aniol_nie_kobieta
23.08.04, 09:48
Czuję że wypłakałam wszystkie łzy. Nie mam pretensji, nie mam żalu... Jest mi
po prostu tak bardzo przykro.
Miał być tym kimś "na całe życie". Ideał faceta: czuły, dobry,
ciepły...Kochałam go, on kochał mnie. Mówił że jestem pierwszą kobietą z
którą się spotyka. Czułam się szczęśliwa i wyróżniona... Wtedy nawet przez
głowę mi nie przeszło że to wyznanie ma drugie dno...
Moja miłość jest homoseksualistą. Nienawidzi siebie za to, traktuje ten stan
rzeczy jako chorobę. Gdy mnie poznał pomyślał że dla takiej kobiety warto
zawalczyć, warto się zmienić...
Tak bardzo chciał aby tak było. Ale to były złudzenia. Nie mogło się udać i
się nie udało. Zranił mnie, zranił siebie...Cierpię...Czuje jakbym straciła
kawałek siebie.