czarna2191
29.10.12, 18:10
niewiem czy jest w ogole co ratowac.. bylismy ze soba prawie 3lata... wiecznie mi powtarzal ze mam uwazac na teksty ktore go rania... poczatkowo mu bardziej zalezalo latal stale za mna.. szczerze mowiac wykorzystywalam to troche.. pozniej powiedzial ze nie bd bawic sie w pantoflarza... po kazdej klutni wracalismy do siebie obiecalam mu ze nie bd walic takich tekstow... stale mialam watpliwosci czy to jest ten jedyny.. uwazalam ze sie jeszcze nie wyszalalam.. on wiecznie zyl meczami a mi brakowalo rozrywki i czulosci z jego strony no i klotnia gotowa... brakowalo mi czegos ale mysl ze moge go stracic strasznie mnie dolowala... a zwlaszcza jak mial wyjechac za granice.. bylam zalamana przy rozstaniu na lotnisku... na szczescie po tygodniu przylecialam do niego i zamieszkalismy razem.. planowalismy zarobic na slub i wspolne mieszkanie... on pracowal na rzezni a ja przy dzieciach jego sis.. gdy on wracal z pracy marzyl o odpoczynku a ja wykonczona psychicznie przy dzieciach marzylam o czulosci z jego strony.. on zapatrzony w internecie a ja obok jak powietrze... wkurzalo mnie to i stale sie czepialam wg niego o cos... probowalam zwrocic na siebie jakos uwage zaczelam robic mu na zlosc no i jakiegos dni powiedzial mi ze ma mnie dosyc... ze przestal mnie kochac ze moje teksty wypalily w nim uczucie... i ze nigdy juz nie bedziemy razem i nawet jesli by cos poczul to by mi o tym nie powiedzial... myslalam ze to jest tylko chwilowe.. ale juz trwa kilka tygodni... zmienilam sie stalam sie bardziej spokojna panuje nad slowami wg niego za pozno sobie o tym przypomnialam i ze i tak juz nigdy juz nie bedziemy razem... dopiero teraz sobie uswiadomilam ze go na prawde kocham... nie wiem co mam robic... ja nie wyobrazam sobie zycia bez niego.. on nie chce rozmawiac na temant z nami zwiazany... wiem moje zachowanie nie bylo wlasciwe ale juz zrozumialam swoj blad.. najgorsze jest to ze dzielimy razem pokoj bo nie mam gdzie sie podziac.. widze go codziennie najgorsza jest swiadomosc ze on juz nie chce byc ze mna.. do Polski nie chce wracac bo boje sie ze go nigdy juz nie zobacze:( caly czas nie dowierzam jak mozna kochac i przestac kochac.. bardzo mi na nim zalezy.. prosze o rade:(((