Dodaj do ulubionych

Jak się odbić?

11.08.13, 16:10
Muszę się wygadać i potrzebuję porady, a w tzw. realu nie widzę nikogo, kto mógłby mi jej udzielić. Potencjalnych hejterów proszę o zaniechanie lektury tego wątku.

Mam 27 lat, jestem niepełnosprawna (ale nie na wózku - poruszam się o własnych siłach). W 2010 roku zrobiłam licencjat na polonistyce UJ i od tamtej pory zapadłam się w sobie. Wcześniej przez długie lata chorowałam na depresję, ale mimo wszystko zawsze istniało coś, co pchało mnie naprzód: najpierw szkoła i matura, potem kolejne lata studiów. Po obronie nastała pustka. Mieszkałam jeszcze przez półtora roku w Krakowie (bezskutecznie i niesystematycznie szukałam pracy), aż w końcu wróciłam do domu, na Podkarpacie. Po kilkumiesięcznym okresie bezczynności załapałam się na staż korektorski w wydawnictwie. Pracuję tam od 10 miesięcy - zarabiam grosze, no ale przynajmniej nie siedzę za zupełną darmochę na garnuszku rodziców.

Czuję, że wypadłam poza nawias. Przyjaciele (nieliczni) są daleko, partnera życiowego nie mam. Po dłuższej przerwie wróciłam do antydepresantów i chyba zaczynają działać, bo dochodzę do wniosku, że muszę coś ze sobą zrobić. Wzięłam się za naukę angielskiego, w październiku planuję wrócić na studia - tyle że już w innym mieście. Mam trzy tysiące oszczędności, na kilka miesięcy powinno wystarczyć; w tym czasie postaram się znaleźć jakąś lepiej płatną pracę. Trochę się tego wszystkiego boję, ale moje obecne położenie unieszczęśliwia mnie tak mocno, że gorzej już po prostu nie będzie.

Powiedzcie mi - czy po kilku latach wyciętych z życiorysu istnieje jeszcze szansa na normalne ułożenie sobie codzienności? Czy komuś z Was udało się po kryzysie wrócić na prostą?
Obserwuj wątek
    • allatatevi1 Re: Jak się odbić? 11.08.13, 16:36
      A nawet jeśli nikomu innemu się nie udało, to Ty bądź pierwszą której się udało.
      Rozumiem, zapadłaś się w sobie, ale masz 27 lat.
      Chcesz się zapadać w sobie przez następne powiedzmy 50 lat życia?
      Czy zostawić te złe lata za sobą i postarać się jakoś wyjść na prostą?
      • gree.nka Re: Jak się odbić? 11.08.13, 16:44
        co znaczy prosta?
        czy przypadkiem nie oczekujesz od życia czegoś więcej niż daje?
        tzn, chodzi mi o zaakceptowanie i docenienia tego co się ma i ewentualnego postepowania do nowego. Ja bym aż tak szybko nie rzucała tej pracy, którą masz dopóki nie znajdziesz nowej. Studia dokończyłabym zaocznie jednoczesnie pracując. Pieniądze może i są małe ale są i nie wszyscy są prezesami wielkich firm.
        Spróbuj docenić to co masz i znaleźć tego pozytywne strony.
    • nawalonych7krasnali Re: Jak się odbić? 11.08.13, 16:50
      Nie przecierasz szlaków. Jest wiele ludzi, których problemy są o wiele gorsze i w późniejszych latach swego życia zaczynali żyć jak się należy. Począwszy od ludzi ze zrytą psychiką w obozach koncentracyjnych, po ludzi z wyrokami - słusznymi, czy nie, ale tacy do których dotarło, że robili źle. Ludzie również dopiero na emeryturze odkrywają jak się żyje. Gdyby się przejmowali straconym czasem i na tym się zatrzymali pozostałby dla nich tylko strzał w łeb, a oni, można powiedzieć, na skraju życia dopiero je odkrywają.
      Więc nochal do góry, bo... "ważne są tylko dni, których nie znamy"...
      • molly_wither Re: Jak się odbić? 11.08.13, 17:40
        moj ulubiony cytat:)

        nawalonych7krasnali napisał:

        > "ważne są tylko dni, których nie znamy"...
      • mila2712 Re: Jak się odbić? 11.08.13, 19:36
        nawalonych7krasnali napisał:
        > Więc nochal do góry, bo... "ważne są tylko dni, których nie znamy"...

        dokładnie tak :)
        • gree.nka Re: Jak się odbić? 11.08.13, 20:01
          ważne są tylko te dni, których nie znamy -
          to tak jakby żyć czekając na księcia na białym koniu - czyli marzeniem , a nie dostrzeganiem dnia dzisiejszego i cieszenia się nim. Dlaczego nie dostrzec smaku zjadanej zupy czy chleba z masłem. Czemu nie cieszyć się upieczonym ciastem, czy wypielonym ogrodkiem?
          Czemu czekać na jakiś bohaterski czyn czy nieziemsko ważne przedsięwzięcie.
          • mila2712 Re: Jak się odbić? 11.08.13, 20:05
            Grinuś
            dzisiejszy dzień jest ważny..... ale to co niesie przyszłość...ta nieznana tajemnicza.... jest najbardziej ekscytujące
            wierz mi ja nie potrzebuję księcia na białym koniu ...a cieszyc potrafię się nawet z najdrobniejszych rzeczy :)
            <3
            • gree.nka Re: Jak się odbić? 11.08.13, 20:11
              ja się ostatnio boję tego co niesie nowy dzień, raczej wolę dziś i to co było - jakieś jest pewniejsze. Przyszłość jest jedną wielką niewiadomą i jak mnie życie nauczyło niekoniecznie przyjemną. Raczej nastawiam się na ciężki dzień i tylko koniec dnia daje jakieś uspokojenie :)
              życie jest czasami wredne tak wredne jak tylko ludzie potrafią być.
              • mila2712 Re: Jak się odbić? 11.08.13, 20:17
                ja też mam obawy co przyniesie kolejny dzień ale ciekawośc jest silniejsza

                a może warto zacząć mysleć, że jutro będzie lepiej ...wiesz trochę pozytywnych myśli nie zaszkodzi
                • gree.nka Re: Jak się odbić? 11.08.13, 20:23
                  ostatnio dostałam takiego kopa w dupę, że cały mój pozytywizm wyleciał z głowy :)
                  • mila2712 Re: Jak się odbić? 11.08.13, 20:31
                    przykre
                    w życiu tak bywa ...ale nie należy się poddawać

                    ( też parę razy dostałam niezłego kopa od życia potem podejrzewali u mnie raka - na szczęście wszystko ok ale ja nie mam zamiaru poddawać się o nie ! )
    • altz Re: Jak się odbić? 11.08.13, 17:05
      Toś się nasłuchała optymistycznych rad. :-)
      Ciężko jest, wiele osób tak ma, ale za dwa lata ma się coś ruszyć w gospodarce.
      Masz rodzinę, to skarb i zawsze jakieś wsparcie. Ja bym szedł w ewolucję, a nie rewolucyjne zmiany, angielski, próba pracy w innym miejscu jako dodatkowe zajęcie, poznasz więcej ludzi, to Ci będzie łatwiej gdzieś się zaczepić.
      Nie masz alimentów na karku, to jest wielki plus. Możesz nawet wyjechać za granicę, ale tam teraz też już nie ma takich delikatesów, jak kiedyś i potrzebują murarzy, spawaczy, a nie polonistów.
    • rotkaeppchen1 Re: Jak się odbić? 11.08.13, 17:09
      Witaj :-)
      Mnie sie udalo wrocic na prosta w wieku 30 lat, po prawie 15 latach zycia poza nia.
      Odkad skonczylam 17 lat chorowalam na depresje i w tym okresie moja "prosta" nigdy nie trwala dluzej niz kilka miesiecy. Nie pamietam wszystkich moich "porazek" ale czesc z nich jak najbardziej oto lista:
      -17 lat powtorzenie III klasy liceum z powodu wczesniejszej kilkumiesiecznej depresji
      - 19 zdana dosc marnie matura (brak mozliwosci nauki), niepodjecie studiow
      - 21 przerwanie nauki w szkole pomaturalnej
      - 21 zakonczenie potencjalnie bardzo udanego zwiazku
      - 23 przewczesny powrot z zagranicy (au pair)
      - 24 strata ciazy
      - rozpad malzenstwa (nie z winy mojej ani mojej choroby, dlatego nie zaliczam tego do porazek wynikajacych z mojej choroby)
      - 24 przerwanie studiow zaocznych (nawrot depresji, niemoznosc nauki i podejscia do egzaminow)
      - 25 - 29 - wyjazd na stale za granice (realizacja planow zwiazanych z nauczeniem sie jezyka i pobytem w wybranym kraju) sukces "bierny" - czyli bycie na miejscu, mimo wielomiesiecznych okresow obnizonego nastroju
      - 29 - utycie 25 kg - nie jest to moze zyciowy dramat ale dla kogos, kto sie nie zaczal objadac a utyl w czasie paru miesiecy 25 kg nie jest to na pewno sukces

      Punkt zwrotny: diagnoza - niedoczynnosc tarczycy spowodowana choroba hashimoto

      29 wzywz:
      - podjecie studiow, dzis juz prawie skonczonych
      - od ponad 4 lat bycie w bardzo udanym zwiazku (nie torpedowane miesiacami "zlego nastroju")
      - doszlifowanie jezyka
      - praca w zawodzie zblizonym do docelowego (docelowy, po skonczeniu studiow: nauczyciel w szkole podstawowej, zblizone: praca w swietlicy, korepetycje, generalnie praca z dziecmi w wieku 6-12 lat)
      - ogolnie mowiac: spelnione zycie w zgodzie ze soba.

      Tak wiec da sie wyjsc na prosta, mysle, ze to nie jest zalezne od wieku. Dopoki sie zyje, w kazdej chwili mozna zaczac "od nowa".
      • berta-death Re: Jak się odbić? 11.08.13, 17:32
        A z czego żyłaś zagranicą, jeśli można zapytać? Miałaś depresję, wyjechałaś i co to znaczy bierny sukces i bycie na miejscu? Depresja na ogół uniemożliwia podjęcia pracy a życie zagranicą jest droższe niż w PL, więc nawet jak rodzice pomagają, to mogą nie udźwignąć tego finansowo.
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Jak się odbić? 11.08.13, 17:36
          tak czytam te fora i wychodzi, że co druga kobieta miała w życiu depresję... a wszędzie lansuje się pogląd, że kobiety są silniejsze psychiczne od mężczyzn, bzdura :)

          • berta-death Re: Jak się odbić? 11.08.13, 17:42
            Rotka akurat depresji nie miała, tylko niedoczynność tarczycy. Z tym, że objawy podobne i skutki choroby te same. Nie ma to nic wspólnego z psychiką.

            I to akurat jest 100% wina konowałów, którzy nie wiedzą, że psychiatra to lekarz ostatniego kontaktu a nie pierwszego. Sami psychiatrzy też często o tym nie pamiętają. Dopiero jak wszystkie badania podstawowe i hormonalne wykażą, że wszystko ok, to można zacząć rozważać problemy psychiczne.
            Przez takie podejście to syn znajomych o mało się nie przekręcił, bo też go leczyli na głowę a on miał niedoczynność nadnerczy. W ostatniej chwili go uratowali, bo przypadkowo wpadł w ręce jakiejś młodej lekarki, która sobie przypomniała, że na studiach jej o jakichś nadnerczach gadali.
            • gree.nka Re: Jak się odbić? 11.08.13, 18:08
              berta-death napisała:
              przypadkowo wpadł w ręce jakiejś młodej lekarki, która sobie przypomniała
              > , że na studiach jej o jakichś nadnerczach gadali.

              ten fragmen podoba mi się najbardziej :D
              • berta-death Re: Jak się odbić? 11.08.13, 18:27
                Utytułowanym dochtorom się nie przypomniało a latali z chłopakiem po lekarzach, bo stan był poważny. Młody chłopak, z łóżka ledwo wstaje, jeść nie chce, ledwo żywy, szkoły pozawalał i nie wiadomo co mu jest. Też to na psychikę zwalali, że pewnie ma kłopoty to popadł w depresję. A on już niemal w stanie agonalnym był, bo mu nadnercza prawie całkowicie przestały funkcjonować.
          • rotkaeppchen1 Re: Jak się odbić? 11.08.13, 17:45
            To nie ma nic wspolnego z psychika. Tak jak pisalam, to co sie objawialo symptomami depresji, w rzeczywistosci bylo spowodowane postepujaca niedoczynnoscia tarczycy, nie kliniczna depresja.
          • simply_z Re: Jak się odbić? 11.08.13, 17:52
            tyle ,że to mężczyzni czesciej popelniają samobojstwa ,w Polsce chyba nawet 6 razy częsciej.
            • jan_hus_na_stosie2 Re: Jak się odbić? 11.08.13, 18:23
              simply_z napisała:

              > tyle ,że to mężczyzni czesciej popelniają samobojstwa

              to zależy od regionu świata, w Chinach, Indiach i Tajlandii częściej samobójstwa popełniają kobiety (a mieszka w tych krajach ponad 1/3 populacji na ziemi)

              • simply_z Re: Jak się odbić? 11.08.13, 18:40
                porownaj sobie kultury ( zwlaszcza hinduską) i odpowied sobie na pytanie dlaczego te kobiety są tak zdesperowane.
                • jan_hus_na_stosie2 Re: Jak się odbić? 11.08.13, 19:05
                  simply_z napisała:

                  > porownaj sobie kultury ( zwlaszcza hinduską) i odpowied sobie na pytanie dlacze
                  > go te kobiety są tak zdesperowane.

                  odwróć pytanie, dlaczego wskaźnik samobójstw w Polsce wśród żonatych jest o jakieś 20% wyższy niż wśród kawalerów? www.statystyka.policja.pl/portal/st/954/63821/Samobojstwa_2010.html

                  • minasz Re: Jak się odbić? 12.08.13, 09:47
                    wiekszosc kobiet ma duzy problem z emocjami-mnie emocje mecza- jezeli ktos ma meczaca prace a potem jeszcze kłotnie w domu -problemy z dzieckiem ktore fiksuje w takim srodowisku-to nie dziwne ze w koncu ma duza szanse na depresje -a potem na samobohstwo
            • berta-death Re: Jak się odbić? 11.08.13, 18:33
              Bo prawdziwy chłop woli umrzeć, niż szukać fachowej pomocy. Stąd też większy odsetek mężczyzn sięgających po alkohol czy narkotyki w momencie jak mają problemy. Kobieta prędzej pójdzie do psychologa czy psychiatry i wykupi sobie w aptece antydepresanty.
              • jan_hus_na_stosie2 Re: Jak się odbić? 11.08.13, 19:13
                no i warto zobaczyć kto najczęściej popełnia samobójstwa:

                wykształcenie osób dokonujących zamachów samobójczych (w nawiasach liczba mężczyzn):

                podstawowe niepełne - 60 (36)
                podstawowe - 635 (503)
                zasadnicze zawodowe - 645 (585)
                średnie - 335 (244)
                wyższe - 90 (61)

                osoby niewykształcone lub słabo wykształcone...

                warto zauważyć że o ile w ogólnej liczbie samobójstw w Polsce 5.456 (4.480) , mężczyźni próbowali 5,5 krotnie częściej odebrać sobie życie, o tyle wśród osób o wyższym wykształceniu ta dysproporcja była wynosiła już tylko 1:2.

                • berta-death Re: Jak się odbić? 11.08.13, 20:07
                  Depresja to nie tylko przypadłość ludzi dorosłych. Bardzo często zaczyna się w dzieciństwie albo wczesnej młodości. Podobnie jak i inne choroby, nie tylko psychiczne. A jak ktoś ma pecha zachorować i nie zostać zdiagnozowanym, to nic dziwnego, że nie kończy podstawówki, albo kończy karierę na zawodówce. A potem to jest równia pochyła, bo dalej się nie leczy a choroba postępuje. Od dziewczyn czego innego się wymaga i mają dużo większą taryfę ulgową. Nawet jak nic nie potrafią, ale siedzą cicho i nikomu nie wadzą, co jest częste w zaburzeniach depresyjnych, to jakoś z klasy do klasy przejdą. A nawet studia skończą przy odrobinie szczęścia. Taka sama postawa u chłopców wzbudza niechęć otoczenia, bo od faceta, nawet małego to się jakiejś aktywności i parcia do przodu wymaga a nie depresji. Stąd takie osoby często są szykanowane przez kolegów, próbują się "leczyć" alkoholem bądź narkotykami. Do tego bywają agresywni, bo depresja też wywołuje agresję, to nie tylko bierne gapienie się w sufit. Generalnie nie jest to męska przypadłość.
          • gree.nka Re: Jak się odbić? 11.08.13, 18:09
            na forum lądują przeważnie osoby słabe psychicznie, same, by z kimś pogadać, by się wygadać
        • rotkaeppchen1 Re: Jak się odbić? 11.08.13, 17:42
          Pracowalam u paru rodzin jako opiekunka do dziecka. Troche na zasadzie au pair.
        • rotkaeppchen1 Re: Jak się odbić? 11.08.13, 17:57
          Bierny sukces w tym wypadku oznacza osiagniecie celu idac po linii najmniejszego oporu (z przyczyn oczywistych), czyli nauka jezyka niezwiazana z aktywnym uczenien sie a uczenie sie automatycznie bedac tam, gdzie nie ma mozliwosci porozumiewania sie innym, zycie za granica niby samodzielne ale jednak pod dachem innych ludzi (brak troski o np rachunki, jedzenie) - czyli czesciowe oddanie odpowiedzialnosci za siebie..
          Rodzina nigdy mi nie pomagala, wyprowadzilam sie do babci, majac 16 lat - moja mama naduzywala alkoholu, sama sie utrzymywalam (mialam 800 zl renty po ojcu a drugie tyle "wyciagalam" udzielajac korepetycji, co juz wtedy bylo dla mnie przyjemnoscia, mniej praca). Po 25 roku zycia skonczylam pobierac rente, budzet ratowalam wynajmujac mieszkanie po babci (nadal wynajmuje, z tym, ze teraz nie musze sie ratowac, pieniadze moge odkladac).
      • rotkaeppchen1 Do Krytyka-systemu-edukacji 11.08.13, 18:25
        Odpowiedz na skasowany post:

        Twoja wypowiedz odbieram jako wyjatkowo chamska i prostacka. Ale nie, nie nazwe cie chamem i prostakiem - na terapii, ktora przeszlam z powodu mojej "depresji" nauczono mnie, ze nia nalezy oceniac innych - nalezy mowic i nazywac jedynie wlasne oddczucia. To tak na marginesie.
        A co do meritum. Za pewne przeczytales, ze moim docelowym zawodem jest nauczyciel w szkole podstawowej. Tak, wlasnie tak, praca z "gownarzeria" jest moim powolaniem i spelnieniem moich marzen. Bycie dobrym nauczycielem i pedagogiem nie jest wbrew pozorom prostym zajeciem. Gdybys trafil na dobrych nauczycieli i prawdziwych pedagogow, nie bylbys za pewne dzisiaj ofiara i krytykiem systemu edukacji.
        To co robie, to nie jest przesiadywanie w swietlicy. Swietlica (w tym wypadku chodzi o Hausaufgabenbetreuung - nie kazdy zna niemiecki, dlatego z zalozenia nie operuje ta nazwa piszac na forum) to miejsce, ktore oferue uczniom (5-7 klasa) pomoc w odrabianiu lekcji. Pomagam uczniom glownie w zadaniach z niemieckiego, matematyki i angielskiego. Przedmioty, w ktorych pomoc nie moge to francuski i lacina - na szczescie kolega, ktory ze mna pracuje zna oba te jezyki. Z dziecmi, ktore odrobily lekcje a nie chca lub nie moga isc do domu gram w gry planszowe (np w scrabble) lub np w tenisa stolowego.
        I jak najbardziej to jest spelnienie. Spelnienie, to jest robienie w zyciu tego, co sie kocha, co sie lubi i co sie umie. Mozna byc spelnionym chocby zamiatajac ulice, jezeli akurat to sie lubi robic - a ktos robic to musi, prawda?
        • berta-death Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 11.08.13, 18:29
          To i ja odpowiem krytykowi.

          Nie systemu edukacji tylko służby zdrowia. Żadnej szkoły nie byłaby w stanie skończyć cierpiąc na stany depresyjne. W zasadzie to można powiedzieć, że te obniżone standardy edukacyjne, umożliwiają takim osobom zdobycie chociaż formalnego wykształcenia i posiadanie statusu maturzysty czy magistra. Co gwarantuje dostanie lżejszej pracy, którą przy lekkiej depresji można jako tako wykonywać, żeby nikt się nie czepił. Absolwent podstawówki nie zostanie zatrudniony nawet jako pomocnik świetliczanki, gdzie będzie mógł się obijać i udawać, że jakieś zajęcia prowadzi, np rysując sobie z dziećmi czy lepiąc z plasteliny. Jeszcze w szkolnym wymiarze zatrudnienia z nie najgorszą pensją i wszystkimi świadczeniami przynależnymi etatowemu pracownikowi. Absolwent podstawówki to sprzątać może, towar układać w magazynie, przy taśmie w fabryce stać, itp. Czyli praca ciężka, zmianowa, rzadko kiedy etatowa, słabo płatna, nieszanowana i jeszcze często ma się jakiegoś chama przełożonego, który ostro goni do roboty. Zdecydowanie nie dla słabych psychicznie i fizycznie.
          • rotkaeppchen1 Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 11.08.13, 19:16
            Zdawalam tzw stara mature (2000 rok), kora jeszcze jako taka wartosc przedstawiala. Co z tego, ze z ustnej matury mam dwuje (temat pierwszy: Antygona - ocena dobra, temat drugi: wiersze Lesmiana - nie bylam przygotowana formalnie, przedstawilam wlasne przemyslenia "na biezaco" niezgodne z linia programu polonisty, hehe - ocena mierna; temat trzeci - "cos tam" z gramatyki, akurat jeden z bardzo nielicznych zagadnien, ktorych "nie powtorzylam" - bo nie powtorzylam gramatyki w ogole - wiadomo - wolalam sie "zdrzemnac" - ocena niedostateczna. Srednia: dwa). No i co z tego. Formalnie jestem "mierna" polonistka. W praktyce przeczytalam wszystkie lektury (jedyne trzy, ktorych nie bylam w stanie strawic, na przestrzeni 12 lat edukacji w polskiej szkole to "Trylogia" Tolkiena, "Trylogia" Sienkiewicza i "Pamietniki" Paska). Wszelkie inne powiesci, grubsze lub ciensze typu "Chlopi", "Noce i dnie", "Quo Vadis", "Lalka", "Granica" i dziesiatki innych przeczytalam i jeszcze dzis moglabym godzinami rozwazac zagadnienia tych powiesci. No tak ale na maturze na stwierdzenie "polonisty", ze nie wazne, czy cos jest, czy czegos niema, najwazniejsze, ze sie w towierzy, nie bylam w stanie wydukac ani slowa, tylko machnelam reka (akurat bylam w fazie depresji). Dzis zrobilabym mu dwugodzinny wyklad, taki, ze by mu w piety poszlo. Ale wtedy, powiedzialam tylko: nie zgadzam sie z tym ale nie mam sily z panem dyskutowac. He he. Ciekawe, czy obecny przecietny maturzysta ma choc w polowie taka wiedze z zakresu szkoly sredniej jak ja, po 15 latach po jej ukonczeniu (i nie wliczam w to wiedzy zdobytej juz po ukonczeniu liceum). Coz, taki poziom. No ale o czym tu dyskutowac, kiedy studenci niemieccy nie maja pojecia, kto to jest "Antygona", czy bohaterka ktorej sztuki jest Ofelia, nie umieja rozwinac wzoru (a+b)², nie maja pojecia, co to byla blokada kontynentalna... takie przyklady mozna mnozyc. A ja, mimo ze mialam marne "stopnie", do dzis pamietam przebieg mitozy i mejozy. No, moze dlatego, ze te kwestie "przerabialismy" w II klasie a moja depresja pojawila sie w III.
            A "stara" matura jest bardzo ceniona za granica. Kiedy skladalam dokumenty na studia, dowiedzialam sie, ze mimo iz na mojej maturze wiekszosc to dwoje i troje, moja matura jest "hochwertig". Bo polska, nie wazne, czy dobra, czy zla, liczy sie poziom. No ale Polska koniecznie musi sie dostosowac do poziomu "Zachodu", stad tez obecny poziom polskiej edukacji.
            • jan_hus_na_stosie2 Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 11.08.13, 20:07
              rotkaeppchen1 napisała:

              > Zdawalam tzw stara mature

              na tym forum to prawie same stare pierniki, więc większość zdawało starą maturę, nawet ja :D

              • mila2712 Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 11.08.13, 20:10
                stary koń a nie piernik :PPP
            • berta-death Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 11.08.13, 20:21
              Z tym wysokim poziomem starej matury to bym polemizowała. Też takową zdawałam i z tego co pamiętam, to statystyki mówiły o raptem 2% osób które ją oblewają. I te oblewania dotyczyły zazwyczaj pojedynczych przedmiotów zdawanych ustnie, gdzie była możliwość poprawki w sierpniu. Dostawało się listę pytań i listę prawidłowych odpowiedzi, trzeba to było wkuć, potem się losowało 3 z tych pytań, odklepywało odpowiedź i egzamin zaliczony. Pisemne z PL to było klasyczne lanie wody, na ortografii ewentualnie można się było przejechać, stąd masowo załatwiano zaświadczenia o dysleksji. Masowo się ściągało, prace były niemalże wspólne, nauczyciele podpowiadali. Nawet ci na co dzień wredni byli tego dnia ludzcy. Nikomu nie zależało, żeby kogoś zgnoić. Żywcem ktoś musiał nic nie napisać albo nic nie odpowiedzieć, albo wyjątkowo podpaść nauczycielom, żeby tego nie zdać, albo zdać słabo. Oceny nie miały najmniejszego znaczenia, liczyło się tylko to, czy ktoś zdał czy nie zdał. Bo potem i tak musiał zdawać egzamin wstępny a średnia ze świadectwa maturalnego nie była brana pod uwagę podczas rekrutacji. Oceny miały wyłącznie wartość moralną i dawały satysfakcję zdającemu.

              I bardzo dużo osób miało wysoką średnią z maturalnych egzaminów, co kompletnie nie przekładało się na wyniki egzaminów wstępnych. Natomiast w momencie jak granice się otworzyły, to ta matura zaczynała być dokumentem uprawniającym do ubiegania się o przyjęcia na zachodnie uczelnie. Tzn była już wcześniej, ale wcześniej mało kogo było stać na studiowanie zagranicą. A nie mogło tak być, żeby Polacy nagle zaczęli oblegać zagraniczne elitarne uczelnie, bo mając piątki z matury mogli się i na Oxford wybrać. Dlatego podejrzewam, że ta cała reforma maturalna to odgórny wymóg. Teraz co prawda każdy zdaje, ale nie każdy na 90%. Zdawalność na najwyższym poziomie, który gwarantowałby dostanie się do dobrej zagranicznej uczelni nadal jest przynależna nielicznym, których stać na odpowiednie lekcje. Czyli dokładnie tak samo jak w czasach starej matury było ze zdawalnością na studia. Na te dobre też dostawali się nieliczni.
              • mila2712 Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 11.08.13, 20:29
                Berto
                nie zgadzam się z Tobą
                zdawałam starą maturę .....nie było tzw lania wody na egzaminie pisemnym, nie znaliśmy tematów - jak ktoś napisał bzdury to oblewał i tyle
                a teraz płacisz i masz gotowe wystąpienie ...największe barany zdają
                • berta-death Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 11.08.13, 20:39
                  Owszem na pisemnym nie znało się tematów. Nie miej jednak wiadomo było, że będzie interpretacja jakiegoś wiersza, jakiś konkretny poważny temat i jakiś przekrojowy temat rzeka, do którego można wszystko wrzucić. I jak ktoś nie był zbyt otrzaskany z materiałem języka polskiego, nie był też mocny w interpretacjach, to brał wolny temat i ładował do niego wszystko co się dało. A jak nic nie umiał, to koledzy i nauczyciele zawsze podpowiedzieli co tam w wypracowaniu zawrzeć trzeba. Trójczyna zawsze z tego była. Oceniali nauczyciele, którzy uczyli delikwenta przez cztery lata, nie szło to do żadnej powtórnej oceny, nikomu nie zależało, żeby kogoś zgnoić.
                • krytyk-systemu-edukacji Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 00:55
                  > zdawałam starą maturę .....nie było tzw lania wody na egzaminie pisemnym, nie
                  > znaliśmy tematów - jak ktoś napisał bzdury to oblewał i tyle
                  > a teraz płacisz i masz gotowe wystąpienie ...największe barany zdają

                  Stara matura to była żenada: wypracowanie i 3 proste zadania z matematyki, na które przeznaczono 5 godzin. Mam wiele zastrzeżeń do nowej matury, ale bez wątpienia lepiej sprawdza wiedzę niż stara.
                  • rotkaeppchen1 Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 16:18
                    Żenada mogly byc konkretne prace a nie egzamin sam w sobie. Ja akurat nie musisialam zadawać pisemnej matemaryki, wybralam historie.
                    Ale fakt, w szkole nauczylam sie glownie podejscia do nauki, samą wiedzę zdobylam prywatnie. Skonczylam PPSM nr 1 w Warszawie, ktora juz wtedy byla jedna z lepszych podstawówek w okolicy. To ta szkola stworzyla moja bazę edukacyjna. W liceum uczylam sie juz "dla siebie", nie dla stopni. Mialam marne oceny z przdmotow scislych, bo czas poswiecalam glownie czytaniu ksiazek i nauce jezykow obcych. Niemieckiego, ktorym obecnie posluguje sie plynnie (niektórzy powiedzieliby nawet biegle - ja mam jednak wlasna defincje tego slowa), nauczylam sie sama, poza szkola, min w Instytucie Goethego. Lekcje w szkole to byl smiech na sali a jedyna nauczycielkę, ktora czegos wymagala zwolnili, hehe... postawila za duzo jedynek na semestr. Tak wyglada polska edukacja. Ale ten, kto chce, nauczy sie. To nie kwestia instytucji a wlasnej pracy.
        • krytyk-systemu-edukacji Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 11.08.13, 21:36
          > Odpowiedz na skasowany post:

          Niesprawiedliwie zresztą. Co ja niby takiego napisałem? Człowiek wraca z wczasów z narzeczoną, otwiera stęskniony forum, pisze post – po czym mu go zaraz kasują. Ładnie to tak? :D

          > Ale nie, nie nazwe cie chamem i prostakiem - na terapii, ktora przeszlam z powodu mojej
          > "depresji" nauczono mnie, ze nia nalezy oceniac innych - nalezy mowic i nazywac jedynie
          > wlasne oddczucia. To tak na marginesie.

          Mam swoje zdanie na temat tzw. psychoterapii. Otóż córeczka znajomych moich rodziców odbyła kiedyś długą i bolesną psychoterapię, ponieważ cierpiała na zaniżone poczucie własnej wartości oraz nie umiała nawiązywać kontaktów; efekt jest taki, że nadal nie umie nawiązywać kontaktów, ponieważ ma zaniżone poczucie własnej wartości, tyle że doszedł jej głupawy uśmieszek.

          PS Psychologowie, zwłaszcza terapeuci, to na ogół czystej wody szarlatani. (A ile sobie skubani liczą za praktykowanie owej szarlatanerii!). Zresztą wystarczy poczytać trochę tego ich bełkotu, zabawa zaczyna się od Froïde’a (chyba tak się to pisze), a potem jest już tylko gorzej. A jeśli o mnie chodzi, to moim faworytem jest terapia Gestalt i psychologia postaci – beka na całego. :)
          • rotkaeppchen1 Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 11.08.13, 21:44
            Ja przerobilam panstwowa terapie dda i wyszlo mi to na dobre. Takze panstwowa terapie w klinice nerwic. Zrobily ze mnie "nowego" czlowieka. Tylko depresja zostala... co akurat w moim przypadku nie dziwi... Na szctzescie suplementacja hormonow tarczycy zalatwila sprawe.
            • berta-death Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 11.08.13, 21:55
              A dlaczego nie należy oceniać innych? Co z gwałcicielami, mordercami, itp? Ich też trzeba dyplomatycznie i z pełnym zrozumieniem traktować? Nawet tych co o nich ostatnio głośno, bo dostali w UK dożywocie za zakatowanie dziecka? Wydaje mi się, że jednoznacznie negatywna ocena ich zachowania jest całkiem na miejscu. Te epitety, którymi ich obdarzają we wszelkiej maści komentarzach też nie są nadużyciem.
              • krytyk-systemu-edukacji Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 11.08.13, 22:09
                > A dlaczego nie należy oceniać innych?

                Też właśnie nie wiem. :) Ale sama widzisz, co psychoterapia robi z ludźmi. :P
            • krytyk-systemu-edukacji Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 11.08.13, 22:08
              > Ja przerobilam panstwowa terapie dda i wyszlo mi to na dobre.

              Nie chcę Cię martwić, ale są pewne wątpliwości, czy w ogóle istnieje coś takiego jak DDA. :)

              > Takze panstwowa terapie w klinice nerwic. Zrobily ze mnie "nowego" czlowieka.
              > Tylko depresja zostala...
              > Na szctzescie suplementacja hormonow tarczycy zalatwila sprawe.

              No tak, dość opornie się leczy się depresję o podłożu hormonalnym gadaniną na kozetce bądź siedząc w kółku ze współchorymi, co? :D
              • rotkaeppchen1 Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 11.08.13, 22:17
                Nie, no jasne, niektorzy filizofowie poddaja w watpliwosc nawet istnienie samych siebie...

                Nie wiem, czy syndrom dda istnieje, czy nie ale wierz mi, jak twoj samotnie wychowujacy cie rodzic przez lata chla a ty majac kilka lat musisz zbierac go z podlogi (to jedno z lzejszych zadan), mozesz oczekiwac, ze kiedys odbije ci sie to czkawka. Nie musi ale dziwne, jesli sie nie odbije...

                A terapii, obu, nie zaluje. Jak mowilam, daly mi one bardzo wiele, np akceptacje siebie.
                • krytyk-systemu-edukacji Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 11.08.13, 22:36
                  > Nie, no jasne, niektorzy filizofowie poddaja w watpliwosc nawet istnienie samych
                  > siebie...

                  Żarty na bok! Pomiędzy podawaniem w wątpliwość własnego istnienia a powątpiewaniem w nieudowodnione naukowo tezy jest pewna różnica.


                  > Nie wiem, czy syndrom dda istnieje, czy nie ale wierz mi, jak twoj samotnie
                  > wychowujacy cie rodzic przez lata chla a ty majac kilka lat musisz zbierac go z
                  > podlogi (to jedno z lzejszych zadan), mozesz oczekiwac, ze kiedys odbije ci sie to
                  > czkawka. Nie musi ale dziwne, jesli sie nie odbije...

                  Zaraz, przecież ja nie twierdzę, że dorastanie w rodzinie alkoholowej nie ma czy nie może mieć wpływu na człowieka; twierdzę, że nie ma stałego zestawu cech czy problemów charakterystycznych dla takich ludzi, a w każdym razie że nikomu nie udało się tego naukowo dowieść.

                  Proponuję poczytać, co ma do powodzenia o koncepcji DDA nieoceniony dr Witkowski – polski psycholog mierzący się z pseuo-, para- i pozanaukowymi nurtami w psychologii.

                  PS Takich nurtów w psychologii, jak zresztą wspominałem, jest wiele więcej. Kiedy już rozprawię się z systemem edukacji, religią oraz wszelkiej maści sektami, zajmę się chyba właśnie szarlatanami psychologami, bo coś mi ostatnio bardzo działają na nerwy. :)
                  • nudzimisie_strasznie Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 15:28
                    krytyk-systemu-edukacji napisał:


                    > Zaraz, przecież ja nie twierdzę, że dorastanie w rodzinie alkoholowej nie ma cz
                    > y nie może mieć wpływu na człowieka; twierdzę, że nie ma stałego zestawu cech c
                    > zy problemów charakterystycznych dla takich ludzi, a w każdym razie że nikomu n
                    > ie udało się tego naukowo dowieść.

                    A kto twierdzi, że jest stały zestaw cech oraz problemów dla DDA? Bo na razie to polemizujesz z tezą, którą sam postawiłeś. Śmiało, obal też feminizm, bo przecież wszyscy wiedzą, że nie ma kobiet z wąsami.

                    > PS Takich nurtów w psychologii, jak zresztą wspominałem, jest wiele więcej. Kie
                    > dy już rozprawię się z systemem edukacji, religią oraz wszelkiej maści sektami,
                    > zajmę się chyba właśnie szarlatanami psychologami, bo coś mi ostatnio bardzo d
                    > ziałają na nerwy. :)

                    Oh jej, oh jej, tylko nie to. O biedny systemie edukacji, religii, psychologii drżyjcie, naciera konkwistador!!!
                    • krytyk-systemu-edukacji Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 16:06
                      > A kto twierdzi, że jest stały zestaw cech oraz problemów dla DDA?

                      Tzw. psychoterapeuci wymyślili sobie syndrom DDA, i tak też go nazywają: syndromem właśnie. Oto definicja słowa, którą cytuję za Słownikiem Języka Polskiego:

                      syndrom
                      1. «zespół cech charakterystycznych dla jakiegoś zjawiska, zwykle negatywnego, lub charakterystycznych dla osoby, która doświadczyła takiego zjawiska»
                      2. «zespół objawów charakterystycznych dla jakiejś choroby»

                      Dowcip polega na tym, że wymieniane przez psychoterapeutów cechy i objawy nie są wcale charakterystyczne dla dorosłych dzieci alkoholików, w ogóle nie ma prawdę mówiąc w nich niczego charakterystycznego. Gdzie tu wobec tego można mówić o syndromie? Co to za syndrom, którego nie da się nawet obiektywnie zdiagnozować?

                      Medycyna kultu cargo, taka ich mać.

                      > Śmiało, obal też feminizm, bo przecież wszyscy wiedzą, że nie ma kobiet z wąsami.

                      W feminizmie też są ciekawe nurty, którym należałoby się dobrze przyjrzeć. Sporo tam m.in. pseudonauki.

                      > Oh jej, oh jej, tylko nie to. O biedny systemie edukacji, religii, psychologii
                      > drżyjcie, naciera konkwistador!!!

                      Z towarzysza Lenina też się śmiali, mieli go nawet w pewnym momencie za wariata. No i koniec końców głupie uśmieszki z buziek zeszły, he, he. Obecny system jest po prostu nie do utrzymania, tak czy inaczej upadnie – ja tylko wspieram nieuniknione, że tak powiem.
                      • nudzimisie_strasznie Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 16:29
                        krytyk-systemu-edukacji napisał:
                        ja tylko wspieram nieuniknione, że tak powiem.
                        Nie, kolego, Ty tylko pierdo.lisz od rzeczy.
                        Pisze Ci dziewczyna co ją OSOBIŚCIE spotkało ze strony terapeutów, czym w praktyce jest DDA, ale nie, Ty będziesz swoje, bo w słowniku znalazłeś, i kij z tym, że komuś to pomaga, kij, że ktoś dzięki temu zmienił swoje życie. Ciebie to nie interesuje, bo ty teoretyzujesz i nic ponad to. Nie czujesz, nie żyjesz, tylko oddajesz się swoim obsesjom i natręctwom (BTW też się leczy, też u psychologa). Pasuje Ci to, ok Twoja sprawa, ale nie neguj doświadczeń innych ludzi, zwłaszcza, że sam nie masz o nich pojęcia, bo poczytać o czymś, to jednak co innego niż doświadczyć.
                        • krytyk-systemu-edukacji Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 16:49
                          > Pisze Ci dziewczyna co ją OSOBIŚCIE spotkało ze strony terapeutów
                          > i kij z tym, że komuś to pomaga, kij, że ktoś dzięki temu zmienił swoje życie
                          > nie neguj doświadczeń innych ludzi

                          Skuteczności terapii medycznych (mam na myśli medycynę z prawdziwego zdarzenia) nie mierzy się nigdy osobistymi doświadczeniami, pojedynczymi świadectwami itd., ponieważ jest to podejście nienaukowe. Przyjąwszy Twoją perspektywę, trzeba by było również uznać walory lecznicze homeopatii oraz terapii konwersyjnej, a także guseł niejakiego ojca Johna Bashobory.

                          Otóż, i radzę to sobie zanotować, skuteczności danej terapii można dowieść jedynie na gruncie statystyki, badając większe grupy pacjentów, oczywiście z poszanowaniem metody naukowej (tj. z grupą kontrolną, bez przekłamań itd.).

                          Natomiast psychoterapeuci albo problem omijają w okrągłych słówkach, albo, jak to bywa w przypadku speców od Gestalt, metodę naukową po prostu wyśmiewają i niemal się obnoszą z tym, że ich to nie interesuje.

                          Leczyć, leczyć, leczyć. Ładna mi terapia!

                          > oddajesz się swoim obsesjom i natręctwom (BTW też się leczy, też u psychologa).

                          Aha. I na czym, jeśli można wiedzieć, polega taka terapia? Na „przepracowywaniu problemu”? Ha! ha! :D Założę się, że nie możesz mi tego powiedzieć, ponieważ jest to bardzo skomplikowane, a w ogóle to tajemnica. W prostych słowach można z grubsza objaśnić istotę transplantacji serca czy operacji neurochirurgicznej albo okulistycznej, ale tzw. psychoterapia to wiedza tajemna, nie dla szaraczków.
                          • nudzimisie_strasznie Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 17:04
                            krytyk-systemu-edukacji napisał:

                            > > Pisze Ci dziewczyna co ją OSOBIŚCIE spotkało ze strony terapeutów
                            > > i kij z tym, że komuś to pomaga, kij, że ktoś dzięki temu zmienił swoje ż
                            > ycie nie neguj doświadczeń innych ludzi
                            >
                            > Skuteczności terapii medycznych (mam na myśli medycynę z prawdziwego zdarzenia)

                            To nie jest medycyna, a psycholog nie jest lekarzem. Trochę słaba ta dyskusja jeśli rozmawiamy o czymś zupełnie innym.

                            > nie mierzy się nigdy osobistymi doświadczeniami, pojedynczymi świadectwami itd
                            > ., ponieważ jest to podejście nienaukowe.

                            Wiesz psychoterapia nie jest obowiązkowa, jest osobistym i dobrowolnym doświadczeniem. Chcesz stosować szkiełko i oko, tam gdzie przydałoby się czucie.
                            >
                            > Otóż, i radzę to sobie zanotować, skuteczności danej terapii można dowieść jedy
                            > nie na gruncie statystyki, badając większe grupy pacjentów, oczywiście z poszan
                            > owaniem metody naukowej (tj. z grupą kontrolną, bez przekłamań itd.).

                            Widzisz, ja nie jestem naukowcem, ale dolary przeciw orzechom, że na wiele, wiele tematów i rodzajów terapii te statystyki są, chociaż wg mnie rzecz absolutnie drugorzędna.

                            > Aha. I na czym, jeśli można wiedzieć, polega taka terapia?

                            Nie mam pojęcia, nie mam natrętw, dzięki Bogu, a może i sytemowi edukacji!
                          • tymon99 Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 17:18
                            krytyk-systemu-edukacji napisał:

                            > Skuteczności terapii medycznych (mam na myśli medycynę z prawdziwego zdarzenia)
                            > nie mierzy się nigdy osobistymi doświadczeniami, pojedynczymi świadectwami itd
                            > ., ponieważ jest to podejście nienaukowe.

                            a widziałeś gdzieś naukowe dowody skuteczności chirurgii? albo leczenia sanatoryjnego?
                    • rotkaeppchen1 Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 16:06
                      Otóż to. Podczas terapii nikt nigdy nie mowil, ze dda to syndron charakteryzujący się stalym zespolem cech. Dda to bylismy i jesteśmy po prostu my - dorosłe dzieci alkoholików. A to, kto jakie mial przez blemy, to byla kwestia wybitnie indywidualna.
                      • krytyk-systemu-edukacji Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 16:20
                        > Otóż to. Podczas terapii nikt nigdy nie mowil, ze dda to syndron charakteryzujący
                        > się stalym zespolem cech.

                        Podczas terapii to w ogóle, jak sądzę, trudno cokolwiek zrozumieć z tego bełkotu, który wydobywa się z nienasyconych gąb psychoterapeutów. Bo mają ci terapeuci apetyty, to im trzeba przyznać!

                        Zabawne tylko, że później okazuje się, że, dajmy na to, za „syndrom DDA” odpowiada nie gotów od rana tatuś, tylko, powiedzmy, tarczyca – i nagle się okazuje, że żadne gusła w rodzaju psychoANALiz czy „warsztatów” nie pomogą i trzeba do leczenia zaangażować medycynę.

                        A co do tzw. terapeutów i reszty tego znachorstwa, to mam im do powiedzenia tylko jedno: Panowie, wynoście się!
                        • rotkaeppchen1 Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 16:41
                          Bardzo sie mylisz. Owszem leczenie niedoczynnosci tarczycy poskutkowalo pozbyciem sie depresji i innych symptomow fizycznych. Jednak akceptacje wlasnej osoby (chodzi o wygląd) i wybaczenie matce (bardzo dlugi proces) oraz dzisiaj bardzo dobra z nia relacje zawdzieczam tylko i wylacznie terapii.
                          • krytyk-systemu-edukacji Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 16:53
                            > Bardzo sie mylisz. Owszem leczenie niedoczynnosci tarczycy poskutkowalo pozbyciem
                            > sie depresji i innych symptomow fizycznych. Jednak akceptacje wlasnej osoby
                            > (chodzi o wygląd) i wybaczenie matce (bardzo dlugi proces) oraz dzisiaj bardzo
                            > dobra z nia relacje zawdzieczam tylko i wylacznie terapii.

                            A najpierw wyleczono Cię z depresji czy zaakceptowałaś swój wygląd? Co było wcześniej?
                            • rotkaeppchen1 Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 21:54
                              Najpierw zaakceptowalam moj wyglad. Mialam wtedy jakies 22 lata, to bylo ok 2 lat od skonczenia terapii w Klinice Nerwic. Tak jak zapowiadali, wszelkie zmiany mialy sie dokonac do trzech lat od zakonczenia terapii. Nie wiem, jak to "zadzialalo" ale faktycznie, ok dwa lata po skonczeniu terapii zaczelam akceptowac siebie. Przejawialo sie to glownie faktem, ze zaczelam o siebie dbac w okresach, kiedy wazylam wiecej (tylam w okresach depresji, poniewaz objadalam sie kompulsywnie i oczywiscie nie akceptowalam swojego wygladu w wersji XL). Potrafilam przez pare miesiecy, do czasu, kiedy znowu schudlam, chodzic w jednej sukience (oczywiscie pralam ja co pare dni). Pozniej, kiedy zaczelam siebie akceptowac, dbalam o siebie niezaleznie od tego, ile wazylam.
                              Depresji pozbylam sie majac prawie 30 lat. Dzieki samoakceptacji w ogole bylam w stanie przetrwac okres, kiedy utylam 25 kg (pierwszy raz nie bylo to spowodowane objadaniem sie - po prostu niedoczynnosc tak sie poglebila, ze utylam "z powietrza"). Co najgorsze, juz po uregulowaniu hormonow nie moglam schudnac i przez okolo poltora roku wazylam prawie 90 kg. Dopiero dzieki metodzie odzywiania, na ktora trafilam dzieki niemieckiemu forum nt. niedoczynnosci tarczycy, schudlam ponad 20 kg. Zajrzyj na moja wizytowke, zamiescilam tam dwa moje zdjecia: "przed" i "po". Dzieki samoakceptacji, patrzac w lustro "nie widzialam" tej nadwagi. Mam wrazenie, ze widzialam siebie zupelnie inaczej, niz wiekszosc kobiet: kobiety sa szczuple a widza siebie jako znacznie grubsze. U mnie bylo odwrotnie. Patrzylam w lustro i myslalam: no ok, jestem gruba ale nie jest najgorzej. Jedynie na zdjeciach widzialam "obiektywnie" swoj prawdziwy rozmiar.
                        • raohszana Na co szkoła i lekarze? 12.08.13, 16:43
                          Idźmy wszyscy do krytyka, on nas nauczy i wyleczy i fszysko :D
                          • krytyk-systemu-edukacji Re: Na co szkoła i lekarze? 12.08.13, 16:55
                            > Idźmy wszyscy do krytyka, on nas nauczy i wyleczy i fszysko :D

                            Ja się – w przeciwieństwie do psychoterapeutów po kursach – nie czuję kompetentny, żeby kogokolwiek leczyć.
                            • raohszana Re: Na co szkoła i lekarze? 12.08.13, 16:57
                              Ale czujesz się kompetenty coby wszystko krytykować i wiedzieć od nich lepiej - negujesz skuteczność ichnich terapii, a zatem jesteś na tyle kompetentny żeby podważać merytorycznie to co robią, wię co za problem zaprezetować alternatywę, a? :)
                              • krytyk-systemu-edukacji Re: Na co szkoła i lekarze? 12.08.13, 17:13
                                > Ale czujesz się kompetenty coby wszystko krytykować i wiedzieć od nich lepiej -
                                > negujesz skuteczność ichnich terapii, a zatem jesteś na tyle kompetentny żeby
                                > podważać merytorycznie to co robią

                                Popularyzuję jedynie krytykę pewnych nurtów w psychologii oraz ludzi, którzy się nimi zajmują, sam sobie tego nie wymyśliłem. A robię to, ponieważ uważam owych ludzi za szarlatanów, oszustów i szkodników.

                                Natomiast co do kompetencji, które są jakoby potrzebne do krytykowania psychoterapii, to mnie, Raohszana, nie rozśmieszaj – psychoterapia nie ma podstaw naukowych oraz nie ma możliwości naukowo dowieść jej skuteczności, co zresztą przyznają nierzadko sami psychoterapeuci. Jakie wobec tego trzeba mieć kompetencje, żeby to krytykować?

                                > wię co za problem zaprezetować alternatywę, a? :)

                                Jako sceptyk nie mam takiego obowiązku. Nie mam obowiązku poszukiwać alternatyw dla religii czy psychoterapii tylko dlatego, że to bujdy na resorach.
                                • raohszana Re: Na co szkoła i lekarze? 12.08.13, 17:19
                                  krytyk-systemu-edukacji napisał:
                                  > Popularyzuję jedynie krytykę pewnych nurtów w psychologii oraz ludzi, którzy si
                                  > ę nimi zajmują, sam sobie tego nie wymyśliłem. A robię to, ponieważ uważam owyc
                                  > h ludzi za szarlatanów, oszustów i szkodników.
                                  *
                                  A jak decydujesz ktory mówi prawdę, a który wymyśla?

                                  > Natomiast co do kompetencji, które są jakoby potrzebne do krytykowania psychote
                                  > rapii, to mnie, Raohszana, nie rozśmieszaj
                                  *
                                  Why not? Pośmiać się nie lubisz?

                                  >– psychoterapia nie ma podstaw
                                  > naukowych oraz nie ma możliwości naukowo dowieść jej skuteczności, co zresztą
                                  > przyznają nierzadko sami psychoterapeuci. Jakie wobec tego trzeba mieć kompeten
                                  > cje, żeby to krytykować?
                                  *
                                  A którzy przyznają? Jakieś źródła, tak z czystej ciekawości?

                                  > Jako sceptyk nie mam takiego obowiązku. Nie mam obowiązku poszukiwać alternatyw
                                  > dla religii czy psychoterapii tylko dlatego, że to bujdy na resorach.
                                  *
                                  Ale już, już, nie podniecaj się zaraz obowiązkami, bo to niezdrowo.
                                  A co uważasz za wartościowe? Psychoterapia nie, edukacja systemowa nie, co zatem tak, prócz oczywiście sceptycyzmu krytyka?

                                  Uprzedzając - tak, nudzi mi się niemożebnie dzisiaj i nie mam nic innego do roboty jak zadawać mniej lub bardziej durne pytania.
                            • rotkaeppchen1 Re: Na co szkoła i lekarze? 12.08.13, 22:00
                              Psychoterapeuci takze nikogo nie lecza. W koncu nie sa lekarzami, prawda?
                          • rotkaeppchen1 Re: Na co szkoła i lekarze? 12.08.13, 21:59
                            ... o matko, przeczytalam: faszystko :D I zaczelam sie zastanawiac, czym sobie zasluzylam... ;-P
                        • six_a Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 22:17
                          >Podczas terapii to w ogóle, jak sądzę, trudno cokolwiek zrozumieć z tego bełkotu, który wydobywa się z nienasyconych gąb psychoterapeutów.

                          muszę Cię zmartwić, ze standardowych psychoterapeutów ciężko coś wydobyć. wydobywać trzeba z siebie.
                          tak że nie trzeba się tak podniecać.
                          • rotkaeppchen1 Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 22:25
                            Zalezy jaka metode stosuja. Bylam dwa razy na spotkaniu u psychologa, który preferowal autoanalize. Za trzecim razem nie poszlam :-) Nie miałam nic wiecej do powiedzenia, tak sama z siebie ;-)
                            • six_a Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 22:28
                              dlatego napisałam standardowy. klasyczna psychoterapia polega na tym, że psychoterapeuta słucha, a klejent gada.
                          • krytyk-systemu-edukacji Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 22:37
                            > muszę Cię zmartwić, ze standardowych psychoterapeutów ciężko coś wydobyć.
                            > wydobywać trzeba z siebie.

                            No ale przecież taki psychoterapeuta też chyba coś mówi podczas takiej „terapii”, prawda?

                            Otóż mój współlokator gnida obecnie korzysta z drogich usług psychoterapeutki (ponieważ okazało się, że to, iż jest nędznym łachmytą, ma przyczyny we wczesnym dzieciństwie). No i gadaliśmy o tym trochę o tym. Wyobraź sobie, Six_a, że ona mu z namaszczeniem cytuje mądrości tego kokainisty dra Froïde’a (!). No, i jak Ci się to podoba?

                            Leczyć, leczyć! Ładne mi leczenie.

                            PS Niebawem na mojej półce znajdzie się dwutomowe dzieło nieocenionego polskiego sceptyka dr. Witkowskiego pt. „Zakazana psychologia”. Rzecz o ciemnej stronie psychologii, psychoterapii itd. Oj, już ja to sobie dokładnie przeczytam!
                            • six_a Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 22:48
                              > No ale przecież taki psychoterapeuta też chyba coś mówi podczas takiej „terapii”, prawda?
                              jak trafisz, to się dowiesz:)
                              • krytyk-systemu-edukacji Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 13.08.13, 09:25
                                > jak trafisz, to się dowiesz:)

                                Niestety nie zarabiam tyle, żeby mnie było stać na płacenie stówy za godzinę „leczenia” słuchaniem. Ponadto nie mam raczej żadnych problemów do „przepracowania”. :)
                                • rotkaeppchen1 Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 13.08.13, 11:43
                                  Moje obie terapie byly panstwowe - nie zaplacilam ani złotówki.
                                • qw994 Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 15.08.13, 06:56
                                  Podziwiam, że z takim uporem brniesz w temat, o którym nie masz zielonego pojęcia.
                                  • krytyk-systemu-edukacji Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 15.08.13, 10:23
                                    > Podziwiam, że z takim uporem brniesz w temat, o którym nie masz zielonego pojęcia.

                                    Aha, czyli istnieją dowody naukowe na skuteczność psychoterapii, tylko ja o nich nie wiem z racji swojej ignorancji. Stara śpiewka.

                                    PS Założę się, że Ty również nie możesz mi ich przedstawić. One istnieją, oczywiście, ale bym ich nie zrozumiał. A poza tym pss, to tajemnica. :) Jak z teologią normalnie. :D

                                    PPS Rozumiem, że dr Witkowski, psycholog, również nie ma zielonego pojęcia i nie wie, co mówi &ndashl; w porządku, przyjmijmy roboczo i tę tezę. Oddajmy teraz zatem głos dr. hab. Jerzemu Mellibrudzie. To certyfikowany Psychoterapeuta i Superwizor Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychologicznego i PTPsychiatrycznego; certyfikowany Superwizor Treningów Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, certyfikowany Specjalista Psychoterapii Uzależnień i Superwizor Psychoterapii Uzależnień PARPA, specjalista psychologii klinicznej II st., dyrektor Profesjonalnej Szkoły Psychoterapii SWPS, kierownik Katedry Psychologii Uzależnień, Przemocy i Sytuacji Kryzysowych SWPS, dyrektor Instytutu Psychologii Zdrowia. Niech się więc wypowie, skoro tytułów ma więcej niż Karol, książę Walii:

                                    Psychoterapia jest bardzo intymnym i subiektywnym przedsięwzięciem. Ustalanie jakichś obiektywnych nie jest łatwe

                                    Buhahahaha. :D Mniejsza o mnie, jestem skromnym użytkownikiem internetu bez wykształcenia. Powiedz mi jednak teraz, że doktor psychologii Witkowski oraz doktor habilitowany psychologii i tytułowany psychoterapeuta – nie mają zielonego pojęcia. Zielone pojęcie masz, jak rozumiem, tylko Ty. :)
                                    • qw994 Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 15.08.13, 10:27
                                      Twoja ignorancja wychodzi z wielu zdań, które tutaj napisałeś, niezależnie od przeczytanych lektur.
          • jan_hus_na_stosie2 Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 11.08.13, 21:51
            krytyk-systemu-edukacji napisał:


            > Co ja niby takiego napisałem? Człowiek wraca z wczasów z narzeczoną,

            Już narzeczoną? Szybki jesteś :D
            • krytyk-systemu-edukacji Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 11.08.13, 22:14
              > Już narzeczoną? Szybki jesteś :D

              Oj tam, jak zwał tak zwał. ;)
            • jeriomina Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 11:41
              jan_hus_na_stosie2 napisał:

              >
              > > Co ja niby takiego napisałem? Człowiek wraca z wczasów z narzeczoną,
              >
              > Już narzeczoną? Szybki jesteś :D

              Tak się zdarza, gdy się spotyka właściwą osobę ;-)
          • w.rzeczy.samej Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 11.08.13, 21:54
            > zabawa zaczyna się od Froïde’a (chyba tak się to pisze)

            Nie, pisze się to zupełnie inaczej...
          • rach.ell Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 13:44
            krytyk-systemu-edukacji napisał:
            Zresztą wystarczy poczytać trochę tego ich bełkotu, zabawa zaczyna się od Froïde’a (c
            > hyba tak się to pisze),

            to zalezy co masz na mysli bo jesli Sigmunda Feud'a, austriackiego lekarza neurologa i psychiatre, tworce psychoanalizy to pisze sie to inaczej:)
            • rach.ell Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 13:45
              rach.ell napisała:

              >
              > to zalezy co masz na mysli bo jesli Sigmunda Feud'a, austriackiego lekarza neur
              > ologa i psychiatre, tworce psychoanalizy to pisze sie to inaczej:)

              poprawka: Sigmunda FREUDA, tak TO sie pisze:D
              • jeriomina Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 13:49
                Polecam artykuł, z którego się dowiesz, dlaczego Freud został tutaj w ten sposób określony:

                histmag.org/Umberto-Eco-Cmentarz-w-Pradze-6215
                Samej książki, opisanej w linku Ci nie polecam, to lektura raczej nie dla Ciebie :)
                • rach.ell Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 13:53
                  jeriomina napisała:

                  >
                  > Samej książki, opisanej w linku Ci nie polecam, to lektura raczej nie dla Ciebi
                  > e :)

                  jestem pewna, ze nie dla mnie, za duzo jest dobrej literatury zeby tracic czas na taka parafantazybazgranine.
                  • jeriomina Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 13:56
                    Zdajesz sobie chociaż sprawę z tego, że się ośmieszasz? :)
                    • rach.ell Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 14:02
                      jeriomina napisała:

                      > Zdajesz sobie chociaż sprawę z tego, że się ośmieszasz? :)

                      ja nie zajmuje sie lteratura popularna, nie szanuje tego, to papka dla prostych umyslow dlatego tak rozpowszechniona. Poziom 'szkolnictwa amerykanskiego', dobre dla tych, ktorzy nie sa w stanie przeczytac klasykow greckich w orginale, zajmowanie sie tworczoscia Umberto Eco to jak kochanicy francuza degustowanie wina z supermarketu.
                      • jeriomina Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 14:29
                        Widzę, że uparłaś się brnąć dalej. No cóż, niech wszyscy widzą, co sobą prezentujesz. Ja też chętnie popatrzę :)
                      • krytyk-systemu-edukacji Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 14:30
                        > dobre dla tych, ktorzy nie sa w stanie przeczytac klasykow greckich w orginale

                        Piszemy: w oryginale.
                        • rach.ell Re: Do Krytyka-systemu-edukacji 12.08.13, 14:53
                          krytyk-systemu-edukacji napisał:

                          > Piszemy: w oryginale.
                          >
                          blad ortograficzny juz potrafisz wyszukac teraz czas zabrac sie za teksty zrodlowe zamiast historii (czegokolwiek) uczyc sie z powiesci kryminnalnych. Ja tez czytam czasami kryminaly, ucze sie na nich jezykow obcych, do tego swietnie sie nadaja.
    • molly_wither Re: Jak się odbić? 11.08.13, 17:38
      Moje zycie to jeden wielki kryzys,az dziw,ze znajduje w nim sens (zyciu). To dziala u mnie tak,ze jak juz jest barzdo zle (czytaj:beznadziejnie) to patrze na innych i widze,ze oni nie maja lepiej a czesto gorzej. Zawsze jest tak,ze ktos bedzie mial od nas gorzej. Wyjatkami sa i, od ktorych wszyscy maja lepiej. Ale Ty sie do nich nie zaliczasz:) Mocno przytulam.
    • w.rzeczy.samej Re: Jak się odbić? 11.08.13, 18:45
      Dzięki za odpowiedzi.
      Hmm, tak, zdaję sobie sprawę, że w Auschwitz mieli gorzej.

      Priorytetem jest dla mnie wyprowadzka z miasta, w którym obecnie mieszkam - nie mam tu nic do roboty, a i szanse na ciekawe znajomości są zerowe. Aktualnej pracy nie zamierzam jednak rzucać. Wykonuję ją w sposób zdalny, więc pracodawcy nie obchodzi, czy mieszkam w Pcimiu Dolnym, czy w Amsterdamie. Będę natomiast musiała poszukać czegoś dodatkowego, bo obecne zatrudnienie nie wystarczy mi do przeżycia.

      Najbardziej ubolewam nad tymi wszystkimi szansami, które w życiu zmarnowałam. A było ich sporo. Do pewnego stopnia usprawiedliwia mnie chyba depresja - chwilami naprawdę ciężka - choć trudno zaprzeczyć, że część spraw zawalałam na własne życzenie.

      A tak naprawdę... Do dzisiaj nie mogę się pogodzić z tym, jak mocno zranił mnie ktoś, kogo bardzo kochałam. Ale to już przeterminowana sprawa.

      Dziękuję zwłaszcza Kapturkowi - Twoja opowieść przynosi nadzieję!
    • lonely.stoner Re: Jak się odbić? 11.08.13, 19:16
      ooo witam w clubie! sama 2 lata temu mialam poczucie ze jestem w jakiejs klatce- niby wszystko ok- fajna praca, super facet, wakacje zamagranico, piekna jestem, mloda - i cos mi ciagle zgrzytalo, cos nie pasowalo. " lata temu rzucilam wszystko w cholere, zaczelam brac leki antydepresyjne, mieszkam od tych 2 lat na rodzinnej wsi (Wczesniej to wszystko dzialo sie zamagranico ;) i nie robiac nic czuje sie o wiele szczesliwsza niz wtedy. Chociaz stan ten nie moze trwac wiecznie. Szukam pracy- ale bez powodzenia jak narazie. To tez musze zmienic bo pieniadze mi sie powoli koncza, ale- nie mam poczucia jakiejs porazki czy straty. Wszystko przede mna. A Ty masz calkiem niezle jak na polskie realia- masz stala prace, mozesz w sumie poswiecic swoj wolny czas na studia, hobby albo szukanie lepszej pracy. Nic Cie nie powstrzymuje.
    • mila2712 Re: Jak się odbić? 11.08.13, 19:33
      dlaczego uważasz, że masz kilka lat wycietych z życiorysu ....moim zdaniem to nieprawda
      pamietaj nikt nie wie co przyniesie jutrzejszy dzień....nie poddawaj się

      a wirtualne znajomości ?
      tu jest wielu fajnych ludzi - witamy na forum ..... :)
      • simply_z Re: Jak się odbić? 11.08.13, 19:52
        tylko nie polecaj jej forum;) ,sa fajniejsze miejsca.
        • mila2712 Re: Jak się odbić? 11.08.13, 19:58
          dlaczego ? przecież tu mozna poznać wielu fajnych ludzi, porozmawiać ...słowem miło spędzić czas
          a autorce jest potrzebny kontakt z innymi ludźmi ....a taki wirtualny też jest ważny :)
    • slonkobedzie Re: Jak się odbić? 11.08.13, 22:02
      Ja mam 26lat i wlasnie robie staz. Skonczylam niby elitarny kierunek studiow ale za staz dostaję grosze, moze pozniej bedzie lepiej. W zeszlym roku rozstalam sie z chlopakiem wiec obecnie rowniez jestem sama. Mieszkam z rodzicami bo za ten staz sama nie dam rady sie utrzymac. Znajomi rozjechali sie na staz po Polsce, a nawet swiecie. Zostaly mi dwie bliskie znajome. Powiem Ci, ze u mnie tez jest gorzej niz byc moze. Rowniez zastanawiam sie nad jakimis antydepresantami bo strasznie mi zle, a to strasznie= przede wszystkim samotnosc, brak faceta. Myślę, ze to jest taki przelomowy moment w naszym zyciu. Skonczony pewien etap i rozpoczecie nowego, ktory poczatkowo wydaje sie ze nas przerasta. Boję sie, ze zostanę sama, na zawsze sama, ze w zyciu sobie sama nie poradze. Troche w najmniej oczekiwanym momencie zakochalam sie w koledze ale jest tysiace km ode mnie i narazie do Polski nie wraca bo kursy, praca, doktorat i mu sie nie dziwie. Podejrzewa, ze ja cos do niego i mysle, ze on cos do mnie tez ale nie ma sensu poki co zaczynac na odleglosc. Trochę dzieki temu zakochaniu zapalila mi sie lampka nadziei, ze w sumie mloda jestem, ze jeszcze wiele przede mna. Natomiast wieczorem jak rozmyslam to plakac mi sie chce, ze tak wszystko wychodzi -nie tak jak trzeba. Najgorsze, ze po kolei kolezanki wychodza za maz, pojawiaja sie dzieci, a mi przykro, ze musze zaczekac, ze moze kiedys. I jak pisze zarabiam poki co troche ponad najnizsza krajowa ale wiele tym nie zdzialam, nadal musze mieszkac z rodzicami bo za co sama sie utrzymam i mam poczucie, ze chyba tylko ja jedyna mieszkam w tym wieku z rodzicami- chociaz kilkoro znajomych w podobnej sytuacji. Chcialam napisac, ze jak widzisz nie jestes sama! ze to dla nas najgorszy czas, bo taki przelomowy w prawdziwa doroslosc. Chcialybysmy inaczej, a zycie chce inaczej. Myślę, ze musimy byc cierpliwe, ze wszystko kiedys sie musi w koncu ulozyc.
      • mila2712 Re: Jak się odbić? 11.08.13, 22:07
        no proszę jaki to elitarny kierunek studiów ?

        nie ważny kierunek....ważne ile pieniędzy wpływa na konto
        • slonkobedzie Re: Jak się odbić? 11.08.13, 22:16
          Wydzial lekarski.
          • simply_z Re: Jak się odbić? 11.08.13, 22:42
            taki los lekarza niestety,
            • slonkobedzie Re: Jak się odbić? 11.08.13, 22:47
              Niestety, moze przyjda lepsze czasy :) Ja po prostu nie potrafię być sama i chyba w tym jest największy poroblem.
          • mila2712 Re: Jak się odbić? 12.08.13, 00:40
            z calym szacunkiem....to już nie jest prestiżowy kierunek

            dla jasności.....mam w rodzinie lekarzy
            • sundry Re: Jak się odbić? 12.08.13, 13:59
              Jeśli w Polsce kierunek lekarski nie jest prestiżowym, to jaki w takim razie jest?
              • jeriomina Re: Jak się odbić? 12.08.13, 14:00
                W Polsce? Żaden. Spójrz na realia.
              • mila2712 Re: Jak się odbić? 12.08.13, 16:19
                dobre sobie ...w czym jest prestiżowy ? ...jeszcze lekarzom pomniki postawicie
                nie ma takiego
    • rach.ell Re: Jak się odbić? 12.08.13, 14:26
      w.rzeczy.samej napisała:

      >
      > Powiedzcie mi - czy po kilku latach wyciętych z życiorysu istnieje jeszcze szan
      > sa na normalne ułożenie sobie codzienności? Czy komuś z Was udało się po kryzys
      > ie wrócić na prostą?

      tak calkiem na prosta juz nie wrocisz bo nie wykasujesz sobie pamieci a wspomnienie stanow depresyjnych bedzie zawsze gdzies sie wokol ciebie telepalo ale potraktuj to doswiadczenie jako wzbogacajace a nie okaleczajace bo taka normalna codziennosc to moze byc wiekszy kanal. I ucz sie bo nie ma nic piekniejszego niz nauka, chodz na kursy, ksztalc sie.
    • minasz brak nogi to cos strasznego? 12.08.13, 15:19
      ze nie mozna sie o to zapytac>?
      w sumie kazdy moze stracic noge w swoim zyciu i niepowinien sie z tego powodu wstydzic bo niby czemu
      ?
      • coffei.na Re: brak nogi to cos strasznego? 12.08.13, 16:31
        nie kutwa...sama słodycz!
      • rach.ell Re: brak nogi to cos strasznego? 12.08.13, 17:20
        minasz napisał:

        > ze nie mozna sie o to zapytac>?
        > w sumie kazdy moze stracic noge w swoim zyciu i niepowinien sie z tego powodu w
        > stydzic bo niby czemu
        > ?

        utrrata nogi to nie jest powod do wstydu tylko bez nogi bardzo trudno jest normalnie funkcjonowac i czlowiek naraza sie na sytuacje, w ktorych faktycznie moze czuc sie upokorzony i wstydzi sie bo nie kazdy potrafi zwyczajnie rzecz olac i ruszyc dalej.
        • minasz Re: brak nogi to cos strasznego? 12.08.13, 22:08
          ale chyba tu jest bo jak spytałem jaka to niepełnosprawnosc? tzn czy dziewczyna nie ma nogi reki czy moze jest słabo widzaca etc. to admin usunał moj post jako obrazliwy- a jak niby dziewczynie mozna pomoc jak sie nie wie o jakiej niepełnoisprawnosci napisała?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka