Gość: Basia
IP: 213.199.221.*
13.08.04, 18:21
Byłam dziś u fryzjera. Fryzjerka, nowa , fajna dziewczyna, mowi do mnie "Jest
pani taka młoda, sliczna, skąd ta niska samoocena i dół". Rozumiecie - nie
znam jej, ona nie zna mnie - ale to znaczy, że to aż tak widoczne? Codziennie
płaczę, uporczywe bóle głowy ciagna się tygodniami, czuje niesamoite napięcie
całego ciała, w pracy tak sobie, znajomi - bardzo tak sobie. Usiłuję znaleśc
rzecz, która mogłaby mnie pocieszyc - i nic. Powód - mój narzeczony. Trzy
miesiące temu dowiedziałam się, ze ma internetowo-sms'ową przyjaciółkę. Ta
znajomość trwała rok. Przez ten rok było między nami źle, ja nie wiedziałam
dlaczego, teraz wiem - ale to nic nie zaminiło. On to skonczył (tak mowi) i
obiecał, że zrobi wszystko, żeby ten związek przetrwał. A jak jets - źle
jest. Codzienne kłotnie, wywlekanie brudów (ja), podejrzewanie zdrady (on!!),
w ramach rewanżu. Płaczę codziennie. Teraz piszę i na policzkach zasychają mi
łzy. Boże, ja tak bardzo chcę się czuć szczęsliwa. Ja go kocham. Jestesmy
razem 6 lat i, tak sądze, nie yobrażam sobie zycia bez niego. Klasyczna
toksyna, co? Powiecie - musicie o tym rozmawiać. Ale my rozmawiamy - tzn ja
pytam, on się zamyka w sobie, albo wrzeszczy, ze godzina 23 to nie jest
najlesza godzina na takie rozmowy. A jaka godzina ma być dobra, skoro on
pracuje do 20,21. Ta fryzjerka powiedział mi, niech sobie pani kupi olejków,
weźmie kapiel rozluxniającą kupi szampana i ananasa - razem zmiksuje i stara
się zrelaksować. Żeby to było takie proste... Wiecie co? kiedys byłam opalona
blondynką z piegami, tarz mam krótkie ciemne włosy i zastanwiam się czy to
jakaś zewnetrzna manifestancja tego, jak się czuję. Przepraszam, jesli moje
wywody są chaotyczne. Chciałam sie wygadać (wypisać...:). Znacie jakies
sposoby, zeby znowu poczuć się szczęsliwą, piękną, zadowoloną z życia. Żeby
się smiać, zeby zrzucić ten cięzar. ps. Pytam go wczoraj, dlaczego
wykasowałeś w komórce wszytskie połaczenia przychodzące, wybierane numery
(tak, sprawdzam teraz jego komórkę), a on mi na to, że spadła mu komórka i
się wszytsko wykasowało. No to ja stwierdzam "Aha", a on pizgnął komórka o
podłogę "No to sobie sprawdź!", wrzasnął. Dodam tylko, że była godzina 24
bylismy w łóżku. Cudnie? Sweet dreams.