Dodaj do ulubionych

on tak ja nie..

IP: 81.210.83.* 02.08.04, 10:29
Niedawno rozstalam sie z chlopakiem, odrazu narysowal sie kolega, z ktorym
poszlam tylko na wesele..tak sie zlozylo, ze sie we mnie zakochal..(bez
wzajemnosci). Jest dla mnie bardzo dobry, jest dzentelmenem, opiekunczy,
mily, troskliwy, kupuje mi kwiaty..Ostatnio pomogl mi nawet przy remoncie w
mieszkaniu. Widac ze on ewidentnie chce czegos wiecej jak przyjazni, ja
jednak traktuje go wylacznie jako kolege. Nie chce sie wiazac-jestem swiezo
po rozstaniu i czasem lapie sie na myslach o tamtym..Poza tym nie jestem z
tych ktore przeskakuja z kwiatka na kwiatek..Jeszcze jedna kwestia, chodzimy
razem na imprezy (nie tylko we dwoje) w weekend do kina, ale juz po
weekendzie mam go dość, potrzebuje "odpoczynku" i luzu. Najchętniej
widzialabym sie z nim znowu w kolejny pt. czasem mnie drazni to jego
zabieganie..Wtedy dzwoni w ciagu tyg. i chce sie umawiac a ja za kazdym razem
wymyslam scieme. Mamy jechac razem nad morze ze znajomymi, powiedzial ze boi
sie ze sie zakocha..A ja nie wiem co robic, zachowuje sie normalnie i jestem
soba, ale jak dlugo to potrwa?
Obserwuj wątek
    • martyna1 Re: on tak ja nie.. 02.08.04, 10:36
      Musisz Mu koniecznie uświadamiac jak najczesciej ze jest tylko Twoim kolegą i
      nic wiecej..........bo jak już się facet zakocha to będzie trudne, a moze sie
      skończyć jakims totalnym nieporozumieniem...
      a tak na marginesie, to super miec takiego adoratora...kwiatki, miłe slowa, dla
      niego zawsze jesteś najlepsza, zawsze pomoze, nie bedzie
      marudził..........super........miec takiego przyjaciela:0
      pozdr m
      • Gość: Elwira Re: on tak ja nie.. IP: *.bredband.comhem.se 02.08.04, 10:48
        To jest normalne , ze musisz ochlanac po ex chlopaku. Potrzebujesz na to troche
        czasu, nie da sie zakochac swiezo po rostaniu.
        Przynajmniej my kobiety tak mamy.
        Nie stresuj sie , badz jako kolezanka a pomalu moze cos sie z tego zrodzi,
        chociaz nie musi.
        • Gość: Magilla Re: on tak ja nie.. IP: 81.210.83.* 02.08.04, 11:05
          dziekuje Wam dziewczynki!:) Tak to milo miec kogos z kim mozesz pogadac (jak
          nie ma faceta), z kim pojdziesz do kina. Traktuje mnie jak ksiezniczke, juz
          troche sie znamy a on do dzis otwiera mi drzwi w aucie-szok!
          Ja oczywiscie czasem go porownuje z ex...To straszne, bo w niektorych
          sytuacjach tamten byl lepszy..eh, chyba naprawde wszystko jest za swieze..Teraz
          zaczal sie tydzien i ciesze sie ze go nie widze..No czy to jest normalne?
          Ostatnio uslyszalam od niego ze daje mu raz zielone raz czerwone swiatlo i nie
          wie jak to odebrac..To prawda ale straam sie utrzymać czerwone:)
    • mybach Re: on tak ja nie.. 02.08.04, 16:50
      bedzie to trwalo do czasu, az sie mu wypali, i potem juz go wiecej mozesz nie
      zobaczyc, pewnie bedziesz tego zalowac, on nie.
      Czerwone swiatlo ma to do siebie, ze jak nie pojawi sie zielone to facet
      wybierze inna droge... A Ty zostaniesz z dalej mylnie dzialajaca sygnalizacja
      swietlna...
      Powiedz mu o tym, ze nie lub powiedz o swoich rzeczywistych powodach i obawach
      itp. np. strachu o tym, ze Cie denerwuje i o wszystkim, co dotyczy jego.
      Badz wobec niego szczera, a on to zrozumie, ale takze oszukujac jego oszukujesz
      siebie i w rezultacie Ty i tylko Ty mozesz wyjsc na tym ze zlym samopoczuciem.
      A tak na zakonczenie to zycze Ci by Ci sie wszystko ulozylo, jak najlepiej dla
      Ciebie.
      Mozesz zyskac i partnera, i przyjaciela, a mozesz tez utracic przyjaciela,
      wybor nalezy do Ciebie.
      Pozdr.
      Mybach
    • aleckh Re: on tak ja nie.. 02.08.04, 18:21
      Czytałem post Magilli i przecierałem oczy ze zdumienia. Cała ta historia brzmi
      jak moja własna - tylko widziana z drugiej strony. Ja też jak jej „nieszczęsny”
      kolega zakochałem się w koleżance z pracy, która właśnie rozstawała się po paru
      latach ze swoim narzeczonym. Też jesteśmy bardzo zaprzyjaźnieni, a ona daje mi
      raz zielone, a raz czerwone światło. Gdy jakiś czas temu wyznałem jej miłość,
      nie udzieliła mi odpowiedzi wprost. Było to coś w rodzaju próbuj dalej,
      potrzebuję więcej czasu, mam problemy ze sobą. No i tak to trwa już około
      półtora roku. Ostatnio jednak coraz częściej okazuję jej zniecierpliwienie.
      Zaczynam nawet, żeby wzbudzić w niej zazdrość, adorować w jej obecności inne
      kobiety, ją ignorując. Niestety chyba dotarła do niej również wiadomość, że
      ostatnio spotykałem się z inną (od razu zaznaczam że jedynie na stopie
      koleżeńskiej – coś w rodzaju wypłakiwania się dwojga nieszczęśliwie
      zakochanych). No, ale nie wiem co ona usłyszała bo jak sądzę dowiedziała się o
      tym od strasznego mitomana – z rodzaju tych co znają wszystkie tajemnice.
      Rezultat – gdy spotkaliśmy się w ten weekend nigdy nie była tak zimna względem
      mnie.
      Odpowiadając na twój post. Dobra rada przy następnej okazji bądź z nim szczera
      albo daj mu mocne „czerwone światło”, bo ja przez to ponad półtoraroczne
      bujanie się od nadziei do rezygnacji, od pobudzenia do depresji, powoli
      zaczynam nienawidzić swojej ukochanej. Nie ma nic gorszego niż taki stan
      ciągłej niepewności, w każdym razie nie przez tak długi czas, a bawić się
      możesz z innymi kolegami.

      Pozdrawiam.

      PS. Jakieś dobre rady dla mnie też mile widziane.
      • Gość: nebbia Re: on tak ja nie.. IP: *.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 20:21
        a mój najlepszy przyjaciel po prostu mnie olał i dopiero wtedy zdałam sobie
        sprawę ile dla mnie znaczy. a teraz jesteśmy bardzo szczęśliwi!
        • Gość: Magilla Re: on tak ja nie.. IP: 81.210.83.* 03.08.04, 12:34
          Dziękuje przede wszystkich Mybach i Tobie aleckh...Wczoraj znowu sie
          spotkaliśmy, pomagał mi w remocie. Pracowaliśmy do 2:00, nie wiem jak mu
          podziekować-on jest taki dobry..nie chcę zapraszać go na kolacje ani do kina bo
          sobie pomyśli..W międzyczasie rozmawialismy o wyjezdzie nad morze ze znajomymi.
          Oznajmił, że rezugnuje, bo wie że się zakocha (właściwie juz się zakochuje)..ja
          na to, że będzie lepiej jak nie pojedziemy razem..Powiedział również, że
          widzimy się jeszcze ze dwa razy (remont) i potem już tylko od czasu do czasu w
          klubach, bo chce żebym mu sie odwidziała..Jak to on powiedział "musi mi przejść
          faza na ciebie". Tak jakoś poczułam ulgę..Żail mi go, ale co ja na to poradzę,
          że nic nie czuje! On jest bardzo fajny, ale ja cały czas myślę o tamtym choć
          wiem że nie będziemy (chyba) już razem, a nawet jak się zejdziemy to znowu
          przez tydzien sielanka a potem bagno..życie jest cięzkie...
          • sharleena Re: on tak ja nie.. 03.08.04, 14:24
            życie jest koszmarem jak się nie wie czego się chce.
            po angielsku takie pannice nazywa się 'prick-teaser'.
            życze szczęścia.
            ---
            • Gość: Magilla Re: on tak ja nie.. IP: 81.210.83.* 03.08.04, 14:46
              nie lubie jak ktoś się wcina i nie czyta dobrze wątków..tak sie składa że ja
              wiem czego chce a Ciebie o rady nie proszę...
          • mskp Re: on tak ja nie.. 03.08.04, 14:28
            sama nie wiesz co chcesz
            • Gość: Magilla Re: on tak ja nie.. IP: 81.210.83.* 03.08.04, 14:46
              Ciebie również..
        • kryzolia Re: on tak ja nie.. 03.08.04, 14:52
          Zastawnów się nad sobą. Wabisz chłopaka by Ci remontowal mieszkanie i cały czas
          sie trzęsiesz , żeby sobie coś nie pomyślał. A dlaczego ma nie pomyśleć skoro
          bywa tyle u Ciebie. Weź się trochę zastanów, nie wiem ile masz lat, ale jestes
          wyjątkowo niedojrzała.
          • Gość: Magilla Re: on tak ja nie.. IP: 81.210.83.* 03.08.04, 15:02
            co za forum, dwie osoby normalne się znalazły, reszta postów to niemiłe i
            złośliwe uwagi, co z wami!
            • sharleena Re: on tak ja nie.. 03.08.04, 15:18
              Gość portalu: Magilla napisał(a):

              > co za forum, dwie osoby normalne się znalazły, reszta postów to niemiłe i
              > złośliwe uwagi, co z wami!
              Drogi Magillo,
              jeżeli coś ci się nie podoba to od razu 'niemiłe' i 'złośliwe'. to nie tak
              przeczytaj sama swoje posty i zastanów się.
              zwodzisz chłopaka i to jest oczywiste.
              boisz się być sama, to jasne.
              widziałam już takie scenariusze w życiu. taka 'niezdecydowana' cipka (bez
              urazy) w końcu jednak po dłuższym namyśle i z łaski wychodzi za tego biedaka,
              który świata za nią nie widzi a później przy pierwszej okazji dzieje się coś
              strasznego dla nich obojga (na przykład ona się szaleńczo zakochuje).
              dokończ remont SAMA!
              powiedz mu, żeby na bliski związek nie liczył.
              oboje odetchniecie a on może w końcu znajdzie jakąś dziewuchę, która go
              NAPRAWDĘ zechce i będą szczęśliwi - PROSTE?
            • Gość: ANia Re: on tak ja nie.. IP: *.acn.waw.pl 03.08.04, 15:21
              ale czego ty oczekujesz,zeby ci ludzie powiedzieli ze jest ok. niech kolesia
              skreca a ty bedziesz miala adoratora, goscia od remontow i kumpla w jednym ?/
              Nie chcesz od niego nic ale jak cie adoruje to wtedy jest dobry...czlowiek nie
              jest zabawka, laleczka ktora sie pobawisz a potem odstawisz na polke..naucz sie
              raz na zawsze ze nie istnieje raczje bezboleste kumplowanie sie pomiedzy
              kobieta a mezczyzna, to raczej nie istnieje. Rozwiaz sprawe, urwij kontakt albo
              powiedz mu prosto w oczy co i jak. i koniec. A jak beidzesz potrzebowala kogos
              do remontu to wezwij ekpie albo kogos z rodziny i po kolpocie
              • pom Re: on tak ja nie.. 03.08.04, 18:06
                Zgadzam się.
                Ja w ten sposób zniszczyłam czyjeś 3 lata życia. Też były remonty, on dla mnie
                był w stanie zrobić wszystko. Dałam mu niewiele ciepła i zainteresowania a
                brałam garściami. Kiedyś napisałam do niego list, żeby mi wybaczył. Wybaczył.
                Ale do dziś to pamietam i żałuję. I wstydze się za siebie.
    • mybach Re: on tak ja nie.. 05.08.04, 14:47
      Drogie Panie,
      ciesza mnie wasze wypowiedzi, to fakt sa dojrzale, a niektore daja do
      myslenia...
      Mnie tez autorka wydaje sie byc troche niedojrzala i pod przykrywka konkretnego
      charakteru w sumie nie wie czego chce.
      Ale nie mozna jej za to winic, nie znamy jej przeszlosci i tego co ja
      uksztaltowalo.
      Pozdrawiam, a i szczegolnie podobala mi sie wypopwiedz "pom"!

      A do Ciebie Magillo wczytaj sie dokladniej w moj watek.

      Pozdr.
      Mybach

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka