niechcetak
20.06.13, 19:43
Cześć Dziewczyny.
Zacznę od tego, ze od zawsze wszystkim sie przejmowałam, bałam się o swoje życie, zdrowie....
Ale jakoś dawałam normalnie radę. A teraz... teraz mnie coś chyba dopadło.
Zaczęło się od tego, ze schudłam, mdłości, bóle brzucha, biegunki, brak apetytu. Do tego osłabienie, nic mi się nie chce, nie mam na nic ochoty. Miałam co prawda trochę stresujący okres, ale myślałam, ze wszystko minie. Byłam u lekarza - wyniki badań ok. Wspomagam się magnezem + leki na jelita. Pojawiły się dziwne myśli o tym, ze sobie nie dam rady w życiu ( mam 26 lat ale nie jestem jeszcze na swoim),taki lęk, strach o to co będzie, o to, ze coś mi się stanie, gdzieś zasłabnę, bardzo boję się samotności, starości, chorób, podróżowania. Zaczęłam myśleć kategoriami - po co coś robić skoro wszystkich czeka śmierć. Nic mnie nie cieszy, zainteresowanie czymkolwiek spadło do zera. Mam wrażenie, ze jakbym wygrała milion w totka to bym wzruszyła ramionami. I tak prawie od dwóch miesięcy - raz lepiej raz gorzej.
Myślicie, ze to moze być depresja? Nerwica? Czy "tylko" kryzys... w związku z prawdziwą dorosłością?Proszę doradźcie, potrzebuję jakiegokolwiek wsparcia.
Psycholog? Psychiatra? Nie chcę brać psychotropów.