? bo to by moglo byc 30.06.12, 09:33
        przyczyna.
        • chersona Re: a wymienilas nazwe hotelu? bo to by moglo byc 30.06.12, 10:54
          nie. ani nazwy, ani miejscowości.
    • paco_lopez Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 30.06.12, 11:46
      nie zwracam uwagi, ale co sobie poyśle to moje. czasem się niedobrze robi jak się widzi za co dzieci bywaja sztorcowane. nie mój problem.
    • sid_sid Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 30.06.12, 11:56
      A na temat - nie, nie zwróciłabym uwagi, ale e-matka to psychiatryk, więc co się dziwisz.
    • kseniainc Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 30.06.12, 12:05
      Tak przytrafiło mi się;-) Rozwrzeszczanym dzieciom, albo i rodzicom, którzy do dzieci brojących wręcz się nie przyznawali-jakby nie ichnie były;-p
    • justysialek Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 30.06.12, 16:59
      Nie zwracam uwagi w tego typu sytuacjach z 2 powodów.
      1.Naprawdę NIENAWIDZĘ, gdy ktoś mnie zwraca uwagę.
      Generalnie w naszym kraju ludzie mają tendencję do wtrącania się w wychowanie dzieci. Często mi się zdarza, że ktoś sugeruje, że mojemu dziecku jest za zimno, że powinno mieć czapkę/rękawiczki. Kiedyś jakaś baba nakrzyczała na mojego męża, że udusi syna, bo go niósł w nosidełku. Tydzień temu w sklepie jakaś starsza kobieta powiedziała, żebym dała dziecku chrupki, bo płacze (nie dawałam, żeby nie rozsypał)... i wiele innych, podobnych sytuacji.
      IMO nie ich interes!

      2. Nie możemy w pełni ocenić sytuacji (może dziecko ma np autyzm i jego zachowania są mocno niestandardowe i wymagają niestandardowego podejścia?!). Znam osobiście kilkanaście mam dzieci z autyzmem (pracuję z takimi) i wiem, że uwagi w różnych takich dziwnych sytuacjach są dla nich bardzo raniące.

      Reagować należy, gdy ktoś używa przemocy. Można też zareagować, gdy ktoś krzyczy, wyzywa.

      Niestety niektóre dzieci mają debili za rodziców i nie możemy tego zmienić.
    • anna_sla Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 30.06.12, 22:38
      jeszcze nigdy chyba nie zwróciłam obcej osobie na coś związane z traktowaniem przez nią jej dziecka. Nie wiem czy dobrze, bo wiele razy aż język się palił,. np. na widok kobiety pędzącej z wózkiem z małym dzieckiem a obok dziecko 3-4? letnie uwiązane szelkami do wózka i miotające się jak pies ze smyczy, jazgocząca w dodatku na niego. Najchętniej sama bym ją tak uwiązała.. Nie ukrywam, że sama kilkakrotnie skorzystałam z takiego rozwiązania, ale nigdy w stosunku do jednego dziecka, bo jedno dziecko (w sytuacji gdy drugie jest uziemione w wózku) łatwo opanować bez względu na charakter.. przynajmniej mi nigdy nie sprawiało to trudności..

      A sama nie lubię słuchać przytyków do mojego stosunku względem dziecka. Staram się najlepiej jak potrafię a ludzie potrafią czepić się byle czego byleby się czepić, np. tego, że dziecko nie ma ubranych skarpetek!!
    • devilyn Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 01.07.12, 15:11
      Z racji zawodu zwróciłam ostatnio kobiecie uwagę, która swojej ok.4 letniej córeczce (chciała siku) z wielką mordą wykrzyczała, że jak nie zrobi to dostanie wpie.....we mnie się zagotowało i dość ostro powiedziałam co myślę o matce...
    • light_in_august Re: Zwrócilibyście komuś uwagę w takiej sytuacji? 01.07.12, 15:16
      Ja bym w takiej sytuacji uwagi nie zwróciła. Gdyby w grę wchodziło jakieś szarpanie, przemoc fizyczna, wyzwiska, to wtedy tak, na pewno. Ale w "metody wychowawcze" sie nie wtrącam... Niedawno w autobusie obserwowałam podobna scenkę: dziewczynka na oko 5-, 6-letnia, grzeczna, sliczna, uśmiechnięta mówiła coś do matki, a ta jej oodpowiadała albo oschłym, albo wręcz ostrym tonem, zniecierpliwiona, wściekła, z zaciętymi ustami, bleee... I widziałam takie zasmucenie i niezrozumienie na twarzy tego dzieciaka, że aż mnie serce bolało. Ale co miałam powiedzieć tej matce? Że ma być milsza dla swojej córki...? Przecież nie mogłam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka