klif.ryczard 23.01.13, 20:34 no po co ? podajcie powody? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
krytyk-systemu-edukacji Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 20:36 > Po co facetowi kobieta? > podajcie powody? I wpisujcie miasta przy okazji. Odpowiedz Link Zgłoś
klif.ryczard Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 20:37 a po co miasta? za darmo chcesz mieć materiał do pracy doktorskiej? Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 20:41 > za darmo chcesz mieć materiał do pracy doktorskiej? Doktorskiej? Kochany, ja mam najprawdopodobniej wykształcenie podstawowe, tak więc moja droga do doktoratu chwilkę by trwała, obawiam się. :) Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Krytyku, ile razy mamy powtarzać ci... 23.01.13, 20:57 ... że masz wykształcenie WYŻSZE NIEPEŁNE. I żebyś pękł i oflagował się pod MEN-em, nie będziesz miał innego. Tak więc zwyczajnie ŁŻESZ. Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Krytyku, ile razy mamy powtarzać ci... 23.01.13, 21:00 > Krytyku, ile razy mamy powtarzać ci... > ... że masz wykształcenie WYŻSZE NIEPEŁNE. > I żebyś pękł i oflagował się pod MEN-em, nie będziesz miał innego. > Tak więc zwyczajnie ŁŻESZ. Yyy… pisałaś coś? :> Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Uhm, pisałam coś 23.01.13, 21:02 Nie zauważyłeś? To jakim cudem odpisałeś? Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 21:06 > Nie zauważyłeś? To jakim cudem odpisałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a odpisali. :) Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 21:08 krytyk-systemu-edukacji napisał: > > Nie zauważyłeś? To jakim cudem odpisałeś? > > Błogosławieni, którzy nie widzieli, a odpisali. :) > Nie lubię takich żartów. Tak, tak, oczywiście, noszę beret moherowy i słucham oćca dr. Jakżeby inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 21:11 > Nie lubię takich żartów. Akurat wyjątkowo nie miałem na celu wyśmiania religii, religiantów ani Jezusa Chrystusa wraz z rodziną. Ot, zwykłe nawiązanie literackie do bądź co bądź istotnej w naszej kulturze powieści. Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 21:13 krytyk-systemu-edukacji napisał: > > Nie lubię takich żartów. > > Akurat wyjątkowo nie miałem na celu wyśmiania religii, religiantów ani Jezusa C > hrystusa wraz z rodziną. A zwykle masz? Ot, zwykłe nawiązanie literackie do bądź co bądź istot > nej w naszej kulturze powieści. > Ręce opadają! Pomijając wyszukaną - jedynie twoim zdaniem - ironię, to nie jest powieść! I nie mów, że tak cię uczyli w szkole. Mnie uczyli czego innego. Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 21:18 > A zwykle masz? Zdarza mi się w każdym razie. > Ręce opadają! Pomijając wyszukaną - jedynie twoim zdaniem - ironię, to nie jest > powieść! Jaki to gatunek literacki w takim razie? Wypadkowa powieści historycznej i fantasy. Chociaż też żadem ze mnie teoretyk literatury. > I nie mów, że tak cię uczyli w szkole. Mnie uczyli czego innego. A skąd. W szkole na jednej lekcji uczono mnie, że to głos samego Boga Wszechmogącego, a na innej, że to wybitne dzieło literackie i źródło naszej kultury. Co do wszystkich tych stwierdzeń mam jednak własne zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 21:20 > > Jaki to gatunek literacki w takim razie? Wypadkowa powieści historycznej i fant > asy. Czy byłbyś uprzejmy szanować moje uczucia religijne, czy też kompletnie masz je w dupie? Nie, czegoś takiego też mnie nie uczono. Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 21:22 > Czy byłbyś uprzejmy szanować moje uczucia religijne, czy też kompletnie masz > je w dupie? To drugie, oczywiście. I nie zadawaj ryzykownych pytań, zwłaszcza jeśli możesz się domyślić odpowiedzi. :) > Nie, czegoś takiego też mnie nie uczono. Widocznie chodziliśmy do innej szkoły. :) Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 21:23 > > To drugie, oczywiście. Czy w związku z tym mam się odwzajemnić i też mieć w dupie różne twoje uczucia? > > Nie, czegoś takiego też mnie nie uczono. > > Widocznie chodziliśmy do innej szkoły. :) Zdecydowanie. Moja podobno była dobra, chociaż raczej w to nie wierzyłam. :-P > Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 21:30 > Czy w związku z tym mam się odwzajemnić i też mieć w dupie różne twoje uczucia? Do woli. Naprawdę trudno mi sobie wyobrazić, żeby ktoś poza bliskimi mógł zranić moje uczucia. Aż tak rozchwiany emocjonalnie jeszcze nie jestem. :) > Zdecydowanie. Moja podobno była dobra, chociaż raczej w to nie wierzyłam. :-P Jeśli mówimy o liceum, to moje było kiepskie, ale i tak najlepsze w okolicy (niewielka ale popularna miejscowość). Natomiast miałem (podobno, choć w to nie wierzyłem) dobrą klasę. Zresztą może i garść faktów na to wskazywała: po pierwsze było drętwo jak cholera, po drugie byłem uczniem circa about czwartym. Od końca. :) Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 21:35 > ć moje uczucia. Aż tak rozchwiany emocjonalnie jeszcze nie jestem. :) Ojojoj, cóż z ciebie za znawca psychiki ludzkiej, żebyś się nie zdziwił. Nie sądź, abyś nie był sądzony. I miej wyrozumiałość dla bliźniego. Nie wszyscy są tacy jak ty i nie wymagaj od nich tego. A ci, którzy nie są, nie są tym samym od ciebie gorsi. Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 21:37 > Nie sądź, abyś nie był sądzony. I miej wyrozumiałość dla bliźniego. Nie wszyscy > są tacy jak ty i nie wymagaj od nich tego. A ci, którzy nie są, nie są tym sam > ym od ciebie gorsi. super, a już kiedyś to wypróbowałaś? bo nie wiem, czy warto. Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 21:47 > super, a już kiedyś to wypróbowałaś? bo nie wiem, czy warto. Nie no skąd, przecież widzisz moje zachowanie 24 godziny na dobę, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 21:55 six_a napisała: > próbka mi wystarczy, dzięki. > skoro zadowalasz się wynikiem źle przeprowadzonego badania - oczywiście Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 21:57 nienie, badania som nudne. a dydaktyka dla ubogich to już wogle chhhrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrpsi. Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 21:59 six_ a a gdzie jest dydaktyka dla bogatych??? bo rozumiem, że wiesz i że ona jest świetna, dawaj, dawaj Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 22:03 niestety, ta wiedza będzie wkrótce dostępna w cenie 29,99 jako ebóg. właśnie piszę ostatni rozdział. trochę cierpliwości, co nie? Odpowiedz Link Zgłoś
rekreativa Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 22:06 O boziu, mamy literatkę na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
margie Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 22:27 literatka to taka szklaneczka:) do wody, glownie:) lub wódy. Odpowiedz Link Zgłoś
leptosom Re: Uhm, pisałam coś 24.01.13, 12:47 literatka do literatki (szklanej) nie pasowałaby? Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 21:41 > A ci, którzy nie są, nie są tym samym od ciebie gorsi. A ja mówię, że są gorsi? Po prostu nie widzę najmniejszego powodu, dla którego miałbym podchodzić do religii w białych rękawiczkach i na paluszkach. Dlaczego niby przekonania religijne miałyby zasługiwać na jakiś szczególny szacunek? Nie przypominam sobie też, żebym ja się domagał szacunku dla swoich zapatrywań na – no, dajmy na to – system edukacji narodowej. Zresztą też przecież jestem na okrągło wyśmiewany. I to pomimo tego, że moje przekonania mają uzasadnienie i poparcie w faktach, w przeciwieństwie do religijnych! Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Mylisz pojęcia 23.01.13, 21:49 Szanowanie poglądów bliźniego nie jest "podchodzeniem do owych poglądów w białych rękawiczkach". I akurat nie chodziło mi o uczucia religijne, tylko o wysoko- i niskoreaktywność. Haha. Nie zauważyłeś zmiany tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Mylisz pojęcia 23.01.13, 22:07 > Szanowanie poglądów bliźniego nie jest "podchodzeniem do owych poglądów w białych > rękawiczkach". Hola, hola! Religianci na ogół właśnie domagają się dla poglądów religijnych szczególnego szacunku, to właśnie nazywam… no, tak jak w Twoim cudzysłowie. Prosty przykład: pojęcie tzw. uczuć religijnych, zapisane nawet w kodeksie. Żadne inne elementy światopoglądu, przekonań itd. nie są prawnie chronione ani nawet wiązane z uczuciami, co zresztą byłoby niedorzeczne. Czy jeśli ktoś powie, że metodologia naukowa to stek bredni, a James Randi jest idiotą – czy wówczas wszyscy sceptycy na świecie mają się obrazić i iść do sądu? prosić o szacunek? Różnica jest jedna: bardzo łatwo wykazać, że metodologia naukowa ma sens, a James Randi nie jest idiotą. Z religią już tak łatwo nie pójdzie, obawiam się. Może stąd ten parasol ochronny? Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczyna_rzeznika Re: Uhm, pisałam coś 23.01.13, 21:55 A dlaczego Ty nie szanujesz braku uczuć religijnych Krytyka? Gdyby napisał jakieś bluźnierstwo, wtedy ewentualnie (!) zrozumiałabym Twoją reakcję, a to była luźna parafraza, matkojedyna. Przesadzasz :) Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Możliwe, że przesadzam 23.01.13, 21:58 . Przesadzasz :) ale tak ostatnio mam. Mnie samą bardzo to męczy i mam nadzieję, że minie. To raczej uczucia nerwicowe. Jak to nie szanuję??? Czy ja Krytyka przekonuję do czegokolwiek??? Czy ja go nawracam? Ależ nigdy w życiu! Niemniej, jeśli mój bliźni chodzi do kościoła, a ja nie, to szacunek wzajemny polega na tym, że: X chodzi do kościoła i nie namawia Y Y nie chodzi do kościoła i nie odwodzi od tego X (akurat jestem w takiej sytuacji z bliską osobą, ja nie chodzę) a NIE na tym, że Y nie chodzi do kościoła, odwodzi od tego X i nabija się z jego chodzenia do kościoła, a X przyjmuje to z pokorą, żeby "nie ranić braku uczuć religijnych Y". Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczyna_rzeznika Re: Możliwe, że przesadzam 23.01.13, 22:04 Nieeee no, chodziło mi o to, że każdy ma prawo pisać, co mu się podoba. Jeśli coś jest niefajne, to tylko o nim świadczy ( chociaż nadal uważam, że w tym wypadku Krytyk nic złego nie napisał). Sorry, ale oprócz tego, że Biblia jest uznawana przez wierzących za księgę świętą, to dla wielu jest także jedną wielką metaforą, czy też fantastyczną powieścią, jak określił to Krytyk. Od wieków jest jednym z głównych źródeł historyczno-kulturowych i nie rozumiem, dlaczego nie można sparafrazować w sposób nieszkodliwy ( czytaj: kulturalny) jakiegoś jej fragmentu, jak to czynimy chociażby z "Panem Tadeuszem" tudzież innymi dziełami literackimi. Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Możliwe, że przesadzam 24.01.13, 16:54 > Sorry, ale oprócz tego, że Biblia jest uznawana przez wierzących za księgę świę > tą, to dla wielu jest także jedną wielką metaforą, czy też fantastyczną powieśc > ią, jak określił to Krytyk. Hmmm nie nazywałabym świętej księgi ŻADNEJ RELIGII fantastyczną powieścią. Podobnie jak nie wyśmiewałabym ateistów. Od wieków jest jednym z głównych źródeł historyczno > -kulturowych i nie rozumiem, dlaczego nie można sparafrazować w sposób nieszkod > liwy ( czytaj: kulturalny) jakiegoś jej fragmentu, jak to czynimy chociażby z " > Panem Tadeuszem" tudzież innymi dziełami literackimi. > > Ależ można! Mówiłam, że tu w grę wchodzi moja nerwica. Odpowiedz Link Zgłoś
gr.eenka Re: Krytyku, ile razy mamy powtarzać ci... 23.01.13, 21:04 maitresse.d.un.francais napisała: > Tak więc zwyczajnie ŁŻESZ. hehehe :) Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 20:37 Biologicznego? Religijnego? Kulturowego? Społecznego? Hehe. [obecna stolica Polski] :-PPP Odpowiedz Link Zgłoś
klif.ryczard Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 20:38 no chyba kulturowo-społeczno-ekonomicznego Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 20:44 > no chyba kulturowo-społeczno-ekonomicznego Z kulturowego to ja bym chciał się z taką kobietą wymieniać się prezentami w postaci fragmentów lektur. Najlepiej przy kominku i z winem czerwonym wytrawnym, bo bardzo je lubię i ona też bardzo by je lubiła. :) Na razie jednak jest to tylko marzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
gr.eenka Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 20:52 wytrawne jest cierpkie Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 20:58 > wytrawne jest cierpkie A życie to jakie niby jest? Ha! ha! :D Odpowiedz Link Zgłoś
gr.eenka Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 21:02 krytyk-systemu-edukacji napisał: > > wytrawne jest cierpkie > > A życie to jakie niby jest? Ha! ha! :D > skoro życie takie jest to po co je jeszcze cierpkim winem dobijać ? Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 21:05 > skoro życie takie jest to po co je jeszcze cierpkim winem dobijać ? Nie no, to żart był. Nie zauważyłem akurat, żeby czerwone wytrawne było jakoś szczególnie cierpkie, zwłaszcza dobre. Poza tym to jest argument pokroju: piwo jest niesmaczne, bo jest gorzkie. Odpowiedz Link Zgłoś
gr.eenka Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 21:08 krytyk-systemu-edukacji napisał: > > skoro życie takie jest to po co je jeszcze cierpkim winem dobijać ? > > Nie no, to żart był. Nie zauważyłem akurat, żeby czerwone wytrawne było jakoś s > zczególnie cierpkie, zwłaszcza dobre. Poza tym to jest argument pokroju: piwo j > est niesmaczne, bo jest gorzkie. > nie wiem, nie znam się Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 21:02 Bordeaux faktycznie. Smagane wichrami znad Zatoki Biskajskiej winorośle rodzą cierpkie owoce. Ale już wspaniale dojrzewające w słońcu i suchym klimacie pustynnym Izraela są zupełnie inne. Tam właśnie piłam najlepsze wino wytrawne... :) Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczyna_rzeznika Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 22:06 zemdliło mnie od tego homantycznego łopisu ;) Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 22:13 > zemdliło mnie od tego homantycznego łopisu ;) No, ktoś chyba trochę przesłodził. :D Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 22:18 Typowa reakcja - cóż, nie każdy może się poszczycić odpowiednim zasobem słownictwa :P więc trzeba jakoś zgnoić. Jakie to polskie :P Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczyna_rzeznika Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 23:09 Ej, nie chciałam, żebyś poczuła się zgnojona. Przykro mi, że tak to odebrałaś, a tym samym zaatakowałaś i mnie. Po prostu cholernie tandetne to było :) Co nie oznacza, że mnie samej nie zdarza się być sentymentalną, o np. wałkowany kilka tygodni temu temat płatków róż, którymi obsypał mnie facet podczas "pierwszego razu" - to też tandetne i obrzydliwie sztampowe, ale dla mnie na zawsze pozostanie uroczym wspomnieniem.Jesli poczułaś się urażona, to przepraszam, na drugi raz powstrzymam się przed takim komentarzem :P Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 23:41 > temat płatków róż, którymi obsypał mnie facet podczas "pierwszego razu" - to też tandetne > i obrzydliwie sztampowe, Tandetne owszem, ale sztampowe? :D > ale dla mnie na zawsze pozostanie uroczym wspomnieniem. Bez płatków też by pewno pozostał. Swoją drogą próbuję sobie przypomnieć swój pierwszy i jakoś nie mogę. Pamiętam oczywiście podstawowe fakty: z kim, gdzie i dlaczego (to ostatnie, co prawda, tylko z grubsza), ale szczegółów nie za bardzo. Kurczę, w ogóle mało pamiętam z życia… Odpowiedz Link Zgłoś
agios_pneumatos Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 23:54 Pijany pewnie byłeś. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 24.01.13, 00:03 > Pijany pewnie byłeś. ;) Skąd, po prostu jakoś się mnie wspomnienia nie trzymają. Zresztą w ogóle nigdy w życiu nie spółkowałem po pijaku, i jakoś sobie tego szczerze mówiąc nie wyobrażam. Za to chciałbym kiedyś po marihuanie. Ooo, to musi być coś. :) Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczyna_rzeznika Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 24.01.13, 00:04 > Tandetne owszem, ale sztampowe? :D Nooo...takie mało oryginalne?:D > Kurczę, w ogóle mało pamiętam z życia… Klasyczne wyparcie, kochaniutki. Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 24.01.13, 00:15 > Nooo...takie mało oryginalne?:D Ja się nie spotkałem. :) > Klasyczne wyparcie, kochaniutki. No ale dobrych rzeczy też nie pamiętam za bardzo, w tym sęk. Dobrych bym przecież nie wypierał, bo i po co? Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczyna_rzeznika Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 24.01.13, 00:18 A to zależy w sumie od teorii. Polecam książkę D.Draaismy pod tytułem Dlaczego życie płynie szybciej, gdy się starzejemy. O pamięci autobiograficznej. :) Odpowiedz Link Zgłoś
agios_pneumatos Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 22:58 jeriomina napisała: > Bordeaux faktycznie. Smagane wichrami znad Zatoki Biskajskiej winorośle rodzą c > ierpkie owoce. Na Trygława i Swaroga! Jak owoce moga być cierpkie? :P Cierpkie to jest słabo zbudowane winko mające zbyt wiele 'słabych' garbników i za dużo nie zneutralizowanej taniny, kurdę. I nic ponadto nie mające. Ogona nie mające. Nie płaczące. Ech... Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 23:30 Jest nawet takie powiedzenie "Ojcowie jedli kwaśne grona, a zęby synów ścierpły". No ale oczywiście nieeee, to niemożliwe, przecież skoro agios twierdzi, że kwaśne winogrona nie istnieją, to na pewno ma rację. Jak każdy samiec w dyskusji. Dlatego właśnie tak często po prostu mam was dość. Co by się nie działo, wiecie lepiej :P Odpowiedz Link Zgłoś
agios_pneumatos Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 23:43 Wiesz cokolwiek o procesie wytwarzania wina? Wiesz co jest potrzebne do fermentacji? Podpowiem: nie są to ani powiedzenia, ani samce. :) Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 23:49 Nie mam ochoty więcej z Tobą dyskutować. Odpowiedz Link Zgłoś
agios_pneumatos Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 23:52 Zapomniałaś o jednym istotnym elemencie. Czy ja takową też aby posiadam. Wesołych Świąt. :) P.S. Z tego co widzę w tym wątku tu, tylko... nie jestem osamotniony w tych życzeniach. :) Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 23:54 Nie wiem o co Ci chodzi ale mnie ta zabawa już dawno się znudziła. Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 23:01 Przy kieliszku takiego izraelskiego wina można jeszcze delektować się malowniczym widokiem rakiet spadających na autonomię palestyńską. Odpowiedz Link Zgłoś
agios_pneumatos Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 23:04 Ale o tym już nie przeczytasz w gazetach... Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 23:10 Moi bliscy przyjaciele, małżeństwo palestyńsko-włoskie, mieszkają w Palestynie więc codzienne wejścia na fb dają mi dość wyraźny obraz całej sytuacji, czasem aż nadto wyraźny... Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 23:28 No właśnie. W PALESTYNIE. A nie w Izraelu. To jest różnica. Ja byłam tam w spokojnym okresie. Konkretnie w mieście Tel Aviv. Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 23:44 jaka zatoka? :) pl.wikipedia.org/wiki/Bordeaux_%28region_winiarski%29 Odpowiedz Link Zgłoś
leptosom Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 24.01.13, 12:59 Zatoka Biskajska niedowidzi? ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 24.01.13, 16:02 jak wzięła okulary, to dowidziała, przepraszam za nio, ale stara jest, a gupia maks;) Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczyna_rzeznika Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 21:56 wytrawne jest okej, ale białe Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 22:18 > wytrawne jest okej, ale białe Co Ty wygadujesz, Rzeźnikowa!? Białym wytrawnym to można se można pokarm popchnąć, i też nie każdy. Przecież nie będę się dzielił z humanistką w dzianinie (taką sobie wymarzyłem, i nie mam zamiaru iść na żadne kompromisy) fragmentami literatury popijając przed kominkiem białe wino! Czyś Ty na głowę upadła!? :D Zresztą, ja mam już tę scenę opracowaną w najdrobniejszych szczegółach od lat, i w scenariuszu wino jest czerwone. Kropka. :) Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczyna_rzeznika Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 23:12 Skoro tak mówisz :) Mój Rzeźnik natomiast (jak już uda mi się namówić go na lampkę wina) uparcie rozcieńcza wino wodą na wzór rzymskich cesarzy, patrząc na mnie przy tym jak na niewolnicę :D No fakt, czerwone jest bardziej romantyczne i nadaje się do rozmów o literaturze. Natomiast jeśli idzie o językoznawstwo, to preferowałabym jednak białe ;) Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 23:19 wino należy posłodzić, a nie rozcieńczać. juby ziom - otwieram wino z babcia janina Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 23:21 > Mój Rzeźnik natomiast (jak już uda mi się namówić go na lampkę wina) uparcie > rozcieńcza wino wodą na wzór rzymskich cesarzy, patrząc na mnie przy tym jak na > niewolnicę :D Twój Rzeźnik to w ogóle chyba traktuje Wasz związek trochę jak rodzaj teatru, w którym gracie. Najpierw te płatki róż, teraz to. Sam nie wiem, co o tym sądzić. :) Chociaż powiadają, że życie to teatr, i świat też. > No fakt, czerwone jest bardziej romantyczne i nadaje się do rozmów o literaturze. Też tak mi się wydaje. :) Co prawda jeszcze nigdy z nikim nie rozmawiałem o literaturze, a już na pewno nie w okolicznościach romantycznych, ale kiedyś to zrobię, i wówczas wino będzie czerwone. Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczyna_rzeznika Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 23.01.13, 23:59 Co do książek dot. językoznawstwa. Z jednej strony mam coś w zanadrzu, a z drugiej aż strach Ci to polecić, bo jako zagorzały krytyk edukacji masz pewnie awersję do tzw. "podręczników akademickich"...? No i byłoby super, gdybyś podpowiedział jeszcze, co Cię konkretnie interesuje - zakładam, że raczej kwestie poprawnościowe niż językoznawstwo diachroniczne lub fonetyka i fonologia?:D Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 24.01.13, 00:12 > Co do książek dot. językoznawstwa. Pozazdrościć refleksu. :D > bo jako zagorzały krytyk edukacji masz pewnie awersję > do tzw. "podręczników akademickich"...? A skąd! Na przykład psychologii społecznej uczyłem się z podręcznika akademickiego (chociaż trudno mi było w to uwierzyć, bo pisane jak dla dzieci i z obrazkami, cóż…). > No i byłoby super, gdybyś podpowiedział jeszcze, co Cię konkretnie interesuje - zakładam, > że raczej kwestie poprawnościowe niż językoznawstwo diachroniczne lub fonetyka i > fonologia?:D Nieee, ja w teorie nie wnikam, jestem tylko użytkownikiem polszczyzny. Poprawnościowe plus rzeczy typu logika języka. O tak, powiązania między logiką a językiem naturalnym mnie bardzo interesują: na przykład skąd się bierze podwójne przeczenie kiedyś zachodziłem w głowę, ale nie wiem, i nic poza ogólną skłonnością ludzi do pleonazmów mi nie przychodzi na myśl, rodzaj wzmocnienia. Aha, i stylistyka. A językoznawstwem diachronicznym, czymkolwiek ono jest, czy fonetyką to się nie musisz aż tak bardzo przejmować. :) Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczyna_rzeznika Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 24.01.13, 00:26 krytyk-systemu-edukacji napisał: > Pozazdrościć refleksu. :D Się uczę ciężko, więc nie odpisuję od razu, ale jak widać, pamięć mam dobrą :) > A skąd! Na przykład psychologii społecznej uczyłem się z podręcznika akademicki > ego (chociaż trudno mi było w to uwierzyć, bo pisane jak dla dzieci i z obrazka > mi, cóż…). Niech zgadnę: Aronson....? :D Okej, no to jestem niemal pewna, że powinno Cię w pełni usatysfakcjonować to trio: ksiegarnia.pwn.pl/index.php?module=pozycja&bookId=4571&ksiazka_id[4861]=1 Trzy wspaniałe tomy, które cudownie prostują zawiłe ścieżki polszczyzny. Część pierwszą i drugą pożyczyłam niestety koleżance (studentce polonistyki), więc Ci nie użyczę, ale jak nie chcesz kupować, to powinno być w osiedlowych bibliotekach, bo to taki standard językoznawczy :) Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 24.01.13, 00:35 > Niech zgadnę: Aronson....? :D A jak. :) Tzn. oczywiście później czytałem i inne opracowania, a także oglądałem różne wykłady itd., ale zaczęło się od Aronsona. Pamiętam, że drażniła mnie trochę ta dziecinada. > ale jak nie chcesz kupować Nienie, kupuję. Do bibliotek to ja nie mam nerwów chodzić. :) > standard językoznawczy :) Właśnie o coś takiego mi chodziło, dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczyna_rzeznika Re: Ale z jakiego punktu widzenia? 24.01.13, 00:00 coś Ty, to prosty chłop jest wbrew pozorom :) A jego wartością naczelną jest "święty spokój" :D Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Z ekonomicznego to po to 23.01.13, 21:00 że taniej wychodzi mieszkać we dwoje i razem wychowywać dzieci. :-P Z kulturowego to po to, że facet bez baby może być postrzegany źle. Ze społecznego - kobieta stanowi kontakt społeczny i klucz do innych kontaktów społecznych (np. ze szwagrem albo teściami, hehe). Poza tym śluby są istotnym elementem życia społecznego, a dzieci nowymi członkami społeczeństwa. ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
krakoma Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 20:42 zeby mial kto na palme wchodzic Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 20:45 > zeby mial kto na palme wchodzic To z Koranu? Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:12 tak się sturlałam, że zapomniałam dodać, że to nie z koranu, tylko z darwinu. Odpowiedz Link Zgłoś
klif.ryczard Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 20:46 a kto wchodzi na palmę ? facet czy kobieta? Odpowiedz Link Zgłoś
krakoma Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 20:59 zalezy jaka degola czy pierszenstwa a tak poza tym kobieta facetowi - niby Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 20:48 Do ozdoby. O ile ładna ofc. Odpowiedz Link Zgłoś
astrofan Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 20:57 jeśli typowa reprezentantka z forum, to doprawdy nie wiem :) Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:01 Dwa mędrce się odezwały. Jeden wyższa forma życia intelektualnego, a drugi finansowego, kurdebele. Odpowiedz Link Zgłoś
astrofan Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:08 o proszę ... kto się skusi na takie "delicje'? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:11 astrofan napisał: > o proszę ... kto się skusi na takie "delicje'? > Pewnie, pewnie, grzeczna dziewczynka wpatruje się w mężczyznę oznajmiając w zachwycie: JAKIŚ TY MĄDRY, KOCHANIE! Prawda? To się nazywa mądra kobieta, tak? Zresztą jakakolwiek kobieta cokolwiek tu napisze, ty i tak uznasz ją za głupią. Klucz nie leży w treści wypowiedzi kobiety, ale w twojej osobowości. Odpowiedz Link Zgłoś
astrofan Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:15 podobno Polki należą do najbardziej agresywnych kobiet świata ... ankietowali akurat Ciebie? :) Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:19 astrofan napisał: > podobno Polki należą do najbardziej agresywnych kobiet świata ... ankietowali a > kurat Ciebie? :) O, udało ci się napisać coś innego niż "baby nic nie rozumieją"! A nie słyszałeś o takim zjawisku jak wzajemne relacje? Za trudne dla ciebie, co? A że w przekazie biorą udział dwie osoby? Też za trudne. A o tym, że ten sam osobnik może być agresywny lub miły ZALEŻNIE OD TEGO, Z KIM MA DO CZYNIENIA? Nie, skąd. Ty przecież jesteś doskonały, n`est ce-pas? Odpowiedz Link Zgłoś
astrofan Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:36 jakie baby? mów o swojej doskonałości a nie chowasz się za plecy doczytałaś o emeryturach, na przykład tych u starożytnych Rzymian? :) Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:51 astrofan napisał: > jakie baby? En masse. > > mów o swojej doskonałości a nie chowasz się za plecy Jakie plecy? Ja mówiłam o twojej. > Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:11 astrofan napisał: > o proszę ... kto się skusi na takie "delicje'? > Ale tak po nickach? Odpowiedz Link Zgłoś
martinsam1 Re: Po co facetowi kobieta? 24.01.13, 20:36 miłość polega na tym że się osobę którą się kocha chce zjeść lub skleic się z nią w jedną całość choćby na pare sekund lub noc Odpowiedz Link Zgłoś
xolaptop Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 20:58 3 a nie 1 klasa podatkowa. To ma znaczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
khadroma Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:03 > podajcie powody? Po to, żeby mu samotne plemniki mózgu nie uszkodziły. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Przepiękne! 23.01.13, 21:04 khadroma napisała: > > podajcie powody? > > Po to, żeby mu samotne plemniki mózgu nie uszkodziły. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Przepiękne! 23.01.13, 21:09 khadroma napisała: > Merci, Madame Maitresse. :) już widzę Francuza, który się do kogoś zwraca: madame maitresse - jak to brzmi, ha! - no chyba że chodzi o nauczycielkę Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Przepiękne! 23.01.13, 21:09 maitresse.d.un.francais napisała: > khadroma napisała: > > > Merci, Madame Maitresse. :) > > już widzę Francuza, który się do kogoś zwraca: madame maitresse - jak to brzmi, > ha! - no chyba że chodzi o nauczycielkę w każdym razie to też nieźle ci wyszło :-) Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:07 Po to by mogli się wzajemnie uzupełniać i być jednością Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:11 O w życiu, tylko nie to romantyczne pieprzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:13 > O w życiu, tylko nie to romantyczne pieprzenie. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:16 widzisz jak tak uważam a romantyczna to na pewno nie jestem Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:18 Jak ktoś jest wybrakowany i potrzebuje, żeby go ktoś inny uzupełniał to ja moge tylko współczuć... Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:22 wybrakowana się nie czuję ale przecież masz prawo do własnego zdania Odpowiedz Link Zgłoś
agios_pneumatos Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 23:24 Ja pierniczę... to po cholerę te kobiety się wiążą? Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 23:29 żeby się potem mieć z czego wyzwalać no chyba jasne? Odpowiedz Link Zgłoś
agios_pneumatos Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 23:41 To te... no... błędne perpetum. Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 23:41 obrażanie innych opanowałaś do perfekcji Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 23:58 Nie mam pojęcia gdzie i kogo obraziłam - dość łatwo rzuca się na tym forum bezsensowne oskarżenia jak widzę... Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: Po co facetowi kobieta? 24.01.13, 00:05 Przecież nie będę palcem wskazywać pewne słowa były nie miłe po prostu przesadziłaś Jeżeli się z kimś nie zgaszasz masz odmienne zdanie na dany temat to można to mniej dosadnie okazywać Mam nadzieję że czwartek będzie lepszym dniem i na forum obejdzie się bez kłótni Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: Po co facetowi kobieta? 24.01.13, 00:07 Oj dziewczynko, dziewczynko, nie rozśmieszaj mnie już... :D Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:20 > widzisz jak tak uważam Dwoje ludzi nigdy nie będzie jednością, to jest jakiś absurd. Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:29 "jednością" może być ? i dalczego absurd ? Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:33 > i dalczego absurd ? Dwoje ludzi nie może być jednością, ponieważ skoro tylko staną się jednością, to przestaną być dwojgiem ludzi. Albo, albo. Oczywiście, poeci, religianci itd. próbują tworzyć jakieś pośredniości, ale z takim talentem powinni raczej zająć się fizyką kwantową, a nie makroświatem. :) Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:38 Zbyt dosłownie potraktowałeś to co napisałam. Tu chodzi o wzajemne relacje, codzienne życie, związek ... Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:36 Co do miłości mam dość sceptyczne podejście ale jeśli faktycznie istnieje, to chyba najbliższa jest mi następująca teoria: "Miłość polega na tym, że dwie samotności ochraniają się, dotykają i pozdrawiają". Nie ma tu nic o połówkach i wybrakowanych istotach. Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczyna_rzeznika Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 22:09 nie obrażaj Platona, hihi Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:20 no to może po to by ona gotowala a on zakupy nosił, ona prała a on gwoździe w ściany wbijał, po to by móc się kłocić a potem fantastycznie godzić itp itp Odpowiedz Link Zgłoś
gr.eenka Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 22:02 mila2712 napisała: > no to może po to by ona gotowala a on zakupy nosił, ona prała a on gwoździe w > ściany wbijał, > po to by móc się kłocić a potem fantastycznie godzić itp itp mila , takie bajki to między książki włóż i tak sama będzie wszystko robiła a gwoździe sąsiad wbijał Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 22:11 dlaczego między bajki po jednym fantanstycznym pojednaniu mam malą pamiątkę ... :p pomocnika też posiadam :P Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:07 ręce się męczą i wogle mam to samo, tylko od mycia kuchenki akurat prawie jak Odpowiedz Link Zgłoś
xolaptop Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:29 a ja mam prawie że tylko po to. Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:35 no nie wiem, co gorsze: prawie że czy prawie jak? Odpowiedz Link Zgłoś
gr.eenka Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:51 xolaptop napisał: > a ja mam prawie że > tylko po to. ciekawa budowa zdania. i nie wiadomo, czy 'prawie że ' odnosi się do 'mam' - mam prawie że czy do 'tylko po to' - prawie że tylko po to Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 21:54 co? a może by tak przypisy? :) Odpowiedz Link Zgłoś
gr.eenka Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 22:00 six_a napisała: > co? > > a może by tak przypisy? :) > > przepisy? Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: Po co facetowi kobieta? 23.01.13, 22:58 Nie wiem po co, ale jednak lepiej wychodzą na tym ci którzy kobietę mają. Facetom wolnym koło 35. roku życia odbija totalna szajba, ciśnienie na zostanie ojcem mają takie, że głowa mała. Ci wszyscy którzy wcześniej puszyli się byciem "forever young and free" zamieniają się przed 35. urodzinami w desperatów. Wyruszają na zmasowane łowy, jako pierwszy target obierając sobie nielegalne imigrantki - bo w przypadku tych kobiet zwiększają się szanse na to, że zaciągną je do ołtarza w ciągu ok. 3 miesięcy. Odpowiedz Link Zgłoś
martinsam1 Re: Po co facetowi kobieta? 24.01.13, 20:33 ja mam 35 lat a nie chcę być ojcem ani nie chcę mieć dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
headvig Re: Po co facetowi kobieta? 24.01.13, 05:32 > no po co ? > podajcie powody? co za pytanie. do sprzątania, gotowania, prasowania, pakowania kanapek do pracy i ogrzewania w nocy. Odpowiedz Link Zgłoś
light_in_august Re: Po co facetowi kobieta? 24.01.13, 13:35 Zapomniałaś o ubieraniu! Niejeden wątek był temu poświęcony ;) Odpowiedz Link Zgłoś
headvig nie zapomniałam - wolę 24.01.13, 14:40 > Zapomniałaś o ubieraniu! Niejeden wątek był temu poświęcony ;) wolę go rozbierać. ubiera się sam. Odpowiedz Link Zgłoś
light_in_august Re: nie zapomniałam - wolę 24.01.13, 20:36 Mój to się sam ubiera i rozbiera niestety też :/ Odpowiedz Link Zgłoś
chuo-sta Re: Po co facetowi kobieta? 24.01.13, 13:49 Jest kilka powodów. Czasami dlatego, że fajnie jest się do kogoś przytulić, pocałować, porozmawiać o przyszłości. -- odkurzacz robot Odpowiedz Link Zgłoś
samuela_vimes Re: Po co facetowi kobieta? 24.01.13, 13:52 kwejk.pl/obrazek/1635937/fail.html Odpowiedz Link Zgłoś