zdrada

19.03.02, 03:32
Mojego faceta ponioslo. Nie jest to zdrada klasyczna: kochanka, itd., jest to
raczej styl zycia, ktory pozwala mu na spotykanie wielu kobiet w kontekscie
przyjemnosci i zabawy (bary, dyskoteki) i korzystanie z okazji jak sie
przydarzy. Kilka «kolezanek» ktore widuje od czasu do czasu, twierdzi ze nie me
w tym milosci, tylko przyjemnosc (Kundera: «przyjazn erotyczna», i powiedziec,
ze to dzieki mnie odkryl Kundere)... Zona, tzn. ja, w domu, z 2 malych dzieci.
Tak jest od kilku miesiecy, wczesniej, przez 5 lat, byl mi (chyba) wierny.
Zawsze bylo miedzy nami zaufanie, teraz, jak to przypadkiem odkrylam, wszystko
sie wali. On twierdzi, ze tak jest w naturze mezczyzny, inaczej jest
frustracia. Ja stwierdzam fakt, ze od tych kilku miesiecy jest on czlowiekiem
duzo bardziej zrownowazonym (!!!). Jest do tego stopnia szczery, ze nie
obiecuje mi wiernosci na przyszlosc, choc jest ogromnie przywiazany do rodziny
i naszego wspolnego zycia. Nie wiem, co wole: te szczerosc czy jakas tam
hipokryzje, w ktorej chyba wiele mazenstw zyje (komu sie nigdy nie
zdarzyl «skok w bok»?).
Jestem zdecydowana zostawic go, bo zbyt to boli.
Pytanie: Czy mozna (i jak) zaakceptowac lekkie obyczaje swojego partnera jesli
nie szkodza one zyciu rodzinnemu...?
    • yak-ona Re: zdrada 19.03.02, 03:57
      a on zaakceptuje Twoje skoki w bok???
      zapytaj Go!!!
      • emmab Re: zdrada 19.03.02, 03:59
        Tak, najgorsze ze tak (!!!). Byle sie o nich nie dowiedzial.
        • zlakobieta Re: zdrada 19.03.02, 08:56
          emmab napisał(a):

          > Tak, najgorsze ze tak (!!!). Byle sie o nich nie dowiedzial.

          Wybacz emmab, ale nie rozumiem.
          Jak ma akceptowac cos o czym nie wie?!
          To znaczy, ze jak sie dowie to co? Nie zaakceptuje? Czy wlasnie zaakceptuje?
          To jakas bzdura.
          Skoro on Ci sie przyznal i zada akceptacji, to podobnie powinno byc w druga
          strone.
          Co za pajac (przepraszam ale sie zdenerwowalam).
          Trzymaj sie. Pozdrawiam.
          • Gość: królik Re: zdrada- hipokryzja IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.03.02, 09:08
            nie można tłumaczyć zdrady męża twierdząc, że jest to lepsze (jego szczerość)
            niż życie w nie mówiącym sobie prawdy małżeństwie, ponieważ najlepsze jest
            życie w małżeństwie, które się nie zdradza - proste i logiczne
          • Gość: emmab Re: zdrada IP: 64.210.248.* 19.03.02, 15:34
            zlakobieta napisał(a):

            > emmab napisał(a):
            >
            > > Tak, najgorsze ze tak (!!!). Byle sie o nich nie dowiedzial.
            >
            > Wybacz emmab, ale nie rozumiem.
            > Jak ma akceptowac cos o czym nie wie?!
            > To znaczy, ze jak sie dowie to co? Nie zaakceptuje? Czy wlasnie zaakceptuje?
            > To jakas bzdura.
            > Skoro on Ci sie przyznal i zada akceptacji, to podobnie powinno byc w druga
            > strone.
            > Co za pajac (przepraszam ale sie zdenerwowalam).
            > Trzymaj sie. Pozdrawiam.

            Ja tez nie rozumiem.
            A chcialabym zrozumiec, dlatego tu pisze. A moze jacys panowie podziela sie swoim
            zdaniem w tej kwestii. A moze ktos smie sie zgodzic z moim panem?
            A moze ktos juz cos takiego przezyl i jego zwiazek tez to wytrzymal?

    • agick Re: zdrada 19.03.02, 09:44
      przepraszam ale to jakiś koszmar, co piszesz..
      jeśli tak jest - to ja wybieram hipokryzję..
      nie chcę drazyć, pytać, na siłę znać prawdy..
      • zlota_rybka Re: zdrada 19.03.02, 09:45
        Facet zdradzajac chce sie rozgrzeszyc tym, ze mowi o tej zdradzie i do tego
        dobudowuje bardza wygodna ideologie, ze 'faceci juz tak maja'. Brrr...
        Wiesz co gdyby nie te dzieci, to na Twoim miejscu nie robilabym zakupow przez
        pare dni, nie sprzatalabym, nie pralabym itp. poszlabym tu i owdzie w
        towarzystwie milych kolegow ... i wiesz co, na jego pytanie odpowiedzialabym ze
        slodkim usmieszkiem, ze 'niestety kobiety w tym wieku tak juz maja'...
        Kopnij tego faceta w tylek!
        Pozdrawiam
    • kini Re: zdrada 19.03.02, 13:13
      > Pytanie: Czy mozna (i jak) zaakceptowac lekkie obyczaje swojego partnera jesli
      > nie szkodza one zyciu rodzinnemu...?

      Odpowiedź: Nie zadawaj sobie pytania, czy to nie szkodzi rodzinie. Przede
      wszystkim liczą się twoje odczucia, czy zdrady męża nie szkodzą tobie. Jeśli cię
      to boli, nie potrafisz tego zaakceptować, a mąż, szczerze powiedziawszy, ma
      gdzieś twoje zdanie, to nie musisz poświęcać się na ołtarzu wątpliwego dobra
      rodziny. Wątpliwego, bo dzieci będą się wychowywały w zatrutej atmosferze, kiedyś
      również zobaczą, że tatuś miewa skoki w bok, bo dzieci są bystre. Chyba tego byś
      nie chciała.
    • agniecha27 Re: zdrada 19.03.02, 15:49
      Przecież miłość to oddanie całkowite i bezwarunkowe. Dla mnie to oznacza jedno:
      uczucia i seks należą tylko do mojego męża i odwrotnie. Wolę chyba żyć
      w "hipokryzji" szczęśliwie. Broń mnie Panie Boże od takiej szczerości.
      No, niech by tylko mojemu przyszło tak pomyśleć... Długo bym się nie
      zastanawiała. Nawet gdybyśmy mieli dzieci...
      Pozdrowionka
    • bird_man z punktu widzenia mezczyzny... 19.03.02, 16:04
      jako mezczyna moge Ci tak odpowiedziec: glowna cecha rozniaca mezczyzne od
      faceta lub chlopca to jest ODPOWIEDZIALNOSC.
      Odpowiedzialnosc za swoje postepowanie i przewidywanie jego konsekwencji,
      zwlaszcza jak sie ma rodzine, ale nie tylko.
      Wynika z tego ze Twoj maz jest chlopczykiem lubiacym sie zabawic..bo to jest
      cecha charakterystyczna chlopczykow..
      Pytanie ktore sie stawia to : chcesz zyc z chlopczykiem? Uwazasz ze go jeszcze
      wychowasz, zmienisz ?
      Co bedzie najlepsze dla dzieci ?
      Ja bym ci radzil puscic go w trabe, zaskarzyc na duze alimenty i poszukac sobie
      mezczyzny do dalszego zycia..
      pozdrawiam i zycze powodzenia
      • aise_ bird_man 19.03.02, 16:12
        wzajemne wyrazy uwielbienia:)

    • kombinator2 Re: zdrada 19.03.02, 17:13
      emmab napisał(a):
      > Pytanie: Czy mozna (i jak) zaakceptowac lekkie obyczaje swojego partnera jesli
      > nie szkodza one zyciu rodzinnemu...?

      Ja mam inne pytanie: Czy Ty jesteś normalna (tolerując takie zachowanie?)
      • Gość: emmab Re: zdrada IP: 64.210.248.* 19.03.02, 19:23
        A moze tak naprawde sprawia mi to przyjemnosc...?
        Tak powaznie, to obawiam sie, ze takich jak ja «normalnych» jest bardzo wiele.
        Latwo powiedziec, rzucic glupka, trudniej zrobic (a niechze ktos, kto to juz
        przezyl potwierdzi!). Jestem PEWNA, ze w podobnej sytuacji znajduje sie bardzo
        duza ilosc malzenstw, tylko kobiety przymykaja oczy na rozne takie. Ja tez
        gdybym udawala, ze pewnych rzeczy nie widze, nie dowiedzialabym sie o tym
        wszystkim. Moj facet tez chcial ukryc, ale mu sie nie udalo (uwaga, panowie, na
        cudze perfumy!).No i co «normalny» na to?
        • Gość: frisky2 Re: zdrada IP: 62.233.139.* 19.03.02, 19:29
          Ale zdradza cie, czy tylko od czasu do czasu zabawi sie na dyskotece, albo
          umowi z jakas kolezanka? Bo wg mnie to nic zdroznego. Czy zonaty facet nie moze
          miec przyjaciolki?
          • Gość: emmab Re: zdrada IP: 64.210.248.* 19.03.02, 19:35
            Gość portalu: frisky2 napisał(a):

            > Ale zdradza cie, czy tylko od czasu do czasu zabawi sie na dyskotece, albo
            > umowi z jakas kolezanka? Bo wg mnie to nic zdroznego. Czy zonaty facet nie moze
            >
            > miec przyjaciolki?

            No, nareszcie jakas konkretna odpowiedz.
            Tak jak Ty mowisz, tylko, ze czasem konczy sie troche bardziej powaznie (choc
            podobno «do konca» nie idzie). No, ale dla mnie to jest zdrada, nawet jesli nie
            ma, pardon za dosadnosc, penetracji. Jest nieskonczona ilosc mozliwosci innych.Do
            ktorego momentu jest w porzadku, od ktorego zaczyna sie zdrada?

            • Gość: frisky2 Re: zdrada IP: 62.233.139.* 19.03.02, 19:38
              W porzadku jest do momentu, w ktorym obie strony wiedza - i szanuja to - ze ich
              relacje sa kolezenskie, a najwyzej przyjacielskie i gdy nie ma mowy o gestach
              natury seksualno-erotycznej.
    • bird_man no i znowu wyszedlem na glupka przy kobiecie 19.03.02, 19:38
      nigdy nie zrozumie duszy kobiety..
      oj do licha, ja to wzialem powaznie a ona "a moze mi sie to podoba ? "
      wypadam z podkurczonym ogonem..
      • 8_obcy_pasazer_nostromo Re: no i znowu wyszedlem na glupka przy kobiecie 19.03.02, 19:41
        bird_man napisał(a):

        > nigdy nie zrozumie duszy kobiety..
        > oj do licha, ja to wzialem powaznie a ona "a moze mi sie to podoba ? "
        > wypadam z podkurczonym ogonem..

        eee, ja to raczej odbieram jako dokonczenie mysli/pytania z posta kombinatora a
        nie zart
        • Gość: emmab Re: no i znowu wyszedlem na glupka przy kobiecie IP: 64.210.248.* 19.03.02, 19:46
          8_obcy_pasazer_nostromo napisał(a):

          > bird_man napisał(a):
          >
          > > nigdy nie zrozumie duszy kobiety..
          > > oj do licha, ja to wzialem powaznie a ona "a moze mi sie to podoba ? "
          > > wypadam z podkurczonym ogonem..
          >
          > eee, ja to raczej odbieram jako dokonczenie mysli/pytania z posta kombinatora a
          >
          > nie zart

          To jest ironia, panowie, aczkolwiek zawierajaca moze pewna cierpka prawde.
          Psychika kobiety jest skomplikowana, i zastanawiam sie czasem, czy my nie lubimy
          troche pocierpiec? A moze powodzenie «naszego» u innych kobiet nam imponuje, choc
          oczywiscie nie chcemy sie do tego przyznac?

          • Gość: frisky2 Re: no i znowu wyszedlem na glupka przy kobiecie IP: 62.233.139.* 19.03.02, 20:18
            A moze psychika kobiety jest tylko z pozoru skomplikowana? Po prostu nie
            poddaje sie tradycyjnej prostej logice. Ale jesli sie o tym pamieta, nie tak
            trudno pojac o co chodzi kobiecie.:)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja