munntte
25.02.14, 17:06
Witam wszystkich. Pół roku temu poznałam mężczyznę. Przez internet, ale nie przez żaden portal randkowy tylko forum tematyczne dotyczące... herbaty, takie miejsce dla jej pasjonatów i smakoszy. Śmieszna w sumie sprawa, po prostu ja zadałam pytanie na forum, kilkanaście osób odpowiedziało, w tym on a w dodatku wysłał mi przez wiadomość prywatną kilka linków i informacji związanych bezpośrednio z moim pytaniem. I tak od słowa do słowa, zaczęliśmy wymieniać maile, rozmawialiśmy przez telefon, spotkaliśmy się w końcu (to samo miasto). Po miesiącu zaczęliśmy się spotykać no i potoczyło się dość szybko.
Nie ukrywam, że jestem nim zauroczona i się zakochałam. Odpowiedzialny i spełniony zawodowo mężczyzna, starszy ode mnie o rok (ja 34), interesujący, dobry i wrażliwy (może to banał, ale jeśli facet ma kota i psa, o które bardzo dba, to dla mnie naprawdę dużo znaczy). On od początku dawał do zrozumienia, że interesuje go poważna relacja i założenie rodziny. Poznałam jego przyjaciół i znajomych. Nawet jego byłą dziewczynę, z którą był w związku przez 7 lat, rozstali się trzy lata temu a mimo to utrzymują dobre, przyjacielskie relacje (ona już ma męża i dziecko adoptowane). Byłam naprawdę zachwycona.
No i tu zaczęły do mnie dobiegać pierwsze niepokojące sygnały. Z tego, co mi ona opowiedziała, było im dobrze ze sobą, on traktował ją zawsze z szacunkiem, byli przyjaciółmi, ale nie był jej wierny seksualnie. Chodzi o to, że po niecałym roku ich związku, zaczął sypiać z innymi kobietami. Nie robił tego ostentacyjnie, był dyskretny. Wychodził "na piwo z kolegami" wieczorem w jakiś dzień i wracał rano. Nie robił tego często 2-3 razy w miesiącu. Nie odbywało się to także kosztem ich związku. Dbał o nią, opiekował się, pomagał (ona miała problemy ze zdrowiem) jeździli na wakacje, wspólnie spędzali dużo czasu, ale on potrzebował seksu poza związkiem. Na początku domyślała się, że tego jego wyjścia nie są typowo towarzyskimi wyjściami. W końcu zdecydowała się na bezpośrednia rozmowę, w które on jej powiedział, że związek jest dla niego najważniejszy, tak jak w przyszłości będzie rodzina, czego chyba daje dowód swoim postępowaniem na co dzień, ale monogamia nie jest, jego zdaniem, dla facetów i nie ma nic złego, jeśli mężczyzna od czasu do czasu prześpi się z jakąś inną kobietą, o ile nie zaniedbuje swoich obowiązków wobec "partnerki alfa" (jego określenie). Stwierdził również, że dla niego seks z innymi jest bezemocjonalny, nie pamięta w większości nawet imion dziewczyn, z którymi sypia. Ona była zszokowana jego szczerością, ale nie rozstała się z nim, tylko jeszcze przez 5 lat byli razem. W końcu się rozstali, gdy okazało się, że ona jest bezpłodna a jemu bardzo zależało na rodzinie (gdy wyszła za mąż, adoptowali dziecko). Jak wspomniałam, mają przyjacielskie relacje do tej pory.
Wiem, że była dziewczyna mojego faceta może nie jest najbardziej wiarygodnym źródłem informacji, ale... on to wszystko potwierdził, gdy go zapytałam o to wprost. WSZYSTKO. Nie wiem co teraz mam robić. Jestem strasznie rozdarta. Facet jest fantastyczny, na początku nie rozumiałam, co taki niesamowity mężczyzna widzi w takiej przeciętniarze, jak ja. Jednak nie wiem czy umiałabym żyć z mężczyzną, który otwarcie deklaruje, że monogamia jest sprzeczna z naturą większości wartościowych mężczyzn. Sam fakt, że jest szczery powoduje, że doceniam go jeszcze bardziej. Wiem, że na pewno byłby dobrym mężem i ojcem moich dzieci, ale wiem też, że będzie sypiał z innymi. Dyskretnie i nieczęsto, ale jednak. Boję się, nie: przeraża mnie myśl, że jeśli się z nim rozstanę, to już nigdy nie poznam kogoś tak niesamowitego, a co tu dużo mówić, wybór wartościowych facetów po 35 roku życia jest praktycznie rzaden. Boję się, że gdy ja się z nim rozstanę, szybko się znajdzie inna kobieta, której jego słabość nie będzie przeszkadzać i założy z nim rodzinę.
Co mogę zrobić? Nie chcę emocjonalnych rad typu "rzuć go", które nie uwzględniają całej złożoności sytuacji. Chcę zapytać czy są tu kobiety, które są w związkach, w których mężczyzna je zdradza, ale jednocześnie jest dobrym mężem i ojcem? Czy można się do tego przyzwyczaić i ile czasu na to potrzeba? Bardzo proszę o poważne odpowiedzi o doświadczonych osób 30+ (żadna małolata nie zrozumie chyba takiego problemu) w razie czego nawiążę kontakt mailowy z kobietami w podobnej sytuacji.
M.