Dodaj do ulubionych

Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie...

19.04.13, 16:00
Hej,
Zapewne wątek ten był już niejednokrotnie przerabiany, ale jeśli ktoś miałby coś mądrego do powiedzenia w mojej sprawie-będę wdzięczna:) Mamy oboje z moim chłopakiem 26 lat, mieszkamy razem od 3, jesteśmy parą od 6. Od pewnego czasu zaczęło mi przeszkadzać, życie w związku bez legalizacji. Mam wrażenie, że oświadczyny to ze strony faceta, taka deklaracja, że to już na zawsze dla niego, że jesteś tą jedyną... I tego mi brakuje. Przez pewien próbowałam dać mu do zrozumienia, że to jak żyjemy już mi nie wystarcza, ale nic się nie zmieniło. Za radą dobrej koleżanki, która zna nas oboje-porozmawiałam z nim. Usłyszałam, że oczywiście, że planuje się oświadczyć i żebym tylko dala mu trochę czasu to sama zobaczę. I minęło 7 miesięcy a nie zmieniło się nic...wczoraj na spacerze wybuchłam, jest mi teraz trochę wstyd przed samą sobą, nigdy nie chciałam sytuacji, gdzie ja będę "petentem", usłyszałam, że owszem on planuje, i żebym dała trochę czasu to sama zobaczę...
Obserwuj wątek
    • gree.nka Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:05
      zaciągnie cię tylko w lata i zostawi, a później takiej starej nikt nie będzie chciał
      • allatatevi1 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:08
        "zaciągnie", "wpędzi w lata" - gdyby nie forum to nie wiedziałabym że takie ciekawe powiedzenia istnieją.
        • gree.nka Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 17:24
          allatatevi1 napisała:

          > "zaciągnie", "wpędzi w lata" - gdyby nie forum to nie wiedziałabym że takie cie
          > kawe powiedzenia istnieją.

          o to to to! wpędzi w lata :D
    • allatatevi1 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:07
      To musi być chyba strasznie upadlające takie naciskanie na faceta, żeby się oświadczył.
      Naprawdę jest z Tobą tak źle, że myślisz że żaden normalny facet się w Tobie nie zakocha?
      Bo ten z którym jesteś zakochany raczej nie jest.
      • visenna15 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:14
        Upadlające-chyba nie mogę zaprzeczyć.
        Inny związek? Nie jest łatwo zobaczyć tak wyraźnie co nie gra w związku, w którym się jest. Oprócz tej sprawy - jestem szczęśliwa, ale jest to jednak dość ważne, a nie gra.
      • stokrotka_a Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 22.04.13, 10:00
        allatatevi1 napisała:

        > Bo ten z którym jesteś zakochany raczej nie jest.

        Stan zakochania to początkowa faza związku. Po 6 latach to tylko wybryki natury są nadal zakochane. ;-) Oczywiście, on może ją nadal kochać, choć to też nie jest gwarantowane.
    • busuanga7 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:10
      Ja się zaręczyłam po 11 miesiacach bycia razem(ja 26lat, chlopak 28). W grudniu ślub. Dla mnie szok, ze wszystko tak szybko sie potoczyło ale obydwoje jestesmy bardzo zaangazowani i zakochani :). Nie wyobrazam sobie po 6latach bycia razem nie uslyszec zadnych deklaracji od mezczyzny. Zdecydowanie postawiłabym go przy murze i albo w prawo albo w lewo. Jestes jeszcze mloda ale nie ma sensu czekac kolejnych 6 latach czy aby pan sie w koncu zdecyduje.
    • paco_lopez Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:12
      naiwna jesteś. nic się nie zmieni po legalizacji. co takiego miałoby się zmienić ???? skoro od trzech lat mieszkacie razem. z resztą zalegalizować możecie sobie w każdej chwili bez celebracji.
      • visenna15 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:17
        Nie myślę żeby istotnie coś miało się zmienić. Chodzi o to że to ja tego chcę, chyba dlatego że poczuję się wtedy jak ktoś na całe życie. I nawet nie chodzi mi o celebrację (choć wiadomo-taki dzień jest mega fajnym doświadczeniam:)), ale jak legalizować z kimś, kto, no właśnie, żyć razem chce, ale się deklarować to nie.
        • paco_lopez Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:42
          ty chesz tego i tak ma być ??? ten dzień nie jest wcale fajny. dla mnie nie był. to po prostu obyczajowy kompromis. powiedz mu, żebyście sie zarejestrowali w USC, to może zrozumie to właściwie i się zalegalizujecie. może on jest taki jak ja - wspólne życie z dziećmi itd ok, ale ślub, suknia, wesele - nie. poza tym może mu jakieś widmo przyszłości zagląda w oczy. jest z tobą od sześciu lat . to już długo, a do czterdziestki jeszcze kupa czasu.
          • visenna15 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:48
            Powiedziałam mu też , że proszę o szczerość, ponieważ nie każdy może chcieć ślubu. I że tyle to może mi powiedzieć, czy chce w ogóle brać ślub. Powiedział że tak, że chce i dał do zrozumienia że niedługo mi to udowodni, a jednak nic się nie wydarzyło.
        • gree.nka ja popieram 19.04.13, 17:29
          visenna15 napisała:

          > Nie myślę żeby istotnie coś miało się zmienić. Chodzi o to że to ja tego chcę,
          > chyba dlatego że poczuję się wtedy jak ktoś na całe życie. I nawet nie chodzi m
          > i o celebrację (choć wiadomo-taki dzień jest mega fajnym doświadczeniam:)), ale
          > jak legalizować z kimś, kto, no właśnie, żyć razem chce, ale się deklarować to
          > nie.
          na kociąłapę to można sobie buty kupić
          nie, to chyba na oko i to nie za bardzo wychodzi
          na próbę jest jazda próbna samochodem i to też pewnie z formalnościami jest albo z panem sprzedawcą. Ludzie sobie wymyślili tą kociąłapębo to łatwizna i w czynszu taniej wychodzi i na sprzątaczce sięzaoszczędzi
          • paco_lopez Re: ja popieram 19.04.13, 18:40
            a dalej to co ? z tej legalizacji czy deklaracji nic nie wynika. trzeba sobie dzieci zrobić - dopiero widać różnicę.
            co z tego, że mam papier ? . mam dzieci i to determinuje moje podejście.
            • maly.jasio Paco, panienki sa na papier napalone. 20.04.13, 06:07
              dzieciarnia, dzieciarna, ale gdy uciekniesz - to latwiej im Cie scigac :)
    • akle2 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:18
      W takim razie daj mu trochę czasu i powiedz, że za pół roku, w piątek o 17:00 wrócisz do rozmowy, i żeby on też się do niej przygotował. Po czym KONSEKWENTNIE odczekawczy pół roku wracasz do tematu, a jednocześnie masz w zanadrzu plan B.
      • visenna15 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:21
        Moim problemem chyba jest to, że już właśnie raz "zniżyłam się", żeby przeprowadzić rozmowę, która nic nie dała, wczoraj wybuchnęłam bo od pewnego czasu mnie to prześladuje po nocach, i teraz nawet jakby ponaglony poszedł po ten pierścionek, to już nie jest chyba takie prawdziwe...?
        • simply_z Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:25
          a nie jest tak ,ze byliście po prostu pierwszymi poważnymi partnerami ( zaczęliscie jako 20latki) i teraz w zasadzie mamy już tylko zmęczenie materiału?
          myślę,że z takiego długiego chodzenia rzadko coś wynika...
          • visenna15 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:27
            Każde z nas miało wcześniej kogoś tak około 1,5-2 lata.
        • kochanic.a.francuza Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:30
          Sama czujesz, ze juz nie chcesz takiego wymuszonego pierscionka, prawda?
          Ja bym sie powaznie zastanowila. Wyraznie przymuszasz go. Przykre to co napisze ale zatsanow sie nad ponizszym:
          Co on tracie, jesli odejdziesz?
          Czyje jest lokum, w ktorym mieszkacie?
          Cos mi tu zle pachnie. Ja bym zaproponowala mu rozstanie na pare miesiecy, tylko po to by mogl sie przekonac czego chce, bo na teraz to on wcale zenic sie chce, zmuszasz go i tyle, a to moze sie zemscic w przyszlosci.
          Ja pomieszka troche sam, zauwazy wszystkie plusy bycia z Toba. Powinno mu dobrze zrobic. W kazdym razie lepsze niz wypedzanie do jubilera po pierscionek.
          PS To nie wstyd oczekiwac, ze facet sie w koncu zdeklaruje. Szanuj swoj czas. W tym czasie, kiedy on nie potrafi podjac meskiej decyzji, marnuje Ci zycie i szanse na znaezienie kogos lepszego, przynajmniej bardziej decyzyjnego.
          • visenna15 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:35
            Lokum jest wynajmowane.
            Co traci? Osobę do której wraca codziennie, która go wysłucha i go kocha i ... chyba można by długo wymieniać. Lubię siebie i uważam że na takie traktowanie nie zasługuję. Nie jest jednak łatwo podjąć decyzję o przerwie, gdy kogoś się kocha. Dzięki za komentarz, na pewno przemyślę.
            • aqua48 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:55
              visenna15 napisała:

              > Co traci? Osobę do której wraca codziennie, która go wysłucha i go kocha i ...

              Czyli nuda i codzienność. Robisz za wygodne pantofle.
            • kochanic.a.francuza Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 17:33
              A kto oplaca lokum? Sorry za wsibskosc, chce tylko wyeliminowac podejrzenie, ze pan jest Z Toba z wygody, bo ma darmowe, badz tanie lokum plus wyzywienie. Mezczyzni tez sa wyrachowani, a zakochana kobieta kompletnie nie mysli o takich niuansach...
              • visenna15 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 17:37
                W sumie można powiedzieć, że on opłaca. Wydatkami "w miarę" się dzielimy, ale on zarabia dużo razy więcej, więc wziął to na siebie.
                • kochanic.a.francuza Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 17:42
                  No to przynajmnej wiemy, ze nie jest trutniem.
                  Znam taka pare, w ktorej ona sie z kolei nie mogla zdecydowac. On dal je pol roku, wlasna karte platnicza i powiedzial, ze moze sobie robic co chce. Ze on nie chce jej takiej niezdecydowanej. Niech sobie w spokoju ulozy wszystko sama w glowie i wroci jak bedzie pewna.
                  Wrocila po trzech misiacach. Dzis sa nawet fajna rodzina. Maja dzieci.
                  • ruda_owca Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 22.04.13, 11:07
                    > No to przynajmnej wiemy, ze nie jest trutniem.

                    A czy twojemu rozumowaniu starczy konsekwencji, aby w tym momencie pania visenne okreslic mianem trutnia?
            • kochanic.a.francuza Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 17:45
              "uważam że na takie traktowanie nie zasługuję."

              Oczywiscie, ze nie zaslugujesz. Nie wiem po co sie z tego tlumaczysz. Wiecej szacunku dla wlasnej osoby. Facet nie uszanuje Tojego zycia, czasu i uczuc. Musisz go tego szacunku sama nauczyc. A zeby nauczac musisz go miec, czyli nie krepowac sie ze Cie to wkurza.
              Kazdy sie wkurza, jak mu czas marnuja.
          • ruda_owca Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 22.04.13, 11:08
            > Co on tracie, jesli odejdziesz?

            Jak rozumiem zakladamy, ze visenna nic nie traci na swoim odejsciu?
        • akle2 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:31
          Bo miał wyświechtany argument, że "nie dałaś mu czasu" itp.
          Więc teraz daj mu ten czas, pół roku naprawdę szybko zleci a jednocześnie sama będziesz mogła przemyśleć, co będzie jak jednak temu panu nie będzie z Tobą po drodze. Czyli plan B.
          Oczywiście mogą się też pojawić argumenty, że wywierasz na nim presję, bla bla bla, więc powiedz że chciałabyś po prostu wiedzieć jakie są jego plany wobec Ciebie i to wszystko, bo jak nie on, to tego kwiatu...
          Jednym słowem trzeba postawić granice i konsekwentnie trzymać się własnych postanowień.
          • visenna15 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:38
            A tamte 7 miesięcy, po rozmowie? Czy to już nie był ten czas, do zastanowienia się?
            • akle2 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:43
              Aaa, nie doczytałam, no tak, to sporo i możesz śmiało zaliczyć na poczet "kary".
              Wobec tego umów się na rozmowę za dwa miesiące. Suma sumarum w dziewięć miesięcy to można nawet dziecko urodzić a nie tylko się ohajtać.
        • kochanic.a.francuza Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:33
          Nie uwazam, ze taka rozmowa to znizanie sie. Szanuj sie dziewczyno. Zycie masz jedno, masz jakis tam plan na to zycie a on ma sie zdecydowac czy w tym bedzie uczestniczyc czy nie. Bo jak nie to przeciez musisz poszukac innego kandydata, wiec niech Ci on czasu nie marnuje.
          Ja bym nawet tygodnia nie wytrzymala wiedzac, ze on sie waha. Jak sie waha to spadac na drzewo, ja nie mam czasu na niezdecydowanych.
          • akle2 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:34
            Hihi, mocne, ale podoba mi się.
          • alpepe Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:49
            jestem tego samego zdania. Do pociupciania, oprania i obgotowania, to niby dobra, ale jako narzeczona, to chłopię nie wie.
            • aqua48 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:53
              Zastanów czy wobec tego, że pan nie jest nastawiony na poważniejsze deklaracje nie ułożyć sobie życia jednak bez niego. Być może on jednak traktuje Cię jako kogoś na podorędziu gdyby nic innego się nie trafiło, a cały czas rozgląda się jednak za lepszą opcją "na stałe"?
              • visenna15 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 16:58
                hm, ale przez 6 lat się rozgląda? sam też nie młodnieje, i nie pięknieje, a łysieje:P W sumie to nie wygląda jakby się rozglądał. Spędzamy razem czas, często wychodzimy razem, on gotuje, prasuje, sprząta - nie mogę mu tu zarzucić. Ale ja po prostu nie chcę już być tylko "dziewczyną"
                • akle2 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 17:12
                  Dziewczyną to byłaś w liceum, teraz jesteś tylko kochanką.
                  Dlatego wóz albo przewóz, a jeśli okaże się, że przewóz, to przynajmniej po nim nie płacz.
                  Pozdrawiam i trzymam kciuki.
                • kochanic.a.francuza Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 17:39
                  ale przez 6 lat się rozgląda?

                  No bo lepszej od Ciebie nie ma, ale ze sie nie przekonal na zywca to ma watpliwosci, ze a noz widelec...Dlatego zaproponowalabym rozstanie na jakis czas. Odsapniecie od siebie i jesli naprawde sie kochacie to wrocicie i bedziecie juz na 100% przekonani, szczegolnie on. On musi pocuc jak to jest bez Ciebie-dennie. Wtedy decyzja sama mu sie uksztaltuje. Nie bedziesz musiala nic mowic.
        • maitresse.d.un.francais Nie, absolutnie jak w bajce ma być 19.04.13, 16:59
          książę na białym koniu zajeżdża galopem, osadza zwierzę i wręcza ci zaręczynowy pierścionek.

          Chcesz, a marudzisz, że "nie prawdziwe" -> ergo d... zawracasz. Ustal swoje priorytety.

          Jak mu dasz jeszcze trochę czasu, to obudzisz się u jego boku pod 60. No chyba że wcześniej odejdzie do innej i jej będzie mówił, żeby mu dała trochę czasu.

          Jest jeszcze wersja, że poleci do innej z pierścionkiem, nie marudząc o żadnym czasie.

          • visenna15 Re: Nie, absolutnie jak w bajce ma być 19.04.13, 17:08
            Księcia nie potrzebuję, ani wielkiej gali.
            Z tym zawracaniem trochę prawdy mówisz, jednakże bylam nastawiona na jedną rozmowę, i wyjaśnienie, albo robimy tak, abo nie tak. Po drugiej rozmowie przestało mi się to podobać.
            • maitresse.d.un.francais Re: Nie, absolutnie jak w bajce ma być 19.04.13, 17:12
              visenna15 napisała:

              > Księcia nie potrzebuję, ani wielkiej gali.

              To metafora była.

              > Z tym zawracaniem trochę prawdy mówisz, jednakże bylam nastawiona na jedną rozm
              > owę, i wyjaśnienie, albo robimy tak, abo nie tak.

              Facet cię wyraźnie w wała robi.


              Po drugiej rozmowie przestało
              > mi się to podobać.

              I słusznie.
    • magnusg Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 19.04.13, 16:44
      od czlowieka.Zostaw go,poszukaj sobie kolesia,ktory po 10 minutach ci powie i love you, a po 2 tygodniach oswiadczy.
      Jezeli ci sie przez 6 lat nie oswiadczyl, to mu na tym nie zalezy najwyrazniej-uszanuj albo odejdz.
      • visenna15 Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 19.04.13, 16:52
        Skoro mu na oświadczynach nie zależy, to przydałoby się choć tyle odwagi,żeby to głośno powiedzieć, gdy pytałam.
        • gulcia77 Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 19.04.13, 16:56
          A, przepraszam, co Ci to w życiu zmieni? My jesteśmy bez ślubu 12 lat, moi znajomi, po wielkich ślubach, weselach i idiotycznych przysięgach - już dawno po rozwodzie, za wyjątkiem jednej pary, gdzie obojgu zależało na legalizacji i bez żadnych nacisków im wyszło, a ślub wzięli w USC.
          • mam.kaszel Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 19.04.13, 17:03
            Namawiać autorkę, aby przestała chcieć ślubu, to jak namawiać Ciebie, "żebyś się wreszcie ohajtała".
            No niektórzy chcą mieć męża do wspólnego życia, inni niekoniecznie. Ja to na ten przykład sama już nie wiem, czy chcę wychodzić za mąż, czy nie.
          • visenna15 Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 19.04.13, 17:04
            Ewentualny ślub miał być właśnie w USC, nie jakiś wystawny. Rozumiem, że można żyć super bez ślubu, bo on aż tak dużo nie zmienia. Ale ja się osobiście źle tak czuję. Bardziej mam poczucie, niż potrafię to uargumentować, ale jeśli już mam coś powiedzieć to po prostu jest to dla mnie pokazanie ze strony mężczyzny, że jestem dla niego najważniejszą osobą. Nie wszystkim takie coś jest do szczęścia potrzebne, ale mnie jest.
            • gulcia77 Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 19.04.13, 17:11
              Tak, a ślub ma być pokazaniem, ze mu na Tobie zależy. Bzdura kochana, pożyjesz, to zobaczysz. Ufasz mu całkowicie, macie o czym ze sobą rozmawiać, potraficie iść na kompromis, wiesz, że gdybyś się znalazła w życiu w czarnej d..., to Cię z niej wyciągnie? To jest podstawa związku, a nie urzędnik, który wyklepie formułkę. Jeśli chcesz naciskać na ślub, to naciskaj. Jeśli nie chce Cię zostawić, to pewnie go w końcu zaciągniesz. Ale, mam wrażenie, że wy ze sobą nie rozmawiacie. Nie tylko o ślubie, ale w ogóle o ogólnym zarysie życia. I o tym, co jest w życiu, dla was obojga, naprawdę ważne. Zastanów się nad tym, bo nigdy nie jest tak, że samo się układa, a ślub (ganz egal, cywilny, czy kościelny) cokolwiek w tych najważniejszych życiowych sprawach załatwia.
              Przemyśl sobie wszystko jeszcze raz.
              • visenna15 Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 19.04.13, 17:18
                Ufam...w 98%, mamy o czym rozmawiać, z dziury-chyba wyciągnie, w jakiejś wielkiej w życiu byłam przed tym związkiem. Tak, dla mnie ślub jest takim gestem wieńczącym związek jeśli powyższe, o których piszesz są pełnione. Co ja zrobię, że tak właśnie czuję? Próbowałam sobie wytłumaczyć, że są ważniejsze rzeczy niż ślub i skoro wszystko inne gra... ale właśnie jakoś dla mnie przestaje grać. O zarysie trochę rozmawiamy, mamy zamiar razem się przeprowadzić, za pół roku, oboje chcemy uprawiać turystykę "pracową" - kilka lat tu,kilka tam.
                • gulcia77 Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 19.04.13, 17:24
                  visenna15 napisała:
                  > Ufam...w 98%
                  Spadaj z tego "związku", zanim się obudzisz z ręką w nocniku, latka lecą niepostrzeżenie. Sorki, że się trochę bawię w psychoanalizę, ale nie masz wrażenia, że kwestia ślubu jest tylko drobną wymówką na to, że Ci w ogóle przestaje ta sprawa grać?
                  A jeśli pisałam o ogólnym zarysie rzeczy najważniejszych, to raczej miałam na myśli to, czy macie obgadane "mieć, czy być", stosunek do zdrowia, opieki nad bliskimi, wiary w boga i takie tam, ważne tematy. To gdzie i jak będziecie zarabiać, to w pewnym momencie są sprawy piątorzędne.
                  • visenna15 Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 19.04.13, 17:32
                    100% dam tylko rodzonej matce:)
                    Dlatego pytam tu, pytałam już kogoś bliskiego, odpowiedział, ale nic się nie zmieniło.
                    Tak, myślę, że mamy te tematy obgadane. 1.On nie wierzy, ja nie wiem (nie czepiać się proszę) 2.Stosunek do życia-być i dużo nad sobą pracować. Opieka-chcemy rodzicom pomagać na starość.
                    • gulcia77 Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 19.04.13, 17:39
                      Nie nam się tłumacz, każda z nas ma to na swój sposób przepracowane. Ty się mocno zastanów, czy Wam jest ze sobą po drodze. Bo to niestety częste, że w naszej mentalności ten facet, to taki jakby wymuszony obowiązek, a jeszcze najlepiej, żeby się szybko oświadczył i jeszcze się teściowej podobał. A potem żal i rozczarowanie.
                      A, wiesz, że coś mi właśnie uświadomiłaś? Ja swojej rodzonej matce nie dam 100%, ojcu też nie. Chłopu tak. To z nim żyję, wychowuję dziecko i zasadniczo planuję się zestarzeć. Rodzice są tylko etapem, bardzo ważnym, ale etapem. Po to nas mają, żebyśmy sobie znalazły własną drogę.
                      Zaznaczam, ze stara jestem, przeżyliśmy razem 12 lat i to burzliwych, łącznie ze zdradą (moją, misio był wierny), kłótniami, rozstaniami. A mimo to bezgranicznie mu ufam. Choć kłócić się potrafimy koncertowo :D
                      • visenna15 Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 19.04.13, 17:48
                        Do tej pory było po drodze. Byłam na erasmusie, to przyjeżdżał. Jest nam razem dobrze, ostatnio koleżanka powiedziała mi, że jesteśmy najfajnieszą parą jaką zna, ale nie mówiłam jej o tym problemie.
                        Po 6 latach to już chyba nie tak szybko byłyby ewentualne oświadczny?
                        Ja ufam w 100 tylko matce, bo tylko ona mnie nigdy nie zawiodła i nigdy we mnie nie zwątpiła.
                        • gree.nka Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 19.04.13, 17:51
                          visenna15 napisała:

                          > Do tej pory było po drodze. Byłam na erasmusie, to przyjeżdżał. Jest nam razem
                          > dobrze, ostatnio koleżanka powiedziała mi, że jesteśmy najfajnieszą parą jaką z
                          > na, ale nie mówiłam jej o tym problemie.
                          > Po 6 latach to już chyba nie tak szybko byłyby ewentualne oświadczny?
                          > Ja ufam w 100 tylko matce, bo tylko ona mnie nigdy nie zawiodła i nigdy we mnie
                          > nie zwątpiła.
                          o a moja we mnie zawsze :D
            • kochanic.a.francuza Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 19.04.13, 18:00
              Nie wszystkim takie coś jest do szczęścia potrzebne, ale mnie jest.

              JA to dobrze rozumiem. To jest znak od mezczyzny: "nikogo poza Toba nie ma".
              Czlowiek wie na czym stoi i spokojnie moze planowac dalsze zycie.
              Bujanie sie 6 lat na zasadzie nastolatkowego chodzenia to jak wodzenie miesiacami za nis sprzedawce: moze kupie, moze nie, a macie cos lepszego, tanszego?
              Nie godzi sie, po prostu.


              Rownouprawnienie konczy sie wraz z pierwsza ciaza.
              Prawdziwe rownouprawnienie bedzie, kiedy ciaze bedzie mogl sobie zaaplikowac mezczyzna.
              • sb_slav Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 20.04.13, 00:42
                Załóżmy, że facet się zgadza - dla świętego spokoju, bo wie że dla ciebie jest to ważne - ale zaznacza, że dla niego taka deklaracja - to gó..., papier który można spuścić w szambie. Ciebie owszem kocha, ale papierem może napalić w piecu.

                Czy nadal - wiedząc, że dla niego ślub to jak pójście do toalety i postawienie kloca - ta przysięga będzie dla ciebie tak istotna?
                • loginoftheyear zaraz zaraz 20.04.13, 17:02
                  a nie uwazasz, ze w dobrym zwiazku nalezaloby sie przychylic do prosby partnera, dla ktorego cos jest wazne, jesli dla mnie to w ogole wazne nie jest (i w zaden sposob mnie nie krzywdzi, za to jego/ja uszczesliwi)?
                  vide np udzial w slubie koscielnym osoby, dla ktorej to absolutnie nic nie znaczy, ale godzi sie na to, bo znaczy to wiele dla partnera=z milosci do partnera
                • aka667 Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 20.04.13, 17:28
                  sb_slav napisała:

                  > Załóżmy, że facet się zgadza - dla świętego spokoju, bo wie że dla ciebie jest
                  > to ważne - ale zaznacza, że dla niego taka deklaracja - to gó..., papier który
                  > można spuścić w szambie. Ciebie owszem kocha, ale papierem może napalić w piecu
                  > .
                  >
                  > Czy nadal - wiedząc, że dla niego ślub to jak pójście do toalety i postawienie
                  > kloca - ta przysięga będzie dla ciebie tak istotna?


                  tu jest jakaś sprzeczność, bo jeśli się kogoś kocha to nie spuszcza się w kiblu rzeczy ważnych dla tej osoby - jasne że nie musi to być dla niego równie ważne, ale nie demonstrujesz w takiej sytuacji że to jak postawienie kloca
          • gree.nka Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 19.04.13, 17:27
            gulcia77 napisała:

            > A, przepraszam, co Ci to w życiu zmieni? My jesteśmy bez ślubu 12 lat, moi znaj
            > omi, po wielkich ślubach, weselach i idiotycznych przysięgach - już dawno po ro
            > zwodzie, za wyjątkiem jednej pary, gdzie obojgu zależało na legalizacji i bez ż
            > adnych nacisków im wyszło, a ślub wzięli w USC.
            skoro nic nie zmienia, to skoro dziewczyna chce to co mu szkodzi?
            To działa w obie strony.
            Może dla dziewczyny jest to ważne bo mama siędenerwuje z babcią a ciotki dogadują?
            Skoro chłopakowi wszystko jedno to może się oświadczyć wziąć ślub a za dwa tygodnie rozwód ma gratis.
          • kochanic.a.francuza Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 19.04.13, 17:52

            co Ci to w życiu zmieni?
            No, sporo zmienia taki papier. Np. gdyby partner zmarl nagle, ona dziedziczy jego wlasnosc, czyli np. starego Volgswagena. jako konkubina nie ma prawa do zadnego Volkswagena, ani nawet do jego majtek, bo wg prawa cala jego wlasnosc dziedziczy jego mamusia, tatus, rodzenstwo itp.
            Konkubina jest nikim, nie istnieje.
            Po tylu latach wspolnego dorabiania sie, niezalegalizowanie zwiazku to krzywda dla obojga. Nie trzeba zaraz gali na 100 osob. Mozna normalnie pojsc w dzinsach, podpisac papier i juz. A ludzie boja sie jakby jaki cyroraf podpisywali.




            Rownouprawnienie konczy sie wraz z pierwsza ciaza.
            Prawdziwe rownouprawnienie bedzie, kiedy ciaze bedzie mogl sobie zaaplikowac mezczyzna.
            • visenna15 Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 19.04.13, 18:00
              :P
              O kasę mi nie chodzi, akurat w miarę się w moim zawodzie zarabia (może nie na początku).
              • kochanic.a.francuza Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 19.04.13, 18:13
                Ale dlaczego? Oddasz cala zawartosc mieszkania, ktore wynajmujecie teraz jego mamusi, gdyby cos takiego sie zdarzylo?
                Tu nie chodzi o lecenia czy nielecenie na kase, tylko zasady, znajomosc prawa, swiadomosc konsekwencji wlasnych decyzji.
                Nie mozglabym spac spokojnie ze swiadomoscia, ze to co uzbieralam z mazczyzna przez cale zycie i ulokowalismy w banku na jego nazwisko, laduje w rekach jego siostry, bo ja jestem tylko "nowoczesna" konkubina.
                Powagi wiecej. To sa powazne sprawy i niejedna osoba juz plakala przez to "modernistyczne" podejscie do zycia.
                Ja bym jeszcze obstawiala, ze facet i owszem kocha Cie, ale nie lubi stresow pod tytulem: wesele, ciocie, zaproszenia pisane zlota nitka, ksiadz, spowiedzi, nauki malzenskie, skrzynie wudy, pijane, smierdzace wujki i strumien kasy na ta szopke. A wiedzac, ze kobiety uwielbiaja takie przedstawienia, boi sie to wyznac.
                Wiem, ze tak moze byc, bo mnie sama wyobrazenie czegos takiego strasznie przytlaczalo. Dlatego moj slib ograniczyl sie tylko do zlozenia podpisow. Nawet uroczystego obiadu nie bylo. Jestem z tego dumna do dzisiaj. Jedna z lepszych decyzji.
                • kocham_bratki Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 20.04.13, 09:21
                  Popieram :-) O niczym innym nie marzę :-)
                • ruda_owca Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 22.04.13, 11:23
                  > Nie mozglabym spac spokojnie ze swiadomoscia, ze to co uzbieralam z mazczyzna p
                  > rzez cale zycie i ulokowalismy w banku na jego nazwisko, laduje w rekach jego s
                  > iostry, bo ja jestem tylko "nowoczesna" konkubina.

                  To czemu to ladowalo tylko na jego koncie?
          • aka667 Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 20.04.13, 17:15
            gulcia77 napisała:

            > A, przepraszam, co Ci to w życiu zmieni? My jesteśmy bez ślubu 12 lat, moi znaj
            > omi, po wielkich ślubach, weselach i idiotycznych przysięgach - już dawno po ro
            > zwodzie, za wyjątkiem jednej pary, gdzie obojgu zależało na legalizacji i bez ż
            > adnych nacisków im wyszło, a ślub wzięli w USC.

            a dlaczego wszyscy mają równać do ciebie? :)
            zniechęcanie jej do "idiotycznej przysięgi" ma taki sam sens jak namawianie ciebie na to że ślub jest lepszy niż życie na kocią łapę. trochę tolerancji dla cudzych upodobań i wyborów..
        • aqua48 Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 19.04.13, 16:57
          visenna15 napisała:

          > Skoro mu na oświadczynach nie zależy, to przydałoby się choć tyle odwagi,żeby t
          > o głośno powiedzieć, gdy pytałam.

          Ale mu na wygodzie zależy. To co będzie się wygłupiał, mówił, że nie jesteś tą na całe życie i tracił domowe ciepełko. Być może po prostu nie ma innej na horyzoncie.
      • gulcia77 AMEN!!! n/t 19.04.13, 16:53
      • aka667 Re: Kolejna dla ktorej papierek wazniejszy 20.04.13, 17:24
        magnusg napisał:

        > od czlowieka.Zostaw go,poszukaj sobie kolesia,ktory po 10 minutach ci powie i
        > love you, a po 2 tygodniach oswiadczy.
        > Jezeli ci sie przez 6 lat nie oswiadczyl, to mu na tym nie zalezy najwyrazniej-
        > uszanuj albo odejdz.

        zakład że po pół roku z następną mu zacznie zależeć na papierku? :D
    • kbjsht Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 17:11
      daj mu czas, daj aż znajdzie inną, to już wkrótce
      • maitresse.d.un.francais Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 19.04.13, 17:12
        kbjsht napisała:

        > daj mu czas, daj aż znajdzie inną, to już wkrótce
        >
        O!
    • mojemieszkanie24 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 20.04.13, 08:25
      Powiem ci tak. Porozmawiajcie sobie czego konkretnie oczekujecie po związku bo powiem ci szczerze, że ja kiedyś byłam z facetem w związku gdzie okazało się, ze on ma zupełnie inne oczekiwania niz ja. On chciał wiecznie życ w wynajmowanym pokoju ( nie mieszkaniu), jeździć na wycieczki do buszu, wyprowadzić się najlepiej na wieś, dzieci nie mieć przez 15 lat, ja mialam być kurą domową . Ja chciałam kupić mieszkanie, mieć dzieci, mieszkać w duzym mieście, rozwijać się i kształcić. Uczucie było z mojej strony i z jego zapewne też ale oczekiwaliśmy zupełnie czegoś innego w życiu. Zdarza się. Powiem ci,ze 6 lat to bardzo długo bez żadnych deklaracji....
    • kol.3 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 20.04.13, 08:37
      Skończy się tym, że pan znajdzie sobie następną, której się oświadczy po pól roku.
      Pozwalasz mu pogrywać to facet pogrywa.
    • lolcia-olcia Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 20.04.13, 09:00
      zawsze to ty możesz się oświadczyć po co tak się męczyć
      • alpepe Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 20.04.13, 09:04
        i usłyszeć: yyy, nie!
        • lolcia-olcia Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 20.04.13, 09:07
          szybciej dowie się na czym stoi :-)
    • kocham_bratki Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 20.04.13, 09:12
      Zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn są tacy, dla których celem życiowym jest rodzina, i tacy, którzy wolą hulać i gromadzić dobra. Dzieci i stały związek to dla nich zbędny balast. Nie jest to
      kwestią płci, a wartości.

      I nie zamierzam tu wartościować, kto robi słusznie, a kto nie. Ważne by człowiekowi było dobrze i ważne żeby te wartości i cele były spójne, o ile zamierzamy wejść w związek. Jeśli jedna strona woli hulać, a druga chce się ustatkować, to albo związek się rozpadnie - co jest najlepszym wyjściem - albo jedna strona się podporządkuje i będzie latami nieszczęśliwa. Słyszałam o różnych przypadkach, czasem to kobieta "ciągnie" do ołtarza, ale czasem jest na odwrót.

      Ale osobiście uważam, że lepiej, jeśli małżeństwo i rodzina to efekt dążenia faceta, nie kobiety.
    • mila2712 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 20.04.13, 10:02
      visenna15 napisała:

      >Mamy oboje z moim chłopakiem 26 lat, mieszkamy razem od 3, jesteśmy parą od 6. Od pewnego czasu zaczęło mi przeszkadzać, życie w związku bez legalizacji.

      Jezusku!
      Tak Ci spieszno do ślubu ?

      Mam wrażenie, że oświadczyny to ze strony faceta, taka deklaracja, że to już na zawsze dla niego, że jesteś tą jedyną...

