Dodaj do ulubionych

DOBRE INTENCJE....?

IP: 193.19.212.* 09.07.04, 16:53
Od dłuższego juz zasu spotykam sie z mężczyzną, który jest wtrakcie sprawy
rozwodowej. Bardzo przeżywał swoje nieudane małżeństwo przez co często mówi o
braku zaufania do kobiet.Oboje mieszkamy w niewielkiej miejscowości i
wykonujemy "specyficzny" zawód przez co jesteśmy w pewien sposób osobami
bublicznymi. Nasze spotkania odbywaja sie tylko w czterech ścianach, co
zaczyna mnie juz ęczyć. On boi sie reakcji otoczenia. Zastanawiam się czy ja
nie jestem tylko antidotum na jego zawiedzione uczucia?Nie mówimy o
przyszłości - " zobaczymy co czas przyniesie.."to jego słowa. Mam 26 lat i
chciałabym wiedzieeć, że wkońcu jestem poważnie traktowana.W pewnym sensie
mam do niego żal o to, że nie poświęca mi tyle czasu ile bym chciała -
wydajwe mi się, że zasługuję na więcej. Kiedy zaczynamy rozmowę na podobne
temty on się bardzo irytuje. Ostatnio powiedział, że już nigdy nie pozwoli
żeby jakaś kobieta "zawładnęła" nim tak, jak była żona. Zastanawiam się czy
on nie potrzebuje w vhwili obecnej kobiety tylko do "jednego" celu...?
Niedawno po tym jak się kochaliśmy oznajmił,. że źle się podczas
naszego "pierwszego" razu...zbyt wiele pamięta.Poczułam się okropnie. Nie
docierają do niego żadne argumenty, że takie słowa naprawde są dla mnie
ciężkie do zniesienia. Na koniec stwierdza, że za dużo na ten temat myślę i
rozważam. Zależy mi na nim ale nie wiem co myśleć o jego zachowaniu.
Obserwuj wątek
    • Gość: Rocco jak zwykle kolejna niezadowolona.................. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 17:06
      Co ci tak naprawde nie pasi ? , bo jak narazie nie widze problemu , typ jest po
      przejsciach , chyba jestes tego swiadoma. Majac te 26 lat powinnas wiedziec ,
      ze zycie to nie bajka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka