Dodaj do ulubionych

Pomocy...kot...

IP: *.dynamic.chello.pl 15.11.12, 09:18
Witam,
mam pewien problem. Dostałam na urodziny kota,którego niegdyś bardzo chciałam mieć.
Wiem,że powinnam być za niego odpowiedzialna aż do końca, bo w końcu jest mój, ale od wczoraj nachodzą mnie okropne myśli o oddaniu go. Kot ma około 2 miesięcy, wydaliśmy już na niego kupę kasy,a u nas krucho z kasą, więc byłoby głupio,gdyby to poszło na marne. Kot drapie, przewraca szklanki z piciem, włazi dosłownie wszędzie. Prawie mnie ugryzł. Nie można mieć ani chwili spokoju. Przeraża mnie to. Nie mogę z nim spać, bo jak tylko on się ruszy, to ja się budzę. Zamknęłam drzwi od swojego pokoju,ale jak pomyślę,że tak ma być kolejne ponad 10 lat, to jestem przerażona. Nie chcę się wiecznie w pokoju zamykać przez strach przed kotem.
A jak drapie to zostają ślady. Znajoma mówiła,żeby nosić długi rękaw. Zimą nie ma z tym problemów, ale latem?
Płaczę już drugi dzień, bo nie wiem co robić. Nie wiem czy się do niego przyzwyczaję. To mój pierwszy kot, i nie jest tak jak myślałam,że będzie, chociaż nie wiem czego się spodziewałam.
Po prostu straciłam swój azyl. Otwieram drzwi, wpada kot, nie wiem co on zrobi, i za chwilę jest u mnie na łóżku, kładzie się obok i drapie. Wszyscy,którzy nie chcieli kota są zachwyceni, a ja nie, nie wiem czemu. Jestem bardzo wrażliwa na ból, na rany. Mdleję, gdy coś mi się stanie. I bardzo się tego boję. I tak od wczoraj panikuję...
Mam już myśli,że branie kota w tym momencie mego życia to był zły pomysł...I nie wiem co robić. Jak się przyzwyczaić? Czy się przyzwyczaję? Czy go oddać?
I jak żyć ze świadomością,że oddało się kota,który był u nas przez chwilę, ale nam nie wyszło?
Życie się różnie układa,jednak tak jakoś głupio...
Nie chcę się męczyć...
A nie wiem jak się uspokoić...
Chciałabym móc zasnąć z otwartymi drzwiami od pokoju i spać niczego się nie bojąc...
Dodam,że mam nerwicę i jest mi ciężko, myślałam,że się uspokoję,a jest tylko gorzej.
Nie piszę tego na forum o kotach, bo ta sprawa chyba bardziej dotyczy kwestii psychicznych.
Teraz pytanie, czy ktoś mnie rozumie? Co mam zrobić?
Obserwuj wątek
    • malwa200 Re: Pomocy...kot... 15.11.12, 11:06
      jeżeli drapie meble, to trzeba kupić takie drzewko do drapania, wtedy będziesz miała spokój.a poza tym [pocieszę Cie, ze zawsze tak nie będzie. narazie jest mały, wszystko go interesuje, dlatego wszędzie wchodzi. podrośnie i wtedy całymi dniami będzie spał
    • ines.l Re: Pomocy...kot... 15.11.12, 11:12
      Odpowiadajac na Twoje pytanie, powiem, ze cie niestety nie rozumiem. Jesli sie boisz kotow to skad pomysl aby wziasc kota do domu? Myslalas, ze bedzie siedzial w jednym miejscu, raz dziennie dasz mu jesc, ewentualnie posprzatasz kuwete i jak ci sie zachce go poglaskac to bedzie na zawolanie? Co oznacza ten tekst, wydalismy na niego kupe kasy? Musial byc rasowy dla popisu czy jak?Nie chce cie oceniac, bo cie nie znam i nie wiem jaka masz sytuacje zyciowa. Mam jednak straszna alergie na ludzi, ktorzy traktuja zwierzeta przedmiotowo. Kot to zywa i bardzo inteligentna istota. Nie rozumiem cie tym bardziej, ze jak dla mnie nie ma wiekszego relaksu niz przytulenie kota, ktory swoim mruczeniem uspokaja mnie lepiej niz kazde tabletki uspokajajace. 2 miesieczny kociak to jeszcze dziecko, ktore potrzebuje duzo uwagi i troski, jesli nie jestes mu jej w stanie zapewnic, to lepiej oddaj go w dobre rece, kogos kto bedzie potrafil sie nim zajac i go pokocha taj jak na to zasluguje.
      • Gość: henio Re: Pomocy...kot... IP: *.dynamic.chello.pl 15.11.12, 12:13
        Chciałaś mieć takiego kotka jak w reklamie whiskasa?Oddaj go zanim się do ciebie przyzwyczai.Dobrze że jesteś odpowiedzialna i zdajesz sobie sprawę ze swojej kondycji psychicznej.:)
    • Gość: alpepe Re: Pomocy...kot... IP: *.pools.arcor-ip.net 15.11.12, 12:50
      oddaj go. I nie miej wyrzutów sumienia. Moi rodzice mieli kotkę na szczęście niemówiącą, spokojną i miłą, ale różne koty mają różne charaktery, a ty masz jeszcze rozkoszne kocie dziecko, które jednak cię stresuje. Nie napisałaś nic o rasie, więc nie wiem, jakie to twoje kocie dziecko się stanie, czy okropnym rozbójnikiem czy spokojnym dobrym duchem domu.
    • gocha033 sa dwa wyjscia: 15.11.12, 15:45
      jak jest na podoredziu pan Monz - ktory nie drapie - to kota oddac.

      A jak Menza nima - to cierpiec i liczyc na to, ze kot sie udobrucha.
    • horpyna4 Re: Pomocy...kot... 15.11.12, 15:45
      Kot nie jest pluszową zabawką, tylko żywą istotą. Ma charakter i uczucia.

      Kot zachowuje się tak, jak mu na to pozwalasz, chociaż nie masz świadomości, że sama przyczyniasz się do pewnych zachowań. Zwróć uwagę choćby na to, w jakich sytuacjach zostajesz podrapana. Prawdopodobnie wtedy, jak w pewien sposób "uciekasz" przed kotem, np. szybko cofasz rękę. Kot jest drapieżnikiem i ma zakodowane w genach, że należy zapolować na to, co ucieka; to jest odruch. Wtedy zostają uruchomione pazury i zęby.

      Co do włażenia wszędzie, to kotu można skutecznie zabronić pewnych rzeczy. Nie można mu czegoś nakazać, ale zakazać tak. Miałam trochę do czynienia z rozmaitymi kotami, nieraz dorosłymi i dzikimi, jednak jakoś szybko docierało do nich, co oznacza "kot, psik!", jak się pchały tam, gdzie nie trzeba.

      Być może oddasz tego kota i możliwe, że będzie to słuszne. Ale na początek spróbuj trochę go zrozumieć i świadomie oduczyć go "polowania". Można też kotu nieco przyciąć pazurki, ale nie wolno tego robić zbyt krótko; najlepiej byłoby, jakby Ci to pokazał weterynarz.

      No i oczywiście może być tak, że kot najzwyczajniej nudzi się. Kot powinien mieć towarzystwo innych kotów, żeby wspólnie rozrabiać; w braku kociego towarzystwa człowiek staje się substytutem drugiego kota. Pomyśl o jakiejś zabawce na wędce, żeby kot się wyszalał w dużej odległości od Twojej skóry.
      • grazkavita Re: Pomocy...kot... 15.11.12, 23:05
        Kot jest dla Ciebie, a nie Ty dla kota.Oddaj w dobre ręce, zrób to możliwie szybko, zeby nie zdążył sie przyzwyczaić.Zanim się sprowadzi zwierzaka do domu trzeba sie mocno nad tym zastanowić...
    • Gość: Gosc Re: Pomocy...kot... IP: *.bredband.comhem.se 16.11.12, 17:04
      Ciekawa jestem co zrobisz z dzieckiem ktore urodzisz ? Ktore bedzie plakac po nocach, upominac sie o swe prwa od mamy.
      Tez bedziesz szukac wyjscia "awaryjnego " ?
      2-miesieczny kotek to tak jak 6-miesieczne dziecko !
      Ciekawy swiata i wszystko jest dla niego nowoscia i zaciekawieniem.
      Czy myslalas o tym ze takie malenstwo wyczuwa od ciebie niechec i ty go podswiadomie odpychasz ?
      Poczytaj troche o psychice zwierzat a dopiero decyduj sie na przyjecie kogokolwiek pod swoj dach. Nie tylko zwierzaka. Zwierze to nie jest " pluszowy mis " ktorego posadzisz dla ozdoby
      w "rogu fotela". Zanim cos ci sie zachce - to pomysll 3-razy a dopiero podejmij decyzje.
      Poza tym wspominasz ze jestes znerwicowana. Radze najpierw wyleczyc ta dolegliwosc.
      Zwierzeta sa super odbiorcami na tego rodzaju doleglwosci.

      TO ZWIERZETA POWINNY RZADZIC SWIATEM A NIE CZLOWIEK.
      SWIAT BYL BY BARDZIEJ PRZYJAZNY DLA CZLOWIEKA.
    • Gość: moja kicia Re: Pomocy...kot... IP: *.dynamic.chello.pl 17.11.12, 16:08
      Moja Kicia drapała meble, obgryzała kwiatki, wykopywała ziemię z doniczek, roznosiła żwirek z kuwety po mieszkaniu, rozwalała się na naszym łóżku i rzucała z pazurkami na masze gołe stopy. Robiła też 100 innych rzeczy. Była z nami prawie 12 lat, odeszła pól roku temu. W domu zapanował porządek i smutna pustka po niej. Nie potrafię o niej pomyśleć bez dławiącej guli w gardle i łez w oczach. I powiem ci, że bez mrugnięcia poświęciłabym kwiaty, meble i własne stopy za ,mozliwość wtulenia się w jej ciepłe futerko.
      Oddaj tego kota, bo nie masz do niego serca. Może w innym domu znajdzie miłość.
    • Gość: bedłomen Re: Pomocy...kot... IP: 84.40.154.* 29.11.12, 08:02
      hej, masz jeszcze tego kota?

      ja cię rozumiem bo moje koty tez mnie doprowadzają do szału
      kocura musiałam oddać bo mam za małe mieszkanie - to po pierwsze, a po drugie zrobił sobie mały skok w bok (uciekł mi i znalazł się po miesiącu) po czym kocica przestała go tolerować
      oddałam w dobre ręce, gdzie mogę go odwiedzać. ale i tak tęsknię

      a na twoje problemy jest kilka prostych rad (a jestem starą kociarą więc możesz mi zaufać):
      1) obciąć pazury! to nie takie trudne jak się wydaje a efekty rewelacyjne, pierwszy raz może ci to pokazać weterynarz
      2) kupić drapak
      3) wychować - bo wytresować kota się nie da - jak zrobi coś złego możesz go lekko psiknąć wodą
      4) przeczekać - bedzię starszy to przejdą figle i będzie cały dzień spał
    • stara-a-naiwna Re: Pomocy...kot... 02.12.12, 19:33
      wiem, ze nie powinno się oceniać, ale muszę to napisać
      zastanawiam się, czy jesteś tak wygodna czy niedojrzała?!
      Normalnie jak bym czytała post bachora nie "dorosłej" osoby

      ludzie twojego pokroju nie powinni mieć żadnych zwierząt (dzieci też z resztą) - o tym dlaczego, ktoś pisał wcześniej (zwierze to żywa istota, która CZUJE! a nie zabawka)

      oddaj kota w dobre ręce

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka