thegeniusinallofus
11.10.12, 01:44
Proszę o niewypowiadanie się osób, którym się coś wydaje, podchodzą do tego emocjonalnie, chcą błysnąć dowcipem sprzed lat, etc.
Aby poważnie rozmawiać o aborcji należy sobie zadać podstawowe pytania:
1. Czy zarodek/płód ma prawo do ochrony prawnej?
2. Czy szansa stania się człowiekiem daje prawo zarodku/płodu do prawa życia?
3. Czy zarodek/płód nabiera prawa do życia wraz z upływem czasu (narodziny)?
4. Czy aborcja jest akceptowalna w przypadku gwałtu/defektu?
5. Czy aborcja jest akceptowalna jeśli grozi to zdrowiu/życiu matki?
Głównym problemem jest ustalenie kiedy zarodek/płód staje się "osobą". Czy jest to wygląd zewnętrzny, zrozumiałe reakcje dla otoczenia, nabranie świadomości...? Dodatkowo sprawę komplikuje współczesna medycna wg której do 6 miesiąca zarodek/płód nie czuje bólu a krytycznym momentem jest 26 tydzień gdy formują się połączenia nerwowe odpowiedzialne za ból.
Ale to jest wciąż przedmiotem debaty jako, że nowe badania cały czas są prowadzone.
Wszyscy się natomiast zgadzają, że pod względem biologicznym oraz genetycznym dorosły człowiek jest taki sam jak płód. Zwolennicy aborcji postulują, że aborcja jest moralnie dopuszczalna dlatego, że płód ma tylko częściowe fale mózgowe jak dorosły człowiek, nie czuje, nie komunikuje się, nie jest świadomy. Bardzo podobna sytuacja do człowieka w stanie wegetatywnym z tym, że ów człowiek człowiekiem był a płód będzie. Odwrócenie strzałki czasu - kto ma decydować czy płód albo "warzywo" (brzydko mówiąc) ma umrzeć lub ma prawo żyć? Zdolność do prawidłowej oceny swojego statusu mają tylko ludzie w pełni sprawni psychicznie. Dochodzimy tutaj do ważnego punktu a więc dyskryminacji płody bazującej na argumentach jakie nie stosuje się do ludzi żyjących dzięki maszyon podtrzymujących życie, ciężko upośledzonych czy samobójców.
Krótko mówiąc następuje wykluczenie płodu z przyszłego życia. To bardzo ważne gdyż wykluczenie dorosłego człowieka z przyszłego życia jest jednym z najbardziej zbrodniczych aktów jakie człowiek może popełnić a więc stawia znak równości pomiędzy zabijaniem a
ekstrakcją płodu z macicy.
Oczywiście argument o tym, że w takim razie antykoncepcja jest tym samym może się pojawić i nie jest on taki bezsensowny jak by się mogło wydawać. Ale nie będę o tym mówił, bo łatwo to obalić gdyż sperma sama w sobie nie rozwinie się w człowieka więc nie wykluczamy ją z przyszłości.
Zgadzam się również z tym, że aborcja nie ma nic wspólnego z zabijaniem gdyż płód nie jest świadomy swojej przyszłości i nie wiem, że może żyć ale...to samo się odnosi do samobójców, którzy nie widzą swojej przyszłości i nie mają żadnego powodu by swe życia dalej chronić. Ja tu również widzę spore podobieństwo pomiędzy płodem a pacjentami z Alzheimera chorobą gdyż pamieć i czynności mózgowe u tych pierwszych dopiero się rozwijają a u tych drugich zanikają. Badania wykazują, że płód ma potencjał do rozwinięcia zaawansowanych czynności psychicznych więc ma prawo do życia. Prawo do życia nie powinno być łamane tylko dlatego, że w danym momencie obiekt nie jest tożsamy z nami w kategoriach psychicznych i fizycznych. Nowonarodzone dziecko z punktu widzenia relacji społecznych niczym się nie różni od płodu.
Wróce jeszcze do argumentu o świadomości. Widziałem posty o tym jako to płód nie jest świadomy i stąd implikacja, że można nim dowolnie dysponować. Płód jak i dziecko nie ma czegoś takiego jak narodziny mózgu (analogia do medycznego pojęcia śmierci mózgu) to jest ciągły proces, który technicznie rzecz biorąc zaczyna się gdyz formują się pierwsze połączenia nerwowe.
Mój punkt widzenia. Aborcja dopuszczalna tylko i wyłącznie jeśli zagraża życiu matki.
Co w przypadku gdy dziecko jest wnikiem gwałtu lub urodzi się chore? Nie jest one winne temu i nie należy je karać za to i matka powinna mieć prawo do zrzeczenia się wszelkich praw a państwo powinno zająć się utrzymaniem takiego dziecka i niedopuszczeniem do przyszłych kontaktów z matką/ojcem.
PS wszelkie trolle albo infantylne posty (typu moja macica) proszę wrzucać do osobnego wątku