Dodaj do ulubionych

olać czy nie olać

06.08.12, 22:20
mam przyjaciela, który ponad rok temu związał się z moją koleżanką. nie ja ich poznałam, ale nieważne. na wakacjach ją zdradził, przyłapałam go na 'gorącym uczynku'. cóż, stwierdził że... ma wakacje i nic się nie stało. nie chcę się w to mieszać i wolałabym to olać, ale trochę jednak sumienie mnie męczy. może ta dziewczyna nie zasługuje na takie kłamstwa i powinna wiedzieć? zupełnie się nie spodziewałam takiego jego zachowania, od tej strony go nie znałam..
Obserwuj wątek
    • long.live.revolution Re: olać czy nie olać 06.08.12, 22:25
      > mam przyjaciela, który ponad rok temu związał się z moją koleżanką.
      > na wakacjach ją zdradził
      > może ta dziewczyna nie zasługuje na takie kłamstwa i powinna wiedzieć?

      Prawdę mówiąc sam zmagam się z podobnym problemem, nie potrafię go rozwikłać. Bo jeśli facet rzeczywiście jest Twoim przyjacielem, to obowiązuje Cię lojalność wobec niego, z drugiej strony ta bidna dziewczynina ma prawo do prawdy. I tu pojawia się konflikt tragiczny: cokolwiek zrobisz i czegokolwiek zaniechasz – będzie źle. Przykro mi.
      • kar0lin Re: olać czy nie olać 06.08.12, 22:35
        no właśnie, delikatnie mówiąc- i tak źle, i tak niedobrze. z jednej strony przyjaciel, z drugiej kobieca solidarność no i koleżanka..
        a u Ciebie co nabroili?;)
        • long.live.revolution Re: olać czy nie olać 06.08.12, 22:48
          > a u Ciebie co nabroili?;)

          Właściwie nic wielkiego. Mój wieloletni przyjaciel ma nową dziewczynę, ona jest w niego zapatrzona, a on ciągle chodzi na randki z innymi, planuje zerwanie z nią, gdy znajdzie sobie kogoś lepszego, ponadto zdradził ją kilka razy. Tę jego dziewczynę znam tyle, ile on, czyli raptem parę miesięcy, więc nie mogę niestety zaryzykować dla niej przyjaźni, z drugiej strony uważam, że ma ona prawo do prawdy o swoim – he, he – związku.
          • kar0lin Re: olać czy nie olać 06.08.12, 22:52
            to faktycznie sytuacje są podobne. niby powinniśmy to olać, ale nie byłoby to do końca okej.. swoją drogą po co się mieszać, jakbym się zdecydowała powiedzieć, to bałabym się jednego - koleżanka nie uwierzy bo będzie myślała jeszcze, że chcę im namieszać czy cokolwiek..
            • long.live.revolution Re: olać czy nie olać 06.08.12, 23:10
              > niby powinniśmy to olać, ale nie byłoby to do końca okej..

              Dlatego też owa dziewczyna ode mnie się prawdy nie dowie. Ale faktem jest, że czuję się z tym źle i nie mogę patrzeć na tę sytuację. Mój najlepszy kumpel okazał się wyrachowanym egoistą, w dodatku jest z siebie dumny i nie ma sobie nic do zarzucenia. Powiada, że jedyną alternatywą dla jego postawy jest życie na kolanach.
              • kar0lin Re: olać czy nie olać 06.08.12, 23:16
                a mój stwierdził, że ma wakacje i ma prawo się bawić, nikomu nic do tego;) ale moja mina, jak go przyłapałam musiała na prawdę być świetna.............
                • long.live.revolution Re: olać czy nie olać 06.08.12, 23:19
                  > a mój stwierdził, że ma wakacje i ma prawo się bawić, nikomu nic do tego

                  Tak, tacy ludzie wznoszą mur usprawiedliwień, nie przebijesz się.
                  • kar0lin Re: olać czy nie olać 06.08.12, 23:23
                    jeszcze 15-latka bym zrozumiała, ale powyżej 25 i takie głupoty robić..;)
              • maggpie Re: olać czy nie olać 08.08.12, 12:26

                ong.live.revolution napisał:

                > > niby powinniśmy to olać, ale nie byłoby to do końca okej..
                >
                > Dlatego też owa dziewczyna ode mnie się prawdy nie dowie. Ale faktem jest, że c
                > zuję się z tym źle i nie mogę patrzeć na tę sytuację. Mój najlepszy kumpel okaz
                > ał się wyrachowanym egoistą, w dodatku jest z siebie dumny i nie ma sobie nic d
                > o zarzucenia. Powiada, że jedyną alternatywą dla jego postawy jest życie na kol
                > anach.

                To 'ładnego' masz przyjaciela.
                Ja bym nie mogła sie z takim szczurem przyjaźnić.
    • fomica Re: olać czy nie olać 06.08.12, 22:57
      Hmm, dziwne to trochę. Gdyby mój "przyjaciel" zrobił komuś krzywdę, dopuszczał sie ewidentnej, cynicznej zdrady albo dręczył zwierzęta, to sądze że nasze relacje troche by sie ochłodziły. Ja na twoim miejscu spróbowałabym go jednak jeszcze raz skłonić do uczciwości wobec dziewczyny, lepiej żeby sam jej powiedział, niż życzliwa osoba trzecia. Gdyby mi sie nie udało to pewnie bym sie wycofała, ale trudno mi sobie wyobrazic że nasza przyjaźń trwalaby jak gdyby nigdy nic.
    • aroden mieszasz sie do spraw znajomych ? 06.08.12, 23:04
      bo ja, kuzwa (vel perdone) - nie.
      ewentualnie dlugoletnim znajomych mozna slowo szepnac.

      niech cie sumienie meczy, czy klatke schodowa posprzatalas
      i podatki uczciwie placisz.
      • kar0lin Re: mieszasz sie do spraw znajomych ? 06.08.12, 23:17
        to jest długoletni znajomy.
        podatki płacę, a klatkę sprzątają za mnie.
        zazdrościsz wiem, bo Ty sam pucujesz swoją.
        • aroden mieszasz sie do spraw znajomych cd ? 06.08.12, 23:26
          kar0lin napisała:
          > to jest długoletni znajomy.

          - chyba jednak nie zaufany przyjaciel ?

          > podatki płacę, a klatkę sprzątają za mnie.
          > zazdrościsz wiem, bo Ty sam pucujesz swoją.

          - pucuje. mam to w umowie (prawo wynajmu)
          i czynie to zreszta z przyjemnoscia
          - Pomoc bliznim.
          sasiedzi (glownie emeryci) nie zgadzaja sie na wynajecie sprzataczki.
          kosztowaloby ich to ca . 50 zl miesiecznie czynszu wiecej.
          • kar0lin Re: mieszasz sie do spraw znajomych cd ? 06.08.12, 23:55
            kurde, to masz troche lipe jak emeryci, musicie pewnie szorować na zmiane, a do tego oni już tyle siły nie mają co Ty i musisz robić więcej;/
            • aroden Re: mieszasz sie do spraw znajomych cd ? 08.08.12, 13:00
              pudlo.
              kazdy sprzata swoje pietro.
              a jak - to mne jus ne zaima :)
    • tfu.tfu Re: olać czy nie olać 06.08.12, 23:21
      no jak to ludzie potrafią zaskakiwać, a przyjaciele to w szczególności.
    • sabi989 Re: olać czy nie olać 06.08.12, 23:33
      Myślę, że nie powinnaś jej tego mówić. Tylko delikatnie coś sugerować w obecności jej "chłopaka", że coś jest nie tak jak powinno.
      • kar0lin Re: olać czy nie olać 06.08.12, 23:58
        nie no wtedy to zabiją mnie oboje. albo tylko on, wzrokiem :D
        • ramborambo Re: olać czy nie olać 08.08.12, 08:09
          nie sadze, przeciez on nie zrobil nic zlego - powiedzial ze ma wakacje - jezeli by sie przy takiej rozmowie wkurzyl tzn ze Ciebie tez oklamal... ja tu nie widze zadnego dylematu, bo facet nie ma zadnego poczucia winy. Zreszta powinno to splynac po nim jak po kaczce.

          A tak w ogole po co na "przyjaciele" co nas oklamuja - na zlom z nimi.
          • lamia.reno.lamia Re: olać czy nie olać 08.08.12, 10:43
            ja powiedziałam przyjacielowi
            a było tak
            miałam przyjaciela, który się zakochał, wziął ślub, poznałyśmy się z jego żoną - bardzo się polubiłyśmy
            spotykaliśmy się wszyscy razem lub we dwójkę - ja sama z nią lub z nim
            przychodzili też do mnie na imprezy itd, ona poznała wszystkich moich znajomych
            po jakimś czasie zauważyłam, że mój przyjaciel zaczyna mnie unikać - przestaje mnie lubić??? w każdym razie coś zaczęło mi śmierdzieć, pytałam co jest - wszystko ok (a nie było ok) - za to kontakty ze strony M się nasiliły - głównie telefoniczne, bardzo zacieśniłyśmy naszą znajomość, ona była tego motorem
            zaczęły się też dziwne odwiedziny jej u mnie - przyjeżdżała, mówi - ojciec mnie do Ciebie podrzucił - posiedziała 15 minut i wychodziła ....
            streszczając się - odkryłam, że ma romans z moim kolegą, a mnie używa jako alibi - np mąż odprowadzał ją do mnie, ona wchodziła, była 15 minut, wychodziła bo na dole już czekał kochaś ... albo - szła z nim na wódkę - a mężowi mówiła że ze mną
            mój przyjaciel przestał mnie lubić, bo myślał, że po pierwsze razem z nią chlejemy (!!!) a po drugie - że zaczęła tyle czasu u mnie sama spędzać, no nie wiem - że odciągam ją od niego? w końcu z kochasiem spotykała się tak często jak się dało ...

            byliśmy umówieni że idziemy we trójkę na koncert, ona przyniosła mi rano mój bilet - i wzięła kasę
            jak wyszła - dzwonię do jej męża i mówię - chciałam Ci powiedzieć, że M właśnie była, oddałam jej za bilet, a dodatkowo - chciałabym żebyś wiedział, że ostatni raz widziałam się z nią tydzień temu - była 30 minut na kawie
            on: chwila ciszy i mówi - to ciekawe, bo wczoraj pół dnia jeździłyście razem po farby, a potem pomagała Ci w malowaniu do wieczora, a we wtorek była u Ciebie na wódce
            ja: to niemożliwe, bo wczoraj byłam cały dzień w Wawie - możesz zobaczyć bilety

            i cóż - ich małżeństwo pieprznęło, ale moja przyjaźń z nim nie przetrwała, niestety, czego się obawiałam dzwoniąc do niego
            ważniejsze jednak było dla mnie to, żeby przyjacielowi otworzyć oczy i żeby mógł świadomie zdecydować do dalej, niż nasza przyjaźń
    • nom73 Re: olać czy nie olać 06.08.12, 23:41
      Miałem coś podobnego, ale kolega bez wcześniejszego porozumienia ze mną chciał mnie wykorzystać jako swoje alibi. Poznał na sieci dziewczynę (mężatkę) i spotkał się z nią na seks 2 razy. Ale żona coś się domyślała więc wymyślił bajkę o tym, że pojechał gdzieś ze mną. W pracy wręczył mi kartkę co mam mówić jak zadzwoni żona. No ale ja nie umiem kłamać więc nie odbierałem telefonu od żony. Ale ta była sprytna i zadzwoniła z komórki męża no i odebrałem. :-)
      Ale powiedziałem, że nie mogę rozmawiać, bo jadę samochodem (co było prawdą).
      W końcu powiedziałem koledze, żeby porozmawiał z żoną i się przyznał.
      Powiedział o wszystkim żonie a ta mu wybaczyła. :-)
      • kar0lin Re: olać czy nie olać 06.08.12, 23:58
        prędzej umarłabym z żalu, niż wybaczyła chyba......
    • maggpie Re: olać czy nie olać 08.08.12, 12:24
      Ja bym powiedziała, ale tylko z tego powodu, że życzyłabym sobie aby mnie o czymś podobnym poinformowano.
    • 5th_element Re: olać czy nie olać 08.08.12, 12:49
      ja bym nie olała i nie wybaczyłabym przyjaciolce, gdby mnie nie poinformowala.
    • terrible_migraine Re: olać czy nie olać 08.08.12, 13:29
      Jedyne co możesz zrobić to MILCZEĆ. Wszystko to, co się wydarzyło nie jest Twoją sprawą. Możesz o ile wasze relacje rzeczywiście są PRZYJAŹNIĄ, a nie zwyczajnie mocniejszą zażyłością, poinformować go, że źle się czujesz posiadając wiedzę na temat jego zachowania,... ale czy masz prawo oceniać jego zachowanie? czy masz też prawo burzyć ICH ( a nie Twoje życie)? Być może on nigdy jej się nie przyzna, ale też nigdy więcej nie zdradzi i będą szczęśliwi? Może przyzna jej się i ona mu wybaczy? Świadomość, że oprócz niej, ktoś jeszcze wie o zdradzie może skutecznie wykluczyć możliwość wybaczenia, gdyż górę weźmie poczucie wstydu i poniżenia....
    • twojabogini Re: olać czy nie olać 08.08.12, 15:30
      W takiej sytuacji jak opisałaś ja bym nic nie mówiła. Ludzie mają prawo żyć jak chcą, a życie seksualne moich przyjaciół (nawet jeśli przez przypadek stanę się jego świadkiem) mnie nie interesuje. Mój przyjaciel mógłby zdradzać żonę na lewo i prawo i nie puściłabym pary z ust. Zakładam, ze jego małżeństwo funkcjonowałoby przy tym normalnie. Gdyby się oprócz zdrad nad żoną znęcał, poniżał ją itp. - wtedy nie byłby moim przyjacielem. Po co niszczyć ludziom dobre i udane związki?

      Jeśli w związku lub w małżeństwie układa się wszystko dobrze, a jedno lub oboje partnerów zrobi sobie czasem wakacje? Bez przesady. Jedni ludzie wymagają bezwzględnej wierności w związku, inni otwarcie dają sobie seksualną swobodę, inni przymykają oko, nie starają się dowiedzieć o partnerze tego, czego nie chcą się dowiedzieć.

      Jestem poligamiczną biseksualistką. Związałam się z heteroseksualnym mężczyzną preferującym monogamię. Umówiliśmy się na związek monogamiczny, mam zwyczaj dotrzymywać swojego słowa. Gdyby jednak (hipotetycznie) zdarzyła mi się przygoda - a mój przyjaciel poczułby się zobowiązany z tego powodu rozwalić mój związek...Nie, przyjaciele tak nie postępują.


    • lonely.stoner Re: olać czy nie olać 08.08.12, 15:40
      ja jestem z tych co by powiedziala. Poza tym moi znajomi wiedza ze jestem z tych co powiem i koniec. Raz moj kolega oszukiwal zone- nic wielkiego, nie zdrada, ale wymykal sie do mnie np. na ogladanie filmu a jej sciemnial ze jest w pracy, albo na jakis koncert szedl ze znajomymi i mowil ze do pracy idzie. Powiedzialam mu zeby mnie w to nie wkrecal bo ja nie zamierzam nic zmyslac i nikogo oklamywac i jesli mnie zona zapyta to powiem prawde. No i w sumie kontakt sie nam nieco oziebil - ale nie mam zadnych dylematow moralnych.
    • ma_dre Re: olać czy nie olać 09.08.12, 18:10
      tak czytam i czytam... i z kim wy sie przyjaznicie? nie chcialabym sie z kims takim przyjaznic :-/
    • anna_sla Re: olać czy nie olać 09.08.12, 21:25
      powiedz jej, proszę powiedz
      https://cash.hotmoney.pl/hm19/9c85d8bb0020cd1f4bd7e7a8/B%C5%82aganie.gif
    • xolaptop Re: olać czy nie olać 09.08.12, 21:36
      On na pewno tylko ćwiczył technikę, żeby potem Twojej koleżance bardziej dogodzić.
      W takich sytuacjach moja niezdrowa ciekawość pyta, kto wydał takiego sku...ela na świat?
    • gr.eenka Re: olać 09.08.12, 21:39
      olac przjaciela

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka