Dodaj do ulubionych

Proszę poradzcie - kryzys, depresja...?

20.06.13, 19:43
Cześć Dziewczyny.
Zacznę od tego, ze od zawsze wszystkim sie przejmowałam, bałam się o swoje życie, zdrowie....
Ale jakoś dawałam normalnie radę. A teraz... teraz mnie coś chyba dopadło.
Zaczęło się od tego, ze schudłam, mdłości, bóle brzucha, biegunki, brak apetytu. Do tego osłabienie, nic mi się nie chce, nie mam na nic ochoty. Miałam co prawda trochę stresujący okres, ale myślałam, ze wszystko minie. Byłam u lekarza - wyniki badań ok. Wspomagam się magnezem + leki na jelita. Pojawiły się dziwne myśli o tym, ze sobie nie dam rady w życiu ( mam 26 lat ale nie jestem jeszcze na swoim),taki lęk, strach o to co będzie, o to, ze coś mi się stanie, gdzieś zasłabnę, bardzo boję się samotności, starości, chorób, podróżowania. Zaczęłam myśleć kategoriami - po co coś robić skoro wszystkich czeka śmierć. Nic mnie nie cieszy, zainteresowanie czymkolwiek spadło do zera. Mam wrażenie, ze jakbym wygrała milion w totka to bym wzruszyła ramionami. I tak prawie od dwóch miesięcy - raz lepiej raz gorzej.
Myślicie, ze to moze być depresja? Nerwica? Czy "tylko" kryzys... w związku z prawdziwą dorosłością?Proszę doradźcie, potrzebuję jakiegokolwiek wsparcia.
Psycholog? Psychiatra? Nie chcę brać psychotropów.
Obserwuj wątek
    • rotkaeppchen1 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 19:49
      Proponuje na poczatek zbadac tarczyce (ft3, ft4 i tsh).
    • magadanskaya Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 19:53
      Diagnoza? Emerging adulthood - pójdź na swoje, zrobi Ci się lepiej ;)
      • rotkaeppchen1 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 19:56
        Ja bylam na swoim od 16 roku zycia a do 30 "chodzilam" z niezdiagnozowana (mimo wielokrotnych badan) niedoczynnoscia tarczycy i przez lata czulam sie jak autorka watku a czesto nawet i gorzej.
        • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 20:01
          Od internisty dostałam tylko na TSH - wyniki 3,39 lekarz stwierdził, ze nie ma sensu robić Ft....
          Pierwsze co się uczepiłam to właśnie tarczyca bo jestem szczupła i nie mogę przytyć. A teraz dodatkowo schudłam.
          • magadanskaya Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 20:02
            no to idź do prywatnego laboratorium i zrób "zestaw powiększony" na tarczycę.Nom, nadczynność może być. Ale dowiesz się tylko jak pojdziesz na badania ;>
          • rotkaeppchen1 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 20:21
            TST 3,39 to juz jest niedoczynnosc tarczycy. Ja wlasnie z takim wynikiem "chodzilam" do trzydziestki. Pozniej wzroslo do 4,7 a ja utylam 25 kg i nie moglam podniesc sie z lozka (doslownie).
            Zbadaj ft3, ft4 i tsh - wszystkie z jednej krwi, a takze anty-TPO. Dodatkowo zrob usg tarczycy. Z tymi wynikami wybierz sie do endokrynologa, najlepiej prywatnie, im szybciej, tym lepiej. Badania lepiej wykonac prywatnie, przed pierwsza wizyta u endokrynologa.
            Mimo iz TSH wskazuje na niedoczynnosc, ty chudniesz. Chudniecie w niedoczynnosci tarczycy wystepuje duzo rzadziej, niz tycie ale wystepuje. Kazdy organiz jest inny i kazdy inaczej reaguje na problemy z hormonami.
            Zajrzyj na forum choroby tarczycy i hashimoto - link znajdziesz w mojej sygnaturce.
            Powodzenia.
            • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 20:32
              Kurde...:/ to czemu lekarze to ignorują... Zrobię w takim razie resztę badań.
              A czy może mieć jakieś znaczenie, ze robiąc w maju TSH -1,97 a w połowie czerwca ( powtarzałam TSH) już 3,39...?
              • rotkaeppchen1 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 22:07
                Nie tyle znaczenie, co moze byc to dowod na to, ze postepuje u ciebie niedoczynnosc. Pisze: moze, bo tsh jest czesto malo wiarygodne. Dlatego warto robic za kazdym razem cala trojke (ft3, ft4 i tsh). Lekarze to ignoruja z roznych wzgledow. Dlatego warto samemu troszczyc sie o wlasne zdrowie, w miare mozliwosci...
                • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 22:08
                  Dzięki wielkie za odpowiedź:) Zrobię prywatnie te badania. I wtedy zobaczę co dalej.
              • gulcia77 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 21.06.13, 11:16
                Lekarze to ignorują... Nie mam pojęcia dlaczego. Ja też jestem ofiarą ignorancji. I to przynajmniej kilku lekarzy.
                Ale Czerwony Kapturek ma rację - zanim zaczniesz diagnozować u siebie depresję - sprawdź się od strony hormonalnej. To naprawdę robi huśtawkę z mózgu. Dopiero kiedy na pewno stwierdzisz, że zdrowotnie jest ok, dopiero wtedy udaj się do psychologa czy psychiatry :)
                Zajrzyj też na forum :) Pozdrawiam
            • aka667 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 23:01
              rotkaeppchen1 napisała:

              > TST 3,39 to juz jest niedoczynnosc tarczycy. Ja wlasnie z takim wynikiem "chodz
              > ilam" do trzydziestki. Pozniej wzroslo do 4,7 a ja utylam 25 kg i nie moglam po
              > dniesc sie z lozka (doslownie).
              > Zbadaj ft3, ft4 i tsh - wszystkie z jednej krwi, a takze anty-TPO. Dodatkowo zr
              > ob usg tarczycy. Z tymi wynikami wybierz sie do endokrynologa, najlepiej prywat
              > nie, im szybciej, tym lepiej. Badania lepiej wykonac prywatnie, przed pierwsza
              > wizyta u endokrynologa.
              > Mimo iz TSH wskazuje na niedoczynnosc, ty chudniesz. Chudniecie w niedoczynnosc
              > i tarczycy wystepuje duzo rzadziej, niz tycie ale wystepuje. Kazdy organiz jest
              > inny i kazdy inaczej reaguje na problemy z hormonami.
              > Zajrzyj na forum choroby tarczycy i hashimoto - link znajdziesz w mojej sygnatu
              > rce.
              > Powodzenia.

              dziewczyna ma tsh w normie, chudnie zamiast tyć a ty zdiagnozowałaś u niej niedoczynność tarczycy? ja wiem że są niestandardowe wyniki i do każdego trzeba podejść z osobna, ale gdzie nie spojrzę to lekiem na smutek jest ta tarczyca (i nieważne że wyniki są dobre, jedynym objawem jest chandra i stan lękowy - to na pewno niedoczynność ) jakaś epidemia..?
              • goere Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 21.06.13, 12:38
                Wynik TSH 3,39 nie jest normalny dla 26-letniej dziewczyny. Powinien byc max. 2.
                U mnie byly podobne objawy i wyniki jak nadczynnosc przechodzila w niedoczynnosc przy rzucie choroby. To tlumaczyloby tez podniesienie sie TSH.
                • aka667 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 22.06.13, 14:35
                  goere napisała:

                  > Wynik TSH 3,39 nie jest normalny dla 26-letniej dziewczyny. Powinien byc max. 2
                  > .
                  > U mnie byly podobne objawy i wyniki jak nadczynnosc przechodzila w niedoczynnos
                  > c przy rzucie choroby. To tlumaczyloby tez podniesienie sie TSH.

                  ostatnio czytałam o tych właśnie normach:
                  "Natomiast u większości pacjentów normy są normami i tyle. Wynik w normie jest prawidłowy, a poza normą nieprawidłowy. Jeżeli nie ma dodatkowych czynników ingerujących w poziom hormonów (omówione w rozdziale o badaniach hormonów) - nie ma podstaw do negowania znaczenia norm i wiązania takich czy innych objawów z rzekomą chorobą.

                  Toczono dyskusję na temat obniżenia górnej granicy normy hormonu TSH, czyli rozpoznania u większej liczby osób niedoczynności tarczycy, i leczenia ich hormonami tarczycy (propozycje z lat 2003-2005). Nie wykazano jednak, aby takie postępowanie coś zmieniło, zatem do dzisiaj normy zostawiono "po staremu". (Wiem co piszę Szanowny Pacjencie, staram się śledzić ten arcyciekawy temat, ale żadne propozycje zmiany norm jak dotąd nie znalazły poparcia środowiska naukowego i nie są jednoznacznie udowodnione)."

                  www.endokrynologia.net/content/normy-bada%C5%84-hormonalnych
                  i jeszcze z tej samej strony:
                  www.endokrynologia.net/tarczyca/problemy-psychiczne-depresja-zm%C4%99czenie-choroby-tarczycy
              • rotkaeppchen1 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 21.06.13, 13:01
                Tak, owszem, choroby tarczycy stanowia obecnie prawdziwa epidemie! A tsh powyzej 3 to nie jest dobry wynik dla zdrowej osoby! Znam sie na tym, sama choruje na hashimoto, przeczytalam pare ksiazek na ten temat, mam kontakt z dobrym lekarzem. Sama majac tsh 3,5 (hormony tarczycy nie byly u mnie badane a ja nie wiedzialam, ze trzeba je badac!) przez lata chorowalam na depresje, zaburzenia hormonalne (strata ciazy), nadwage, itd... Przez lata bylam leczona antydepresantami. Jakos tak sie sklada, ze odkad suplementuje hormony tarczycy (prawie 4 lata) nie mam depresji, schudlam i nie mam problemow emocjonalnych (takich, bioracych sie "znikad"), oceniam rzeczywistosc do niej adekwatnie...

                Lepiej, jezeli lekiem na smutek jest badanie tarczycy, niz zakwalifikowanie pacjenta jako "wariata" i pasienie go - niepotrzebnie! - antydepresantami. Antydepresanty i terapie sa dobre dla ludzi, ktorzy NA PRAWDE sa chorzy psychicznie (depresja to tez choroba psychiczna) lub maja problemy emocjonalne. Jezeli problem lezy w tarczycy, nalezy go wyeliminowac i nie truc sie niepotrzebnie innymi lekami, ktore maskuja symptomy ale nie eliminuja przyczyny choroby.

                Choroby autoimmunologiczne wystepuja coraz czesciej, nie do konca wiadomo dlaczego ale podejrzewam, ze jest to po prostu jedna z wielu chorob cywilizacyjnych, ludzkie organizmy tak a nie inaczej reaguja na zmiany otoczenia (biologiczne, chemiczne, itd).
                • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 21.06.13, 13:16
                  Kurde tylko wiece...Ja nie jestem lekarzem. I skoro lekarz mówi mi ze w normie... to myślę sobie ze jest ok.
                  Byłam u dwóch. W maju kiedy Tsh wyszło mi 1,97 - (wtedy zaczęło się to złe samopoczucie, schudłam, problemy z apetytem) Lekarz zlecił morfologię - wyszła ok i to tsh. Uśmiechnął się i powiedział ze jestem zdrowa i muszę jeść. Super...- pomyślałam.
                  Drugi lekarz zlecił wiecej badań ( mocz, próby wątrobowe, ob, glukoze, potas i TSH które wyszło wtedy 3,39) zerknął na wyniki i powiedział że są w porządku i nie wie czemu tak się czuję. Dodał, ze jak tak będzie nadal to mam przyjść za miesiąc lub iść do psychologa.
                  Nie chcę wyjść na osobę która na siłę szuka chorób, naprawdę nie lubie przychodni, badań, lekarzy...Po prostu zaczynam sie zastanawiać czy jestem na serio chora na tarczycę, depresję, nerwicę czy po prostu się nakręciłam...
                  Zrobię prywatnie to TSH i ft3, 4 i najwyżej poproszę o skierowanie do endokrynologa.
                  Ja sie nie znam na wynikach. Norma TSH jest do 4,940 wiec lekarz zgodnie z normą mówi że jest ok...z tego wynika:/ Zwykłe popatrzenie na cyferki, zero interpretacji.
                  Dzięki Wam bardzo za odzew!
                  • rotkaeppchen1 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 21.06.13, 13:22
                    Napisalam ci o moich przejsciach - wnioski mozesz wyciagnac sama. :-)
                    Dobrze, ze zrobisz badania, jezeli chcesz, umiesc wyniki w tym watku (wraz z normami).
                  • gulcia77 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 21.06.13, 13:36
                    Problem polega na tym, że lekarze rodzinni nie mogą skierować na fT3, fT4, anty-TPO, TRAb etc. NFZ nie refunduje. Na te badania może Cię skierować tylko endokrynolog, w ramach twojego ubezpieczenia. A lekarze rodzinni, biorąc pod uwagę ilość endo w Polsce, są ZOBOWIĄZANI do kierowania do specjalisty TYLKO w przypadkach, w których prawie już schodzisz :)
                    Problem polega na tym, że zwykła niedoczynność lub nadczynność tarczycy ma się nijak do chorób autoimmunologicznych, jak Hashimoto (to Rotkaepchen) lub Graves-Basedow (to ja). Samo TSH przy rozwoju choroby naprawdę nie wystarcza i co bardziej kumaci lekarze rodzinni doskonale to wiedzą.
                    • rotkaeppchen1 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 21.06.13, 14:24
                      Niestety, lekarze sa rozliczani z kazdej recepty :-(

                      Jedyna mozliwosc to wykonac badania samodzielnie (prywanie) i z wynikami isc do lekarza - najlepiej tez prywatnie.
        • magadanskaya Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 20:01
          no jasne, jasne. toż nie zaprzeczyłam Twojej sugestii :> fizjologia to podstawa - jak to mówią, w zdrowym ciele, zdrowy duch.
    • kobieta.kierowca.bombowca Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 20:03
      Spróbuj zapytać też tutaj
    • busuanga7 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 20:45
      Ja mialam podobnie kilkanscie miesiecy temu- strach przed samotnoscia, staroscia, samotnoscia tez mam 26lat. Zaraz potem poznalam przyszlego meza(slub w grudniu) na chwile obawy przeszly,a teraz znowu strach czemu nie zachodze w ciaze, czy zajde, kiedy, czy dziecko urodzi sie zdrowe, co z preprowadzka do kanady, czy sie zaklimatyzuje, czy nie bede tesknic za rodzina:/ ja mam taki charakter. Wszyscy widzaq mnie jako usmiechnieta kobiete. Chyba tylko narzeczony zna moj prawdziwy charakter, ze taka ciamcia o ktora trzeba dbac, pocieszac, wspierac :)
      • busuanga7 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 20:48
        Brak energii tez mam ostatnio- te obecne upaly, wczesniej niekaczace sie deszcze i szarosc, dlugo ciagnaca sie zima. Ja uwazam, ze powinnas wyjsc na basen, nad jezioro po pracy, spotkaj sie z kolezankami na piwku, idz na zakupy, obejrzyj film w kinie po prostu nie rozmyslaj, jak masz czas na rozmyslanie to i glupoty do glowy przychodza.
    • light_in_august Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 20:53
      Do psychiatry - nie. Psychiatra przepisze Ci tabletki, które zamaskują problem.
      Psycholog - jakiś porządny, z dobra opinią, jak najbardziej tak. Pogadasz, może opowiadając, sama dotrzeżesz, z czym masz problem. Ewidentnie masz jakieś stany depresyjno-lękowe, a to się najczęściej nie bierze znikąd. Może się boisz odpowiedzialności, dorosłości? Może coś Cię przerasta? Warto z kimś porozmawiać, jeśli sama sobie nie radzisz.
      • vandikia Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 21.06.13, 13:25
        nie każdy psychiatra przepisuje tabletki, nie dla każdego psychoterapia jest dobrą formą leczenia, to tak na marginesie tylko
    • piataziuta Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 20:53
      Żaden kryzys, normalna regularna depresja.
      Jeśli to cię pocieszy, to ma ją większość z nas (dwudziestoparoletnich-bezrobotnych-frustratów-nie-na-swoim).

      > Psycholog? Psychiatra? Nie chcę brać psychotropów
      Niektórzy wychodzą z depresji sami, własną pracą, niektórzy nie radzą sobie bez pomocy z zewnątrz. Zależy od człowieka.

      >Proszę doradźcie, potrzebuję jakiegokolwiek wsparcia.
      Aczkolwiek to zdanie sugeruje, że być może należysz do tej drugiej grupy. Idź na psychologa na początek, on ci powie co dalej.

      • gree.nka Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 21:19
        frustracja to nie depresja
        • piataziuta Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 21:43
          nigdzie tego nie zaimplikowałam
          • gree.nka Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 21:52
            piataziuta napisała:

            > nigdzie tego nie zaimplikowałam

            nie moja sprawa :)
    • berta-death Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 21:00
      Tak jak ci radzą porób badania, ale nie ma sensu na własną rękę szukać po omacku. Idź do endokrynologa, to nie tylko tarczyca tak się objawia, cała reszta też. A jak okaże się, że to psychiczny problem, to bez psychiatry się nie obejdzie ani bez psychotropów. Bo to taki sam lekarz jak endokrynolog, tylko zajmuje się stabilizowaniem poziomu neurohormonów a nie hormonów. I nie da się tego osiągnąć inaczej niż przy pomocy odpowiednich leków.
    • rach.ell Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 21:01
      zastanow sie i moze jednak zacznij brac te psychotropy? i dlaczego wymieniasz podrozowanie zaraz za staroscia smiercia i chorobami? dziwnie, Neruda napisal kiedys ze ludzie ktorzy miedzy innymi nie podrozuja umieraja powoli, i jeszcze chyba ci ktorzy nie rozmawiaja z obcymi ale to tutaj wlasnie zaczelas to moze wybierz sie na wakacje, wsiadaj w samolot i ...raz kozie smierc:)
      • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 21:10
        Boję się psychotropów bo wiem, że to nie antybiotyk po którym efekty widać po dwóch dniach stosowania, boję się efektów ubocznych. Poza tym jak myślę o psychiatrze i psychotropach to myślę sobie, ze chyba nie jest aż tak źle żebym sięgała po taką pomoc...
        Wymieniłam podróżowanie bo... mnie strasznie stresuję, nie lubię podróżować, nigdy nie podróżowałam - nie licząc kilku wycieczek.
        Niestety... nie jestem ani spontaniczną ani odważną osobą. Zawsze się nad wszystkim 100 razy zastanawiam. Ale tak mam od zawsze i chyba to kwestia charakteru..
        • rach.ell Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 21:15
          psychiatra to po prostu lekarz a leki antydepresyjne pomagaja szybko, to nie musza byc szczegolnie mocne srodki, to jak vitaminy dla ducha i w wiekszosci wypadkow mozna je po jakims czasie, kiedy juz sie wzmocnisz odstawic. Zniknie ci ta ciemna przepasc ktora 'widzisz' pod nogami. Podrozowanie jest o tyle dobre ze mozesz poznac kogos kto cie pokocha i to tez pomaga ale jest zwiazane z pewnym ryzykiem, po jakims czasie pojawiaja sie skutki uboczne:)
        • rotkaeppchen1 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 22:11
          Wspolczesne leki antydepresyjne nie sa bardzo zle. Wazne tylko, zeby je brac wtedy, kiedy sa potrzebne a nie wtedy, kiedy depresja jest tylko i wylacznie symptomem innej choroby.
          U mnie tak bylo - jestem dda, wiec chodzilam na terapie, bralam antydepresanty. Wszystko pieknie, terapia dala wspaniale efekty (charakter mi sie zmienil o 180 stopni), jednak depresja wracala. Dopiero po latach okazalo sie, ze to tarczyca (choruje na chorobe hashimoto). Niestety, choroby autoimmunoliczne wystepuja coraz czesciej. A badanie tarczycy jest proste, mimo ze nie tanie, jezeli robi sie na wlasna reke (ft3, ft4, tsh, anty-TPO plus usg tarczycy).
          • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 22:17
            Dlatego zbadam najpierw dokładnie tarczycę . Dzięki za sugestie.
            Też jestem DDA ale patrząc z perspektywy wiem, ze mam niektóre cechy przypisywane DDA ale nie jest i nie był nigdy to dla mnie problem.
            • aka667 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 20.06.13, 22:56
              niechcetak napisał(a):

              > Dlatego zbadam najpierw dokładnie tarczycę . Dzięki za sugestie.
              > Też jestem DDA ale patrząc z perspektywy wiem, ze mam niektóre cechy przypisywa
              > ne DDA ale nie jest i nie był nigdy to dla mnie problem.

              każdy ma jakieś cechy DDA, to tak jak z horoskopem - część charakterystyki pasuje do każdego człowieka.
              jeśli masz naturę wałkującą każdy problem to nie brnij w tłumaczenie swojego życia faktem bycia DDA, szukanie u siebie chorób (zrób sobie te badania, ale jak znów ci wyjdą w środku normy - jak TSH to przyjmij do wiadomości że jesteś zdrowa).
              wiem co mówię, też potrafię się zamartwić do nieprzytomności najdrobniejszą pierdołą. rozwiązanie to niedawanie sobie czasu na destrukcyjne myślenie
              • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 21.06.13, 10:45
                Zgadzam się, dlatego nie doszukiwałam się nigdy w tej kwestii problemu.
                I zgadzam sie również z tym, ze najgorzej miec czas na takie dziwne myślenie.
                Wcześniej więcej pracowałam i nie przychodziły mi takie myśli do głowy. Z drugiej strony prościej doszukiwać się przyczyn fizycznych złego samopoczucia niż dopuścić do siebie fakt, ze może się mieć problem z głową....
                Pamietam, ze podobne odczucia miałam kilka lat temu gdy się przeprowadzałam - taki paraliżujący strach, co będzie dalej, jak sobie poradzę etc.
                Muszę sobie chyba trocchę odpuścić, nie spinać się tak, wrzucić na luz. Tylko wbrew pozorom to jest trudne:)
                • marguy Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 21.06.13, 11:24
                  Sprawdz tarczyce, przede wszystkim tsh, t3,t4 oraz serce.

                  Mnie tarczyca rzucila na kolana w ciagu poltora miesiaca. Stracilam mase miesniowa, trzesly mi sie rece, nie moglam spac, porykiwalam po katach (bo ja z tych co to nie placza), rozdrazniona, z sercem walacym tak szybko i glosno, ze w nocy mialam chec je wyrwac z siebie. Nic dziwnego przy prawie 200 uderzeniach na minute.
                  Uratowal mnie maz, zlapal za frak i zawiozl do lekarza. I mial racje, moj tsh wynosil 0,0016. Norma to: 0,4 à 4 mUI/L. Jeszcze troche i odjechalabym.

                  Idz wiec do lekarza, to sie leczy. Im szybciej, tym lepiej. Dzis biore prewencyjnie najnizsza dawke levothyroxu i juz dawno zapomnialam, ze mialam problemy z tarczyca.
                • rotkaeppchen1 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 21.06.13, 13:02
                  Oczywiscie, MASZ PRAWO, jak kazdy miec "zwykle" problemy emocjonalne lub chorowac na depresje. Ja bym jednak zbadala tarczyce.
              • rotkaeppchen1 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 21.06.13, 13:11
                Ale DDA to cos wiecej, niz jedna czy dwie cechy DDA. To caly zespol cech, to cala osobowosc. Nie mozna tego lekcewazyc. Sama jestem DDA, przeszlam doskonala (panstwowa!) terapie, ktora postawila mnie na nogi, zmienila wlasnie moja osobowosc. Glownie objawilo sie to akceptacja wlasnego wygladu ale takze umozliwilo wybaczenie matce spaprania mi dziecinstwa oraz w ogole ulozenie dobrej relacji z nia. Gdyby nie terapia, dzis najprawdopodobniej nie mialybysmy kontaktow ze soba.
                Niestety problem sie pojawia, jezeli jest sie jednoczesnie DDA (lub ofiara innych dysfunkcji w rodzinie) i choruje somatycznie (u mnie hashimoto). Wtedy objawy sie przeplataja,co moze opoznic prawidlowa diagnoze. Ja w koncu wyszlam na prosta ale po 15 latach cierpienia. Mam 33 lata i dopiero teraz, odkad mam tarczyce pod kontrola, mam wplyw na brzebieg swojego zycia. Wczesniej wszelkie moje projekty zyciowe przeplataly sie z kilkutygodniowymi (lub kilkumiesiecznymi) fazami "depresji", niemocy nie tylko psychicznej ale i fizycznej.
                Podstawa jakiejkolwiek terapii, czy farmakologicznej, czy terapeutycznej jest prawidlowa diagnoza.
                • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 21.06.13, 13:23
                  Wiem o tym. Pewnie gdybym zaczęła myśleć o tym, o terapii to wszystkie potwory wyszły by spod kołdry. Pewnie, że miewałam czasem gorsze dni. Reaguje bardzo emocjonalnie, ale raczej tłumię to wszystko. Bo nie chcę już słuchać, że ..przesadzam, wyolbrzymiam, ze ludzie nie tak mają i jakoś żyją. Jakoś zawsze dawałam radę.
                  Być moze jest sporo prawdy,że to wszystko się ze sobą przeplata. Ale byłam nauczona, żeby o tym co się działo w domu nie mówić, wiem, ze to pewnie duży błąd i chyba nie byłabym gotowa aby o tym komuś opowiadać.
                • aka667 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 22.06.13, 14:43
                  rotkaeppchen1 napisała:

                  > Ale DDA to cos wiecej, niz jedna czy dwie cechy DDA. To caly zespol cech, to ca
                  > la osobowosc.

                  to nie ma nic wspólnego z tematem. autorka napisała że ma "niektóre cechy". otóż niektóre cechy to ma każdy żyjący człowiek.

                  już jej tu zdiagnozowano tarczycę mimo normalnych wyników, teraz jeszcze wpędzacie ją w DDA mimo że sama pisze że nei jest to dla niej problemem? Oczywiście że są to realne przypadłości u ludzi którzy naprawdę na to cierpią, ale tłumaczenie nim z automatu wszelkich problemów wszystkich ludzi to pójście na skróty. i tak naprawdę nikomu nie pomoże się ogarnąć życiowo
                  • rotkaeppchen1 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 22.06.13, 20:04
                    Nie da się kogoś spędzić w DDA. Albo się jest DDA albo nie. Autorka napisała, że jest.
                    A TSH 3,39 jest zdecydowanie za wysokie. Poza tym diagnozowanie zdrowia tarczycy na podstawie samego tsh to nieporozumienie, więc.nie ma o czym dyskutować, tylko wykonać komplet badań i na ich podstawie stawiać diagnozę.
                    • aka667 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 22.06.13, 21:34
                      rotkaeppchen1 napisała:

                      > Nie da się kogoś spędzić w DDA. Albo się jest DDA albo nie. Autorka napisała, ż
                      > e jest.
                      > A TSH 3,39 jest zdecydowanie za wysokie. Poza tym diagnozowanie zdrowia tarczy
                      > cy na podstawie samego tsh to nieporozumienie, więc.nie ma o czym dyskutować, t
                      > ylko wykonać komplet badań i na ich podstawie stawiać diagnozę.

                      nie napisałam że jest zdrowa, tylko że tsh ma w normie (norma jest do 4,9 przypominam i wiem że wszyscy wiedzą lepiej od laboratorium ale to naprawdę nie jest błąd w druku ani zmowa lekarzy żeby specjalnie zrobić na złość pacjentom), oczywiście może znajdować się w tym 1% chorych z normalnymi wynikami, ale napisanie komuś takiemu na forum "to już niedoczynność" jest moim zdaniem przedwczesną, zdalną i zupełnie nieuprawnioną diagnozą.
                      • rotkaeppchen1 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 22.06.13, 23:30
                        Masz rację - u mnie, przy takim wyniku endokeynolog orzekła LEKKĄ niedoczynność. Wobec tego poprawiam się: 3,4 to LEKKA niedoczynność. W Niemczech norma oficjalna tsh jest do 4,4 ale lekarze się jej nie trzymają i przy tsh ponad 2,5 kierują na dodatkowe badania.
                        No ale może to wynika z faktu, że tu służba zdrowia jeszcze funkcjonuje. W Pl skierowanie do endokrynologa dostanie się, kiedy naprawdę jest już bardzo źle. Tutaj wszystko, co przerasta kompetencje lekarza domowego jest od razu kontrolowane przez specjalistę. Szczególnie, kiedy pacjent skarży się na źle samopoczucie fizyczne [Zaczęło się od tego, ze schudłam, mdłości, bóle brzucha, biegunki, brak apetytu. Do tego osłabienie, nic mi się nie chce, ]nie mam na nic ochoty. 
                        • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 23.06.13, 10:52
                          Może popełniłam błąd, ze nie powiedziałam lekarzowi że moje tsh jeszcze miesiąc wcześniej wynosiło 1,97. Może wtedy popatrzył by na wynik inaczej. No ale skąd ja mogłam wiedzieć, że to istotne...

                          Wczoraj pół dnia źle się czułam... Nadal mało jem- jeszcze te upały. Bół brzucha taki, ze najchętniej zwinęłabym się w kłębek. Dziś wstałam taka rozdrażniona, ze bez kija nie podchodź.
                          Nie mam juz siły... do samej siebie:( Boję się, ze mam depresję:(
                          • gree.nka Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 23.06.13, 11:02
                            nie masz ty przypadkiem okresu ?
                            • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 23.06.13, 11:06
                              Nie... Mam 13 dc. Także jestem po okresie.
                              Ale nie przypominam sobie żebym miała takie jazdy nawet podczas okresu. ( co lepsze- zawsze regularnego)...
                              • kociamamaa Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 23.06.13, 13:58
                                Zgadzam się z każdym słowem rotkaeppchen1. Chodziłam ok 20 lat z nieleczoną niedoczynnością. Lekarze badali nie raz TSH, ale zawsze było bardzo dobre. Można powiedzieć,że niedoczynność zmarnowała mi 20 lat życia. Przez tyle lat byłam na antydepresantach, które nie pomagały. Dopiero pół roku temu odkryłam z pomocą forum tarczycowego, że mam dużą niedoczynność, pomimo modelowego TSH ok 1. Miałam ft4 poniżej normy. Obecnie pół roku suplementuję tyroksynę i moja jakość życia diametralnie się zmieniła!Okazało się,że nie potrzebuję psychotropów,psychiatry, terapii, dietetyka. Dawkę dobieram sama z pomocą forum, gdyż endokrynolodzy na których trafiłam nie byli kompetentni. To niestety powszechne zjawisko. Również bardzo gorąco ci radzę zrobienie trójki tarczycowej i wpisania wyników na forum.Co masz do stracenia? A zyskać możesz dużo- normalne samopoczucie jest bezcennne.
                                • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 23.06.13, 21:27
                                  Zrobię i napiszę jak będę miała wyniki.
                                  Współczuje, ze tyle lat sie męczyłaś... az to nie do pomyślenia jest:/
                                  • kociamamaa Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 23.06.13, 23:35
                                    Niechcetak, moja historia nie jest wyjątkiem, na forum tarczycowym jest masę takich przypadków jak mój. Czy wiesz,że w Niemczech górna norma TSH to 2,5? Tam z twoim wynikiem miałabyś zdiagnozowaną niedoczynność i dostałabyś od razu tyroksynę na obniżenie TSH. W Polsce normy TSH są zawyżone.
                                    • rotkaeppchen1 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 24.06.13, 11:20
                                      No to jednak nie jest tak, ze w Niemczech gorna norma TSH jest 2,5. Oficjalnie jest 4,4... Jednak lekarze przy wyniku wyzszym niz 2,5 zlecaja dla pewnosci dodatkowe badania.
                                      • rotkaeppchen1 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 01.07.13, 15:53
                                        Sprawdzilam, w moim laboratorium norma tsh jest obnizona, do 3,5! :-)
                                        • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 02.07.13, 17:29
                                          W powtórce badania wyszło mi 2,7. Ale tak jak mówiłas będę kontrolować to TSH.
        • maitresse.d.un.francais Czyżby nadal straszna wizja 26.12.13, 22:29
          psychiatry i psychotropów?

          Primo - do psychiatry chodzi się nawet z lżejszymi dolegliwościami, choćby z bezsennością.

          Secundo - psychotropy nie gryzą, a efekty uboczne dają prawie wszystkie rodzaje leków, nawet zioła.

          A po zakończeniu farmakoterapii w/w psychotropy odstawia się. Dziękuję za uwagę. :-P
    • vandikia Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 21.06.13, 13:23
      generalnie to klasyczny opis objawów nerwicowo-depresyjnych
      terapeuci na ogół radzą odwiedzić psychologa lub psychiatrę, lub nawet lekarza pierwszego kontaktu na początek w momencie gdy takie obniżenie nastroju utrzymuje się dłużej niż 2 tygodnie
      psychotropów nikt ci na siłę nie wypisze, są jeszcze inne formy terapii, a nawet jeśli to psychotropy to nie diabelskie tabletki że się ich boisz, niektórym pomagają szybko wrócić do normalnego funkcjonowania
      no i lęki ma bardzo dużo dorosłych ludzi, jesteś w wieku gdzie się zderzasz z rzeczywistością, jedni to przechodzą bezboleśnie, a inni panikują, norma
    • mila2712 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 23.06.13, 22:37
      ....... jakbym wygrała milion w totka to bym wzruszyła ramionami.

      OK
      trzymam Cię za słowo....wzrusz ramionami a potem oddaj mi kupon
      już ja zainwestuję te pieniądze odpowiednio

      za dużo wolnego czasu
    • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 27.06.13, 15:55
      Byłam u lekarza... Ten powiedzial, ze tsh faktycznie za wysokie i kazał potworzyć.
      Zlecił też T4. Czy to to samo co FT4??

      Kurde nadal czuje się źle. Cały czas jakiś lęk do tego wszystkiego. Az się trzęsę...Siedzę i się trzęsę...
      Boję sie tej depresji....
      Boje sie że sama sobie coś wkręciłam.
      Chce żeby było jak trzy miesiące temu, kiedy nic mi się nie działo:((
      • rotkaeppchen1 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 27.06.13, 20:03
        BARDZO sie cieszę, że stwierdził. 95 na 100 powiedziałoby że jak w normie to w normie. Szkoda że lekarz dał ci skierowanie tylko na ft4. Ja na twoim miejscu doplacilabym i z tej samej krwi zrobiła jeszcze ft3 i tsh a nawet przeciwciała anty-TPO. Zrobiłbym też usg tarczycy . Jeżeli cię stać prywatnie, nie zwlekaj z tymi badaniami. Jeżeli to problem tarczycy, po uregulowaniu hormonów wszystko powinno wrócić do normy, nawet jeżeli trochę to potrwa.
        • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 27.06.13, 20:21
          Jak jeszcze dodałam, ze miesiąc wcześniej było poniżej 2 to od razu powiedziała, ze do skontrolowania . Na Tsh też dostałam skierowanie. Na t3 juz nie. Zobaczę na ceny. Z tego co patrzyłam anty -TPO jest drogie:(
          W każdym razie jutro idę na badania.
          Dzięki za wsparcie. Sama się sobie dziwię, ze w chwili zmienia mi się nastrój. Z leku w spokój i odwrotnie. Z tego, ze jest ok na to nie już ok nie jest...i za chwilę zaczyna mną telepać. C za huśtawka. Trochę mam jednak nadzieję, ze to od hormonów tak mi się dzieje a nie od innego paskudztwa.
          Dzięki jeszcze raz!
          Jak będę miała wynki to podam:)
    • niechcetak Re: WYNIKI 28.06.13, 17:07
      To chyba nie tarczyca...

      Nie zrobiłam T3 bo cena mnie zabiła...W prywatnych placówkach - ceny dramat;(

      TSH - 2,712 ( norma 0,350 - 4,940)
      FT4 1,27 ( norma 0,70 - 1,48)

      • rotkaeppchen1 Re: WYNIKI 28.06.13, 18:10
        Hmm, faktycznie, wyniki zle nie sa, przynajmniej w tym momencie. Ale fakt, ze tsh bylo 3,4 swiadczy, ze cos sie tam dzieje... Nie wiem, nie chce ci niczego wkrecac, bo przeciez faktycznie mozesz miec zwykla depresje... z drugiej strony to moga byc tez niedobory, np anemia, niedobor witaminy b12 i d... Moze powinnas zrobic normalna morfologie plus te dwie witaminy...
        Ja bym na twoim miejscu zapisala sie do psychiatry, jezeli faktycznie jest ci bardzo ciezko, antydepresanty moga pomoc. Jednoczesnie nadal badalabym co jakis czas tarczyce, bo moze to byc poczatek jakiejsc choroby. Moze ale nie musi, jestem ostrozna, ze wzgledu na moje doswiadczenia, moje i wielu innych osob. Wiele osob ma dobre wyniki hormonow tarczycy a mimo to objawy typowe dla niedoczynnosci - jezeli chcesz, wejdz na forum choroby tarczycy i hashimoto (link w sygnaturce).
        Zycze ci w kazdym razie duzo zdrowia i polepszenia samopoczucia.
        • niechcetak Re: WYNIKI 28.06.13, 18:26
          Morfologię też powtórzyłam. Chyba ok...
          Dzięki za wszystko. Jak się nie zmieni to zacznę od psychologa.
          Wyć mi się chce...
          • rotkaeppchen1 Re: WYNIKI 28.06.13, 18:35
            Psycholog jak najbardziej ale doraźnie psychiatra, moim zdaniem.
            • rotkaeppchen1 Re: WYNIKI 28.06.13, 18:36
              Skąd jesteś i ile masz lat?
              • niechcetak Re: WYNIKI 28.06.13, 18:38
                Boże nie chcę do psychiatry....Nie..

                Jestem z Krakowa i mam 26 lat.
                • rotkaeppchen1 Re: WYNIKI 28.06.13, 18:47
                  Pytałam, bo ja sama przeszłam świetną, panstwowa terapię dda w Warszawie...
                  Dlaczego nie chcesz do psychiatry? To normalny lekarz... Ja byłam nawet 6 tyg w szpitalu, w celu optymalnego i szybkiego ustawienia leczenia. Tylko, że ja miałam wtedy za sobą 3 lata depresji, nie 3 miesiące i byłam naprawdę zdesperowana. Na tamtą chwilę była to najlepszą decyzja jaką mogłam podjąć.
                  • niechcetak Re: WYNIKI 28.06.13, 18:54
                    Ja wiem, że to normalny lekarz ale...Nigdy po porostu nawet przez myśl nie przeszło, że będę w ogóle rozważać wizytę. A bywało, ze faktycznie miałam większe problemy rodzinne, finansowe etc. Boję się antydepresantów....
                    Lekarze u mnie sugerują też że może to na tle nerwowym. Na dodatek u mnie to samo napędzająca się spirala. Źle się czuję więc sie nakręcam i boje się jeszcze bardziej i nie mogę o niczym innym myśleć. Ja już sama jestem głupia. Ale jakbym tylko mogła ta cofnęłabym czas do marca.. wtedy było wszystko ok.
                    • raptor.1 Re: WYNIKI 29.06.13, 02:05
                      Nie boj sie antydepresantow.Pobierzesz przez jakis czas
                      i jak sie lepiej poczujesz odstawisz powoli.
                      Probuj rozne a moze najlepiej zaczac od takiego leku
                      ktory daje sie na depresje ale nie tylko,tez na uspokojenie
                      i jest nieuzalezniajacy.
                      To buspar (buspirone).
                      Mozesz po nim czuc niepokoj ale to minie a jezeli nie
                      to trzeba go dac razem z xanax (alprazolam).
                      Oczywiscie idz do lekarza i to zwyklego i powiedz mu o tym wszystkim jak
                      i zasugeruj te leki.
                      To co masz to normalne w tym wieku.Ja mialem juz w 20 latach przeszlo a potem
                      co iles lat wracalo.Taki system,ale mozna sie przyzwyczaic i jak sie nie naduzywa alkoholu
                      to powinno byc OK.:)
                      • niechcetak Re: WYNIKI 29.06.13, 13:16
                        Dziś myślałam, ze juz sie nie zwleke z łóżka:( Nie wiem co się ze mną dzieje. Stany lękowe jak tylko się obudziłam. Wkręciłam sobie, ze wyląduje w psychiatryku. Boje się jutra.
                        Tak mi dziś źle, wstyd, zawiodłam sama siebie i wszystkich w około.
                        • raptor.1 Re: WYNIKI 29.06.13, 15:42
                          niechcetak napisał(a):

                          > Tak mi dziś źle, wstyd, zawiodłam sama siebie i wszystkich w około.

                          Teraz jestem pewien tych lekarstw co podalem (buspar lub xanax lub razem oba) ,masz to
                          samo co ja.Stany leku pomieszane z poczuciem winy i martwienia sie.
                          Im szybciej bedzie je brac tym wieksza jest szansa na poprawe i ewentualne sporadyczne
                          zazywanie. Sprobuj od rodzinnego lekarza,a jak Ci nie spasuje to idz do psychiatry,bo
                          nie kazdy lekarz rodzinny zna sie na tym,chociaz powinien sie znac ogolnie na nerwicach,
                          a to co masz to mam nadzieje jest na tle nerwicowym czyli hormonalnym.
                          Powszechna opinia jest ze to sa depresje,podczas gdy depresja jest czyms troche innym,
                          i ludzie tego nie rozumieja,ze moze sie nie chciec czegos robic nie dlatego ze nie widzisz sensu
                          ale dlatego,ze boisz sie wysilku i oceny srodowiska (osmieszenie sie,wstyd,poczucie winy).
                          Powodzenia i pozdrowienia,:)
                          • raptor.1 Buspar- Spamilan 29.06.13, 16:56
                            Buspar nazywa sie w Polsce Spamilan i na mnie dziala slabiej
                            niz amerykanski Buspar.

                            www.przychodnia.pl/el/leki.php3?lek=2810
                          • rotkaeppchen1 Re: WYNIKI 29.06.13, 18:50
                            Sorry ale wypisujesz brednie! Na tle nerwicowym, czyli hormonalnym?? Zaburzenia hormonalne leczy sie... wplywajac na te hormony a nie na osrodkowy uklad nerwowy. Nerwica nie ma nic wspolnego z hormonami. Nie wypisuj glupot, bo niepotrzebnie mieszasz.
                            • raptor.1 Doucz sie lepiej 29.06.13, 20:23
                              rotkaeppchen1 napisała:

                              > Sorry ale wypisujesz brednie! Na tle nerwicowym, czyli hormonalnym?? Zaburzenia
                              > hormonalne leczy sie... wplywajac na te hormony a nie na osrodkowy uklad nerwo
                              > wy. Nerwica nie ma nic wspolnego z hormonami. Nie wypisuj glupot, bo niepotrzeb
                              > nie mieszasz.

                              Serotonina i dopamina to chyba hormony,no nie?
                              Moze neurohormon to wedlug Ciebie nie hormon?

                              poczytaj sobie lepiej tutaj o zwiazku nerwicy z hormonami

                              www.calmclinic.com/anxiety/causes/hormones
                              • raptor.1 Poprawka 29.06.13, 21:19
                                raptor.1 napisał:

                                > Serotonina i dopamina to chyba hormony,no nie?
                                > Moze neurohormon to wedlug Ciebie nie hormon?

                                Serotonina i dopamina to wlasciwie neurotransmitery ktore reguluja rownowage
                                hormonalna neurohormonow produkownych przez ośrodkowy układ nerwowy
                                (podwzgórze, przysadka mózgowa).

                                Po co sie odzywasz jak nie masz pojecia o problemie a ja nie bede udzielal Ci wykladow.
                                • rotkaeppchen1 Re: Poprawka 29.06.13, 23:30
                                  Taki z ciebie fachowiec ale dziewczynę chcesz truć xanaxem - gratuluję.
                                  • dum10 Re: Poprawka 30.06.13, 00:00
                                    rotkaeppchen1 napisała:

                                    > Taki z ciebie fachowiec ale dziewczynę chcesz truć xanaxem - gratuluję.

                                    Truc? Bzdury takie opowiadaja wszedzie,ze xanax jest uzalezniajacy jak narkotyk.
                                    Najmniesza dawka jest 0.1 mg i mozna sobie ja szczelic 3 razy dziennie przez tydzien lub
                                    dwa.Jak sie bedzie czuc dobrze to potem bedzie go nosic przy sobie i zazywac wtedy jak
                                    wpada w ten stan.Samo to ze ma lekarstwo przy sobie jest juz 90% skutecznosci leku
                                    szczegolnie kiedy ma swiadomosc ze jest to srodek ktory zaraz pomoze.
                                    W nerwicy nasza neurobiologia bawi sie z nami.To gra zludzen.Boisz sie zabrac glos publicznie,
                                    zeby sie nie osmieszyc ale kiedy podejmiesz decyzje ze nie bedziesz zabierac glosu przestajesz
                                    sie bac,wiec znowu chcesz zabrac glos i znowu sie boisz.
                                    Ze mna bylo podobnie.Balem sie prowadzic auto po autostradzie,szczegolnie lewym pasem,
                                    bo pelno aut i w razie czego nie zdaze szybko zjechac na prawo aby sie zatrzymac bo mi sie slabo robi.
                                    Czasami musialem zjechac z autostrady i wtedy wszystko mija wiec wjezdzam z powrotem
                                    a to cholerstwo znowu wraca,wiec zjezdzam i znowu wjezdzam,i tak w kolo jezdze.
                                    Jakby ktos mnie obserwowal to by peknal ze smiechu.Ale tylko ten co chociaz raz przezyl stany
                                    paniki,fobii (na moscie w tunelu,w windzie) to mu nie jest do smiechu.
                                    Podobnie jest z martwieniem sie.Czasami w takich stanach mozna sie martwic czyms co sie
                                    stalo kilka lat temu,czy ktos minal nas a zrobil glupia mine to pewnie dlatego ze my wygladamy
                                    smiesznie.Zycie jest wtedy udreka.
                                    Ja jestem zwolennikiem ostrej terapii, a wiec silny srodek a w krotkim czasie,chyba ze akurat
                                    przyjdzie prawdziwa milosc. Aaa...to wtedy jest to najlepsza terapia,ale nasza kultura jeszcze
                                    nie dorosla do tego,aby problemy nerwicowe rozwiazywac na drodze naturalnej.
                                    I to nie jest zart.
                                    • rotkaeppchen1 Re: Poprawka 30.06.13, 16:18
                                      Benzodiazepiny sa silnie uzalezniajace. To nie sa cukierki, ktore mozna sobie "szczelic" jak sie podoba.
                                      Nerwicy nie da sie wyleczyc, tego typu leki tylko maskuja objawy, pomagaja przetrwac trudne chwile ale niczego nie lecza. Prawdziwa depresja powinna sie zajac psychoterapia aby jak najbardziej lagodzic jej objawy, nauczyc sie z nia zyc.

                                      Obecnie lekarze maja do dyspozycji bardzo duzo lekow, ktore nie uzalezniaja (mam na mysli uzaleznienie sie organizmu od substancji czynnej leku a nie uzaleznienie psychiczne, bo to zupelnie dwie rozne rzeczy). Nowoczesne srodki antydepresyjne, dzialaja czesto wlasnie przeciwko stanom lekowym, przy czym nie uzalezniaja. Bierze sie je przez minimum pol roku, z czasem mozna odstawic (wszystko pod kontrola lekarza!).
                                      • rotkaeppchen1 Re: Poprawka 30.06.13, 16:19
                                        Mialam na mysli prawdziwa nerwice, nie depresje.
                                      • raptor.1 Re: Poprawka 30.06.13, 17:22
                                        rotkaeppchen1 napisała:

                                        > Benzodiazepiny sa silnie uzalezniajace. To nie sa cukierki, ktore mozna sobie "
                                        > szczelic" jak sie podoba.
                                        > Nerwicy nie da sie wyleczyc, tego typu leki tylko maskuja objawy, pomagaja prze
                                        > trwac trudne chwile ale niczego nie lecza. Prawdziwa depresja powinna sie zajac
                                        > psychoterapia aby jak najbardziej lagodzic jej objawy, nauczyc sie z nia zyc.

                                        Zgadzam sie z Toba tylko ze depresje leczy sie zwykle inhibitorami wychwytu zwrotnego
                                        serotoniny (SSRI) (prozac,paxil,lexapro itd) a czyste stany lekowe lepiej leczyc
                                        benzodiazepinami.Kazdy system jest inny i dziala nia niego co innego.Nie musi to byc od
                                        razu valium czy xanax.Ale ona przedstawia te objawy jako dosyc ostre i to lekowe.
                                        (po obudzeniu sie).Definitywie to wymaga silniejszego leku uspakajacego.
                                        Podalem spamilan (buspirone) bo on jest jedynem lekiem ktory dziala i na depresje i na leki
                                        pozytywnie.On ma bardzo niezwykly mechanizm dzialania,bo dziala na receptory serotoniny
                                        a nie na glowny system neuroprzekaznikow (GABA) i nie wywoluje uzaleznienia.
                                        U niej sa tez objawy silnej melancholii a to xanax zalatwia dobrze,bo inne moga ja podniecic
                                        i wywolac odwrotny skutek.Xanax nigdy nie zaszkodzi,najwyzej nie pomoze a wtedy mozna go
                                        odstawic.Na dluzsza mete on nie jest dobry nie tylko ze wzgledu na uzaleznienie ale glownie
                                        dlatego ze obniza tzw.sex drive (poziom estrogenu) a to jest niedobre dla nerwic.
                                        Kazdy lek ma jakies efekty uboczne i kazdy czlowiek jest inny.
                                        Dlatego wizyta u lekarza jest konieczna i wyprobowanie kilku lekow w dzialaniu,chyba
                                        ze lekarz trafi za pierwsza raza.
                                        • rotkaeppchen1 Re: Poprawka 30.06.13, 18:30
                                          No tak, tylko my nie wiemy, co tak naprawde dolega autorce watku, czy depresja, czy nerwwica lekowo-depresyjna, czy cokolwiek innego. Dlatego diagnoze powinien postawic lekarz.
                                          Ja moge powiedziec z wlasnego doswiadczenia, ze u mnie na stany lekowe towarzyszace depresji (takze na fobie spoleczna) bardzo dobrze dziala Efectin ER, ktory nie jest lekiem uzalezniajacym (fizycznie). Dlatego lekarz powinien zdecydowac, co podac pacjentowi.
                                          Na mnie tak samo przeciwlekowo dzialala coaxil i lerivon. Natomiast seronil (prozac) nie dzialal na mnie w ogole i dodatkowo wywolywal objawy alergiczne.
                                          Pozostawmy postawienie diagnozy i decyzje o leczeniu lekarzowi. Najwazniejsze, zeby autorka watku w ogole sie do lekarza udala!
                                          • rotkaeppchen1 Re: Poprawka 30.06.13, 18:34
                                            Moze autorka watku boi sie, ze bedzie miala leczenie psychiatryczne wpisane "w papierach"? Nic bardziej mylnego, poza mna i osobami, ktore mnie znaly 15 lat temu nikt nie wie, ze bylam w szpitalu psychiatrycznym. Nie opowiadam o tym osobom nowo poznanym, poniewaz wiem, jakie moga byc reakcje. Nie wszyscy pacjenci oddzialu psychiatrycznego sa "wariatami" w potocznym rozumieniu tego okreslenia... Takze w dokumentach nie ma sladu mojego pobytu w szpitalu, czy tego, ze lecze sie antydepresantymi. Wiem, ze nawet osoby powaznie chore psychicznie (np na schizofrenie) nie maja obowiazku informowania o tym pracodawcy podczas rozmowy o pracy. A w "dokumentach" nie ma sladu na ten temat. Dlatego nie ma sie co bac psychiatry, szczegolnie, jezeli faktycznie moze on pomoc.
                                            • raptor.1 Re: Poprawka 01.07.13, 00:12
                                              rotkaeppchen1 napisała:

                                              > Dlatego nie ma sie co bac psychiatry, szczegolnie, jezeli faktycznie moze on pomoc.

                                              Juz dawno minely te czasy,kiedy uwazano ze do psychiatry chodza ludzie pomyleni czy
                                              opetani przez diabla.
                                              Wspolczesny swiat niesie ze soba stres i czlowiek wrazliwy musi sie ugiac pod jego ciezarem.
                                              To smutne,ze najlepsi ludzie musza marnowac swe zycie z powodu glupoty tepych i
                                              niewrazliwych krzykaczy ktorzy panosza sie w zyciu niszczac wszystko co napotkaja na drodze
                                              swojej kariery.
                                              Moze rozwoj nauki pomoze zrozumiec istote swiadomosci ludzkiej i pomoc przecietnemu
                                              czlowiekowi w jego walce z niszczaca iluzja ludzi normalnych bo zdrowych w sensie fizycznym
                                              jak dobre okazy zwierzat.
                                              Wierze w nauke bo wierzylem w religie a ona ociaga sie z pomoca i ginie w tym calym
                                              szumie nowoczesnosci.
                                              Sam tez mam klopoty ze soba przez cale zycie i juz sie z tym pogodzilem.
                                              Zal mi autorki watku bo ,"nie chce tak" jest jej sprzeciwem od marca tego roku.
                                              Rozumiem to,bo ja tez mam taka date od ktorej moge powiedziec "nie chce tak".
                                              Natura jest jednak przerazajaco biologiczna i nie obchodzi ja jednostka ludzka lecz
                                              co najwyzej cala populacja.To takie niesprawiedliwe kiedy czlowiek juz sie urodzil.
                      • rotkaeppchen1 Re: WYNIKI 29.06.13, 18:48
                        Xanax? Chyba zartujesz, to jest mocno uzalezniajace swinstwo.
                        Obecnie przepisuje sie nowoczesne leki antydepresyjne, ktore dzialaja tez przeciwlekowo, przeciw fobii spolecznej... Ja sama biore Efektin ER (wenlafaksyna), ktory moze nie jest supernowoczesny ale na mnie akurat zawsze swietnie dzialal... I co najwazniejsze, nie uzaleznia!
                        Bedac na twoim miejscu zrobilabym tak: rownoczesnie psycholog (dlugofalowa terapia) plus psychiatra (pomoc dorazna), dodatkowo gruntowne badania (niedobory, wykluczenie innych schorzen objawiajacych sie objawymi) plus regularna kontrola tarczycy (koniecznie antyTPO!). Skoro raz mialas podwyzszone tsh, moze to byc przypadek ale nie musi. Nie widze innej mozliwosci wyjscia z obecnej sytuacji, musisz cos z tym zrobic, samo nie przejdzie.
                    • qw994 Re: WYNIKI 29.06.13, 09:08
                      Skąd ten lęk przed psychiatrą i psychologiem? Skoro coś ci dolega, to chyba warto sobie pomóc.
                      • kleo15243 Re: WYNIKI 29.06.13, 17:32
                        maszproblem, idziesz do specjalisty, proste -.-
      • maitresse.d.un.francais zabiła cię cena 20 zł? 26.12.13, 22:34
        może pomyliłaś jakieś badania albo ja czegoś nie wiem?
        • niechcetak Re: zabiła cię cena 20 zł? 27.12.13, 20:41
          Tak, zabiła. I bynajmniej nie było to 20zł. Ceny w prywatnych placówkach ( pakiet z pracy) różnią się od tych w przychodniach rejonowych. Przynajmniej w moim przypadku tak było.
          • maitresse.d.un.francais W przypadku pakietu z pracy 90% płaci 28.12.13, 16:28
            pracodawca, tak en passant.

            No to ile to było?
            • niechcetak Re: W przypadku pakietu z pracy 90% płaci 28.12.13, 19:45
              W moim przypadku płaci pracownik. Więc należę do tych pozostałych 10%,
              47 zł. Dla jednych dużo, dla drugich mało.

              No nie istotne jest to już w każdym razie.
              • maitresse.d.un.francais Nie rozumiesz, o co mi chodzi 28.12.13, 22:01
                niechcetak napisał(a):

                > W moim przypadku płaci pracownik.

                Owszem, w przychodni TY WYJMUJESZ PIENIĄDZE Z PORTFELA.

                Niemniej zapytaj może w TEJ SAMEJ PRZYCHODNI, ile byś płaciła bez pakietu pracowego.

                Np. z pakietu ma się 3 wizyty miesięcznie za 100 zł, a bez pakietu każda kosztuje 70 zł.

                Poniała?

                Wierzę, że dla ciebie to dużo, ale ja bym odżałowała. Zdrowie ważne.



                Więc należę do tych pozostałych 10%,
                > 47 zł. Dla jednych dużo, dla drugich mało.
                >
                > No nie istotne jest to już w każdym razie.
                • niechcetak Re: Nie rozumiesz, o co mi chodzi 28.12.13, 22:38
                  Rozumiem o co Ci chodzi. Pytałam o to. Cena była taka sama. Więc żadna różnica. Z pakietem mam dodatkowe 10% zniżki na badania bez skierowania, wiec i tak bardziej opłaca mi się korzystać z pakietu.
                  Tak, wiem na zdrowi się nie oszczędza.
                  Nie mniej, temat i tak jest teraz nieaktualny - przynajmniej do momentu kolejnych ewentualnych badań. Dzięki za troskę!
                  Pozdrawiam.
                  • maitresse.d.un.francais Re: Nie rozumiesz, o co mi chodzi 28.12.13, 22:42
                    niechcetak napisał(a):

                    > Rozumiem o co Ci chodzi. Pytałam o to. Cena była taka sama. Więc żadna różnica.
                    > Z pakietem mam dodatkowe 10% zniżki na badania bez skierowania, wiec i tak bar
                    > dziej opłaca mi się korzystać z pakietu.

                    A, to w takim razie przepraszam za czepialstwo.

                    Oszczędza się, oczywiście, kupuje się leki generyczne i robi Bóg wie co. :-) Ale badać tobym się jednak zbadała.
                    • niechcetak Re: Nie rozumiesz, o co mi chodzi 28.12.13, 22:47
                      Wiesz, tak naprawdę lekarze niechętnie wypisują skierowania jak nie widzą wskazań. A żeby robić wszystko z własnej kieszeni...- tak wiem zdrowie:)
                      Miałam badania robione w lipcu. Kontrolnie pewnie będę robiła raz do roku.
                      Nie mniej, nie chcę się też nakręcać tymi badaniami niepotrzebnie.. bo mi to nie służy.
                      • maitresse.d.un.francais Re: Nie rozumiesz, o co mi chodzi 28.12.13, 22:50
                        niechcetak napisał(a):

                        > Wiesz, tak naprawdę lekarze niechętnie wypisują skierowania jak nie widzą wskaz
                        > ań.

                        Uprzyj się jak stado baranów. Nie wiem, czy zadziała, ale wywrzyj nacisk. :-)
    • molly_wither Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 30.06.13, 16:24
      do psychiatry
    • niechcetak Byłam u lekarza.... 01.07.13, 12:59
      internisty dziś. W weekend nie byłam w stanie podnieść się z łóżka. Lęk. Paniczny lęk. Cała się telepałam.

      Lekarz wysłał do Poradni Psychologicznej. Terminy masakryczne. I przepisał Afobam ,0,25 mg (2x1) i Pramolan ( 1 tbl na noc).
      • raptor.1 Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 14:35
        No widzisz.Madry lekarz.
        Afobam to europejski odpowiednik xanaxu (ta sama substancja czynna,alprazolam).
        Pramolan nie jest dostepny dla mnie bo ja siedze w stanach.Chetnie bym go wyprobowal.
        Na jesieni jade do kraju to sprobuje moze.
        • niechcetak Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 14:56
          Różne opinie krążą o tych lekach...Troche sie ich boję. Ale jak mnie moja pani doktor zobaczyła to chyba sama sę przerazila trochę. Ech.
          Z tego wszystkiego zapomniałam jak długo mam je zażywać. Wiem tylko że Afobam silnie uzależnia. Gadałam też wstępnie z psychologiem. Stwierdził, ze może to być depresja, napewno zaburzenia lękowe + kryzys.
          • rotkaeppchen1 Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 15:02
            Bardzo dobrze, ze bylas u lekarza. To bardzo wazny krok.
            Faktycznie leki ktore dostalas silnie uzalezniaja. Dlatego, jezeli wybierzesz sie do psychiatry, porozmawialabym o zmianie na leki przeciwdepresyjne dzialajace jednoczesnie przeciwlekowo - takie, ktore nie uzalezniaja.
            Nie wiem, jak sie bierze tego typu leki, ktore dostalas ale skoro masz brac regularnie, bralabym je do nastepnej wizyty... Umow sie koniecznie na wizyte u psychiatry.
            Mam nadzieje, ze te leki, ktore dostalas beda dobrze dzaialac.
            • niechcetak Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 15:14
              Chcę być zdrowa:) Boję się tylko, ze takie stany będą do mnie wracać. Poszukam psychologa i będę chodzić na terapię. Naprawdę w sb i ndz miałam myśli, ze już po mnie:( Chyba te wyniki tarczycy tak podziałały bo łudziłam się, ze w tym tkwi problem.
              Afobamu jest 30tbl i nie wiem co później. Iść do internisty czy do psychiatry? Nie mam zupełnie doświadczenia w tej kwestii i nie wiem.
              • raptor.1 Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 15:19
                niechcetak napisał(a):

                > Afobamu jest 30tbl i nie wiem co później. Iść do internisty czy do psychiatry?
                > Nie mam zupełnie doświadczenia w tej kwestii i nie wiem.

                Zazyj go w koncu i zobacz jak sie czujesz.:)
                Jak dobrze to wroc do internisty i olej cala reszte,bo jestes zdrowa.
                • niechcetak Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 15:24
                  Czytałam Twoje wypowiedzi i mam wrażenie, ze mam to co opisujesz...U mnie to chyba wszystko kwestia tego, ze nie radzę sobie z nerwami.
                  Myślisz, że taka "dwutygodniowa" terapia Afobanem wystarczy?
                  Zażyłam właśnie pierwszą tabletkę. Jeszcze czuję, że się telepię w środku. Dostałam najmniejszą dawkę bo drobna kobietka jestem.

                  Kurde trzymajcie za mnie kciuki!!!!!
                  • rotkaeppchen1 Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 15:26
                    Idz do psychiatry ale wczesniej, nie kiedy zostaniesz z pustym opakowaniem, bo co wtedy? Najwazniejsze, zebys zobaczyla, jak reagujesz na te leki. I na twoim miejscu jak najszybciej zapisalabym sie do psychiatry. On jednak bedzie wiedzial wiecej, niz internista.
                    • raptor.1 Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 15:35
                      rotkaeppchen1 napisała:

                      > I na twoim
                      > miejscu jak najszybciej zapisalabym sie do psychiatry. On jednak bedzie wiedzia
                      > l wiecej, niz internista.

                      Moj amerykanski psychiatra rozklada rece,dlatego wybieram sie do polskiego internisty.:)
                      A powaznie mowiac to internisci maja wieksza praktyke w nerwicach.
                      Psychiatra na pewno przywali jej cos na schizofrenie albo depresje,bo ja takie leki
                      od psychiatrow dostawalem.Psychiatra za duzo wie o innych powazniejszych chorobach
                      i ma skrzywienie zawodowe.
                      U niej skoro tak nagle wyskoczylo to jest prosta nerwicowa sprawa.
                      • rotkaeppchen1 Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 15:43
                        Tego nie wiesz, co jej dolega, nie mozna stawiac diagnozy na odleglosc, to nieodpowiedzialne.

                        Fakt, ze lekarze, nawet fachowcy moga zawiesc pacjenta. U mnie objawy depresji i nerwicy lekowej byly wynikiem niezdiagnozowanej niedoczynnosci tarczycy. A mimo to rozne byly opcje, lekarka postawila nawet hipoteze, ze moge miec dwubiegunowa chorobe afektywna (wszystko przez to, ze choroba hashimoto zaczyna sie od nadczynnosci tarczycy, dopiero potem przechodzi w niedoczynnosc). Takze nerwica byla u mnie tematem, przeszlam nawet swietna terapie w Klinice Nerwic w Warszawie, na wszystko mi to pomoglo, tylko nie na depresje. A przeciez bylam pod opieka najlepszych specjalistow.

                        Dlatego zanim postawi sie diagnoze, powinno sie calosciowo przebadac pacjenta, takze zorbic wywiad pod katem wystepowania chorob psychicznych w rodzinie, sytuacji rodzinnej, itd... Bo moze to byc depresja, moze byc nerwica lekowo-depresyjna a moze to byc jednak problem z tarczyca, ktory trudno udowodnic (na razie). A moze to zupelnie co innego. Faktem jest, ze nerwica wymaga psychoterapii a nie tylko podawania lekow.
                        • niechcetak Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 16:07
                          ja na razie nie mogę nic powiedzieć. nigdy nie zażywałam takich tabletek....
                          teraz sie tylko zastanawiam czy ten Afobam mam zażywac 2 razy dziennie ( tak mam na opakowaniu napisane) czy w razie potrzeby....
                          Czy mogę sama próbować zażywac np. jedna tabletkę dziennie?
                          • six_a Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 16:12
                            skąd wzięłaś ten lek, że lekarz Ci nie wytłumaczył, jak masz stosować przy swoich dolegliwościach? od weterynarza???

                            jesus wątek jest z kosmosu po prostu. i jeszcze to doradztwo, które psychotropy lepsze. ogarnijcie się i zostawcie takie rzeczy lekarzom. a nie: ja to miałem i to było podobne, więc bierz to. kuśwa.
                            • niechcetak Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 16:19
                              Spokojnie....Lekarz mi go przepisał. Tylko byłam taka roztrzęsiona, ze nie mogę sobie teraz dokładnie przypomnieć. Pani w aptece napisała mi 2x1.
                              • six_a Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 17:03
                                to nie jest dobry pomysł, żeby internista bez określenia, na co tak naprawdę potrzebujesz ten lek, albo jeszcze lepiej: pani z apteki określała Ci dawkowanie. to nie są cukierki tylko zamiennik xanaxu (afobam). ma skutki uboczne, efekty w rodzaju przymulenia (pramolan) i różnie ludzie reagują, a im bardziej są hipochondryczni/nerwowi, tym gorzej reagują. na twoim miejscu poszłabym prywatnie do psychiatry, jeżeli państwowo trzeba za długo czekać, żeby doraźnie sobie pomóc ustalając precyzyjną dawkę lub sytuacje, w jakich masz brać leki, bo można je brać także doraźnie, przy zwiększonym niepokoju po prostu, niekoniecznie w stałych dawkach codziennych.
                                • raptor.1 Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 17:35
                                  six_a napisała:

                                  > żeby doraźnie sobie pomó
                                  > c ustalając precyzyjną dawkę lub sytuacje, w jakich masz brać leki, bo można je
                                  > brać także doraźnie, przy zwiększonym niepokoju po prostu, niekoniecznie w sta
                                  > łych dawkach codziennych.

                                  sama doradzasz a gadasz ze inni doradzaja.
                                  Byla u lekarza i koniec imprezy,trzeba robic co lekarz kazal.
                                  Jak bedzie potrzebny psychiatra to lekarz internista powie jej o tym.Wiecej zaufania do lekarzy
                                  potrzeba.Ale to jest takie polskie,nikt nie ma racji tylko ja,no nie?

                                  Ps.takich lekow nie zazywa sie w razie potrzeby bez sprawdzenia w jakims okresie ciaglym,
                                  bo moga nic nie dac i przegapi dobry lek,przestan sie wymadrzac.
                                  • six_a Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 18:28
                                    niczego nie doradzam poza pójściem do właściwego lekarza, zamiast dawkowania sobie leku według tego co poradziła pani z apteki.
                                    o sposobach podawania leku (doraźnie/na stałe) możesz sobie przeczytać na ulotce. nie jest to żadne doradztwo. w każdym razie nie takie, jak ty tu prezentujesz. bez urazy.
                                    • niechcetak Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 19:26
                                      Pani z apteki napisała dawkowanie wg recepty:)
                                      • six_a Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 21:29
                                        OK, wydawało mi się, że pisałaś, że nie zapamiętałaś, zresztą teraz w wątku też pytałaś jak dawkować. to już nie wiem.
                                        zostawmy to.
                                  • six_a Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 21:14
                                    >Jak bedzie potrzebny psychiatra to lekarz internista powie jej o tym.

                                    a po co jej internista w tym wszystkim? nie ma skierowań do psychiatry, można iść bezpośrednio.
                                    • raptor.1 Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 22:56
                                      six_a napisała:

                                      > a po co jej internista w tym wszystkim? nie ma skierowań do psychiatry, można
                                      > i ść bezpośrednio.

                                      Mozna,ale po co zawracac glowe specjaliscie,no i placic pewnie.
                                      Twoje myslenie jest podobne do tego,ze dodawania lepiej Cie nauczy profesor matematyki
                                      na uniwersytecie niz nauczyciel w szkole podstawowej.
                                      Ja osobiscie mam zle doswiadczenie z profesorami i to nie tylko i z tymi z matematyki na studiach,
                                      bo to male piwo,ale wlasnie z lekarzami,tyle ze nie psychiatrami.
                                      Im wyzej kto wyksztalcony tym gorszy praktyk i nadaje sie tylko do pisania publikacji,a juz
                                      z leczeniem ludzi to jest roznie,jeszcze w psychiatrii.
                                      • six_a Re: Byłam u lekarza.... 02.07.13, 16:54
                                        >ale po co zawracac glowe specjaliscie

                                        a jak ci się zdaje po co? masz zjazd, że ciężko myślenie włączyć? poleciłeś kobiecie lekarstwa, ona poszła do internisty, ZASUGEROWAŁA mu co ma wypisać, i teraz je bierze. nie wiadomo, co jej dolega i czy w ogóle powinna brać, ale bierze. i fajnie jest, bo jej matka też potwierdziła histerię.

                                        twoje przykłady z profesorami są niewarte komentarza.

                                        EOT
                                        • niechcetak Re: Byłam u lekarza.... 02.07.13, 17:08
                                          Spokojnie... nic nie sugerowałam. Moja Pani doktor sama mi wypisała te dwa leki. Tydzień wcześniej byłam z wynikami i mówiłam lekarzowi że się się stresuje etc. Wtedy powiedział, ze nie chce mi wypisywać psychotropów i żebym spróbowała Valerin, spacery, sport.
                                          Także te dwa leki dostałam bez ŻADNEGO sugerowania leków.
                                          Nawet bym sie nie odważyła sugerowac bo nie mam w tej kwestii kompletnie żadnej wiedzy.
                                          • rotkaeppchen1 Re: Byłam u lekarza.... 02.07.13, 17:32
                                            Dobra, na rozpamietywanie, stresowanie sie i innymi tego typu potrzebna jest terapia a nie leki! Bez przesady, sa rozne typy charakteru, niektorzy juz tak maja, ze sie zamartwiaja wszystkim po drodze ale nie popadaja w depresje i nie maja stanow lekowych.
                                            Pytanie jest, co wydarzylo sie te trzy miesiace temu, ze twoj stan tak sie rozwinal.
                                            Moim zdaniem te leki ktore dostajesz, powinnas brac dorazne, tzn tak dlugo, zanim nie pojdziesz do psychologa na terapie.
                                            Na twoim miejscu do psychiatry poszlabym jak najszybciej. Leki ktore otrzymalas od lekarza pierwszego kontaktu sa silnie uzalezniajace... mozliwe, ze akurat tego typu leki lekarz pierwszego kontaktu moze wypisywac a typowych antydepresantow juz nie. Nie mam pojecia, jak to dziala. W kazdym razie tylko specjalista moze w pelni ocenic, jakie leki powinnas brac, jak dlugo i jaka forma terapii psychologicznej powinna temu towarzyszyc. Pamietaj, ze leki nie zlikwiduja problemu, moga jedynie zlagodzic jego skutki. A to i tez do czasu, bo leki, ktore dostalas uzalezniaja, co oznacza, ze z czasem trzeba zwiekszac dawke, zeby osiagnac ten sam efekt (w przeciwienstwie do lekow nieuzalezniajacych fizycznie). Dlatego radze ci, idz jak najszybciej do fachowca.
                                            • niechcetak Re: Byłam u lekarza.... 02.07.13, 17:54
                                              Nie poddaje wątpliwości, ze czeka mnie konsultacja psychiatry.
                                              Po prostu, któregoś dnia pomyślałam sobie, ze sobie nie poradzę w życiu i dalej poleciało...Obserwowałam osoby w moim wieku, które maja juz rodziny i stwierdziałam, ze nie dałabym rady. Że ja sram w pory ( za przeproszeniem)jak sie źle poczuje, wiec jak miałabym dać radę w samodzielnym życiu. Że będę wracać do pustego mieszkania i będę wyć z samotności. Że coś mi się stanie, że na coś zachoruje i co wtedy. Tak jakby któregoś dnia przestało mi zależeć na tym jak wyglądam, co robię -nic mi się nie chciało, nie miałam żadnych zajęć, zainteresowań. Stwierdziłam, że to życie takie bez sensu - wstaje się i codziennie to samo, monotonia. Takie myśli. Do tego schudłam, nie mogłam jeść - co powoduje u mnie straszny stres. Doszukiwanie się przyczyny, wizyty u lekarza i wyniki ok. I moje dalsze doszukiwanie się...
                                          • six_a Re: Byłam u lekarza.... 02.07.13, 17:43
                                            "Twoja" pani doktor, a z nerwów nie zapamiętałaś dawkowania, które było zapisane na recepcie? po tygodniu od zasugerowania spacerów Twoja pani doktor ochoczo przepisała jednak psychotropowe, identyczne jak polecał kolega raptor? zaczynam powątpiewać w całą tę historyjkę.

                                            wracając do teamtu, jak na razie skutek jest taki, że "na stres" bliżej nieokreślony bierzesz leki psychotropowe przepisane przez internistę.

                                            nie mam w ogóle nic więcej do dodania. to twoja sprawa i twoje życie.
                                            • rotkaeppchen1 Re: Byłam u lekarza.... 02.07.13, 17:59
                                              Mnie w ogole dziwi, ze lekarzowi pierwszego kontaktu wolno wypisywac tego typu leki...
                                              Bez sensu tez, ze na wizyte u psychiatry trzeba tak dlugo czekac. Pamietam, kiedy ja w koncu zdecydowalam sie pojsc do specjalisty (a bylo to w trakcie drugiego nawrotu depresji), bylam tak zdeterminowana, ze powiedzialam w okienku, ze jezeli mnie lekarz nie przyjmie, to wroce do domu i wyskocze przez okno. Oczywiscie nie mialam w planie tego zrobic, nigdy tez nie mialam mysli samobojczych, jednak moja grozba podzialala i jakos od razu znalazlo sie miejsce dla mnie. Tylko, ze ja juz naprawde bylam zdesperowana i mialam dosyc tego stanu... Mimo ze mialam objawy depresji ze stanami lekowymi, nikt mi nawet nie proponowal silnie uzalezniajacych lekow. Fakt tez, ze bym ich nie brala, poniewaz, wiem, jak one dzialaja - moja mama jest juz ponad 40 lat od nich uzalezniona (z mniejszym lub wiekszym natezeniem). A lekarz, mimo ze panstwowy, od razu zaordynowal spotkania z psychologiem przyjmujacych w tym samym osrodku. Dobrze jest, jezeli fachowcy ze soba wspolpracuja, wtedy latwiej jest podjecie decyzji, co do terapii.
                                            • niechcetak Re: Byłam u lekarza.... 02.07.13, 18:04
                                              Tfu sory. miesiąc wcześniej. Źle napisałam.
                                              Nie musisz mi wierzyć. Ja wiem, ze nie sugerowałam żadnych leków.
                                              Tak, moje zdrowie dlatego myślisz, ze nie mam wątpliwości zażywając te leki?
                                              Do psychiatrów są terminy na NFZ, a myślisz, ze tak łatwo wyrzucić 100 zł na wizytę prywatna jak się nie ma....
                                              Więc poszłam najpierw do internisty... tyle.
                            • rotkaeppchen1 Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 16:29
                              Jezeli Cie temat i sam watek nie interesuje, nie czytaj go. I dlaczego Twoim zdaniem watek jest z kosmosu? Ciesz sie, ze dla Ciebie tak jest - szczerze gratuluje. Niestety pieklo depresji, nerwicy, czy innych tego typu zaburzen to faktycznie kosmos i trudno o empatie w tej kwestii u osoby, ktora ww zaburzen nie doswiadczyla.
                              Ja nie doradzam, ktore leki brac, pisalam o wlasnym doswiadczeniu i o ile czytalas moje wypowiedzi, namawiam autorke watku na jak najszybsza wizyte u psychiatry.
                              Jednak z wlasnego (i nie tylko) doswiadczenia wiem, ze wielokrotnie diagnoza choroby psychicznej jest mylna, bo nie oparta badaniami, wywiadem, itd. Sama bylam leczona na depresje 15 la - polowa zycia zmarnowana. Podobno 20% pacjentow leczonych na depresje choruje na niedoczynnosc tarczycy, ktorej nikt nie zdiagnozowal. Oczywiscie autorka watku byla badana pod katem niedoczynnosci tarczycy a ze wyniki wyszly "graniczne", poradzilam jej regularne kontrolowanie poziomu hormonow.

                              > skąd wzięłaś ten lek, że lekarz Ci nie wytłumaczył, jak masz stosować przy swoi
                              > ch dolegliwościach? od weterynarza???
                              Przykry jest ten twoj komentarz, moze nawet nie masz pojecia, jak trudno funkcjonuje sie w sytuacji depresji, leku, problemow z koncentracja, pamiecia, itd... Dlatego uwazam, ze Twoja uwaga jest nie na miejscu.
                              • six_a Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 17:06
                                piekła depresji nie leczy się na forum. i nie słucha się rad od ludzi, którzy mają "podobnie"
                                dziękuję, dobranoc.

                                > Dlatego uwazam, ze Twoja uwaga jest nie na miejscu.
                                nie interesuje mnie to. ten wątek może potencjalnie komuś zaszkodzić i jeszcze bardziej go przerazić, zdezorientować lub wprowadzić w większy niepokój niż do tej pory. pomyśl sobie o tym, jak znowu zaczniesz opisywać swoje dolegliwości i doradzać, jakie badania ma ktoś zrobić.
                                • rotkaeppchen1 Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 17:48
                                  Oczywiscie. Niczego nie da sie leczyc na forum.
                                  Ale rozmowa, wymiana doswiadczen, czy chocby wykazanie zrozumienia w stosunku do osoby proszacej o porade moze byc poczatkiem terapii. Czesto latwiej jest, jezeli sie wie, ze zle samopoczucie, "lenistwo", niechec do robienia czego kolwiek to nie jest kwestia zlego charakteru, tylko choroby.
                                  A autorka watku prosila o porade. Poza tym nie ma nic zlego w mowieniu na temat wlasnego doswiadczenia, zarowno w chorobie jak i podczas jej leczenia. A co do udzielania rad, wlasnie ludzie, ktorzy "maja podobnie" moga udzielac rad. A to, czy sie z nich skorzysta i w jakim stopniu to juz decyzja osoby zainteresowanej.
                                  Poza tym moja jedyna rada bylo podjecie decyzji o pojsciu do psychiatry. Cala reszta to nie rada a jedynie moje prywatne doswiadczenie.
                          • rotkaeppchen1 Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 16:20
                            Napisalas: Lekarz wysłał do Poradni Psychologicznej. Terminy masakryczne. I przepisał Afobam ,0,25 mg (2x1) i Pramolan ( 1 tbl na noc).

                            Bierz, jak ci przepisal lekarz. Zapisz sie do poradni psychologicznej na najblizszy wolny termin, ale przede wszystkim do psychiatry! Terapia psychologiczna moze sie ciagnac latami (jezeli faktycznie jej potrzebujesz) natomiast leki maja ci pomoc tu i teraz.
                            • niechcetak Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 16:36
                              ok. zapiszę się do psychiatry. pewnie też prywatnie bo terminy też dramat.

                              tak bardzo bym chciała zeby po 2 tyg zażywania leków mi przeszło....tak jak angina....
              • rotkaeppchen1 Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 16:35
                Tarczyce miej jednak na oku... badalabym hormony raz na pol roku, dla pewnosci... nigdy nic nie wiadomo. Mowie z doswiadczenia.
                • niechcetak Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 16:38
                  Będe miała na oku tarczycę. Dzięki. Tymczasem idę się przejść i pozbierać myśli do kupy:)
                  • rotkaeppchen1 Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 16:46
                    Jezeli idziesz sie przejsc, to znaczy, ze jeszcze nie jest az tak tragicznie :-) Zapisz sie do tego psychiatry koniecznie, chocby prywatnie.
                    Z tymi lekami to nie jest tak, ze pobierzesz dwa tygodnie i koniec. Wszystko zalezy od diagnozy. Nie wiem jak sie bierze benzodiazepiny, czy mozna je brac doraznie, czy trzeba regularnie i jak dlugo minimum. Antydepresanty, ktore ja bralam, bierze sie przynajmniej pol roku (praca neuroprzekaznikow musi sie "naprawic").
                    Nie wiem, z jakiego miasta jestes, moze poradz sie na forum zdrowie lub zdrowie kobiety, moze ktos moglby polecic ci dobrego, sprawdzonego lekarza, ktory chociaz troche z toba pogada a nie tylko wypisze w ciemno recepte. To wazne, ja dzieki poradzie na forum trafilam na swietnego endokrynologa. Sa jeszcze dobrzy, porzadni i madrzy lekarze, trzeba ich tylko poszukac. Powodzenia :-)
                    • niechcetak Re: Byłam u lekarza.... 01.07.13, 16:53
                      Wiem, ze nie mogę się poddać.
                      Szkoda, że tak to nie działa. Poszukam sprawdzonych lekarzy. Dostałam l4 na tydzień więc mam nadzieję, ze stanę na nogi i będzie ok. Trochę jestem przerażona i boję się złych dni ale cóź...
                      Dzięki za słowa otuchy.
      • raptor.1 Jak sie czujesz? 02.07.13, 15:43
        niechcetak napisał(a):

        >I przepisał Afobam ,0,25 mg (2x1) i Pramolan ( 1 tbl na noc).

        Obudzilas sie po tym pramolanie? i jak sie czujesz dzisiaj?
        • niechcetak Re: Jak sie czujesz? 02.07.13, 16:00
          Hej,
          Jest w miarę ok:) żeby nie zapeszyć:)
          Po pramolanie też ok- nie czuję chyba jeszcze żeby działał. Obudziłam się o 6 rano... drugi dzień z rzędu. Rano jest chyba najsłabiej bo jednak budzę się z myślą, ze tak to mi się podziało...Gdzieś ten lęk jednak zostaje...

          Tak myślę na spokojnie i chyba składa mi sie to jednak bardziej na histerię, nerwicę lękową, reakcję na stres. Tak, boję sie chyba życia:( Może za bardzo zaczęłam sie doszukiwać chorób przy dobrych wynikach, wkręcać sobie złe samopoczucie. Martwi mnie tylko to, że mam jednak ciągle złe myśli w głowie i nic mi się nie chce. Gadałam z mamą i skomentowała, że za dziecka nie raz potrafiłam dać piękny pokaz histerii z trzęsieniem się w roli głównej. ;) I że jakby mogła to by mnie przez kolano przełożyła...
          Rozważam jeszcze tą wizytę u psychiatry. Bardzo chciałabym uniknąć leczenia psychotropami.
          ( tak wiem, ze te leki które dostałam też do nich należą)
          • raptor.1 Re: Jak sie czujesz? 02.07.13, 16:46
            Czesc,

            No to przeciez dopiero pierwszy dzien.:)
            Jeszcze bardzo swieze jest w Tobie wspomnienie o tym jak sie czulas jeszcze wczoraj.
            Boisz sie wiec teraz zeby nie wrocilo. Nie ma obawy,leki na to nie pozwola,bo skoro raz
            zadzialaly to beda dalej dzialac.To jest zwykla chemia,tak z reszta jak ze wszystkim co przezywamy.:)
            Nie martw sie tymi uzaleznieniami bo to dotyczy ludzi ktorzy biora duze dawki i dlugo,czyli
            wiele,wiele lat.Do psychiatry mozesz sie wybrac i opowiedziec mu wszystko.Moze cos
            zauwazy a i Ty tez poczujesz sie lepiej ze bylas u specjalisty.Ja sie tylko boje ze psychiatra moze
            Ci dac lek ktorego organizm Twoj nie bedzie tolerowal i wtedy sie zrazisz do leczenia.
            To wyglada wlasnie jak mowisz na nerwice lekowa,a wiec trzeba poczekac az oddali sie
            od Ciebie to,co to wywolalo.Mowilas wczesniej ze mialas ciezki ostatnio i stesujacy okres.
            Trzymaj sie,
            Pozdrowienia,:)
            • niechcetak Re: Jak sie czujesz? 02.07.13, 16:52
              Kurde, właśnie jestem typem osoby, która wszystko przeżywa i rozpamiętuje:/
              mam nadzieję, ze to był tylko taki epizod i będzie ok.
              Dzieki,
              Pozdrawiam również:)
              • raptor.1 Re: Jak sie czujesz? 02.07.13, 17:10
                niechcetak napisał(a):

                > Kurde, właśnie jestem typem osoby, która wszystko przeżywa i rozpamiętuje:/

                Ja tez taki jestem.To choroba emocji.Wlasciwie to niewiadomo kto ma w zyciu lepiej?
                Czy tacy jak my czy tacy co olewaja wszystko?
                Wydaje mi sie,ze ci co olewaja nie przezywaja swiata tak mocno jak Ty i wiele rzeczy nie
                jest dla nich dostepnych.Wszystko jednak jak widac ma swoja cene.
                Jest zatem pytanie po co zyc? Czy po to aby olewajac caly swiat w tym ludzi dozyc starosci,
                czy tez zyc mocno przezywajac kazda najdrobniejsza rzecz i byc narazonym na ataki leku.
                Na ta chorobe ktora ja nazywam "choroba szczescia" cierpia zwykle kobiety.
                Ja jestem jednym z wyjatkow wsrod facetow.Czy Ty wiesz ze ja sie na to rozchorowalem ze
                "szczescia"?:)
                Bylem dopiero kilka dni w Ameryce i kupilem akurat sobie pieknego dlugiego,kolyszacego
                jak lodz Cadillaca.Wyobrazilem sobie pewnego razu ze widza mnie koledzy z kraju jak
                jade nim po autostardzie i nagle serce skoczylo mi do gardla.Tak sie zaczelo.
                Potem balem sie jezdzic.
                :)
                • niechcetak Re: Jak sie czujesz? 02.07.13, 19:33
                  Kiedyś przeżywałam odrobinke mnie. I krócej. Teraz jak sobie dobiorę do głowy to skaranie boskie....

                  Jeszcze po tym co czytam w tym wątku mam mętlik w głowie.
                  Już sama nie wiem czy zażywać te leki, odstawić, zażywać doraźnie...czy mam depresję, czy jej nie mam. Ech.
                  • rotkaeppchen1 Re: Jak sie czujesz? 02.07.13, 22:22
                    Bierz leki i idź jak najszybciej do psychiatry.
    • rotkaeppchen1 Re: Niechcetak jest inna od was 02.07.13, 18:10
      Ale to znaczy, ze jak cie boli zab albo zlamiesz noge, to tez idziesz do internisty? No ludzie, psychiatra jest lekarzem od glowy i tyle.
      • raptor.1 Re: Niechcetak jest inna od was 02.07.13, 19:11
        rotkaeppchen1 napisała:

        > Ale to znaczy, ze jak cie boli zab albo zlamiesz noge, to tez idziesz do intern
        > isty? No ludzie, psychiatra jest lekarzem od glowy i tyle.

        Internisci tez sie na tym znaja,szczegolnie nerwice i depresja.Leki antydepresyjne tez moga
        przepisywac ale wszystko w standardowych dawkach,nie wysokich.
        Ma czas isc do psychiatry,to nie bol zeba.:)
        • raptor.1 Re: Niechcetak jest inna od was 02.07.13, 19:39
          raptor.1 napisał:

          > Ma czas isc do psychiatry,to nie bol zeba.:)

          Musze to uscislic.
          Kiedy sa pierwsze ataki leku to czlowiek mysli tak jak wlasnie przy bolu zeba,
          zeby jak najszybciej to sobie poszlo.
          Kto nie przezyl takiego ataku nie wie co to jest. Wtedy nie wiadomo co robic,
          czy stac czy siedziec czy chodzic?
          Wszystko nas denerwuje i w w ten lek wprowadza.Glosna muzyka,oswietlenia.
          Wtedy czlowiek sie zamyka w pokoju i siedzi sam.Reakcja wtorna na leki jest wlasnie
          depresja.Dlatego dlugo utrzymujacy sie lek prowadzi do depresji.
          Czlowiek jest zmeczony juz tym przezywaniem ciaglym i przestaje go cieszyc swiat
          bo i tak nic z niego nie ma.
          To jest dosc zlozony proces i nie bede go tutaj opisywal.
          Mozecie mi wierzyc lub nie. Nie obchodzi mnie to.
          • rotkaeppchen1 Re: Niechcetak jest inna od was 02.07.13, 22:21
            Czytasz bez zrozumienia. Miałam przez 15 lat stany deoresyjne, stany lękowe, fobię społeczną i inne. Mnie na lęk pomogły antydepresanty o dodatkowym działaniu przeciwlękowym. Nie zapominaj, że nie ty jesteś miarą przebiegu choroby psychicznej. Każdy pacjent jest inny i dlatego potrzebna jest wizyta u specjalisty, który podejmie decyzję o indywidualnej terapii w oparciu o wywiad z pacjentem.

            I nie jest tak, że internista może przepisać każdy lek. Poza tym, zauwaz, że te leki bywają drogie a specjalista może przepisać receptę na lek stosowany w leczeniu choroby chronionej, który będzie częściowo refundowany.
            • raptor.1 Re: Niechcetak jest inna od was 02.07.13, 23:43
              rotkaeppchen1 napisała:

              > I nie jest tak, że internista może przepisać każdy lek.

              Internista wiele moze przepisac i ja bralem leki na depresje od internisty (paxil,lexapro)
              ale mi nie pasowaly. A pierwszy jaki mi tez internista przepisal do byl xanax a potem
              wlasnie buspirone.
              Poszedlem potem do psychiatry i ten mi dawal xanax przez wiele lat.Potem inny psychiatra
              dawal mi xanax i raz dal mi cos na schizofrenie,po czym myslalem ze sie wsciekne.
              Ostatni psychiatra dal mi clonazepam (to jest tez benzos) i powdedzial ze nastepnym razem
              pomysli o licie (Li).Ja sie lepiej troche poczulem na tym buspirone i olalem go.
              Co bede brak lit i badal sie na toksycznosc przeciez to trucizna.On mnie zaliczyl chyba
              do obsesji kompulsywnej.Dno.
              Wole od psychiatrow z daleka.
              • rotkaeppchen1 Re: Niechcetak jest inna od was 03.07.13, 00:54
                Z tego co i jak piszesz wynika, że cierpisz na poważne problemy psychiczne. Stąd ta ciezka artyleria leków a nawet sole litu. Najprawdopodobniej "zwykle" antydeoresanty by na ciebie nie działały, mogłyby być nawet niebezpieczne (mogłyby wzmocnić manie...). Nie mieszają dziewczynie w głowie, możliwe, że to jednorazowe załamanie a nie jak u ciebie chroniczna, oporna na leczenie choroba.
                • rach.ell Re: Niechcetak jest inna od was 03.07.13, 08:46
                  rotkaeppchen1 napisała:

                  > Z tego co i jak piszesz wynika, że cierpisz na poważne problemy psychiczne. Stą
                  > d ta ciezka artyleria leków a nawet sole litu.
                  depresja to chyba choroba nerwowa a nie psychiczna, to dobrze jest rozrozniac. Ja tez kiedys myslalam ze chora jestem i poszlam do psychiatry, ten zapisal mi seroxat czy cos takiego na wzmocnienie nerwow tylko ze ja po tym zaczelam mniec straszny apetyt na slodycze i zaczelam tyc, stwierdzilam wiec ze gruba dupa na depresje napewno mi nie pomoze, przestalam wiec brac leki, kupilam sobie psa i zaczelam z nim codziennie po lesie biegac, o piatej rano bo wtedy w lesie nikogo nie ma i pomoglo, czlowiek po dziesieciu kilometrach juz sie tak nie stresuje:) Troche zartuje ale wracajac do rzeczy; czlowiek chory psychicznie nie odpowiada za siebie, chory nerwowo zas tak, to ma znaczenie, zwlaszcza jesli ktos chce cie ubezwlasnowolnic, lepiej nie daj sobie choroby psychicznej wmowic, obstawaj przy nadwyrezonych z tego czy innego powodu nerwach.
                  • niechcetak Re: Niechcetak jest inna od was 03.07.13, 09:57
                    O dzizas... naprawde zaczynam się bać i wkrecać sobie jakąś chorobę psychiczną:/ Ja pierdu.
                    Zdecydowanie to jest prawda, że im człowiek mniej wie tym lepiej śpi...:/
    • raptor.1 Re: Niechcetak jest inna od was 03.07.13, 02:30
      niech poslucha Ciebie i idzie do psychiatry,
      moze w Polsce macie lepszych specjalistow
      to mozliwe,nie przecze
      naprawde

    • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 04.07.13, 18:23
      Hej,
      konsultowałam jeszcze dziś z moim lekarzem internistą zażywanie przepisanych leków.
      Mam przyjść za ok 2 tyg - jak skończę jej zażywać i powiedzieć jak się czuję.
      Dzięki za wszystkie rady!
      • rotkaeppchen1 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 04.07.13, 18:41
        Bardzo dobrze! A jak sie czujesz po tych lekach? Lepiej?
        • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 04.07.13, 19:06
          Nie mogę już szukać info w necie bo się nakręcam po stokroć... Naczytałam sie wczoraj wieczorem o derealizacji, o schizofrenii o tym, ze chorzy na depresję czują się jakby cos działo sie obok i... się wkręciłam. Obudziłam sie w nocy ( nie wiem czy mi się coś śniło o lekach czy co) i zaczęłam się trząść. Ale jakoś się uspokoiłam i usnęłam.
          Po lekach jest chyba ok. Afobanm zażyłam dziś tylko rano i jest ok. Będę starała sie go nie zażywać. Lekarz mi powiedział, że mogę zażywać doraźnie jak poczuję, ze zbliża się panika albo normalnie przez 2 tyg - w zależności od tego jak sie będę czuła. A działanie Pramolanu powiedziała, ze dopiero po ok 2 tyg. Mam nie rozmyślać, nie analizować, relaksować się, korzystać z pogody etc.
          Zasypiam bez problemu jak zawsze ale budzę się ok 6.30 co wcześniej mi się nie zdarzało. Niestety nie wyzbyłam sie jeszcze tego ciągłego myślenia, obawy przed depresją. I czuję po prostu, ze jest inaczej niż kiedyś.
          • rotkaeppchen1 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 04.07.13, 19:27
            Wlasnie dlatego warto, zebys poszla do specjalisty, zebys nie musiala sie nakrecac i wmawiac sobie tysiaca chorob. Specjalista, jezeli nie jest ostatnim idiota, powinien na podstawie tego, co mu powiesz ocenic, co ci dolega. Na pewno niz my tu na forum lub ty sama, na podstawie artykulow z internetu. Idz koniecznie, moze sie okazac, ze naprawde, nie jest az tak zle, jak ci sie wydaje. Poza tym, w sumie nie wazne, co ci dolega, bo jakby tego nie nazwac, i tak cie to meczy, bez wzgledu na fachowa nazwe. Najwazniejsze, zebys poczula sie lepiej, prawda? :-)
            • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 04.07.13, 19:48
              Święta prawda. :)
            • litrowicz Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 03.12.13, 09:17
              Cześć. Miałam problemy z szybkim i mocnym biciem serca, a co za tym idzie z lękami i całą resztą. Zrobiłam wszystkie możliwe badania i w zasadzie jestem zdrowa, a czułam się masakrycznie. Byłam u neurologa, psychiatry, kardiologa i oczywiście lekarza rodzinnego. Wiedziałam, że to wszystko, to rodzaj nerwicy i najwięcej nadziei pokładałam w psychiatrze, ale nie do końca miałam rację. Psychiatra obejrzał wyniki, zapytał o coś tam i przepisał leki i kazał przyjść za 2 tygodnie. Powiedziałam, że boję się leków, a on, że nic mi po nich nie będzie i on mnie o tym zapewnia. Mimo wszystko pojechałam do mojego lekarza rodzinnego i zapytaniem, co ona o tym myśli, a pani, że dla mnie ten lek nie będzie najlepszy, bo ja brałam jakiś tam i wymieniła nazwę i powiedziała, że to jest to samo i ja źle się po nim czułam. Rozmawiałyśmy i ona zaczęła mi tłumaczyć, że ja logicznie myślę, logicznie mówię, że wszystko, co się ze mną dzieje, to zaburzenia nerwicowe i do pozbycia się tych objawów nie jest potrzebny mi specjalista chorób psychicznych, tylko ona wystarcz i że zawsze zdążę iść do psychiatry.. Poza tym powiedziała, że powinnam rozpocząć leczenie od najsłabszych leków i jak będzie konieczność, to dawkę zwiększać, a psychiatra tego robić nie będzie, poza tym ona mnie zna i wie jak reaguje na leki, a nowy lekarz nie, ale decyzja należy do mnie jak i gdzie będę pozbywać się objawów nerwicy. Mówiła o psychoterapii po uspokojeniu mojego systemu nerwowego i jej zaufałam. Dzisiaj czuje się znacznie lepiej. Sama wychodzę z domu, dobrze śpię i wierze że dam sobie radę, żeby to cholerstwo do mnie nie wróciło i pomaga mi lekarz rodzinny, a nie specjalista psychiatra, ale każdy ma swoje prawo wyboru. pozdrawiam ;-)
              • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 26.12.13, 19:22
                Hej,
                Fajnie, że masz oparcie w swojej lekarce rodzinnej. Bardzo często zdarza się, że lekarze bagatelizują takie objawy, albo właśnie ograniczają się do wypisania skierowania...

                Rzadko zaglądam do tego wątku, ale to z racji tego, że nie chcę wracać do czasów sprzed pół roku.
                Ja teraz również czuję się ok. Od pół roku nie zażywam żadnych leków.
                Czasami są dni w których czuję, że lęk " krąży " nade mną ale staram się wtedy czymś zająć:)
                Wciąż rozważam podjęcie terapii. Zobaczymy:)
                Pozdrawiam również!
                • rotkaeppchen1 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 26.12.13, 22:45
                  Cieszę się, że się dobrze czujesz. Oby juz zawsze lub przynajmniej jak najdłużej. 3maj sie zdrowo :-)
                  • maitresse.d.un.francais Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 26.12.13, 22:58
                    rotkaeppchen1 napisała:

                    > Cieszę się, że się dobrze czujesz. Oby juz zawsze lub przynajmniej jak najdłuż
                    > ej.

                    Oraz także jak najczęściej.
                  • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 27.12.13, 20:43
                    Dziękuję!:)
                    Mam nadzieję, ze u Ciebie również wszystko w porządku.



                    rotkaeppchen1 napisała:

                    > Cieszę się, że się dobrze czujesz. Oby juz zawsze lub przynajmniej jak najdłuż
                    > ej. 3maj sie zdrowo :-)
                    • rotkaeppchen1 Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 28.12.13, 22:34
                      Dzieki - jest raz lepiej, raz gorzej ale zawsze w granicy normy :-) W kazdym razie, jak na razie, nie jest zle.
                      Pozdrowienia :-)
    • niechcetak Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 25.09.13, 21:35
      Hej,
      Niosę tylko dowieść, że jest ok. Teraz jest mi łatwiej spojrzeć na to wszystko z perspektywy czasu.
      Dzięki za wszystkie słowa wsparcia, które otrzymałam prawie 3 miesiące temu.
      ( rotkaeppchen1 - dzięki!)

    • system.tzw.edukacji Re: Proszę poradzcie - kryzys, depresja...? 26.12.13, 20:24
      > Psycholog? Psychiatra? Nie chcę brać psychotropów.

      W przypadku ciężkich nerwic i głębokiej depresji (która, przypomnę, stanowi zagrożenie dla życia) nie ma innego wyjścia: tylko leczenie farmaceutyczne. W żadnym wypadku nie daj się nabrać na gadki psychologów o dochodzeniu do źródeł problemów, ujęciu holistycznym itd., ponieważ jest to bullshit. Jeśli stan Twojej psychiki jest naprawdę kiepski, to tylko psychiatra. Choroby leczymy u lekarzy.

      Ale niestety, kiedy już antydepresanty Cię postawią na nogi, problemy pozostaną, a Ty będziesz się musiała zmierzyć z własnym życiem i wziąć za nie odpowiedzialność. Ty sama! Nie psycholog, nie wróżka, nie kolejny kierunek studiów, sekta, religia czy Bóg wie co jeszcze.

      Nie łudź się, że uciekniesz od tego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka