gracekelly17
25.11.12, 23:18
Kilka dni temu odszedł Mój Tato... Jestem w totalnej rozsypce, jestem SAMA.... Mąż zajęty budową, od rana do wieczora był i jest zajęty, sporadyczny telefon i pytanie- jak się masz....
To wg niego wsparcie i zdziwienie czego ja jeszcze chcę....
Ostatni miesiąc był dla mnie koszmarem, szpital, ojom, w końcu ta smutna wiadomość....
Gryzłam ściany z bólu, rozpaczy.... W samotności....
Z pomocą przyszedł serdeczny Przyjaciel.... Choć mieszka 400km ode mnie , starał sie jak mógł żebym nie czuła sie z tym sama... Sms-ował praktycznie co godzinę, mailował, dzwonił, pocieszał, rozśmieszał..... CZYLI DA SIĘ.....
Teraz w żałobie też jestem sama.... Bo zima, bo trzeba coś dokończyć , zamknąć jakis etap, przecież robię to dla nas...nie mam czasu...
Strasznie jestem rozczarowana postawą męża.... Takich rzeczy się nie zapomina kiedy w momentach skrajnego smutku i rozpaczy jestesmy same....
Nie wiem co mam z tym zrobić..... Gdybym nie miala zobowiązań tyou budowa/kredyt/dzieci....to bym chyba odeszła.... mąż przestał być moim przyjacielem.... Nie wiem co mam z tym zrobić.... Pewnie to uczucie przejdzie...Ale jak dalej żyć z kims kto w tak smutnym momencie odwrócił się do mnie plecami...?