twojabogini
30.01.13, 11:39
Rzecz o niekompetentnych urzędnikach. Taki oto dialog moja znajoma sobie z Panią z urzędu ucięła:
- Dzień dobry, Pani jest autorką pisma skierowanego do mnie i chciałabym zapytać o podstawę prawną. Na czym jest oparte wyrażone przez Panią stanowisko?
- No, to wynika z ustawy.
- Ale z której?
- No...gospodarka nieruchomościami...
- Ale proszę Pani, tak się składa, że ja znam doskonale tą ustawę i nic takiego z niej nie wynika. Może jednak coś przegapiam, mogłaby mi Pani wskazać konkretną regulację?
- To znaczy?
- No przepis podać, który konkretnie.
- Eeee...No....Ale ja nie mam takiego obowiązku, tak Panią szczegółowo informować. (Trzask...piiii)
Jak można tak łgać w żywe oczy? To jeszcze nic,mam pismo z Państwowego Urzędu, zawierające tak wierutne bzdury - aby tylko nie przyznać się do popełnionego błędu. Nawet na Konstytucję się powołali - interpretując ja kompletnie na opak. Spotkaliście się z taka niekompetencją i bezczelnym łganiem w żywe oczy, że urząd ma rację? Co jest nie tak z naszymi urzędami i pracującymi w nich ludźmi?