beenthere
17.12.13, 12:00
Pare miesiecy temu, po zakonczeniu kilkuletniego zwiazku, wrocilam do zycia randkowego i przezylam szok. Mam 30 lat i sila rzeczy poznaje facetow gdzies okolo tego wieku, tyle ze powoli trace na to ochote i zastanawiam sie czy jest jeszcze szansa na poznanie kogos sensownego.
Oto jednostki z jakimi mialam do czynienia:
Pierwszy byl zonaty (i nawet specjalnie sie pozniej z tym nie kryl) i bardzo probowal wprosic sie do mnie po spotkaniu.
Drugi mial dziewczyne (ah ten fb) i zapraszal mnie "na randke" do siebie do domu.
Trzeci (bez zony i dziewczyny!) po wspolnie spedzonej nocy poinformowal mnie, ze wprawdzie szuka milosci, ale nie ze mna.
Czwarty to znajomy, ktory wiedzac, ze zerwalismy probowal namowic mnie na seks bez zobowiazan.
Nie mam zbyt wiele kolezanek singielek, wiekszosc w dlugoletnich zwiazkach lub mezato-dzieciata, wiec nie mam z kim porownac doswiadczen.
Czy to ja mialam pecha, albo cos zle robie, ze przyciagam takie jednostki, czy moze spiewajac za Robbie Williamsem: all the best women are married, all the handsome men are gay nalezy dac sobie poki co spokoj i poczekac na wdowcow??