Dodaj do ulubionych

Co zrobić

21.11.13, 14:56
z matką, która mając cholesterol 280, miażdżycę i początki choroby wieńcowej, i do tego jeszcze zmiany udarowe wynikające z wysokiego ciśnienia (spowodowanego cholelesterolem i miażdżycą), nie chce zmienić diety?
Znaczy twierdzi że "przecież już bardzo dużo zmienilam!", a potem opowiada jak to w drodze ze szpitala wpadła z ojcem na " przepysznego" burgera " bardzo chudy był! grillowany!". Że lekarz zalecił jej cielęcinę, bo to najchudsze mięso, więc ona ją je: smaży na oliwie i dodaje kostkę masła. I sama z siebie potem dzwoni i chwali się jaki to pyszny sos zrobiła ze smażonego indyka białego wina i śmietany kremówki.
Układałam jej juz dietę niskotluszczową: po 4 propozycje na śniadanie obiad i kolacje, to z tydzien to stosowała, ale po swojemu - w wersji oczywiście tłustej.
Nie trafiają do niej normalne rozmowy, prośby groźby ani grube awantury. W odpowiedzi albo się śmieje lekceważąco, albo wmawia wszystkim naokoło ze przecież je zdrowo, a ja sie czepiam, a jak zaczynam wyciągać ostrzejsze argumenty, ze jak tak sie bedzie odżywiać to dostanie niedługo zawału albo udaru, zeby pomyślała o mnie, bo za mloda jestem zeby pogodzić sie z perspektywą jej śmierci, to zaczyna płakać, ze to wszystko wie i ze nie chce tego słuchać.
A kilka dni później znowu dzwoni i opowiada co jadła, a mnie krew zalewa i spac potem nie mogę.
Ci oge jeszcze zrobic?
Moze znacie jakiegoś lekarza albo dietetyka w Warszawie który oprócz zaleceń jeszcze nią wstrząśnie?
Obserwuj wątek
    • znana.jako.ggigus Re: Co zrobić 21.11.13, 15:01
      opowiedz jej o ludziach, na wpol sparalizowanych po udarze. O ludziach, ktorzy utracili mowe i ucza sie jej na nowo, a zdolnosci myslenia i dreczenia otoczenia nie utracili.
      Moze ugotuj pare razy i niech mama sprobuje, moze sie przekona.
      (Ja zauwazylam, ze jak ludziom powiedziec, ze jedzenie jest weganskie, to sie domagaja parmezanu, mozzarelli. A jak im postawic talerz, to jedza i chwala. I tak, dieta weganska obnisza zly poziom cholesterolu. Moj byly maz po paru latach weganskiej kuchni zszedl do normy. A na sniadanie wcinal codziennie sporo sera).
      • majaa Re: Co zrobić 21.11.13, 15:38
        znana.jako.ggigus napisała:

        > Moze ugotuj pare razy i niech mama sprobuje, moze sie przekona.

        To faktycznie może być dobry pomysł. Mamie pewnie trudno uwierzyć na słowo, że jedzenie bez tłuszczu czy góry sera żółtego może być równie smaczne, albo nawet lepsze.

        • nie.mam.20 Re: Co zrobić 21.11.13, 22:20
          zolty ser to kupa tluszczu, rownie dobrze mozesz jesc maslo lyzka. Jesli juz, to twarog chudy. Sam z siebie smakuje jak trociny, ale mozna dodac odrobine dzemu z czarnej porzeczki.
          • six_a Re: Co zrobić 22.11.13, 00:07
            żółty ser to akurat kupa wapnia, cztery plasterki i dawkę dzienną masz z głowy.
            • nie.mam.20 jako osoba znakomicie guglujaca, znajdziesz 22.11.13, 01:27
              zawartosc wapnia oraz tluszczu w chudym twarogu i serze twardym/zoltym.
              Obydwa sa produkowane z mleka.
              Jesli juz upierasz sie przy plasterkach, to sugeruje krojony w kostke i popijany czerwonym winem.
              • six_a Re: niestety, ale mi się nie chce 22.11.13, 01:34
                w serze białym jest mniej wapnia, ponieważ jest wypłukiwany razem z serwatką czy czymś tam w czasie produkcji. jak tak lubisz szukać, to szukaj.
                • nie.mam.20 Re: niestety, ale mi się nie chce 22.11.13, 01:49
                  ja bym nie demonizowal twardych serow jako panacea na osteoporoze.
                  Twarog ma mniej, to prawda, ale kto powiedzial, ze to jedyne zrodlo wapnia?
                  Zapewne duzo wiesz o zbalansowanej diecie.
                  Na Twoim miejscu to bym sie zajal poziomem hormonow, bez zlosliwosci.
                  W ostatecznosci, mozna kupic w aptece za grosze.
                  BTW - co matka drobiazgu robi o tej porze na forum? :(
                  • six_a Re: niestety, ale mi się nie chce 22.11.13, 01:58
                    >panacea na osteoporoze.
                    co ty w ogóle czytasz, hę? bo ja nic nie pisałam o osteoporozie.
                    napisałeś, że żółty ser to kupa tłuszczu, a tak się składa że ten tłuszcz właśnie trzyma wapń.

                    >co matka drobiazgu robi o tej porze na forum? :(
                    pracuje, co można robić o tej porze w polandii.
                    • nie.mam.20 Re: niestety, ale mi się nie chce 22.11.13, 02:04
                      do czego wapn w organizmie? Sprawdz zawartosc tluszczow, zwlaszcza nasyconych. W Twoich plasterkach jest 100% Ca i 100% dziennego zapotrzebowania na tluszcze nasycone.
                      W jaki sposob tluszcz trzyma wapn? OK, nie bede sie spierac, Ty jesz plasterki, ja twarog.
                      Moje kosci sa twarde, moge sobie pozwolic.

                      ... pracuje, co można robić o tej porze w polandii.

                      zapowiadasz pospieszne na centralnym? :P
                      • six_a Re: niestety, ale mi się nie chce 22.11.13, 02:13
                        > Ty jesz plasterki, ja twarog.
                        przestań kuśwa czytać więcej niż ktoś pisze, co to za maniera? Ty napisałeś, że jesz twaróg, ja nie pisałam w ogóle, czy jem ten ser czy go nie jem. i jeszcze jakieś porady o osteoporozie. żonie może przekaż czy co. co ja mam z tym wspólnego?

                        > Moje kosci sa twarde,
                        napisać ci, gdzie mam twoje kości? bo mogę.

                        > zapowiadasz pospieszne na centralnym? :P
                        niezupełnie albo nawet nie do końca.
                        • nie.mam.20 Re: niestety, ale mi się nie chce 22.11.13, 02:20
                          nie, juz lepiej nic nie pisz. Przykro mi, ze tak zle sie zachowalem i ze przeszkadzam w pracy.
                      • mariuszg2 Re: niestety, ale mi się nie chce 22.11.13, 12:28
                        nie.mam.20 napisał:
                        > zapowiadasz pospieszne na centralnym? :P

                        :D

                        teras to się nazywa redżio, albo intersiti, albo teelka albo kaem ale niezmiennie w dwóch jężykach


    • coffei.na Re: Co zrobić 21.11.13, 15:02
      obawiam się,że nic nie wskórasz a sama jedynie będziesz kłębkiem nerwów.Nie wiesz,że jeżeli osoba zainteresowana nie wykaże inicjatywy wszystko spali na panewce?Ona zwyczajnie nie czuje zagrożenia.Nie wiem,może podsuń jej katalog nagrobków i zapytaj który najbardziej jej się podoba? wiem chamskie -ale jak sama widzisz żadne Twoje prośby nie pomagają...
      To przykre,że osoba którą kochasz nie dba o zdrowie..
      • piataziuta Re: Co zrobić 21.11.13, 19:13
        Już jestem kłębkiem nerwów. Nie mogę na to patrzeć, bo widzę tylko zbliżającą się wielkimi krokami katastrofę.
        A ona mam wrażenie, że upodobała sobie opowiadanie mi ze szczegółami co ostatnio jadła.
        • six_a Re: Co zrobić 22.11.13, 00:09
          a ojciec nie może na nią huknąć?
          rozumiem, że dzieci głosu nie mają. ale może męża by posłuchała.
          • piataziuta Re: Co zrobić 22.11.13, 00:14
            Nie. Ojciec huczy, ale to nie działa
            "Poznaliśmy się i od razu zaiskrzyło! Tak mnie zafascynował! Zupełnie go nie rozumiałam!"
            Do tej pory się nie rozumieją.
            • six_a Re: Co zrobić 22.11.13, 00:21
              no to nie wiem. na ogół ludzie się boją wyników badań, mój ojciec typ "do lekarza? po co?" zaczął dbać o siebie dopiero po zawale - regularnie lekarstewka, dietunia, żadnego żarcia po osiemnastej, jogurciki zamiast śmietanki. więc może po prostu jeszcze nie było tego momentu, w którym należy zacząć się bać.

              ale od kostki masła w sosie to chyba wyrzygać można przede wszystkim.
    • miau.weglowy Re: Co zrobić 21.11.13, 15:21
      znajdz jej zdjecia jak wygladaja w srodku organy takiej osoby. moze wstrzasnie.
      • nie.mam.20 Re: Co zrobić 21.11.13, 22:22
        raczej fotki lidzi warzyw bezwladnych w lozkach, w pampersach.
    • mmagi Re: Co zrobić 21.11.13, 15:39
      myślę,ze jest bezsilna i stąd to wszystko,
      trudno jest radykalnie zmienic swoje dotychczasowe przyzwyczajenia a tu jeszcze jak widac z badań wisi grożba udaru itp.Ona to wszystko wie..................zresztą sama to piszesz.
      Nie jest prosto pogodzić sie,ze zdrowie ucieka......
      • banksia Re: Co zrobić 22.11.13, 16:25
        mmagi napisała:

        > myślę,ze jest bezsilna i stąd to wszystko,
        > trudno jest radykalnie zmienic swoje dotychczasowe przyzwyczajenia

        bezsilna?! hovno bezsilna, raczej tepa i leniwa. sorry, ale nikt o zdrowych zmyslach nie wpuszcza sie swiadomie do wczesnego grobu z powodu umilowania maselka i smietanki.
        no chyba, ze nalezy do brygady pod haslem "na cos trzeba umrzec".
        no ale to juz ewolucja zalatwia.

        > Nie jest prosto pogodzić sie,ze zdrowie ucieka......
        istotnie, ucieka. najszybciej tym co o nie nie dbaja.
    • horpyna4 Re: Co zrobić 21.11.13, 15:39
      Powiedz mamie, że nie wszyscy mają takie szczęście, że umierają wskutek udaru. Niektórzy leżą jak kłoda dość długo; znałam osobę, która przeleżała 12 lat. Może to nią wstrząśnie.
    • elton_dzwon Re: Co zrobić 21.11.13, 15:54
      a co jej dietetyk pomoże jak ona nie chce?
    • back.dog Re: Co zrobić 21.11.13, 16:14
      piataziuta napisała:

      > z matką, która mając cholesterol 280, miażdżycę i początki choroby wieńcowej, i
      > do tego jeszcze zmiany udarowe wynikające z wysokiego ciśnienia (spowodowanego
      > cholelesterolem i miażdżycą), nie chce zmienić diety?

      Podobno czerwone wino nie szkodzi cholesterolorykom :)
      Lampka wina i pogadaj z ciotką jak kobieta z kobietą.
      Chyba, że wolisz, żebym ro ja pogadał z Twoją ciotką ? :o/
      :)
      • nie.mam.20 Re: Co zrobić 21.11.13, 22:30
        masz racje, ale rzad odmawia refundacji czerwonego wina na recepte :(
    • kalllka Re: Co zrobić 21.11.13, 16:19
      Tak se myśle ze skoro mam tradycyjnie po polsku gotuje. To gotuje z serca.. Dla kogoś
      Jak znam życie, karmi głownie tatę.
      No to jedyna rada- tatę zaangażować w promocje dietetyczna.
      Miloscia -dwie pieczenie na jednym ogniu przygotujesz a i zaoszczędzicie wszyscy
      na czasie , kasie i nerwach.
      • piataziuta Re: Co zrobić 21.11.13, 19:18
        Ojciec ma cholesterol 270 i powiedział, że dopóki się matka nie ogarnie, on też nic nie będzie zmieniał.
        Acha, jego sugestia i awantury też nic nie dają.
    • light_in_august Re: Co zrobić 21.11.13, 16:27
      Hmm, niestety nie wiem, jak dotrzeć do osoby, która przedkłada tłuste jedzenie nad własne zdrowie... Może zapraszaj ją często do siebie, gotuj pysznie, ale chudo i pokazuj w ten sposób, że chude też może być smaczne.
      Ale ciekawostkę napiszę (a może herezję ;)) - sama od zawsze mam dość wysoki cholesterol jak na moj wiek (ok. 200 - to chyba rodzinne, bo ojciec miał i ma tak samo), a nigdy przenigdy nie jadłam tłusto, wręcz przeciwnie, wiele lat byłam na diecie z powodu choroby woreczka żółciowego. Lekarze mi wtedy mówili, że poziom cholesterolu to jest kwestia niewłaściwej gospodarki czegoś tam w organizmie i niewiele możjna na to poradzić. Mój ojciec z kolei parę lat był na diecie w powodu wysokiego cholesterolu - ani grama masełka, ani grama żółteczka z jajka itp., a potem zrobił badania, cholesterol ani drgnął, więc zarzucił tę dietę w cholerę ;)
      A ciekawostka nr 2 - moja matka i była teściowa mają cholesterol w okolicach 400 i dają radę (a na diecie są, a jakże). Nie wiem, czy Cię pocieszyłam, ale starałam się.
      • piataziuta Re: Co zrobić 21.11.13, 19:16
        > A ciekawostka nr 2 - moja matka i była teściowa mają cholesterol w okolicach 40
        > 0 i dają radę (a na diecie są, a jakże). Nie wiem, czy Cię pocieszyłam, ale sta
        > rałam się.

        Masakra, nie wiedziałam, że z takim cholesterolem da się żyć w ogóle.
    • mm969696 Re: Co zrobić 21.11.13, 17:07
      z obserwacji wiem ze dopóki człowiek nie wyląduje w szpitalu z poważna chorobą to się nie opamięta.
    • to.niemozliwe Re: Co zrobić 21.11.13, 17:11
      Troche ja rozumiem. Lubi smacznie podjesc, a tluszcz poprawia walory smakowe. Moim zdaniem popracuj nad smakiem potraw, ktore jej proponujesz, moze uwzglednij oliwe. I dobrze doprawiaj smakowo. Mysle, ze to glowna przyczyna porazek z dietami, bo ludzie sa wszystkojedzacy, tylko musi smakowac. :-)
    • mm969696 Re: Co zrobić 21.11.13, 17:18
      tak się zastanawiam czy będąc wegetarianka od ok18 roku życia(teraz mam 30), mogę mieć podwyższony cholesterol?Albo być zagrożona miażdżyca?
      • nie.mam.20 Re: Co zrobić 21.11.13, 22:30
        sprawdz trojglicerydy, LDL, HDL, calkowity cholesterol. Nasz organizm produkuje je, poniewaz to surowiec dla hormonow, blon komorkowych (mozg!). Ciekawostka jest, ze wiekszosc smieci jest usuwana z mozgu w czasie snu. Zatem nalezy dbac o higiene snu.
    • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: Co zrobić 21.11.13, 17:31
      Skoro, jak napisałaś, nie trafiają do niej prośby, argumenty, groźby ani awantury, to niestety - zostaw to.
      Nie da się nikomu na siłę pomóc. Każdy umysłowo sprawny pełnoletni człowiek odpowiada SAM ZA SIEBIE. Często rodzinie trudno jest to zrozumieć. Ale niestety trzeba.
      • marguy Re: Co zrobić 21.11.13, 17:51
        Z moja mama bylo tak samo. Siostra blagala ja prawie na kolanach, siostrzenica, technolog zywienia, roztaczala przed nia spustoszenia spowodowane nadmiarem tluszczu, nie dzialalo.
        Podczas podrozy sluzbowej zboczylam z trasy i wpadlam do domu na cztery godziny podczas ktorych wyrzucilam do smietnika wszystkie tluszcze za wyjatkiem kostki masla zastrzegajac, ze musi jej ona wystarczyc na dwa tygodnie. Kupilam oliwe z oliwek oraz olej rzepakowy. Upieklam kurczaka ktorego skore natychmiast wyrzucilam i zrobilam kilka dan okraszonych oliwa lub zwyklym jogurtem, wmowilam jej, ze to kuchnia srodziemnomorska i wyjechalam.
        I zapanowal spokoj.
        aha, wyrzucilam takze bialy cukier zastepujac go cukrem z trzciny cukrowej z informacja, ze ma prawo do kilkograma miesiecznie.

        Sama nie wiem jak to sie dzieje ale choc jestem najmlodsza, to rodzice mnie zawsze sluchali. Moze dlatego, ze nie rozdzieralam szat tylko rzeczowo nazywalam rzeczy po imieniu?
        • piataziuta Re: Co zrobić 21.11.13, 19:11
          > Sama nie wiem jak to sie dzieje ale choc jestem najmlodsza, to rodzice mnie zaw
          > sze sluchali. Moze dlatego, ze nie rozdzieralam szat tylko rzeczowo nazywalam r
          > zeczy po imieniu?

          Moi rodzice słuchają tylko mojej najstarszej siostry. Oczywiście, że wysłałam ją do nich. Stwierdziła, że pomogą im tylko statyny, bo diety nie ma szans im zreformować.
          Niestety, siostra mieszka za granicą, więc jakiś czas po jej wyjeździe, presja im zmalała.
          • marguy Re: Co zrobić 21.11.13, 21:36
            ziuta,
            ja takze mieszkam za granica. Ale ja zawsze "krotko" ich trzymalam ;) Ojcu sie podobalo, matka rozdzierala szaty nad bezdusznym potworem bez cienia zrozumienia dla jej fumow ale i tak co powiedzialam bylo swiete.
            • piataziuta Re: Co zrobić 21.11.13, 21:55
              w mojej rodzinie każdy jest beznadziejnym przypadkiem niereformowalnego dominatora, tylko każdy pod innym kątem, w innej formie i na innej płaszczyźnie
              nikogo się nie da trzymać krótko niestety
            • nie.mam.20 Re: Co zrobić 21.11.13, 22:32
              genetyczna terrorystka :P
          • nie.mam.20 Re: Co zrobić 21.11.13, 22:17
            calkiem rozsadna publikacja na temat sacharozy
            badania.net/cukier-brazowe-nieporozumienie/
            sacharoza nie jest niezbedna do zycia, w dwa tygodnie mozna sie odzwyczaic od slodzenia kawy czy herbaty. Mozna przestac wpierniczac paczki, ciastecka...wystarcza owoce w umiarkowanej ilosci.
            Cukier brazowy jest lepszy od bialego, tak samo, jak lyzka arszeniku z pastylka wit C jest lepsza od lyzki arszeniku.

            ...jak chodzi o dajet..mniej zryc...
            wyspiewala ustami Mlynarskiego, ksindza gospodyni...mniej zryc.

            kazdy nadmiar kalorii jest zgubny, bez wzgledu na pochodzenie.
            Drugim, powszechnym problemem jest nieruchawosc starszych ludzi. Im nie potrzebne jest 2000 kcal, poniewaz jedyny spacer to wyprawa na sume w niedziele.

            Zamiana tluszczy twardych olejami jest bardzo pozadana, ale polska kuchnia smalcem i maslem/smietana stoi. Ja wiem, ze tesciowej schabowe byly fantastyczne, tylko niezdrowe.
            Cholesterol jest niezbedny dla organizmu, ok. 1/3 pochodzi z diety, reszta jest przez organizm wytwarzana. Zatem nadmierne ograniczenie diety nie ma sensu. Popularne obecnie statyny reguluja poziom Low density lipoprotein, ale powinny byc stosowane PO zmianie diety i PO wprowadzeniu aktywnosci fizycznej do naszego zycia.
            Ja sam staram sie przemaszerowac min. 10 km dziennie, czasem rowerek, troche cwiczen rozciagajacych oraz guma i ciezarki.
            Rodzice ziuty zapewne zrozumieja po fakcie, gdy ktoremus zrobi sie kuku.
            Swiadomosc w narodzie jest minimalna, nadal kotlet wygrywa z ryba, nadal zupa na pelnej smietanie, nadal kanapki z maslem. Po co? Kromka zytniego chleba plus ser bialy wystarczy na sniadanie. Jakies owoce, kawa, herbata na rozruszanie. I ostatnie jedzonko o 6, nie pol godziny przed snem.
            Ziuta, wyslij rodzine na angiografie, niech im lekarz powie, jak maja zablokowane naczynia krwionosne w sercu. Moze to ich ruszy, dwa - filmik z rehabilitacji poudarowej, moze byc J Kulej.
            Swoja droga, obecnie podnosi sie coraz bardziej niestosownosc stosowania statyn, pada wiele argumentow przeciw. Znaczy wracamy do mniej zryc i sie ruszac. Warto zainwestowac w krokomierz, ktory takze kalkuluje ilosc spalanych kalorii. Jakosc mozna tylko wtedy poprawic, gdy jestesmy w stanie zmierzyc proces.
            • piataziuta Re: Co zrobić 21.11.13, 22:33
              mama przeszła kompleksowe badania gdzie miała również angiografię
              poskutkowało to jakimiś 20% zmian w diecie
              informacje wartościowe, ale główną kwestią i problemem jest jak trafić
              • nie.mam.20 Re: Co zrobić 22.11.13, 01:59
                nie trafisz, moja zajela sie soba, gdy juz bylo za pozno.
                Rzucila palenie (po ponad 30 latach) z dnia na dzien. Zaczela sie odzywiac itd, gdy juz bylo zle.
                Zaniedbala oczy - jaskra, serce - miazdzyca, zlogi w mozgu.
                Ja nie uzywam soli, cukru - poza tym, co juz jest w przyprawie. Jem chude miesko, lacznie z baranem czy prosiaczkiem, w sumie tylko ograniczylem porcje, antomiast zwiekszylem aktywnosc fizyczna. Nie tylko odwalam kilometry, ale wstaje od biurka co godzine i robie drobne cwiczenia dla pobudzenia krazenia. Ostatnio wzialem sie za higiene snu, od - do, ostatnie winko 2 godziny przed snem i takie tam szykany. Duze ilosci warzyw, makarony, slodkie ziemniaki w malej ilosci.
                Sprobuj opowiedziec mamie, ze Ty sie o nia boisz, ze jej zachowanie zle wplywa na Twoje samopoczucie i, ze nie chcialabys jej wczesnie stracic. Taki drobny moralny szantazyk.
    • mariuszg2 Re: Co zrobić 21.11.13, 17:55
      piataziuta napisała:

      > z matką, która mając cholesterol 280, miażdżycę i początki choroby wieńcowej, i
      > do tego jeszcze zmiany udarowe wynikające z wysokiego ciśnienia (spowodowanego
      > cholelesterolem i miażdżycą), nie chce zmienić diety?

      wiesz co....daj mi maila to Ci podeśle mój najnowszy lipidogram.....a nawet pomiar ciśnienia online....matkę to pocieszy i ożyje zapewne.... a może nawet będziesz mieć nowego tatusia....po ile w Twoich stronach kosztuje pochówek pozawałowców?
    • freyete Re: Co zrobić 21.11.13, 18:05
      Nie wiem, co musi się stać, żeby niektórzy ludzie zmienili swoje postępowanie. Z moją mamą podobnie. Ale mimo nadwagi, różnych dolegliwości dieta jest pojęciem abstrakcyjnym- bo imprezy, bo w gościach nie będą marudzić. Nie pomagają dopytywania, jak idzie, delikatne aluzje, że może jednak jedzenia jest za dużo i zbyt tłuste, ani nawet dosadne wytykanie. No i niektórzy nie traktują dzieci jak jakikolwiek autorytet, więc mogą sobie gadać. A później dziecko się musi martwić, że to doprowadzi rodzica do jakiejś poważnej choroby...
      • piataziuta Re: Co zrobić 21.11.13, 19:06
        No i niektórzy nie traktują dzieci jak
        > jakikolwiek autorytet, więc mogą sobie gadać. A później dziecko się musi martwi
        > ć, że to doprowadzi rodzica do jakiejś poważnej choroby...

        Tak właśnie jest, dlatego pomyślałam o lekarzu/dietetyku. Jak jej ktoś obcy, specjalista, powie to samo co ja i jeszcze będzie musiała za to zapłacić, to może coś przyjmie do wiadomości.
        • to.niemozliwe Re: Co zrobić 21.11.13, 19:23
          No i przyjmuje do wiadomosci. Tyle, ze nie potrafi soba zarzadzac.
          Jesli chcesz, zeby ktos, cos robil inaczej, niz dotychczas, to samo gadanie, nakazywanie, straszenie, prosby, generalnie - perswazje, nie sa skuteczne. Trzeba czegos innego. ;-)
          • piataziuta Re: Co zrobić 21.11.13, 19:36
            No właśnie wiem, ale czego?
            • to.niemozliwe Re: Co zrobić 21.11.13, 20:36
              Nielatwo jest odpowiedziec w kilku slowach co robic.
              Na dobra sprawe, to zagadnienie z zarzadzania. :-)
              Masz "podwladna", ktora wie, co powinna robic, wie jaki jest cel - "poprawa stanu zdrowia", ale tego celu nie osiaga.
              Wpierw, szefowo - skoro juz sie podjelas tego zadania (inna sprawa, dlaczego wlasnie Ty), to sprobuj zidentyfikowac gdzie leza prawdziwe przeszkody z powodu ktorych nie ma spodziewanego efektu. Polecam Ci ksiazeczke Ferdinanda Forniera, "Dlaczego pracownicy nie robia tego, co powinni". :-D
              Mysle, ze jak ja przeczytasz, to ama bedziesz miala pewne konkluzje.
              Opisz je w tym watku. Powodzenia. ;-)
              • piataziuta Re: Co zrobić 21.11.13, 21:45
                Paradoksalnie, obcymi ludźmi zarządzać potrafię skutecznie.
                Nie mam tylko żadnego wpływu na rodzinę, ani żadnego wspólnego z nimi języka.

                > Wpierw, szefowo - skoro juz sie podjelas tego zadania (inna sprawa, dlaczego wl
                > asnie Ty)
                no nie wiem właśnie ku..., mam dwie starsze siostry
                tylko jednej nigdy blisko nie ma, a druga odpowiada zawsze "nie mów mi tego! mam tyle swoich problemów (z firmą)! żołądek mnie boli (po pracy)! nie sypiam w nocy (przez biznes)! nie dzwoń do mnie (jeśli to jest jakiś poważny problem związany z rodziną)!
                Polecam Ci ksiazeczke Ferdinanda Forniera,

                > "Dlaczego pracownicy nie robia tego, co powinni". :-D
                Dziękuję. :)
    • ursyda Re: Co zrobić 21.11.13, 19:17
      Też się chętnie dowiem bo niestety borykam się z bardzo podobnym problemem. Jak jej lekarz powiedział, że musi zmienić nawyki żywieniowe i schudnąć to odpowiedziała, "a u pana, panie doktorze to ten brzuch to też nie od warzyw":/
      • wpieniona Re: Co zrobić 21.11.13, 19:23
        Już szykowałam sobie poważny wpis w poważnym wątku.... I masz.....
        • ursyda Re: Co zrobić 21.11.13, 19:26
          No serio tak bylo.
          On się prawie udusił ze śmiechu a mamunia z godnością opuściła gabinet ściskając torebeczkę pod biustem:)
          • wpieniona Re: Co zrobić 21.11.13, 19:29
            Ale ja w to wierzę, i dlatego mnie skręciło...Pzdr dla mametki.
      • piataziuta Re: Co zrobić 21.11.13, 19:26
        Niezły temperamencik.
        Moja wie za to ze wszystkich wszystko najlepiej.
        W telewizji widziała.
        • ursyda Re: Co zrobić 21.11.13, 19:29
          Wybiórczo, nie? W telewizji powiedzieli, że masło jest zdrowsze to następnym razem trzeba kostkę masła do smażenia jajecznicy zużyć, bo stwierdzenie "w niewielkich ilościach" i "dla osób zdrowych" już jej umknęło.
          Moja mama jak te panie z reklam - już mogę wszystko jeść tylko muszę mieć ragnigastr czy inne guano.
          Sama sobie ciśnienie podniosłam.
          • piataziuta Re: Co zrobić 21.11.13, 19:41
            > Wybiórczo, nie? W telewizji powiedzieli, że masło jest zdrowsze to następnym ra
            > zem trzeba kostkę masła do smażenia jajecznicy zużyć, bo stwierdzenie "w niewie
            > lkich ilościach" i "dla osób zdrowych" już jej umknęło.

            No tak, oczywiście.
            Moja już wie, że cielęcina i indyk, to cielęcina na oleju z kostką masła, a indyk z winem i kremówką. Albo bez mięsa - wegeteriańska musaka z carrefoura smażona na głębokim tłuszczu. "no przecież to ZDROWO"
            !
            > Moja mama jak te panie z reklam - już mogę wszystko jeść tylko muszę mieć ragni
            > gastr czy inne guano.

            Albo oliwę z oliwek. Pół butelki dziennie.
    • paco_lopez Re: Co zrobić 21.11.13, 19:21
      człowiekiem rządzi jamochłon i dupa. głowa rzadziej.
    • chociemirka Re: Co zrobić 21.11.13, 19:23
      Katalog z trumnami i płytami nagrobnymi pokaż. ALbo wspólnie wybierzcie epitafium.
      A na serio to tzreba by ubezwłasnowolnić. Dorosłej osoby nie zmusisz do zmiany jesli tego nie chce. Niektórzy zaczynają dbać o zdrowie jak juz spojrzą śmierci w oczy. Rzucaja palenie, uprawiaja sporty, inaczej jedzą. A niektórzy po takim spotkaniu nie maja juz szans.
      • chociemirka Re: Co zrobić 21.11.13, 19:27
        Albo zapisz rodziców na jakieś tai chi. Ruch moze zachęci ich do innego trybu zycia.
      • piataziuta Re: Co zrobić 21.11.13, 19:28
        Mówiłam już nawet, że przy takiej diecie, równie dobrze mogłaby sobie strzelić w głowę, bo to do tego samego prowadzi.
        To chodziła i opowiadała drżącym głosem "moja córka kazała mi sobie strzelić w głowę!".
        • chociemirka Re: Co zrobić 21.11.13, 19:32
          To zgłoś swoich rodzicow do jakiegoś szoł w telewizji. Tam ich nauczą jak zdrowo zjezść. I presja wieksza, bo pred obcymi ludźmi.
        • maitresse.d.un.francais Re: Co zrobić 21.11.13, 20:44
          To chodziła i opowiadała drżącym głosem "moja córka kazała mi sobie strzelić w głowę!".

          O Jezu.

          Manipulantka.
    • wpieniona Re: Co zrobić 21.11.13, 19:28
      Ludzie, dajcie spokój z tym straszeniem, szczególnie osoby starszej ! Trumnę niech jej zaniesie, pewnie!

      Wydaje mi się, że to będzie jak ze starym silnikiem. Długo nie będzie chciał zapalić, ale jak ruszy to pójdzie. Tydzień, dwa u mamy z pełną kontrolą diety, ruchem, spacerami, innymi zajęciami odwracającymi uwagę od pulpetów. Nie ma siły - poczuje się lekko i lepiej. Niech zasmakuje innego samopoczucia. Może do tego jakiś masaż.
      Może ona też odpali, co?
      • piataziuta Re: Co zrobić 21.11.13, 19:30
        ale kto jej to ma kontrolować, bo mieszkamy w innym mieście?
        • wpieniona Re: Co zrobić 21.11.13, 19:31
          Urlop i do mamy.
          • piataziuta Re: Co zrobić 21.11.13, 19:37
            hahhaah
            najpierw tego urlopu musiałaby mi udzielić, bo pracuję w jej firmie :]
            • wpieniona Re: Co zrobić 21.11.13, 19:45
              No to pięknie... To widzę, że cwana jak mamcia Ursydy. Czyli masz ją "pod ręką"? Mama ma nadwagę?
              • wpieniona Re: Co zrobić 21.11.13, 19:48
                Sorry, doczytałam, że jednak inne miasto...
                • piataziuta Re: Co zrobić 21.11.13, 20:26
                  W dwóch miastach. Jedna firma.
                  Ma nadwagę, oczywiście i to sporą.
                  Ćwiczy dwa razy w tygodniu i nie ma ochoty więcej.
          • freyete Re: Co zrobić 21.11.13, 20:17
            ale taki urlop coś zdziała? jak ktoś nie chce się wziąć za siebie, to każde słowa słowa przelecą mu przez uszy. a wielu rodziców racji dziecku za wszelką cenę chce nie przyznać.
            baaa taki rodzic z nadwagą będzie normalnie zbudowanemu dziecku mówić, że jest za chude;)
            chyba jednak z pozycji autorytetu musi się wypowiedzieć ktoś obcy albo z czyim zdaniem rodzic się liczy
            • wpieniona Re: Co zrobić 21.11.13, 20:34
              No właśnie nie chodzi mi o słowa tylko o próbę. Aby mamcia załapała. Nie wierzę, że osoba otyła, której przez kilka dni "zejdzie z jelit" nie poczuła się inaczej, lepiej. Ja Ziucie nie każę mówić, bo mówione było już.
              • wpieniona Re: Co zrobić 21.11.13, 20:40
                A wogle to uważam, że klu tkwi w sosach. Należy nauczyć się robić smaczne sosy dietettyczne i oblewać nimi stosy brokułów, brukselek i innych takich. Mam zamiar nauczyć się, tylko kiedy indziej.
                • piataziuta Re: Co zrobić 21.11.13, 21:31
                  O.
                  Tego jeszcze jej nei powiedziałam.
                  Nie omieszkam.
                  • wpieniona Re: Co zrobić 21.11.13, 21:43
                    Masz jej zrobić i poczęstować, a nie opowiadać. No.
    • berta-death Re: Co zrobić 21.11.13, 20:27
      A ona w ogóle wierzy w istnienie zależności diety i stanu zdrowia? Bo może nie wierzy w żaden cholesterol i miażdżycę, w to, że mogą one przyczynić się do udaru czy zawału, ani tym bardziej w to, że są od diety zależne. W telewizji różne rzeczy mówią a lekarze jeszcze różniejsze opowiadają. Tyle żyje na tym świecie, więc i sporo się nasłuchała. Niejedna prawda objawiona za jej życia, okazała się z palca wyssana, więc sceptycznie podchodzi do tych zdrowotnych newsów. Ty jej o chudych dietach nawijasz, straszysz utratą zdrowia i życia a ona swoje wie. Nikt o żadnych dietach za jej czasów nie słyszał, wszyscy jedli tłusto i swojsko, wszyscy byli silni, zdrowi i setki podożywali. Ciężko się z takimi argumentami dyskutuje.
      • piataziuta Re: Co zrobić 21.11.13, 21:29
        Wie, że jest taka zależność.
        Chyba tylko nie ma zielonego pojęcia jak taka dieta powinna wyglądać.
        Wyrzuciła masło z lodówki, przestała jeść większość wędlin i wieprzowinę. ALe nie rozumie, że smażone na głębokim tłuszczu warzywa np., też nie są dla niej dobre. I nie chce zrozumieć. Ona w ogóle nie lubi słuchać za bardzo.
    • klamkas Re: Co zrobić 21.11.13, 21:04
      Piszesz, że mama ćwiczy dwa razy w tygodniu. A lubi to? Co ćwiczy?

      Bo tak sobie myślę... u mnie było podobnie, tyle, że z tatą - też był niereformowalny, a że uwielbia gotować, to sobie dogadzał, że hej. Do czasu... Kolega namówił go na narty (obaj byli ok. pięćdziesiątki i obaj nigdy wcześniej nie jeździli ;)). No i złapał bakcyla, a reszta poszła sama z siebie: zmienił dietę bo a. musiał zrzucić trochę kg, żeby po nartach go kolana nie bolały, b. zdrowsza dieta = więcej narciarskiej zabawy, bo wydolność się poprawi, bo poprawny bilans energetyczny itp.

      Dzisiaj ma 68 lat i wprawdzie w tym roku pierwszy raz nie pojedzie na otwarcie sezonu do Włoch (bo mama panikuje, że już jest za stary), ale narty już są przygotowane do sezonu w kraju. Nadal dba o dietę, poza sezonem jeździ na rowerze i pływa, żeby nie tracić formy.

      Także, może warto poszukać jej jakiegoś zdrowego hobby? :)
      • piataziuta Re: Co zrobić 21.11.13, 22:01
        > Piszesz, że mama ćwiczy dwa razy w tygodniu. A lubi to? Co ćwiczy?
        Masażystka wzięła ją na indywidualne treningi (sama jej zaproponowała), głównie wzmacnianie, trochę aerobowych, ale nie za dużo bo za wysokie ciśnienie.
        Lubi, bo zaczęła się wyraźnie od tego lepiej czuć.
        Ale to nie jest świeża sprawa, tylko jakiś rok, więc entuzjazm przeszedł, a i namówić ją na coś jeszcze nie ma za bardzo szans. Uważa że to wystarczy.
        Możliwe, że to jest tak jak ktoś napisał, że sama teoria nie trafia, tylko trzeba przepraktykować wspólnie.
        • klamkas Re: Co zrobić 21.11.13, 22:10
          To może warto poszukać innej formy? Może jakaś joga/pilates? Albo któraś jej koleżanka przyjaciółka dałaby się namówić na wspólny nordic walking? Albo rodzice razem na wspólne wycieczki rowerowe? A nuż widelec coś zaskoczy...

    • wielkafuria Re: Co zrobić 22.11.13, 12:01
      coś Ci powiem, coś co mnie sama zaskoczyło kiedyś będąc w podobnej sytuacji, kiedy łaziłam za matką i trułam doope o tym zeby zmieniła lekarza, nie jadła tłusto (cholesterol i miażdzyca) i w ogole dbała o siebie?
      Ktos mi uswiadomił ze moja matka jest osoba dorosła a ja jestem dzieckiem a nie rodzicem. I ze kazdy odpowiada za siebie i ma własny rozum.
      ani ja ani Ty nie jestes odpowiedzialna za zle decyzje i styl zycia rodzica.
      oni mieli nas wychowac a nie my ich.

      wiec odpowiadajac na Twoje pytanie: nic nie mozesz zrobic. mozesz sie tylko dziwic ze dorosla osoba na swoje wlasne zyczenie niszczy swoje zdrowie.
      • nie.mam.20 promujesz wygodna abdykacje 22.11.13, 12:12
        kazde z nas ma obowiazek zajmowania sie najblizszymi - w gore i w dol.
        Ja swoja opierdzielalem za palenie, picie kawy na dzien dobry, za nieregularne jedzenie itd
        Przestala palic, gdy zobaczyla wyniki badan i stracila wzrok. Zajela sie reszta organizmu, niestety za pozno.
        Moje dzieci zwracaja mi uwage odnosnie dbania o zdrowie. Jednym z argumentow jest - nie chce byc na twoim pogrzebie.
        Dla mnie to jest racjonalne. Nie chcac robic im przykrosci, chodze do lekarzy i dentysty regularnie. Lykam, gimnastykuje sie, dbam w miare....
        Dlaczego dorosle dzieci maja sie nie wtracac i tolerowac glupote?
        • wielkafuria Re: promujesz wygodna abdykacje 22.11.13, 14:06
          obowiązek?
          to chyba robi sie z serca a nie z obowiazku. dzieci nie maja obowiazkow wobec rodzicow, to rodzice maja obowiazki w stosunku do swoich dzieci.
          tez trudno było mi to zrozumiec.
          ale podobno to nagminne ze dzieci przejmuja role rodzicow i chodza i tupia za nimi nozka i mowia co maja robic, a jakby nie patrzec (czego nie dostrzegalam do niedawna) rodice sa juz od dawna pelnoletni i nie sa ubezwlasnowolnieni wiec nie mozna im czegos KAZAĆ robic, a oni nie MUSZA słuchac.
          • nie.mam.20 Re: promujesz wygodna abdykacje 22.11.13, 14:33
            tak, obowiazek. Grasz slowami. Milosc to jedno i powinna wystarczyc, ale czasem dzieci, jak Ty, uwazaja, ze jareccy powinni sie sami troszczyc o siebie.
            Czy jako kolezanka, nie czukesz sie w OBOWIAZKU, przywolac do rozsadku swoja rowiesnice, ktora robi glupoty? Zwyczajnie, po ludzku, dbasz o nia. Podobnie jest z rodzicami. Dbamy o nich, poniewaz sa blisko nas, a my widzimy ich niewlasciwee postepownie.
            Dla mnie jest to wystarczajace, milosc zostawiam na inne okazje. Ale mozesz robic, jak chcesz. Powtorze - rodzice i dorosle dzieci maja obowiazek troszczenia sie o siebie. Z samej racji pokrewienstwa. Moj brat cioteczny dostawal niezly wpier... od swego ojca alkoholika. Wiele lat pozniej, gotowal mu zupki i nosil do szpitala.
            Moja corka nie bedac nawet pelnoletnia, miala odwage zwracac mi uwage na moje zachowanie, malo tego, oczekiwala, ze pewnych rzeczy robic nie bede. A ja, w miare mozliwosci, sluchalem sie jej.
            • light_in_august Re: promujesz wygodna abdykacje 22.11.13, 14:56
              Po pierwsze, to jest tylko i wyłącznie Twoja wizja tego, jak powinny wyglądać relacje między ludźmi.
              Po drugie, troska to jedno, a namolne wtrącanie się do cudzego życia i matkowanie wszystkim wokół to coś zupełnie innego.
              • nie.mam.20 Re: promujesz wygodna abdykacje 23.11.13, 02:43
                moj kolega z pracy ubezwlasnowolnil swego ojca, ktory tracil pieniadze (demencja).
                Oczywiscie, kazdy robi jak chce. Skoro jednak Furia znajduje czas dla psiapsiulek, moze zajac sie rodzicami. O ile nie zostala wykleta za blog ;)
                • wielkafuria Re: promujesz wygodna abdykacje 23.11.13, 11:05
                  poki co miesiac temu dopiero odkrylam ze moi rodzice sa moimi rodzicami a nie dziecmi ktorymi trzeba zarzadzac zwlaszcza jak udało im sie dozyc do tego wieku w kt sa i swietnie sobie radza ;)
                  to mama potrafi sie zapytac czy nosze czapke, a ja juz przestalam truc im doope ze tata ma przestac palic a mama ma jesc dietetycznie.
                  jak bede miala swoje dziecko to bede sobie je wychowywach a nie rodzicow o polowe starszych ode mnie :)
                  mamunia w zyciu by mnie za blog nie wykleła ani tatulek :D
        • light_in_august Re: promujesz wygodna abdykacje 22.11.13, 14:50
          Można tolerować albo nie tolerować czyjąś "głupotę", ale to niewiele zmienia - dorośli ludzie odpowiadają za siebie, a poziom ingerencji w cudze życie nie może być zbyt duży. Zwariowałabym, gdyby moi rodzice truli mi głowę, jak mam się odżywiać, czy mam nie palić, jaqk mam się ubierać, żeby się nie przeziębić. No litości, można wypowiedzieć swoje zdanie, można próbowac przekonac raz czy drugi, ale są pewne granice "d.upotrucia".
          • nie.mam.20 Re: promujesz wygodna abdykacje 23.11.13, 02:49
            kiedys, za ktorejs z bytnosci w warszawie, umowilem sie z kolegami na kolacje. Przed wyjsciej mama poprosila, zebym nie wracal po nocy, bo niebezpiecznie... (mialem 40+).
            Mama byla mama, a ja ciagle bylem jej dzieckiem.
            Dla mnie zostala mama, ktora zawsze moze powiedziec, az do smierci.
            • light_in_august Re: promujesz wygodna abdykacje 25.11.13, 16:40
              Okej, takie rzeczy się czasem mówi bliskim z troski, ale z na naciskiem na "czasem". Jak byś się czuł, gdyby mama, żona albo córka codziennie albo przy każdym spotkaniu mówiły: uważaj, nie rób tego, nie rób tamtego itp.?
              Moja mama nie zna umiaru i od lat jej tłumaczę, że może mieć do mnie zaufanie i nie musi mi przypominać np. o ubraniu się ciepło zimą. Dopiero niedawno się zreflektowała, że faktycznie nie mam juz 10 lat i obu nam z tym lepiej ;)
        • zwariuje.od.tych.glupot Re: promujesz wygodna abdykacje 22.11.13, 15:57
          > Moje dzieci zwracaja mi uwage odnosnie dbania o zdrowie. Jednym z argumentow jest - nie chce byc na twoim pogrzebie.

          Predzej czy pozniej i tak beda.
          • nie.mam.20 Re: promujesz wygodna abdykacje 23.11.13, 02:53
            coz, zawsze, gdy rozmowa schodzi na ten temat, corka ma lzy w oczach i nie chce rozmawiac.
            Syn nadal przejmuje sie moimi nadwyrezonymi sciegnami Achilesa.
            Ja i slubna pochodzimy z rodzin, w ktorych sie dbalo wzajemnie, mowilo.
            Co nie znaczy, ze zawsze stosowalismy sie do rad. Gdyby tak bylo, to ne siedzialbym tutaj, gdzie siedze.
      • sea.sea Re: Co zrobić 23.11.13, 10:17
        Z drugiej strony jak matkę, odpukać, strzeli udar, ale nie wykończy, tylko unieruchomi w stadium bezwładnego sikania w pampersa i bycia karmionym łyżeczką - to kto będzie odpowiedzialny za opiekę nad osobą, która jest warzywem poniekąd na własne życzenie? Dzieci będą odpowiedzialne. Mnie nie dziwi, że autorkę szlag trafia.
    • spokojnawoda Re: Co zrobić 22.11.13, 19:53
      Zrobic nie mozesz absolutnie nic. Gorzej. Wyglada na to, ze Twoja matke cieszy Twoja uwaga i fakt, ze sie o nia martwisz. To jest taki rodzaj emocjonalnego wykorzystywania. Mozesz ja wozic po najlepszych specjalistach, ale juz teraz Tobie powiem, ze to strata pieniedzy i czasu. A przede wszystkim twojej energii. Moja rada: ignoruj i nie komentuj.
    • samuela_vimes Re: Co zrobić 22.11.13, 22:22
      nie wiem, ale znam taką jedną pipkę na której mi zależy. Powinna się leczyć, a nie chce. Szlag mnie trafia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka