Dodaj do ulubionych

wykształcenie a milość

IP: 213.77.91.* 22.08.01, 18:37
Powiedzcie czy wykształcenie może mieć wpływ na szczęście w małżeństwie? Mój
mąż ma zawodowe wyksztalcenie ja mam wyższe. Kiedyś mi to nie przeszkadzało i
dalej mi nie przeszkadza, ale jak słyszę uwagi na ten temat że małżeństwa
powinne być dobrane pod tym względem trafia mnie szlag. Dodam że mąż jest
kochanym człowiekiem ale drażni mnie jak jest określany jako ktoś gorszy Jakie
jsst wasze zdanie?
Obserwuj wątek
    • Gość: XXL Re: wykształcenie a milość IP: *.echostar.pl 22.08.01, 18:51
      Wykształcenie nie, kultura człowieka tak.
      Kultura osobista nie zawsze idzie w parze z wykształceniem.

      Nie przejmować się.

      Pozdrowienia

    • Gość: bess Re: wykształcenie a milość IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.01, 19:00
      Gość portalu: sara napisał(a):

      > Powiedzcie czy wykształcenie może mieć wpływ na szczęście w małżeństwie? Mój
      > mąż ma zawodowe wyksztalcenie ja mam wyższe. Kiedyś mi to nie przeszkadzało i
      > dalej mi nie przeszkadza, ale jak słyszę uwagi na ten temat że małżeństwa
      > powinne być dobrane pod tym względem trafia mnie szlag. Dodam że mąż jest
      > kochanym człowiekiem ale drażni mnie jak jest określany jako ktoś gorszy Jakie
      > jsst wasze zdanie?
      Nie ma reguły. Jeszcze kilkanaście lat temu zawodówki kończyli ludzie ,którzy po
      prostu chcieli się szybko usamodzielnić.Wykształcenie niby daje większą
      ogładę,ale w dzisiejszych czasach,gdy można szkołę średnią skończyć w kilka
      miesięcy,a studiować zaocznie i po trzech latach dostać papierek informacja,że
      ktoś ma wyższe wykształcenie nie robi wrażenia.Liczy się człowiek i powiem Ci,że
      mam kontakt z wieloma ludzmi i często Ci z dyplomem są prymitywni,a z tymi po
      zawodówce możesz inteligentnie porozmawiać o wielu rzeczach.Powtarzam:nie ma
      reguły. Dla mnie liczy się człowiek.Jeśli nie ma między wami przepaści
      intelektualnej(macie tematy do rozmów,patrzycie podobnie na wiele spraw)to nie ma
      problemu(zastrzegam,że nie opieram się na własnych doświadczeniach).
      PS. Saro, to,że ludzie mówią "powinno się" w dzisiejszych czasach ignorujemy.
      Sami budujemy własne życie i szczęście,nie żyjemy według wyobrażen
      innych.Pozdrawiam.

      • Gość: sara wykształcenie a milość IP: 213.77.91.* 23.08.01, 11:18
        cieszę się że jeszcze są ludzie dla których liczy się człowiek a niekoniecznie
        wykształcenie Pamiętam zdziwienie i kpiący uśmieszek gdy ktoś na uczelni
        dowiadywal się, że mój mąż nie ma studiów ( nie mówiac już o średnim
        wykształceniu ) i pytanie O czym wy ze sobą rozmawiacie? A tematów do rozmow
        jest dużo. Moj mąż jest mądrym i inteligentnym człowiekiem wspaniały mąż i
        ojciec, czlowiek który nie zawiódł mnie nigdy i który bardzo realnie stoi na
        ziemi. Z powodu braków finansowych nigdy nie mógl się uczyć, ale mnie wspierał
        psychicznie w egzaminach . A co do pytania gdzie spotykam takich ludzi
        wszędzie wsród rodziny, w szpitalu czyli wszędzie gdzie muszę podawać
        wykształcenie moje i męża np. przy porodzie. Ciesze się że nie wszzyscy ulegają
        stereotypom dziękuje za ciepłe słowa s.
    • Gość: motek Re: wykształcenie a milość IP: 139.57.133.* 22.08.01, 19:55
      Czy moze? Oczywiscie.
      Czy musi? Nie musi.

      Nawiasem mowiac: w dostepnym obecnie on-line numerze ''Polityki'' jest artykul
      dotykajacy rowniez tego tematu - tzn. faktu, ze wyksztalcenie jest kryterium,
      na podstawie ktorego ludzie dobieraja sie w pary. Dosc ciekawy, polecam.
      Oczywiscie, z tego, ze socjologowie odkryli takie zjawisko nie wynika, ze ma to
      jakikolwiek wplyw na moje czy Twoje zycie. W kazdym razie na moje jak dotad nie
      ma.

      Pozdrawiam,

      -m- (szczeslwie zonaty od 8 lat)
      • Gość: Ssaczek Re: wykształcenie a milość IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.08.01, 20:24
        Droga Bess aż łezka mi się zakręciła, popieram Cię całym sercem.
        Jestem szczęśliwie żonaty od sześciu wspaniałych lat i dzieli nas różnica w
        wykształceniu, ale to nie ono jest najważniejsze aby osiągnąć szczęście w
        małżeństwie.
        Tak na marginesie to znam wiele osób które swoje wykształcenie mogą udowodnić
        tylko papierem.
        Pozdr.

    • Gość: pablo Re: wykształcenie a milość IP: *.softlab.com.pl 22.08.01, 20:21
      Gość portalu: sara napisał(a):

      > Powiedzcie czy wykształcenie może mieć wpływ na szczęście w małżeństwie? Mój
      > mąż ma zawodowe wyksztalcenie ja mam wyższe. Kiedyś mi to nie przeszkadzało i
      > dalej mi nie przeszkadza, ale jak słyszę uwagi na ten temat że małżeństwa
      > powinne być dobrane pod tym względem trafia mnie szlag.
      teorii tego typu jest mnostwo a wszystkie sa nic nie warte
      >Dodam że mąż jest
      > kochanym człowiekiem ale drażni mnie jak jest określany jako ktoś gorszy
      i masz racje bo to zwykłe chamstwo

      ps. nie wiem czym sie przejmujesz
    • gepe Re: wykształcenie a milość 22.08.01, 20:38
      Gość portalu: sara napisał(a):

      > Powiedzcie czy wykształcenie może mieć wpływ na szczęście w małżeństwie? Mój
      > mąż ma zawodowe wyksztalcenie ja mam wyższe. Kiedyś mi to nie przeszkadzało i
      > dalej mi nie przeszkadza, ale jak słyszę uwagi na ten temat że małżeństwa
      > powinne być dobrane pod tym względem trafia mnie szlag. Dodam że mąż jest
      > kochanym człowiekiem ale drażni mnie jak jest określany jako ktoś gorszy Jakie
      > jsst wasze zdanie?

      Jak miło, że Cie widzę :))
      A nie sądzisz, że ci wygłaszający te ''uwagi'' nie wystawiaja świadectwa sobie, a nie Twemu
      mężowi? Stopień wykształcenia zupełnie nie determinuje jakości uczucia, czy poczucia
      szczęścia...
      Ciesz się tym, co masz i nie daj się omamić róznym opiniom :)...

      Pozdrawiam - gepe
    • emi123 Re: wykształcenie a milość 23.08.01, 02:35
      Saro, wydajesz walkę stereotypom? Jesteś skazana na porażkę i mam nadzieję, że
      nie brzmi to złośliwie. Rzecz jest tak indywidualna, że trudno tu o
      jakiekolwiek uogólnienia. Większość ludzi będzie wiecznie zachodziła w głowę,
      jak udaje Wam się zgodnie żyć, niewielka część nie zastanowi się nad tym wcale,
      a tylko nieliczni uznają, że to nie ich sprawa, bo tak naprawdę niewiele
      wiedzą. Gdyby zaprząc do tego statystykę, to przyznasz, że to sie rzadko udaje,
      stąd zdziwienie i pytania, jak to możliwe. Ale, całe szczęście, niektórzy są po
      prostu indywidualnościami i wymykają się jakimkolwiek średnim. Ty się wymknęłaś
      i jesteś, jak mniemam na podstawie Twojego postu, szczęśliwa. Życzę Ci tego,
      pozdrawiam, ogłuchnij na głupie pytania.
    • Gość: filka Re: wykształcenie a milość IP: *.proxy.aol.com 23.08.01, 03:41
      Czegos tu nie rozumiem.Z jednej strony piszesz, ze trafia Cie szlag, kiedy
      slyszysz uwagi na temat Twego malzenstwa, a zaraz potem prosisz o opinie
      forumowiczow.
      Po co Ci ta opinia? . Przeciez nie ona bedzie decydowac o jakosci Twego
      malzenstwa! Ty jestes szczesliwa.I to jest najwazniejsze.Reszta nie ma znaczenia
      Logiczniejsze dla mnie byloby pytanie, jak nalezy reagowac na tak niestosowne
      uwagi.(Prawde mowiac az trudno uwierzyc, ze zdarza Ci sie z nimi spotkac)
      Moze z tzw. grubej rury? Nie wiem.
      Zycze ci szczescia i mniej grubianskich ludzi wokol.


    • Gość: Agaa Re: wykształcenie a milość IP: 217.153.35.* 23.08.01, 17:06
      Pozwolę sobie nie podzielić w pełni opinii wypływających ze wszystkich
      wcześniej przedstawionych listów. Nie twierdzę, że róznica w wykształceniu
      (zwłaszcza na korzyść kobiety) musi być przyczyną wcześniejszych czy
      późniejszych nieporozumień w małżeństwie. Sama znam kilka osób z wykształceniem
      zasadniczym o bardzo szerokih horyzontach intelektualnych i kilka bardzo
      prymitywnych magistrów czy inżynierów. Ale znam też małżeństwa i pary, w
      których ta róźnica doprowadziła do rozstania. Nie ja byłam w tym małżeństwie i
      nie jestem w stanie ocenić, na ile kwestie różnic w wykształceniu a na ile inne
      (czyli takie zwykłe, jak to w każdym małżeństwie) sprawy przeważyły tą szalę,
      ale jednym z wyraźnych powodów rozstania były narastające różnice w pojmowaniu
      wszystkiego wynikające z różnic środowiskowych: ona - robiąca karierę w firmie,
      obracająca się wśród średniego managementu,on - mechanik samochodowy, co prawda
      prowadzący własny warsztat z kolegą, ale na co dzień pracujący z innymi
      mechanikami, praktycznie bez żadnych szans awansu. W pracy spędza się co
      najmniej 8-9 godzin dziennie, a kolejne kilka kwadransów poświęca się na
      myślenie o pracy. Do tego dochodzą spotkania z kolegami/koleżankami z pracy i
      zaczyna wychodzić, że mniej czasu spędza się razem, z mężem czy żoną. Dlatego
      dla mnie problem różnic w wykształceniu dotyczy przede wszystkim róźnic
      środowisk z których pochodzimy i w których się obracamy, a to w efekcie
      przekłada się na naszą mentalność, potrzeby, kształtowanie poglądów i ambicji,
      itp.
      Życzę sarze i jej mężowi, żeby im się wszystko udało, ale skoro pytanie zostało
      zadane jako generalny problem, to ja właśnie tak do niego podeszłam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka