07.10.12, 22:21
Nie wiem czy to odpowiednie forum, ale przed chwilą napisałam to na forum dla kobiet po 40tce i zostałam w nieprzyjemny sposób wyproszona, bo to forum dla "wybranych". Napisałam właśnie tam dlatego,ze temat dotyczy mojej mamy,która skończyła 40 lat, więc forum wydało mi się odpowiednie, ale jak widać nie......

No więc do rzeczy:

Moja mama w tym roku skończyła 40 lat i....no właśnie. Jest piękna kobietą, atrakcyjną, inteligentna i w ogóle to super mama:) Zawsze mi Jej zazdrościli, bo Ona nie jest taka jak inne: nobliwa, tego nie wypada, tego nie rób itd. potrafiła się wygłupiać, mieć szalone pomysły, jeździć ze mną na rowerze, łazić po górach, nasze wspólne wypady były niezwykłe, jednym słowem zawsze wszyscy myśleli, ze to moja starsza koleżanka, a nie matka(ile z tego zabawnych nieporozumień było;)).
Ale do rzeczy. Mama jest po przejściach z ojcem (kawał drania), ma przyjaciela, który jest w porządku, choć bez porywu, po prostu jest. 2 lata temu zachorowała nie wiadomo na co, bardzo sie bałam, że Ją stracę, żaden z lekarzy nie wiedział co jest. I wtedy w pracy przyjaciela mamy pojawił sie jego klient, lekarz i tak od słowa do słowa zgadali sie o mamie, lekarz zaproponował pomoc, mama trafiła do niego, postawił diagnozę, dał leki i mamie sie poprawiło. Wylazła z tego. No i wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że miedzy mamą i lekarzem coś zaiskrzyło, zaczęli pisywać do siebie maile, smsować. Mama odmłodniała o całe lata świetlne:) bardzo mnie to cieszyło, zwłaszcza, że z przyjacielem żyli od dawna jak brat z siostra i mama była bardzo przygaszona, taka coraz bardziej nie jak moja mama. ale okazało sie pewnego dnia, ze przyjaciel mamy włamał sie na Jej pocztę, i zaczęły sie awantury (przyjaciel był w trakcie terapii antyalkoholowej). Boże, jakbym sie cofnęła w czasie! Nie wiem dokładnie co tam sie wydarzyło, wiem tylko, ze przestali ze sobą pisać. Spotykają sie od czasu do czasu raz na miesiąc, albo rzadziej w zależności od potrzeb, zwykle jak mama potrzebuje receptę albo pożycza albo oddaje lekarzowi pieniądze (bo pomaga Jej finansowo jak tego potrzebuje, np. jak trzeba było nagle opłacić dwa razy biegłego w sądzie). Mama ciągle płakała, codziennie, co wieczór. Tak jakoś przywiędła. Przyjaciel wrócił na swój fotel do swojego laptopa gdzie spędza cale dnie a mama sama w drugim pokoju. Wychodzimy razem, robimy wypady, nawet czasem mama sie wygłupia, ale na tak krótko, ze prawie niezauważalnie. Jest teraz taka smutna. Nagle sie postarzała. A ja jestem zła. Na nich obu. I nie wiem co zrobić. Wywalić przyjaciela za drzwi, ale w końcu to mamy mieszkanie. Pójść do pana doktora i porozmawiać z Nim, powiedzieć, ze mama chyba go kocha i że w ogóle dużo dla mamy znaczył, a raczej znaczy. Czasem sie zastanawiam czy może dobrze by było, żebyśmy wyjechały do innego miasta, to by zapomniała?
Obserwuj wątek
    • swiete.jeze Re: Moja mama 07.10.12, 22:24
      Śmiem przypuszczać, że twoją czterdziestoletnią matkę można uznać za osobę dorosłą. Na twoim miejscu bym się nie wtrącała, a już definitywnie nie wyrzucała nikogo z domu za jej plecami.
    • georgia241 Re: Moja mama 07.10.12, 22:27
      Możesz pójść do tego doktora, o ile jest to faktycznie człowiek samotny. Może kocha twoją mamę a nie wie, że ona jego również?
      • mikusia1992 Re: Moja mama 07.10.12, 22:46
        Myślałam też o tym, ale nie chciałabym robić czegoś za Jej plecami, bo może mama wcale nie chce, żeby on cokolwiek wiedział. Nie chciałabym pogorszyć sytuacji. Ale z drugiej strony, faktycznie on jest sam i może nie wie a jakby wiedział toby coś zrobił....
        • georgia241 Re: Moja mama 07.10.12, 22:57
          Czasami można coś zrobić za plecami, jeśli miałoby do dobrego doprowadzić, ale trzeba bardzo delikatnie. Nie, że matka pana kocha i w ogóle. Jest dużo sposobów. Najlepiej iść do niego po poradę lekarską a od słowa do słowa zejść na temat mamy i dać znać doktorowi, że ma szanse.
    • aka666 Re: Moja mama 07.10.12, 22:39
      tak się czasem kończy kumplowanie z dzieckiem zamiast bycia rodzicem - córka pewnego dnia pójdzie do twojego kochanka zbawiać świat i ciebie bo sobie nie radzisz ze związkami.
      to już chyba lepiej być "nobliwą" i swoje problemy emocjonalne załatwiać bez udziału dziecka.

      jednym słowem, pozwól matce być dorosłą. jeśli się przyjaźnicie to z nią porozmawiaj, nie łaź po jakichś facetach z deklaracjami w jej imieniu.
      • mikusia1992 Re: Moja mama 07.10.12, 22:53
        Alez ja nigdzie nie powiedziałam, że moja mama nie jest/nie była rodzicem tylko kumpelą. Była i jest, a że jest tez przy okazji moja najlepsza przyjaciółka to chyba nic złego. I wcale nie oznacza to, ze mama jest jakąś głupiutką kobietką skoro przyjaźni sie i wygłupia z własna córką, bo ja nie należę do różowych panienek, dzięki mojej mamie zresztą.Jestem raczej z tych "poważnych, poukładanych", ale wesołych:)
        Poza tym mama nie "załatwia" swoich problemów ze mną, z moja pomocą itd. Jesteśmy ze sobą blisko, mieszkamy ze sobą to chyba widzę, słyszę i wiem co sie dzieje, To chyba normalne w przypadku bliskich osób? To nie mama poprosiła mnie o pomoc, czy załatwienie tego problemu, meczy sie z nim sama a mnie jest Jej żal i chciałabym Jej pomóc, ale nie bardzo wiem jak.
    • calineczka_777 To twoja niepelnoletnia corka czy dorosla mama? 07.10.12, 22:42
      To twoja niepelnoletnia corka czy bardzo dorosla mama? Bo czyta sie to jakbys matkowala niewinnemu 11-letniemu dziewczeciu. :-/
      • mikusia1992 Re: To twoja niepelnoletnia corka czy dorosla mam 07.10.12, 22:57
        calineczka_777 napisała:

        > To twoja niepelnoletnia corka czy bardzo dorosla mama? Bo czyta sie to jakbys m
        > atkowala niewinnemu 11-letniemu dziewczeciu. :-/


        Tak jak wyżej odpisałam. Martwię sie o mamę i nie ma to nic wspólnego z tym czy mama jest nie-dorosła czy ja robię za matkę. Co w tym złego, ze martwię sie o mamę, która naprawdę wygląda na nieszczęśliwą, a raczej jest, bo Ja znam?
        • six_a Re: To twoja niepelnoletnia corka czy dorosla mam 07.10.12, 23:03
          a nie martwiłaś się wtedy, kiedy związała się z alkoholikiem? może od tego jest w pierwszej kolejności nieszczęśliwa.
          • mikusia1992 Re: To twoja niepelnoletnia corka czy dorosla mam 07.10.12, 23:22
            Nie, bo nikt nie wiedział, ze nim jest. To nie było tak, ze chlał, robił awantury itp. Pił w tzw."kulturalny" sposób. Nie awanturował się, ale....wołał czas spędzać ze szklaneczka whisky wieczorami przy laptopie niż z mamą, generalnie nie wyglądał na "typowego"alkoholika, ale bez alkoholu żyć nie potrafił. Dlatego trudno było zauważyć że coś jest nie tak. Problemy z tego były innej natury, np. że wciąż mu brakowało kasy, żeby np. mamę gdzieś zabrać albo nie uprawiali seksu, bo miał "problemy". Ogólnie to dobry i spokojny facet, nawet powiedziałabym ciapciak, ani z niego wielkiej pomocy ale tez i szkody.
            • swiete.jeze Re: To twoja niepelnoletnia corka czy dorosla mam 07.10.12, 23:25
              > Problemy z tego były innej natury, np
              > . że wciąż mu brakowało kasy, żeby np. mamę gdzieś zabrać albo nie uprawiali se
              > ksu, bo miał "problemy".

              Nie wiem czy gorsze jest zakładanie wątku o braku wzwodu czy opowiadanie o tym córce. Chyba opowiadanie córce.
              • mikusia1992 Re: To twoja niepelnoletnia corka czy dorosla mam 07.10.12, 23:36
                Nie musiała opowiadać. Jestem na tyle duża, ze widzę co jest. Trudno nie zauważyć jak się z kimś mieszka czy ktoś uprawia seks czy nie. Poza tym nie mieszkamy w pałacu i raczej większość rozmów sie słyszy. No to sie człowiek różnych rzeczy dowie mimochodem.
                • kseniainc Re: To twoja niepelnoletnia corka czy dorosla mam 08.10.12, 14:26
                  Fajnie, ze jesteś blisko z mamą. Czy od dawna zajmujesz się nią?A ona Tobą? Każdy ma swoje bolączki, tylko Twojej mamie się coś pokićkało. Zamiast wisieć na ramieniu córki, powinna się nią zająć, a swoje dylemaciki załatwiać z osobami najbliżej zainteresowanymi tematem, a nie córką. Sama widzisz, co to wniosło-zamiast mama się martwić o dziecko, Ty się matrwisz o matkę.
                  • mikusia1992 Re: To twoja niepelnoletnia corka czy dorosla mam 08.10.12, 19:21
                    kseniainc napisała:

                    > Fajnie, ze jesteś blisko z mamą.

                    Ja tez sie cieszę


                    Zajmujemy sie sobą nawzajem. Tak chyba powinno być w rodzinie? Moja mama wcale nie wisi na mnie. Jest silna kobieta wbrew pozorom i nadal żyje, nie wpadła w żaden nałóg, pomimo tego co przeszła, nie rzuca się na każdego faceta, żeby sobie poprawić samopoczucie. Jest rozsądna i bardzo długo rozważa każdą decyzję. Jest odważna, bo jaka kobieta zdecydowałaby sie najpierw odejść od męża z dwójką dzieci, bez pracy i mieszkania, a potem wyjechać na drugi koniec Polski w wieku trzydziestu paru lat, i zacząć wszystko od nowa??? I jeśli taka kobietę można oskarżyć o "wiszenie" na kimkolwiek to co powiedzieć o przeważającej większości kobiet?
                    Martwię sie o Nią, owszem, ale to nie jest powód do zarzutów. Mama również martwi sie o mnie, wspiera mnie i niejednokrotnie wie co jest nie tak pomimo, ze nic Jej nie mówię, I odwrotnie. Mama nie musi mi się skarżyć, żebym wiedziała jaka jest nieszczęśliwa. To po prostu uważna obserwacja kogoś kogo sie kocha. Nic więcej. Ale jak widać nie wszyscy to rozumieją. Każdemu tutaj(no prawie) wydaje się, ze jak człowiek jest młody to ma mieć fiu bziu w głowie, latać po dyskotekach, wyrywać chłopaków i mieć w nosie rodziców, rodzeństwo itp. Ja tak nie mam. I wcale nie dlatego, ze jestem brzydka albo nie mam co ze sobą zrobić. Studiuje, mam przyjaciół, fotografuję, pracuje jako webmaster, robię różne projekty, pracuję I to zawdzięczam mamie, która wychowała mnie w poczuciu odpowiedzialności za siebie i bliskich, w poszanowaniu dla pracy, dla wiedzy. Mam świetne relacje z matka i sie tego nie wstydzę.
                    A co do mamy. Tu również nie widzę niczego niestosownego, ze matka jest blisko, zwłaszcza z córką. Lepiej, żeby była tak zajęta sobą, żeby mnie nie dostrzegała? Albo była tak nadopiekuńcza, mamuśĸowata, że nie byłoby możliwości żadnej bliskości miedzy nami? wolę martwić sie o mamę niż biegać po dyskotekach nie zwracając uwagi na to, co dzieje sie z kimś, kto jest dla mnie bardzo ważny. Moja mama postępowała tak ze mną i nadal tak robi, była i jest zawsze przy mnie, wspiera mnie, wie czasem więcej o mnie niż ja sama, bo mnie obserwuje, bo jest, bo patrzy na mnie. Nie wita mnie codziennie zdawkowym:"Co słychać? Co na uczelni? Jak w pracy?"
                    Sorry, że tak dużo, ale mnie trochę ubodły te niektóre pytania, które obrażają mamę, która jest wspaniałą kobietą i która przeszła o wiele więcej niż niejeden z piszących tu .
                    • kseniainc Re: To twoja niepelnoletnia corka czy dorosla mam 09.10.12, 12:26
                      Nie wiem dlaczego akurat moja wypowiedź tak Tobą "wstrząsnęła", może dlatego że to nie do końca jest tak jak mówisz teraz?Wyidealizowałaś mamunię piknie i Waszą nieziemską miłość. Gdyby Twoja mama była silną kobietą-jak tu wspomniałas, nie miałaby takich dylematów.
                      Ale chwali się, za rodziną murem;-p
                      • mikusia1992 Re: To twoja niepelnoletnia corka czy dorosla mam 09.10.12, 21:01
                        Czyli, jak rozumiem, silni ludzie dylematów nie maja???

                        I nie idealizuję, pisze jak jest, a ze to nieczęsto spotykane- nie moja wina.
                    • light_in_august Re: To twoja niepelnoletnia corka czy dorosla mam 09.10.12, 13:44
                      Nikt tu nie chce obrażać Twojej mamy ani nic złego o niej nie mówi. Po prostu Twój nad wyraz opiekuńczy stosunek może trochę dziwić. To wszystko.

                      Jedno mnie zastanawia - piszesz, że masz świetne relacje z mamą. To się chwali. Ja ze swoja też mam, więc wiem, jak to jest i ile to znaczy. Ale dlaczego w takim razie nie porozmawiasz z nią szczerze? Nie powiesz, że sie martwisz, bo widzisz, że coś jest nie tak? Najlepiej zwyczajnie porozmawiać, a nie radzić się obcych ludzi, co zrobić za jej plecami. Jeśli ona nie chce o tym z Tobą rozmawiac, to też prawdopodobnie nie chce, żebyś się angazowała w jej sprawy, bo ona radzi sobie sama... Dorośli ludzie zazwyczaj nie chcą, żeby ktoś układał im życie, nawet ktos bardzo bliski. Ona może mieć swoje powody, dla których tkwi w obecnej sytuacji. Może nie jest gotowa na zmianę, może potrzebuje czasu itd.
            • six_a Re: To twoja niepelnoletnia corka czy dorosla mam 07.10.12, 23:29
              i gdzież to "piękne, atrakcyjne i inteligentne mamy" takich wynajdują?
              w każdym razie teraz już wiadomo, skoro się zaczął leczyć, prawda?

              a dlaczego twoja matka się nie rozstanie z tym facetem, skoro najwyraźniej ciągnęło ją do innego?
              • mikusia1992 Re: To twoja niepelnoletnia corka czy dorosla mam 07.10.12, 23:44
                No teraz wiadomo. A sami sie znajdują nie wiadomo skąd:)

                No właśnie. Nie raz Jej mówiłam, żeby się rozstali, bo to taki układ trochę idiotyczny. Niby są ze sobą, więc mama "nie może' z nikim być, ale nie są, bo żyją obok,jak brat z siostra.. Ja podejrzewam, ze mama uważa, ze nic jej już w życiu dobrego nie spotka, ze nie ma szans na żaden już związek, więc jak już jest tak to niech zostanie. Bardzo źle o sobie ostatnio myśli i mówi, że jest stara, brzydką 40letnią babą, która już nic od życia nie powinna oczekiwać, ze zachciało się jej coś i teraz tylko boli..
                Nie wiem jak Ja przekonać, ze tak nie jest. Bo właściwie nie wiem czy nie ma racji. nie miałam jeszcze 40 tki. Moze to mnie się wydaje w moim wieku, ze wszystko jest możliwe, a po 40 faktycznie powinno się cieszyć z tego, ze w ogóle ktoś siedzi na tym fotelu w pokoju obok?
                • koham.mihnika.copyright sadzac po aktywnosci na tym forum 08.10.12, 00:44
                  wszystkie, no prawie, 40+ nie wychodza z domow i prowadza bogate zycie towarzyskie przy lapku. Jak sie ktora w dzien z domu wyrwie, to tylko biegiem i z nakryta glowa.
                  czemu rodzicielki nie zapytasz wprost, czy nie zechcialaby zamienic potwora ze szklanka na potwora ze stetoskopem?
                  • mikusia1992 Re: sadzac po aktywnosci na tym forum 08.10.12, 19:27
                    No moja mama akurat tak nie spędza życia;)
                    I chodzi z odkryta głowa, zwłaszcza, ze ma piękne długie włosy:)

                    Zapytałam raz, rozpłakała się tylko i więcej nie próbowałam....Miedzy Nia a przyjacielem jest dużo spraw, które są trudne. Nie chciałabym tu o tym mówić. Po prostu mama uważa, ze On był kiedyś dla niej dobry i ona nie chciałaby go skrzywdzić, bo jest mu wdzięczna itp. ...Myślę, że gdyby była inna nie miała by takich "dylematów", poszła by w długą i już. Ale nie jest inna.
                    • jowita771 Re: sadzac po aktywnosci na tym forum 09.10.12, 14:31
                      Ale wdzięczność to nie jest dobry powód, aby z kimś być. Powiedz mamie, że jak go zostawi, to może on sobie znajdzie kogoś, kto go pokocha, z kim będzie szczęśliwy.
    • light_in_august Re: Moja mama 07.10.12, 22:56

      Twoja matka to dorosła (nawet bardzo) kobieta. Nie bądź nadopiekuńcza w stodunku do niej, ba, w ogóle nie bądź opiekuńcza. Przecież to nie dziecko i nie staruszka, która potrzebuje pomocy. To ona decyduje o swoim życiu, o tym, z kim się będzie spotykać i kto będzie siedział na jej fotelu. Z jakiegos powodu jest ze swoim przyjacielem, w końcu to nie mąż, więc rozstanie nie byłoby wielkim problemem. Widocznie coś z tego ma.
      A chodzenie po obcych ludziach i opowiadanie o jej uczuciach (których nota bene nie znasz) to jest już w ogóle słaby pomysł.
      Dziewczyno, zajmij się swoimi sprawami. O wyjeździe do innego miasta to możesz pomyśleć ewentualnie w odniesieniu do siebie (jeśłi Ci przeszkadza mieszkanie z mamą i jej przyjacielem), a nie do WAS obu. Czas pępowinę odciąć.
    • minasz Re: Moja mama 07.10.12, 23:06
      to ze cos zaiskrzyło nie oznacza ze zwizek twojej m z lekarzem nie okazałby sie koszmarem
      • mikusia1992 Re: Moja mama 07.10.12, 23:24
        Ale tez nie wiem czy nie jest to "mężczyzna jej życia". Została w jakoś sposób zmuszona zakończyć coś co było dla Niej ważne i właściwie nic z tego nie ma.
        • jowita771 Re: Moja mama 09.10.12, 14:33
          A właściwie jak została zmuszona? Nie może kontynuować znajomości, a jak panu nie pasuje i się będzie awanturował, to niech się wyprowadzi?
          • mikusia1992 Re: Moja mama 09.10.12, 21:05
            > A właściwie jak została zmuszona? Nie może kontynuować znajomości, a jak panu n
            > ie pasuje i się będzie awanturował, to niech się wyprowadzi


            Coś na zasadzie: "To nie uchodzi". Mama sie poddała, a teraz chyba żałuje.
    • mikusia1992 Re: Moja mama 07.10.12, 23:32
      Odpowiadając jeszcze na zarzut czemu mamie matkuję- nie matkuje jej, tylko sie o Nią martwię. Poza tym mama jest bardzo samotna, ponieważ uciekłyśmy parę lat temu prawie z drugiego końca Polski tutaj i mama zostawiła rodzinę, przyjaciół, znajomych i nie ma za bardzo z kim o tym porozmawiać. Więc sie męczy. Nasze relacje są tez takie a nie inne, ponieważ bardzo dużo przeszłyśmy razem (mój ojciec był przemocowcem,ma zresztą wyrok karny zanęcanie się nad rodziną), bił nas obie, męczył psychicznie, zdradzał mamę. Miałyśmy tylko siebie. Dlatego obie sie o siebie martwimy. I to nie jest tak, ze mama nic tylko leży i płacze. Pracuje, robi to co dotychczas, ale nie jest taka jak przedtem.Właściwie najgorsze jest to, ze już rzadko kiedy płacze, najgorsze są jej oczy, są tak bezdennie smutne. Jak wtedy przy ojcu. I to mnie martwi.
    • stedo Re: Moja mama 08.10.12, 01:13
      A więc dziecino/mogłabym być Twoją babcią/, chcę Ci powiedzieć że jesteś fajną dziewczyną, inteligentną, wrażliwą, nad wiek dorosłą i ładnie piszesz. Trochę tylko przyjmujesz zbyt dorosłą postawę w stosunku do swojej mamy. Może to wynikać z sytuacji w jakiej byłyście w tamtym układzie z Twoim ojcem.W takich patologicznych sytuacjach czasami dziecko przyjmuje postawę dorosłego gdy dorosły zawodzi, np staje się ofiarą. Nie wiem czy nie powinnyście zasięgnąć porady psychologa. A co do Twojej mamy. Kobieta w tym wieku nie wpada w takie depresyjne nastroje z powodu przelotnej znajomości ponad rok temu. Tu musi chodzić o coś innego. Być może to splotło się z początkiem klimakterium, inaczej menopauzy u Twojej mamy, kiedy następują wahania nastroju, czasami nadpobudliwość, czasami apatia, a nawet depresja. Mogą też pojawiać się dolegliwości fizyczne. Kobiety w takim okresie czasami tracą energię, chęć do życia i optymizm. Ale jest na to rada. Skutecznie pomaga hormonalna terapia zastępcza, HTZ w skrócie. Namów mamę by się zainteresowała, porozmawiała z lekarzem pierwszego kontaktu, lub ginekologiem. Tu szczegóły:
      www.mojakobiecosc.pl/Menopauza/HTZ.aspx
      P.S. A tymi wariatkami z forum +40 nie przejmuj się. Oto przykład do czego m.in. może prowadzić menopauza;))) Nawet powstało określenie na takie furie - ryczące czterdziestki;))
      • stedo Re: Moja mama 08.10.12, 01:21
        P.S. A ten lekarz to jakie specjalności? Bo może jego można prosić o poradę? Mogłabyś ew. spotkać się z nim i powiedzieć że martwisz się o mamę bo.. i tu opisać jak się zachowuje i czy on może coś poradzić. Nie nawiązywać do ich stosunku tylko podejść jak do zaprzyjażnionego lekarza.
        • mikusia1992 Re: Moja mama 08.10.12, 19:30
          Zastanawiałam się nad tym, ale trochę mi głupio, bo co ja mam Mu powiedzieć? Ale faktycznie może od strony zdrowotnej. Tylko znam mamę, Ona byłaby zła na mnie, gdyby sie dowiedziała.
      • mikusia1992 Re: Moja mama 08.10.12, 19:32
        I dziękuje za docenienie mnie:) To fajna babcię bym miała;)
    • chersona Re: Moja mama 08.10.12, 07:26
      cechą charakterystyczną wątków wymyślonych, żeby rozruszać forum są zaimki osobowe pisane wielką literą.
      • stedo Re: Moja mama 08.10.12, 14:17
        Też biorę pod uwagę taką ewentualność. Ale wątki "rozruchowe" pojawiają się z reguły na początku weekendu, a ten na sam koniec. Poza tym wtedy autor prawie nie udziela się, a tu jest duża aktywność z jej strony. Więc może jednak nie. Zobaczymy czy dalej będzie"działać';)))
        • good_morning ja obstawiam, ze to jednak troll 09.10.12, 14:53
          bo nawet nie wie, ile matka miala dzieci w sumie ;P
          co wy, nie widzialyscie trolla, ktory ma radoche piszac we wlasnym watku? przeciez tu juz takie tasiemce byly, ze ho ho ;)
          • mikusia1992 Re: ja obstawiam, ze to jednak troll 09.10.12, 21:07
            Ależ oczywiście, jacy niektórzy są domyślni, jestem trollem, wyglądam jak troll, pisze jak troll i w ogóle jestem trollem całą gębą.

            Zastanawiam sie skąd tyle złośliwości?? Poprawia to niektórym z Was samopoczucie?
    • varia1 Re: Moja mama 08.10.12, 12:18
      aż się boje co moja córka o mnie pomysli jak już dobiegnę do tej magicznej 40-stki
      jakbym nie zauważyła jej wątku pt. moja mama to varia-tka :) to zlitujcie się i w imię starej znajomości, dajcie mi znać na priva, pleeeeease :D
      • wez_sie dlaczego skasowaliscie? 08.10.12, 14:31
        :(
    • facettt Twoja mama - to mloda kobita 08.10.12, 12:42
      mikusia1992 napisał(a):
      > Moja mama w tym roku skończyła 40 lat i....no właśnie. Jest piękna kobietą, atr
      > akcyjną, inteligentna i w ogóle to super mama:)

      i moglabys sie laskawie do jej problemow nie wtracac ?
    • wredny-typek drogie dziecko 08.10.12, 12:56
      idź na terapie dla DDA i przestań żyć życiem mamusi - krzywdę robisz SOBIE
      • kochanic.a.francuza Re: drogie dziecko 08.10.12, 16:20
        Cicho siedz wredoto.
        Bardzo fajna dziewczyna, wrazliwa i nieegoistyczna jak wiekszosc nastoletek. Martwi sie o matke.
        Do autorki: zazdroszcze Twojej mamie takiego kontaktu. Duzo przeszlyscie ale wlasnie tamtym zlym doswiadczeniom zawdzieczanie dzisiejsze dobre relacje. Mama powinna cieszyc se zyciem juz nawet dlatego, ze ma taka core.
        Jesli chodzi o jej sprawy milosne, to nie uwazam ze nalezy trzymac jezyk za zebami i sie ne wtracac. Czasami dzieci sa silniejsze niz rodzice, czasami dziecko tez moze miec dobry pomysl, tylko ze wzgledu na male doswiadczenie nie jest tego swiadome. Zanim jednak podejmiesz jakies kroki pogadaj z mama. Co ja powtrzymuje. Okazac sie moze, ze mysli glebiej i bardziej perspektywicznie niz ci sie wydaje i to ja powstrzymuje przed zmiana partnera. Wyrzucic jednego i zawolac drugiego jest proste-a jednak sie powstrzymuje. Rozmowa duzo ci wyjasni a i pouczy na przyszlosc.
        • mikusia1992 Re: drogie dziecko 08.10.12, 19:42
          dziękuję za miłe słowa. Obie się cieszymy, ja -że mam taka mamę, a Ona, ze ma taką córcię jak ja:)
          Nie bardzo wiem jak z Nia porozmawiać. Nie w sensie technicznym, tylko jak to mądrze rozegrać, żeby wiedzieć co w Niej siedzi tak naprawdę a przede wszystkim, żeby Ją przekonać, że 40 lat to nie koniec (chociaż ostatnio czytałam jak dziewczyna 35 płakała,ze jest stara i obwisła:)).
          To jest trudne, bo jak powiedziałaś łatwo jest wywalić z życia jednego i wziąć drugiego, ale mama tak nie umie. Ona zawsze myśli o innych a nie o sobie ( i to akurat nie zawsze jest dobre). Oni się męczą oboje. Ona jest z przyjacielem z wdzięczności, bo jest jego przyjaciółką, zależy Jej na nim jako na przyjacielu itd.. On- właściwie nie wiem, ale widać, ze ma straszne wyrzuty sumienia, ze tak zagmatwał w Jej życiu. A lekarz- to nie wiem. Kontaktu jak widać nie zrywa, pomaga mamie, ale szaleństwa tu nie ma. Podobno powiedział mamie, wtedy kiedy przestał pisać, ze nigdzie się nie wybiera, zawsze będzie kiedykolwiek będzie go potrzebowała. To może oznaczać wszystko-zwykłą pomoc po wyznanie miłosne.
          • twojabogini Re: drogie dziecko 09.10.12, 12:22
            mikusia1992 napisał(a):

            > Nie bardzo wiem jak z Nia porozmawiać. Nie w sensie technicznym, tylko jak to m
            > ądrze rozegrać, żeby wiedzieć co w Niej siedzi tak naprawdę a przede wszystkim,
            > żeby Ją przekonać, że 40 lat to nie koniec

            Mikusiu, przeczytałam uważnie twoje posty. Jesteś mądrą młodą kobietą. Z tego co napisałaś wynika, że obie z mamą jesteście po bardzo trudnych przejściach. Doświadczenie przemocy ze strony osoby najbliższej, jak również proces wychodzenia z przemocy są jednym z najtrudniejszych doświadczeń życiowych. Bardzo wypalają. W mniejszym stopniu dotyczy to osób młodych. Wiele kobiet dojrzałych po uwolnieniu się, ustabilizowaniu swojej sytuacji popada stopniowo w apatię, poczucie, że nic ich już nie czeka. Zwyczajnie - już nie muszą mobilizować wszystkich sił. Niby mogą żyć normalnie, a jednak w środku wiele rzeczy nadal boli, robią się jakby odrętwiałe, tracą zadowolenie z życia. Podobny proces występuje u żołnierzy, którzy powrócili z wojny.
            Nie dasz rady sama wyciągnąć mamy z tego stanu. Bardzo dobrym wyjściem byłoby rozpoczęcie terapii - przez was obie. Gdyby mama stawiała opór, możesz przekonać ją tym, ze terapia jest potrzebna również tobie. Że nadal masz w sobie wiele emocji, że nie zawsze masz poczucie, że prawidłowo reagujesz...(sama znajdziesz najlepsze słowa aby opisać swój stan). Dobrze, że jesteś blisko mamy, że ją wspierasz, obserwujesz. To co opisujesz to mogą być pierwsze symptomy depresji, zaburzeń post traumatycznych. Naprawdę w takich razach niezbędna jest pomoc specjalisty. Postaraj się skontaktować z niebieska linią, numer znajdziesz w necie i zapytać o możliwości terapii w waszym miejscu zamieszkania. Opisz co się dzieje z mamą.

            Chciałabym zapytać cię o jeszcze jedną rzecz. Z twoich postów najwyraźniej wynika, choć nie wprost, że masz swój własny osobisty powód, dla którego chciałabyś, aby "nieszkodliwy" partner mamy zniknął z twojego, a właściwie waszego życia. Widzę, że wokół osoby lekarza zbudowałaś historię, która pozwala ci myśleć o wybrnięciu z trudnej sytuacji - z twojej być może trudnej sytuacji z partnerem mamy, z trudnego stanu mamy. To jednak uciekanie w fantazję. Rozmowa z lekarzem nie zmieni waszego życia, to niestety nie wizyta u wróżki z bajki. Dobrze, że jest ktoś, kto w razie czego mamę wesprze, ktoś z kim ma ona dobrą i w miarę trwałą relację. Takie sprawy między dwojgiem ludzi są jednak bardzo delikatne, nie potrzebują ingerencji osób trzecich. Nie za wiele zdziałasz, a wiele możesz zepsuć. To co robisz fantazjując o lekarzu, zmianie waszej sytuacji jest normalną reakcją, ale jest też formą myślenia magicznego. Tymczasem - po raz kolejny - musisz zmierzyć się z tym co jest tu i teraz. Nazwać sytuację po imieniu, nazwać problemy - twoje i mamy - po imieniu.
            Jeśli stan psychiczny mamy jest trudny i pogarsza się - wymaga ona konsultacji u specjalisty i terapii, która pomoże jej na nowo cieszyć się życiem. Jeśli masz trudności w relacji z partnerem mamy - musisz umieć je nazwać. Rozumiem, że jesteś w bardzo trudnej sytuacji, z jednej strony widzisz, że ta relacja nie jest dla mamy dobra, z drugiej widzisz, że jakoś tam odnajduje ona w niej bezpieczeństwo, spokój. Rozumiem, że możesz mieć kłopot, żeby zgłosić mamie trudności związane z jej partnerem, że chcesz jej oszczędzić nowego bólu, wyrzutów sumienia, boisz się cokolwiek zburzyć.
            Przemyśl na ile to ty chciałabyś, aby partner mamy zniknął z waszego życia i jakie są twoje powody, aby tak się stało. Jeśli potrzebujesz z kimś pogadać, a wydajesz się bardzo samotna, daj znać na priv.

            • stedo Re: drogie dziecko 09.10.12, 12:56
              Obawiam się że dziewczę nie wie co to znaczy "dać znać na priv" i jak to działa. Nowa jest, pisze na forum pierwszy raz. Zinwigilowano ją na 40+;)))
            • mikusia1992 Re: drogie dziecko 09.10.12, 21:09
              Bardzo dziękuję za wyważone i mądre słowa. Odezwę się. Musze tylko to przemyśleć co napisałaś. Jest o czym myśleć.
        • wredny-typek Re: drogie dziecko 09.10.12, 12:57
          > Cicho siedz wredoto.
          Nie. Dziecka mi szkoda.
          Może chociaż to przeczyta.
          ddablog.wordpress.com/2008/11/22/bohater-rodzinny/
          Mamusia zachowuje się egoistycznie, nie ma prawa obciążać córki swoimi problemami.
          Jeśli dziewczynie ktoś oczu nie otworzy, to obudzi sie za 40 lat ze zmarnowanym życiem.
          > Bardzo fajna dziewczyna, wrazliwa i nieegoistyczna jak wiekszosc nastoletek. Ma
          > rtwi sie o matke
          Powinna martwic się o siebie. Ona ma najwięcej do stracenia.
          • twojabogini Re: drogie dziecko 09.10.12, 13:08
            wredny-typek napisał:

            > > Cicho siedz wredoto.
            > Nie. Dziecka mi szkoda.
            > Może chociaż to przeczyta.

            Wredny typku, masz sporo racji. Standardowa relacja pomiędzy rodzicem a dzieckiem zakłada, że z czasem dziecko skoncentruje się na swoim życiu, a rodzicem zainteresuje się na powrót dopiero w chwili, gdy rodzic przestanie być zdolny do samodzielnej egzystencji.
            W niestandardowych sytuacjach tworzą się jednak niestandardowe relacje. Sytuacja przemocy w rodzinie tworzy bardzo silną więź pomiędzy kobietą a jej dziećmi. To jest proces naturalny i nie wynikający z egoizmu kobiety.
            Terapia pomaga osobom uwikłanym w problem przemocy nawiązać zdrową relację i jest to kolejna z przyczyn dla których obu kobietom przydałaby się terapia, zamiast słów pochwały jaką to jest dobrą córką.
            • wredny-typek Re: drogie dziecko 09.10.12, 13:32
              Bogini, wiesz pewnie, jak kończą takie dobre córki?
              Budzą się około 60 w roli służącej mamusi...bez własnego życia, bez własnych dzieci, często nawet bez własnych pieniędzy.
              • female.pl Re: drogie dziecko 09.10.12, 13:35
                wredny-typek napisał:

                > Bogini, wiesz pewnie, jak kończą takie dobre córki?
                > Budzą się około 60 w roli służącej mamusi...bez własnego życia, bez własnych d
                > zieci, często nawet bez własnych pieniędzy.

                Przykladem jest "Pianistka" Jelinek
                • wredny-typek Re: drogie dziecko 09.10.12, 14:58
                  Kilka takich znam w realu;-((((
              • mikusia1992 Re: drogie dziecko 09.10.12, 21:13
                Bardzo sie mylisz. Mam własne życie, pracę, studia, pasje, przyjaciół. Nie jestem niczyja służącą i nie będę, bo nie chcę a i moja mama nigdy tego od nikogo nie wymagała. Jakoś nie potrafię zrozumieć tego Waszego toku rozumowania, który prosto wiedzie od martwienia sie o matkę poprzez "to niezdrowe" po "skończysz żałośnie jako służąca mamusi"?!!!!

                To mam sie wyprowadzić, zająć sie tylko sobą i swoim życiem a o mamie przypomnieć sobie jak będzie trzeba ja oddać do domu starców???? To jest normalne?
                • female.pl Re: drogie dziecko 09.10.12, 22:21
                  I tak wlasnie trzymaj dalej, zyj wlasnym zyciem!
                  Jak widac z twoich postow problemy twojej mamy przerosly cie i dlatego bedzie najlepiej jesli znajdziesz dla niej specjaliste, psychologa, ktory profesjonalnie zajmie sie jej terapia.
                  Naprawde nikt cie tutaj nie krytykuje, poprostu ludzie chca ci pomoc, wskazujac, ze nadmierne przejmowanie obowiazkow rodzicielskich przez dziecko, niestety wplywa niekorzystnie na dalsze zycie tego dziecka. To temat stary jak swiat. Teraz jeszcze nie musi to byc uzaleznieniem ale z czasem moze wlasnie obrac t taka postac. Nie zapominaj, ze masz wlasne cele w zyciu ich realizacja jest tak samo wazna jak i pomoc twojej mamie. Trzymaj sie dzielnie i powodzenia.
                • twojabogini Re: drogie dziecko 10.10.12, 13:49
                  mikusia1992 napisał(a):

                  > To mam sie wyprowadzić, zająć sie tylko sobą i swoim życiem a o mamie przypomni
                  > eć sobie jak będzie trzeba ja oddać do domu starców???? To jest normalne?

                  Oczywiście, że nie. Wredny typek oraz inne osoby na tym forum są zbyt brutalne i zbyt zerojedynkowo oceniają rzeczywistość. Troska o rodzica jest rzeczą naturalną i normalną, także w sytuacji, gdy każde - i rodzic i dziecko żyje już swoim życiem.
                  Z drugiej strony - co już napisałam - trudne sytuacje tworzą między dzieckiem a rodzicem znacznie silniejszą więź, niż zazwyczaj tworzy się w rodzinach w których problemy nie występują z dużym nasileniem. To, że taka wyjątkowa więź istnieje pomiędzy tobą a mamą jest widoczne w każdym twoim poście. Niektórzy od razu dopatrują się w tym patologii, nadużycia ze strony twojej mamy, nie mając ku temu żadnych podstaw.
                  Padły też bardzo przykre słowa dotyczące twojej mamy, nie przejmuj się nimi. Bardzo łatwo oceniać komuś z zewnątrz, kto nigdy nie zetknął się z problemem przemocy w rodzinie.

                  Natomiast jeśli chodzi o silną więź z rodzicem - nie jest ona zła, ale na pewnym etapie życia może powodować różnego rodzaju trudności. Może być na tyle silna, że będzie utrudniać nawiązanie stabilnych emocjonalnych związków z innymi ludźmi, może być na tyle istotna, że jedna z oso będzie kierować się w życiu dobrem tej drugiej osoby, pomijając swoje potrzeby. Np. twoja mama może utrzymywać status quo - czyli swój związek - w przekonaniu, że jej dzieci nie powinny mieć więcej rewolucji w życiu i tkwić w nim dla twojego/waszego dobra, może też obawiać się, że związek z inną osobą mógłby wymagać większego zaangażowania się - i w konsekwencji mniej czasu dla dzieci, osłabienie więzi z nimi. Z drugiej strony - ty możesz mieć swoje powody, dla których pewne rzeczy ci nie odpowiadają, ale nie będziesz ich zgłaszać, chcąc chronić mamę. Obie strony mają bardzo dobre intencje, ale taka sytuacja prowadzi do impasu, do tego, że powstają nowe trudne do ruszenia układy i relacje, które gdyby nie pewne aspekty więzi (a nie sama więź) byłyby znacznie mniej trwałe. Czyli taka silna więź może pośrednio doprowadzić do sytuacji w której i tobie i mamie będzie trudniej wychodzić z kryzysów.
                  Moja przyjaciółka z podobnych powodów tkwiła w bardzo złym związku, chcąc chronić swoich rodziców przed bólem, jaki wiązałby się z ujawnieniem przez co musi przechodzić. Robiła to ponieważ dopiero co bardzo ciężko przeżyli stratę jednego z dzieci, do tego z rodzicami miała bardzo bliskie relacje w wyniku trudności z jakimi borykała się cała rodzina - choroba jednego z rodziców (w związku z tym dzieci musiały brać na siebie więcej obowiązków niż rówieśnicy, wspierać rodzica chorego a z drugiej strony wspierać rodzica zdrowego). Była więc gotowa chronić swoich rodziców, raczej sama doznawać cierpienia, niż przyczynić się do cierpienia swoich rodziców.
                  Oczywiście dopóki taki stan trwał - dotąd było coraz gorzej. Rodzice widzieli, że coś nie tak i zamartwiali się, jej sytuacja osobista bardzo się pogarszała. W końcu w wyniku dramatycznych wydarzeń cała sytuacja wyszła na jaw. Rodzicom było bardzo przykro, że wcześniej nie zwróciła się do nich po pomoc, odebrali to jako brak zaufania.
                  Znaleźli jednak mądrą terapeutkę rodzinną, która pomogła rozwikłać relacje. Okazało się, że silna więź, jaką czuła ze swoimi rodzicami była niejako przyczyna całej sytuacji. Zamiast szukać ochrony u rodziców, co jest naturalne dla dzieci (i jest wynikiem naturalnego charakteru więzi rodziców z dzieckiem, a nie egoizmu) - starła się rodziców chronić. Nie było winnych, nie zawinili ani rodzice, ani córka - pomimo ogromnej miłości jaka darzyli siebie nawzajem. Niesłusznie więc obwinia się twoją mamę o utrzymywanie więzi z tobą na tak silnym poziomie. Niemniej jednak być może wskazanie, że taka więź może być destrukcyjna - dla ciebie i dla mamy - ma trochę sensu, a przynajmniej wymaga przemyślenia.

                  Dlatego po części przychylam się do tych głosów, które sugerują ci, że tak silna więź z rodzicem wymaga przemyślenia, analizy - jak może wpływać ona na twoje dalsze życie, czy nie wpływa na nie w chwili obecnej. Możesz to zrobić sama, możesz z terapeutą, możesz w ramach terapii rodzinnej. Terapia rodzinna byłaby chyba dobrym rozwiązaniem, także z uwagi na stan twojej mamy.

                  Pozdrawiam,


      • mikusia1992 Re: drogie dziecko 09.10.12, 21:26
        Dlaczego na DDA? Nie jestem dzieckiem alkoholika.
        • wredny-typek brawo 09.10.12, 21:48
          Przestań być grzeczną dziewczynką.
          DDA to klucz- dotyczy także dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, a twoja taka była i co gorsza nadal jest - po prostu poczytaj sobie.
          Dziecko, nawet 20-letnie, nie powinno brać na siebie ról rodziców.
      • mikusia1992 Re: drogie dziecko 09.10.12, 21:47
        Dlaczego na DDA? Nie jestem dzieckiem alkoholika. A martwienie sie o kogoś kogo sie kocha nie uważam za "życie jego życiem"- nie masz prawa tak mówić. Znasz tylko jeden, jedyny wycinek z naszego życia (mojego i mamy) i na tej podstawie nie możesz wyciągać takich wniosków.
        Uważam, ze krzywdę robiłabym sobie, gdybym olała matkę, która mnie wychowała, brała cięgi żeby ratować mnie a zwłaszcza brata, który w ten sposób uniknął bicia, a mama chodziła posiniaczona, połamana. Która pomimo bólu i cierpienia miała dla nas dobre słowo, uśmiech, czas i nie zapominała uczyć nas tego co ważne jednocześnie nie mówiąc o ojcu nigdy złego słowa, nigdy nas przeciw niemu nie nastawiała, nieważne. Była i jest wspaniałą kobieta, matka i człowiekiem, kocham Ja i szanuję i uznaje nie tylko za swój obowiązek martwienie się o Nia ale i za zaszczyt, choć takie górnolotne słowa mogą zmierzić niektórych forumowych cyników. Nie zamierzam poddawać sie wszechobecnej znieczulicy, pędowi ku władzy i pieniądzom, egoizmowi i stylowi życia, które mówi "Ja jestem jedyny i najważniejszy, inni są tylko dodatkiem".
        Może to głupie, infantylne, nieżyciowe, ale nie zamierzam tego zmieniać
        • wredny-typek Re: drogie dziecko 09.10.12, 21:56
          OK. Twój ojciec nie był alkoholikiem, bił was na trzeźwo. Rodzina byłą chora. Cała.
          Teraz twierdzisz, że jest wszystko w porządku.
          Gdybyś zamiast marnować energię na zaprzeczanie oczywistym rzeczom przeczytała cokolwiek na ten temat i zrozumiała , że wszyscy potrzebujecie pomocy, oszczędziłabyś sobie wielu zmarnowanych lat w przyszłości.
          Ale to twój wybór i twoje życie.
          Dużo siły będziesz potrzebowała, oszczędzaj ją.
          .
        • kseniainc Re: drogie dziecko 10.10.12, 11:13
          Uważam, ze krzywdę robiłabym sobie, gdybym olała matkę, która mnie wychowała, b
          > rała cięgi żeby ratować mnie a zwłaszcza brata, który w ten sposób uniknął bic
          > ia, a mama chodziła posiniaczona, połamana. Która pomimo bólu i cierpienia miał
          > a dla nas dobre słowo, uśmiech, czas i nie zapominała uczyć nas tego co ważne j
          > ednocześnie nie mówiąc o ojcu nigdy złego słowa, nigdy nas przeciw niemu nie na
          > stawiała, nieważne.
          Toć to patologia. Silna, normalna kobieta zabiera dzieci od oprawcy, czy trzeźwego , czy pijanego bez znaczenia;-p
          Cudowna silna kobieta, która nadstawiała 2policzek i d .....To Twoim zdaniem jest siła?
          • mikusia1992 Re: drogie dziecko 10.10.12, 16:54
            Właśnie z takim niezrozumieniem matka boryka sie od lat. Nikt, kto nigdy nie był w takiej sytuacji będzie tak mówił, "trzeba było odejść", ale to wcale nie jest takie proste i łatwe. Łatwo się mówi tak komuś kto jest zewnątrz tego. Nawet mama teraz po tych paru latach, gdy patrzy na swoje małżeństwo albo wpadnie Jej czasem do rak jakaś notatka z tamtego okresu (pisała ciągle takie jakby dzienniki-notatki, to Jej pomagało) to przyznaje, ze czyta jakby o innej, obcej sobie kobiecie i nie potrafi zrozumieć dlaczego nie odeszła, dlaczego na to pozwalała. Bo dziś już jest "osobą z zewnątrz" i nie do końca rozumie tamta kobietę. Dzięki temu pozbyła się żalu do ludzi, za to że Jej nie rozumieją, ale ból jest i samotność, bo tak naprawdę z nikim nie może o tym porozmawiać. Właściwie tylko ze mną. Mogłaby oczywiście z kobietami, które są w takich relacjach lub po, ale boi sie takich spotkań. Próbowała kiedyś, ale bardzo to przeżyła, to był jak powrót do koszmaru, a Ona chciała od tego uciec.
            I to prawda, ze "cudowna, silna kobieta nadstawiała policzek", bo słaba powiesiłaby się już dawno, zaczęła pić, zabiłaby swoje dzieci, męża......Ale matka trwała, potem sie wyrwała, nieważne, ze tak długo to trwało, ważne, ze to zrobiła. Osiągnęła w krótkim czasie tyle co niektórym z wypowiadających sie tu na forum zajęło lata. I tylko dzięki swojej sile. Proszę raz jeszcze przeczytać moje posty i zastanowić sie nad tym, co mama przeszła a przede wszystkim co zrobiła po odejściu. Żyła przez rok z zasiłku, w ośrodku pomocy społecznej, w jednym pokoju z dwójką dzieci. skończyła w tym czasie studia podyplomowe, znalazła pracę, mieszkanie. Potem wyjechała 600 km, do innego miasta, znów znalazła prace, mieszkanie. W trakcie przeszła kilka spraw sądowych. I pomimo tego była uśmiechniętą, atrakcyjna, lubiana kobietą. Nie wygląda na zmęczoną życiem kobietę, przytłoczona przeszłością. Owszem zdarzały się chwile złe, to normalne. Teraz dopiero "przysiadła". I to, ze nie odeszła od męża to jest siła, ponieważ matka wierzyła w rodzinę, tak została wychowana, czy dobrze czy źle nie mnie oceniać, ale wierzyła, ze dzieci powinny mieć pełną rodzinę, byliśmy bogaci, mama nie chciała nas skazywać na biedę ( tu od razu ucinam złośliwości, ze Jej zależało na pieniądzach, mama od ojca nie dostawała nic, "bo nie opracuje, to sie Jej nie należy". Kiedy odeszła na zasiłku żyło Jej sie lepiej niż z Nim, nam sie pogorszyło, bo ojciec na dom i dzieci dawał). Ciągnęła tak długo jak umiała, bo wierzyła, bo kochała, bo chciała dla nas jak najlepiej.
            Chciałabym zobaczyć Panią w takiej sytuacji, jaka Pani byłaby wtedy "silna i odważna", wtedy dopiero wychodzi na jaw co człowiek jest wart. Zanim zacznie się Pani i ktokolwiek wypowiadać na temat zachowań ofiary przemocy najpierw niech sobie poczyta na ten temat albo porozmawia z psychologiem.
            Takie sytuacje się zdarzają także w "normalnych rodzinach" a to tacy ludzie jak Pani sprawiają, ze postrzegane jest jako patologia.
            I bardzo proszę zejść już z mojej matki i ze mnie, bo to jest ani przyjemne ani mądre ani kulturalne. Mam wrażenie, jakby zazdrość przez Panią przemawiała. Strasznie bolą niektórych tu słowa dotyczące wyglądu mojej mamy i tego jaka jest kobieta. Lepiej żeby była brzydka, gruba i zaniedbana, wtedy byłoby łatwiej, prawda?
            Czasem sama nie wiem kto jest gorszy: oprawca czy tacy "mondrzy ludzie".......
            • wredny-typek Re: drogie dziecko 10.10.12, 17:09
              Jesteś naprawdę świetną dziewczyną, ale wchodząc na forum musiałaś liczyć się także z reakcjami, które ci się nie spodobają. Dobrze by było przynajmniej się zastanowić nad tymi wypowiedziami, zamiast je kategorycznie odrzucać.
              W twoich postach jest w zasadzie komplet informacji o sytuacji rodzinnej i dla większości z nas jest jasne, że rodzina ma problem. I że nie jest to przyjaciel twojej mamy i jej z nim relacja.
              Ten pan i pan doktor to temat zastępczy, zasłona dymna, pod którą ukrywacie prawdziwe problemy. Twoja mama boi się terapii, ale bez niej nie będzie zdolna zmienić swojego życia, będzie lgnąć do mężczyzn typu dręczyciel lub wybawiciel.
              Osoby, które ci radzą, byś "powiedziała mamie, ze ma z nim zerwać" chyba jeszcze nie ukończyły gimnazjum. A pomysł spotkania z doktorem to już zupełnie z księżyca.

              • mikusia1992 Re: drogie dziecko 10.10.12, 17:21
                I to jest najrozsądniejsze co dotąd Pan napisał, po tych wszystkich złośliwych rzucanych luźno uwagach, nie wiadomo do mnie czy do kogo. Nie jest Pan tak głupi i wredny jak to wyglądało z poprzednich wypowiedzi, ale niestety liczy sie pierwsze wrażenie....
    • jowita771 Re: Moja mama 09.10.12, 14:28
      Z mamą rozmawiaj, może niech zerwie z panem, bo chyba jej nie służy ten związek.
    • sijena Re: Moja mama 09.10.12, 18:49
      Dla mnie to co piszesz to stek bzdur wylozony w jakims pseudo natchnionym stylu. Twoja matka niczym Wenus wynurzajaca sie z otchlani z rozpuszczonym wlosem i koles z kielichem plus zagubione rodzenstwo. Piszesz scenariusz do nowego serialu dwojki?
      • mikusia1992 Re: Moja mama 09.10.12, 21:23
        Chyba czytałaś jakiś scenariusz ale nie moje posty. Gdzie pisze o wynurzaniu sie kogokolwiek?? i jakie zagubione rodzeństwo?????????

        Mam brat młodszego, ale w kwestii tego o czym pisze to nie ma znaczenia. Miałam na samym początku podawać "stan rodzinny" włącznie z ilością posiadanych ciotek, wujków, kuzynek itd.?? To czy mama ma mnie jedna czy czworo nie ma nic do rzeczy. Post piszę ja i ilość dzieci mojej mamy nie jest istotna.
        A życie pisze ciekawsze albo gorsze scenariusze niż w tv. Wierz mi. gdybyś przeszła to co my z ojcem, wiedziałabyś o tym, że filmy nie zawsze odbiegają tak bardzo od rzeczywistości. Czasem żartowałyśmy z mamą w przypływie czarnego humoru, ze nasze życie to scenariusz na niezły film, ale.....nikomu nie życzę takiego "filmu". Jeśli ktoś całe życie spędza na ciepłej posadce przy biurku, ma zapewnione wszystko i jedyne co go martwi w co się ubrać na imprezę, faktycznie w życiu nie uwierzy, ze ludzie przeżywają koszmar na jawie, różne dziwne historie a czasem wielka miłość.
        A zresztą nie chce mi sie pisać- jestem wszak trollem, a one szybko sie męczą.
    • jeriomina Re: Moja mama 10.10.12, 13:08
      Chora relacja. Obie - matka i córka - do psychologa marsz.
    • mikusia1992 Re: Moja mama 10.10.12, 17:14
      I szczerze powiedziawszy żałuję, ze tu napisałam. Nie myślałam, ze znajdę odpowiedź na wszystkie problemy, ale nie przypuszczałam też, ze spotka mnie tu tyle nieżyczliwości, złości, złośliwości. Na 20 osób , które tu napisały trafiły sie dwie, no może trzy, mądre, wyważone i kulturalne wypowiedzi. Wszyscy traktujecie mnie z góry, jako "drogie dziecko", i dobrze, zgadzam się z tym, jestem młoda, niedoświadczona i... jaki przykład idzie do mnie z góry? Popatrzcie na siebie co reprezentujecie sobą, dorośli, doświadczeni ludzie? Tym bardziej cenie moją matkę.
      Dziękuje "twojabogini " za poświęcenie czasu i uwagi oraz umiejętność obiektywnego spojrzenia na rzeczywistość.
      A także tym, którzy bez wycieczek osobistych wobec mnie i mojej matki oraz bez złośliwości potrafili coś napisać z chęci zrozumienia i pomocy, a nie żeby ulżyć swoim frustracjom . Niektórym jak widać sprawia to trudność.
      Myślę, ze temat należy uznać za zamknięty, bo dalsze ciągnięcie tej dyskusji wzbudza we mnie niesmak. Z mądrych rad wyciągnę wnioski. O złych mam nadzieję zapomnę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka