Dodaj do ulubionych

ten moment. seks.

13.06.13, 08:32
czy wg was ma jakiekolwiek znaczenie na jakim etapie zaangazowania emocjonalnego, porozumienia duchowego czy intelektualnego, decydujecie sie na seks?
czy to nie ma zadnego.
teoretycznie najlepsza odpowiedz daloby sprawdzenie jak to wyglada, z zaleznosci od tego kiedy decydujesz sie na seks z tym samym mezczyzna. ale praktycznie to niewykonalne,)

slyszalam takie twierdzenie, ze seks na zbyt wczesnym etapie relacji jakos ja niszczy. zgadzacie sie?
Obserwuj wątek
    • mariuszg2 Re: ten moment. seks. 13.06.13, 08:54
      nfrv napisała:

      > teoretycznie najlepsza odpowiedz daloby sprawdzenie jak to wyglada, z zaleznosc
      > i od tego kiedy decydujesz sie na seks z tym samym mezczyzna. ale praktycznie t
      > o niewykonalne,)

      etam
    • senseiek Nie 13.06.13, 09:00
      > zgadzacie sie?

      Nie.
      Co najwyzej dowiaduje sie czlowiek szybko, ze to nieodpowiednia osoba na seks, i nie traci sie z nia wiecej czasu.
      Po dluzszej znajomosci to wrecz glupio tak nagle opuszczac kogos, jak sie okaze ze w lozku sa ludzie niekompatybilni.

      Kobiety ktore narzekaja na facetow "zaliczyl mnie i rzucil" oklamuja same siebie. Jak cos jest superowe, to chce sie tego wiecej...
    • kruche_ciacho nie 13.06.13, 09:22
      seks we wczesnym etapie relacji daje szanse na sprawdzenie czy pasujecie do siebie czy nie
      w znajomosci z moim ex mezem czekalam pol roku na "pierwszy raz" ale w tym czasie zdazylam sie juz "zakochac" i choc lozko bylo bylejakie to brnelam w to dalej

      w obecnej relacji dosc szybko skonsumowalismy zwiazek ("sprawdzilismy sie") i do tej pory mamy sie szczesliwie i mysle ze to poczatek czegos powaznego
      • piataziuta Re: nie 13.06.13, 12:27
        > seks we wczesnym etapie relacji daje szanse na sprawdzenie czy pasujecie do sie
        > bie
        czy nie

        > w obecnej relacji dosc szybko skonsumowalismy zwiazek ("sprawdzilismy sie")

        ty tak serio?
        seks=sprawdzenie czy pasujesz do partnera??
        to jest twoje kryterium relacji??
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: nie 13.06.13, 12:39
          piataziuta napisała:
          > ty tak serio?
          > seks=sprawdzenie czy pasujesz do partnera??
          > to jest twoje kryterium relacji??

          Ja myślę że tu chodzi o coś innego. Najczęściej pierwsze relacje w młodości to właśnie parcie do /opieranie się przeciwko relacji intymnej (stąd wyczekiwanie, emocje związane z tym na której randce itp.). Ale po paru razach seks, choć nadal niezmiernie istotny, przestaje być tą kwestią wokół której wszystko się obraca.
          A ponieważ wiemy że tak czy inaczej w łóżku się skończy to nie trzeba się z tym aż tak krygowac.
          • piataziuta Re: nie 13.06.13, 12:45
            Z posta kruchego ciastka to nie wynika.
          • gree.nka Re: nie 13.06.13, 12:55
            nie lepiej od razu pierwsze randki organizować w łóżku? Szkoda czasu na dyrdymały, a tak, rach ciach i następny proszę
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: nie 13.06.13, 13:45

              gree.nka napisała:

              > nie lepiej od razu pierwsze randki organizować w łóżku? Szkoda czasu na dyrdyma
              > ły, a tak, rach ciach i następny proszę

              Oczywiśćie że można, tylko trochę głupio w dwójkę... Zwłaszcza jak łóżko duże :P
            • mila2712 Re: nie 13.06.13, 16:10
              rozpoczynanie w ten sposób to chyba nie jest dobry pomysł :p

              rach ciach natępny proszę ( i tu opadły mi ręce .... )
              • kruche_ciacho Re: nie 13.06.13, 16:22
                w moim przypadku szybkie pojscie do lozka bylo jak najbardziej wskazane
                i nie podchodze do tego rach ciach nastepny prosze

                juz abstrachujac od tego co i ile sie wydarzylo miedzy nami przed tymi dwoma randkami o czym po prostu nie pisalam
                • mila2712 Re: nie 13.06.13, 16:35
                  jak to wskazane ?
                  czy to decydowało o przyszłości związku ?

                  a u mnie byłoby odwrotnie.....najpierw musimy sie poznać
                  • aneta-skarpeta Re: nie 13.06.13, 16:40
                    u mnie skończyło sie - po paru latach- slubem i bardzo udanym związkiem

                    co ma wisieć, nie utonie- a jest co wspominac;)
                  • kruche_ciacho Re: nie 13.06.13, 16:51
                    z obecnympartnerem poznalismy sie wystarczajaco zeby pojsc do lozka

                    w poprzednim zwiazku najpierw sie poznawalismy a potem skonsumowalismy
                    juz wtedy widac bylo ze to nie to ale brnelam bo przeciez "sie juz tak dobrze poznalismy" a "seks to nie wszystko "

                    wlasnie sie rozwodze, po 5ciu latach malzenstwa
        • kruche_ciacho ziuta nie czepiaj sie 13.06.13, 15:20
          podeszlam do sprawy od do.opy strony i nie podalam wiecej szczegolow nt naszej relacji tylko skupilam sie na lozku na potrzeby watku
          i tak, oprocz dopasowania emocjonalnego/intelektualnego lozkowe uwazam za bardzo wazne i jestem juz w takim wieku ze swiadomie chce i moge owe dopasowanie sprawdzic i na drugiej randce (jesli facet mnie kreci)

          ale to tak mam po praktycznie bialym malzenstwie gdzie kierowalam sie kryterium "milosci ktora wszystko zwyciezy i porozumienia dusz...."
          • paco_lopez Re: ziuta nie czepiaj sie 14.06.13, 08:49
            zanim zbudujecie cylinder hydrauliczny zapytaj go o parametry tłoka, skok, moment obrotowy, moc i żywotność, sprawność układu chłodzenia i parametry smarowania. zażądaj certyfikatów materiałowych.
            • kora3 Paco przejawiasz typowa hipokryzję 14.06.13, 09:00
              typową dla pewnej czesci naszego społeczeństwa, o czym pisałam juz wiele razy na tym forum. Otóż wg niektórych o pewnych oczekiwaniach wobec partnera NIE WYPADA wspominać:)
              Do tzw. "dobrych" kryteriów wyboru partnera należą: żeby był czuły, opiekuńczy, bez nałogów itp.
              Do zdecydowanie "złych": żeby był zaradny, z jakąś pozycją, żeby było dobrze w łozku.
              Osoby, które deklarują, że mają "złe" kryteria wyboru podpadają pod takie wypowiedzi, jak Twoja powyższa i "zyskują" miano materialistki, snoba i puszczalskiej, którym zależy TYLKO na kasie/pozycji/seksie.
              Pojmijze człowieku, że wiekszosc ludzi ma jakiś pakiet oczekiwań wobec partnera/rki. Nie JEDNO KRYTERIUM -zaradność, pozycja, seks itd. tylko WIELE. I WŚRÓD nich znajdują się także wspomniane.
              Jest bardzo mało ludzi w wieku normalnej aktywnosci seksualnej, którym kompletnie nie zależy na jakości seksu w zwiazku. Po co wiec udawać, że tego kryterium nie ma ?:)
              Bo, zwłaszcza kobiecie, nie wypada mieć jakichś seksualnych oczekiwań?
              • paco_lopez Re: Paco przejawiasz typowa hipokryzję 14.06.13, 09:16
                serce, ja pół żartem pół serio. wybacz mi. nikogo nie chciałem urazić. to tylko zboczenie zawodowe. mnie nie dorzucisz do żadnej typowej części tego czy innego społeczeństwa. mnie dziewczyny puszczalskie nie przeszkadzają absolutnie.
                • kora3 Inżynier?:) 14.06.13, 09:34
                  No jak pół żartem to ok - wybacz.
                  Po prostu opisany powyżej przeze mnie trend zauważam na tym forum "od zawsze". Do wymagań seksualnych, materialnych, statusu partnera nie mozna sie przyznać, o ile nie chce się narazić na to o czym wspomniałam :)
                  • paco_lopez Re: Inżynier?:) 14.06.13, 09:56
                    należy jedynie rozróżnić dwie rzeczy. jeśli ktoś testuje kandydatów w ten czy inny sposób, to owszem ma to sens, ale jak zaczyna opowiadać, ze mój facet czy facetka to powinien to, to i tamto i tak w kółko, to ja odpadam. to mniej więcej tak jakbym napisał wątek, ze mam największego fiuta ze wszystkich na tym forum i czekał na odzew. .stety bądź niestety real się dziś przenika z virtualem i trolle występuja tu i tam. pewna artystka w czasach przed nasza erą powiedziała mi, żebym się starał, bo jeszcze nikt jej nie zadowolił. no i gdym ją tak wtedy zadowolił, to dzisiaj siedziałbym z kompletnie nieestetycznym marudnym słoniem na grochowie i dalej funkcjonował tylko na zasadzie spełniania zachcianek słonia.
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Inżynier?:) 14.06.13, 10:04

                    kora3 napisała:

                    > No jak pół żartem to ok - wybacz.
                    > Po prostu opisany powyżej przeze mnie trend zauważam na tym forum "od zawsze".
                    > Do wymagań seksualnych, materialnych, statusu partnera nie mozna sie przyznać,
                    > o ile nie chce się narazić na to o czym wspomniałam :)

                    A do wymagań dotyczących wymiarów i wagi partnerki?
                    • kora3 Re: Inżynier?:) 14.06.13, 10:26
                      Chyba niestety też:)
        • kora3 Piata, a co Cię tak dziwi? 14.06.13, 08:34
          Dla większosci (podkreślam, ze nie dla wszystkich może) seks jest waznym elementem w związku.
          Nie, nie znaczy to, że inne są nieważne - są równie ważne na ogół.
          Powyższe napisałam dlatego, że jesli ktos mówi o jakiś "niedobrym)" kryterium (typu seks własnie, zaradnośc partnera, atrakcyjnośc tegoz) to się go sprowadza tu do parteru racząc tekstami, ze "zależy Ci TYLKO na ..."
          No własnie NIE TYLKO, ale TEŻ!
    • piataziuta Re: ten moment. seks. 13.06.13, 12:23
      > czy wg was ma jakiekolwiek znaczenie na jakim etapie zaangazowania emocjonalneg
      > o, porozumienia duchowego czy intelektualnego, decydujecie sie na seks?
      Nie.
      >
      > slyszalam takie twierdzenie, ze seks na zbyt wczesnym etapie relacji jakos ja n
      > iszczy. zgadzacie sie?
      Nie.

    • fuzja.jadrowa Re: ten moment. seks. 13.06.13, 12:31
      Nie wyobrazam sobie seksu z kims, kto, owszem, podoba mi sie, ale - jako osoba - jest mi obojetny. Niby dlaczego mialabym wysilac sie i dawac z siebie wszystko komus, kto wlasciwie nic dla mnie nie znaczy?
      • aneta-skarpeta Re: ten moment. seks. 13.06.13, 16:42
        mam wrażenie, ze traktujesz seks jak jakis skarb, ktory komus dajesz nie mając nic w zamian

        a przeciez tak nie jest
        ty dajesz siebie, on daje siebie i oboje macie z tego korzyści i nikt nie jest stratny
        • fuzja.jadrowa Re: ten moment. seks. 13.06.13, 16:56
          > mam wrażenie, ze traktujesz seks jak jakis skarb, ktory komus dajesz nie mając
          > nic w zamian

          Jaki znowu skarb?

          Chodzilo mi o to, ze najlepszy seks, to taki, w ktorym duzo sie bierze, ale rowniez duzo sie daje od siebie (czytaj: chcesz miec z tego przyjemnosc, ale dawanie przyjemnosci partnerowi, sprawia ci taka sama, jesli nie wieksza, frajde). W przypadku mezczyzny, ktory bylby mi obojetny, jego potrzeby mialabym w du.pie (no, bo co mnie ON obchodzi ;)). Zatem tego typu seks wyobrazam sobie, jako marny.
          • paco_lopez Re: ten moment. seks. 14.06.13, 10:04
            o rany, a to co ty tam masz takiego w ofercie ?
        • stokrotka_a Re: ten moment. seks. 13.06.13, 17:22
          Niektórym nie mieści się w głowie, że można się bzykać dla obopólnej przyjemności. Niestety, kobiety nierzadko wychowywane są w poczuciu i przekonaniu, że seks jest towarem, który wymieniać należy na inne dobra z "zaklepanymi" mężczyznami.
    • berta-death Re: ten moment. seks. 13.06.13, 12:43
      Czekając na wystarczająco silne zaangażowanie emocjonalne to można umrzeć w dziewictwie. Albo ludzie czują do siebie nawzajem pociąg seksualny i mają ochotę się ze sobą seksić albo nie, nie ma co do tego jakiejś filozofii dorabiać ani bawić się w ascetów.
      • stokrotka_a Re: ten moment. seks. 13.06.13, 13:42
        Wiesz, niektórzy muszą się najpierw zakochać, żeby się bzykać, a są również tacy, którzy najpierw muszą uzyskać zezwolenie na seks od księdza. Co kraj, to obyczaj. ;-)
    • ipsetta Re: ten moment. seks. 13.06.13, 12:47
      U mnie się to udało 2 razy (więcej razów nie miałam w ogóle). W obydwóch przypadkach doszło do związku: pierwszy trwała 2 lata i prawie doszło do oświadczyn. Prawie, bo poznałam drugiego, który teraz jest moim mężem (prawie 6 lat).

      Tak więc można.

    • wersja_robocza Re: ten moment. seks. 13.06.13, 13:48
      nfrv napisała:

      > slyszalam takie twierdzenie, ze seks na zbyt wczesnym etapie relacji jakos ja n
      > iszczy. zgadzacie sie?

      Jeśli celem był sam seks, to zwykle na nim się kończy i nie ma mowy o relacji. A jeśli celem jest związek, to nie ma znaczenia, kiedy pójdziesz z kimś do łóżka.
    • brak.polskich.liter Re: ten moment. seks. 13.06.13, 16:25
      IMO to kwestia osobnicza.
      Jedna/jeden musi sie jakos tam zaangazowac emocjonalnie, zeby w ogole doszlo do satysfakcjonujacego dla niej/niego bzykania, dla innej/innego seks jest celem samym w sobie - milo, jesli towarzysza mu romantyczne uczucia i zaangazowanie, ale nie sa one konieczne.

      Dla mnie seks jest ortogonalny z porozumieniem duchowym (cokolwiek to znaczy) i intelektualnym, a zaangazowanie emocjonalne pojawia sie na ogol pozniej (albo i sie nie pojawia).

      Moge czuc sie fantastycznie w towarzystwie kolegi czy przyjaciela, moze nam sie swietnie rozmawiac, moge go bardzo lubic, nieba bym mu przychylila - no, super. Ale jak mnie facet fizycznie nie pociaga, to seksu, ktory by mnie satysfakcjonowal, nie bedzie, chocby skaly s.aly.
    • rach.ell Re: ten moment. seks. 13.06.13, 17:15
      ja wiem tylko ze na pewnym etapie znajomosci brak seksu moze ta relacje zniweczyc:))
    • kora3 Moim zdaniem 14.06.13, 08:23
      na seks należy zdecydować się na takim etapie znajomości, na jakim obie strony mają na to ochotę i nie widzą przeciwskazań:)
      Prosze o darowanie sobie (znów) tekstów o nieplanowanej ciąży i chorobach:)
      O darowanie sobie tekstów umoralniających też proszę :)
      Pisze teraz OGÓLNE, nie o sobie i nie o jakims konkretnym "terminie". Kazdy z nas raczej czuje kiedy ma ochote i nie widzi przeciwskazań i dla jednej osoby będzie to po takim czasie znajomości, a dla innej - po innym.

      Nie sądze, że seks zaburza relacje. Sądzę natomiast, że relację te zaburza traktowanie seksu, jak deklaracji uczuciowej. I tu - w nawiązaniu do innego wątku - chyba Twojej Bogini, leży sedno.

      Gotowośc na seks to deklaracja pt.: podobasz mi się, pociągasz mnie, pożądam Cię. TYLE.
      Jesli inne deklaracje nie padają, to tak należy tę seksualną deklarację traktowac, jak napisałam.
      Rozczarowanie (przeważnie pań) tym, że druga strona po seksie nie oczekuje zwiazku, nie oświadcza się, nie proponuje wspólnego mieszkania bierze się nie z seksu, tylko z WYOBRAZEŃ niepopartych niczym poza nimi samymi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka