przyjaciółki

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.08.04, 18:29
Czy macie prawdziwe przyjaciółki? Takie jeszcze z dzieciństwa? Ja z moja
największą i do tej pory jedyna prawdziwą przyjaciółką nie utrzymuję już
żadnych kontaktów. A przyjaźniłyśmy się jakieś 10 lat. Jeśli ktoś by mi wtedy
powiedział, że tak będzie, to w życiu bym mu nie uwierzyła. Co prawda w
czasach licealnych nasze kontakty były mniej częstotliwe, ale "jakość"
pozostawała ta sama. Teraz nie ma już nic. Nieważne dlaczego. Ale czasami
nahodzi mnie myśl,żeby jednak do nie zadzwonić. Tylko po co?
    • Gość: AniaWarszawa Re: przyjaciółki IP: *.acn.pl 05.08.04, 18:43
      Ja mam kilka przyjaciółek, takich od serca i od lat. Są ważną częścią mojego
      życia i nie wyobrażam sobie, by miało ich kiedyś zabraknąć. Tak wiele nas
      łączy, tyle spędzonych wspólnie lat, przegadanych wieczorów, opłakiwanych
      facetów, małych smutków i wielkich radości. One zawsze były obok mnie, kiedy
      bardzo tego potrzebowałam. A już sama świadomość, że w każdej chwili mogę
      sięgnąć po słuchawkę i usłyszę ich głos bardzo poprawia mi nastrój. Bo wiem, że
      zawsze mogę na nie liczyć. Wielu facetów już za mną, ale one są ciągle obok!
      • Gość: mauretania Re: przyjaciółki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.08.04, 19:04
        Proszę o jeszcze, przywróćcie mi wiarę.
    • zalogowana1 Re: przyjaciółki 05.08.04, 19:17
      Gość portalu: mauretania napisał(a):

      > Czy macie prawdziwe przyjaciółki? Takie jeszcze z dzieciństwa? Ja z moja
      > największą i do tej pory jedyna prawdziwą przyjaciółką nie utrzymuję już
      > żadnych kontaktów. A przyjaźniłyśmy się jakieś 10 lat. Jeśli ktoś by mi wtedy
      > powiedział, że tak będzie, to w życiu bym mu nie uwierzyła. Co prawda w
      > czasach licealnych nasze kontakty były mniej częstotliwe, ale "jakość"
      > pozostawała ta sama. Teraz nie ma już nic. Nieważne dlaczego. Ale czasami
      > nahodzi mnie myśl,żeby jednak do nie zadzwonić. Tylko po co?

      mnie się "uchowała" jedna z tamtych lat
      koleżanek to mam więcej
      na kazdy inny etap życia-inna
      po koleżankach-tych z 'przeszłości' wspomnienia "kryzysowe" są ...
      raczej takie, ze przyjaciółkami ich nazwać raczej nie mogę
      • Gość: Susana Re: przyjaciółki IP: 62.233.157.* 06.08.04, 10:57
        ja tez sie od swojej przyjaciolki oddalam, coraz bardziej...
    • if13 Re: przyjaciółki 05.08.04, 19:26
      Z lat dzieciństwa nie została mi żadna bo ta przyjaźń przerodziła się bardziej
      w koleżeństwo i to z różnych powodów. A bo to na studia poszłyśmy do innych
      miast, a to że któraś z nas wcześniej wyszła za mąż i miała inne problemy...
      ale kontakty utrzymujemy i jest świetnie... Teraz mam też przyjaciółki, takie
      od serca do pogadania i do płaczu.... Z jedną z nich zaprzyjaźniłam się po
      czasie trudnego docierania się i to ona nauczyła mnie tolerancji bo czasm mamy
      zupełnie rózne poglądy na pewne sprawy...
      • panidanka Re: przyjaciółki 05.08.04, 19:32
        masz na myśli takie jak z "dziewczęta z Nowolipek"?
        • Gość: mauretania Re: przyjaciółki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.08.04, 19:42
          Mam na myśli takie, co do których jesteście stuprocentowo pewne.
          Ja mam dużo koleżanek, są świetne, ale to, co sie stało boli do tej pory.
          bardziej niż rozstanie z chłopakiem. A teraz to chyba juz jestem za stara na
          znalezienie przyjaciółki. Wszyscy mają inne problemy, ja zresztą też.
          • Gość: AniaWarszawa Re: przyjaciółki IP: *.acn.pl 05.08.04, 19:53
            A moje przyjaciółki to są właśnie prawdziwe przyjaciółki,a nie tylko dobre
            koleżanki. Jest ich aż 5 i każdej z nich jestem pewna. I uważam,że jestem
            wielką szczęściarą że wszystkie je spotkałam. A Tobie życzę tego samego :-)
          • panidanka Re: przyjaciółki 05.08.04, 19:53
            "Mam na myśli takie, co do których jesteście stuprocentowo pewne."

            a kto niby ma określić te 100% ?

            ty czy przyjaciółka?
            • Gość: mauretania Re: przyjaciółki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.08.04, 20:10
              Byłoby idealnie, gdyby to działalo w dwie strony.
              • panidanka Re: przyjaciółki 06.08.04, 10:01
                Gość portalu: mauretania napisał(a):

                > Byłoby idealnie, gdyby to działalo w dwie strony.

                nooo
                tak idealnie to wcale nie musi być-co najmniej od czasu do czasu
    • kobietapoprzejsciach Re: przyjaciółki 05.08.04, 20:10
      niestety
      nie miałam w odpowiednim czasie odpowiedniej przyjaciółki to znaczy takiej,
      która...o chłopakach wiedziałaby coś wiecej niż ja

      jej los okazał sie nie mniej....
      ale o tym ONA powinna opowiedzieć sama

      d_
      • Gość: mauretania Re: przyjaciółki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.08.04, 20:45
        Ale co to wsystko znaczy? Czego nie wiedziałaś? I czy dlatego, że ona też nie
        wiedziała, to nie może być twoją przyjaciółką?
        • podrodze Re: przyjaciółki 05.08.04, 20:51
          Gość portalu: mauretania napisał(a):

          > Ale co to wsystko znaczy? Czego nie wiedziałaś? I czy dlatego, że ona też nie
          > wiedziała, to nie może być twoją przyjaciółką?

          ależ jest!!!!
          nawet dziś,po drodze, zamieniłam z nią kilka sympatycznych zdań
          • Gość: mauretania Re: przyjaciółki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.08.04, 21:00
            Napiszcie coś jeszcze proszę. Bardzo mnie podnoszą na duchu wasze
            doświadczenia. Może jeszcze nie wszystko stracone.
    • majka303 Re: przyjaciółki 05.08.04, 21:11
      Cześć!!!
      Ja też miałam przyjaciółkę taką najbardziej od serca, wszędzie chodziłyśmy
      razem , potem trochę się pokłóciłyśmy i nasze kontakty się poluzowały , nawet
      jej nie zaprosiłam na swój ślub. Strasznie mi wstyd z tego powodu...

      Twój list skołonił mnie do refleksji i wspomnień, chyba do niej zadzwonię,
      szkoda tamtej przyjaźni, może powspominamy, tyle się przecież działo ..., tobie
      radzę to samo!!!!!!!!!!
      • Gość: mauretania Re: przyjaciółki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.08.04, 21:18
        Myślisz, że to dobry pomysł. My sie nawet nie pokłóciłyśmy. To bardziej złożona
        sprawa. Może gdybyśmy sie pokłóciły sprawa byłaby prostsza. My chyba po prostu
        już nie mamy o czym rozmawiać. ciężko mi w to uwierzyć, ale właśnie tak jest. A
        przyjaźni szkoda i to bardzo. Zadzwoń. Nie chcę Cię zniechęcać. w końcu nie
        masz nic do stracenia.
        • Gość: Amen I chroń mnie Panie przed przyjacółmi..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 21:21
          ...z wrogami sobie poradzę.
          • Gość: mauretania Re: I chroń mnie Panie przed przyjacółmi..... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.08.04, 21:34
            Smutne i nie chcę wierzyć, że to prawda, ale niewątpliwie coś w tym jest.
    • Gość: m. Re: przyjaciółki IP: *.cpip.pl / *.cpip.pl 05.08.04, 21:37
      Owszem mam, tą jedną już od 10 lat. Jak się poznałyśmy, to Ona już była żoną
      kolegi mojego byłego, gdzie to właśnie panowie byli najlepszymi kumplami. I tak
      kwitła nasza przyjaźń przez te lata,z roku na rok coraz lepiej. Teraz ja, po 8
      latach rozeszłam się z moim ex, i gdyby nie Ona i jej mąż to kiepsko by ze mna
      dziś było. No i dalej sie przyjaźniemy, ale juz we trójke. Ex ma inne
      towarzystwo......
    • Gość: Asik Re: przyjaciółki IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 06.08.04, 08:00
      Ja mam jedną taką przyjaźń od dzieciństwa. Jeszcze z dziecinnego podwórka:-)
      Jesteśmy przyjaciółkami dosłownie na dobre i złe. Myślę, że nasza przyjaźń tak
      długo przetrwała, bo potrafimy sobie dać czasami odpocząć od siebie:-)Ale,
      zawsze wracamy do siebie.
      Czasami nasza przyjaźń jest bardziej intensywna, a czasami trochę przycicha
      (kiedyś nawet pół roku nie widziałyśmy się- praca, inne zajęcia)
      Mam jeszcze jedną z liceum, ale to już coś innego. Ta pierwsza jest spokojna, a
      druga trochę wiecej pracy wymaga. A, we wszystkim do tańca trzeba dwojga:-)

      Ja bym Mauretinio na Twoim miejscu zadzwoniła. Co Ci szkodzi. Stare przyjaźnie
      są jak wino dobre. Im starsze , tym dojrzalsze.

      Pozdrawiam.

      • Gość: mauretania Re: przyjaciółki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.08.04, 08:16
        Ale ja już pare razy dzwoniłam. Dużo czasu upłynęło zanim załapałam, że to
        tylko jednostronne starania. To było już dawno temu, ale jakoś mi sie
        przypomniało. I smutno...
        • Gość: szyszka11 Re: przyjaciółki IP: *.pwpw.pl / 217.17.44.* 06.08.04, 09:38
          Miałam w tym względzie różne doświadczenia, dobre i złe. Z jedną "przyjaciółką
          rozstałam się, bo chciała mną rządzić i pouczać, z drugą, bo zaczęła
          przystawiać się do mojego męża (potem okazało się zresztą, że rozchorowała się
          na schizofrenię). Z kilkoma utrzymuję mniej lub bardziej luźne kontakty (staram
          się utrzymywać pewien dystans, bo przy bliższej znajomości z ludzi wychodzą
          czasem różne "kwiatki", które niekoniecznie mam ochotę oglądać - chyba że na
          zasadzie "ciekawości badacza" - studiuję na 3 r,psychologii). Jak czuję
          potrzebę zwierzeń, wygaduję się mężowi (tak ! To Raczek domator, empatyczny),
          lub piszę w dzienniku. Obecnie najbliżej "przyjaźnię" się z pewną osobą, która
          chyba chciałaby, żeby mój brat się z nią ożenił, choć on zupełnie nie ma na to
          ochoty - poza seksem i wspólnymi z nią zakupkami, poza tym brat zarywa inne
          kobitki, o czym ona wie doskonale, stroi miny, a potem czeka, żeby tylko
          zadzwonił wreszcie do niej. Ta "przyjaźń" opiera się więc właściwie na osobie
          brata (rozmowy też są głównie o nim, choć nie tylko). Poza tym znam dużo
          mądrych, fajnych ludzi (w tym dużo kobitek), ale swojej znajomości z nimi nie
          określiłabym jako przyjaźń, raczej bliższa lub dalsza znajomość.
          Myślę że przyjaciel/przyjaciółka powinna być lojalna, życzliwa, mądra, czasem
          wspierająca. Ja raczej trafiam na ludzi, którzy są niepoukładani, potrzebują
          wsparcia, od osób które chciałyby "wodzić rej" sama uciekam, bo lubię pewną
          niezależność, wolność, nie interesuje mnie ktoś kto chce mną rządzić. No cóż,
          trudna sprawa z tą przyjaźnią. Dlatego wolę się "przyjaźnić" (życzliwość, ale
          łącząca się z pewnym dystansem emocjonalnym i czasowym, każdy ma raczej swoje
          życie i problemy - swoje problemy raczej sama rozwiązuję).Jeśli potrzebuję
          jakiejkolwiek porady, wolę pogadać z osobą kompetentną, nie radzić się
          przyjaciółki, która decyzji za mnie nie podejmie, wyrazi co najwyżej swój punkt
          widzenia. Zyczę udanych przyjaźni ("przyjaźni" ?).
          • Gość: mauretania Re: przyjaciółki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.08.04, 09:52
            Bardzo dobrze Cię rozumiem z tym zachowaniem dystansu. Poza tym panicznie boję
            się ludzi, którzy na siłę i jak najszybciej chcą sie ze mną zaprzyjaźnić. I
            faktycznie jest pare koleżanek, które pewnie nazwałyby siebie moimi
            przyjaciółkami,a ja się wobec nich dystansuje, bo jakoś nie o to mi chodzi,
            żeby ktoś mówił mi, jak powinnam postępować. Nawet jeśli uważa, że ma w tym
            temacie większe doświadczenie. Po prostu uważam, że swoje życie muszę przeżyć
            sama. Nawet jeśli popełnię wtedy więcej błędów. Zresztą i tak nie uważam tych
            moich koleżanek za skarbnice mądrości życiowej i wzory do naśladowania.
            • Gość: mauretania Re: przyjaciółki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.08.04, 10:25
        • Gość: Asik Re: przyjaciółki IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 06.08.04, 09:59
          Gość portalu: mauretania napisał(a):

          > Ale ja już pare razy dzwoniłam. Dużo czasu upłynęło zanim załapałam, że to
          > tylko jednostronne starania. To było już dawno temu, ale jakoś mi sie
          > przypomniało. I smutno...


          Tak czasami jest:-(
          Warte są te, które przetrwają, pomimo wszystkim przeszkodom:-)

          Pozdrawiam i słoneczka na co dzień Ci życzę.
    • reniatoja Re: przyjaciółki 06.08.04, 09:54
      Od czwartej klasy podstawowki przez 9 lat przyjaznilam sie z moja pierwsza w
      zyciu przyjaciolka. Pozniej drogi nasze sie rozeszly, zarowno w geograficznym
      jak i zyciowym sensie. Ja wyszlam za maz, urodzilam dziecko, ona to potepiala,
      uwazala, ze w zyciu trzeba sie wyszalec, zyla na wielkim luzie, spotykalysmy
      sie przez ostatnie 10 lat pare razy, sporadycznie, w gruncie rzeczy bardziej
      udajac, ze nadal mamy o czym rozmawiac niz wierzac w to. Niemniej chyba cos z
      takiej przyjazni pozostaje na zawsze, bo pare tygodni temu zadzwonila do mnie,
      gdy tylko dowiedziala sie od swojej mamy pod jakim telefonem moze mnie zastac i
      przegadalysmy poltorej godziny. Niedawno wyszla za ma, bo, jak mowi, przerazila
      sie, ze zostanie stara panna bez dziecka. Podobno najbardziej na swiecie
      pragnie obecnie dziecka i podobno ma wspanialego faceta i takichze tesciow.
      Rodzinna sielanka po prostu :) Widac kazdy dojrzewa w roznym tempie do roznych
      rzeczy. Mam nadzieje, ze odnowimy te przyjazn, bo w sumie sama nabralam na to
      ochoty. Wcesniej nie mialam zadnej ochoty na szukanie kontaktu z nia. Doszlo
      wrecz do tego, ze zadna z nas nie miala do drugiej ani telefonu, ani adresu, no
      nic, zadnego kontaktu.

      Chcialam tez powiedziec, ze jej Mama byla najlepsza przyjaciolka mojej Mamy i
      tak generalnie to wlanie z jej mama lubie rozmawiac godzinami. Mamy naszych
      przyjaciolek sa naszymi przyjaciolkami?

      Mysle, ze koniecznie powinnas zadzwonic. PRzyjazn to cennny skarb, moze uda Ci
      sie go odkurzyc, czeog Ci zycze. Obecnie mam poza ta wlasnie przyjaciolka, o
      ktorej pisalam, dwie inne dzieczyny na swiecie, ktore bez wahania nazwe zawsze
      przyjaciolkami. I to w zupelnosci wystarcza. Nie w ilosci, lecz w jakosci cena.
    • Gość: aga Re: przyjaciółki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.04, 10:01
      nie mam takiej. kiedyś wydawało mi sie, że znalazłam bratnią duszę, ale w
      ciężkach chwilach mojego życia już jej nie było. potem zaufałam jeszcze jeden
      raz, pomogłam jej, gdy miała problemy,ale historia się powtórzyła-odeszła, gdy
      było jej znów dobrze. mialam mnostwo zalu do siebie,ze jestem taka naiwna i
      daje sie wykorzystywac,a potem nabrałam "twardosci". nie mam przyjaciolki i jej
      nie potrzebuje. lekiem na cale zlo jest moja mama i maz.
      • panidanka Re: przyjaciółki 06.08.04, 10:05
        Gość portalu: aga napisał(a):

        >nie mam przyjaciolki i jej
        >
        > nie potrzebuje. lekiem na cale zlo jest moja mama i maz.

        Agusiu
        a dlaczego nie dzieci?
        rozejrzyj się wokół siebie
        może całkiem blisko...
        na wyciągnięcie ręki...?
        masz przecież męża-jak piszesz
        ale może ten mąż....

        tak
        do "tych spraw" 'przyjaciiółki) potrafią...wiele
        e tam
        sama pewnie już wiesz jak to jest z "przyjaciółkami"

        może jednak...przyjaciel?
        • Gość: aga Re: przyjaciółki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.04, 10:44
          dzieci jeszcze nie - jestem baaardzo świeżą mężatką :)
          • Gość: mauretania Re: przyjaciółki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.08.04, 11:02
            To prawda. Mama i mąż/niemąż mogą wystarczyć. Ale szkoda mi tego, co było. A
            może nie mogło być inaczej? W końcu nie można mieć wszystkiego.
    • Gość: cytrynka Re: przyjaciółki IP: *.petrus.com.pl 06.08.04, 11:04
      Ja mam kilka bardzo dobrych kolezanek, ale przyjaciolke taka od serca, ktora
      wie wszystko, nie potepia, nie smieje sie i nie oskarza mam jedna. Ona wie
      praktycznie wszystko o mnie. Spedzilysmy razem wiele,wiele godizn na rozmowach,
      tych powaznych, bolesnych, jak rowniez tych spontanicznych, nie do konca
      powaznych. Mamy z Ewa podbne,wrecz takie samo poczucie humoru, podobne
      zapatrywania za zycie jako takie. Poznalysmy sie 4 lata temu, przyjaznimy od 3.
      Wiec nie dlugosc znajomosci swiadczy o tym czy ktos jest Twoim prtzyjacielem
      czy nie. Mialam kolezanke, z ktora znalam sie 14 lat, bylysmy sobie bliskie, i
      myslalam ze to moja przyjaciolka, ale potem jak poznalam Ewe, dopiero
      zrozumialam,ze tamta dziwczyna moja przyjaciolka nie byla nigdy.
      W zyciu zawiodlam sie takze na bliskich kolezankach az 2 razy. Myslalam, ze
      mnie rozumialy, niekoniecznie ze myslaly tak samo jak ja, ale ze staraly sie
      mnie zrozumiec. Bolesnie jednak odczulam po kilku latach jak bardzo sie
      mylilam... Boli do dzis...
      Ale, droga maeretanio, na przyjazn nigdy nie jest za pozno. Nie ma wieku, w
      ktorym przyjaciolke mozna znalezc, tak jak nie ma jedynego czasu w zyciu,w
      ktorym znajduje sie milosc. Zawsze jest na to szas. Glowa do gory!!
      Pozdrawiam!
      • Gość: mauretania Re: przyjaciółki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.08.04, 14:04
        Wiem, wiem, masz rację, ale kiedyś wszystko wydawało się prostsze.
    • Gość: milcząca Re: przyjaciółki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.04, 19:46
      przyjaźń jest ponad czasowa , nie trzeba się widywać aby odbierać na tej samej
      fali , mam przyjaciółkę od 26 lat , nie zawsze było kolorowo , docierałysmy się
      w szkole w ciagu chwili byłyśmy radosne a potem kłóciłysmy się a nawet czasami
      biły , oj dałysmy naszym rodzicom w kość , ale oni nigdy nie wtrącali się w
      nasze chumory , tylko z lekkim dystansem wysłuchiwali naszych zachwytów , bądź
      utyskiwań wzajemnych , teraz już jesteśmy dorosłe , obie pracujemy , spotykamy
      się aby pogadać o bzdurkach , ja mam już męża i dwoje dzieci , moja
      przyjaciółka jest na początku nowego związku , byłam bardzo szczęśliwa gdy
      okazało się ,że razem zamieszkali , lecz po pewnym czasie on zaczął ograniczać
      jej wolność , zawozi ja do pracy a po pracy odwozi do domu , nie pozwala też
      spotykać jej się ze znajomymi , chce ją mieć na wyłączność , bo wtedy jest
      pewien , że jest tylko jego , patrzę na jego chorą miłość i zastanawiam się
      dokąd ich to zaprowadzi ... jest mi tak smutno , żal mi jej bo ona jego chorobę
      odbiera jak troskę o siebie , ja go nie znam nawet , bo on nie chce znać żadnej
      koleżanki , chce być tylko z moją przyjaciółką , boję się o nią , tacy ludzie
      są nieobliczalni , co powinnam zrobić...
    • Gość: aisza Re: przyjaciółki IP: *.trustnet.pl 06.08.04, 20:36
      Pierwsza moja przyjaciółka zapomniała o mnie, gdy zaczeli się nią interesoeać
      chłopcy. w liceum takze miałam 2przyjaciółki, jedna wyjechała do Anglii i nie
      utrzymuje ze mna kontaktów, druga ma w głowie tylko swojego chłopaka. Kolejna
      moja "przyjaciółka" wyszła za mąż i nawet nie zaprosiła mnie na ślub. Nie ufam
      dziewczynom, są zawistne wobec siebie i zazdrosne. Nie daj Boże przyjaźnić się
      z jej facetem....dziewczyny zawodzą..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja