ciociawania
26.05.13, 00:23
Mam grono kilku bardzo bliskich kolezanek, znamy sie od liceum, niejedno razem przeszlysmy. Przez te lata znajomosci niejednokrotnie moglam na nie liczyc, one na mnie. Od pewnego czasu obserwuje jednak, ze zaczely mnie unikac. Zaczelo sie od wymigywania sie ze wspolnych wyjsc, interesowalo je jedynie spotykanie sie we wlasnym gronie, potem i to przestalo. Ze wszystkimi propozycjami spotkan musialam wychodzic sama. Miarka sie przebrala, gdy jedna z nich urzadzala impreze urodzinowa, na ktora zaprosila mnostwo znajomych ( robila to na facebooku) oprocz mnie. Dopiero gdy spotkalam ja przypadkiem i jakos nasunal sie temat, to ona zdziwila sie ze nie dostalam zaproszenia i powiedziala, ze oczywiscie jestem zaproszona ( zrobila to tez na facebooku). Na impreze w koncu poszlam, bawilam sie dobrze, ale nie z nimi, bo prawie nie rozmawialysmy. Oczywiscie probowalam o tym z nimi rozmawiac, ale zbywaly mnie udawaniem ze nie wiedza o co mi chodzi i oczywiscie stala wymowka z brakiem czasu. Wiem jednak ze spotykaly sie miedzy soba, chodzily na imprezy itd. Nie wiem co o tym myslec, czemu tak sie zachowuja. Nie poklocilysmy sie, niczym ich nie urazilam. Normalnie olalabym takich ludzi, ale tak jak pisalam, znamy sie nie od dzis i niejedno razem przeszlysmy. Czy ktos z Was mial taka sytuacje? Pisze na tym forum, bo dzis znow zostalam wystawiona do wiatru i juz nie wiem co robic...