      Muszę Cię zmartwić masz mylne wrażenie.....nie zawsze ......

      I tego mi brakuje.

      Pierścionka ?

      ......porozmawiałam z nim. Usłyszałam, że oczywiście, że planuje się oświadczyć i żebym tylko dala mu trochę czasu to sama zobaczę. I minęło 7 miesięcy a nie zmieniło się nic...wczoraj na spacerze wybuchłam,

      Takim zachowanie niewiele zdziałasz :p

      > jest mi teraz trochę wstyd przed samą sobą,

      i powinno .....

      > ja będę "petentem", usłyszałam, że owszem on planuje, i żebym dała trochę czas
      > u to sama zobaczę...

      Cierpliwości ......
      • gree.nka Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie...b 20.04.13, 10:39
        bo to wszyscy się śpieszą by razem mieszkać a to wystarczy tylko spotkanie na godzinę w jakimś hoteliku. Wówczas przyjemniej by było wspominać przy takiej piosence:)
        • mila2712 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 20.04.13, 10:45
          gree.nka napisała:

          > bo to wszyscy się śpieszą by razem mieszkać a to wystarczy tylko spotkanie na g
          > odzinę w jakimś hoteliku. Wówczas przyjemniej by było wspominać przy takiej [ur
          > l=https://www.youtube.com/watch?v=nNrT9ys6-EU]piosence:)[/url]

          piękna piosenka....
          mieszkać tak
          szybki ślub nie
          • gree.nka Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 20.04.13, 10:49
            po co mieszkać?
            jak na rasową kochankę wystarczą godzinne spotkania w hoteliku , za który płaci kochanek, okazjonalnie mógłby przynieść perfumy i jakieś czekoladki.
            • mila2712 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 20.04.13, 22:59
              gree.nka napisała:

              > po co mieszkać?
              > jak na rasową kochankę wystarczą godzinne spotkania w hoteliku , za który płaci
              > kochanek, okazjonalnie mógłby przynieść perfumy i jakieś czekoladki.

              to byłyby spotkania z paniami na godziny

              Kochankowie nie spotykają się w hotelach (zresztą nie wiem ....)
              • gree.nka Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 21.04.13, 07:58
                po prostu nie podoba mi się konkubinat. Mało że nazwa kojarzy się z meliniarskim trybem życia, to jeszcze kobietę stawia w roli kochanki świadczącej dodatkowo usługi gospodyni domowej. Bez wspólnego majątku, czy ciułania na niego, czy cokolwiek.
                Skoro ten związek ma się opierać tylko na seksie to jako kochanka mogę być osobą dochodzącą w drodze np na zakupy.
                • mila2712 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 21.04.13, 12:56
                  gree.nka napisała:

                  > po prostu nie podoba mi się konkubinat. Mało że nazwa kojarzy się z meliniarski
                  > m trybem życia, to jeszcze kobietę stawia w roli kochanki świadczącej dodatkowo
                  > usługi gospodyni domowej. Bez wspólnego majątku, czy ciułania na niego, czy co
                  > kolwiek.
                  Ja myślę że to dobre rozwiązanie. Czy ślub tak wiele zmienia ?
                  Przecież można podzielić obowiązki i pomagać sobie
                  Życie wygląda prawie tak samo jak u ludzi po slubie

                  PS nie chciałabyś mieszkać z partnerem przed ślubem ?

                  > Skoro ten związek ma się opierać tylko na seksie to jako kochanka mogę być osob
                  > ą dochodzącą w drodze np na zakupy.
                  • gree.nka Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 21.04.13, 12:59
                    nie było mowy o ślubie ytylko o siedzeniu w konkubinacie.
                    dodam jeszcze o ten wspólny majątek - nie chodzi mi od razu o podział w przypadku rozwodu,
                    ale o wspólne budowanie, tworzenie - wspólnego domu.
                    Takie jedno moje, drugie twoje - jakoś mnie nie przekonuje. Co gorsze - wszystko moje, ale może użytkować.
                    • mila2712 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 21.04.13, 13:05
                      gree.nka napisała:

                      > nie było mowy o ślubie ytylko o siedzeniu w konkubinacie.
                      > dodam jeszcze o ten wspólny majątek - nie chodzi mi od razu o podział w przypad
                      > ku rozwodu,
                      > ale o wspólne budowanie, tworzenie - wspólnego domu.
                      > Takie jedno moje, drugie twoje - jakoś mnie nie przekonuje. Co gorsze - wszystk
                      > o moje, ale może użytkować.
                      Tak z budową dumu ( cała biurokracja ) to byłby problem
                      • gree.nka Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 21.04.13, 13:11
                        no może z nie budową domu , może kiedyś,
                        bardziej chodziło mi o to gdy dziewczyny wprowadzają się do mężczyzn na zasadzie utrzymanki
                        • mila2712 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 21.04.13, 13:14
                          gree.nka napisała:

                          > no może z nie budową domu , może kiedyś,
                          > bardziej chodziło mi o to gdy dziewczyny wprowadzają się do mężczyzn na zasadzi
                          > e utrzymanki

                          utzymanka - żałosne zjawisko

                          konkubinat - tak ( pracujemy i jesteśmy partnerami, bez wykonywania usług )
                  • z_pokladu_idy Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 21.04.13, 13:04
                    Są ludzie, u których ślub niewiele zmienia i wtedy jest to li i tylko papierek. Są ludzie, którzy broniąc się przed ślubem dają jasny sygnał, że nie są gotowi na poważny związek w ogóle, albo nie są gotowi na poważny związek właśnie z tą konkretną osobą.
                    Zapewnienia pana, że już coś tam niedługo, ale niech pani sobie jeszcze poczeka wskazywałyby na tę drugą opcję. Po co ma się autorka dostosowywać do swojego faceta, który ją zbywa, skoro sama ma inną wizję związku. Może zagryźć zęby i wmawiać sobie, że przecież ślub niczego nie zmieni, ale będzie cały czas sfrustrowana.
                  • gree.nka Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 21.04.13, 13:16
                    mila2712 napisała:

                    > gree.nka napisała:

                    > Ja myślę że to dobre rozwiązanie. Czy ślub tak wiele zmienia ?
                    > Przecież można podzielić obowiązki i pomagać sobie
                    > Życie wygląda prawie tak samo jak u ludzi po slubie

                    nie wiem czy zmienia, czy nie, ale konkubinat to takie jakby brak takiej podstawy prawnej.
                    Ja mam wrażenie, że wcześniej czy później zostanę wystawiona za drzwi tylko z tym co mam na sobie. No i mogę usłyszeć tu nic nie jest twoje - wynocha. To już bym wolała mieszkać w swoim mieszkaniu - czy stancji i tylko się sporadycznie spotykać.
                    • mila2712 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 21.04.13, 13:23
                      Po ślubie też można usłyszeć takie słowa i zostać bez niczego ( dzięki adwokatowi drugiej strony )
                      • gree.nka Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 21.04.13, 13:34
                        mila2712 napisała:

                        > Po ślubie też można usłyszeć takie słowa i zostać bez niczego ( dzięki adwokato
                        > wi drugiej strony )
                        co innego własność sprzed małżeństwa a co innego wspólnie tworzony dom po ślubie. Choć pewnie w przypadku mieszkania można zakupić go wspólnie i to uwzględnić w umowie bez ślubu.
                        Nie wie, ja sięnie znam - ja w taki mieszkaniu w konkubinacie źle bym się czuła. Już wolę te schadzki hotelowe.
                        • mila2712 Serio ? 21.04.13, 16:41
                          wolałabyś ?
                          ja i mój ukochany w hotelu na godziny ?..... nie! .....konkubinat :p
                          • gree.nka Re: Serio ? 21.04.13, 16:51
                            cześć ciociu, pozdrowienia ode mnie i mojej konkubiny
                            mojego konkubenta
                            nie ciociu , nie mieszkamy w melinie
                            ---
                            Hej Haniu, wiesz, mój konkubent zrobił mi takie fajne doniczki
                            nie, mój konkubent tak nie robi, no wiesz co, ja ufam swojemu konkubentowi.
                            ---
                            Cześć ja z moją konkubiną jedziemy na wakacje, ta moja konkubina robi takie fajne placki ziemniaczane
                            --
                            konkubinatowi mówię nie
                            wolę zostać dochodzącą kochanką tak w drodze na akupy
                            • mila2712 Re: Serio ? 21.04.13, 22:25
                              gree.nka napisała:

                              > cześć ciociu, pozdrowienia ode mnie i mojej konkubiny
                              > mojego konkubenta
                              > nie ciociu , nie mieszkamy w melinie

                              konkbinat = melina ?
                              cz też cicia ma poglądy rodem ze średniowiecza ?
                              > ---
                              > Hej Haniu, wiesz, mój konkubent zrobił mi takie fajne doniczki
                              > nie, mój konkubent tak nie robi, no wiesz co, ja ufam swojemu konkubentowi.

                              mój facet .......
                              nikt tak nie mówi ....

                              > ---
                              > Cześć ja z moją konkubiną jedziemy na wakacje, ta moja konkubina robi takie faj
                              > ne placki ziemniaczane

                              ja lubię placki ziemniaczane ....
                              > --
                              > konkubinatowi mówię nie
                              > wolę zostać dochodzącą kochanką tak w drodze na akupy


                              "Cześć kochanie przyniosłam świeże bułeczki " :p
                              • gree.nka Re: Serio ? 22.04.13, 11:25
                                nie chcę być konkubiną :(
                              • gree.nka Z drugiej strony 22.04.13, 14:05
                                mila2712 napisała:


                                > mój facet .......
                                > nikt tak nie mówi ....
                                nikt tak nie mówi, by nie używać nazwy konkubin/konkubina
                                jeszcze w atach licealnych można by było mówić mój chłopak

                                ale ja mam inne rozwiązanie by nie mówić, nikomu nie przyznawać się do mieszkania razem, no bo co to kogo obchodzi. Jeśli ktoś się spyta gdzie mieszkam to mówię, że stancja, ewentualnie o współlokatorach można wspomnieć, ale rodzinie, koleżankom i znajomym mówimy że jesteśmy sami, wszędzie chodzimy osobno, najwyżej przypadkiem możemy się spotkać gdzieś w kinie. Do rodzin swoich jeździmy osobno i najwyżej wieczozrem przez internet rozmawiamy.
                                Tak, taki konkubinat mógłby być, zwłaszcza na te świeże bułeczki
                                :)
                                > > ---
                                > > Cześć ja z moją konkubiną jedziemy na wakacje, ta moja konkubina robi tak
                                > ie faj
                                > > ne placki ziemniaczane
                                >
                                > ja lubię placki ziemniaczane ....
                                > > --
                                > > konkubinatowi mówię nie
                                > > wolę zostać dochodzącą kochanką tak w drodze na akupy
                                >
                                >
                                > "Cześć kochanie przyniosłam świeże bułeczki " :p
                                • gree.nka Re: Z drugiej strony 22.04.13, 14:10
                                  Hus by powiedział ,że idę na kompromis :)
                • leniwy_pierog Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 21.04.13, 22:41
                  A w jakiej roli stawiany jest konkubent? Uważasz, że seks to przyjemność tylko dla mężczyzny?
    • z_pokladu_idy Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 20.04.13, 10:47
      Jakiś czas temu byłam w podobnej sytuacji. Byliśmy ze sobą 5 lat i doskonale wiedziałam, że mój chłopak chce się kiedyś ożenić i mieć dzieci, tyle że dla mnie przez te 5 lat nic nie wynikało. Tylko ja w odróżnieniu od Ciebie nie mówiłam, że oczekuję oświadczyn, bo uznałam, że skoro tak długo jesteśmy razem to gdyby miałby mi się oświadczyć, zrobiłby to już dawno.
      Do tego jak na złość wszyscy nasi bliżsi i dalsi znajomi zaczęli się pobierać po 2 latach, roku bycia razem.
      Zaczęłam myśleć o rozstaniu i kiedy już dojrzałam do tej decyzji, a była o tyle ułatwiona, że przez tak długi czas mówił, że nie jest gotowy zamieszkać razem (oboje mieszkaliśmy w ogromnych domach rodziców dość blisko siebie), oświadczył się z własnej nieprzymuszonej woli.
      I tak widziałam, że nie jest gotowy i dopiero po paru kolejnych latach, ogromnym kryzysie, moim odejściu udało nam się stworzyć dojrzały związek.
      Myślę, że gdybyśmy wcześniej otwarcie rozmawiali o swoich potrzebach nie byłoby tej całej szopki i kilku lat szarpaniny emocjonalnej. A po tym wszystkim ślub będzie tylko wisienką na torcie.
      I całkowicie Cię rozumiem, że pragniesz ślubu, bo co innego, gdy facet Ci mówi, że mu na 'papierku' nie zależy, ale i tak chce z Tobą budować trwały związek i Ty ten pogląd podzielasz, a co innego, gdy mówi, żebyś czekała, a z tego czekania nic nie wynika. Wtedy to już nie jest tylko 'papierek', a gotowość do ślubu to faktyczny sprawdzian, czy myśli o Tobie poważnie.
    • lonely.stoner Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 20.04.13, 14:16
      moze sie po prostu wyprowadz od niego- albo on od Ciebie, zamieszkajcie osobno, i przestan za nim lazic, prosic, po prostu zrob krok wstecz. Zobaczysz czy sama chcesz w ogole z nim byc? na moje oko to on nic nie planuje, jedynie moze tylko jakby sie tu wywinac.
    • aka667 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 20.04.13, 17:23
      sytuacja impasowa - bo z jednej strony postawiłaś się w roli petenta pytając go kiedy cię poprosi o rękę, a z drugiej strony masz prawo planować dalej niż do jutra i w związku z tym myśleć o ślubie. duszenie w sobie myśli o przyszłości tylko dlatego że pojawiła się ona u ciebie wcześniej niż u niego też zdrowe nie jest, bo w końcu wybuchniesz nieadekwatnie do sytuacji.

      może uświadom mu że pytając go o oświadczyny już się właściwie zdeklarowałaś, a on spławiając cię zachowuje się jakby odrzucał twoje oświadczyny. przecież to jest upokarzające.. na zachowanie pozorów że to on cię zdobywa i wyskakiwanie z "niespodzianką w Paryżu" już jest za późno
      • gree.nka Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 20.04.13, 17:40
        aka667 napisał:

        > sytuacja impasowa - bo z jednej strony postawiłaś się w roli petenta pytając go
        > kiedy cię poprosi o rękę, a z drugiej strony masz prawo planować dalej niż do
        > jutra i w związku z tym myśleć o ślubie. duszenie w sobie myśli o przyszłości t
        > ylko dlatego że pojawiła się ona u ciebie wcześniej niż u niego też zdrowe nie
        > jest, bo w końcu wybuchniesz nieadekwatnie do sytuacji.
        >
        > może uświadom mu że pytając go o oświadczyny już się właściwie zdeklarowałaś, a
        > on spławiając cię zachowuje się jakby odrzucał twoje oświadczyny. przecież to
        > jest upokarzające.. na zachowanie pozorów że to on cię zdobywa i wyskakiwanie z
        > "niespodzianką w Paryżu" już jest za późno
        a może właśnie na Paryż odkłada:)
        • aka667 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 20.04.13, 17:42
          gree.nka napisała:

          > a może właśnie na Paryż odkłada:)
          >

          i już za kilkanaście miesięcy odłoży?
          • gree.nka Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 20.04.13, 17:50
            aka667 napisał:

            > gree.nka napisała:
            >
            > > a może właśnie na Paryż odkłada:)
            > >
            >
            > i już za kilkanaście miesięcy odłoży?
            czasami trafiają się okazyjne przeloty za kilka złotych, może właśnie na taki poluje
    • brak.slow Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 20.04.13, 23:41
      a co on miałby chcieć zmieniać w swoim zyciu i po co? ma seks kiedy chce, obiad podany, posprzątane poprane, baba mu się jeszcze naprasza sama, to po co ma sobie kłopoty ściągać? potem się trzeba majątkiem dzielić, alimenty nie daj Boze płacić, obowiązki mieć wobec żony, a tak zawsze może się na pięcie odwrócić i zapomnieć. o ile nie zrobi Ci dziecka.

      błąd robią dziewczyny, że godzą się mieszkać z gośćmi bez ślubu, ja wiem, że to takie czasy teraz, 21 wiek, seks już w gimnazjum byc powinien, jak się wspólnie nie zamieszka to pewnie coś nie tak. a teraz sama widzisz, że to głupota. ja owszem zamierzam zamieszkać, ale dopiero po poważnej deklaracji, a tak to ja sobie mogę chodzić tylko na randki i mieć nad tym wszystkim większą kontrolę.
      też mieszkałam kiedyś z facetem, żeby nie było z jednym i z drugim i do dziś tego żałuję.
      • leniwy_pierog Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 21.04.13, 22:38
        A po co w takim razie kobiecie zmiana? Ma faceta przy sobie, na każde zawołanie, seks regularny, kiedy tylko chce, obiady... Po co jej ślub?
      • gree.nka O widzisz Mila co koleżanka wyżej wypisuje? 22.04.13, 11:27

      • ruda_owca Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 22.04.13, 11:35
        > a co on miałby chcieć zmieniać w swoim zyciu i po co? ma seks kiedy chce, obiad
        > podany, posprzątane poprane,

        Bo jak rozumiem kobieta to z seksu przyjemnosci nie odczuwa?
        No i skad wiesz, ze jej facet ma obiad podany, posprzatane, poprane?
    • bo_gna Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 21.04.13, 12:28
      Niestety to, że Ty chcesz oświadczyn to nic nie da. On też musi tego chcieć. Przyzwyczaił się do takiego życia jakie ma teraz. Pewnie nie widzi potrzeb zmian. Przypuszczam, że nigdy wcześniej nie rozmawiałaś z nim jak ważny jest dla Ciebie ślub i że zależy Ci na takim związku na dobre i złe. Moja rada to lekko się wycofać, czyli żadne sprzątanie, gotowanie, nadskakiwanie mu. Niech zobaczy, że skoro nie ma oświadczyn to nie ma z Twojej strony zaangażowania. Nie mów przy znajomych, o waszych planach, raczej mów o swoich planach, powiedz czasem coś czego on nie wiedział, a co chcesz sama zrealizować. To chyba jedyny sposób. Jeśli zacznie myśleć, że przez brak oświadczyn może Cię stracić to zacznie działać. Błędem było wspólne zamieszkanie. Faceci się oświadczają bo właśnie chcą żyć razem z kobietą, wspólnie mieszkać, mieć pomoc w domu i regularny seks. Są też tacy, którzy są wychowani tak, że ślub to dla nich naturalna kolej rzeczy i po jakimś czasie się oświadczają (ty na takiego chyba nie trafiłaś). Ta wypowiedź nie uwzględnia innych czynników rodzinnych albo zawodowych. Mój czekał aż oboje skończymy studia, ale my prawie od początku byliśmy tak umówieni, że po studiach bierzemy ślub. Pozdrawiam
    • znana.jako.ggigus ee myslalam ze 26letnia kobieta w XXI wieku 21.04.13, 14:41
      reyzgnuje z oswiadczyn. nie wiem, dla mnie to jest staromodne - pan pada na kolana, skoro i tak razem mieszkacie, to moze lepiej pogadac, ze chcesz stabilizacji.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 21.04.13, 22:29
      Od 20 do 26 roku życia człowiek mocno się zmienia. I całkiem możliwe że inaczej patrzy na wybory z czasów młodości.
      Tak po 6 latach się deklarować co do przyszłości na podstawie porywu serca z lat młodzieńczych? Wcale się nie dziwię że facet się zastanawia.
    • amj6 Re: Oświadczyny, powiedzcie proszę co sądzicie... 22.04.13, 13:34
      też tak kiedyś miałam - wkurzało mnie już to czekanie...

      może jest jednak jakiś powód tego zwlekania? jesteście świeżo po studiach? pracujecie?

      i czy zanim stwierdziłaś że chcesz legalizacji związku wiedziałaś czy Twój facet także ostatecznie tego pragnie? czy może jest/był z tych co mu "papierek do szczęścia nie potrzebny"? bo jednak to dość istotna informacja w każdy "poważnym" związku - i można ją spokojnie zdobyć już nawet po kilku miesiącach - nie chodzi o ślub konkretnie z Tobą - ale o ogólne poglądy.

      jeśli obydwoje macie pracę i w miarę stabilną sytuację (czyli brak deklaracji nie jest związany z sytuacją finansową) to ja bym Ci poradziła żebyś np ustaliła sobie termin jaki spokojnie poczekasz bez wypatrywania pierścionka - może jeszcze pół roku? byłby rok od Twojej rozmowy z facetem
      daj mu czas, ale tak naprawdę - przestań się irytować, przestań wypatrywać czy to już dziś, przestań oczekiwać.
      może nieświadomie zaczęłaś za bardzo naciskać?
      a za te pół roku, jeśli nadal się nie oświadczy, a Tobie takie życie nie pasuje zacznij budować nowe... bo ktoś będzie nieszczęśliwy - Ty bez deklaracji, albo on zmuszony do ślubu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka