Dodaj do ulubionych

Facet prawiczek - atut czy wada?

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.08.04, 20:29
W dzieisjeszym magazynie GW jest obszerny reportaż nt. dziewictwa, motywacji
powstrzymywania się od współżycia, wyborów, pierwszego razu po ślubie itp.
Jasne, że takie wybory to bardzo indywidualna kwestia ale odnoszę wrażenie,
że dwudziestokilkuletni mężczyzna prawiczek to jakieś kuriozum (o ile nie
jest niepełnosprawny). W każdym razie dla mnie byłby średnio do
zaakceptowania jako ewentualny partner. Bałabym się fobii religijnej, jakiś
kompleksów, zahamować, zdziwaczałego podejścia (seks = nieczystość czy coś w
tym guście).
Ciekawa jestem jak to widzą inne kobiety, nie nastolatki tylko ciut starsze.
Obserwuj wątek
    • Gość: niezalogowana Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.arkonskie.v.pl 31.08.04, 02:26
      Trafilam kiedys na 30letniego prawiczka. Mial na tym tle ogromne kompleksy i
      stanowilo to dl niego wielki problem.

      Znajomosc nie wyszla poza wstepna faze, w pewnym momencie zaczal mi
      przeszkadzac jego infantylizm i brak pewnosci siebie (mysle ze spowodowany w
      duzej mierze wlasnie faktem bycia prawiczkiem).

      Tcy panowie kompletnie mnie nie kreca, a w glowie zapala mi sie lampka
      ostrzegawcza. Wlasnie cudzych kompleksow boje sie najbardziej w takiej sytuacji.
      • Gość: facet Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.04, 09:43
        Identyczna sytuacja jest z kobietami.
        Też trafiłem kiedyś na taką trzydziestkę.
        Co ciekawe... ładna i inteligentna, ale... kompleksy właśnie z powodu
        dziewictwa.
    • pierozek_monika Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 31.08.04, 09:48
      Też czytałam :)
      aby się nie powtarzać - mam takie samo zdanie jak ty.
    • limonie Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 31.08.04, 09:53
      Czasem dziewictwo nie jest efektem dziwactwa, ale po prostu nie trafienia na
      odpowiedniego partnera, dotyczy to obu stron i kobiet jak i mężczyzn.
      W wiekszosci przypadków, myslę że rządzi tu jednak nieśmiałość mężczyzn. Mam
      znajomego, który wielbił ziemię dosłownie!! po której stapała jego kobieta..ale
      tylko lubił wielbic..jak na mój gust ona i tak zbyt długo z nim
      wytrzymała...ale to chyba było już dziwactwo z jego strony...:)))
      W każdym bądz razie cięzko powiedzieć, bo ludzie są różni...ale
      trzydziestoletniego prawiczka to chyba bym się bała:))))))
    • Gość: spray Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.vline.pl 31.08.04, 10:05
      no dla mnie dwudziestokilkuletni to już ewenement i okaz jak z zoo..
    • Gość: chudyy dziewictwo jako wartość urojona IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 31.08.04, 10:20
      patrzę i się nadziwić nie mogę. Skąd ciągle się ludziom wydaje, że muszą się
      uczyć czytać, chodzić, mówić itd by coś umieć, a tu niby od razu dzięki
      czystości będą mieli szczęśliwe związki... brrrr. Seks jest fajny a dziewictwo
      jest be
      kłaniam się
      p.s. moją dziewczynę wprost spytałem czy jest dziewicą bo inaczej bym uciekł w
      popłochu... jest ekstra :)
      • pierozek_monika podobała mi się we wspomnianym artykule 1 wypowied 31.08.04, 10:22
        ź:
        dziewczyna mówi, że utrzymując przed ślubem czystość związku ma pewność, że gdy
        wyjedzie na 3 miesiące, będzie w ciąży czy zachoruje, jej mąż nei mójdzie do
        burdelu.
        • Gość: sol_bianca Re: podobała mi się we wspomnianym artykule 1 wyp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 17:08
          pierozek_monika napisała:

          > ź:
          > dziewczyna mówi, że utrzymując przed ślubem czystość związku ma pewność, że
          gdy
          >
          > wyjedzie na 3 miesiące, będzie w ciąży czy zachoruje, jej mąż nei mójdzie do
          > burdelu.

          A co to ma do rzeczy?
          • pierozek_monika Re: podobała mi się we wspomnianym artykule 1 wyp 01.09.04, 10:18
            właśnie nie wiem. Argumentacja nie trafiona.
            • Gość: meee Re: podobała mi się we wspomnianym artykule 1 wyp IP: 80.51.244.* 05.09.04, 17:24
              teoretycznie argument jest taki, ze skoro facet potrafi wytrzymac do slubu, to
              bedzie tez potrafil wytrzymac wlasnie jak dziewczyna bedzie w ciazy albo chora

              ale ja w to nie wierze
        • byhanya Re: podobała mi się we wspomnianym artykule 1 wyp 31.08.04, 20:13
          nie bylabym taka pewna... bo moze bedzie chcial sprobowac jak to jest z innymi.
        • Gość: qwer Re: podobała mi się we wspomnianym artykule 1 wyp IP: 195.24.119.* 01.09.04, 10:54
          Naturalnie ma racje
          • pierozek_monika Re: podobała mi się we wspomnianym artykule 1 wyp 01.09.04, 10:59
            tak, ale według mnie to i bez tej próby miała by pewność, skoro oboje są
            wierzący, przysięgają sobie wierność przed bogiem, pewne wartości są dla nich
            wspólne.... to jak można wogóle rozważać taką ewentualność!!!!
            • Gość: qwert Re: podobała mi się we wspomnianym artykule 1 wyp IP: 195.24.119.* 01.09.04, 11:12
              Wchodzenie do lozka byle komu charakteryzuje okreslone charaktery. Wiara tylko
              czesciowo jest z tym zwiazana.
              • pierozek_monika Re: podobała mi się we wspomnianym artykule 1 wyp 01.09.04, 11:13
                to jaką ma pewność, że nie pójdzie gościu do burdelu?????
                • Gość: qwer Re: podobała mi się we wspomnianym artykule 1 wyp IP: 195.24.119.* 01.09.04, 11:16
                  Pewnosci nie ma nigdy. Jest tylko wieksze lub mniejsze prawdopodobienstwo.

                  Pozdrawiam
      • Gość: Kasia Re: dziewictwo jako wartość urojona IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 09.11.04, 09:15
        Mam mężczyznę (25lat) dla którego jstem pierwsza. Cieszy mnie to, przyznam,
        troszkę satysfakcjonuje...Aczkolwiek sama miewam czasami wypomniane, że miałam
        już przed nim 2 partnerów. Czy to zazdrość o przeszłość, czy jego dyskomfort,
        że jestem bardziej doświadczona?
    • Gość: prawiczek Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: 62.233.236.* 31.08.04, 16:51
      Co wy tam dziewczyny wiecie. Ja byłem prawiczkiem do 30 roku życia i nie uważam
      się za dziwaka. Może dlatego, że od 7 klasy podstawówki systematycznie
      onanizowałem się.
      Było wiele okazji, ale nie mialem zamiaru robić to z dziewczyną na której mi
      nie zależało. Im zależało na stałym związku (tak myślę) i później wyrzucały by
      mi, że je wykorzystałem, a ja czuł bym się jak świnia każąc im spadać.
      Jednocześnie miałem dużo koleżanek i nigdy nie czułem się przy nich skrępowany,
      a one mnie lubiły. Macie wypaczony pogląd na te sprawy, albo ja byłem inny.
      Była taka jedna na weselu mojej kuzynki, co chciała zrobić to ze mną na 2
      tygodnie przed swoim ślubem. Zostawiłem ją na łóżku jeszcze ubraną. Zrobić to
      facetowi, którego poznało się parę godzin wcześniej, to byłoby świństwo.
      Wystarczy, że ona zachowała się jak dziwka.

      Później dorosłem do bycia w związku. Kiedy zrobiłem to pierwszy raz nie czułem
      się zakompleksiony, a moja partnerka była zadowolona, bo moja wyobraźnia
      podpowiadała mi takie rzeczy....

      Żyjecie stereotypami.
      • Gość: sol_bianca Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 17:14
        No to może jesteś chlubnym wyjątkiem (zakładając, że faktycznie nie jesteś
        dziwakiem, chociaż raczej żaden dziwak by się nie przyznał że nim jest :)))
        Prawictwo + systematyczny onanizm nie wydaje mi się zdrowe. Znałam takiego
        faceta, był kompletnie spaczony, miał jakieś chore wyobrażenia na temat seksu
        (za dużo pornoli i zbyt bogata wyobraźnia hehe), w efekcie nawet jak stracił
        dziewictwo to wolał się onanizować niż kochać z kobietą.
        • 1975a2 Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 04.11.04, 13:33
          miałam prawiczka i bardzo dziękuje. nie dość że w kółko pieprzył że mu nie
          staje, że jest mało męski , rozczulał się nad sobą jaki to on biedny to jeszcze
          w dodatku fantazjował. wiek 29 lat.
          • Gość: ela Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 09.11.04, 09:20
            ja miałam kilku prawiczków i nie narzekałam, w przeciwieństwie do
            doświadczonych kolegów starali się, mało tego nie byłam w żaden sposób
            porównywana do innych partnerek. Może to zabrzmi nie w porządku, bo sama jestem
            doświadczona, ale cenię fakt, że jestem dla partnera pierwsza, i jeśli nie
            wyjdzie, to stałam się bohaterką jednej z ważniejszych chwil w jego życiu
      • Gość: Juka Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.acn.pl 06.09.04, 11:04
        No właśnie! Wazne Kto prawwiczek i Dlaczego! Znam kupe facetów prostych co od
        późnej podstawówki uprawiają seks i nie mieli nigdy kłopotów z prawictwem. Czy
        myslicie, ze ten fakt po latach zrobił z nich najlepszych kochanków na ziemi?
        Dużo nie znaczy dobrze. W seksie od sprawnego sportowca wolę wrażliwego
        artystę, który, jak wielu wrażliwych ludzi, moze mieć kompleksy, marzenia o
        idealnej miłości, a w zyciu długo błądzi po manowcach zanim dotrze do celu.
        Niech błądzi ze swoją intuicją, zmysłowością i receptywnością po moim ciele a
        ja nie będę go egzaminować z dokonań seksualnych tylko kontemplowac z nim Tu i
        Teraz. I polecimy w kosmos, a nie jak sportowcy, tylko do mety.
        • bzz_bzz Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 04.11.04, 16:50
          W końcu jakaś pozytywna wypowiedź! Popieram! :)
    • Gość: prawiczek Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 17:01
      ja sam mam 28 lat i jestm prawiczkiem, a to przez moj abyl adziewczyne,
      bylismy ze soba trzy lata ona chcial czekac z sexem do slubu wiec ja zkochany
      sie zgodzilem po 3 latach ona znalazla sobie innego i odeszla, a ja ja wciaz
      kocham i niemoge o niej zapomniec, i mimo ze jestem przystojny i mam 21 cm ,to
      nieznam innych kobiet i od kilku lat siedze w domu i sie onanizuje przed
      pornolami i tak juz chyba zostanie , gdyz nie mam mozliwosc juz poznac innych
      kobiet, nie chodze na imprezy dyskoteki , nie mam znajomych, w pracy jestem sam
      tylko z facetami i mam depresje..nie zycze nikomu takiego zycia.do prostytutki
      nie pojde i nie bylem gdyz uwazam ze sex za ktory trzeba placic to oszustwo
      samego siebie, jesli obie strony nie maja z tego przyjemnosci.
      • daimona tak, czasem właśnie z tego powodu 04.11.04, 13:32
        czy to meżczyzna, czy kobieta są prawiczkami w wieku k.
        30 lat. Znam takiego jednego faceta, bardzo miły, przystojny, etc, ale od 10
        lat beznadziejnie zakochany... bez wzajemności. Ma to nieszczęscie, że jefo
        obiekt westchnień jest faktycznie przeuroczy i trudno mu znależć "zastępstwo".
    • triss_merigold6 Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 31.08.04, 17:01
      Wolę praktyków niż teoretyków. Prawiczek w wieku powyżej 25 lat = czerwona
      lampka, że coś z nim nie halo. Nasze zasady byłyby niekompatybilne z całą
      pewnością. Wolę panów z doświadczeniem i po paru związkach, taki przynajmniej
      nie będzie się czepiał mojej przeszłości (o ile jest zrównoważony psychicznie).
      Jakoś nie mam ochoty realizować się jako nauczycielka na tym polu...
      • Gość: qwert Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: 195.24.119.* 01.09.04, 10:58
        Gratuluje przeszlosci. Pewnie nie ma sie czym chwalic ...
        • triss_merigold6 Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 01.09.04, 11:06
          Nie pracowałam w agencji towarzyskiej, jeśli o to Ci chodzi...
          Widzisz, ja mam liberalne podejście do seksu, uważam go za jedną ze zwyczajnych
          potrzeb tak fizycznych jak emocjonalnych. Z człowiekiem, który uprawia kult
          dziewictwa zwyczajnie bym się nie dogadała - odmienność postaw. Podobnie jak
          nie dogadałabym się z mężczyzną posiadającym tradycyjną wizję związku i roli
          kobiety.
          Co nie znaczy, że uważam posiadanie jednego partnera w życiu za coś
          wynaturzonego czy chorego. Po prostu ludzie powinni dobierać się pod względem
          podobieństwa światopoglądów.
          • Gość: qwer A co masz przeciwko IP: 195.24.119.* 01.09.04, 11:15
            agencj. towarzyskim ? A co masz przeciwko paniom tam pracujacym ?
            • triss_merigold6 Re: A co masz przeciwko 01.09.04, 11:35
              Przeciwko paniom i panom tam pracującym nic. Zwyczajnie, branie pieniędzy
              (prezentów, innych dóbr) za usługi erotyczne wydaje mi się niemoralne.
              Seks powinien być przyjemnością bezinteresowną, że się tak wyrażę.
              • Gość: A.J. Re: A co masz przeciwko IP: *.crowley.pl 01.09.04, 13:09
                Świetnie, że się w tym zgadzamy.

                Pomęczę cię tylko w tym jednym, bo nie odpowiedziałaś wprost:

                Czemu wobec tak powszechnej (jak widać powyżej) podejrzliwości
                i niechęci, mam nie starać się na wszelkie sposoby ukryć faktu,
                że jeszcze nie spałem z kobietą?

                A.J.
                • triss_merigold6 do A.J. 01.09.04, 16:08
                  Abstrahuję od tego, że doświadczenie erotyczne się nabywa z czasem (tak jak
                  umiejętność pływania, szybkiego czytania itp.) i brak wcześniejszych kontaktów
                  jest widoczny. Zaangażowaniem i wyobraźnią tego nie zatuszujesz. Inaczej
                  zachowuje się mężczyzna, który miał w życiu wiele partnerek seksualnych,inaczej
                  taki, który nie był z żadną. Tłumacząc przyziemnie - chodzi o pewność siebie i
                  tego co robi.
                  Kiedyś do rozmowy na temat poprzednich związków dochodzi. Nawet nie ze względu
                  na zazdrość tylko z czystej ciekawości. Będziesz kłamał? Trochę to nieuczciwe...
                  Jest wiele kobiet, które obawiają się prawiczka z jeszcze jednego powodu: że
                  będzie chciał nadrobić młodość i próbować z innymi. Obawiają często się
                  wypominania poprzednich partnerów (męska wyobraźnia i zdolność udręczenia
                  kobiety na tym polu jest nieograniczona).
                  Są również takie kobiety - i wbrew pozorom sporo - dla których brak
                  wcześniejszych kontaktów u mężczyzny jest atutem. Kwestia systemu wartości i
                  potrzeb.
                  • Gość: A.J. Re: do A.J. IP: *.crowley.pl 01.09.04, 16:37
                    > Abstrahuję od tego, że doświadczenie erotyczne się nabywa z czasem (tak jak
                    > umiejętność pływania, szybkiego czytania itp.) i brak wcześniejszych kontaktów
                    > jest widoczny. Zaangażowaniem i wyobraźnią tego nie zatuszujesz. Inaczej
                    > zachowuje się mężczyzna, który miał w życiu wiele partnerek seksualnych,inaczej

                    Nie mówię o tym. Cofnij się wcześniej, do wstępnego zapoznawania się, jeszcze
                    bez kontaktów cielesnych.

                    > Kiedyś do rozmowy na temat poprzednich związków dochodzi. Nawet nie ze względu
                    > na zazdrość tylko z czystej ciekawości. Będziesz kłamał? Trochę to nieuczciwe..

                    (Tak na marginesie: wiesz że najlepiej się kłamie mówiąc prawdę?)
                    A jak bardzo uczciwe jest przypisywanie tych wszystkich negatywnych cech,
                    które się przez wątek przewinęły w różnych wypowiedziach (w twoich również)?.
                    Mając do wyboru: cierpieć przez stereotypy albo być w 100% uczciwy, wolę
                    sobie ująć uczciwości.

                    A.J.
                    • triss_merigold6 Re: do A.J. 01.09.04, 16:53
                      Przy wstępnym zapoznawaniu się chyba nikt nie składa deklaracji (no, chyba, że
                      poznają się w oazie na ślubowaniu czystości)...

                      Może te stereotypy są poparte obserwacjami osobistymi? Nie zastanowiłeś się?
                      Gwoli ścisłości znam kilka ok. 30-letnich kobiet - dziewic. Na pierwszy rzut
                      oka niebrzydkie, sympatyczne, niegłupie, wygadane. Po pewnym czasie wychodz:
                      jedna - chorobliwie nieśmiała wobec mężczyzn; druga - z szaleńczo wygórowanymi
                      oczekiwaniami (deklaracja ślubu powinna paść na trzeciej randce najpóźniej);
                      trzecia - religijna fanatyczka, która po pocałunkach z narzeczonym biegła do
                      spowiedzi; jeszcze inna - głęboki lęk przed bliskością fizyczną.
                      • Gość: A.J. Re: do A.J. IP: *.crowley.pl 01.09.04, 17:11
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Przy wstępnym zapoznawaniu się chyba nikt nie składa deklaracji (no, chyba, że
                        > poznają się w oazie na ślubowaniu czystości)...

                        Hmm... a chudyy sam się przyznał, że takich deklaracji się domagał
                        (bo aż bardzo się obawiał, że kochanka się okaże dziewicą).

                        > Może te stereotypy są poparte obserwacjami osobistymi? Nie zastanowiłeś się?

                        Zastanawiam się... zastanawiam...

                        > Gwoli ścisłości znam kilka ok. 30-letnich kobiet - dziewic. Na pierwszy rzut
                        > oka niebrzydkie, sympatyczne, niegłupie, wygadane. Po pewnym czasie wychodz:
                        > jedna - chorobliwie nieśmiała wobec mężczyzn; druga - z szaleńczo wygórowanymi
                        > oczekiwaniami (deklaracja ślubu powinna paść na trzeciej randce najpóźniej);
                        > trzecia - religijna fanatyczka, która po pocałunkach z narzeczonym biegła do
                        > spowiedzi; jeszcze inna - głęboki lęk przed bliskością fizyczną.

                        ... i po zastanowieniu wychodzi mi, że o wiele bardziej niedorzecznym
                        stereotypem jest przekonanie, że te ich problemy by zniknęły jak ręką
                        odjął, gdyby się raz przespały z jakimś chłopem.

                        A.J.
                        • Gość: WW Re: do A.J. IP: *.asystent.polsl.gliwice.pl 02.09.04, 14:17
                          Ludzie, jak czytam niektóre wypowiedzi to mnie przeraża z jaką łatwością ludzie
                          przyklejają łatki. Jak można o kimś powiedzieć, że jest jakiś nienormalny czy
                          ma skrzywioną psychikę skoro jest prawiczkiem w wieku 20-stu paru lub więcej
                          lat?? Taki sposób szufladkowania krzywdzi te osoby, które z powodu swoich
                          przekonań lub innych, nie spały z nikim.
                          To tak jakbym ja powiedział, że jeśli ktoś lubi muzykę disco-polo to musi być
                          skończonym kretynem, bo przecież takiej muzyki tylko tacy ludzie słuchają.
                          Za nim zaczniecie określonym ludziom przypisywać cokolwiek, to się zastanówcie.
                          Odnośnie dewiacji seksualnych, które rzekomo często występują u prawiczków.
                          Czy ktoś z was prowadził jakieś badania albo robił ankietę?? W ogóle to może
                          zastanówmy się czym jest dewiacja?
                          Seksuolodzy chórem twierdzą iż onanizm, uważany rzekomo za dewiację, jest
                          sposobem u samotnych samców (i nie tylko samców, bo ankiety wskazują na to iż
                          kobiety również wykazują takową aktywność seksualną), jest sposobem na
                          rozładowanie napięcia seksualnego. To może szanowne kobiety wolą kontakt z
                          sfrustrowanym i niewyżytym facetem, gdzieś w parku..??
                          Mogę spokojnie stwierdzić iż znacznie więcej dewiantów spotkać można wśród
                          osób, które nie są prawiczkami, można tu wymienić różnego rodzaju odchyły
                          seksualne, m. innymi: seks lesbijski, seks z elementami przemocy, skrajny
                          fetyszyzm typu oddawanie moczu na partnera, seks analny...
                          Tak więc, jeśli ktoś ma płytkie i głupie podejście do ludzi, niech dalej
                          twierdz iż prawiczki, dziewice są z założenia ludźmi przy których zapala się
                          Komuś czerwona lampka.
                • Gość: Fuzzy Re: A co masz przeciwko IP: *.chello.pl 04.11.04, 23:37
                  Jak spisz, to tylko to cos Ci sie sni, moze byc z kobieta, a jesli nie spales
                  z kobieta, tylko uprawiales z nia sex perzdmalzenski, o to juz jest to zle i
                  nieuczciwe, nawet wobec samego siebie.

                  Pozdrawiam,
                  Fuzzy
              • uasiczka Re: A co masz przeciwko do triss 01.09.04, 13:27
                Jeżli - jak pisałaś - równaż potrzebę seksu z potrzebami fizycznymi (np
                jedzenie) lub emocjonalnymi (np terapia psychologiczna), których zaspokojenie
                jest przecież legalnie kupowane i sprzedawane to czemu uważasz że kupowanie i
                sprzedawanie seksu jest niemoralne?
                • triss_merigold6 Re: A co masz przeciwko do triss 01.09.04, 14:45
                  Kupowanie niekoniecznie. Bardziej etyczne wydaje mi się postępowanie samotnego
                  mężczyzny, który chcąc zaspokoić fizyczną potrzebę idzie do burdelu niż
                  samotnego mężczyzny, który uwodzi kobietę wmawiając jej uczucia jakich nie ma
                  tylko po to żeby z nią sypiać. W pierwszym przypadku nikogo nie oszukuje, w
                  drugim tak.
                  Sprzedawanie seksu - uważam, że są bardziej godne sposoby zarabiania pieniędzy
                  niż komercjalizowanie własnego ciała do tego stopnia, to naprawdę powinna być
                  bezinteresowna przyjemność jaką dają sobie wzajemnie ludzie.
                  • Gość: c Re: A co masz przeciwko do triss IP: *.psych.lsu / *.psych.cm-uj.krakow.pl 02.09.04, 12:06
                    Niech każdy decyduje sam co jest godne. Każda praca to sprzedawanie swego
                    ciała. Chodzi tylko o różne części ciała. Gdzie się podział Twój liberalizm ?

                    W końcu lepiej by prawiczek/dziewica poszedł/poszła do agencji towarzyskiej czy
                    lepiej by poczkał/poczekała z chucią na osobę którą pokocha ?
                    • triss_merigold6 Re: A co masz przeciwko do triss 02.09.04, 16:18
                      "Niech każdy sam decyduje co jest godne" - tak napisałe/aś. Toż decyduję. Pracy
                      w agencji towarzyskiej (czy gdziekolwiek indziej jeśli łączy się ze
                      świadczeniem usług erotycznych za pieniądze lub inne dobra) nie uważam za godną
                      w tym sensie, że ani sama bym jej nie podjęła ani nie zalecała córce czy
                      koleżance. Oceniać mi wolno zgodnie z zasadą "Żadna praca nie hańbi ale są
                      takie co nie nobilitują". Diler narkotyków też pracuje, nieraz nawet ciężko,
                      nie?
                      Niech każdy sam wybiera. Jestem przeciwna penalizacji prostytucji i karaniu
                      świadczeniodawców oraz świadczeniobiorców.
                      W kwestii inicjacji: w XIX w. młodzi mężczyźni powszechnie przechodzili
                      inicjację w burdelu, zabierani przez ojca lub innego starszego (wuja, brata).
                      Zależy w co kto wierzy... czy w tzw. prawo pierwszych połączeń i uwarunkowania
                      psychiczne z tego wynikające czy w coś innego.
                      Na to pytanie nie umiem odpowiedzieć, idealnie jest przeżywać swój pierwszy raz
                      w atmosferze bliskości i miłości ale jeśli ta wymarzona miłość zbyt długo nie
                      przychodzi? Widzę parę rozwiązań sytuujących się między czekaniem latami a
                      skorzystaniem z płatnej usługi np. współżycie z kimś kogo się lubi, z kimś kto
                      fascynuje fizycznie ale nie jest materiałem na stałego partnera czy partnerkę.
    • Gość: kinga Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: 195.94.199.* 31.08.04, 17:20
      Mialam faceta, ktory wprawdzie nie byl prawiczkiem, ale dopoki nie zwiazal sie
      ze mna uprawial sex tylko kilka razy, natomiast nader czesto sie onanizowal. On
      byl bardzo zadowolony z sexu ze mna, niestety ja znacznie mniej, bo mial takie
      rozne typowe nawyki onanisty (specyficzny sposob penetracji, zamilowanie do
      pornografii) ktore umiemozliwialy kobiecie czerpanie przyjemnosci z sexu z nim.
      Nie zalecam kontaktow z takimi facetami - w sumie to bylo dosyc obrzydliwe...
      • Gość: ninka Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.proxy.aol.com 31.08.04, 21:09
        a jaki niby specyficzny sposob penetracji maja onanisci ????
      • Gość: qwer Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: 195.24.119.* 01.09.04, 11:01
        Jak penetruja onanisci ? (95 % facetow to onanisci)
    • Gość: A.J. Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.crowley.pl 31.08.04, 18:15
      Interesujące komentarze.
      Teraz wiem, że spytany wprost mam kłamać.

      A.J.
      • triss_merigold6 Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 31.08.04, 18:20
        Braku doświadczenia i praktycznego obycia z erotyką nie ukryjesz. Nie kłam bo
        kobieta, która wie czego chce w tej sferze życia po prostu Cię wyśmieje.
        • Gość: A.J. Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.crowley.pl 31.08.04, 18:54
          Za to mam wielkie doświadczenie w kłamaniu :>
          Poza tym są małe szanse, że któraś się spyta 27-latka,
          czy aby nie jest prawiczkiem, prawda?

          A.J.
          • Gość: chudyy A.J. nie mędrkuj IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.09.04, 10:25
            weź koleś idź na dupy, ulżyj sobie dobrze i nie chrzań.
            pozdro
            • kajetanb52 Re: A.J. nie mędrkuj 01.09.04, 10:43
              Nie pójdzie bo nie umie :)
              • Gość: A.J. Re: A.J. nie mędrkuj IP: *.crowley.pl 01.09.04, 13:00
                A dowartościowujcie się, na zdrowie.
              • Gość: biseks Re: KAJETAN, uśmiałem się do łez, dzięki :-))) n/t IP: *.crowley.pl 01.09.04, 17:14
                • Gość: WW Re: KAJETAN, uśmiałem się do łez, dzięki :-))) n/ IP: *.asystent.polsl.gliwice.pl 02.09.04, 14:28
                  Poziom prowadzenia dyskusji świadczy o poziomie rozmówców, ktoś komu brakuje
                  argumentów w dyskusji zaczyna rzucać mięsem.
                  • Gość: chudyy poziom dyskusji IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.09.04, 14:54
                    jest przede wszystkim śmieszny, gadamy waść o kolorach ze ślepymi. Och brakuje
                    mi argumentów bo tu chodzi o doświadczenie, a nie uczone dywagacje teoretyków.
                    Jak kolega A.J. doświadczy seksu to może mu się zmienić, oby tylko nie było dla
                    niego za późno bo coś mi się "betonowy" wydaje,
                    ale co ja się przejmuję, to jego problem, że woli "pieprzyć" niż "pieprzyć" ;)
                    pzdr
                    • Gość: A.J. Re: poziom dyskusji IP: *.crowley.pl 02.09.04, 15:02
                      Gość portalu: chudyy napisał(a):

                      > jest przede wszystkim śmieszny, gadamy waść o kolorach ze ślepymi. Och brakuje
                      > mi argumentów bo tu chodzi o doświadczenie, a nie uczone dywagacje teoretyków.

                      Może wiesz więcej o byciu dwudziestoparoletnim prawiczkiem niż ja, ha?
                      A o abstynencji byś pozwolił gadać pewnie tylko ludziom z AA...

                      > Jak kolega A.J. doświadczy seksu to może mu się zmienić

                      Co niby?

                      A.J.
                      • Gość: chudyy Re: poziom dyskusji IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.09.04, 15:36
                        wiesz A.J. sam się zastanawiam czemu ciągle chce mi się prowadzić ten jałowy
                        dialog... może mi się trochę nudzi w pracy? poza tym mam nerw polemiczny, ale
                        jak widać w tej sprawie wyraźnie mniej napięty. A co do bycia
                        dwudziestoparoletnim prawiczkiem to ja ciut nim pobyłem i jeszcze trochę i bym
                        został życiowym kaleką z głową pełną ideałów, może próbuję Cię ostrzec przed
                        dość przykrą rzeczą, której sam mało nie doświadczyłem. Mówię Ci seks jest
                        super, cudowne jest spanie z ukochanę, całowanie na granicy snu i jawy jej
                        pleców, obejmowanie całego ciała, czucie pod ręką jej piersi... zaplątanie ciał
                        przesiąkniętych własnymi zapachmi... polecam
                        kłaniam się
                        • Gość: Asuka Re: poziom dyskusji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 15:49
                          A taka jedna kwestia - wszystko pieknie, seks, całusy i te rzeczy... A co,
                          jeśli chowa sie dziewictwo bo sie nie znalazło tej odpowiedniej partnerki, a
                          nie chce się tracić go z byle kim?
                          • Gość: chudyy lepiej z byle kim niż wcale IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.09.04, 16:37
                            Gość portalu: Asuka napisał(a):
                            > A taka jedna kwestia - wszystko pieknie, seks, całusy i te rzeczy... A co,
                            > jeśli chowa sie dziewictwo bo sie nie znalazło tej odpowiedniej partnerki, a
                            > nie chce się tracić go z byle kim?

                            lepiej stracić z byle kim niż wcale... oby tylko bez niechcianej ciąży... mówię
                            serio
                            • Gość: Asuka Re: lepiej z byle kim niż wcale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 16:56
                              Ciekawe podejście, stracic dziewictwo jako niechciany cieżar. Bo
                              inaczej 'normalne' społeczeństwo nie akceptuje. Uprzedmiotowienie toatlne.
                              • Gość: chudyy Re: lepiej z byle kim niż wcale IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.09.04, 16:57
                                nie uprzedmiotowienie tylko brak mitologizacji błony czy czego tam, cóż różne
                                pynkty widzienia
                                pozdro
                                • Gość: Asuka Re: lepiej z byle kim niż wcale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 17:03
                                  Albo dorabiasz ideologie do problemu albo nie czytasz... Jaka mitologizacja?
                                  Chodzi o bycie 'wiekowym' prawiczkiem czy dziewica. A nie o mitologizacje
                                  Twoich poglądów.
                                  • Gość: chudyy Re: lepiej z byle kim niż wcale IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.09.04, 17:14
                                    łoboshhhh, Asuka zgubiłem się...
                                    pozdro
                                    • Gość: Asuka Re: lepiej z byle kim niż wcale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 17:23
                                      W swoich poglądach?
                                      • Gość: chudyy Re: lepiej z byle kim niż wcale IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.09.04, 17:30
                                        ja nie mam poglądów w miejsce orgazmu ;)
                        • Gość: A.J. Re: poziom dyskusji IP: *.crowley.pl 02.09.04, 15:54
                          Gość portalu: chudyy napisał(a):

                          > wiesz A.J. sam się zastanawiam czemu ciągle chce mi się prowadzić ten jałowy
                          > dialog... może mi się trochę nudzi w pracy? poza tym mam nerw polemiczny, ale
                          > jak widać w tej sprawie wyraźnie mniej napięty.

                          ... albo ci się znudziło pieprzenie i wolisz "popieprzyć"? ;>

                          > A co do bycia
                          > dwudziestoparoletnim prawiczkiem to ja ciut nim pobyłem i jeszcze trochę i bym
                          > został życiowym kaleką z głową pełną ideałów

                          A gdzie u mnie zauważyłeś głowę pełną ideałów? Bo ja zalgądam do niej i coś
                          podejrzanie mało tam ich znajduję...

                          > może próbuję Cię ostrzec przed
                          > dość przykrą rzeczą, której sam mało nie doświadczyłem.
                          > Mówię Ci seks jest
                          > super, cudowne jest spanie z ukochanę, całowanie na granicy snu i jawy jej
                          > pleców, obejmowanie całego ciała, czucie pod ręką jej piersi... zaplątanie

                          A czy gdziekolwiek twierdziłem coś przeciwnego?

                          Wiesz co: dyskusja z tobą jest bez sensu, bo ty po prostu nie przyswajasz
                          sobie nawet poglądów drugiej strony: własne zdanie ci zupełnie wystarcza.

                          A.J.


                          • Gość: A.J. Re: poziom dyskusji (uzupełnienie) IP: *.crowley.pl 02.09.04, 15:59

                            > Wiesz co: dyskusja z tobą jest bez sensu, bo ty po prostu nie przyswajasz
                            > sobie nawet poglądów drugiej strony: własne zdanie ci zupełnie wystarcza.

                            A nawet lepiej: tworzysz sobie jakiegoś wyimaginowanego dyskutanta na moje
                            miejsce i z nim polemizujesz zamiast ze mną, a co ja piszę to już dla ciebie
                            mniej istotne.

                            A.J.
                          • Gość: chudyy poglądy IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.09.04, 16:39
                            człowieku, tu nie chodzi o poglądy tylko o życie. Ty sobie bądź ze swoim
                            dziewictwem, a ja sobie z moim seksem...
                            pozdro
                            • Gość: A.J. Re: poglądy IP: *.crowley.pl 02.09.04, 16:43
                              Gość portalu: chudyy napisał(a):

                              > człowieku, tu nie chodzi o poglądy tylko o życie. Ty sobie bądź ze swoim
                              > dziewictwem, a ja sobie z moim seksem...

                              Nie wiem kiedy i jak sobie ubzdurałeś, że odpowiada mi moje dziewictwo
                              i wcale nie mam ochoty na seks, ale najwidoczniej nie możesz sobie tego
                              wybić z głowy.

                              I kto tu niby jest "betonowy"... ech!

                              A.J.
                              • Gość: chudyy Re: poglądy IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.09.04, 16:59
                                to jak Ci Twoje dziewictwo nie odpowiada to idź na dupy, no mówię Ci nie łam
                                się tylko rwij bo aż piszczą tak lubią...
                                pozdro
                                • Gość: A.J. Re: poglądy IP: *.crowley.pl 02.09.04, 17:10
                                  Gość portalu: chudyy napisał(a):

                                  > to jak Ci Twoje dziewictwo nie odpowiada to idź na dupy, no mówię Ci nie łam
                                  > się tylko rwij bo aż piszczą tak lubią...

                                  1) Sąd wiesz, że nie chodzę? Tyle, że wymalowane dupy z dyskotek mnie
                                  nie interesują.
                                  2) Interesuję mnie inne, ale jakoś nie kleją się do mnie specjalnie,
                                  pisków też nie słyszałem.
                                  3) A po cholerę mi łatwa zdobycz?

                                  I coś mi uparcie podpowiada, że różnorodność postaw i oczekiwań to dla
                                  ciebie zbyt skomplikowane, więc upraszczasz sobie obraz ludzi: masz
                                  tam taką szufladkę z napisem "prawiczek" i jak już mnie do niej wsadziłeś,
                                  to przypisujesz mi wszelkie "prawiczkowate" (w twoim pojęciu) cechy:
                                  i cholernie nużące jest dla mnie to korygować.

                                  A.J.
                                  • Gość: chudyy Re: poglądy IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.09.04, 17:12
                                    a ja Ci mówię, że lepiej przelecieć wymalowaną dupę z dyskoteki niż wcale, ale
                                    Twój wybór. Pobawiłbyś się, odpoczął i zmieniłby Ci się stosunek do
                                    rzeczywitości. Poznałbyś swoje upodobania, a tak będziesz potem brał żonę w
                                    ciemno. Cóż, nie moje ryzyko.
                                    pozdro
                                    • Gość: A.J. Re: poglądy IP: *.crowley.pl 02.09.04, 17:20
                                      Gość portalu: chudyy napisał(a):

                                      > Poznałbyś swoje upodobania, a tak będziesz potem brał żonę w
                                      > ciemno. Cóż, nie moje ryzyko.

                                      A skąd wiesz, że zamierzam spać z żoną po ślubie dopiero? Też
                                      to wyciągnęłeś z szufladki z napisem "prawiczek", prawda?

                                      Wiesz co: twoimi stereotypami, przesądami i mitami dałoby się
                                      obdzielić troje specjalistów od "mitologizacji błony" i jeszcze
                                      by trochę zostało
                                      • Gość: chudyy Re: poglądy IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.09.04, 17:31
                                        A.J. kolego drogi, no naprawdę próbowałem do Ciebie mówić jak chłop do chłopa,
                                        ale wyglądasz na pierdołę...
                                        pozdro
                                        • Gość: Asuka Re: poglądy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 17:33
                                          Znaczy pierdołą jest każdy kto nie rzuca sie na każdy kawałek, za
                                          przeproszeniem - dupy?
                                          • kajetanb52 Re: poglądy 02.09.04, 20:09
                                            Nie, pierdołą jest ten kto nie potrafi poderwać interesującej go kobiety. A Aj
                                            sam napisał kilka postów wyżej, że te kóre go interesują na niego nie lecą.
                                            Wniosek zostawiam tobie ;)

                                            Kajtek_bez_Majtek
                                            • Gość: A.J. Re: poglądy IP: *.crowley.pl 03.09.04, 11:24
                                              > Nie, pierdołą jest ten kto nie potrafi poderwać interesującej go kobiety.

                                              Czyli nie jest pierdołą tylko ten, któremu żadna nie odmówi.
                                              Życzę dalszych sukcesów w formułowaniu definicji.

                                              A.J.
                                              • kajetanb52 Re: poglądy 03.09.04, 11:30
                                                Wiesz tak się jakoś składa, że z tych na których mi zależało żadna mi nie
                                                odmówiła. A ta na której zależało mi najbardziej jest moją żoną. A tobie radzę
                                                byś zamiast dorabiać teorię do swojej czystości cielesnej pożył trochę to
                                                pogadamy wtedy. Bo na razie to jak dyskusja ze ślepym o kolorach

                                                Kajtek_bez_Majtek
                                                • Gość: A.J. Re: poglądy IP: *.crowley.pl 03.09.04, 11:51
                                                  > A tobie radzę
                                                  > byś zamiast dorabiać teorię do swojej czystości cielesnej

                                                  Wyciągasz tyle wniosków z tego, że nigdy nie spałem kobietą,
                                                  że doprawdy nie wiem kto tu do czego dorabia teorię...
                                                  Ja na pewno nie: pokaż mi gdzie, jeśli się mylę.

                                                  > pożył trochę to pogadamy wtedy.
                                                  > Bo na razie to jak dyskusja ze ślepym o kolorach.

                                                  Wiesz co: nie traktuj mnie tutaj protekcjonalnie i nie poklepuj
                                                  po plecach, bo swoje przeżyłem, a z tego co napisałeś tutaj:

                                                  > Wiesz tak się jakoś składa, że z tych na których mi zależało żadna mi nie
                                                  > odmówiła.

                                                  wynika, że np. więcej rozczarowań. Mam w związku z tym spojrzeć na ciebie
                                                  z góry, żachnąć "phi, a co ty tam możesz wiedzieć"?

                                                  A.J.
                                                  • kajetanb52 Re: poglądy 03.09.04, 11:57
                                                    > > Wiesz tak się jakoś składa, że z tych na których mi zależało żadna mi nie
                                                    > > odmówiła.
                                                    >
                                                    > wynika, że np. więcej rozczarowań. Mam w związku z tym spojrzeć na ciebie
                                                    > z góry, żachnąć "phi, a co ty tam możesz wiedzieć"?
                                                    >
                                                    Ty mi weź wytłumacz w jaki sposób wyciągnąłeś ten wniosek o rozczarowaniach.
                                                    Chyba nadmiar prawiczego nasienia ci na mózg uderza :D
                                                  • Gość: A.J. Re: poglądy IP: *.crowley.pl 03.09.04, 12:04
                                                    > Ty mi weź wytłumacz w jaki sposób wyciągnąłeś ten wniosek o rozczarowaniach.
                                                    > Chyba nadmiar prawiczego nasienia ci na mózg uderza :D

                                                    To nie ja napisałem "Żadna na której mi zależało mi nie odmówiła".
                                                    Mi odmawiały. No to kto odchodził bardziej rozczarowany według mózgu
                                                    pozbawionego prawiczego nasienia?

                                                    A jak masz zamiar mnie obrażać, zamiast rozmawiać, to powiedz to wprost,
                                                    oszczędzimy sobie zachodu.

                                                    A.J.
                                                  • Gość: chudyy A.J. ostatnia próba IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 03.09.04, 14:52
                                                    zrozum, że straszne teorie uprawiach człowieku. W posiądnięciu kobiety nie ma
                                                    żadnej filozofii. Po prostu jest średnio możliwe żeby zdrowy i nie brzydki jak
                                                    kupa facet nie trafił na żadną fajną dziewczynę do 27 roku życia. Lata Ci płyną
                                                    i to coraz gorzej świadczy o Tobie. Zamiast przyjąć coś od tych co więcej
                                                    przeżyli to się kłócisz o definicje. Ja swoją obecną Panią po paru miesiącach
                                                    umawiania się zaprosiłem do mnie po czym klęknąłem koło jej fotela, złapałem za
                                                    głowę i zaczałem całować, a potem do łóżka... Zestresowałem się wtedy nieźle
                                                    (bo dużo młodsza) i na pieszczotach się skończyło ;) hie hie. A potem nastąpiło
                                                    półtorej roku co najmniej 2 razy dziennie... Facet nie żal Ci, że życie płynie,
                                                    a Ty tego nie znasz? Jak Ci choć ciut żal i jeśli masz choć szczelinę w swojej
                                                    skorupie to nie mędrkuj tu dalej tylko rwij panny bo Ci życie ucieknie.
                                                    pozdro
                                                  • Gość: A.J. Re: A.J. ostatnia próba IP: *.crowley.pl 03.09.04, 15:25
                                                    Gość portalu: chudyy napisał(a):

                                                    > zrozum, że straszne teorie uprawiach człowieku. W posiądnięciu kobiety nie ma
                                                    > żadnej filozofii. Po prostu jest średnio możliwe żeby zdrowy i nie brzydki jak
                                                    > kupa facet nie trafił na żadną fajną dziewczynę do 27 roku życia.

                                                    No przecież ci pisałem, że natrafiłem...

                                                    > Lata Ci płyną i to coraz gorzej świadczy o Tobie. Zamiast przyjąć coś od tych
                                                    > co więcej przeżyli to się kłócisz o definicje.

                                                    Moja babcia zdecydowanie więcej ode mnie przeżyła: a jakoś nie wszystkie
                                                    jej rady do mnie przemawiają
                                                  • Gość: chudyy próba namawiania IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 03.09.04, 15:48
                                                    A.J. nie chodzi o próbę namawiania tylko skutecznym zaciągnięciu... może
                                                    zamiast widzieć, która ma na Ciebie ochotę Ty je o to pytasz? Masz zobaczyć i
                                                    wziąć co Twoje... Jeśli Ty je pytasz czy chcą to się nie dziwię, że do dziś Ci
                                                    się nie udało. Zmień podejście
                                                    pozdro
                                                  • Gość: A.J. Re: próba namawiania IP: *.crowley.pl 03.09.04, 15:59
                                                    Gość portalu: chudyy napisał(a):

                                                    > A.J. nie chodzi o próbę namawiania tylko skutecznym zaciągnięciu... może
                                                    > zamiast widzieć, która ma na Ciebie ochotę Ty je o to pytasz? Masz zobaczyć i
                                                    > wziąć co Twoje... Jeśli Ty je pytasz czy chcą to się nie dziwię, że do dziś Ci
                                                    > się nie udało. Zmień podejście

                                                    Sugerujesz, że może któraś miała na mnie wielką ochotę, to i tak odmówiła
                                                    dla zasady? Hłe, hłe...

                                                    Zresztą był też przypadek, kiedy "namawianie" wyglądało tak jak ty opisałeś
                                                    (z oczywiście innym finałem).

                                                    A poza tym są pytania i pytania... Jak ty znasz tylko medotę "za włosy
                                                    i do jaskini", to zaryzykuję stwierdzenie, że mimo wszystko we flirtowaniu
                                                    jestem lepszy i niczego sensownego się od ciebie nie dowiem.

                                                    Proponuję definitywny EOT, jak sądzisz?

                                                    A.J.

                                                  • Gość: chudyy zgadzam się na EOT IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 03.09.04, 16:30
                                                    bo jak 27 letni prawiczek mi mówi, że jest lepszy ode mnie w zaciąganiu
                                                    dziewczyn do łóżka to ja nie mam o czym z nim gadać... łobosh
                                                    papa
                                                  • Gość: A.J. Re: zgadzam się na EOT IP: *.crowley.pl 03.09.04, 16:44
                                                    Gość portalu: chudyy napisał(a):

                                                    > bo jak 27 letni prawiczek mi mówi, że jest lepszy ode mnie w zaciąganiu
                                                    > dziewczyn do łóżka

                                                    Użyłem słowa "flirt", gwoli przypomnienia.

                                                    > to ja nie mam o czym z nim gadać... łobosh

                                                    Aaa, bo powinienem schylić czoła w pokorze i w skupieniu wysłuchać słów
                                                    kogoś, kto zaliczył parę panienek więcej ode mnie, choćby plótł nie wiadomo
                                                    co.. jassssne!

                                                    A cóż takiego się dowiedziałem do tej pory? Że powinienem się przełamać
                                                    i działać? To wiem i bez ciebie... Że zmienić metodę na "jaskiniowca"?
                                                    Może na dupy dyskotekowe to i by wystarczyło, ale jest taki problem, że
                                                    ja do dyskotek nie chodzę.

                                                    Podsumowując: wcale jakoś nie żal, że nie posłucham więcej nauk Mistrza
                                                    Chudy'ego.

                                                    Pa!

                                                    A.J.
                                                  • triss_merigold6 Re: A.J. ostatnia próba 03.09.04, 17:08
                                                    Ale masz, stary, melodię na tę dyskusję :))
                                                    Z damskiej perspektywy: znam dziewczyny, które będąc gdzieś tak na początku
                                                    studiów i bez stałych chłopaków na horyzoncie decydowały się stracić dziewictwo
                                                    bez przesadnych emocji, ot z kimś miłym i pociągającym. Racjonalnie podchodząc
                                                    uważały, że im później tym będzie trudniej. Może ten "pierwszy raz" nie był
                                                    super ekscytujący i wybitnie romantyczny ale też nie zostawił im traumy (czego
                                                    efektem udane życie partnerskie później).
                                                    Też bym była za rozwiązaniem "higienicznym", że się tak wyrażę. Nie ma kobiety -
                                                    ukochanej narzeczonej na widoku - trudno. Na pewno jakaś nieodstręczajaca i
                                                    chętna kandydatka się znajdzie, niech to będzie nawet dziewczyna z klubu na
                                                    parę spotkań i wspólną noc. Co w tym złego? Myślę, że w dobrowolnym współżyciu
                                                    dorosłych ludzi nie ma nic nieetycznego czy niegodnego.
                                                  • Gość: A.J. Re: A.J. ostatnia próba IP: *.crowley.pl 03.09.04, 17:20
                                                    triss_merigold6 napisała:

                                                    > Też bym była za rozwiązaniem "higienicznym", że się tak wyrażę. Nie ma kobiety
                                                    > ukochanej narzeczonej na widoku - trudno. Na pewno jakaś nieodstręczajaca i
                                                    > chętna kandydatka się znajdzie, niech to będzie nawet dziewczyna z klubu na
                                                    > parę spotkań i wspólną noc. Co w tym złego? Myślę, że w dobrowolnym współżyciu
                                                    > dorosłych ludzi nie ma nic nieetycznego czy niegodnego.

                                                    Ależ ja przecież ani przez sekundę nie stałem w tej dyskusji na pozycji
                                                    moralizatorskiej: i nigdy też nie wykluczałem, że przydarzy mi się
                                                    coś podobnego do opisanego przez ciebie
                                                  • Gość: chudyy Re: A.J. ostatnia próba IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 03.09.04, 17:25
                                                    wiesz moja dziewczyna jak skończyła 18 lat to uznała, że chce seksu. Załtwiła z
                                                    ginekolgiem co trzeba i swojego chłopaka ówczesnego do łóżka i luzik. Normalne
                                                    podejście. Teraz jak mam ochotę, albo ona, to nie słyszę żadnych bzdur o
                                                    uprzedmiotowaniu seksualnym jak moja ex zwykła mawiać...
                                                    pozdro
                                                    p.s. czemu mam zdrowie? hm, bo miałem nadzieję, że ktoś coś zrozumie... ale w
                                                    końcu to nie moje orgazmy ;)
                                                  • Gość: A.J. Re: A.J. ostatnia próba IP: *.crowley.pl 03.09.04, 17:33

                                                    > p.s. czemu mam zdrowie? hm, bo miałem nadzieję, że ktoś coś zrozumie... ale w
                                                    > końcu to nie moje orgazmy ;)

                                                    Zdrowie może masz, ale wzrok byś sobie mógł przebadać (no bo niby do kogo ta
                                                    mowa... do mnie czy do Triss?)

                                                    Albo lepiej zerknij na orgazmomierz, czy abi ci jakość życia nie zmalała ;>

                                                    A najlepiej głoś kazania gdzie indziej, bo najwidoczniej nie zauważyłeś,
                                                    że na tej gałęzi siedzą nawróceni.

                                                    A.J.
                                                  • Gość: chudyy A.J. nie denerwuj się bo Ci żyłka pęknie IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 03.09.04, 17:45
                                                    pisałem do Triss, daruj sobie
                                                  • Gość: A.J. Re: A.J. nie denerwuj się bo Ci żyłka pęknie IP: *.crowley.pl 03.09.04, 17:56
                                                    Gość portalu: chudyy napisał(a):

                                                    > pisałem do Triss, daruj sobie

                                                    A, to przepraszam.

                                                    (Wątek się tak rozrósł, że nie widać już wcięć)

                                                    A.J.
                                                  • Gość: Wiola Re: A.J. ostatnia próba IP: 212.106.128.* 04.09.04, 02:31
                                                    A Ty ile masz lat? Też 18?
                                                  • diab.lica Re: A.J. ostatnia próba 03.09.04, 17:39
                                                    z damskiej perspektywy- dziewictwo faceta NIE jest zaleta, jest raczej wada
                                                    gdybym zakochala sie facecie-dziewicy pod trzydziestke, to mysle, ze dalabym mu
                                                    szanse, o ile jego dziewiczosc bylaby raczej wynikiem braku trzech o (okazji,
                                                    odwagi, ochoty) polaczonych z niesmialoscia i bylby pojetny jesli chodzi o te
                                                    sprawy i szybko sie uczyl (rozwazanie teoretyczne, jestem mezatka)
                                                    natomiast mezczyzni robiacy ze swojej dziewiczosci atut, fanatycy religijni lub
                                                    chocby ci czekajacy na "te jedyna" (co za obciazenie byc uwazana za "ta jedyna"
                                                    juz na samym poczatku) nie mieliby szans. oni powinni szukac zony na oazie.
                                                    prawiczek rowniez odpada jako material na kochanka na jedna lub kilka nocy,
                                                    chyba nie musze tlumaczyc dlaczego
                                                    A.J. chudy glupio nie radzi (choc troche za bardzo generalizuje), na twoim
                                                    miejscu bym sie jednak "rozdziewicza" i zaczela uzywac zycia, bo szkoda tych
                                                    lat. a czas dziala na twoja niekorzysc niestety, im bardziej bedziesz starszy
                                                    tym bardziej bedzie ci glupio przyznac sie do swojego dziewictwa (a kobieta to
                                                    zauwazy, czasem nawet zanim pojdziecie do lozka:)
                                                    a moze jakis psycholog? tak do konca chyba nie jestes zadowolony z obecnego
                                                    stanu rzeczy.
                                                  • Gość: A.J. Re: A.J. ostatnia próba IP: *.crowley.pl 03.09.04, 17:55
                                                    diab.lica napisała:

                                                    > A.J. chudy glupio nie radzi (choc troche za bardzo generalizuje), na twoim
                                                    > miejscu bym sie jednak "rozdziewicza" i zaczela uzywac zycia, bo szkoda tych
                                                    > lat. a czas dziala na twoja niekorzysc niestety, im bardziej bedziesz starszy
                                                    > tym bardziej bedzie ci glupio przyznac sie do swojego dziewictwa (a kobieta to
                                                    > zauwazy, czasem nawet zanim pojdziecie do lozka:)

                                                    Ależ ja wcale nie zamierzam się przyznawać... Właśnie ze względu na te wszystkie
                                                    uprzedzenia (po cholerę mam jeszcze robić z siebie męczennika w walce ze stereo-
                                                    typami?). A poza tym, skoro tak magicznie można wyczuć (w co wątpię), to chyba
                                                    wszystko jedno czy sam się przyznam czy nie?

                                                    Bo są dwie możliwości:

                                                    1. Facetka "wyczuje" i od razu się spłoszy.

                                                    A jakbym jej od razu powiedział, to by się nie spłoszyła? A guzik: jeszcze by
                                                    pomyślała, że ją nabieram i tylko udaję, chcąc ją skusić na "nauczycielkę
                                                    seksu".

                                                    2. Wyczuje w trakcie ew. po ;)

                                                    To już mniej mnie obchodzi, co sobie pomyśli, skoro prawiczkiem już
                                                    nie będę :P Zresztą to nawet będzie dobry test jej podejścia do ludzi
                                                    jako takich (tzn. na ile się kieruje uprzedzeniami).

                                                    > a moze jakis psycholog? tak do konca chyba nie jestes zadowolony z obecnego
                                                    > stanu rzeczy.

                                                    A owszem: ale nie ufam psychologom za grosz.

                                                    Zresztą lepsi są od nich wypróbowami przyjaciele: w odróżnieniu od takich
                                                    kumpli, co niby próbują pomóc, ale tylko tak poklepują po plecach, a za
                                                    plecami się nabijają z "frajera".

                                                    A.J.
                                                  • diab.lica Re: A.J. ostatnia próba 03.09.04, 18:02
                                                    > Ależ ja wcale nie zamierzam się przyznawać...

                                                    jak uwazasz

                                                    > A guzik: jeszcze by
                                                    > pomyślała, że ją nabieram i tylko udaję, chcąc ją skusić na "nauczycielkę
                                                    > seksu".

                                                    naprawde uwazasz, ze bycie "nauczycielka seksu" jest takie kuszace? :)

                                                    > To już mniej mnie obchodzi, co sobie pomyśli, skoro prawiczkiem już
                                                    > nie będę :P

                                                    to... do dziela!
                                                  • Gość: A.J. Re: A.J. ostatnia próba IP: *.crowley.pl 03.09.04, 18:06
                                                    diab.lica napisała:

                                                    > naprawde uwazasz, ze bycie "nauczycielka seksu" jest takie kuszace? :)

                                                    Nie uważam: ale niektórzy idioci uważają i próbują takiej metody podrywu.
                                                    Nie mam zamiaru być zaliczony między nich.

                                                    > to... do dziela!

                                                    Ależ ja działam: i będę działał po swojemu dalej. Trochę tylko musiałem
                                                    zużyć klawiatury, żeby to pokazać.

                                                    A.J.
                                                  • Gość: kz Re: A.J. ostatnia próba IP: *.lodz.dialog.net.pl 19.09.04, 17:47
                                                    mimo wszystko masz cos z kurwy
                                                  • Gość: Wiola Re: A.J. ostatnia próba IP: 212.106.128.* 04.09.04, 02:08
                                                    znam dziewczyny, które będąc gdzieś tak na początku
                                                    studiów i bez stałych chłopaków na horyzoncie decydowały się stracić dziewictwo
                                                    bez przesadnych emocji, ot z kimś miłym i pociągającym. Racjonalnie podchodząc
                                                    uważały, że im później tym będzie trudniej. Może ten "pierwszy raz" nie był
                                                    super ekscytujący i wybitnie romantyczny ale też nie zostawił im traumy

                                                    W takim razie po co? Może te dziwczyny były wyjątkowo zdesperowane faktem swojego dziewictwa. Miłych i pociągających kolesi jest wielu, ale to nie znaczy że mam ochotę iść z nimi do łóżka od razu!
                                                  • Gość: kz Re: A.J. ostatnia próba IP: *.lodz.dialog.net.pl 19.09.04, 17:41
                                                    ale pytanie-po co?
                                                    Bo to zahacza o kurestwo
                                                  • Gość: kz Re: A.J. ostatnia próba IP: *.lodz.dialog.net.pl 19.09.04, 17:35
                                                    mowi sie poltora a nie poltorej buraku-ja na pewno jestem od Ciebie fajnieszjy
                                                    a ze glupie dupy rwiesz to wiadomo bo jestes glupi.
                                        • Gość: A.J. Re: poglądy IP: *.crowley.pl 02.09.04, 17:38
                                          Gość portalu: chudyy napisał(a):

                                          > A.J. kolego drogi, no naprawdę próbowałem do Ciebie mówić jak chłop do chłopa,
                                          > ale wyglądasz na pierdołę...

                                          Chudyy, próbowałem mówić do ciebie jak do człowieka rozumnego, ale wyglądasz
                                          mi na troglodytę. I proszę do mnie nie mówić per "kolego", bo wolę kolegować
                                          się z pierdołami.

                                          Miłego życia!

                                          A.J.
                                          • Gość: chudyy miłego prawictwa A.J. hie hie IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 03.09.04, 10:07
                                            • kajetanb52 Re: miłego prawictwa A.J. hie hie 04.09.04, 08:03
                                              Zostaw go Chudy, szkoda na niego czasu, gość póki nie zamoczy to nie zrozumie.

                                              Kajtek_bez_Majtek
                                              • Gość: A.J. Re: miłego prawictwa A.J. hie hie IP: *.crowley.pl 04.09.04, 17:21
                                                kajetanb52 napisał:

                                                > Zostaw go Chudy, szkoda na niego czasu, gość póki nie zamoczy to nie zrozumie.

                                                A mi się wydaję, że żeby się z wami dogadać, musiałbym nie zamoczyć,
                                                ale wyciąć sobie pół(*).

                                                A.J.

                                                (*) mózgu
                                            • Gość: lill Re: miłego prawictwa A.J. hie hie IP: *.238.89.98.adsl.inetia.pl 04.11.04, 16:09
                                              hmmmm... kobiety nie chcą męzczyzn, których nie chcą inne kobiety ;))
                                              • Gość: A.J. Re: miłego prawictwa A.J. hie hie IP: *.crowley.pl 04.11.04, 16:30
                                                Powiedz to mojej kobiecie ;P

                                                A.J.
                                    • Gość: Ala Re: poglądy IP: 212.106.128.* 04.09.04, 01:56
                                      " Poznałbyś swoje upodobania, a tak będziesz potem brał żonę w
                                      > ciemno."

                                      Nie wiedziałam, że prównanie pochwy (czy tam czego) swojej żony z innymi pochwami jest aż tak ważne, dobrze widzieć!
                                • Gość: Wiola Re: poglądy IP: 212.106.128.* 04.09.04, 01:51
                                  No sorry, ze wtrace, ale dziwne mi sie wydaje ze doprowadzasz owe "dupy" az do takiej ekstazy. Chyba ze sie przy tym nie odzywasz...
            • Gość: kz Re: A.J. nie mędrkuj IP: *.lodz.dialog.net.pl 19.09.04, 17:32
              wiesz co mam ochote natrzaskac Ci w morde chcesz?
        • Gość: dsa Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: 195.24.119.* 01.09.04, 11:03
          Od takich kobiet radze uciekac.
          • triss_merigold6 Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 01.09.04, 11:15
            Pewnie, powinien znaleźć sobie równie niedoświadczoną dziewczynę i z nią
            tworzyć relację. To było serio. Oboje będą mogli się poznawać itd.
            • Gość: qwer Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: 195.24.119.* 01.09.04, 11:19
              I tutaj sie zgadzamy. Od takich osob lepiej trzymac sie z daleka.
              • triss_merigold6 Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 01.09.04, 11:39
                Może inaczej: niech każdy wybiera sobie partnera jaki mu odpowiada (wiekiem,
                systemem wartości, doświadczeniem lub jego brakiem itd.)
                Bywa, że mężczyzna z przeszłością bujną wiąże się na stałe z niedoświadczoną
                kobietą bo ona w pełni zaspakaja jakieś jego potrzeby, bywa odwrotnie -
                doświadczona kobieta jest z partnerem, który wcześniej z nikim nie był i
                również jest szczęśliwa (taki przypadek znam).
                Generalizować nie można, pytanie wątkowe brzmiało inaczej tj. co Ty osobiście
                kobieto myślisz o dojrzałym wiekowo prawiczku i czy zaryzykowałabyś z nim
                związek.
                • wiacek12 Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 01.09.04, 14:32
                  Jeśli Ty opierasz związek dwojga ludzi tylko na seksie, to nie wróżę Ci
                  długotrwałych związków. Partnerzy z różnym doświadczeniem w seksie mogą tworzyć
                  świetną parę, bo się świetnie dogadują, potrafią i mają o czym rozmawiać, mają
                  wspólne zainteresowania: kino, teatr, sport (czynny), podobne podejście do
                  wielu spraw, są czuli wobes siebie itp. Poprostu kochają się. Seks jest bardzo
                  ważny, ale jeśli kryterium doboru partnerów jest tylko seks, to później są
                  rozczarowania, kłótnie, a wówczas i seksu nie ma. Jesli partnerzy świetnie
                  dogadują się w innych sprawach i naprawdę jest im dobrze ze sobą, to jeśli w
                  sypialni na początku są zgrzyty to szybko się dogadają i nawzajem będą się
                  wspierać.
                  • Gość: chudyy eeeeeeee tam Wiącek IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.09.04, 15:05
                    świetnie się z pierwszą kobietą dogadywałem, doskonale, ale jak przyszło do
                    łóżka to w nim wielka klapa. Seks jest równie ważny jak inne aspekty, ani
                    mniej, ani więcej. A piewcy dziewictwa widzą albo dziewictwo, albo rozpustę.
                    Typowy czarno-biały punkt widzenia moralistów.
                    pozdro
                    • Gość: MONA Re: eeeeeeee tam Wiącek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 14:12
                      dlugo dlugo nie nie kochalam sie, może nie bylo okazji,może nie bylo kogos albo
                      ze względu na jakies poglądy relgjine.Już chyba nie trzeba zastanawiać sie
                      czemu, bo krzywda po tym zdarzeniu żadna sie nie stala. Wręcz przeciwnie!! mimo
                      że sama przeżylam taką abstynęcję dość dlugo, podejrzanie spoglądam na
                      tych,ktorzy w swoim życiu zostali pozbawieni takich kontaktów. oczywiście jest
                      to sprawa indywidualna, ale wiek też robi swoje.W naszym spoleczeństwie, jak to
                      ktoś slusznie zauważyl,panuje pogląd-jak nie dziewictwo, to rozpusta. czarne i
                      biale.Myślenie, od którego pragnę się odciąć.
                      czasem może jest i tak że ktoś chcialby, aby seks zagościl w jego życiu, ale
                      nie chce robić tego z przygodna oobą. to rozumiem. Ale może warto czasem wyzbyc
                      sie konwenansów, a potem szybko dzialać,
                  • Gość: WW Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.asystent.polsl.gliwice.pl 02.09.04, 14:33
                    Zgadzam się z przedmówcą.
                • Gość: ulaaaa Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: 212.106.128.* 04.09.04, 02:23
                  Ja mam chłopaka (od 3 lat) który nie miał przede mną żadnej dzieczyny. Jeśli chodzi o sex, to jest super. Tego nie można się nauczyć i doświadczenie nie ma z tym nic wspólnego.
            • mondaysunday monogamia 10.09.04, 16:44
              no ale jeśli sie to uda (i relacje odpowiednio sie ułożą)to wygrał los na
              loterii - prawdziwy niepowtarzalny intymny związek. to prawie mit ale sie
              zdarza, zależy o jaką stawkę ktoś chce grać
    • Gość: Saskia Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.04, 10:14
      Mój mąż i ja nie współżyliśmy przed ślubem ani ze sobą, ani z kimś innym, bo
      tak chcieliśmy oboje. No i co? I nic. Jest fajnie, świetnie się bawimy w łóżku.
      Widać nie umiera się z braku seksu i na głowę to też jakoś szczególnie nie
      pada... Cbdu
    • Gość: qwer Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: 195.24.119.* 01.09.04, 10:57
      To co piszesz to sterta stereotypow. Misle, ze seks zaslania co oczy.
      • Gość: radek Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.04, 12:03
        30-letni prawiczek nie może być normalny.
        Ja z trudem wytrzymuję bez sex'u kilka "trudnych" dni w miesiącu, które ma moja
        partnerka.
        Dłużej bez sex'u... musiałbym ześwirować.
        • Gość: Saskia Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.04, 12:46
          Heh, myślę, że już jesteś ześwirowany. Jak zoperują Ci kiedyś wyrostek albo
          wrzody (albo i prostatę, he he), to dopiero będziesz miał! Lepiej się
          przyzwyczaj, że można wytrzymać bez codziennego seksu, to Ci lżej będzie w
          życiu, a i głową wreszcie zaczniesz myśleć...;)
          • tomekchcialbywiedziec Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 01.09.04, 13:53
            nie no po dwudziestce zaczyna byc krytycznie.
          • zdzichu-nr1 Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 01.09.04, 14:09
            Niech nikt mi nie wmawia, że kilkanaście lat onanizmu i oglądania pornoli nie
            wywiera żadnych skutków!!!! Powszechnie wiadomo, że praktyki takie powodują
            najróżniejsze konsekwencje: od przedwczesnego wytrysku, aż po opisane w którymś
            poście "zboczenie penetracyjne" itp. Argumenty zwolenników prawictwa są
            żałosne. Ja sam miałem za młodu równie wysokie wyobrażenia o pierwszej kobiecie
            godnej mej osoby, ale nabuzowany hormonami zrobiłem to w końcu z byle jaką
            pasztetessą na imprezie i nigdy tego nie żałowałem! I dodam, że owa Pani też
            była zadowolona, że dość ozdobny mężczyzna chciał ją w ogóle ukłuć, więc
            argumenty o 'podkładaniu świni' kobiecie są po prostu nieżyciowe i wzięte z
            Księżyca.
            • Gość: Saskia Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.04, 14:18
              Jak się tak będziesz ekscytował, to gotowam pomyśleć, że od czasu wspomnianej
              brzyduli już nic ładnego i trzeźwego nie udało Ci się do łóżka zaciągnąć, a że
              trudno Ci nad sobą panować, to i problemy zdrowotne przeżywasz... Ech, chłopie,
              a co Ci do tego, że innym dobrze się żyje w dziewictwie i nie muszą w
              międzyczasie onanizować się przy pornografii? Nie trzeba tak wszystkich po
              sobie oceniać, bo to świadczy o pewnym ograniczeniu poznawczym. I po co się tak
              agresywnie rzucać na niewinnych ludzi, a żyj sobie jak Ci się podoba. Jak
              mawiał św. Ignacy Loyola, popadanie w nadmierne ekscytacje świadczy o
              niedojrzałości, więc dojrzewaj, chłopie i nie trać nadziei.
              • zdzichu-nr1 Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 01.09.04, 14:52
                Saskia, ja nie jestem zbytnio młody (chyba, że duchem;))) a z seksem i
                kobietami to mam jedynie problem odwrotny tzn. nadmiaru - jednego i drugiego.
                To tak gwoli wyjaśnienia sobie rzeczy u podstaw.

                Natomiast trudno mi nad sobą panować, gdy ktoś wygaduje głupoty np. że do
                30stki walił gruchę i kroił pornole, a potem rozpoczął seks bez żadnego
                bagażu... Jeśli ktoś pełnoletni żyje sobie w dziewictwie i nie musi się
                onanizować to znaczy że jest z nim coś nie tak. Powinien się udać do lekarza.

                PS. Św. Ignacy Loyola nadzwyczaj celnie przywołany, życzę Ci przeniesienia się
                w czasy tego hiperdemokraty i postępowca, na pewno znalazłabyś swoje miejsce w
                Jego świecie. Jak mówią, są różni ludzie na różne czasy...
                • Gość: chudyy słusznie Zdzichu IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.09.04, 15:02
                  to mało normalne żeby po 20-tce seksu nie zaznać. Bo przecież nasz gatunek
                  przez miliony lat nie czekał prawie 10 lat od momentu osiągnięcia dojrzałości
                  płciowej (tak ok. 15 lat no nie?) na ożenek. Ludzie się pobierali dużo dużo
                  szybciej i było OK. To w ostatnim wieku, dwóch moment ślubu się mocno odwleka
                  od czasu dojrzałości i jak ktoś do trzydziestki niemalże czeka to ja bym nie
                  ryzykował testowania normalności takiej osoby.
                  pozdro
                • wiacek12 Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 01.09.04, 15:19
                  Nigdzie nie przeczytałem, że ten gość oglądał namiętnie pronole. On się
                  onanizował, ale nie musial oglądać pornoli. Ja się za mlodu onanizowałem, ale
                  poronoli nie oglądałem. Nie widzę związku.

                  Do chudego. Skąd ktoś ma wiedzieć, że ten 30-latek nie uprawiał seksu. Jak się
                  juz zdecydują na seks, to może okazać się, że ich miłość jest na tyle silna, że
                  drugiemu partnerowi to ie przeszkadza, a niedoświadczony szybko uczy się.
                  Twierdzenie, że taki ktoś nie jest normalny to nadinterpretacja.

                  Może właśnie ktoś kto ciągle lata za cipkami nie daje gwarancji stałości
                  związku. Trudno mi uwierzyć, że taki gość nagle stanie się monogamistą i jak
                  jakaś panienka rozłoży przed nim nogi to podziękuje jej, bo ma żone. Później
                  tragedia rodzinna, bo mąż ma kochanka.

                  Tak uogólniacie na tym forum i bzdury piszecie, że tylko uśmiać się można.
                  • Gość: chudyy Wiacek12 IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.09.04, 15:42
                    dlaczego od razu walisz w skrajność...? nie prawiczek = kobieciarz. Kolejne
                    skrzywienie biało-czarne?
                    pozdro
                    • Gość: A.J. Re: Wiacek12 IP: *.crowley.pl 01.09.04, 15:46
                      Gość portalu: chudyy napisał(a):

                      > dlaczego od razu walisz w skrajność...? nie prawiczek = kobieciarz. Kolejne
                      > skrzywienie biało-czarne?

                      ... odezwał się ktoś, kto prawiczkom > 20 zarzuca hurtem wszelkie
                      skrzywienia i odchyły.

                      A.J.
                      • Gość: chudyy A.J. IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.09.04, 16:22
                        Wszelkie skrzywienia i odchyły. Mówię Ci kolego, jak sobie facet nie ulży to
                        mu ... mózg blokuje ;)
                        pzdr


                        Gość portalu: chudyy napisał(a):
                        > dlaczego od razu walisz w skrajność...? nie prawiczek = kobieciarz. Kolejne
                        > skrzywienie biało-czarne?
                        ... odezwał się ktoś, kto prawiczkom > 20 zarzuca hurtem wszelkie
                        skrzywienia i odchyły.
                        A.J.
                        • Gość: A.J. Re: A.J. IP: *.crowley.pl 01.09.04, 16:40
                          Gość portalu: chudyy napisał(a):

                          > Wszelkie skrzywienia i odchyły. Mówię Ci kolego, jak sobie facet nie ulży to
                          > mu ... mózg blokuje ;)

                          Zaprawdę doskonale uzasadniony i wyważony pogląd, jakże różny od tych
                          niedorzecznych skrajności, głoszonych przez "piewców dziewictwa".

                          A.J.
                          • Gość: chudyy Re: A.J. IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.09.04, 16:45
                            hie hie
                            mówię Ci A.J. Ty to chyba księdzem jesteś albo być powinieneś bo fajnie Ci
                            kazania wychodzą,
                            Twoje zdrowie...
                            ups, nie mogę pić za dużo bo mi nie będzie brykał
                            pozdro
                            • Gość: A.J. Re: A.J. IP: *.crowley.pl 01.09.04, 16:59
                              Nie mam zacięcia do wygłaszania morałów: to tak w odróżnieniu
                              od ciebie.
                    • triss_merigold6 Re: Wiacek12 01.09.04, 16:10
                      Ja też widzę w takim podejściu same skrajności: albo dziwkarz albo święty, albo
                      cnota albo rozpusta totalna.
                      • wiacek12 Re: Wiacek12 01.09.04, 16:26
                        Skrajność jest w Waszych postach. Ponad 20-letni prawiczek lub dziewica to
                        jakieś dziwactwo i musi miec coś z mózgiem nie tak. Ciekawe podejście i
                        uogólnienie.

                        Z jednym zgodzę się z Tobą. Prawiczek może zadręczać kobietę o jej poprzednie
                        związki. Tyle i tylko tyle. Mówienie, że może będzie chcial nadrobić stracona
                        młodość jest całkowitym nadużyciem. Niby dlaczego w małżeństwie miałby mieć
                        tyle okazji to kontaktów seksualnych, a wcześniej nie. To jakaś bzdura. Nie
                        miał do tej pory, nie będzie szukał mając żonę. Dlatego dałem skrajny przykład
                        we wcześniejszym poście, żeby pokazać na bzdurny argument przeciwko abstynencji
                        seksualnej.

                        Różne sa powody nie podejmowania seksu przedmałżeńskiego. Religia, brak tej
                        jedynej miłości i jednoczesna niechęć podejmowania przypadkowych kontaktów,
                        chorobliwa nieśmiałość do płci przeciwnej. Ci ostatni mogą sprawiać problemy,
                        ale to wyczuwa się jeszcze przed podjęciem współżycia i na ogół z takim
                        osobnikiem nie wiążemy się na stałe.

                        Naprawdę nie widzę nic złego jeśli fajna i wartościowa osoba nie miała
                        wcześniej doświadczeń seksualnych. Wolę taką niż osobę traktującą seks jak
                        sport, bo właśnie taki osobnik nie gwarantuje mi wierności.

                        Każdy kiedyś zaczynał i nikt nie ma napisane na plecach: jestem niedoświadczony
                        i szukam niedoświadczonego.
                        • triss_merigold6 Re: Wiacek12 01.09.04, 16:45
                          Nie twierdzę, że będzie chciał nadrobić straconą mlodość tylko, że u części
                          kobiet taka obawa występuje. Bo jeśli dotąd nie próbował to nie wiedział co
                          traci.
                          Masz rację, że powody są różne ale w wypowiedziach (przynajmniej moich) nie
                          chodzi o ludzi 20-letnich tylko takich, którym bliżej do trzeciego krzyżyka.

                          Szczerze mówiąc nie wierzę, że 30-letni mężczyzna, normalny pod względem
                          fizycznym i psychicznym (niezwariowany, nie kaleka i nie paskudny jak kupa) nie
                          spotkał w życiu żadnej kobiety w której mógłby się zakochać. Nie wierzę, że nie
                          poznał żadnej z którą mógłby spróbować wejść w bliższą relację, tworzyć
                          związek. Mitologizowanie wielkiej - jedynej - życiowej - miłości jest cechą
                          nastolatków i b. młodych ludzi, potem człowiek zaczyna rozumieć, że nawet jeśli
                          taka miłość istnieje to nie spadnie jak grom z jasnego nieba.
                          Do tego dochodzi swoiste zaklęte koło: skoro tyle czekałem/am to poczekam
                          jeszcze trochę bo żaden kandydat/ka nie wydaje mi się godny/a mojej czystości.
                          Prosta droga do eskalacji wyobrażeń i wymagań w stosunku do tej jedynej.

                          Nie atakuję prawiczków, widzę tylko jakieś zagrożenia w podejściu
                          zaprezentowanym przez pary z artykułu w "GW".
                          Jeśli chodzi o sportowe podejście do seksu to są tak różne odmiany, że to temat
                          na kolejny wątek (sportowe może być zaliczanie każdego jak popadnie, byle gdzie
                          w byle kiblu na disco; za sportowe można też uważać takie: jak nie ma nikogo
                          kogo by się darzyło uczuciem to chodzi się do łóżka z osobą lubianą po to żeby
                          było przyjemnie).
                          Naprawdę idealna jest sytuacja kiedy do kontaktów erotycznych dochodzi z
                          człowiekiem kochanym, szanowanym i takim któremu się ufa z wzajemnością. Ale to
                          ideał a życie jest często bardziej złożone i prozaiczne.
                          • Gość: A.J. Re: Wiacek12 IP: *.crowley.pl 01.09.04, 16:55
                            > Szczerze mówiąc nie wierzę, że 30-letni mężczyzna, normalny pod względem
                            > fizycznym i psychicznym (niezwariowany, nie kaleka i nie paskudny jak kupa) nie
                            > spotkał w życiu żadnej kobiety w której mógłby się zakochać. Nie wierzę, że nie
                            > poznał żadnej z którą mógłby spróbować wejść w bliższą relację, tworzyć

                            Nie będę burzył twojej wiary, ale najwidoczniej zapomniałaś, że to równianie
                            z dwiema zmiennymi. Co z tego, że spotkałem choćby tuzin takich kobiet, skoro
                            z ich strony nie było wzajemności, ha?

                            > Nie atakuję prawiczków, widzę tylko jakieś zagrożenia w podejściu
                            > zaprezentowanym przez pary z artykułu w "GW".

                            Hmm... widzę, że mylnie się tutaj imputuje dziewicom/prawiczkom ogółem
                            jakieś podłoże ideologiczno/religijne.

                            A.J.
                            • triss_merigold6 Re: Wiacek12 01.09.04, 17:03
                              Zasadniczo to punktem wyjścia do dyskusji był artykuł, ośmieszający
                              przedstawionych w nim ludzi zresztą.
                              Równanie z dwoma zmiennymi mówisz... nie twierdzę, że łatwo jest znaleźć
                              wymarzonego partnera/kę na resztę życia. Fora są pełne samotników.
                              Z drugiej strony od czasów licealnych (przez studia, wakacje, obozy, miejsce
                              pracy, klub sportowy, imprezy, wspólnych znajomych itd.) poznaje się bardzo
                              dużo ludzi, w Twoim przypadku kobiet. Z wiekiem coraz mniej zresztą (bo praca,
                              bo obowiązki, zniechęcenie czasem). I okazuje się, że nawet osoby pozornie mało
                              atrakcyjne (albo faktycznie np. pijący za dużo panowie, panie głupie jak kilo
                              gwoździ) znajdują chętnych na związek/małżeństwo.
                              Jeśli oczekiwania Twoje i kobiet są niespójne to może zmień kryteria wyboru?
                              • Gość: A.J. Re: Wiacek12 IP: *.crowley.pl 01.09.04, 17:24
                                triss_merigold6 napisała:

                                > Zasadniczo to punktem wyjścia do dyskusji był artykuł, ośmieszający
                                > przedstawionych w nim ludzi zresztą.

                                A czego niby oczekiwać od Gazety? Po samych śródtytułach zdążyłem sie
                                zorientować, o co chodzi.

                                > Równanie z dwoma zmiennymi mówisz... nie twierdzę, że łatwo jest znaleźć
                                > wymarzonego partnera/kę na resztę życia. Fora są pełne samotników.
                                > Z drugiej strony od czasów licealnych (przez studia, wakacje, obozy, miejsce
                                > pracy, klub sportowy, imprezy, wspólnych znajomych itd.) poznaje się bardzo
                                > dużo ludzi, w Twoim przypadku kobiet.

                                Czasami to jest utrudnione: są studia, praca i zainteresowania, które
                                nie sprzyjają poznawaniu kobiet (ale są też inne sposoby ich poznawana...).

                                Tak czy inaczej: to wszystko na nic, skoro i tak pierwsze skojarzenia nie
                                wyglądają tak:

                                "Może jest samotnikiem i nie ma wielu znajomych? A może nie miał okazji nikogo
                                poznać w pracy/szkole? A jeśli nawet trafił na kogoś, to bez wzajemności" itp.

                                lecz zamiast tego pojawiają się czerwone światełka, dzwonki alarmowe i inne
                                efekty audiowizualne.

                                > Jeśli oczekiwania Twoje i kobiet są niespójne to może zmień kryteria wyboru?

                                Nie uznałabyś moich za wygórowane, ale to nie jest miejsce i pora do ich
                                omawiania.

                                A.J.
                          • Gość: chudyy szacunek dla Triss IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.09.04, 17:09
                            ładnie i mądrze to ujęłaś
                            pozdrawiam serdecznie
    • Gość: biseks Re: PODSUMUJM WSTĘPNIE. JEST...6:1 na .... IP: *.crowley.pl 01.09.04, 17:31
      ... korzyść kobiet, które jednak uważają, że dziewictwo faceta to wada.

      Za wadę dziewictwo mężczyzny uznały:
      - niezalogowana,
      - pierozek_monika,
      - limonie,
      - spray (domniemuję, że jest kobietą)
      - sol_bianca
      - triss_merigold6

      Nie uznała za wadę męskiego dziewictwa:
      - saskia (zaznaczyła jednak, że sama była dziewicą gdy poznała swojego dziewiczego męża).

      WYNIK WIĘC DO TEJ PORY BRZMI 6:1

      Podsumowałem tylko głosy kobiet, męskich głosów opowiadających się do tej pory za wadą męskiego dziewictwa także była przewaga, ale nie liczyłem ich, gdyż odpowiedź na to pytanie chyba bardziej jest intersująca ze strony kobiet.

      :-) biseks
      • Gość: biseks Re: SPROSTOWANIE, JEST 7:1 IP: *.crowley.pl 01.09.04, 17:33
        Wybacz proszę Kingo, że Twój głos pominąłem przez własną nieuwagę i gapiostwo.

        Kinga także opowiedziała się, że wadliwością męskiego dziewictwa.

        :-) biseks
        • Gość: chudyy biseks jesteś boski IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.09.04, 17:38
          też mnie się rzuciło w oczy, że się dwóch dziewiców broni... a licznik im
          stuka... miast iść na dupy udowadniają światu, że są OK. Precz z dziewictwem -
          pseudowartością. Nawet jeśli źle wybiorę to przynajmniej mnie seks nie
          ominie... ;)
          pozdro
          • Gość: A.J. Re: biseks jesteś boski IP: *.crowley.pl 01.09.04, 18:05
            Gość portalu: chudyy napisał(a):

            > też mnie się rzuciło w oczy, że się dwóch dziewiców broni... a licznik im
            > stuka... miast iść na dupy udowadniają światu, że są OK.

            Przecież sam wykazujesz, że po przekroczeniu pewnej granicy dupy przed
            "dziewicami" uciekają, dodatkowo występuje sprzężenie zwrotne: im bardziej
            jest się dziewicem (w latach), tym bardziej uciekają.

            Twoja propozycja, aby poszli na dupy zamiast sobie po prostu palnąć w łeb
            jest pozbawiona logiki.

            A.J.
            • Gość: chudyy wiesz co A.J.? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.09.04, 09:43
              powiem Ci tak. Popatrz chłopie, Ty masz 27 lat, a ja sporo więcej. Ty nie znasz
              smaku "cipki", a ja znam smak kilku :):):). Może weź to pod uwagę bo ciekaw
              jestem co będziesz mówił za lat powiedzmy 10, o ile do tego czasu ten smak
              poznasz. Skąd Ty możesz teraz wiedzieć, że wszystko jest OK skoro nie
              próbowałeś? Nie życzę Ci źle, ale jak parę osób z doświadczeniem rzekło -
              długoletnie dziewictwo koreluje z czymś w psychice człowieka.
              życzę Ci powodzenia
              Chudyy
              • Gość: A.J. Re: wiesz co A.J.? IP: *.crowley.pl 02.09.04, 12:09
                Gość portalu: chudyy napisał(a):
                > powiem Ci tak. Popatrz chłopie, Ty masz 27 lat, a ja sporo więcej. Ty nie znasz
                > smaku "cipki", a ja znam smak kilku :):):)

                I po co mi to piszesz? Przekonywać, że "cipki" są smaczne mnie nie musisz...
                Dowartościować się potrzebujesz czy jak?

                > Skąd Ty możesz teraz wiedzieć, że wszystko jest OK skoro nie
                > próbowałeś? Nie życzę Ci źle, ale jak parę osób z doświadczeniem rzekło -
                > długoletnie dziewictwo koreluje z czymś w psychice człowieka.

                Chyba pomieszałeś wypowiedzi wszystkich wątkowych "prawiczków" w jedno,
                że taki ci się zamazany obraz wytworzył: wyfiltruj proszę tylko moje
                i spróbuj jeszcze raz. Bo tak coś czuję, że ten tekst to nie do mnie...

                A.J.

      • diab.lica z innej beczki :) 01.09.04, 17:36
        dla wiekszosci kobiet dziewictwo to wada
        wiekszosc mezczyzn po 20 roku zycia prawiczkami nie jest
        w Polsce jest 95% katolikow, dla ktorych czystosc przedmalzenska jest wartoscia
        ciekawe :)))
        • Gość: biseks Re: no to z kolejnej beczki :-) IP: *.crowley.pl 01.09.04, 17:54
          95% Polaków to ponoć katolicy, wiara katolicka odrzuca antykoncepcję, ponad 80% Polaków stosuje środki antykoncepcyjne. Coś jest nie tak chyba?:-)))

          :-) biseks
    • Gość: Megana Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: 195.136.246.* 01.09.04, 18:13
      Nastolatka juz nie jestem, ale mloda ~dziesciolatka.
      Mam 22 lata, moim partnerem jest rok mlodszy byly prawiczek. Byly, bo od kilku
      miesiecy juz nim nie jest. Wiem, ze rozmowa glownie zawadza o "problem" bycia
      prawiczkiem po 25. r. zycia, ale pozwole sie wlaczyc do dyskusji.
      W przecienstwie do niego nie jestem dziewica juz od jakiegos czasu. Poznajac
      go nie przypuszczalam,ze mam do czynienia z prawiczkiem, gdyz zakomplesionym i
      nieatrakcyjnym mezczyzna nie jest. Po prostu jego poprzednia, mlodsza
      dziewczyna, ktora z reszta bardzo kochal, chciala zaczekac z seksem. Ja czekac
      nie chce:)
      Obawialam sie seksu z prawiczkiem. Lubie jak mezczyzna umie sie mna zajac. Moj
      chlopak okazal sie kochankiem, ktory hmm..szybko sie uczy. Nie moge narzekac.
      Nie zauwazylam rzekomo charakterystycznych ruchow onanisty. Ale ktos poruszyl
      sprawe zadreczania partnerke pytaniami o poprzednich partnerow. Pojawialy sie
      takie pytania, ale po ostatniej rozmowie jest cisza, temat zakonczony.
      Sa atuty bycia z prawiczkiem (mam na mysli atuty, ktore ja odczuwam. Pomijam
      innych prawiczkow bedacych nimi z innych powodow): brak nawykow z poprzednich
      zwiazkow; co tu ukrywac: kobieta moze miec przewage nad mezczyzna.
      A wady? Te pytania o poprzdnich partnerow, ktore dla mnie sa dziwne i
      niepotrzebne; mezczyna moze miec przewage nad kobieta brakiem zlych doswiadczen
      z poprzednich zwiazkow; moja obawa, ze sam zachce kiedys nabyc doswiadczenia z
      inna dziewczyna.

      Inny przypadek. Moj znajomy, dzisiaj 25-letni maz,majac 23 lata byl
      prawiczkiem. Ozenil sie ze swoja pierwsza, malo atrakcyjna partnerka, ktora
      calkowicie go omotala. Jak to mowi moj 25-letni brat: zobaczyl po raz pierwszy
      ci** i zwariowal.
      • yagres Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 02.09.04, 10:50
        > Moj znajomy, dzisiaj 25-letni maz,majac 23 lata byl
        > prawiczkiem. Ozenil sie ze swoja pierwsza, malo atrakcyjna partnerka, ktora
        > calkowicie go omotala. Jak to mowi moj 25-letni brat: zobaczyl po raz pierwszy
        > ci** i zwariowal.

        Jak to łatwo oceniać innych. A może on tak chciał, może ją kochał, może
        planował z nia przyszłośc? Skąd ty to możesz wiedzieć?!!
        Skąd wiesz że jest dla niego mało atrakcyjna?
        Skąd wiesz że go omotała? A może koleś po prostu sie zakochał? Nie każdy kto
        się żeni musi zaliczyć pół miasta.
        I po jaka cholerę zaglądasz mu do majtek?



      • kajetanb52 Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 02.09.04, 12:22
        Gość portalu: Megana napisał(a):


        > Inny przypadek. Moj znajomy, dzisiaj 25-letni maz,majac 23 lata byl
        > prawiczkiem. Ozenil sie ze swoja pierwsza, malo atrakcyjna partnerka, ktora
        > calkowicie go omotala. Jak to mowi moj 25-letni brat: zobaczyl po raz
        pierwszy
        > ci** i zwariowal.

        Dokładnie, podobny był przypadek mojego kumpla. Gość w wieku 24 lat nie widział
        cipki inaczej niż w gazecie. W końcu sparował się z jakąś mało atrakcyjną
        dziewuchą. Kręcił z nią miesiąc po czym z nią zerwał. Jakieś 2 miechy później
        zaczął się spotykać z naprawdę fajną laską. Któregoś dnia przy piwku sam się
        nam przyznał, że z tym pierwszym paszczurem spotykał się tylko żeby ją
        przelecieć. Jak sam mówi dwa dni potem jak zamoczył zerwał z nią. Kurde nie
        oszukujmy się u facetów występuje tak od 13 roku życia ostry pęd do utraty
        dziewictwa. A z sexem na dokładke jest tak że dopóki się nie posmakuje to go
        nie brakuje.

        Kajtek_bez_Majtek
        • pierozek_monika Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 02.09.04, 12:25
          przypadek opisany przez ciebie rzeczywiście też świadczy, że miał coś z głową :/
    • Gość: Saskia Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.04, 11:53
      Widzę, że jakoś nikomu nie przyszło do głowy, że prawiczek może celowo związać
      się z dziewczyną o podobnych poglądach, również dziewicą, i szanując nawzajem
      swoje poglądy na tę sprawę po prostu czekają z seksem do ślubu i nic im się
      złego nie dzieje, a nawet wręcz przeciwnie:). Niemożliwe? Znam sporo takich
      par. Gdzie tu wady takiego układu? I gdzie tolerancja dla innych poglądów i
      sposobów życia? Skąd tyle pogardy dla ludzi, którzy chcą żyć po swojemu? Hę?
      • pierozek_monika Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 02.09.04, 12:06
        dlaczego...
        ja tam nic przeciw dziewiczym parom nie mam. Nie pisałam nigdzie że mam.
        Tylko dla MNIE facet-dziewica-25 letni to nieodpowiedni partner, i pomijając
        fakt, że jestem już mężatką (oboje z mężem ze sobą straciliśmy dziewictwo
        duuużo przed ślubem), to gdybym była wolna, nie zainteresowałabym się dziewicem
        z powodów opisanych przez żółty tulipan.
      • triss_merigold6 Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 02.09.04, 12:06
        Przyszło, przyszło. Pisałam o podobieństwie światopoglądów i systemów wartości.
        Z dziewicą jak najbardziej ale dla kobiety z jakimś bagażem doświadczeń
        dojrzały prawiczek to mało atrakcyjna opcja na ogół.
      • yagres Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 02.09.04, 12:18
        Nareszczie jakiś rozsądny głos nie emanujący nienawiścią. Każdy jest inny i nie
        można wyśmiewać się z ludzi, ktorzy nie korzystają z uciech cielesnych. Czy to
        takie dziwne że ktoś jest prawiczkiem w wieku 30 lat? Wcale nie.
        Dla mnie o wiele bardziej dziwne jest, że dziewczyna bez skrępowanie mówi, że
        miała już w sobie 30 ogonków i jest dumna z tego bo "nabyła doświadczenie" i z
        tego powodu czuje się wartościowsza od szarej myszki, która spała tylko z
        jednym partnerem. Głupota totalna!

        Sorry, ale ja takiej "doświadczonej" nie potrzebuję. Uprawienie seksu
        przygodnego to nie nabywanie doświadczeń ale mentalność danej osoby wywodząca
        sie z kompleksów i niskiej samooceny. Wolę sam uczyć, być nauczycielem,
        rozwijać erotycznie kobietę, wprowadzać stopniowo i jak najdłużej w krainę
        rozkoszy niż dostać od razu panią profesorkę od rozporka. Może to dobre na
        jednorazowy wyskok (zpewnością nawet) ale na dłuższy związek nie ma szans.
        Ciało puszczone raz puszcza się cały czas.
        • kajetanb52 Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 02.09.04, 12:29
          Tak to dziwne, że ktoś mając 30 lat jest prawiczkiem, powiem wiecej to bardzo
          dziwne. A te wszystkie historyjki o zachowaniu czegoś dla kogoś, tudzież
          czekaniu na kogoś albo na coś, to dla mnie jest dorabianie teorii do swojej
          pierdołowatości. O ile mogę zrozumieć fakt że 30 letnia kobieta jest dziewicą,
          to nie pojmę jak 30 letni facet nadal jest prawiczkiem.
          • Gość: Saskia Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.04, 14:25
            No przecież pisałam jak chłop krowie na rowie: facet czeka na swoją kobietę,
            światopogląd ma taki, że seks po ślubie, na głowę mu nie pada, atrakcyjny jest
            i sympatyczny, gdzie tu dorabianie teorii? Żadna to przecież trudność zaliczyć
            coś, co się samo do łóżka pcha, a jest tego na pęczki, nawet największy
            pierdoła, jak piszesz, da sobie radę, bo z powodu swej pierdołowatości nie da
            rady się opędzić...;)))
            • biseks Re: Pytanie do Saskii 02.09.04, 14:40
              Gość portalu: Saskia napisał(a):

              > No przecież pisałam jak chłop krowie na rowie: facet czeka na swoją kobietę,
              > światopogląd ma taki, że seks po ślubie, na głowę mu nie pada, atrakcyjny jest
              > i sympatyczny, gdzie tu dorabianie teorii? Żadna to przecież trudność zaliczyć
              > coś, co się samo do łóżka pcha, a jest tego na pęczki, nawet największy
              > pierdoła, jak piszesz, da sobie radę, bo z powodu swej pierdołowatości nie da
              > rady się opędzić...;)))

              Czy zechciałabyś mi odpowiedzieć na dwa pytania?

              1. Czy myślałaś o tym, jak to jest uprawiać seks z innym mężczyzną niż Twój mąż?

              2. Czy jesteś pewna, że w przypadku gdy Twoje małżeństwo będzie trwałe, nie pokusisz się o spróbowanie seksu z innym mężczyzną?

              Będę zobowiązany za udzielenie szczerych odpowiedzi. Proszę o pełną szczerość, net zapewnia względną anonimowość, więc chyba nie musisz się niczego wstydzić. Dziękuję.

              :-) biseks
              • Gość: Saskia Re: Pytanie do Saskii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.04, 14:02
                A po co Ci to wiedzieć? Przecież mój światopogląd, który już tu odrobinę
                zaprezentowałam nie pozostawia chyba żadnych wątpliwości co do odpowiedzi? Ale
                trudno, jeszcze raz jak chłop krowie na rowie:
                1. Nie myślałam, jak to jest uprawiać seks z innym mężczyzną niż mój mąż. Nie
                dlatego, że jestem mało bystra i nie przyszło mi do głowy, że to możliwe.
                Pomijając kwestie światopoglądowe, po prostu przyznam, że sam pomysł wydaje mi
                się nieco obrzydliwy, coś jakby rozmyślać o używaniu cudzej szczotki do zębów
                albo żucia gumy wyjętej spod ławki na sali wykładowej...
                2. Nie jestem pewna, czy w przypadku, gdy moje małżeństwo będzie trwałe (aha,
                akurat tego jestem pewna), nie pokuszę się o spróbowanie seksu z innym
                mężczyzną. Ludzie robią rozmaite okropne głupoty, a ja też jestem człowiekiem.
                Może mi na rozum paść, albo co. Ale nie zamierzam tego robić, mało tego,
                zamierzam dołożyć wszelkich starań, żeby nigdy do tego nie doszło. Czyli nie
                kusić losu, nie spoufalać się, nie mizdrzyć itd, itd.
                No i co, jaką mi diagnozę można postawić na podstawie tego wywiadu?
                • Gość: biseks Re: Diagnoza, a w zasadzie jej brak IP: *.crowley.pl 03.09.04, 16:06
                  W zasadzie to już wczoraj w kilka chwil po zadaniu Ci tutaj tych dwóch pytań i po poproszeniu Cię o udzielenie na nie odpowiedzi wydało mi się bezsensowne to co uczyniłem. Dlaczego? Bo miałem świadomośc tego, że zostanie udzielona odpowiedź stanowczo udzielająca odpowiedzi NIE na oba pytania. I... zdziwiłem się.

                  Ale o tym pomiędzy wersami:


                  Napisałaś:
                  ------------
                  >A po co Ci to wiedzieć? Przecież mój światopogląd, który już tu odrobinę
                  >zaprezentowałam nie pozostawia chyba żadnych wątpliwości co do odpowiedzi? Ale
                  >trudno, jeszcze raz jak chłop krowie na rowie:
                  >1. Nie myślałam, jak to jest uprawiać seks z innym mężczyzną niż mój mąż. Nie
                  >dlatego, że jestem mało bystra i nie przyszło mi do głowy, że to możliwe.
                  >Pomijając kwestie światopoglądowe, po prostu przyznam, że sam pomysł wydaje mi
                  >się nieco obrzydliwy, coś jakby rozmyślać o używaniu cudzej szczotki do zębów
                  >albo żucia gumy wyjętej spod ławki na sali wykładowej...

                  Takie stanowisko jest obce mojemu światopoglądowi. Dlaczego? Jestem ciekawym życia człowiekiem i nie wyobrażam sobie, bym nie chciał skosztować rozkoszy z tego życia płynących. Chciałem skosztować ostryg, skosztowalem, chciałem skosztować móżdżku wieprzowego, skosztowałem. Chciałbym także skosztować, jak to jest z innym partnerem uprawiać seks, bo a nuż może się okazać, że coś w życiu mi ulatuje i zadowalam się niskiej jakości seksualnym pożyciem? Ot zwykła ludzka ciekawość.

                  Ale oczywiście, szanuję Twój wybór, choć daleki od mojego światopoglądu w tej kwestii.

                  >2. Nie jestem pewna, czy w przypadku, gdy moje małżeństwo będzie trwałe (aha,
                  >akurat tego jestem pewna), nie pokuszę się o spróbowanie seksu z innym
                  >mężczyzną. Ludzie robią rozmaite okropne głupoty, a ja też jestem człowiekiem.
                  >Może mi na rozum paść, albo co. Ale nie zamierzam tego robić, mało tego,
                  >zamierzam dołożyć wszelkich starań, żeby nigdy do tego nie doszło. Czyli nie
                  >kusić losu, nie spoufalać się, nie mizdrzyć itd, itd.
                  >No i co, jaką mi diagnozę można postawić na podstawie tego wywiadu?

                  Zdziwiłaś mnie, naprawdę. Przekonany byłem, że z całą stanowczościa powiesz, że nigdy, przenigdy nie będziesz uprawiała seksu (w przypadku trwałości Twojego małżeństwa - tutaj uwaga: nie możesz mieć takiej pewności, bo to zależne jest także od drugiego człowieka, którego nigdy!!! nie jesteś w stanie poznać na wskroś) z innym partnerem. A tutaj proszę, taka niespodzianka. Cieszy fakt, że zdajesz sobie sprawę z ludzkich ułomności.

                  Pytasz o diagnozę: nie ma diagnozy, bo nie było moim celem stawianie takowej. Chciałem tylko zaspokoić swoją ciekawość względem Twoich poglądów i postaw na kwestię monogamiczności.

                  Nie umiem zrozumieć, jak można sobie nie zadawać takie pytania dotyczącego "jak to jest z innym partnerem". Naprawdę nie jesteś tego ciekawa, czy inny mężczyzna nie byłby doskonalszym kochankiem od Twojego męża?

                  :-) biseks

                  PS. Przepraszam za chaotyczność wypowiedzi, ale spieszę się, bo właśnie wychodzę. Jeszcze raz przepraszam.



                  • Gość: Dalila Re: Diagnoza, a w zasadzie jej brak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.04, 15:17
                    Jak już napisałam, nie jestem ciekawa, tak jak i nie jestem ciekawa, jak to
                    jest używać tamponu, którego wcześniej używała koleżanka (to porównanie może
                    akurat do Ciebie nie przemówić, zdaję sobie sprawę, ale a nuż...). Też lubię
                    nowe wrażenia, ale są rzeczy, których nie mam chęci próbować - tak jak Ty
                    pewnie nie masz chęci próbować, jak smakuje kocia kupa (wybacz porównanie, ale
                    to oddaje moje poglądy na ten temat).
                    • biseks Re: Świetne porównania!!!:-))) 06.09.04, 16:47
                      >Jak już napisałam, nie jestem ciekawa, tak jak i nie jestem ciekawa, jak to
                      >jest używać tamponu, którego wcześniej używała koleżanka (to porównanie może
                      >akurat do Ciebie nie przemówić, zdaję sobie sprawę, ale a nuż...). Też lubię
                      >nowe wrażenia, ale są rzeczy, których nie mam chęci próbować - tak jak Ty
                      >pewnie nie masz chęci próbować, jak smakuje kocia kupa (wybacz porównanie, ale
                      >to oddaje moje poglądy na ten temat).

                      Czym więc może być seks z innym mężczyzną, do czego może być porównywalny?

                      Jak myślicie? Ja wiem.

                      seks z obcym mężczyzną = używanie tamponu (zużytego pewnie?) koleżanki
                      seks z obcym mężczyzną = jedzenie kociej kupy

                      Powyższe wywnioskowałem na podstawie słów napisanych przez Panią Dalilę.

                      :-) biseks

                      PS. Każdego dnia uczę się tylu nowych rzeczy :-)))
                      • Gość: A.J. Re: Świetne porównania!!!:-))) IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 06.09.04, 17:32
                        Hmmm... A ja to w skrócie widzę tak:

                        Dalia: Bo seks z czyimś facetem to jakby używać cudzej szczoteczki do zębów.
                        Biseks (udając, że nie kuma): Ale ja lubię nowe wrażenia jak np. smak ostryg.
                        Dalia: Nie nie kumasz, to ci powiem inaczej: kociej kupy byś przeciż nie spróbował.
                        Biseks (tryumfalnie): Aaa, bo seks to ci się z kupą kojarzy!

                        Świetna erystyka... codziennie wiele się można nauczyć ;>

                        A.J.
                        • Gość: A.J. Re: Świetne porównania!!!:-))) IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 06.09.04, 17:33
                          Dalia=Dalila, przepraszam!

                          A.J.
                        • Gość: Dalila Re: Świetne porównania!!!:-))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.04, 10:26
                          A to wszystko przez to, że w szkole się matematyki źle uczy, i inne przedmioty
                          ścisłe też są w nienawiści i pogardzie. A potem są problemy z logicznym
                          myśleniem. I kto za to odpowiada? Ministerstwo Edukacji!
            • Gość: Prawiczek Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 23:33
              Postanowiłem zabrać głos w tej dyskusji jako niejako "praktyk". Jestem bowiem
              prawdziwym 30 letnim prawiczkiem. Pomimo iż kilka razy byłem bardzo zakochany,
              to jednak nigdy nie byłem w żadnym związku. Jak do tego doszło ?
              Przez całą szkołę średnią byłem szaleńczo zakochany w koleżance z klasy,
              dziewczynie mającej wielu, najczęściej starszych odemnie adoratorów, jak to
              bywa w tym wieku. Pomimo całej niemiałości pryszczatego nastolatka, w pewnym
              momencie starałem się jednak do niej zbliżyć czując że jeżeli nic z tym nie
              zrobię zaprzepaszczę to uczucie i te parę lat i ... przegrałem. Ci starsi,
              bardziej doświadczeni byli tym co kobieta w wieku lat 18 ceni jednak bardziej.
              Kilka lat na studiach zajęło mi zanim przestałem myśleć o tej mojej "szkolnej
              miłości". Oczywiście przez cały ten czas inne dziewczyny nie liczyły się dla
              mnie, a i one same jakoś za bardzo nie szukały mojego towarzystwa. Studia które
              wybrałem nie należały do najłatwiejszych, a ja byłem ambitny, więc zamiast
              zająć się tym co studenci lubią najbardziej czyli np. imprezki ;) zająłem
              się ... po prostu studiowaniem. Kobiety nadal nie szukały mojego towarzystwa
              zajmując się swoimi sprawami.
              Skończyłem studia i poszedłem do mojej pierwszej pracy gdzie zająłem się ... po
              prostu pracą, jak to z młodymi pracownikami bywa którzy chca coś osiągnąć.
              Dzień po dniu, miesiąć po miesiącu i rok po roku. W tym czasie myślałem sobie
              że chłopak młody, inteligentny, po studiach, z dobrymi perspektywami jest
              tzw. "dobrą partią" dla kobiety która wchodzi w samodzielne życie i chce
              założyć poważny związek. Ale kobiety jakoś tradycyjnie nie szukały mojego
              towarzystwa, znajomości studenckie się urwały, krąg znajomych zawęził.
              Firma w której pracowałem była niezbyt wielka, ale trochę młodych kobiet w niej
              pracowało w większości jednak były już "zajęte", niektóre miały mężów, dzieci.
              Moją coraz większą uwagę dzień po dniu, zaczęła zwracać jedna z pracownic, z
              którą jednak na gruncie zawodowym nie miałem nic wspólnego, nie było więc
              okazji aby się bliżej poznać. Muszę przyznać otwarcie iż pomimo uczucia którym
              zacząłem ją z czasem darzyć nie zrobiłem nic aby zrobić pierwszy krok. Chyba
              się po prostu bałem, może byłem już zbyt nieśmiały i zniechęcony po
              dotychczasowych doświadczeniach. Minął rok czy dwa, a ja zmieniłem pracę. Nowi
              ludzie, nowe kobiety, nowe nadzieje i choć akurat nie jestem raczej
              zwolennikiem romansów biurowych to ... znów poznałem miłą przebojową
              dziewczynę, tym razem współpracownicę, znów się zakochałem, zmobilizowałem do
              działania ...i znów przegrałem. Nie chciała mnie, traktując jako "kolegę który
              się zakochał" cóż bywa. Przestaliśmy ze sobą współpracować na gruncie
              zawodowym, kontakt się urwał.
              Świat szedł do przodu, cóż, myślę sobie spróbuję inaczej, zacząłem moją
              przygodę z netem, e-mailami, czatami, gg. Parę razy umówiłem się z dziewczynami
              poznanymi w ten sposób ale niestety nic między nami nie zaiskrzyło w świecie
              realnym. W pewnym momencie uświadomiłem sobie że to nie to, że nic nie zastąpi
              bezpośredniego kontaktu, że to sposób dla desperatów, albo facetów szukających
              wrażeń i dałem sobie spokój z netem.
              Czuję że na którymś z etapów mojego dotychczasowego życia popełniłem błąd, a
              może po prostu zabrakło mi szczęścia w miłości. Nigdy nie szukałem znajomości
              tylko dla sexu, ale też nigdy nie miałem tzw. "okazji" aby moje prawictwo
              stracić. Nigdy żadna kobieta się mną sama nie zainteresowała, zawsze to ja
              byłem tym który się angażował, próbował zdobywać. Nie szukam królewny, nie mam
              wygórowanych wymagań, nie jestem fanatykiem religijnym czy zboczeńcem, szukam
              natomiast poprostu kobiety która mnie zechce takim jakim jestem. Martwi mnie
              natomiast to że wypowiadające się tutaj kobiety traktują wiekowych prawiczków
              jako osobniki niejako "niepełnowartościowe" żeby nie powiedzieć że ich zawczasu
              skreślają. Czyżbym nie dostał już w życiu następnej szansy ? Ja jak na razie
              nie upadam na duchu i wierzę jednak że kiedyś to nastąpi.
              • pierozek_monika Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 03.09.04, 10:16
                To co piszemy - to takie "generalizowanie" - być może jesteś wyjątkiem od
                wyprowadzonej przez nas reguły.
                A napisz jeszcze - jeśli teraz taka kobieta, którą byś kochał, teraz
                odwzajemniła by twoje uczucie, to jak myślisz, mógłbyś być normalnym partnerem
                seksualnym? Jeśli tak, to chyba normalny jesteś, tylko tak a nie inaczej się
                okoliczności ułożyły...
                Jeszcze jedno - nie jesteś czasem zaniedbany, wiesz o co mi chodzi..jak tam z
                higieną u ciebie....bo z tego co piszesz...miałbyś duże szanse na zdobycie swej
                miłości... może nie dostrzegasz czegoś... nie wiem. Mnie tam pociągają ambitni,
                inteligentni, kulturalni, wykształceni faceci...
              • leatisia Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 03.09.04, 10:42
                Przeczytałam prawie całą dyskusję i jestem zdziwiona jak łatwo szufladkujecie
                ludzi. W dzisiejszym swiecie grozi ostracyzm za brak bujnego zycia seksualnego w
                takim stopniu jak dawniej grozil on w wypadku kobiet sypiajacym sie z kim popadnie.
                Dzis jest tylko tolerancja dla osob, ktore sypija z wieloma osobami, budzi
                zdziwienie osoba , ktora nie chce sypiac z byle kim, gdy nie moze spotkac osoby
                odpowiedniej do przezycia swojego piewrszego razu. Ja podziwiam takie osoby,
                ktore nie ulegaja modzie i presji otoczenia przedmiotowego traktowania seksu. I
                bzdura jest, ze osoby, ktore nie stracily dziewictwa to potencjalni zboczency.
              • Gość: A.J. Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.crowley.pl 03.09.04, 11:15
                Nasze losy układały się bardzo podobnie...
                Ludziom pokroju chudeego (chude ego? kalamburek mi wyszedł,
                hie hie ;>) wystarcza to do nazywania cię "pierdołą".

                > tym czasie myślałem sobie
                > że chłopak młody, inteligentny, po studiach, z dobrymi perspektywami jest
                > tzw. "dobrą partią" dla kobiety która wchodzi w samodzielne życie i chce
                > założyć poważny związek.

                No i sądzę, że się sporo przeliczyłeś... Owszem: ale tylko w słowach, bo
                praktyka wygląda inaczej.

                A.J.
              • Gość: Asuka Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 13:21
                Bo to jest tak - że jak facet normalny, to mało panien sie rzuca na niego. Bo
                one wolą inny typ, a nie inteligentnego i wykształconego człowieka. Bo im sie z
                mamisynkiem kojarzy albo co(nie wiem, ja tam wole takich ja Ty, ale prywatna
                moja opinia. a jak taki jeszcze prawiczkiem - to normalne,że coś z nim nie tak.
                Szufladkowanie i pozory, takie to społeczeństwo nam wyrosło...
              • Gość: chudyy Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 03.09.04, 16:05
                człowieku,
                czytałem Twój list i z jednej strony mogę powiedzieć, że rozumiem w sensie co
                czujesz, ale z drugiej strony czytam i widzę, że jest tak bo jesteś jaki
                jesteś, to nie przypadek, że tak jest, ale Twoja osobowość. Co to znaczy, że:
                "Ale kobiety jakoś tradycyjnie nie szukały mojego towarzystwa"
                "nie zrobiłem nic aby zrobić pierwszy krok"? Do tego oczekiwanie na "szczęście
                w miłości". Przez Ciebie przemawia bierność i wiem, że pewnie tym co piszę nie
                skłonię Cię do aktywności.
                pozdro
              • zdzichu-nr1 Smutny post Prawiczka 03.09.04, 18:38
                Przeczytałem ten post i zrobiło mi się smutno.

                Cóż dodać? Kobiety najbardziej lubią skur**** , lubia jak się je traktuje
                niedobrze (no, oczywiście nie aż w takim stylu, że "zupa była za słona";) i
                porządnymi, normalnymi facetami śmiertelnie się nudzą.

                Muszę powiedzieć, że moje podejście do kobiet ustawiła na całe życie jedna z
                pierwszych miłości, która okazała sie być kurwą międzynarodową o
                niezwykle "trzeźwym" podejściu do życia. Wyleczyła mnie z romantyzmu i przy
                okazji skutecznie wykastrowała z wyższych uczuć. Po tym doświadczeniu zmieniła
                mi się optyka życiowa, a kobiety zaczęły ciągnąć jak muchy do lepu. Jak tak
                sobie dziś myślę, to wolałbym jednak tej kobiety na drodze nie napotkać.
    • Gość: wiruska A co w tym złego? IP: *.futuro.pl 03.09.04, 17:00
      Wolę prawiczka aniżeli takiego którego miało pół miasta.
      • Gość: chudyy albo albo ? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 03.09.04, 17:19
        widzisz koleżanko popadasz w skrajności, wybór jest znacznie szerszy, większość
        się nie mieści w polu które opisałaś... większość miało parę partnerek, a nie
        pół miasta...
        pozdro
        • Gość: wiruska Czyżby? IP: *.futuro.pl 03.09.04, 17:21
          czy my aby żyjemy na tym samym świecie?
          • Gość: chudyy Re: Czyżby? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 03.09.04, 17:47
            może żyjemy w innych światach. W moim nie ma szczególnego znaczenia ilu się
            miało przed. Ważne jest to co łączy.
            pozdro
            • diab.lica Re: Czyżby? 03.09.04, 17:49
              Gość portalu: chudyy napisał(a):

              > może żyjemy w innych światach. W moim nie ma szczególnego znaczenia ilu się
              > miało przed. Ważne jest to co łączy.

              nie do konca chudy:))))) dla ciebie ma znaczenie, czy przypadkiem ta ilosc nie
              wynosila 0 :))))
            • Gość: wiruska Re: Czyżby? IP: *.futuro.pl 03.09.04, 17:53
              Dla mnie ma znaczenie czy facet leci na każdą czy nie.
    • Gość: BEBE ZDECYDOWANIE ATUT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 17:51
      PRZECIEZ I TAK WSZYSTKIEGO SIĘ NAUCZY:) WOLĘ ŻEBY KSZTAŁCIŁ SIE NA MNIE NIŻ NA
      SETKACH PRZEDE MNĄ :)
      POZDRAWIAM WSZYSTKICH PRAWICZKÓW!!!
    • Gość: A.J. Biseks, co ze statystykami? IP: *.crowley.pl 03.09.04, 18:14
      Bo chyba zrobiło się 7:3... to prawie po pół :)

      A.J.
      • Gość: niezalogowana Re: Biseks, co ze statystykami? IP: *.fastlane.pl 04.09.04, 03:58
        niestety, po pol to by bylo 7:7

        oczekiwania spoleczne w stosunku do mezczyzn sa nieco inne niz w stosunku do
        kobiet i jakos tak sie przyjelo, ze facet powinien sie "sprawdzac" takze na tym
        polu - dlatego inne jest podejscie do faceta prawiczka a inne do dziewicy w
        rownie zaawansowanym wieku

        od siebie dodam jeszcze, ze moj pierwszy wprawdzie nie mial przede mna
        dluzszych stalych zwiazkow, ale wiem, ze zdarzyly mu sie ze dwie krotkotrwale
        przygody i raczej bylam zadowolona z faktu, ze chociaz jedno z nas troche sie
        juz w tym orientuje

        byc moze ulegam stereotypom i kieruje sie uprzedzeniami, ale jeden 30letni
        prawiczek, z ktorym mialam przyjemnosc sie spotkac i jego chore podejscie do
        tego faktu, masa kompleksow i pretensje do calego swiata mnie tego nauczyly

        i tez uwazam, ze w pewnym wieku dziewictwo staje sie balastem, ktorego dobrze
        byloby sie pozbyc, chocby po to, zeby pozbyc sie kompleksow, nabrac pewnosci
        siebie i w ten sposob zwiekszyc swoje szanse u plci przeciwnej
      • Gość: mmm Re: Biseks, co ze statystykami? IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 07.09.04, 08:54
        dolaczam sie do poparcia dla A.J. (7:4)
        na poczatek: moim zdaniem dziewictwo/prawiczosc to zadna zaleta ani wada po
        prostu pewien stan (w wiekszosci przypadkow przemijajacy) tak jak np. dlugosc
        wlosow (nie dotyczy to lysych;) i nie nalezy go mitologizowac - anie w jedna
        ani w druga strone (tzn. dziewic/prawiczkow nie przkonywac zeby "sprobowali za
        wszelka cene" ani nie potepiac "doswiadczonych")
        uwazam, ze czas inicjacji, ilosc partnerek, upodobania itp sprawy zwiazane z
        seksem sa sprawa indywidualna. oczywiscie "spoleczenstwo" lubi sie do tego
        wtrazalac - jak do wiekszosci prywatnych zasadniczo spraw.
        uwazam, ze owszem, isnieje pewna prawidlowosc - im ktos ma wiecej partnerek/ow
        tym jest pewniejszy siebie w kontaktach z plcia przeciwna. ale wcale nie zawsze
        jest to zaleta. panowie z duzym doswiadczeniem nieraz bardzo stereotypowo
        traktuja kobiete - tzn. maja swoj "system ktory zawsze dziala", a jak nie
        dziala to znaczy ze kobieta jakas nie tegos;). to prowadzi do dwoch negatywnych
        skutkow: ich partnerki rzeczywiscie z czasem sie "standaryzuja" (i raczej
        nie "rownaja w gore") i panowie traca zdolnosc d powaznych zwiazkow (jesli
        nawet wiaza sie "na stale" np. slubem to wybieraja w gruncie rzeczy pierwsza
        lepsza "bo juz czas" i zdradzaja swoje partnerki) mialam do czynienia z panami -
        starszymi prawiczkami (domniemanymi - tj. nie wiem nic przeciwego, bo sama nie
        sprawdzalam) i uwazam, ze to normalni faceci nieraz przystojni, sympatyczni, a
        przede wszystkim - kazda kobiete traktuja indywidualnie (jako kobiete,
        czlowieka itp a nie jako przyrzad do onanizowania sie z kilkoma przyciskami
        wiecej niz plastikowa lalka). jesli nawet po pewnym czasie zaczynaja sie
        niepokoic swoim dziewictwem to raczej zadnemu na razie nie padlo na mozg.
        oczywiscie to co napisalam to rowniez stereotypy ale mysle ze predzej wrazliwy
        (tj. majacy w glowie cos wiecej niz kolekcje panien z pornosow) facet jest
        wiekowym prawiczkiem niz chodzi co niedziela na dziwki i ma dodatkowo
        kilka "stalych" panien do ruchania na raz. zreszta podobnie jest z
        dziewczynami.
        z osobistych doswiadczen powiem ze jak sie szuka to sie znajdzie ale trzeba
        widziec czego sie szuka: jeden szuka dup do wydupczenia - i pewnie znajdzie ile
        mu sie zywnie podoba (bo towar tani, latwo dostepny), a drugi szuka "jednej ale
        za to z klasa" - i tez z czasem (choc dluzszym) znajdzie.
        nie popieram tylko zapieklego dziewictwa tj. pielegnowanego jako wartosc sama w
        sobie (tak jak nie popieram dziwkarstwa)
        zycze powodzenia dziewicom i prawiczkom w szukaniu wlasciwych parterow (nie
        tylko seksualnych) w koncu kazdy z nas kiedys sie do nich zaliczal.
    • senne_marzenie to uposledzenie :) n/t 04.09.04, 08:31

    • willienelson Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 04.09.04, 11:56
      a jesli mezczyzna w tym wieku nie jest niepelnosprawny, nie ma fobii, ani
      manii religijnej, ma normalne - niewynaturzone (np skrzywione przez pornole)
      potrzeby, a mimo to w jego kontaktach z kobietami nigdy nie doszlo do "pelnego"
      stosunku, choc z "lzejszych" kontaktow erotycznych kobiety byly zadowolone? czy
      to dyskwalifikuje go to jako partnera doswiadczonej kobiety?
      mysle (nie ukrywam, sam jestem w takiej sytuacji) ze taka ocena jest nieco
      krzywdzaca, choc oczywiscie kazdy ma prawo do swoich obaw... tyle, ze niekiedy
      moga sie okazac nieuzasadnione.

      w.
      • Gość: niezalogowana Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.fastlane.pl 04.09.04, 12:38
        A zamierzesz poinformowac o tym fakcie potencjalna partnerke?

        • willienelson Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 04.09.04, 18:24
          mysle, ze tak. nie obnosze sie z kompleksami z tego powodu, choc wiem, ze
          znacznie lepiej byloby miec udane zycie seksualne, ale tez nie zamierzalbym
          tego ukrywac - niehc kobieta ma wybor, nawet jesli chodziloby o krotka
          przygode.
          • Gość: niezalogowana Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: 200.14.206.* 04.09.04, 21:20
            To oczywiscie Twoj wybor, ale ja na Twoim miejscu nie przyznawalabym sie. Jak
            sam wyzej pisales, kobiety moga miec rozne (nawet nieuzasadnione) obawy. A
            skoro miales juz jakies "lzejsze" kontakty erotyczne i masz jakies
            doswiadczenia, to jest szansa, ze partnerka nie zorientuje sie.
            • willienelson Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 05.09.04, 21:56
              w sumie ... dobra wskazowka, choc zakladalem, ze nie bede ukrywal tego faktu,
              wlasnie po to, by nie byc podejrzewanym o to, ze "cos krece", co moze byc
              efektem kompleksow.
              wszystko zalezy jeszcze od relacji z potencjalna partnerka (tzn czy jest to
              ktos, z kim przygode sie przezywa, czy tez milosc zycia).
              nawiasem mowiac zdziwilem sie iloscia glosow krytcznych w stosunku do "takich"
              facetow. na pewno nie jest to zaleta, ale nie sadze, by bylo czyms strasznie
              obnizajacym jego wartosc jako partnera.

              dzieki :)
              w.
    • Gość: Mila Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 14:21
      podejrzanie patrzę na tego typu osoby, coć różne sytuacje są w życiu. Powinnam
      to rozumieć, bo sama dluuugo nie mialam kontaktów fiz. z facetami. Teraz nie
      chcialabym kochać się z prawiczkiem. Nie dlatego że niewiadomo czego oczekuję w
      lożku,ale uważam że seks jest naturalna sprawą w jakimś tam okresie życia. a
      tlumienie popedów nic dobrego nie przyniesie. nie popieram seksu dla samego
      seksu z obcą zupelnie osobą,choć przyznam, że mialam mniej więcej taka
      przygodę. Cóż życie sklada się z paradoksów.
      • Gość: wiruska Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.futuro.pl 04.09.04, 17:36
        czasami na właściwą osobę ludzie natrawiają pożniej niż inni. Czasami tez tak
        bywa.
        Czy wobec tego należy potępiać prawiczków, przeciez to nie jest ich wina. A co
        mają spać z kim popadnie?
        • Gość: chudyy Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: 217.153.23.* 06.09.04, 16:53
          wiesz Wiruska, wydaje mi się, że każdą opinię wciskasz w szablon ataku na
          prawiczków. Pytanie było co ludzie o tym myślą, no to mówią i wielu
          doświadczonych mówi szczerze, że to podejrzane.
          pozdro
    • yossarian18 Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 10.09.04, 20:35
      Lewactwo doprowadziło do tego, że posiadanie dziewictwa i "sztywnych" zasad
      moralnych lub religijnych jest uważane za jakiś kompleks lub zbędny balast.
      Przerażające.
    • Gość: Spoza Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.09.04, 17:47
      Nie zaglądam tu obecnie często, ale natrafiłam przypadkiem na ten wątek i
      jestem przerażona tym, jak ZADEPTYWANA jest osoba, która ośmiela się żyć
      inaczej niż większość.
      A więc teraz moje zdanie, głośno i wyraźnie.
      1. NIE UWAŻAM BRAKU DOŚWIADCZENIA EROTYCZNEGO ZA COŚ ZŁEGO ANI U KOBIETY, ANI U
      MĘŻCZYZNY.
      2. TAK, UWAŻAM, ŻE JEST NIE W PORZĄDKU WSPÓŁŻYCIE LUDZI, KTÓRYCH NIE ŁĄCZY
      GŁĘBSZE UCZUCIE.
      3. REALIZM NIE JEST JEDYNYM MODELEM ŻYCIA. Naprawdę mam dużo więcej szacunku
      dla idealistów i marzycieli niż dla tych, którzy z góry zakładają, że dorosły
      człowiek nie może wierzyć w spełnialność marzeń, "bo to przecież śmieszne".
      Życzę ich spełnienia Prawiczkowi, AJ i całej reszcie nie poddających
      się. "Nadzieja to wyzwanie rzucone rzeczywistości".
      • Gość: A.J. Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.crowley.pl 14.09.04, 13:40
        Gość portalu: Spoza napisał(a):

        > Nie zaglądam tu obecnie często, ale natrafiłam przypadkiem na ten wątek i
        > jestem przerażona tym, jak ZADEPTYWANA jest osoba, która ośmiela się żyć
        > inaczej niż większość.

        Nie czuję się zadeptany (zwłaszcza tutaj), uważam się za realistę... ale i tak
        dzięki za słowa sympatii :)

        A.J.
      • Gość: ciasteczko Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.09.04, 00:26
        No mając 26 lat i zero dziewczyn, inteligencje, błyskotliwość, urok i wygląd,
        można się czuć świetnie. Nie zależy mi na szybkim straceniu dziewictwa. A tak
        na boku: czemu dziewica to w sumie brzmi dumnie, a prawiczek to zdrobienie jak
        chłopaczek? Nie czuje się prawiczkiem. No moze wtedy, gdy rozmowa schodzi na
        tematy seksu, mam wrażenie, że inni mają inne życie. Skoro nie wiem co tracę,
        nie chce wiedzieć. Jest tyle rzeczy, a seks to tylko jedna z nich. Nie chcę ani
        stracić ani czekać z dziewictwem do ślubu. No cóż jestem wybredny, dużo się
        daje, dużo się oczekuje. I nie będe szukać "kobiety do łóżka", ale kogoś z kim
        można porozmawiać, mieć wspólne zainteresowania, z kim dobrze będę się czuć.
        Pewnie dla doświadczonych jestem jakiś nienormalny (tak jakby Mi na was
        zależało), dla was jestem za pancerną szybą, możecie sobie conajwyżej popatrzeć.
        Dobrze, że wcześniej bylem zakompleksiony, mam teraz zero "exów" zero błędów
        życiowych, tabula raza prawie, a ten brak doświadczenia mi jest na rękę, moge
        pisać swoje zycie korzystajac z tego, ze nie jestem jakimś tam napalonym
        nastolatkiem. Możecie mi tego zazdrościć! :D pozdrowienia dla ktorych
        mieszkanie to nie tylko sypialnia, ale i kuchnia, salon, łazienka i przepokój.
        • Gość: chudyy Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: 217.153.23.* 17.09.04, 12:53
          Gość portalu: ciasteczko napisał(a):
          > Możecie mi tego zazdrościć!

          wczuwam się, wczuwam się, wczuwam się... i jakoś nie zazdroszczę, bo mam z kim
          pogadać, pójść na imprezkę, pojechać na wakcje i do tego jeszcze seks
          tłumacz sobie tłumacz, będzie Ci lżej, jak spróbujesz wreszcie to się odezwij,
          może będzie można z Tobą pogadać
          pozdro
          • Gość: Spoza Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.09.04, 14:21
            Jak widać wątek służy tylko do obgadywania prawiczków, czy ściślej mówiąc
            rzucania na nich obelg. Oni sami nie mają prawa się wypowiadać.
            Ale współcześnie w ogóle ci, którszy nie zaznali "miłości" fizycznej (daję
            cudzysłów, bo miłość fizyczna bedz miłości duchowej nie jest miłością),
            stawiani są na pozycji dzieci. Coś w tym jest, że "prawiczek" brzmi
            jak "chłopaczek"; mniej więcej równie poważnie jeden i drugi jest traktowany.
            • zdzichu-nr1 Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 17.09.04, 14:25
              Trudno prowadzić dyskusję o smaku czekolady z kimś kto nigdy nie miał jej w
              ustach, za to autorytatywnie twierdzi, że jest niedobra i skosztuje ją dopiero
              wtedy, gdy ktoś mu ją poda na złotej tacy wraz z recepturą i zdjęciami z
              procesu produkcyjnego ;)
              • Gość: Spoza Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.09.04, 14:30
                Czy ktoś tu twierdził, że wie na pewno, że czekolada jest niedobra? TwierdziMY
                (ja też) tylko, że nie warto napychać się wyrobem czekoladopodobnym, tylko
                poczekać na dostawę prawdziwego smakołyku, miłośnie rozpływającego się w ustach.
                • Gość: chudyy Spoza - nie rozśmieszaj mnie IP: 217.153.23.* 17.09.04, 15:04
                  A niby skąd Ty z góry będziesz wiedział co jest czekoladą, a co wyrobem
                  czekoladopodobnym. Wiesz ta sfera nie jest do objęcia słowami i teoretycznymi
                  pięknymi figurkami. Możesz trafić na fajną kobietę, niezłą partnerkę
                  intelektualną. Nachodzisz się, nastarasz, a potem po latach się okaże, że takie
                  z niej drewno, że świra dostniesz bo w życiu przy niej nie będzie Ci dobrze.
                  Ale jeśli się wyćwiczysz w ascezie to w sumie będzie Ci z nią dobrze.
                  kłaniam się


                  Gość portalu: Spoza napisał(a):
                  > Czy ktoś tu twierdził, że wie na pewno, że czekolada jest niedobra?
                  TwierdziMY
                  > (ja też) tylko, że nie warto napychać się wyrobem czekoladopodobnym, tylko
                  > poczekać na dostawę prawdziwego smakołyku, miłośnie rozpływającego się w
                  ustach
                  • Gość: Spoza Re: Spoza - nie rozśmieszaj mnie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.09.04, 17:20
                    W sumie pudło, bo jestem kobietą. Ale także nietkniętą. Przyznaję bez bicia, ja
                    nie podchodzę do tej sfery bezzałożeniowo. Po prostu w moim poglądzie seks jest
                    częścią miłości. Jeżeli miłość mnie nie spotkała, muszę czekać. Czy to takie
                    śmieszne i żałosne mieć pewne zasady?!
                    • Gość: chudyy czekanie nie jest śmieszne IP: 217.153.23.* 20.09.04, 10:20
                      nie jest śmieszne czekanie na seks aż nie przyjdzie miłość, ale śmieszny jest
                      argument, że wiesz co jest czekoladą.
                      Tak czy owak czekaj czekaj, ja tam uważam, że nie warto, ale Twój wybór.
                      pozdro
              • Gość: A.J. Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.crowley.pl 17.09.04, 15:38
                zdzichu-nr1 napisał:

                > Trudno prowadzić dyskusję o smaku czekolady z kimś kto nigdy nie miał jej w
                > ustach, za to autorytatywnie twierdzi, że jest niedobra i skosztuje ją dopiero
                > wtedy, gdy ktoś mu ją poda na złotej tacy wraz z recepturą

                Zdecydowanie się odcinałem od takiej postawy, a mimo to byłem stawiany
                w szeregu "ideologicznym" i upupiany równo. Nie wymiguj się.

                A.J.
    • caprice83 Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 20.09.04, 21:14
      Mój chłopak jest starszy ode mnie o 7 lat i stracił dziewictwo w wieku lat 15.
      Cieszy mnie to że nie był prawiczkiem, bo przy moim pierwszym razie było mi z
      nim super.
      Wiedział jak się mna zająć, co zrobić by mniej bolało za pierwszym razem i jak
      zajmować się mną do tej pory. Jeśli chodzi o sex, a wg mnie (i jego równiez) to
      75% udanego związku, jest zajebiście:)
      Nauczył mnie wielu rzeczy i cieszę się że trafiłam na kogos doświadczonego.

      Jeśłi chodzi o prawiczków szczególnie tych w starszym wieku to poznałam kilku,
      większość przez gg i 9/10 było 'dziwnych'. Początkowo zaczynali normalnie
      znajomość typu koleżeńskiego ale po kilku dniach nachalnie rozmawiali o sexie i
      próbowali mnie do niego nakłonic, tak mocno ze w koncu musiałam ich zablokować.

      Bycie prawiczkiem nie jest niczym złym, jeśli ktoś ma takie zasady prosze
      bardzo, ale wiem że ja nie chciałabym być nauczycielką i nie chciałabym być
      okłamana przez faceta. Co na szczęście mi się nie zdarzy bo nie zamierzam
      rezygnować z Mojego Księcia:)
      • Gość: A.J. Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.crowley.pl 21.09.04, 18:25
        caprice83 napisała:
        >
        > Jeśłi chodzi o prawiczków szczególnie tych w starszym wieku to poznałam
        kilku,
        > większość przez gg i 9/10 było 'dziwnych'. Początkowo zaczynali normalnie
        > znajomość typu koleżeńskiego ale po kilku dniach nachalnie rozmawiali o sexie
        > i próbowali mnie do niego nakłonic, tak mocno ze w koncu musiałam ich
        zablokować.

        Wg niektórych tutaj wcale nie byli tacy dziwni, skoro tak prędko i usilnie
        próbowali się prawictwa pozbyć, ale dziwna jest ta 1/10, która nie robi
        niczego na siłę...

        A.J.
        • Gość: htm Re: Facet prawiczek - atut czy wada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 13:20
          Trochę czasu minęło od ostatniego postu, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by go odświeżyć. Szczególnie że chciałem Wam napisać o swoim przypadku.

          Mam 24 lata na karku. Moja przygoda z płcią przeciwną rozpoczęła się całkiem niedawno, początek miałem podobny do Prawiczka (jego post jest powyżej, poszukajcie) - nie byłem wcześniej gotowy do budowania stałego związku, a lubię podchodzić do spraw życiowych z zaangażowaniem - jeśli się na coś decyduję, to staram się w to wkładać tyle serca, ile mogę. Interesował mnie tylko trwały związek. W końcu rozpocząłem poszukiwania...

          I znalazłem wspaniałą kobietę, którą z czasem pokochałem z wzajemnością i tak jest do dziś dnia. Uzgodniliśmy razem, że nie pójdziemy do łóżka przed ślubem. Co ważne, ona jest młodsza ode mnie, ale seks ma już za sobą, zna jego smak. Ja nie mam za sobą żadnych doświadczeń. Inicjatywa, jak możecie się domyślać, wyszła z mojej strony. Początkowo spotkałem się ze jej sporym zdziwieniem, ale i ona postanowiła podjąć to wyzwanie, za co ją również bardzo kocham.

          Ciekawią Was pewnie jakie argumenty przedstawiłem. Dla mnie seks jest właściwy małżeństwu, przed nim chcę budować z nią trwałe uczucie. Seks zostawiamy sobie niejako "na deser", chcemy go razem odkrywać później, gdy już zdecydujemy się być razem na stałe. Chciałem zaznaczyć, że żadne z nas nie widzi w seksie przedmałżeńskim czegoś zdrożnego czy złego. Rozumiem dobrze ludzi, którzy idą do łóżka wcześniej, to ich wybór. Wierzę, że seks jest wspaniały i potrafi jednoczyć związek. Ale jednak świadomie decyduję sie wraz z nią czekać z tym "pełnym zjednoczeniem". Fakt, że ona miała już pierwszych partnerów, nie przeszkadza mi - dla mnie istotne jest, że w naszym związku jesteśmy czyści, dla siebie.

          Ktoś może powiedzieć o ryzyku niedopasowania w naszym przypadku. Oboje już po pierwszych doznaniach fizycznych (pocałunki, pieszczoty) poczuliśmy, że w przyszłości nie będzie z tym problemu. Niezrozumienie potrzeb ? Nie boimy się tego, potrafimy ze sobą rozmawiać, o seksie mimo jego fizycznego braku, rozmawiamy dość często. Brak doświadczenia ? No pewnie, że nie będę od razu demonem seksu :) Ale bardzo mnie cieszy wizja poznawania jego tajemnic krok po kroku. Wytrwałość ? Ba, pewnie że nie będzie łatwo, hormony buzują w nas wielokrotnie, ale nad tym da się zapanować :) Grunt to wzajemne wsparcie. Kocham ją bardzo i wierzę, że damy sobie radę.

          Nie mam poczucia, że tracę coś z życia. Oczekiwanie na seks z pewnością mnie buduje.

          Jestem chętny do dalszej dyskusji. Chciałbym na przykład wysłuchać głosów osób, którym w jakiś sposób abstynencja seksualna przeszkodziła w budowaniu małżeństwa.

          Pozdrawiam serdecznie, prawiczków i nieprawiczków, życzę przede wszystkim udanych i trwałych związków !
          • meiga Re: Facet prawiczek - atut czy wada? 08.11.04, 23:49
            Ktoś już napisał na tym forum, że dopóki nie spróbuje się seksu, dopóty nie
            odczuwa się zanadto jego braku. Dlatego w tym sensie nie uważam prawiczków czy
            dziewice pod trzydziestkę za dziwaków - po prostu nie wiedzą co ich omija. Poza
            tym, popęd seksualny, który, jak by na to nie spojrzeć, jest ważnym motorem
            fizycznego zbliżenia się z kimś, nie jest u wszystkich taki sam (od razu
            przepraszam za wypowiadanie truizmów), z czego jasno wynika, że jednym się
            łatwiej obyć niż innym. Jeśli zaś chodzi o fundamentalną kwestię dyskusji: atut
            czy wada... Powiem tak: swój pierwszy raz przeżyłam z kimś doświadczonym i było
            to naprawdę cudowne i było tak, że ten facet rzeczywiście obudził moją erotykę.
            I nie będzie przesadą powiedzieć, że otworzył mi drzwiczki do innego świata. I
            ja już tych drzwiczek nie chciałabym zamknąć (dlatego ciekawi mnie, ale nie
            dziwi ani oburza, postawa twojej dziewczyny). Nie zakładam jednak, że
            doświadczenie seksualne zawsze warunkuje takie doznania drugiej osoby. Ktoś o
            dużym temperamencie seksualnym, nawet jeśli jest prawiczkiem/dziewicą do
            jakiegoś wieku, będzie i tak dobrym kochankiem (ja za drugim razem się już
            czułam jak ryba w wodzie i nie byłam odosobniona w tym spostrzeżeniu ;) ) A
            dziewictwo straciłam w wieku lat 21 (co przez niektórych uważane jest za późno,
            ale ja czekałam na super faceta), dając się ponieść chwili z bliską mi osobą (i
            był to jednak super facet, tyle, że nie byłam z nim w związku). Mój temperament
            nie wytrzymał i bardzo się cieszę, że się tak stało. To dało mi większą
            samoświadomość, innych zalet seksu wspominać nie będę: kto zaznał, ten wie, a
            kto nie, ten się może najlepiej dowiedzieć przez praktykę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka