souri
05.07.04, 15:43
Kocham go. Nie umiem sobie poradzić z tym, że wybrał spokój, żonę, z którą
był dwadzieścia ileś lat...
Piekna, wspaniała miłość. Obietnice wspólnego zycia. Dzieci. A teraz on
jedzie z żoną na wycieczkę za miasto. A mi wysyła maila, że kocha i żebym
uważała na siebie.
Kiedy mu mówię, że już nie chcę takiego zycia, Że chcę być z nim. Na dobre i
na złe, Że kocham go ponad wszystko i że chcę się budzić przy nim
codziennie...
Nie umiem sie rozstać. Nie umiem odejść, choć wiem, że on nigdy tego nie
skończy. Mam 24 lata. On prawie dwa razy więcej. Właśnie zrozumiałam, że on
nigdy nie odejdzie od żony. Dlaczego to tak boli...
Chciałabym umrzeć. Albo nigdy się nie urodzic.
Ile czasu potrzeba, żeby uwolnić mysli?
Żeby przestać kochać?
ja