Dodaj do ulubionych

Koleżanka w ciąży

27.02.14, 20:06
nagle zaczęła mnie umoralniać. Ja nie chcę mieć dzieci, ona jest podobno w planowanej ciąży i ostatnio mi powiedziała że w sumie to moja sprawa że nie chce mieć dzieci ale że nigdy nie doświadcze macierzyństwa. Nagle taka mądra i gada jak to cudownie mieć dziecko. Kilka dni temu pożaliłam się jej że moja chrześnica zrobiła się nie znośna, trochę dała mi w kość jednego dnia ale nie miałam nic złego na myśli a koleżanka do mnie na to: ty zrobiłaś się nie znośna usmiech.gif nawet nie potrafisz być tolerancyjna dla dziecka usmiech.gif no odwaliło jej totalnie.
Obserwuj wątek
    • samuela_vimes Re: Koleżanka w ciąży 27.02.14, 20:09
      a pytanie?
      • ursyda Re: Koleżanka w ciąży 27.02.14, 20:10
        Uśmiech.gif?
      • gyubal_wahazar Re: Koleżanka w ciąży 27.02.14, 20:14
        Pożyczysz piątaka na jabola ?
      • fuzja_jadrowa Re: Koleżanka w ciąży 27.02.14, 20:17
        Dlaczego biedronka jest mała?
        • samuela_vimes Re: Koleżanka w ciąży 27.02.14, 20:22
          siadajcie, pała ;-)
        • berta-death Re: Koleżanka w ciąży 27.02.14, 20:34
          Żeby ją łatwiej było butem trzasnąć. I co wygrałam?
    • berta-death Re: Koleżanka w ciąży 27.02.14, 20:34
      No to powiedz jej, że to w sumie jej sprawa, że chce mieć dzieci i wkrótce doświadczy macierzyństwa ze wszystkimi jego mrocznymi stronami i nigdy już nie zazna świętego spokoju. I, że jesteś na etapie, że jeszcze możesz zmienić zdanie jak ci się nie manie dzieci znudzi a ona już nie. Kości zostały rzucone, odwrotu już nie ma. Może jedynie żyć wg maksymy, że jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
      • tymon99 Re: Koleżanka w ciąży 27.02.14, 23:01
        berta-death napisała:

        > Kości zostały rzucone, odwrotu już nie ma.

        a ty wolisz się łudzić, że jakiś odwrót masz?
        • berta-death Re: Koleżanka w ciąży 27.02.14, 23:17
          Dopóki ciotka menopauza nie przyjedzie to mam odwrót.
          • tymon99 Re: Koleżanka w ciąży 27.02.14, 23:24
            może ciotka menopauza przyniesie ci otrzeźwienie. choć za bardzo na to nie liczę.
            • berta-death Re: Koleżanka w ciąży 27.02.14, 23:30
              A ty ile masz dzieci?
              • tymon99 Re: Koleżanka w ciąży 27.02.14, 23:42
                jedno, o ile się nie mylę. ale to nie brak dzieci pozwala żywić złudzenia, jeno brak rozumu. a dorobić se dziecko łatwiej, niż iq przymnożyć.
                • berta-death Re: Koleżanka w ciąży 27.02.14, 23:56
                  A dzieciak przyznaje się do tego, że ma takiego ojca czy rówieśnikom mówi, że jest sierotą?
                  • tymon99 Re: Koleżanka w ciąży 28.02.14, 00:13
                    dzieciak zdaje maturę w nowodworku. nie twoja liga.
                    • berta-death Re: Koleżanka w ciąży 28.02.14, 00:27
                      Nie pytam czyja liga, tylko czy przyznaje się do ciebie.
                      • tymon99 Re: Koleżanka w ciąży 28.02.14, 07:58
                        przyznaje się, a co?
                        • berta-death Re: Koleżanka w ciąży 28.02.14, 08:31
                          No nic, myślałam, że może się wstydzi albo co.
                      • gostka45 Re: Koleżanka w ciąży 29.03.14, 12:19
                        Może znacie dziewczynę,która zaszła w wnieplanowaną ciązę,albo nie ma warunków dla już urodzonego?
                    • przeciezwiadomo Re: Koleżanka w ciąży 28.02.14, 18:30
                      tymon99 napisał:

                      > dzieciak zdaje maturę w nowodworku. nie twoja liga.
                      >

                      Pogratulować :)
                • ursyda Re: Koleżanka w ciąży 02.03.14, 17:14
                  tymon99 napisał:
                  > jedno, o ile się nie mylę.

                  A co, jeśli się mylisz???
                  • miau.weglowy Re: Koleżanka w ciąży 02.03.14, 17:24
                    to sie kiedys zdziwi ;)
                    • tymon99 Re: Koleżanka w ciąży 07.03.14, 17:18
                      miau.weglowy napisała:

                      > to sie kiedys zdziwi ;)

                      żołnierze strzelają, żołnierze strzelają, pan bóg kule nosi ;)
                  • tymon99 Re: Koleżanka w ciąży 07.03.14, 17:16
                    ursyda napisała:

                    > A co, jeśli się mylisz???

                    są 3 możliwości:

                    - mylę się i nie mam
                    - mylę się i mam jedno
                    - mylę się i mam więcej
    • kanna Re: Koleżanka w ciąży 27.02.14, 22:28
      hormony :)
    • mm969696 Re: Koleżanka w ciąży 27.02.14, 23:22
      w ogóle kobiety które pierwszy raz sa w ciąży są nie do zniesienia. są w pierwszym miesiącu a już nie mogą nic robić, ciągłe gadanie o ile właśnie waży dziecko i jak wygląda, wypinanie brzucha w pierwszym miesiącu by było widać ze jest w ciąży. unikam takich.
      • katya34 Re: Koleżanka w ciąży 01.03.14, 15:17
        Heh, dobre, ja myłam w 7 miesiącu okna i się przeprowadzałam, bo ciąża to nie choroba i teraz mam wcześniaka ledwie żywego z 34 tygodnia.W ciąży trzeba dbać o siebie i o życie które kiełkuje..
    • amanda-lear Re: Koleżanka w ciąży 28.02.14, 08:22
      eli-tea napisał(a):
      .... no odwaliło jej totalnie.
      a będzie jeszcze gorzej;)
    • sweet_pink Re: Koleżanka w ciąży 28.02.14, 08:36
      Olać, puszczać mimo uszu....hormony ciut piorą mózg. Moja koleżanka jak była w ciąży, to co chwilę życzyła żebym też zaszła mimo, że w mojej sytuacji zdrowotnej ciąża skończyła by się tragicznie, co jej tłumaczyłam jak dziecku po kilkanaście razy. Tak mają. Urodzi to jej przejdzie trochę.
      • chinski_czosnek Re: Koleżanka w ciąży 28.02.14, 09:45
        sweet_pink napisała:
        Urodzi to jej przejdzie trochę.


        Oj nie tak szybko :)
    • iloveistanbul Re: Koleżanka w ciąży 28.02.14, 22:34
      puszczaj mimo uszu. niestety, ale ciaza i hormony potrafia bardzo wplynac na kobiete. po porodzie sie unormalni. sama przez cala ciaze nie potrafilam sie kontrolowac, nie bylam soba.
    • 5th_element Re: Koleżanka w ciąży 01.03.14, 09:51
      czuje się niepewnie, więc to są takie "lekkie szpile wynikające z przyjaźni". Fajna kobieta tak nie robi. Odpuściłabym nazywanie babska przyjaciółką i przeszeregowała do grona znajomych.
    • obrotowy hormony uderzyly jej na muzg... 01.03.14, 10:15
      a ty z tego problem robisz.
    • berta-death Re: Koleżanka w ciąży 01.03.14, 10:46
      A czy to trochę nie jest seksistowskie, antyfeministyczne, patriarchalne i dyskryminujące kobiety, takie twierdzenie, że kobiecie hormony na mózg uderzyły? Przez wieki tego typu myślenie sprowadzało kobiety do roli inwentarza domowego, z wszystkimi tego konsekwencjami. Skoro każde zachowanie kobiety tłumaczy się tym, że myśli jajnikami i w związku z tym jest takim bezmózgim, głupiutkim, infantylnym i ledwo poczytalnym stworkiem, do którego żadne rozsądne argumenty nie docierają, to faktycznie trudno uznać ją za równą mężczyźnie, którego wszystkie zachowania tłumaczone są tym, że działał z premedytacją. Facet jak coś powie i zrobi głupiego, to najczęściej traktuje się to poważnie i co najwyżej w ryj dostanie jak sobie przegnie. A kobiety to nie ma co poważnie traktować, bo przecież nie wie co mówi i co czyni, bo ma hormony, to związane z dojrzewaniem, to z okresem, to z PMSem, to z ciążą, to z połogiem, to z macierzyństwem, to z menopauzą, to z czymkolwiek innym. A jak stanie się zbyt irytująca, to mąż czy ojciec powinien ją bacikiem posmyrać, żeby jako tako naumiała się panować nad swoimi emocjami i wiedziała gdzie jej miejsce w szeregu i kto tu rządzi.
      Przecież to takie właśnie myślenie sprawiło, że przez wieki za oczywistą oczywistość było uznane, że kobiety nie nadają się do sprawowania żadnych odpowiedzialnych funkcji, nie mogą być szefami, sędziami, prezydentami, nie mogą zarządzać pieniędzmi ani w ogóle decydować o sobie. A w związku z tym nie ma powodu, żeby się kształciły, bo po co skoro i tak nadają się jedynie do posługiwania mężczyznom. Zwłaszcza, że i tak rozumem nie są w stanie ogarnąć szkolnej wiedzy a emocjami się nie da.
      • obrotowy obrazasz sie, ze Slonce co dzien wstaje ? 01.03.14, 10:55
        berta-death napisała:
        > A czy to trochę nie jest seksistowskie, antyfeministyczne, patriarchalne i dysk
        > ryminujące kobiety, takie twierdzenie, że kobiecie hormony na mózg uderzyły?


        Nikt tu nie pisze o mysleniu jaknikami, gdyz w momencie zaciazenia ich rola sie konczy.

        Juz lepiej o mysleniu macica :)

        A na powaznie : od Dziesiecioleci juz wiadomo, ze w okresie ciazy zmienia sie u kobiety caly uklad hormonalny, ktora to zmiana jest tak silna, ze wplywa nawet na mozg i myslenie...
        • berta-death Re: obrazasz sie, ze Slonce co dzien wstaje ? 01.03.14, 11:07
          Twardych dowodów nie ma. Inaczej wszystkie kobiety pełniące odpowiedzialne funkcje wysyłane by były na przymusowe okolicznościowe urlopy ciążowe. A tu się okazuje, że kobieta w zaawansowanej ciąży może pracować jako sędzia i wydawać wyroki w najpoważniejszych sprawach, może być dyrektorem i podpisywać dokumenty zatwierdzające być albo nie być firmy. Może być kim zechce i nie ma formalnej możliwości jej tego uniemożliwić. Nie ma też formalnej możliwości unieważnić jakiekolwiek decyzje tylko dlatego, że podjęła je kobieta w ciąży.
          • obrotowy dalej obrazasz sie, ze Slonce co dzien wstaje ? 01.03.14, 15:00
            berta-death napisała:
            > Twardych dowodów nie ma.

            - sa, sa. w necie setki linkow...

            A tu się okazuje, że kobieta w zaawansowanej ciąży może pracować jako sędzia i wydawać wyroki w najpoważniejszych sprawach,

            - gdy mam zaparcie , to intensywnie mysle o toalecie....
            - ale nie przeszkadza mi to usiasc przed TiVi i ze zrozumieniem ogladac wiadomosci ze Swiata...

            ERGO: hormony oddzialywuja tylko na kwestie "okolo-dzieciece"
            , a nie na stany Wyzszej Swiadomosci.
      • fuzja_jadrowa Re: Koleżanka w ciąży 01.03.14, 11:27
        Dzięki, berta, że zwróciłaś na to uwagę. To pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy po przeczytaniu niektórych tłumaczeń. Hormony to jedno, a świadomość i umiejętność panowania nad sobą, to drugie. To, że chwiejność jest niejako wpisana w życiorys kobiety, wcale nie oznacza, iż można robić i mówić co nam się podoba.

        To tak, jakby usprawiedliwiać męskie przelatywanie wszystkiego, co się rusza - w końcu to też hormony pchają do tego typu zachowań. Może kotajl mniej wybuchowy, ale jednak.
        • przeciezwiadomo Re: Koleżanka w ciąży 01.03.14, 23:39
          Jest tu taki jeden, ktory dokladnie tak uwaza :-)
        • miau.weglowy Re: Koleżanka w ciąży 02.03.14, 17:28
          alez przeciez niektorzy panowie (a nawet i panie) wlasnie tak zachowanie niektorych samcow usprawiedliwiaja
    • kseniainc Re: Koleżanka w ciąży 01.03.14, 13:25
      TO DOPIERO POCZATEK! Urodzi i będziesz słuchałą tylko o kupach, kolorach tych kup i konsystencji tych włąśnie;-p
      • nstemi Re: Koleżanka w ciąży 01.03.14, 23:20
        Bo kupa u niemowlaka to jest sprawa najwyższej wagi. Zanim urodził się syn też wysłuchiwałam opowieści o niemowlęcych kupach i zastanawiałam się, czy w momencie urodzenia się dziecka rodzice zapadają na jakąś dziwną chorobę mózgu czy jak. Kupitis acuta:-) No kupy? Potem zrozumiałam. Ta cholerna kupa, to czy jest czy nie, z przeproszeniem kolor i konsystencja to być albo nie być rodzica. To spokojna i przespana noc albo koszmar z płaczącym niemowlakiem. To cholerny stres, ze jest jakaś choroba, albo brak rzeczonego stresu. To jest, ze tak powiem kwintesencja rodzicielstwa w pierwszych miesiącach życia z potomkiem.
        Sorry tak to jest, więc apeluję o nienabijanie się z "kupowych" opowieści i wyrozumiałość. I na szczęście temat szybko mija i człowiek potem sam nie może w to uwierzyć i się z tego śmieje.
        • berta-death Re: Koleżanka w ciąży 01.03.14, 23:29
          I co ciekawe, o tej kupie z równą intensywnością, rozprawiają panowie, którzy swoje ojcostwo nie tylko do sponsorowania potomka, sprowadzają. Jak się jeden z drugim osobiście niemowlakiem zajmuje i zaangażuje w opiekę nad nim, to i o kupach zaraz zaczyna prawić na prawo i lewo.
        • kseniainc Re: Koleżanka w ciąży 03.03.14, 13:57
          racja, mogłąm zapomnieć jak to jest debatować o gówienku-mogłabym być już babcia;-p
    • kwiatpolny5 Re: Koleżanka w ciąży 02.03.14, 15:57
      powiedz kolezance ze cieszysz sie jej szczesciem, ale to nie jej sprawa jak zyjesz. Ludzie sie nie dziela na z dziecmi i bez dzieci, taki jest swiat.
    • emma_vanilia Re: Koleżanka w ciąży 03.03.14, 12:03
      Podobno jak w ciąży byłam to takich jazd nie miałam (wg zeznań znajomych i rodziny :-) ) ewentualnie odpowiadałam na pytania gdy ktoś je zadawał bo sporo osób było ciekawych. Cenię sobie natomiast gdy ktoś podejmuje decyzje czy chce czy nie chce mieć dzieci i realizuje swoje plany bo świadczy to o dojrzałości a każdy może zawsze zmienić zdanie jak mu się odechce i zapragnąć zostać matką/ojcem ale to jego indywidualna sprawa a nie panienki, która do tego namawia. Tak samo można być wykończonym zachowaniem dziecka. Natomiast sama kiedyś usłyszałam od jednej "znajomej" gdy byłam w 8 miesiącu i dziecko mnie mocno kopało, że "to musi być obrzydliwe gdy dziecko tak się w brzuchu rusza" a po 10 miesiącach sama zaciążyła i teraz jest podobno najlepszą matką Polką pod słońcem i własne dziecko kopiące obrzydliwe nie jest.
    • bruy-ere Re: Koleżanka w ciąży 03.03.14, 12:17
      Poczekaj jeszcze, ta koleżanka dopiero jest w ciąży, jeszcze nie urodziła i nie ma pojęcia, co to znaczy mieć dziecko. Ona ma jakąś wizję macierzyństwa, każda kobieta ją ma, ale rzeczywistości trudno jest sprostac sielankowym wizjom. Odwiedź ją parę tygodni po porodzie, kiedy będzie niewyspana, wykończona, uwiązana, a być może spuści z tonu.
    • stephanie.plum Re: Koleżanka w ciąży 03.03.14, 17:53
      dlaczego ten wątek jest zaznaczony takim czerwonym fontaziem?
      • fuzja_jadrowa Re: Koleżanka w ciąży 07.03.14, 15:45
        > dlaczego ten wątek jest zaznaczony takim czerwonym fontaziem?

        Był przez chwilę zaznaczony, ponieważ moderatorka nie przelogowała się i odpowiedziała na jeden z postów. Jej post usunięto, ale czerwony haczyk obok tytułu wątku pozostał.
    • a1ma Re: Koleżanka w ciąży 03.03.14, 20:53
      > ostatnio mi powiedziała że w sumie to moja sprawa że nie chce mi
      > eć dzieci ale że nigdy nie doświadcze macierzyństwa.

      Yyy...

      https://media.tumblr.com/tumblr_lwg6nhGmaF1qzjix8.gif
    • otisthorpe Re: Koleżanka w ciąży 05.03.14, 11:38
      wniosek jest jeden z tego co piszesz
      Twoja koleżanka ma niechcianą ciąże
      nie chcę się przed Tobą żalić że wpadła
      • agunia777 Re: Koleżanka w ciąży 07.03.14, 08:28
        Ja też tak namawiam do ciąży jedną koleżankę (resztę, nawet bliższych, nawet o to nie pytam). Z jakiego powodu? Bo ma 33 lata, wspaniałego faceta i wszystkie przesłanki do tego, by się zdecydować, o czym często mi mówi, że chciałaby, ale "może jeszcze za rok/za dwa". Ostatnio mówiła mi, że jej ginekolog twierdzi że płodność między 25 a 35 jest identyczna, że nie ma różnicy dla ciąży itd. Jeżeli ma takie rozkminy to znaczy, że coś myśl :D Ok, nie naciskam, nie opowiadam jak jest świetnie, tylko obalam mity np. o znacznym przybraniu na wadze. Nie ściemniam, że ciało się zupełnie nie zmienia, ale mówię, że to jest nieznaczne w porównaniu do samego faktu macierzyństwa. Poza tym uważam, że im później tym trudniej dla matki. Nie każdy musi rodzić mając 24 lata (jak ja), jednak nie ma co odwlekać tego do 40stki (z pierwszą ciążą) ze względu na liczne zagrożenia.

        To są luźne rozmowy, po protu nie przytakuję mówiąc "Tak, tak, masz jeszcze KUPĘ czasu"
        • berta-death Re: Koleżanka w ciąży 07.03.14, 12:15
          Myślisz, że koleżanka tego wszystkiego nie wie? Przecież to wszystko co się przytacza jako argument na nie, to są zwykłe preteksty, nie powody. Każdy w miarę rozsądny człowiek zdaje sobie sprawę, że można je obalić wszystkie w kilka sekund.
          Łącząc w sobie krzywą gaussa i rachunek prawdopodobieństwa, od razu widać, że te wszystkie masowo lansowane horrory ciążowo, poroowo, połogowo, dzieciowe, to jakieś marginalne przypadki. Matka natura nie mogła stworzyć zwierzęcia, którego rozmnażanie zostanie okupione kalectwem. W związku z tym spokojnie można, bez zaglądania w oficjalne statystyki, stwierdzić, że dla 50% kobiet ciąża, poród, połóg i macierzyństwo nie jest jakimś szczególnym problemem, spokojnie można je połączyć z życiem codziennym i nawet nie zauważyć różnicy. Dla 25% to mało, że nie jest problemem, to jeszcze kwitną dzięki temu. A dla pozostałych 25% jakiś problem to jest, ale dla zdecydowanej większości z nich, również zbyt mały, żeby to jakoś dezorganizowało im życie i na pewno nie dotyczący wszystkich obszarów, ot coś na którymś etapie nie pójdzie idealnie książkowo, ale nie dość, że w niewielkim stopniu, to jeszcze szybko mija i wraca do normy. W końcu od jakichś 200tys lat kobiety się rozmnażają, łączą to z pozadzieciowymi obowiązkami i ludzkość jakoś nie wyginęła.
          Te horrory dotyczą jakiegoś niewielkiego odsetka kobiet. I to one tworzą mroczną atmosferę wokół problemu.
          Mało prawdopodobne, żeby ktoś udzielał się na blogach, forach, reality showach, talk showach, towarzyskich spotkaniach i wszystkim innym, głosząc wszem i wobec, że ani nie przytył, ani rozstępów się nie nabawił, ani nie rzygał, ani oprócz tego brzucha nieco większego to żadnych zmian nie dostrzegł, ani nie zauważył kiedy dziecko wyskoczyło, ani problemów z seksem nie ma, że dziecko jest nudne, bo tylko je, śpi, przybiera na wadze, całe noce przesypia od 2mies życia, jest podręcznikowo zdrowe i nawet kosztów jakichś szczególnych nie generuje. Kto by to chciał słuchać. Kto by miał potrzebę opowiadania takich rzeczy. A to jest udziałem, niemal wszystkich matek. Czasem się trafi komuś coś niedobrego, ale nie tylko w obszarze macierzyństwa i zazwyczaj nie jest brane pod uwagę w codziennym życiu. W końcu wsiadając co rano do samochodu też się ryzykuje wypadek skutkujący dezorganizacją życia na ładnych parę lat, albo i na zawsze. Nie wiem czy nie bardziej się ryzykuje, niż decydując się na dziecko.

          W związku z powyższym, jak ktoś dzieci mieć nie chce, to po prostu nie chce i nie ma się co na tym zastanawiać i szukać powodów. Jeden lubi morze inny góry i tak samo jeden lubi życie rodzinne z mężem i gromadką dzieci a inny lubi być singlem.
          • maksimum Re: Koleżanka w ciąży 09.03.14, 06:21
            To nie chodzi o to ze ktos chce czy nie chce miec dzieci,lecz o zanik instynktu samozachowawczego.
            Coraz wiecej jest produkowanych bubli genetycznych,ktore nie potrafia sie rozmnazac.
            To nie wojna swiatowa czy jakas atomowa nas wykonczy,tylko zanik instynktu samozachowawczego.
            • berta-death Re: Koleżanka w ciąży 09.03.14, 09:45
              Co to ma wspólnego z instynktem samozachowawczym?
              I nie ma czegoś takiego jak bubel genetyczny. Każdy gen jest na wagę złota jak tylko trafi na odpowiedni czas i miejsce.
              W dzisiejszych czasach rozmnażanie się jest niepotrzebne i wręcz szkodliwe dla populacji. Każdy kto się rodzi, ma niemal 100% szansy dożyć co najmniej 80rż. Do katastrofy demograficznej by doszło, jakby ci wszyscy ludzie mnożyli się jak króliki, tak jak miało to miejsce jeszcze 100lat temu. Do tego dzięki technologii, wystarczy, że kilka procent populacji pracuje, żeby wyżywić, ubrać i obronić całą resztę. Reszta leży odłogiem i de facto jest kompletnie bezużyteczna, jedynie jako rezerwuar genów służy.
              • maksimum Re: Koleżanka w ciąży 10.03.14, 02:21
                berta-death napisała:

                > Co to ma wspólnego z instynktem samozachowawczym?

                Wlasnie to ze w Polsce,na Ukrainie czy w Rosji ludzi ubywa.
                Buble maja problemy z rozmnazaniem sie.

                > I nie ma czegoś takiego jak bubel genetyczny. Każdy gen jest na wagę złota jak
                > tylko trafi na odpowiedni czas i miejsce.

                To sa bajki dla grzecznych dzieci.

                > W dzisiejszych czasach rozmnażanie się jest niepotrzebne i wręcz szkodliwe dla
                > populacji. Każdy kto się rodzi, ma niemal 100% szansy dożyć co najmniej 80rż. D
                > o katastrofy demograficznej by doszło, jakby ci wszyscy ludzie mnożyli się jak
                > króliki, tak jak miało to miejsce jeszcze 100lat temu.

                100 lat temu rozmnazali sie jak kroliki i katastrofy nie bylo,teraz rozmnazaja sie w 3-cim swiecie i katastrofy nie ma.
                Popatrz ile tys hektarow ziemii lezy w Polsce odlogiem,ze nie wspomne o milionach ha w Rosji.

                > Do tego dzięki technolog
                > ii, wystarczy, że kilka procent populacji pracuje, żeby wyżywić, ubrać i obronić całą resztę.

                To ze w EU jest syf to nie znaczy ze wszedzie jest tak samo wysokie bezrobocie.
                W USA jest duzo nizsze i caly czas wielki naplyw imigrantow.

                > Reszta leży odłogiem i de facto jest kompletnie bezużyteczna, je
                > dynie jako rezerwuar genów służy.

                en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_employment_rate
                Wiekszosc ludzi w wieku produkcyjnym pracuje.
                • magdam151280 Re: Koleżanka w ciąży 11.03.14, 19:29
                  jak urodzi będzie jeszcze gorzej, dowiesz się jaki kolor mają kupki, jaka ich gęstość, jakie ma bolące cycki itd itp
                  u mnie w pracy jest tylko taki temat, nie pogada o niczym innym
                • replika78 Re: Koleżanka w ciąży 27.03.14, 19:40
                  Zapomniałeś/ łaś dodać, że owszem, parze rodziło sie i 20 dzieci, ale wieku dorosłego dożywało 5... Zapomniałeś/łaś dojadać, że np. takie wielkie miasto jak Kraków, liczące obecnie 800 tys mieszkańców na początku XX wieku liczyło ich... 40 tys... zapominasz o tym, że w krajach III świata śmiertelności jest niezwykle wysoka. Głównie wśród niemowląt. Zapominasz, że gnębi ich głód i choroby i to wg ciebie jest "brak tragedii" ? No to wypierd... do Afryki miej 15 dzieci, i żyj długo i cholernie nieszczęśliwie.
    • powabna_ewa Re: Koleżanka w ciąży 12.03.14, 10:17
      No coz, jedyne wyjście to ignorować jej fanaberie :) Albo powiedzieć jej wprost co myślisz o jej umoralnianiu.
    • replika78 Re: Koleżanka w ciąży 27.03.14, 19:36
      Tak, niektórym paniom macierzyństwo rzuca się na "mózg". Przestają wtedy normalnie myśleć, normalnie odczuwać i normalnie mówić. Zamieniają się w gruchające mleczarnie zainteresowane zupkami i kupkami. To trwa jakieś 3 lata. Jest to objaw fizjologiczny, który musi przetrzymać każdy mąż i każda przyjaciółka. Po tym czasie, kiedy dziecko jest już odchowane, wracają do normalności. Jednak nie ma co się cieszyć. Z powodu męskiego zainteresowania jedną kobietą, które trwa ok 4- 4,5 roku, muszą galopem zachodzić w kolejną ciążę i znów durnieją koncertowo. Najczęściej po drugim dziecku są już spokojne o to, że mąż ich z 2 dzieci nie porzuci i zaprzestają działalności prokreacyjnej.
    • 4iskierka Re: Koleżanka w ciąży 28.03.14, 10:05
      heheh, to się nazywa odpieluszkowe zapalenie mózgu :P Powiedz jej, że Twoja macica to Twoja prywatna sprawa i że nie zyczysz sobie uwag na ten temat. I tyle.
    • lolcia-olcia Re: Koleżanka w ciąży 28.03.14, 10:36
      po porodze bedzie jeszcze gorzej, ograniczyć kontakt
    • ol-dom Re: Koleżanka w ciąży 29.03.14, 11:43
      Takie gadanie świadczy o braku kultury osobistej. Sprawa macierzyństwa jest osobistym szczęściem czy tragedią i nikomu nic do tego.Trochę taktu i tolerancji przydało by się niektórym ludziom a właściwie podstaw dobrego wychowania.Jeden chce mieć dzieci, inny chce mieć dużo dzieci, jeszcze inny - nie chce mieć ich wcale.To indywidualny wybór i prawo człowieka do dokonywania własnych wyborów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka